Reklama
  • 2011-08-21 18:35:25

    Witam serdecznie. Córka ma 6 lat, od czerwca uczy się jazdy konnej. Bardzo chce jeździć, chodzimy na konie 2x w tygodniu, czasem cześciej. Problem polega na tym, że już dwa razy spadła. raz zdeślizgnęła się na bok a raz przeleciała przez głowę konia i upadła na plecy - wtedy płakała ale wsiadłą i jechała dalej.Nie może utrzymać prawidłowo wodzy, często ma za długie nie panuje nad nimi.Pan od nauki jazdy ćwiczy to z nią ale wydaje mi się że jej nie wychodzi. Boję się że nauka nie ma sensu skoro będą co chwile upadki. Widzę, też że nie potrafi konia pogonić żeby przyspieszył, może nie ma sił w nogach?proszę was o rady co mam robić

  • voltahorse 2011-08-21 18:49:14

    to normalne że coś sie nie udaje, a już wogóle, jeśli ona jeździ dopiero 2 miesiące niecałe, a na początku zawsze jest ląża, zanim ja sie nauczyłam mniej wiecej panować nad koniem to zajął jakiś rok niecały, zawsze było coś źle, jak koń ładnie szedł to ja miałam zły dosiad albo coś, po roku pojechałam już  w teren i wszystko było dobrze, chyba każdy spadał, a napewno na początku, ja nawet nie licze moich upadków :) ale mśle że upadłam około 10 razy, a już wogóle jęsli córla ma 6 lat, wiem, bo u nas w stajni jeździ dziewczyna, która ma może 5 lat? i do tego jest taka mała że nogi ma jeszcze na tybince, też nie daje rady, nie dlatego, że nie ma siły w nogach, ale popostu na koniu działa się lydką a żeby nią działać musi być "długa" , spokojnie, jeszcze sie nauczy :) wszystko ma sens jeśli sie do czegoś wytrwale dąży i pracuje sie nad tym ; > powodzenia

  • redakcja 2011-08-21 18:51:59

    2 upadki to nie upadki co chwila!!!trzeba ćwiczyć i tyle !jakby ludzie uczyli sie dwa miesiące chodzić i zaliczyli 2 upadki to by wogule nie umieli!jeśli chodzi o wodze to Ci się wydaje że jej nie wychodzi to mam pytanie :czy Ty umiesz jezdzic i czy znasz się na koniach?a drugie pytanie:córka jezdzi na lonży czy bez?I ile mila mniej więcej lekcji?Jak nie ma sił w nogach to niech poprosi o palcat.Pozdrawiam:DPS:jeśli odpowiesz na pytania to udiele bardziej konkretnej rady.

  • redakcja 2011-08-21 18:52:06

    2 upadki to nie upadki co chwila!!!trzeba ćwiczyć i tyle !jakby ludzie uczyli sie dwa miesiące chodzić i zaliczyli 2 upadki to by wogule nie umieli!jeśli chodzi o wodze to Ci się wydaje że jej nie wychodzi to mam pytanie :czy Ty umiesz jezdzic i czy znasz się na koniach?a drugie pytanie:córka jezdzi na lonży czy bez?I ile mila mniej więcej lekcji?Jak nie ma sił w nogach to niech poprosi o palcat.Pozdrawiam:DPS:jeśli odpowiesz na pytania to udiele bardziej konkretnej rady.

  • Reklama
  • 2011-08-21 18:54:33

    córka chce jeździć, ale sama nie prosi żebyśmy poszły, chcę teraz jej dać czas - aż sama zatęskni, tylko nie wiem czy to dobry pomysł. jeździła napierw w takim małym ogrodzeniu (koralu?) potem dali jąna padok, jeździła ładnie i znowu te wodze. po prostu jak ma za długie to nie panuje nad koniem a jak za krótkie to on ciągnie głowę w dół i córka leci za nim.ma rękawiczki. 

