Chciałam adoptowac konia z fundacji Centaurus niestety to co zobaczyłam na miejscu ... zamurowało mnie. Konie trzymane byly w okropnych warunkach. Co wiecie o tej fundacji? Na co ida pieniadze, ktore wpłaca tyle osob? ;/
nie mam pojęcia nigdy tam nie byłam... wdg. mnie dobrze że te konie wogóle żyją, gdy by nie centaurus pewnie juz by ich nie było... a zresztą wykarmić tyle koni to też sporo kasy
Witaj ,nie wiem w której stadninie Centaurusa byłaś ja też odwiedziłam ich dwie stadniny pod Warszawą w Swiętochowie k/Tarczyna i w Wojnowie koło Zielonej góry i też mogę potwierdzić Twoje zdanie że konie trzymane są w skandalicznych warunkachi dziwię się ludziom że dają pieniądze tylko gdzie one idą napewno nie na konie tylko do kieszeń pseudowolontariuszy gdzie są jakieś instytucje które to kontrolują teraz w Wojnowie prawdopodobnie jest lepiej bo mieli jakiegoś dobrego człowieka któru im pobudował stajnie a jak było to zrobiłam kilka zdjęć najwyższy czas aby się tą fundacją ktoś zajol bo pod Tarczynem konie stały po kolana w wodzie i to ma być fundacja broniąca praw koni,może ktoś z funtacji tej weźmie głos chętnie przystąpie do dyskusji.Pozdrawiam Haflinka za.zdjęcia stajni
Witaj ,nie wiem w której stadninie Centaurusa byłaś ja też odwiedziłam ich dwie stadniny pod Warszawą w Swiętochowie k/Tarczyna i w Wojnowie koło Zielonej góry i też mogę potwierdzić Twoje zdanie że konie trzymane są w skandalicznych warunkach !i dziwię się ludziom że dają pieniądze tylko gdzie one idą napewno nie na konie tylko do kieszeń pseudowolontariuszy gdzie są jakieś instytucje które to kontrolują teraz w Wojnowie prawdopodobnie jest lepiej bo mieli jakiegoś dobrego człowieka który im pobudował stajnie a jak było to zrobiłam kilka zdjęć najwyższy czas aby się tą fundacją ktoś zajął bo pod Tarczynem konie stały po kolana w wodzie i to ma być fundacja broniąca praw koni,może ktoś z funtacji tej weźmie głos chętnie przystąpie do dyskusji.Pozdrawiam Haflinka zał.zdjęcia stajni
Witaj ,nie wiem w której stadninie Centaurusa byłaś ja też odwiedziłam ich dwie stadniny pod Warszawą w Swiętochowie k/Tarczyna i w Wojnowie koło Zielonej góry i też mogę potwierdzić Twoje zdanie że konie trzymane są w skandalicznych warunkachi dziwię się ludziom że dają pieniądze tylko gdzie one idą napewno nie na konie tylko do kieszeń pseudowolontariuszy gdzie są jakieś instytucje które to kontrolują teraz w Wojnowie prawdopodobnie jest lepiej bo mieli jakiegoś dobrego człowieka który im pobudował stajnie a jak było to zrobiłam kilka zdjęć najwyższy czas aby się tą fundacją ktoś zajął bo pod Tarczynem konie stały po kolana w wodzie i to ma być fundacja broniąca praw koni,może ktoś z funtacji tej weźmie głos chętnie przystąpie do dyskusji.Pozdrawiam Haflinka za.zdjęcia stajni
Mam 1konika z tej fundacji,więc może nie powinnam zabierać głosu,bo mi go jeszcze zabiorą,a jest u mnie ponad rok i bardzo go kocham :-)Adopcja przebiegła dosyć dziwnie.U nich jest tak,że płaci się za konia 1000zł,przez pierwszy rok co miesiąc trzeba wysyłać zdjęcia,a po roku fotki co 3miesiące.Mi od tej opłaty odstąpiono,bo konik był bardzo młody,nie miał jeszcze roku,wymagał dużo pracy i koszty kastracji wzięłam na siebie.Tyle,że sama po tego konika jechałam-dosyć daleko nad morze :-) Wiadomo,moje koszty to paliwo,wynajem przyczepy...W początkowych mailach mnie "straszono",że przyjedzie do mnie jakaś komisja,czy mam odpowiednie warunki na trzymanie konia itd itp.Do tej pory nikogo nie było.Wspomnę jeszcze,że mam jeszcze swojego konia-klaczkę śląską i małego wzięłam do towarzystwa.Moim zdaniem warunki mam naprawdę dobre,ale gdyby im rzeczywiście tak zależało,to powinni mnie odwiedzić i na wszystko sobie popatrzeć.Dostałam od nich maila,że z pieniążków z aukcji starczyło nie tylko na wykup tego konika , którego adoptowałam,ale także na wiadro witamin,które trafi wraz z nim do nowego domu...jak się o nie upomniałam,no bo przecież sami mi tego maila przysłali,to oni nic nie wiedzą i nie rozumieją,kto to do mnie wysłał...no ja też nie wiem...Konik dostał w stajni "przechodniej" jedną szczepionkę,a drugą miałam dostać do ręki,bo też starczyło na nie z pieniążków uzyskanych z allegro...No nie dostałam.Pal to sześć,sama wezwałam sobie weterynarza i wszystko załatwiłam.Kolejne dziwne zdarzenie miałam w stajni w Wojnowie,gdzie pojechałam zawieźć worek owsa,marchewki i trochę suszonego chleba.Facet zajmujący się tamtejszymi końmi powiedział,że nie stać ich na zakup siana dla koni i znowu będzie musiał sprzedać swojego pupila.No to ja w popłochu dzwonię do dziewczyny zajmującej się tymi końmi,że jak brakuje im siana,to ja mogę nawet ze swojego zapasu coś oddać,już załatwiam siano od innych gospodarczy,kombinuję,jak zdobyć pieniądze,może od szefa,który kocha zwierzaki...a ona mi mówi,że to nieprawda,że niby siano mają,a ten pupil nie idzie na sprzedaż,tylko na wypożyczenie dla syna gospodarza,który siana trochę dal...No trochę dziwne podejście...po co mówić ludziom takie bajki...dziwny ten facet...Ale najlepszą rzecz usłyszałam...no nie ważne od kogo czy gdzie...