Czy przenieślibyście się do innej stajni z takiej, w której są świetne, startujące w zawodach konie i dobra atmosfera, jednak z instruktorem kompletnie nieodpowiedzialnym i niepunktualnym (mowa o spóźnianiach kilkugodzinnych, nie kilkuminutowych)?Mam dylemat, ponieważ dotychczas uczyłam się w stajni pasującej do powyższego opisu, uwielbiam konie, które tam są, ale po ostatnim zachowaniu mojej instruktorki z bólem stwierdzam, że dużo korzystniej byłoby dla mnie się przenieść, nawet jeśli ta druga stajnia znajduje się dużo dalej. Mimo to trudno zostawić mi jeżdżących tam ludzi i zwierzęta, do których się przywiązałam. Co zrobilibyście na moim miejscu?
Ja tak ostatnio musiałam zrobić przez dyrektora stadniny. Decyzja może i jest trudna ale trzeba być otwartym na różne stadniny, poznawać nowych często bardziej doświadczonych ludzi.
Hmm... jak instruktor spóźnia się na wszystkie lekcje (nie tylko twoje) i większości osób to przeszkadza, to może warto złożyć jakieś zażalenie do dyrektora czy właściciela ośrodka? Instruktor <jak już przybędzie> to dobrze tłumaczy? Są tam dobre konie i miła atmosfera, a to ważne kryteria decydujące o wyborze stajni.... Oczywiście instruktor jest kluczowy.Możesz też wybrać się na jazdę czy dwie do tej drugiej stajni i wtedy zdecydować ;)
Nie spóźnia się na wszystkie lekcje, ale większość tak i wtedy to czekające już w stajni dzieciaki muszą świecić oczami, bo np. przyjechały kilkulatki na lonżę, a instruktorki ani śladu. Niby to wszystkim przeszkadza, niby narzekają, ale i tak w końcu nic z tym nie robią i sprawa idzie w niepamięć. Gdyby nie to, co odwaliła dzisiaj właśnie moja instruktorka to pewnie robiłabym tak samo, ale to było już przegięcie - świadczy o tym sam fakt, że zrezygnowałam z jazdy w ten dzień i pojechałam do domu, chociaż jazda konna jest dla mnie bardzo ważna.Co do uczenia... Cóż, nie mogę powiedzieć, że uczy źle, ale też nie mogę powiedzieć, że dobrze. Bardzo ją lubię, ale taka jest prawda. Oprowadzanie na kucykach i lonże prowadzą dorosłym i dzieciom zazwyczaj inne dzieci, to samo z ogólną pracą w stajni (typu siodłanie, karmienie, sprzątanie w boksach, czyszczenie, rozsiodływanie po jeździe). Jeżdżę konno już cztery miesiące, a osiodłać konia nikt mnie nie nauczył, z nauką czyszczenia też musiałam sobie poradzić sama (nie wiedziałam do niedawna, że w ogóle jest coś takiego jak kopystka). Sama jazda też nie wygląda zbyt profesjonalnie, ponieważ zazwyczaj po prostu dostaję osiodłane już zwierzę, wchodzę na ujeżdżalnię i samowolka. Instruktorki często nawet podczas jazdy nie ma, a jak już jest to stoi i rozmawia z kimś, a na ucznia zwraca uwagę dopiero przy całkowitym braku panowania nad koniem, gdzie zwykle na niego wsiada i pokazuje, co powinno się zrobić.
Niby o tym wiem, ale i tak trudno mi zostawić te konie - naprawdę świetnie mi się na nich jeździ, chociaż humorki miewają. ;)Zna ktoś może jakieś szkółki niedaleko powiatu polkowickiego?
Co!? Jeśli tak wygląda tam nauka to natychmiast zmieniaj stajnię! Konie możesz odwiedzać np. raz w miesiącu- przyjść do nich z marchewkami, pogłaskać, posiedzieć z nimi chwilę, ale taka jazda to jest porażka! Prawda jest taka, że mało się uczysz! To niedopuszczalne, żeby ktoś wziął sobie konia i tak sam sobie jeździł! (Chyba, że uczy się naprawdę długo i mądrze spożytkuje ten czas).
Niby wygląda to prosto, ale wcale takie nie jest - moi rodzice uważają za marnowanie ich czasu sam przyjazd i spędzenie z końmi kilku chwil, z kolei na jazdę mnie nie umówią, bo po prostu stracili do tej kobiety zaufanie. (ja zresztą też)W środę prawdopodobnie jadę do nowej stajni (o ile uda mi się przekonać tatę, że 27 kilometrów naprawdę nie jest tragedią) i trochę się prawdę mówiąc stresuję. Zwykle po czterech miesiącach jazdy ludzie już spokojnie konie siodłają, a ja nawet ogłowia założyć nie umiem (kij z ogłowiem, z założeniem kantara mam problem ;_;).
Sevethe wyjaśnij instruktorce swój problem, dlaczego tego nie umiesz... Będzie dobrze! :)A gdzie teraz będziesz jeździć? Jak się nazywa ta nowa stadnina?