  • 2011-08-21 18:58:08

    nie znam się ale pan który ja uczy mówił to. ona jeździ sama. ale co chwile zwraca jej uwagę na wodze. widac że ma długie tak bardzo, że nawet nie może zawrócić konia. jeździła na padoku, ale teraz wraca do korala ćwiczyć wodze. miała ok 15 lekcji

  • voltahorse 2011-08-21 18:58:59

    hahha, przepraszam że sie śmieje, ale jak każdy by kończył jazdę konną, tylko dlatego,m że ma za długie wodze , a już w ogóle po 2 miesiącach, to by jeźdźców na tym świecie nie było. chyba ty sie nie za bardzo na koniach znasz, a jak uważasz że powinna juz twoja córka panować nad koniem, to powiedz jej, żeby dała łyde i półparade, wtedy koń nie powinien ciągnąć łbem.+ nie rób "podchodów" diecku, albo zatęskni albo nie.... poprostu zapytaj sie jej czy chce jeździć.

  • voltahorse 2011-08-21 19:01:05

    zdaje mi sie że ty jak słyszysz że instruktor ciągle zwraca uwagę twojej córce to ci jakby wstyd i uważasz że to bez sesnu, przynajmniej tak myśle, ja jeżdże już długo, a i tak cała lekcja to uwagi, nie wyobrażam sobie że na lekcji instruktorka mówi mi tylko jakie ćwiczenie mam wykonywać bez uwag, pozdrwiam.

  • Reklama
  • Hellenna 2011-08-21 19:05:44

    Przede wszystkim wydaje mi się, że powinna dostać mniejszego konia - jeżeli teraz ma dużego. Wiadomo że młodsze dzieci nie są jeszcze tak rozwinięte fizycznie, żeby być w stanie od razu popędzić kilkuset kilogramowego konia. Może warto kupić kamizelkę, aby ochronić częściowo przed skutkami upadku? Na obozie, w którym się uczyłam, dzieci na początku uczyły się przede wszystkim równowagi na koniu - półgodziny różnych ćwiczeń gimnastycznych. Może nauczycielka źle uczy pani córkę? Nie za dużo wymaga? Ja po pół roku ze złą nauczycielką nie potrafiłam trzymać prawidłowo wodzy. Najlepiej na początek chyba dać proste ćwiczenia i małymi krokami uczyć dziecka czegoś więcej.

  • 2011-08-21 19:08:45

    nie, nie. absolutnie nie wstydzę się. nie jestem typem rodzica, którego dziecko ma wszystko umieć perfekcyjnie. mi bardziej chodzi o bezpieczeństwo i pod tym kątem jest ten temat. bo jak widzę, kiedy koń ciągnie głowę w dół a za tym leci dziecko to po prostu mam obawy.pytam dlatego, że może to dla dziecka za wcześnie, nie wiem jak wy sie uczyliście. sądziłam, ze ma za mało siły i dlatego nie potrafi ich trzymać na odp długości.córka chce jeździć - idziemy na lekcję we wtorek 

  • Hellenna 2011-08-21 19:27:19

    Znam dzieci, które nie potrafiły jeszcze dobrze mówić, a już zaczynały swoją przygodę z koniem. Ale tak jak wspomniałam - niekoniecznie uczenie się już tego, co starsi. Niech pani poprosi trenerkę o łatwiejszą lekcje, a jak córka będzie się już czuła pewniej, to wtedy będzie można zacząć trenować coś konkretnego.

  • voltahorse 2011-08-21 20:52:11

    to dobrze : )    ja ostatnio prowadziłam lekcje 3 latce, coprawda są to tylko oprowadzki bo nie można puścić takiego małego dziecka samego, ale dorbze jest, powodzenia we wtorek :)

  • Reklama
  • soczkowaty 2011-08-21 21:25:22

    ja pojechałam rok temu na obóz konny do Zbrosławic po pierwszych 2 dniach kłusowałam na lonży, a po 4 dniach samodzielnie więc może niech jedzie na obóz a tam ją nauczą bo ten problem nie jest spowodowany przez to że pani córka nie umie sobie z nimi poradzić, ale że instruktor do kitu.a córka niech położy dłonie na kłębie konia chwyci wodze tak żeby były w miarę proste (na kontakcie) podniesie ręce na ok. kąt prosty i już.