Że podobno Pani prezes tego całego Centaurusa za pieniądze uzyskane z aukcji na ratowanie koni,kupiła sobie rumaka za ładnych kilkanaście tysięcy...i trzyma go w stajni albo pod Warszawą czy pod Wrocławiem...no nie wiem,gdzie oni jeszcze swoje stajnie mają...Tak więc byłam w stajni w Wojnowie,widziałam...Koni na niedużym wybiegu cała masa...utytłane te konie,nie wyczyszczone,grzywy poplątane...a oni za ubrudzone konie chcą je zabierać właścicielom...Latał tam wtedy jakiś kuc z rozwalonym okiem,bo się podobno konie pokopały...no na takim metrażu takie stado,no nic dziwnego.Podobno był weterynarz u tego kuca,ale nie rozumiem,dlaczego koń latał bez żadnego opatrunku!Mięsko było widać!!!Żadnego szycia nie miał?No może i nie,bo oko to sprawa delikatna,ale chociaż opatrunek,żeby mu się tam nie kurzyło!!!Moim zdaniem,jeżeli chcecie jakoś pomóc tym koniom,to nie dawajcie pieniędzy,bo te nie wiadomo,gdzie trafią.Lepiej coś zawieźć-owies,marchew,suszony chleb,witaminy...Tak wygląda sprawa z punktu widzenia kogoś,kto ma konia z tej fundacji,ale kto uważa,że sprawy nie mają się tam za dobrze.
Ja zawsze miałam dobre zdanie na temat tej fundacji, ale nie miałam z nią większych do czynień, ale czy możecie wstawić chociaż zdjęcia jakieś jak to naprawdę wygląda? Tak na potwierdzenie bo bardzo trudno mi uwierzyć.
Nie od dziś wiadomo, że prowadzenie fundacji może być niezłym biznesem. Wystarczy spojrzeć na ilość funkcjonujących fundacji szczycących się pomocą różnorakiej maści, dzieciom, zwierzętom, przyrodzie, chorym, zdrowym, sportowcom, geniuszom itd., itp. Jak jest w przypadku Centaurusa - nie wiem, więc oceniać nie będę. Osobiście, od bardzo krótkiego czasu, w miarę swoich możliwości wspieram finansowo Fundację Pegasus. Przy podjęciu decyzji o wyborze tej a nie innej fundacji kierowałam się przede wszystkim swoją intuicją. Nie pozostaje nam nic innego niż wiara w to, że faktycznie nasze (bądź co bądź ciężko zarobione pieniądze) są wykorzystywane na ratowanie koni, a nie na nowy samochód dla prezesa ;-)
Cześć Oczy Nocy chcesz zdjęcia z Centaurusa to przesyłam Ci tak było w maju tego roku w Wojnowie k/Zielonej Góry podaj adres mail to Ci prześlę bo tutaj można max 100KbPozdrawiam Haflinka
WITAM .[sorki jeśli wkradnie się Byczek ?] Włosy mi stają demba jak to czytam ? Ja mam zamiar adoptować kucyczkę z Centaurusa w Wiktorowie gm. Nasielsk -byłam tam i z mnustwa małych kucy tylko 1 wał . był do adopcji [byłam bardzo zdziwiona ?] Mimo to byłam umówiona z kierowniczką ale miała pilny wyjazd ??? Co do koni to wyglądały ok . Nawet na wybiegach miały siano .Dzwoniłam jeszcze raz i napisałam maila -Niby coś dla mnie mają znaleść ale już troche czekam ? a głupio mi się tak dopominać ? a co do P. kierowniczki to też doszły mnie inne słuchy -nie wypada o nich mówić ? Jeśli adopcja jest bezpłatna ? to nie bende płacić tylko podziękuje i poszukam gdzieś indziej ? [do kariny]
według nie lepiej by było gdyby można było wykupić od nich konie które wyjdą na prostą i nie są chore... oczywiście by mieli kontrole nad nimi by nie miały złych warunków, ale to chore, ze nie pozwalają na nich praktycznie nic robić tylko na przykład trzymać na łące... człowiek który weźmie takiego konia i powiedzmy po jego rehabilitacji okazuje się, że koń jest dobrym skoczkiem wg mnie mógłby trochę pochodzić w tym sporcie, a nie być od razu skazany,m na wieczną emeryturę.
Słuchajcie ja mam trochę inne zdanie na temat tej fundacji ... Faktem jest że nie byłam w tych stajniach ... Ale to nie jest tak łatwo zapewnić luksusowe boksy dla każdego konia , tym bardziej że tych koni jest tam wiele ja się cieszę że te konie w ogóle jeszcze żyją i mają co jeść są wypuszczane na łąki i mają dobrą opiekę ( chodzi mi oto że nie są bite ani nikt nad nimi się nie znęca)to że te konie stoją na uwiązie to jest dla nich nic w porównaniu do tego co przeszły i one są zadowolone że mają coś w żłobie, ( nie mówię że boksów nie powinno być ) Ale cieszmy się że w ogóle istnieją takie fundacje jak te ...A te pieniądze idą na wyżywienie tych wszystkich rumaków, na leczenie , których w niektórych przypadkach jest bardzo kosztowne, na wykup innych koni. A ważniejsze jak dla mnie jest zdrowie jakiegoś chorego konia niż te boksy ...
