dawno mnie nie było, z martynka lepiej ale nie super. dziś spotkalam dziewczyne która uczya się tam te jeździć zapytałam czy jutro poprowdzi martynkę. zapytała o to też właściciela i chyba był zły, bo stwiersdzil, że to nnic nie da bo mala nie słucha, źle wodze trzyma :(zaryzykowałam i jutro bedzie lekcja z dziewczyna ktora juz dlugo jexdzi
Oglądałam przed chwilą Pani filmiki, a właściwie jazdy córki. Zanim zacznę swój monolog moje pierwsze pytanie czy w ośrodku, w którym jeździ córka jest jakiś mniejszy koń/kuc?Me.
koń, na którym córka jeździ jest jednym z 3 małych - mniejszych nie ma niestety. ostatnio widziałam jak dziewczyna jej wzrostu jeździła na dużym - ale ona już widać potrafi jeździć
Szczerze? Trudno na takim koniu dobrze jeździć. Konia zawsze dobiera się do jeźdźca, nie chodzi tu o to, że ma mniej siły czy inne brednie jakie przeplotły się przez ówczesną dyskusję. Tu chodzi o możliwości.Jak Pani córka ma dobrze zadziałać łydką, skoro kończy się prawie na siodle? Po pierwsze nie dosięga do miejsca, w którym koń powinien reagować, a pod drugie nie reaguje, bo dziewczynka obkopuje Go, a ten nie ma zielonego pojęcia o co chodzi. I ja rozumiem jak byłaby to naprawdę dobra zawodniczka, ale ona się dopiero uczy. I czego się uczy? Bezsensowanego kopania konia piętą.Dorzuce do tego jeszcze, że tym bardziej nie ma jak złapać na takim konie równowagi! Przecież jak ona ma złapać się łydką, skoro konia nimi objąć nie może... Przez to, że Pani córka nie ma równowagi, ratuję się wodzą, co jakiś czas widzę, że podpiera się w siodle, ma zaufanie do pyska konia, wisi mu na ryju etc...I prawdę mówiac, mówię to z własnego doświadczenia, jako 7 latka byłam drobna, dawali mi naprawdę dużego konia. I to była jazda... Bez konsekwencji, woziłam się się tak pół roku, jakoś sobie radziłam, ale to było na tej zasadzie co na powyższych filmikach. Dopiero, gdy dali mnie na mniejszego konia to zaczęłam łapać o co chodzi, majac możliwość zrealizowania tego w swoich możliwościach. Okazało się, że po paru miesiącach jazdy na małch koniach radziłam sobie i na dużych. Trzeba dać dziecku możliwość zrozumienia tego co on niego oczekujemy wraz z tym, że i czynniki zewnętrzne muszą być sprzyjające ( w tym wzrost konia)...Tyle ode mnie. Moja osobista rada. Może jest gdzieś inna stajnia? Me.
nie ma w okolicy innej stajni. pojedzemy na weekend do stajni gdzie są kuce, może czegoś się nauczy. wisziałam jak wczoraj była zawiedzona gdyż pan powiedział że ona go nie słucha bo nie trzyma dobrze wodzy - ale jak ma to robić skoro nikt jej nie pokaże. tylko slychać co chwilę z oddali, " niżej ręce, pięta w dół, łydka" ehhh
Pokazać pewno jej pokazał, ale ona nie ma jak tego zrobić. Niech przeczyta Pani dokładnie moją wiadomość. Ona przez brak możliwości łapania równowagi nogami - za duży koń - nie ma jak dobrze trzymać rąk. Me.
i znowu tragedia.nie mamy innej stajni. córka bardzo chce jeździć. dziś dali jej konia, który nie reaguje na palcat a łydkami córka nie daje rady. po prostu godzina w stępie. kiedy po nią przyjechałam to po prostu wkurzyłam się. we wtorek delikatnie powiem panu że nie chodzi nam o stępowanie przez godzinie między geromada ok 10 galopujących koni. bo to już przegięcie :/
Jedna, mała, delikatna sugestia.Pani płaci za jazdy, Pani wymaga! Niech o tym lepiej się nie zapomina, bo potem właśnie instruktorzy zadowoleni z siebie NIE ROBIĄ NIC kompletnie, a opłaty tylko wzrastają... Me.