  • 2011-08-21 21:28:05

    ona z początku prawidłowo trzyma, ale wyślizgują jej się i wtedy już koniec, coraz dłuższe i nie może skracac bo znowu się wyślizgują

  • soczkowaty 2011-08-21 21:28:45

    a właśnie jeszcze obrazek

  • 2011-08-21 21:28:47

    zapomniałam dodać że to jest podczas kłusowania 

  • soczkowaty 2011-08-21 21:30:28

    a niech se jeszcze pojeździ na luźnych wodzach a pracuje łydkami i palcatem

  • Reklama
  • Roia 2011-08-21 21:30:33

    Większość z odpowiadających, jak mi się wydaję, nie była zbyt uprzejma, czuję, że muszę za was nieco przeprosić :)Ja upadłam 7 razy przez dwa lata, w tym ostatnio przez łeb konia w galopie, a i nadal mam bliznę na ręku (upadłam na płot), ale to są tylko powierzchowne obrażenia i jeżdżę dalej upieram się i jeżdżę, zaczynam się uczyć skakać. Taki mały zarys mojej edukacji :)Dwa upadki na początku to dużo, ale niech pani pamięta - im dłużej córka jeździ tym rzadziej będzie spadać. A na konia wsiadła być może z irytacji, abo ze strachu, pewnie była zdezorientowana, raz spadłam z konia na lewy bok a kilka godzin później czułam ból po przeciwnej stronie ciała.Jeżeli ma zbyt długie wodze, jest kilka możliwości:     Albo koń wyciąga łeb, a córka nie może ich zebrać;     Albo koń szarpie łbem wyrywając wodze;     Albo córka nie potrafi zrozumieć instruktora, chodź bardzo się stara - im bardziej się stara tym bardziej się irytuje i nie może się skoncentrować bo skupia się tylko na jednej rzeczy, może na sile, może na wodzach, może na rękach;     Albo i instruktor jest, że tak powiem, do bani i nie potrafi nauczyć dziewczynki.Córka będzie upadać co jakiś czas, jest takie powiedzenie "Nie spada tylko ten kto nie jeździ", cierpliwości.Nie siła nóg jest ważna. Aby popędzić konia trzeba przycisnąć łydki do boku konia, a małe dzieci przeważnie mają zbyt krótkie nogi, dla tego koń nie reaguje.Jeżeli winą jest koń, proszę o zmianę konia, na mniejszego, z krótką szyją i krótszymi nogami.Jeżeli winą jest stajnia/instruktor to szczerze polecę Stajnię Gwiazdę w Szumiącej (nieopodal Tucholi), bądź może da radę wysłać dziecko na obóz jeździecki do Skrętu, stajni w Wysokiej czy tam w Iwcu. Do stajni (chodź jest położona w kuj-pom) przyjeżdżają nawet ludzie z Krakowa. Uczą tam naprawdę świetnie, najlepiej skontaktować się jak najszybciej, by nie zabrakło miejsc na przyszły rok (ciężko się dodzwonić bo stajnia jest umieszczona w lesie, ale jest e-mail).Serdecznie pozdrawiam panią i pani córkę

  • 2011-08-21 21:33:05

         Albo koń wyciąga łeb, a córka nie może ich zebrać;     Albo koń szarpie łbem wyrywając wodze;     no dokładnie o to chodzi, 

  • 2011-08-21 21:34:29

    jak już pisała ona z początku dobrze je trzyma ale później w kłusie koń wyrywa łeb na dół i ja szrpie 

  • Roia 2011-08-21 21:38:03

    Ach tak strony internetowe stajni:Skręt - http://skret.eu/Gwiazda - http://gwiazda.hola.pl/index.php?k=6 - świetni instruktorzy oraz konie. Ach tak, dodam jeszcze, że do tej stajni może pani przyjechać na pewien czas z córką i mężem, miła gospodyni, dobre jedzonko ;) stajnia na terenie domu, widoki na pastwiska i wybieg, balkon na ujeżdżalnię :)

  • Roia 2011-08-21 21:40:46

    Dopowiem tedy, koń wyciąga łeb z dwóch powodów: albo gryzą muchy, albo bolą go "wargi" od wędzidła. Gdy córka anglezuje w kłusie i ma niespokojne ręce, jest to wytłumaczalne - brak doświadczenia. Kiedyś się nauczy, po prostu trzeba znaleźć "to coś" :)

  • 2011-08-21 21:51:38

    chyba u nas to drugie, czyli mała za mocno trzyma, koń szarpie a potem podobno trzyma za słabo bo instruktor mówi że koń za duży luz spróbuje pojechac z córką gdzieś na szkołkę chociaż na trochę

  • Roia 2011-08-21 21:59:04

    Może poda mi pani numer gg, czy czegoś takiego, to pogadamy o tym na spokojnie?

