Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Koniara-Isia - nie tylko Tobie :/ Co do artykułu to nie powinno się zakładać toczku, który był mega cenną rzeczą w 20 wieku, bo teraz jest epoka kasków z atestami i trzypunktowym zapięciem.
Super artykuł. Mi nie pomógł,bo już wszystko mam, ale wiele moich koleżanek z niego skorzystało. A ty Ewelina&Bestia po prostu mnie dołujesz. Wygląda na to, że jesteś taką różową barbie która nie wie o co kaman. Niestety, ale żel mi cie.
Ja na swojej pierwszej jeździe byłam ubrana w legginsy, bluzkę z krótkim rękawem, kask rowerowy (oczywiście w późniejszym terminie kupiłam sobie kask :D) oraz adidasy. Teraz jeżdżę w czarnych bryczesach, bluzce, bluzie (lub bez, zależy od pogody), kask, skarpety jeździeckie oraz adidasy (zimą termobuty).
ja także jeżdziłam w dżinsach, codziennie przez tydzień, nic mnie nie obcierało, ale od końskiego potu powstały jasne plamy - dopiero po paru nieudanych próbach sprania ich zauważyłam że teoretycznie dobry gatunkowo materiał .. wypłowiał! więc nie radzę jeździć w ulubionych spodniach :-)
Ja też jeździłam w dżinsach o są wygodne, nic mi się nie poobcierało. Mam też swój toczek na specjalne okazje, bo jeżdżę rzadko...:(
Aha, a buty też normalka, w oficerkach lub sztylpach i sztybletach zagotować się można. Tenisówki są równie dobre co inne, trzeba po prostu uważać aby koń nas przypadkiem nie nadepnął. Tylko że sandały można po prostu zaświnić w stajni.
Hm, masz trochę przestarzałe informacje. Teraz już nie robi się dżinsów z grubym szwem, tylko ze zwyczajnym, więc każde spodnie są dobre. Osobiście zanim kupiłam sobie bryczesy zawsze jeździłam w dżinsach. Właściwie to zajmuję stanowisko, że tak naprawdę niewiele z rzeczy niezalezanych przeszkadzają. Poza tym, która kobieta, czy też dziewczyna zrezygnuje z ładnego stroju na rzecz brzydszego? :P Ja przynajmniej nie mam zamiaru walczyć ze sobą i głównie dla szpanu sobie nakupiłam tych jeździeckich rzeczy, bo prawie w niczym nie pomagają. Nawet na urodziny w stadninie założyłam mini i jadowicie różowe legginsy, i dało się w tym jeździć.
ja parę razy jeździłam w dżinsach i nigdy nic mnie nie obtarło ;d.
Ja na pierwszą jazdę pożyczyłam sobie bryczesy od koleżanki tylko musiałam założyć pasek bo trochę zjeżdżały a było by śmiesznie jeździć w majtkach. xD
Ja na moje pierwsze kilka jazd ubieralam legginsy, zwykle buty (tylko trampek nie polecam, bo maja bardzo gietka podeszwe), bluze, kurtke no i tyle + oczywiscie toczek, a pozniej, zanim kupilam bryczesy, zakupilam wlasny kask, sztylpy i skorzane butki. Wczytsko bylo ok. Teraz, kiedy wiem, ze bede jezdzic regularnie, zakupilam wiecej rzeczy. Pozdrawiam :)
xDDD To trzeba powiedzieć instruktorom i trenerom płci męskiej żeby przestali ubierać się jak baby xDD Wszystko fajnie, ale tytuł conajmniej dziwny. Chyba powinno raczej być "Ubiór dla jeźdźca" albo coś w tym stylu^^
Nie długo będę musiała się brać za tworzenie nowego artykułu do gazetki szkolnej,a to wszystko doskonale się nadaje nie ma co mogłabym prosić o czyjegoś maila bo kiedyś będę opisywać pierwszy teren a ja nie byłam ani razu w terenie i chciałabym wiedzieć jak to jest w terenie
Koniara-Isia - nie tylko Tobie :/ Co do artykułu to nie powinno się zakładać toczku, który był mega cenną rzeczą w 20 wieku, bo teraz jest epoka kasków z atestami i trzypunktowym zapięciem.
Super artykuł. Mi nie pomógł,bo już wszystko mam, ale wiele moich koleżanek z niego skorzystało. A ty Ewelina&Bestia po prostu mnie dołujesz. Wygląda na to, że jesteś taką różową barbie która nie wie o co kaman. Niestety, ale żel mi cie.
Ja na swojej pierwszej jeździe byłam ubrana w legginsy, bluzkę z krótkim rękawem, kask rowerowy (oczywiście w późniejszym terminie kupiłam sobie kask :D) oraz adidasy. Teraz jeżdżę w czarnych bryczesach, bluzce, bluzie (lub bez, zależy od pogody), kask, skarpety jeździeckie oraz adidasy (zimą termobuty).