Słuchajcie ja mam trochę inne zdanie na temat tej fundacji ... Faktem jest że nie byłam w tych stajniach ... Ale to nie jest tak łatwo zapewnić luksusowe boksy dla każdego konia , tym bardziej że tych koni jest tam wiele ja się cieszę że te konie w ogóle jeszcze żyją i mają co jeść są wypuszczane na łąki i mają dobrą opiekę ( chodzi mi oto że nie są bite ani nikt nad nimi się nie znęca)to że te konie stoją na uwiązie to jest dla nich nic w porównaniu do tego co przeszły i one są zadowolone że mają coś w żłobie, ( nie mówię że boksów nie powinno być ) Ale cieszmy się że w ogóle istnieją takie fundacje jak te ...A te pieniądze idą na wyżywienie tych wszystkich rumaków, na leczenie , których w niektórych przypadkach jest bardzo kosztowne, na wykup innych koni. A ważniejsze jak dla mnie jest zdrowie jakiegoś chorego konia niż te boksy ...dokładnie, a te konie i tak w końcu doczekają siękochającej rodziny. to jest tylko ostoja, w której
Odnosząc się do pytania autorki uważam, że nie ważne gdzie był trzymany wcześniej koń którego chcesz adoptować. Grunt to pomoc jaką Ty możesz mu zaoferować, w tym przypadku zagwarantować lepsze warunki, zadbać o zdrowie i kondycje. Od takich zwierząt otrzymuje się najwięcej miłości!
Odnosząc się do pytania autorki uważam, że nie ważne gdzie był trzymany wcześniej koń którego chcesz adoptować. Grunt to pomoc jaką Ty możesz mu zaoferować, w tym przypadku zagwarantować lepsze warunki, zadbać o zdrowie i kondycje. Od takich zwierząt otrzymuje się najwięcej miłości!
Jakoś nie chce mi się wierzyć. Pewnie trafiacie na jakieś indywidualne sytuacje. Konik chodził z raną bez szyć? Może ledwo został wyciągnięty z transportu, a fundacja zbierała kolejne datki na operację tego konia?Spójrzcie ile mają koni...Ile mają miejsca w stajniach.Dziwicie sie ze oddają konie do adopcji?Muszą mieć więcej miejsca na nowe konie które będą ratować, a nie mogą sobie pozwolić wydawać otrzymanych pieniędzy na remont stajni czy wszelkie inne udogodnienia które wam się wydają normalne bo co jak im przyjdzie zapłacić za operację jednego delikwenta 10 tyś złotych? Ja za takie pieniądze wybuduję sobie stajnie pod domem albo kupie sobie auto. Oni muszą oszczędzać każdy grosz po to, żeby nie szczędzić go kiedy nada się okazja do uratowania kolejnej istoty. Lekarstwa dla tych koni też darmowe nie są, tak samo wszelkie witaminki.W takich fundacjach, schroniskach i innych sprawach wszelkie remonty robią wolontariusze z własnej woli i z własnych oszczędności. Może mieli remont w domu i zostały jakieś materiały, to je znoszą i zbierają.Wiecie ile pieniędzy życzy sobie handlarz za wykupienie konia? A szczególnie kiedy odkryje że potencjalny nowy właściciel jest z jakiejś fundacji, to uwielbia zdzierać z nich kase bo wie że konia kupią tak czy siak.Co do samej adopcji.Kiedy szwagierka dzwoniła do fundacji dowiedziała się że obecnie adopcja przebiega całkowicie za darmo, tylko trzeba sobie załatwić transport i powiedzieć im gdzie koń będzie mieszkał, w jakich warunkach, kto sie będzie nim zajmował, jakie są umiejętności jeździeckie i do czego knik ma być użytkowany. Chcieli wiedzieć czy potencjalny właściciel zna objawy podstawowych chorób. Kolejnym warunkiem było obowiązkowe widzenie konika z wetem co miesiąc i wysłanie im papierów z zaświadczeniem o tym wraz ze zdjęciami konika.Tyle.Nie jestem więc pewna czy wszyscy mówimy o tej samej fundacji czy nie, ale ja odniosłam bardzo pozytywne wrażenie z kontaktów z Centaurusem.
Opowiem wam moją przygode z fundacją Centaurus .4 lata temu zachorowałam na zanik szpiku kostnego , byłam zgłoszona do fundacji Mam marzenia i wymarzyłam sobie konia . Z powodu iż non stop leżałam w szpitalu konia otrzymałam dopiero rok temu . Koń miał być mój i podpisanie umowy z tą fundacją miało być tylko formalnością , po wszystkim dowiedziałam się że nie otrzymam paszportu konia . Przez cały rok non stop były pretensje o nie wysyłanie zdjęć na czas o to że przwiozłam konia bez ich zgody . Nie myśleli jednak że jestem osobą chorą i nie mogłam zbyt często go na początku odwiedzać . Jakiś czas temu rano dostałam smsa że koń dzisiaj zostanie mi odebrany do godziny 22 . Byłam w szoku i nie wiedziałam o co chodzi . Domagałam się wyjaśnień no i oczywiście Pani mi powiedziała że utracili zaufanie do mnie a w umowie jest że mogą go w każdej chwili odebrać . Pani była tak grzeczna że powiedziała że ze względu na okoliczności adopcji nie będą mnie obciążać kosztami przewozu konia itp . Napisałam odwołanie jeszcze tego samego dnia po czym odpisano mi że żadne odwołania nie są brane już pod uwage i że to decyzja zebrania całej rady ( oczywiście nie zostałam nawet powiadomiona o żadnym zebraniu i zarzutach ) W końcu Pani napisała mi wyjaśnienie że przez to iż koń był jeżdżony przez inne osoby bez pytania ich ( sama nie mogłam jeździć a nie chciałam aby koń zdziczał do reszty ) że niby dwa razy został przewieziony bez ich wiedzy ( drugie przeniesienie zostało wyumyślo ne przez nich jako argument ) Koń został zabrany a fundacja tylko skorzystała bo koń do nich pojechał ode mnie w najlepszym porządku bo miał najlepszą opieke .
