Dzisiaj popołudniu gdy wraz z mamą przejeżdżałam samochodem na łące było jakieś 10 koni w tym źrebak i miała związane przednie kopyta. Nie mogły się w ogóle poruszać! Związanych nóg nie miał tylko źrebak. Nie miały ogrodzenia, ale chyba tak się nie powinno robić. Czy to jest normalne?Bo z mamą się zastanawiamy czy by tego nie zgłosić do jakiejś ochrony koni czy coś w tym stylu.
Nie wiem czy należy to zgłaszać, wg mnie nie, ponieważ konie czasami się pęta (wiąże przednie nogi), gdy przeskakują ogrodzenie, albo żeby nie uciekały. Źrebak związanych nóg nie miał, bo bez matki się nie oddali. Ja bym tak swojemu koniowi nie zrobiła, ale uwierzcie mi, im naprawdę nie dzieje się krzywda.
Ja tego nie rozumiem...... konie przecież potrzebują ruchu, nam też by nie było wesoło gdyby ktoś związał nam nogi. Znam wiele stadnin koni i w każdej jakoś można sobie poradzić, żeby konie nie uciekały i miały zapewniony ruch. Są wysokie ogrodzenia, czasem do 170cm, są pastuchy elektryczne i to w zupełności wystarcza. Na miejscu tych koni ze związanymi nogami to ja bym chyba traumę przeżywała.
Ja opiekuje się kobyłką i ona miała zawiązane nogi. Myślałam, że się męczy i przecięłam pęta. Ogrodzenie było wysokie - 160 cm. a Sonia to koń ciężki. No więc tylko jak poczuła swobodę, przeskoczyła płot. Miałam niezłą nauczkę, bo ganiałam za nią przez pół godziny.Nawet jeżelibyście zadzwonili, to właścicielowi i tak nic nie zrobią, bo to nie zalicza się do form znęcania nad zwierzętami...
No to rzeczywiście takie ogrodzenia nie dają 100% pewności, że koń nie przeskoczy. Jednak właśnie znam kogoś kto ma jeszcze inny sposób na to by koń mu nie uciekł. Nie wiem czy to całkiem dobry pomysł, ale koń jest na długim łańcuchu przytwierdzonym czymś do ziemi i w obrębie tego łańcucha może się swobodnie poruszać, nawet sobie czasem pokłusuje. Często może stać na wolnej przestrzeni bez ogrodzenia i jeszcze nie udało mu się uciec - co myślicie o takim sposobie?
U mojej babci przykowano za lancuch krowy a mialy tak jakby taka obroze czerwona z grubym kolkiem do zaczepienie i na lake je wyprowadzano bralo za lancuch bralo sie taki wielki gwozdz przewlekalo przez dziurke od lancuch i przybija do ziemi i tak krowy nie mogly nigdzie wyskoczyc do lasu albo cos i kosily trawe na lace :D
ja znam faceta, który kocha konie, ale posiada duże stado zimnokrwistych koni, które jednym oparciem sie o ogrodzienie po prostu je niszczyły i uciekały niosac za soba duże straty...tj niszczenie plonów sąsiadów.
Ludzie wyluzujcie nie traktujcie konia jak misia pluszowego, któremu jak się zrobi mała ranka to stado vetów przyjeżdża.Osoby, które mieszkają na wsi znają się na rzeczy. Pętanie koni nic innego jak oszczędność na ogrodzeniu np. w przydomowym trawniku, które popsuło by estetykę otoczenia.Jeszcze do lat 90 konie były na wsiach, potem zniknęły, a od kilku lat powracają.A czy to robi krzywdę to wątpię przekonajcie się sami.:pJeszcze są konie trzymane na łańcuchu jak mećka.
"Danmal" a słyszałeś o czymś takim jak zapalenie ścięgien spowodowane pętaniem konia na pastwisku? Ja tak i koń, który był zawsze pętany nie był szczęśliwy, a teraz to już nie ma co mówić o jego szczęściu. To nie jest kwestia tylko drobnych obtarć i ranek.Myślę jednak, że pętanie konia przez kilka dni w celu nauczenia go czegoś, nie sprawi takiego problemu, ale... jeśli to czegoś konia w ogóle uczy....
według mnie nie trzeba tego zgłaszać. takie zwiazywanie przednich nóg to pętanie koni. dużo hodowców pęta koniom nogi aby nie uciekały. można tak robić, tylko żeby nie było to zbyt mocno. a cóż. niektórzy ludzie naprawdę nie patrzą na ból koni.niedalek mojego domu jeden staruszek ma dwa zimnokriwaki i dwa źrebole. w tamtym roku w wakacje jeden ze źreboli (innych niż te) miał tak mocno spętane nogi, że sznur wbijał im się aż pod skórę i miały rany aż do kości. razem z koleżanką rozcięłyśmy te pęta, ale następnego dnia źrebak znów miał sznury na nogach.