  • Reklama
  • Oczy Nocy 2011-08-21 22:15:56

    Mi się wydaje że podstawowym problemem jest tu za duży koń. Małe dzieci owszem mogą jeździć ale na kucykach. Ona nie poprowadzi dobrze dużego konia ponieważ ma za krótkie nogi. Ja bym spytała instruktora o możliwość jazdy na mniejszym koniu. A wodze niestety trzeba mieć trochę siły żeby utrzymać, której niestety ona może jeszcze nie mieć.

  • izapyza 2011-08-22 00:32:59

    "chyba u nas to drugie, czyli mała za mocno trzyma, koń szarpie a potem podobno trzyma za słabo bo instruktor mów"wodzy zwykle nie trzyma się mocno! Powinno się trzymac bardzo delikatnie, ale tak, żeby były lekko napięte. Nie powinna ich trzymac mozno, za kurczowo, bo jesli koń gwałtownie schyli głowę, leci się przez łeb na dół. Lepiej wtedy je puscic niż zleciec. Osoba co umie jezdzic nie potrzebuje wodzy zeby miec kontrole nad koniem, kieruje się głównie łydkami, dosiadem a nie wodzami.Ja spadłam na mojej pierwszej, drugiej i trzeciej lonzy, moim zdaniem nie spada jakoś szczególnie często. Raz na jednej jezdzie spadłam 3 razy. tyle, że mimo wszystko lepiej upadków unikac, w tak młodym wieku kosci bywaja jeszcze słabe..Też myślę, że koń jest raczej za duzy, jesli juz na takim się uczyc to moze bez wodzy na lonzy. 

  • Roia 2011-08-22 01:36:50

    Też myślę, że koń jest raczej za duzy, jesli juz na takim się uczyc to moze bez wodzy na lonzy. Poprę tu drugą część zdania, na lonży! Powodzenia później ;)

  • Rodzyna 2011-08-22 11:49:02

    Ja nie rozumiem takich ludzi co wysyłają dziecko w wieku 6 lat i oczekują jakiś efektów. !!!To czywiste że tak małe dziecko nie da sobie rady z silnym koniem !. 1. Prawidłową i przynoszącą efekty jazdę powinno się zaczynać w wieku 12 lat. 2. Okej dobra, można dawać 6-latka/ę na przejażdżki, ale nie oczekiwać jakiś efektów to oczywiste że tak słabe dziecko nie da rady utrzymać się na koniu. Jak można oczekiwać takich rzeczy. 3.Może się zdarzyć że dziecko zrazi się do jazdy konnej.Jeśli chce jeździć to okej. Ale jest za małe żeby były jakieś efekty z tej jazdy, więc niech pani nie wiadomo czego nie oczekuje !!. -,- -,- -,-

  • 2011-08-22 12:02:35

    nie rozumiem ocenaina mojej osoby bez czytania ze zrozumieniem postu. nie wymagam od dziecko niewoadomo czego.zadałam pyania dot tego czy to normalne i podzieliłam się uwagami dot jej jazdy z myślą o tym, że ktoś udzieli mi rad jak małej pomóc - zwłaszcza, że bardzo chce jeździć.

  • redakcja 2011-08-22 13:39:44

    radze jazde na lonzy zreszta kolezanka z którą jeżdżę też ma zbyt długie wodze.jeśli lonża nie pomożę to pewnie instruktor jest zły .Wtedy powinno się zmienic stadnine . jesli ma łydki za słabe to trzeba użyć palcata.powodzenia!

  • redakcja 2011-08-22 14:08:07

    słuchaj rodzyna.jesteś po prostu (bez obrazy)głupia.nie widziałaś tej 6 latki więc nie wiesz czy jest słaba.instruktor na pewno zna się lepiej od Ciebie (wnioskując z twojego wpisu)I PRZYJĄ tą 6 latkę więc to może dawać efekty.wiek nie ma tu nic do znaczenia.ja mam 10 lat i skacze przez przeszkody .zresztą 15 latka jezdzi gorzej odemnie a mówiła że uczy się 5 lat (o 4 lata mniej ode mnie).moja siostra cioteczna btez 6 latka już galopuje więc utrzymuje się dobrze na koniu.u mnie w stadninie jezdzi sie na koniach od 8 lat a na kucykach od 5