To wasze zdanie, co o tym sadzicie, ale moja koleżnaka tam była, i fakt, może na pastwisku błoto, ale w stajni to one maja bardzo grubą i czystą sciółkę, pozatym oni wszystko wydają na pomoc koniom. np. jest tam klacz, którą uratowano z rzeźni, albo taka, którejś jakiś idiota wydłubał oko, bo walił ją widlami i oni właśnie wydaja wszystk na takie konie, aby znaleźdż im szczęśliwy dom, a nie na jakięś perfekcyjne warunki
Fundacja zgodziła się na wyjątkową adopcje i umowa miała mnie nie obowiązywać . To jest tylko i wyłaćznie ich nie słowność . A oni może zajmują się dobrze tymi końmi ale oni na nich też sporo zarabiają . Bo tam ludzie nie są wolontariuszami tylko pracownikami więc jak dla mnie to żadna fundacja .
Co? Ludzie wpłacają pieniądze, a oni co? To chyba bez sensu, brać ich od dręczących ludzi i dręczyć ich bardziej. Myślałam że to dobre schronisko i oni tylko zdecydowali się pomagać tym pięknym zwierzętom. Sama chciałam tam kiedyś pojechać.
Wyślijcie maila ze zdjęciami alagrodecka@wp.plP.S. Wydawało mi się po stronie internetowej Centaurusa gdzie były zdjęcia, że koniki są zadbane, chyba że robili je bardzo dawno bo nie ma dat
Witam.Zawsze, niezależnie od tego kto zaniedbuje konie, przypadki zaniedbania można zgłaszać do Inspekcji Weterynaryjnej z danego powiatu. Żeby znaleźć kontakt do inspekcji wystarczy wpisać w google "Inspektorat Weterynarii" i powiat, w którym znajduje się dana stajnia. Istnieje też coś takiego jak Straż dla Zwierząt, ale z tego co wiem, nie wszędzie dociera. To czy stajnia należy do fundacji, firmy czy osoby prywatnej - nie ma znaczenia. Wszystkie podlegają pod ustawę o ochronie zwierząt.
Odwiedziłam ośrodek Fundacji (pod Warszawą) ponad rok temu. Zapraszam na moją stronę na Facebooku, gdzie można obejrzeć zdjęcia z tej wizyty i samodzielnie ocenić kondycję koni.http://www.facebook.com/media/set/?set=a.2092110150427.134003.1475465582&type=3
malgorzata-kosz na twoich zdjęcich konie mają super warunki i podtrzymuję w pełni wypowiedzi osób, które uważają, że liczy się życie a nie mniejszy poziom warunków utrzymania. karolina-natali jestem z lasu czyta się co się podpisuje
0.0 nie wierze! Sama chcialam konia z tej fundacji, ale w tej chwili nie jestem w stanie zrobic zdjec. Na ich stronie czytalam, ze adopcja jest darmowa! Tylko transport na wlasna kieszen. To jak jest w koncu? Piszcie, co wiecie o fundacjach. Z gory dzieki :)
Centaurus to nie jest nazwa wzbudzająca zaufanie. Delikatnie mówiąc, mają nie najlepszą opinię. Niedelikatnie: większość stwierdza, że nigdy więcej nie da im ani grosza. Mają reputację naciągaczy, krętaczy, wręcz oszustów. Niektóre z ich wyczynów:-ratowanie koni przed ich hodowcami. Branie zdjęcie normalnego konia z hodowli (czasem z całkiem niezłym papierem), ogłaszanie "Pomóżcie, bo zły hodowca pośle go do rzeźni" i czekanie na wpłaty. Hodowca o swoich planach dowiadywał się z gazety albo od znajomych.-zbieranie na wykup albo leczenie koni, które już wcześniej kupili, zbiórki na tego samego konia po kilka razy, na konie dawno zmarłe, nieistniejące, żyjące szczęśliwie u nowych właścicieli albo w innych fundacjach-niekupowanie konia, na którego zbierali. Bez powodu, bez powiadomienia, że np. się nie udało, po prostu nie i już, kto się interesował, ten widział, jak sprawa się skończyła. Pieniądze oczywiście zostawały u nich.-zawyżanie cen za konie, czyli po prostu zbieranie więcej kasy, niż było potrzeba nawet po uwzględnieniu transportu-ubarwianie albo po prostu kłamanie w relacjach. Zdarzało się, że konie mieszkające w warunkach może nie idealnych, ale całkiem w porządku, dostające jeść itd. przedstawiali jako zagłodzone, drżące z zimna szkielety bite i zaniedbywane przez właścicieli. Któregoś razu napisali nawet, że jeden z współwłaścicieli ma wyrok za znęcanie się nad zwierzętami, co było całkowitą nieprawdą. Ogólnie niektórzy mogliby ich pozwać o zniesławienie i spokojnie wygrać.-niepublikowanie żadnych sprawozdań finansowych, niczego, co mogłoby pokazać, na co idą pieniądze-osoba, która pisze, że poznała osobiście kierowniczkę fundacji, twierdzi, że pożyczała ona od znajomych konie do zdjęć, zaczynała akcję ratowania przed rzeźnią, czekała na pieniądze i ogłaszała sukces, a po jakimś czasie "wykupione" konie wracały do właścicieli.-kierowniczka wymyślała koniom nowe imiona i wzruszającą przeszłość, żeby łatwiej zebrać pieniądze-słynna sprawa Everesta/Wentyla/VentoNie twierdzę, że nigdy nie zrobili niczego dobrego, tylko po prostu te akcje toną w morzu wątpliwości, niejasnych tłumaczeń i ogólnego mataczenia. Nie mam zamiaru na nich wściekle, bez namysłu najeżdżać, jednak po szeregu podobnych, negatywnych opinii naprawdę mam wielkie wątpliwości, czy im ufać. Dotyczy to zresztą wielu fundacji, mogę wymienić chyba z dwie, trzy, które znam i którym bez dużego wahania wpłaciłabym pieniądze. Jeśli ktoś ma od nich konia, a poczuł się urażony, to nie było to moim zamiarem. Życzę oczywiście powodzenia i wszystkiego najlepszego dla konia i właściciela.