Widziałam raz spętanego konia, kiedy jechałam z tatą. Zatrzymał się i pozwolił mi na chwilę do niego iść. Uwierzcie mi. Jeśli właściciel odpowiednio zwiąże (tzn. sznur nie będzie robił krzywdy koniowi), to nic mu nie jest i nie będzie! Koń wyglądał na zadbanego i szczęśliwego. Płot nie był wysoki (jak to na wsi), więc pewnie uciekał. Znam też konie wiązane jak krowy (jeśli ktoś oglądał moją galerię, to widział..). Im również nie dzieje się krzywda. Nie widać u nich żadnego bólu, cierpienia itp. W ten sposób mogą się paść cały dzień, a nie stratują całej łąki (o tym też pisałam w jednym ze swoich wpisów..).To są typowe sposoby stosowane na wsi. I jeśli właściciel zna się na rzeczy, to koniowi nic się nie stanie.
Wiesz "Miks" jeśli chodzi o palowanie koni to ja jak na razie nie znam lepszego sposobu i w tym przypadku koń nawet się nie przewróci. Dlatego gdyby to ode mnie zależało tak właśnie bym robiła.
od dawna pętało się konie i nikogo to nie dziwiło , koń przez to nie cierpi.oczywiście nie jestem za pętaniem koni ale to nie jest powód żeby od razu gdzieś dzwonić
Według mnie nie trzeba tego zgłaszać ale bardzo biedne te koniki nawet nie chce myśleć jak one cierpią jak inne konie sie bawia na łonce a te konie nie
No nie, jeśli nie ma rażącego zaniedbania w tej kwestii (pęta się je umiejętnie nie sprawiając bólu, nie powodując braku dopływu krwi, nie ma obtarć, ran, oraz koń nie utyka, nie ma opuchniętych nóg i nie przewraca się-a takie są objawy zapalenia ścięgien) to w porządku nikt nie mówi, żeby od razu gdzieś dzwonić.To po prostu moje osobiste zdanie, że ja koniom dałabym ruch, nie pętałabym, tylko palowała, co daje te same efekty, a nawet nie szkodzi.
Dzisiaj popołudniu gdy wraz z mamą przejeżdżałam samochodem na łące było jakieś 10 koni w tym źrebak i miała związane przednie kopyta. Nie mogły się w ogóle poruszać! Związanych nóg nie miał tylko źrebak. Nie miały ogrodzenia, ale chyba tak się nie powinno robić. Czy to jest normalne?Bo z mamą się zastanawiamy czy by tego nie zgłosić do jakiejś ochrony koni czy coś w tym stylu.
Co takiego??? Biedne konie...:( Zadzwońcie...Jak najszybciej..
Nie wiem czy należy to zgłaszać, wg mnie nie, ponieważ konie czasami się pęta (wiąże przednie nogi), gdy przeskakują ogrodzenie, albo żeby nie uciekały. Źrebak związanych nóg nie miał, bo bez matki się nie oddali. Ja bym tak swojemu koniowi nie zrobiła, ale uwierzcie mi, im naprawdę nie dzieje się krzywda.
Ja tego nie rozumiem...... konie przecież potrzebują ruchu, nam też by nie było wesoło gdyby ktoś związał nam nogi. Znam wiele stadnin koni i w każdej jakoś można sobie poradzić, żeby konie nie uciekały i miały zapewniony ruch. Są wysokie ogrodzenia, czasem do 170cm, są pastuchy elektryczne i to w zupełności wystarcza. Na miejscu tych koni ze związanymi nogami to ja bym chyba traumę przeżywała.
Ja opiekuje się kobyłką i ona miała zawiązane nogi. Myślałam, że się męczy i przecięłam pęta. Ogrodzenie było wysokie - 160 cm. a Sonia to koń ciężki. No więc tylko jak poczuła swobodę, przeskoczyła płot. Miałam niezłą nauczkę, bo ganiałam za nią przez pół godziny.Nawet jeżelibyście zadzwonili, to właścicielowi i tak nic nie zrobią, bo to nie zalicza się do form znęcania nad zwierzętami...
No to rzeczywiście takie ogrodzenia nie dają 100% pewności, że koń nie przeskoczy. Jednak właśnie znam kogoś kto ma jeszcze inny sposób na to by koń mu nie uciekł. Nie wiem czy to całkiem dobry pomysł, ale koń jest na długim łańcuchu przytwierdzonym czymś do ziemi i w obrębie tego łańcucha może się swobodnie poruszać, nawet sobie czasem pokłusuje. Często może stać na wolnej przestrzeni bez ogrodzenia i jeszcze nie udało mu się uciec - co myślicie o takim sposobie?