  • redakcja 2011-08-22 14:10:24

    pszepraszam o 4 lata wiecej ode mnie

  • wilejkaa 2011-08-22 14:12:24

    Po pierwsze. Domyślam się, że Pani córka jeździ na dużym koniu. Więc najważniejsze - niech na razie uczy się na kucykach. Po drugie. Skoro koń szarpie łbem, i przez to są problemy z wodzami, to może dać Pani córce innego konia...? Po trzecie. Coś mi się wydaje, że ten instruktor nie jest zbyt dobry... Może spróbować w innej stajni, gdzie są kucyki i inny instruktor...? ;) Pozdrawiam. :)

  • Felusia 2011-08-22 15:20:13

    Rodzyna znam osobę, która jeździ od pierwszego roku życia. Oczywiście były to głównie prowadzanki. Obecnie ma 13 lat i daję sobie radę lepiej ode mnie. Ogromnie mu tej wczesnej jazdy zazdroszczę. Córka mojej instruktorki ma 7 lat. Już jeździ.Myślę, że jeśli mogilka złapie bakcyla to w przyszłości będzie Ci tylko dziękować ;) Ale myślę, że mniejszy koń byłby konieczny.

  • superhorsepl 2011-08-22 16:13:20

    Ludzie, wytłumaczcie mi jedno. Ciągle czytam o tym mniejszym koniu czy też o jakiś kucykach. Dlaczego mniejszy koń lub kucyk ? Bo powiem szczerze że nie jestem w stanie tego pojąć. Różnica we wzroście to jest parędziesiąt centymetrów. Co zakładacie że koń mniejszy ma mniej siły ? Że koń mniejszy jest lżejszy ? A może koń mniejszy jest spokojniejszy ? A jeśli chodzi o łydki bo gdzieś tam słyszałem że nie sięgają do tubinek czy nie wystają za nie, ja miałem przyjemność poznać dziecko co teraz ma 8 lat, zaczynał od małego szkraba, jak miał 6 był w stanie jechać na koniu na oklep i sprowadzić w następnej ręce kolejnego konia, jechał oczywiście zupełnie sam, na samym kantarze, a wszystko robił dosiadem, więc troszkę dziwna ideologia, w szczególności że koleżanka mi kiedyś opowiadała o jeźdźcu który świetnie jeździł konno i jeździł w tereny a szkopuł był taki że nie miał jednej nogi, więc o czym tutaj mowa, skoro znam dwa przypadki gdzie te łydki nie są potrzebne. Znam też dziewczynkę co teraz ma 10 albo 11 lat, gdy ją poznałem, miała 8 lat, jeździła na normalnym dużym koniu który w kłębie miał 178 cm wzrostu i skakała przeszkody 1,1 m, no jedynie na zawodach musiała skakać na mniejszym koniu, bo tam są jakieś zasady że jeśli dziecko jest młodsze to nie może skakać na wyższych koniach niż ileś tam, ale nie wiem dokładnie o co z tym chodzi i jaki limit, nie wypytywałem o szczegóły, tylko matka tego dziecka mi to powiedziała. Ale faktem jest że instruktor jest jakąś "łamagą" bo żeby pozwolić aby 6 letnie dziecko które dopiero zaczyna jeździć spadło, to jest troszkę chore. 

  • izapyza 2011-08-22 16:45:20

    superhorsepl- coraz bardziej mnie zdumiewa co wypisujesz... Oczywiscie, ze im kon mniejszy tym słabszy.... co do nauki dzieci- jak najbardziej mozna sie uczyc w wieku 6 lat- jest tu tylko kwestia dobrania odpowiedniego konia. Podejrzewam ze tam nie ma kucyków- bo najprawdopodobniej instruktor dałby jej kuca. Z reguły nie sadza się na duże konie osób poniżej 10 lat, bo mniejsze dzieci sa za słabe i maja  za krótkie nogi. niektóre osoby robia jazdę na lonzy wyłącznie na wypinaczach- moze w tym wypadku tez by to zdało egzamin? Chociaz autorka nie jest instruktorem i trudno zeby decydowała za instruktora jak się nie zna nawet. Jeszcze co do nauki dzieci - dziecko im mniejsze tym większe ma mozliwosci i łatwiej i szybciej się uczy. widywałam 5-6 latki galopujące i skaczące na szetlandach. Super widok. Moze jesli tam nie ma kucyków warto pojechac gdzie indziej, niektóre stajnie specjalizują sie w zajęciach nawet dla małych dzieci, i mają duzo małych koni. Oczywiście kuc to tez nie ideał, łatwiej go 6 latce będzie opanowac, ale często sa krnąbrne, nieposłuszne,  i trzeba sie z nimi namęczyc nieraz bardziej niż z duzym koniem.