dawno mnie nie było, z martynka lepiej ale nie super. dziś spotkalam dziewczyne która uczya się tam te jeździć zapytałam czy jutro poprowdzi martynkę. zapytała o to też właściciela i chyba był zły, bo stwiersdzil, że to nnic nie da bo mala nie słucha, źle wodze trzyma :(zaryzykowałam i jutro bedzie lekcja z dziewczyna ktora juz dlugo jexdzi
Oglądałam przed chwilą Pani filmiki, a właściwie jazdy córki. Zanim zacznę swój monolog moje pierwsze pytanie czy w ośrodku, w którym jeździ córka jest jakiś mniejszy koń/kuc?Me.
koń, na którym córka jeździ jest jednym z 3 małych - mniejszych nie ma niestety. ostatnio widziałam jak dziewczyna jej wzrostu jeździła na dużym - ale ona już widać potrafi jeździć
Szczerze? Trudno na takim koniu dobrze jeździć. Konia zawsze dobiera się do jeźdźca, nie chodzi tu o to, że ma mniej siły czy inne brednie jakie przeplotły się przez ówczesną dyskusję. Tu chodzi o możliwości.Jak Pani córka ma dobrze zadziałać łydką, skoro kończy się prawie na siodle? Po pierwsze nie dosięga do miejsca, w którym koń powinien reagować, a pod drugie nie reaguje, bo dziewczynka obkopuje Go, a ten nie ma zielonego pojęcia o co chodzi. I ja rozumiem jak byłaby to naprawdę dobra zawodniczka, ale ona się dopiero uczy. I czego się uczy? Bezsensowanego kopania konia piętą.Dorzuce do tego jeszcze, że tym bardziej nie ma jak złapać na takim konie równowagi! Przecież jak ona ma złapać się łydką, skoro konia nimi objąć nie może... Przez to, że Pani córka nie ma równowagi, ratuję się wodzą, co jakiś czas widzę, że podpiera się w siodle, ma zaufanie do pyska konia, wisi mu na ryju etc...I prawdę mówiac, mówię to z własnego doświadczenia, jako 7 latka byłam drobna, dawali mi naprawdę dużego konia. I to była jazda... Bez konsekwencji, woziłam się się tak pół roku, jakoś sobie radziłam, ale to było na tej zasadzie co na powyższych filmikach. Dopiero, gdy dali mnie na mniejszego konia to zaczęłam łapać o co chodzi, majac możliwość zrealizowania tego w swoich możliwościach. Okazało się, że po paru miesiącach jazdy na małch koniach radziłam sobie i na dużych. Trzeba dać dziecku możliwość zrozumienia tego co on niego oczekujemy wraz z tym, że i czynniki zewnętrzne muszą być sprzyjające ( w tym wzrost konia)...Tyle ode mnie. Moja osobista rada. Może jest gdzieś inna stajnia? Me.
nie ma w okolicy innej stajni. pojedzemy na weekend do stajni gdzie są kuce, może czegoś się nauczy. wisziałam jak wczoraj była zawiedzona gdyż pan powiedział że ona go nie słucha bo nie trzyma dobrze wodzy - ale jak ma to robić skoro nikt jej nie pokaże. tylko slychać co chwilę z oddali, " niżej ręce, pięta w dół, łydka" ehhh
Pokazać pewno jej pokazał, ale ona nie ma jak tego zrobić. Niech przeczyta Pani dokładnie moją wiadomość. Ona przez brak możliwości łapania równowagi nogami - za duży koń - nie ma jak dobrze trzymać rąk. Me.
i znowu tragedia.nie mamy innej stajni. córka bardzo chce jeździć. dziś dali jej konia, który nie reaguje na palcat a łydkami córka nie daje rady. po prostu godzina w stępie. kiedy po nią przyjechałam to po prostu wkurzyłam się. we wtorek delikatnie powiem panu że nie chodzi nam o stępowanie przez godzinie między geromada ok 10 galopujących koni. bo to już przegięcie :/
Jedna, mała, delikatna sugestia.Pani płaci za jazdy, Pani wymaga! Niech o tym lepiej się nie zapomina, bo potem właśnie instruktorzy zadowoleni z siebie NIE ROBIĄ NIC kompletnie, a opłaty tylko wzrastają... Me.