Honeonna - do jakich fundacji masz zaufanie? W niedalekiej przyszłości planuję wirtualną adopcję konia i zbieram informacje odnośnie różnych organizacji.A tak na marginesie, to nie widzę problemu, żeby przyjąć konia do "niepewnej fundacji". To co innego niż wpłacanie pieniedzy, które idą na niewiadomy cel.
Napisałam moje wypracowanie w odniesieniu do pierwszego posta i pytania, czy ktoś zna Centaurusa, nie popatrzyłam, ile czasu minęło...Adopcja konia z fundacji to oczywiście coś innego, jak się już widzi konia i wie, na czym się stoi, to czemu nie. Trzeba przeczytać umowę i zdecydować. Do których mam zaufanie? Na pewno Nasza Szkapa. Działają skutecznie, na jasnych zasadach, jeszcze się nie zdarzyło, żeby zbierali w jakimś niewiadomym celu. Biorą też chętnie np. siano, słomę, elementy ogrodzeń- po prostu widać, że rzeczywiście potrzebują czegoś dla zwierząt, a nie tylko chcą pieniędzy. Oprócz tego Przystań Ocalenie. Może jeszcze Tara, chociaż z nimi ostatnio też były jakieś niejasności, ale ogólnie zawsze byli raczej na plus. Nie znam wszystkich fundacji i nie twierdzę, że nie ma porządnych poza tymi, ale zwłaszcza na dwie pierwsze wpłaciłabym bez stresów, na co moje pieniądze naprawdę pójdą.Z mniej lub bardziej podejrzanych jest jeszcze Pro Equo.
Po przeczytaniu kilku artykulow wydaje mi sie, ze Centaurus i Nasza Szkapa to jedna i ta sam firma.... wypozyczaja sobie zwierzeta... chcialam adoptowac konia od nich ....i nadal chce, ale juz nie od nich
Artykułów zamieszczonych gdzie, przez kogo napisanych? Zdarzało się, że Centaurus pisał łzawą historię i błagał o pieniądze na wykup koni, którymi już zajęła się inna fundacja, a nawet poważne gazety to podchwytywały. Czy jesteś pewna, że to nie tego rodzaju sytuacja? Szczerze mówiąc, Centaurus jest dla mnie kompletnie spalony, w przeciwieństwie do Szkapy.
Nie zgodzę się z karmelkom gdybym była koniem i bym miała być w złych warunkach to ja chce trafić do rześni bo jeśli ratujemy konie to zapewniamy im jak najlepsze warunki a nie.
Chciałam adoptowac konia z fundacji Centaurus niestety to co zobaczyłam na miejscu ... zamurowało mnie. Konie trzymane byly w okropnych warunkach. Co wiecie o tej fundacji? Na co ida pieniadze, ktore wpłaca tyle osob? ;/ Na zestaw kina domowego, wakacje w Egipcie i ckliwe ogłoszenia mające zapewnić dopływ gotówki od naiwnych dziewczynek chcących ratować świat.karolina-natali współczuję ale to fundacyjna norma. Jak ktoś chce pomagać ludziom albo zwierzętom to pomaga i odchodzi, a nie trąbi o tym w tv i wysyła łzy wyciskajace maile spamowe.
Witam. Miałam niemal identyczną sprawę z centaurusem co karolina. Mianowicie wziełam dwa konie w adopcję od nich ok 4lat temu -kuc i źrebak. Muszę potwierdzić też wcześniejsze doniesienia,że konie te w stajni pod tarczynem były trzymane w skandalicznych warunkach! Do tego oba konie były ,, chore,, o czym mnie nie powiadomiono (kuc miał grzybicę - koszt leczenia to 600zł, źrebak miał zrosty puzdra-koszt operacji naprawczej to ok1500zł), koszta te pokryłam, gdyż te problemy okazały się jak już konie były u mnie (przewiezione oczywiście na mój koszt i ewentualny powrót również na mój koszt). Dobra, pal to licho,konie zostały u mnie przez ten czas konie wypiękniały, źrebak dorósł i nauczyłam go pracy pod siodłem (zresztą wszystkiego , bo jako 2latek nawet nóg do czyszczenia nie umiał podać). Tak się złożyło że 2lata temu miałam wypadek samochodowy i uszkodzony kręgosłup uniemożliwił mi jazdę konną.Natomiast niedawno też odebrano mi konie z adopcji dosłownie z dnia na dzień(zostałam o tym powiadomiona na tydz przed wigilją, że mam im w ciągu tyg konie odwieźć i to nie do stajni z której je brałam, ale mam je odwieźć do stajni we wrocławi - ok 1000km w obie strony! )- Powodem było mętne tłumaczenie o utracie zaufania, bo użyczam konia komuś do jazdy(fakt, przy czym kilka mieś. Wcześniej już tłumaczyłam przez tel. Że ponieważ sama nie jeżdżę to czasami płacę komuś za ,,przejechanie,, moich koni )- ale to też nie ma znaczenia dla tej fundacji - boks ok 30m2, łąka do dyspozycji z automatycznymi poidłami i wszelkie inne luksusy, nie mają znaczenia dla nich bo koń chodzi pod siodłem nie podemną(ok 10 godz/rok! I to pod moim okiem!). Dla nich konie to rzeczy do zarabiania pieniędzy! - Ja będę za nimi tęskniła nie jak za kolejnym towarem, ale jak za członkami rodziny... Moja stara klacz(22lata), która była ogromnie zżyta z tym młodym do tej pory nie może pogodzić się z wyjazdem tamtego konia ze stajni... A ja cóż, obecnie z mężem mamy ok 1500zł na utrzymanie się miesięcznie(ja nadal nie mogę pracować), żeby móc zapłacić za ten piep... transport musiałam sprzedać jednego z moich koni(a i tak na wyprawienie świąt i jedzenie do końca grudnia zostało nam 150zł). Takie ,,wielkie serce,, ma ta fundacja!
