Witam serdecznie. Nazywam się Alicja Sadowska. Mam 12 lat i mieszkam niedaleko Poznania. Konie bardzo dużo dla mnie znaczą - bez nich mój świat nie był by kolorowy. Zaczęłam swoją przygodę z końmi w wieku 4 lat. Jak byłam mała rodzice zapisali mnie do małej stajni, gdzie uczyłam się jeździć konno, niestety na wiele mi się to nie zdało. Najwięcej nauczyłam się od p. Marii (mojej aktualnej instruktorki). Ona wgłębiła mnie w tajniki jeździectwa, nauczyła podstaw i obcowania z końmi.
Funka jest ze mną od 2 lat. Tak naprawdę to nie chciałam jej kupować, ale po pewnym czasie przekonałam się do niej, a teraz siwy psotnik stoi u mnie w stajni. Co do rasy to turno ją określić. Można stwierdzić po jej zachowaniu i wyglądzie, że jednym z jej rodziców był czystej krwi arab. Jednak jest troszkę grubsza od konia arabskiego, więc uznałam, że jest to koń uszlachetniony. Jej maść to bez wątpienia albino, jednak w okolicach zadu, można zauważyć parę czarnych kropek, co oznacza, że jej ojciec lub matka miała maść tarantowatą. CO do jej charakteru to w obcowaniu jest spokojna i miła, ale pod siodłem to istny diabełek! Bryka, skręca i co tam jeszcze jej do głowy wpadnie! Naszym największym przeżyciem był chyba nasz pierwszy Hubertus. Niestety nie udało nam się złapać lisa, bo Funia dostała lekkiego szału od hałasu i zmieszania. Ale ogółem było fajnie.
Durgią moją pociechą jest Boja. Mój tata kupił ją od pewnego hodowcy koni. Zamieniliśmy źrebaka Funki na tą klacz, więc teraz jest ona w naszym posiadaniu. Jej rasa to bez wątpienia - wielkopolska. Ma maść skarogniadą, która bardzo mi się podoba. Ogółem lubię ciemne konie ;) Kiedy ją dostałam, to za wszelką cenę chciałam jej zmienić imię. Po prostu ,,Boja" mi się nie podobało. Przychodziło mi do głowy wiele różnych propozycji np. Bella, Blanka, Biellisima. Lecz z biegiem czasu, stwierdziłam, że Boja najbardziej do niej pasuje, ponieważ jest zadziorna i szybka, a imię ,,Boja" kojarzy mi się z takim niepokonanym, pięknym wierzchowcem, który nie da się pokonać. Co do charakteru klaczy, to Boja jest raczej typem spokojnym tzn. nie sprawia kłopotów siodłanie jej czy czyszczenie. W jeździe także jest dobrze, chyba, że wjedziemy na duży padok (który bardzo przypomina jazdę w terenie). Wtedy w ogóle nie ma czasu na stęp czy kłus. Są tylko dzikie galopady wrzerz i wzdłuż padoku. Ale klacz jest miła i ładnie ułożona. Przypominam, że konik ma 3,5 lat, więc jest bardzo młoda. Ale mimo swego wieku bardzo szybko i chętnie się uczy. Jak narazie jesteśmy na poziomie skoków przez przeszkody.
Mam nadzieję, że nic nigdy nas nie rodzieli.