Czy przenieślibyście się do innej stajni z takiej, w której są świetne, startujące w zawodach konie i dobra atmosfera, jednak z instruktorem kompletnie nieodpowiedzialnym i niepunktualnym (mowa o spóźnianiach kilkugodzinnych, nie kilkuminutowych)?Mam dylemat, ponieważ dotychczas uczyłam się w stajni pasującej do powyższego opisu, uwielbiam konie, które tam są, ale po ostatnim zachowaniu mojej instruktorki z bólem stwierdzam, że dużo korzystniej byłoby dla mnie się przenieść, nawet jeśli ta druga stajnia znajduje się dużo dalej. Mimo to trudno zostawić mi jeżdżących tam ludzi i zwierzęta, do których się przywiązałam. Co zrobilibyście na moim miejscu?
Ja tak ostatnio musiałam zrobić przez dyrektora stadniny. Decyzja może i jest trudna ale trzeba być otwartym na różne stadniny, poznawać nowych często bardziej doświadczonych ludzi.
Hmm... jak instruktor spóźnia się na wszystkie lekcje (nie tylko twoje) i większości osób to przeszkadza, to może warto złożyć jakieś zażalenie do dyrektora czy właściciela ośrodka? Instruktor <jak już przybędzie> to dobrze tłumaczy? Są tam dobre konie i miła atmosfera, a to ważne kryteria decydujące o wyborze stajni.... Oczywiście instruktor jest kluczowy.Możesz też wybrać się na jazdę czy dwie do tej drugiej stajni i wtedy zdecydować ;)
Nie spóźnia się na wszystkie lekcje, ale większość tak i wtedy to czekające już w stajni dzieciaki muszą świecić oczami, bo np. przyjechały kilkulatki na lonżę, a instruktorki ani śladu. Niby to wszystkim przeszkadza, niby narzekają, ale i tak w końcu nic z tym nie robią i sprawa idzie w niepamięć. Gdyby nie to, co odwaliła dzisiaj właśnie moja instruktorka to pewnie robiłabym tak samo, ale to było już przegięcie - świadczy o tym sam fakt, że zrezygnowałam z jazdy w ten dzień i pojechałam do domu, chociaż jazda konna jest dla mnie bardzo ważna.Co do uczenia... Cóż, nie mogę powiedzieć, że uczy źle, ale też nie mogę powiedzieć, że dobrze. Bardzo ją lubię, ale taka jest prawda. Oprowadzanie na kucykach i lonże prowadzą dorosłym i dzieciom zazwyczaj inne dzieci, to samo z ogólną pracą w stajni (typu siodłanie, karmienie, sprzątanie w boksach, czyszczenie, rozsiodływanie po jeździe). Jeżdżę konno już cztery miesiące, a osiodłać konia nikt mnie nie nauczył, z nauką czyszczenia też musiałam sobie poradzić sama (nie wiedziałam do niedawna, że w ogóle jest coś takiego jak kopystka). Sama jazda też nie wygląda zbyt profesjonalnie, ponieważ zazwyczaj po prostu dostaję osiodłane już zwierzę, wchodzę na ujeżdżalnię i samowolka. Instruktorki często nawet podczas jazdy nie ma, a jak już jest to stoi i rozmawia z kimś, a na ucznia zwraca uwagę dopiero przy całkowitym braku panowania nad koniem, gdzie zwykle na niego wsiada i pokazuje, co powinno się zrobić.
W takim razie poszukaj innej stajni... Chociaż w celu nauczenia się podstaw. I pamiętaj - więcej koni, więcej doświadczenia ;)
Niby o tym wiem, ale i tak trudno mi zostawić te konie - naprawdę świetnie mi się na nich jeździ, chociaż humorki miewają. ;)Zna ktoś może jakieś szkółki niedaleko powiatu polkowickiego?
Sevethe - konie zawsze możesz odwiedzać i np raz na 2 tyg na nich jeździć ;)
Co!? Jeśli tak wygląda tam nauka to natychmiast zmieniaj stajnię! Konie możesz odwiedzać np. raz w miesiącu- przyjść do nich z marchewkami, pogłaskać, posiedzieć z nimi chwilę, ale taka jazda to jest porażka! Prawda jest taka, że mało się uczysz! To niedopuszczalne, żeby ktoś wziął sobie konia i tak sam sobie jeździł! (Chyba, że uczy się naprawdę długo i mądrze spożytkuje ten czas).
Niby wygląda to prosto, ale wcale takie nie jest - moi rodzice uważają za marnowanie ich czasu sam przyjazd i spędzenie z końmi kilku chwil, z kolei na jazdę mnie nie umówią, bo po prostu stracili do tej kobiety zaufanie. (ja zresztą też)W środę prawdopodobnie jadę do nowej stajni (o ile uda mi się przekonać tatę, że 27 kilometrów naprawdę nie jest tragedią) i trochę się prawdę mówiąc stresuję. Zwykle po czterech miesiącach jazdy ludzie już spokojnie konie siodłają, a ja nawet ogłowia założyć nie umiem (kij z ogłowiem, z założeniem kantara mam problem ;_;).
Sevethe wyjaśnij instruktorce swój problem, dlaczego tego nie umiesz... Będzie dobrze! :)A gdzie teraz będziesz jeździć? Jak się nazywa ta nowa stadnina?
Stajnia "Jurta", w Niemstowie.