Właśnie dlatego boję się podjąć adopcji. Jak się konia odchowa to zabierają i sprzedają. A po drugie takie konie często mają problem z psychiką i chyba bałabym się jeździć i pewnie szkoda by mi było dosiąść takie zabiedzone zwierzę.
Myślałam kiedyś o adopcji, ale znajomi mi szczerze odradzają. Słyszałam też, że czasem dopłacają do koni fundacyjnych tyko żeby była stajnia i opieka na co dzień. Mowa oczywiście o małych fundacjach i ludziach, którzy mają serce.
Chciałam adoptowac konia z fundacji Centaurus niestety to co zobaczyłam na miejscu ... zamurowało mnie. Konie trzymane byly w okropnych warunkach. Co wiecie o tej fundacji? Na co ida pieniadze, ktore wpłaca tyle osob? ;/
nie mam pojęcia nigdy tam nie byłam... wdg. mnie dobrze że te konie wogóle żyją, gdy by nie centaurus pewnie juz by ich nie było... a zresztą wykarmić tyle koni to też sporo kasy
Witaj ,nie wiem w której stadninie Centaurusa byłaś ja też odwiedziłam ich dwie stadniny pod Warszawą w Swiętochowie k/Tarczyna i w Wojnowie koło Zielonej góry i też mogę potwierdzić Twoje zdanie że konie trzymane są w skandalicznych warunkachi dziwię się ludziom że dają pieniądze tylko gdzie one idą napewno nie na konie tylko do kieszeń pseudowolontariuszy gdzie są jakieś instytucje które to kontrolują teraz w Wojnowie prawdopodobnie jest lepiej bo mieli jakiegoś dobrego człowieka któru im pobudował stajnie a jak było to zrobiłam kilka zdjęć najwyższy czas aby się tą fundacją ktoś zajol bo pod Tarczynem konie stały po kolana w wodzie i to ma być fundacja broniąca praw koni,może ktoś z funtacji tej weźmie głos chętnie przystąpie do dyskusji.Pozdrawiam Haflinka za.zdjęcia stajni
Przykro mi ale nie mogę załaczyć zdjęć bo pojemność jest za duża ale jak ktoś potrzebuje to wyślę na maila Haflinka
Witaj ,nie wiem w której stadninie Centaurusa byłaś ja też odwiedziłam ich dwie stadniny pod Warszawą w Swiętochowie k/Tarczyna i w Wojnowie koło Zielonej góry i też mogę potwierdzić Twoje zdanie że konie trzymane są w skandalicznych warunkach !i dziwię się ludziom że dają pieniądze tylko gdzie one idą napewno nie na konie tylko do kieszeń pseudowolontariuszy gdzie są jakieś instytucje które to kontrolują teraz w Wojnowie prawdopodobnie jest lepiej bo mieli jakiegoś dobrego człowieka który im pobudował stajnie a jak było to zrobiłam kilka zdjęć najwyższy czas aby się tą fundacją ktoś zajął bo pod Tarczynem konie stały po kolana w wodzie i to ma być fundacja broniąca praw koni,może ktoś z funtacji tej weźmie głos chętnie przystąpie do dyskusji.Pozdrawiam Haflinka zał.zdjęcia stajni
Witaj ,nie wiem w której stadninie Centaurusa byłaś ja też odwiedziłam ich dwie stadniny pod Warszawą w Swiętochowie k/Tarczyna i w Wojnowie koło Zielonej góry i też mogę potwierdzić Twoje zdanie że konie trzymane są w skandalicznych warunkachi dziwię się ludziom że dają pieniądze tylko gdzie one idą napewno nie na konie tylko do kieszeń pseudowolontariuszy gdzie są jakieś instytucje które to kontrolują teraz w Wojnowie prawdopodobnie jest lepiej bo mieli jakiegoś dobrego człowieka który im pobudował stajnie a jak było to zrobiłam kilka zdjęć najwyższy czas aby się tą fundacją ktoś zajął bo pod Tarczynem konie stały po kolana w wodzie i to ma być fundacja broniąca praw koni,może ktoś z funtacji tej weźmie głos chętnie przystąpie do dyskusji.Pozdrawiam Haflinka za.zdjęcia stajni
O Boże... Słyszałam już o takich przypadkach i aż serce się kraja. Ludzie przekazują im pieniądze, a oni co? Fajki sobie kupują? To okropne.