  • superhorsepl 2011-08-22 22:23:46

    Izapyza może i zdumiewa ale to co wypisujecie to też jest ciekawe :D. Dostałaś kiedyś od dużego konia i od małego ? Bo ja dostałem i od takiego i od takiego. Trzymałaś kiedyś konia dużego i małego który się wyrywał ? Bo ja tak, i mały był tak żywy że potem miałem całą rękę spuchniętą od uwiązu. Jechałaś na takim i takim koniem ? Bo mnie kiedyś mały koń poniósł gdyż się powiesił na wędzidle i powiem szczerze że małe konie są bardziej żywe i bardziej energiczne, mały koń jak kopie to kopie konkretnie a duże nie koniecznie, to jeśli chodzi o siłę i niebezpieczeństwo. Mało tego wiele razy się bałem i takich koni i takich i nie przez ich wielkość lecz przez ich charakter. Izapyza, Tobie by się przydał koń, który by dał porządnie w kość, złamał piszczel albo coś innego, 10 razy zrzucił i najlepiej żeby był najniższy ze stada, wtedy może stwierdzisz że mały to nie koniecznie bezpieczny. Ale dobra, skoro tak twierdzicie, to niech będzie. Niech dziewczyna lepiej jeździ na małym koniu ale najlepiej żywym, bo przecież nie ma tyle siły by go pchać do przodu.Rozbrajają mnie teksty ludzi co jeżdżą w jakiś szkółkach, a trudnym koniem nazywają, konia który gdzieś tam odskoczy bo się spłoszy, albo który ogólnie jest płochliwy, bo jeśli tylko takie by były trudne konie, to trening koni byłby rajem na ziemi. 

  • izapyza 2011-08-22 22:31:56

    superhorse- zakładam po prostu, że do szkółek nie bierze się nieułożonych, niebezpiecznych koni, czy to kucy czy wysokich koni... Może to dziwne, ale tak powinno byc. dzieci w wieku 6 lat z reguły nigdzie nie sadza sie na wyokie konie, bo wbrew temu co sądzisz, nauka na takim koniu jest prawie niemozliwa, chyba że na lonzy. Co do małych koni- oczywiście że czuc różnice, potrafię zatrzymac np.  kuca w terenie, dużego konia nie mam siły. 