U mojej babci przykowano za lancuch krowy a mialy tak jakby taka obroze czerwona z grubym kolkiem do zaczepienie i na lake je wyprowadzano bralo za lancuch bralo sie taki wielki gwozdz przewlekalo przez dziurke od lancuch i przybija do ziemi i tak krowy nie mogly nigdzie wyskoczyc do lasu albo cos i kosily trawe na lace :D
Jednym słowem "paluje się" konie, krowy, itp.
No ale to przecież lepsze rozwiązanie niż wiązanie koniom nóg... tak uważam..
ja znam faceta, który kocha konie, ale posiada duże stado zimnokrwistych koni, które jednym oparciem sie o ogrodzienie po prostu je niszczyły i uciekały niosac za soba duże straty...tj niszczenie plonów sąsiadów.
Ludzie wyluzujcie nie traktujcie konia jak misia pluszowego, któremu jak się zrobi mała ranka to stado vetów przyjeżdża.Osoby, które mieszkają na wsi znają się na rzeczy. Pętanie koni nic innego jak oszczędność na ogrodzeniu np. w przydomowym trawniku, które popsuło by estetykę otoczenia.Jeszcze do lat 90 konie były na wsiach, potem zniknęły, a od kilku lat powracają.A czy to robi krzywdę to wątpię przekonajcie się sami.:pJeszcze są konie trzymane na łańcuchu jak mećka.
"Danmal" a słyszałeś o czymś takim jak zapalenie ścięgien spowodowane pętaniem konia na pastwisku? Ja tak i koń, który był zawsze pętany nie był szczęśliwy, a teraz to już nie ma co mówić o jego szczęściu. To nie jest kwestia tylko drobnych obtarć i ranek.Myślę jednak, że pętanie konia przez kilka dni w celu nauczenia go czegoś, nie sprawi takiego problemu, ale... jeśli to czegoś konia w ogóle uczy....
No i tak wygląda spętany koń, który się chce ruszyć z miejsca a nie może. Nie wyobrażam sobie tego gdyby spętany koń się spłoszył i wpadł w panikę
według mnie nie trzeba tego zgłaszać. takie zwiazywanie przednich nóg to pętanie koni. dużo hodowców pęta koniom nogi aby nie uciekały. można tak robić, tylko żeby nie było to zbyt mocno. a cóż. niektórzy ludzie naprawdę nie patrzą na ból koni.niedalek mojego domu jeden staruszek ma dwa zimnokriwaki i dwa źrebole. w tamtym roku w wakacje jeden ze źreboli (innych niż te) miał tak mocno spętane nogi, że sznur wbijał im się aż pod skórę i miały rany aż do kości. razem z koleżanką rozcięłyśmy te pęta, ale następnego dnia źrebak znów miał sznury na nogach.
Widziałam raz spętanego konia, kiedy jechałam z tatą. Zatrzymał się i pozwolił mi na chwilę do niego iść. Uwierzcie mi. Jeśli właściciel odpowiednio zwiąże (tzn. sznur nie będzie robił krzywdy koniowi), to nic mu nie jest i nie będzie! Koń wyglądał na zadbanego i szczęśliwego. Płot nie był wysoki (jak to na wsi), więc pewnie uciekał. Znam też konie wiązane jak krowy (jeśli ktoś oglądał moją galerię, to widział..). Im również nie dzieje się krzywda. Nie widać u nich żadnego bólu, cierpienia itp. W ten sposób mogą się paść cały dzień, a nie stratują całej łąki (o tym też pisałam w jednym ze swoich wpisów..).To są typowe sposoby stosowane na wsi. I jeśli właściciel zna się na rzeczy, to koniowi nic się nie stanie.
Wiesz "Miks" jeśli chodzi o palowanie koni to ja jak na razie nie znam lepszego sposobu i w tym przypadku koń nawet się nie przewróci. Dlatego gdyby to ode mnie zależało tak właśnie bym robiła.
od dawna pętało się konie i nikogo to nie dziwiło , koń przez to nie cierpi.oczywiście nie jestem za pętaniem koni ale to nie jest powód żeby od razu gdzieś dzwonić
Chyba lepsze jest palowanie od pętania
Według mnie nie trzeba tego zgłaszać ale bardzo biedne te koniki nawet nie chce myśleć jak one cierpią jak inne konie sie bawia na łonce a te konie nie
No nie, jeśli nie ma rażącego zaniedbania w tej kwestii (pęta się je umiejętnie nie sprawiając bólu, nie powodując braku dopływu krwi, nie ma obtarć, ran, oraz koń nie utyka, nie ma opuchniętych nóg i nie przewraca się-a takie są objawy zapalenia ścięgien) to w porządku nikt nie mówi, żeby od razu gdzieś dzwonić.To po prostu moje osobiste zdanie, że ja koniom dałabym ruch, nie pętałabym, tylko palowała, co daje te same efekty, a nawet nie szkodzi.