Mam 1konika z tej fundacji,więc może nie powinnam zabierać głosu,bo mi go jeszcze zabiorą,a jest u mnie ponad rok i bardzo go kocham :-)Adopcja przebiegła dosyć dziwnie.U nich jest tak,że płaci się za konia 1000zł,przez pierwszy rok co miesiąc trzeba wysyłać zdjęcia,a po roku fotki co 3miesiące.Mi od tej opłaty odstąpiono,bo konik był bardzo młody,nie miał jeszcze roku,wymagał dużo pracy i koszty kastracji wzięłam na siebie.Tyle,że sama po tego konika jechałam-dosyć daleko nad morze :-) Wiadomo,moje koszty to paliwo,wynajem przyczepy...W początkowych mailach mnie "straszono",że przyjedzie do mnie jakaś komisja,czy mam odpowiednie warunki na trzymanie konia itd itp.Do tej pory nikogo nie było.Wspomnę jeszcze,że mam jeszcze swojego konia-klaczkę śląską i małego wzięłam do towarzystwa.Moim zdaniem warunki mam naprawdę dobre,ale gdyby im rzeczywiście tak zależało,to powinni mnie odwiedzić i na wszystko sobie popatrzeć.Dostałam od nich maila,że z pieniążków z aukcji starczyło nie tylko na wykup tego konika , którego adoptowałam,ale także na wiadro witamin,które trafi wraz z nim do nowego domu...jak się o nie upomniałam,no bo przecież sami mi tego maila przysłali,to oni nic nie wiedzą i nie rozumieją,kto to do mnie wysłał...no ja też nie wiem...Konik dostał w stajni "przechodniej" jedną szczepionkę,a drugą miałam dostać do ręki,bo też starczyło na nie z pieniążków uzyskanych z allegro...No nie dostałam.Pal to sześć,sama wezwałam sobie weterynarza i wszystko załatwiłam.Kolejne dziwne zdarzenie miałam w stajni w Wojnowie,gdzie pojechałam zawieźć worek owsa,marchewki i trochę suszonego chleba.Facet zajmujący się tamtejszymi końmi powiedział,że nie stać ich na zakup siana dla koni i znowu będzie musiał sprzedać swojego pupila.No to ja w popłochu dzwonię do dziewczyny zajmującej się tymi końmi,że jak brakuje im siana,to ja mogę nawet ze swojego zapasu coś oddać,już załatwiam siano od innych gospodarczy,kombinuję,jak zdobyć pieniądze,może od szefa,który kocha zwierzaki...a ona mi mówi,że to nieprawda,że niby siano mają,a ten pupil nie idzie na sprzedaż,tylko na wypożyczenie dla syna gospodarza,który siana trochę dal...No trochę dziwne podejście...po co mówić ludziom takie bajki...dziwny ten facet...Ale najlepszą rzecz usłyszałam...no nie ważne od kogo czy gdzie...Że podobno Pani prezes tego całego Centaurusa za pieniądze uzyskane z aukcji na ratowanie koni,kupiła sobie rumaka za ładnych kilkanaście tysięcy...i trzyma go w stajni albo pod Warszawą czy pod Wrocławiem...no nie wiem,gdzie oni jeszcze swoje stajnie mają...Tak więc byłam w stajni w Wojnowie,widziałam...Koni na niedużym wybiegu cała masa...utytłane te konie,nie wyczyszczone,grzywy poplątane...a oni za ubrudzone konie chcą je zabierać właścicielom...Latał tam wtedy jakiś kuc z rozwalonym okiem,bo się podobno konie pokopały...no na takim metrażu takie stado,no nic dziwnego.Podobno był weterynarz u tego kuca,ale nie rozumiem,dlaczego koń latał bez żadnego opatrunku!Mięsko było widać!!!Żadnego szycia nie miał?No może i nie,bo oko to sprawa delikatna,ale chociaż opatrunek,żeby mu się tam nie kurzyło!!!Moim zdaniem,jeżeli chcecie jakoś pomóc tym koniom,to nie dawajcie pieniędzy,bo te nie wiadomo,gdzie trafią.Lepiej coś zawieźć-owies,marchew,suszony chleb,witaminy...Tak wygląda sprawa z punktu widzenia kogoś,kto ma konia z tej fundacji,ale kto uważa,że sprawy nie mają się tam za dobrze.
Ja zawsze miałam dobre zdanie na temat tej fundacji, ale nie miałam z nią większych do czynień, ale czy możecie wstawić chociaż zdjęcia jakieś jak to naprawdę wygląda? Tak na potwierdzenie bo bardzo trudno mi uwierzyć.
Nie od dziś wiadomo, że prowadzenie fundacji może być niezłym biznesem. Wystarczy spojrzeć na ilość funkcjonujących fundacji szczycących się pomocą różnorakiej maści, dzieciom, zwierzętom, przyrodzie, chorym, zdrowym, sportowcom, geniuszom itd., itp. Jak jest w przypadku Centaurusa - nie wiem, więc oceniać nie będę. Osobiście, od bardzo krótkiego czasu, w miarę swoich możliwości wspieram finansowo Fundację Pegasus. Przy podjęciu decyzji o wyborze tej a nie innej fundacji kierowałam się przede wszystkim swoją intuicją. Nie pozostaje nam nic innego niż wiara w to, że faktycznie nasze (bądź co bądź ciężko zarobione pieniądze) są wykorzystywane na ratowanie koni, a nie na nowy samochód dla prezesa ;-)
A ile oni mają tych stajni i gdzie?Bo może udałoby mi się pojechać.
Jedna napewno jest w Świętochowie, gmina Tarczyn koło Wa-wy ( byłam tam jakis miesiąc temu), i jeszcze są chyba dwie gdzieś nad morzem.