  • superhorsepl 2011-08-22 23:06:08

    co do pierwszej tezy, w takim razie źle myślisz, ja pracowałem w stajni REKREACYJNEJ (czyli takiej typowej szkółkowej) gdzie jak twierdzi (z czym się zgadzam) powinny być łagodne i spokojne konie a nie trudne, a koń był taki że sami właściciele się go bali. Powiesz że to jedna taka stajnia ? NIEPRAWDA ! W życiu spotkałem takich wiele stajni rekreacyjnych i również w wielu takowych pracowałem, gdzie konie były bardzo trudne. Dlaczego tak jest ? Bo człowiek pomyśli kupię sobie konika i otworzę rekreację. I tak też robi. Kupuje konia który miał iść do rzeźni, albo konia który jest po przejściach albo innego konia za dosłownie grosze, i jeśli masz takiego jednego konia duże jest prawdopodobieństwo że natrafisz na spokojnego, ale i tak trzeba go oswajać często, jak masz takich koni załóżmy 6 albo 10 to duże jest prawdopodobieństwo że minimum 1 będzie naprawdę trudnym koniem z którym nawet mogłaś się w życiu nie spotkać.Druga sprawa, znowu się mylisz bo skoro znam ośmiolatkę tzn teraz ona ma o 11 do 12 lat, co jak zaczynała jeździć to w wieku 6 lat a po dwóch miesiącach jeździła samodzielnie i dalej się szkoliła i w wieku 7 lat normalnie sama galopowała, to chyba jednak da się nauczyć. Skoro chłopiec w wieku 6 lat był w stanie na oklep jechać na dużym koniu i sprowadzać za sobą jeszcze jednego konia z pastwiska na samym kantarze i lince to również da się koniem kierować, więc nie mów że się nie da bo łydkami za tubinkę nie sięga. (faktem jest że to są ewenementy i znam jedynie dwa takie przypadki, ale tak po prostu jest).Co do trzeciej sprawy, to powiem sobie szczerze, że tutaj niestety wychodzi Wasz bacik od początku gdy się zejdzie z lonży. No niestety batem konia w terenie nie zatrzymasz, więc jaki najlepszy sposób ? Ciągnąć za wodze z całej siły. Super sposób nie ma co. Ale spoko kiedyś też zamiast zatrzymywać konia dobrze technicznie to ciągnąłem z całej siły za pysk i cofałem łydki a tyłkiem wbijałem się w siodło jakby nie wiem co. Lecz niestety dwa razy w życiu się dowiedziałem że to nie zawsze działa. Jak koń ci się powiesi na wędzidle, to wówczas nie masz szansy konia zatrzymać niezależnie jak mocno będziesz ciągnąć, no chyba że koniowi pysk rozerwiesz, ale wtedy spadniesz bo koń zapewne zacznie się motać. Po prostu jak się powiesi na wędzidle to mu wygodnie jest tak biec jak go ciągniesz ciągle za te wodze. Co do tego kuca i konia, sprawa jest prosta, natrafiłaś na troszkę trudniejszego konia niż kuca. Nie możesz twierdzić że każdego da się tak łatwo lub trudno zatrzymać.Ale niech będzie, najlepiej jeździć na małym koniu niż dużym. Chociaż ja jestem w takim razie cykorem bo zawsze jak widzę takiego niby słabego konia, bo chudy, mały i posępny, to się boję i zawsze zachowuję szczególną ostrożność, a jak jest taki koń wielki jak stodoła i tak wysoki że z km można go zauważyć, to ja się go odziwo nie boję i robię wszystko dużo pewniej. Na marginesie dodam że miałem do czynienia z wieloma końmi wielkimi i malutkimi, w szczególności że łącznie koni z którymi pracowałem i na których jeździłem było niecałe 130 a teraz jeszcze mam styczność z 50 kolejnymi, ale jeszcze ich nie poznałem więc dopisze się je jak je poznam, ale razem z nimi będzie 180 koni. Tutaj również są duże i małe i wiem że jest jeden duży z temperamentem i jeden mały również jest z temperamentem, nie wiem jak reszta, do tego są też 4 ogiery, które są małe i są bardzo niebezpieczne :P.

  • izapyza 2011-08-22 23:30:12

    superhorse- mistrzu, nie denerwuj sie, wiadomo ze my przy twojej wiedzy i supermocy to jesteśmy niczym... :) Nie rozumiem tylko czemu pisze mistrz, że my jezdzimy tylko na spokojnych konikach szkółkowych co najwyzej sie spłosza, a potem mistrz pisze, że konie szkółkowe to spokojne z reguły nie sa...  

  • 2011-08-23 08:23:24

    słuchajcie, dziś jedziemy na jazdę. jak mi się uda wrzucę jakiś filmik jak córka jeździ. ona nie ma takiego dużego konia. to nie jest kuc ale z tych mniejszych = nie pamiętam jak one się nazywają. córka ładnie anglezuje w kłusie ale koń albo szarpie wodze albo zwalnia :)do usłuszenia wieczoram - będziemy już po :)

  • voltahorse 2011-08-23 11:09:03

    o, właśnie, może sie posprzeczacie jak obejżyie filmik ;p

  • 2011-08-23 18:30:01

    nie nagrałam nic - zaponiałam zabrac aparatale super dziś było. byłyśmy tylko my i pan od nauki. skupił się na córce. pokazł jak prawidłowo ruszac nóżkami, mała  jest przeszczęśliwa. w czwartek następna jazda. jeździła kłusem, w półsiadzie, bardzo łądnie anglezowała - z tego co pan mówił :)

  • 2011-08-25 18:10:58

    zaraz wrzucę filmy jak córka jeździ

  • 2011-08-25 18:14:04

  • 2011-08-25 18:14:41

    czy ktoś może wie dlaczego nie mogę dodac linka z filmem?

  • Indygo 2011-09-14 16:19:55

    nie chcę tu uchodzić za znawcę tematu, powiem tylko, że ja też miałam podobny problem, gdy zaczynałam jeździć, miałam wtedy 12 lat, ale bardzo słabe mięśnie. Gdy koń rzucał łbem też traciłam równowagę i łapałam się szyi. Po kilku takich "akcjach" na siłę starałam się cały czas utrzymywać "głowę konia w miejscu" - ciągnęłam za wodze za każdym razem, gdy łeb zmieniał położenie w efekcie czego ja miałam straszne zakwasy, koń "bardzo wyszarpany pysk", byłyśmy na siebie złe. W kłusie był już to koszmar, strasznie się szarpałyśmy, przez co kobyła nie chciała skręcać - nic dziwnego, przecież kojarzyła to tylko z bólem jaki jej zadawałam!No ale każdy opowiada tu Pani swoje wzruszające historie jeździeckie, a Pani chodzi przecież o córkę. Nie wiem czyt to co teraz napiszę jest poprawne, ale w moim przypadku zadziałało:Za równo u mnie jak i u Pani córki najgorzej jest w kłusie, więc ja poświęciłam jedną lekcję na powrót do stępa i pracę nad tym by w tym chodzie mieć wodzę na kontakcie. Podczas następnej lekcji robiłam tak: jechałam na prostej kłusem, dosłownie chwileczkę, przed zakrętem przechodziłam do stępa i jechałam nim chwilę, potem znowu jedną ścianę kłusa jedną ścianę stępa... Po czymś takim ja nie miałam problemu z kontaktem w kłusie, bo na takich krótkich odcinkach ręce mi się nie męczyły. Przy trzeciej lekcji, jechałam kłusem dopóki miałam siłę w rękach - kiedy nie mogłam już utrzymać kontaktu przechodziłam do stępa i chwilę odpoczywałam i tak w kółko, aż po wielu wielu lekcjach ręce przestały mi dokuczać. Oczywiście każdy ma własne tępo - jednym uda się to osiągnąć w ciągu tygodnia drugim wciągu roku ale najważniejszy jest by się to lubiło!  Może się pani spytać, córki czy jazda kłusem jest dla niej męcząca, może się okazać, że dziewczynka puszcza luźno wodze, ponieważ bolą ją już mięśnie. Wtedy musi Pani o tym powiedzieć instruktorowi, który (wg mnie) powinienem robić krótkie odcinki kłusa, żeby nie męczyć dziecka.   Mam nadzieję, że to pomorze ;)      

  • superhorsepl 2011-09-14 17:16:30

    hehe ;d to co nazywasz kontaktem jest jedną wielką pomyłką:D. KONTAKT a CIĄGNIĘCIE Z CAŁEJ SIŁY ZA WODZE I ZACIĄGANIE KONIA NA PYSKU to dwie odrębne sprawy ;/. Faktem jest że jak się nieudolnie jeździ to najłatwiej za to skarcić konia ale to szczegół. Ale również faktem jest, że takie powolne zakłusowania to dobry patent, lecz czy pomoże to nie wiem, bo żeby trzymać kontakt z koniem, to nie wystarczą wodze, lecz potrzebny jest też dosiad. Jednak większą częścią konia kierujemy dosiadem, a mniejszą częścią konia wodzami, a przy wodzach i tak dosiad jeszcze dochodzi, więc same wodze to lipna sprawa ;/.Do tego należy zwrócić uwagę na to, że te lekcje prowadzi jakiś instruktor, skoro on prowadzi to nie pozwoli na wprowadzenie własnych lekcji, tylko on prowadzi i mówi co kto i jak ma robić, więc ja bym po prostu zmienił stajnię. 

  • Indygo 2011-09-14 20:06:39

    niestety na początku nauki nikt nie wie jak ma wyglądać kontakt, bo jest taki stereotyp " wiśta wio  - czyli szarpię wodzą a koń od razu sam pięknie jedzie." Cały szkopuł w tym, żeby jak najszybciej uświadomić sobie, że jest całkiem na odwrót.

  • karmenka 2011-09-15 15:07:54

    jasne że na lonży ale jestem przeciwna DOPIERO OD 12 LAT??ja zaczełam w wieku 7  

  • Roxi 2011-09-15 20:20:03

    Ona ma dopiero 6 lat, więc nie dziwię się, że nie ma jeszcze siły w nogach itp. Polecam by uczyła się na lonży, nie ma innego wyjścia, bo jest jeszcze mała... ;)



Reklama
Reklama