Jest jeszcze we Wrocławiu :)
Cześć Oczy Nocy chcesz zdjęcia z Centaurusa to przesyłam Ci tak było w maju tego roku w Wojnowie k/Zielonej Góry podaj adres mail to Ci prześlę bo tutaj można max 100KbPozdrawiam Haflinka
WITAM .[sorki jeśli wkradnie się Byczek ?] Włosy mi stają demba jak to czytam ? Ja mam zamiar adoptować kucyczkę z Centaurusa w Wiktorowie gm. Nasielsk -byłam tam i z mnustwa małych kucy tylko 1 wał . był do adopcji [byłam bardzo zdziwiona ?] Mimo to byłam umówiona z kierowniczką ale miała pilny wyjazd ??? Co do koni to wyglądały ok . Nawet na wybiegach miały siano .Dzwoniłam jeszcze raz i napisałam maila -Niby coś dla mnie mają znaleść ale już troche czekam ? a głupio mi się tak dopominać ? a co do P. kierowniczki to też doszły mnie inne słuchy -nie wypada o nich mówić ? Jeśli adopcja jest bezpłatna ? to nie bende płacić tylko podziękuje i poszukam gdzieś indziej ? [do kariny]
JA też poprosze o zdjęcia -mail -stjura@interia.pl Serdeczne DZIĘKI Żaneta
Serio?! Myślałam, że oni naprawdę koniom pomagają! Nic nie wiem! W Koniu Polskim nawet o nich pisali!
według nie lepiej by było gdyby można było wykupić od nich konie które wyjdą na prostą i nie są chore... oczywiście by mieli kontrole nad nimi by nie miały złych warunków, ale to chore, ze nie pozwalają na nich praktycznie nic robić tylko na przykład trzymać na łące... człowiek który weźmie takiego konia i powiedzmy po jego rehabilitacji okazuje się, że koń jest dobrym skoczkiem wg mnie mógłby trochę pochodzić w tym sporcie, a nie być od razu skazany,m na wieczną emeryturę.
no i wetty mieli by więcej pieniędzy by pomagać tym jeszcze bardziej potrzebującym koniom i by trzymać je w godnych warunkach.
Słuchajcie ja mam trochę inne zdanie na temat tej fundacji ... Faktem jest że nie byłam w tych stajniach ... Ale to nie jest tak łatwo zapewnić luksusowe boksy dla każdego konia , tym bardziej że tych koni jest tam wiele ja się cieszę że te konie w ogóle jeszcze żyją i mają co jeść są wypuszczane na łąki i mają dobrą opiekę ( chodzi mi oto że nie są bite ani nikt nad nimi się nie znęca)to że te konie stoją na uwiązie to jest dla nich nic w porównaniu do tego co przeszły i one są zadowolone że mają coś w żłobie, ( nie mówię że boksów nie powinno być ) Ale cieszmy się że w ogóle istnieją takie fundacje jak te ...A te pieniądze idą na wyżywienie tych wszystkich rumaków, na leczenie , których w niektórych przypadkach jest bardzo kosztowne, na wykup innych koni. A ważniejsze jak dla mnie jest zdrowie jakiegoś chorego konia niż te boksy ...
Prosiłabym o zdjęcia Na maila koniara66666@o2.pl
Słuchajcie ja mam trochę inne zdanie na temat tej fundacji ... Faktem jest że nie byłam w tych stajniach ... Ale to nie jest tak łatwo zapewnić luksusowe boksy dla każdego konia , tym bardziej że tych koni jest tam wiele ja się cieszę że te konie w ogóle jeszcze żyją i mają co jeść są wypuszczane na łąki i mają dobrą opiekę ( chodzi mi oto że nie są bite ani nikt nad nimi się nie znęca)to że te konie stoją na uwiązie to jest dla nich nic w porównaniu do tego co przeszły i one są zadowolone że mają coś w żłobie, ( nie mówię że boksów nie powinno być ) Ale cieszmy się że w ogóle istnieją takie fundacje jak te ...A te pieniądze idą na wyżywienie tych wszystkich rumaków, na leczenie , których w niektórych przypadkach jest bardzo kosztowne, na wykup innych koni. A ważniejsze jak dla mnie jest zdrowie jakiegoś chorego konia niż te boksy ...dokładnie, a te konie i tak w końcu doczekają siękochającej rodziny. to jest tylko ostoja, w której
Odnosząc się do pytania autorki uważam, że nie ważne gdzie był trzymany wcześniej koń którego chcesz adoptować. Grunt to pomoc jaką Ty możesz mu zaoferować, w tym przypadku zagwarantować lepsze warunki, zadbać o zdrowie i kondycje. Od takich zwierząt otrzymuje się najwięcej miłości!
Odnosząc się do pytania autorki uważam, że nie ważne gdzie był trzymany wcześniej koń którego chcesz adoptować. Grunt to pomoc jaką Ty możesz mu zaoferować, w tym przypadku zagwarantować lepsze warunki, zadbać o zdrowie i kondycje. Od takich zwierząt otrzymuje się najwięcej miłości!
Jakoś nie chce mi się wierzyć. Pewnie trafiacie na jakieś indywidualne sytuacje. Konik chodził z raną bez szyć? Może ledwo został wyciągnięty z transportu, a fundacja zbierała kolejne datki na operację tego konia?Spójrzcie ile mają koni...Ile mają miejsca w stajniach.Dziwicie sie ze oddają konie do adopcji?Muszą mieć więcej miejsca na nowe konie które będą ratować, a nie mogą sobie pozwolić wydawać otrzymanych pieniędzy na remont stajni czy wszelkie inne udogodnienia które wam się wydają normalne bo co jak im przyjdzie zapłacić za operację jednego delikwenta 10 tyś złotych? Ja za takie pieniądze wybuduję sobie stajnie pod domem albo kupie sobie auto. Oni muszą oszczędzać każdy grosz po to, żeby nie szczędzić go kiedy nada się okazja do uratowania kolejnej istoty. Lekarstwa dla tych koni też darmowe nie są, tak samo wszelkie witaminki.W takich fundacjach, schroniskach i innych sprawach wszelkie remonty robią wolontariusze z własnej woli i z własnych oszczędności. Może mieli remont w domu i zostały jakieś materiały, to je znoszą i zbierają.Wiecie ile pieniędzy życzy sobie handlarz za wykupienie konia? A szczególnie kiedy odkryje że potencjalny nowy właściciel jest z jakiejś fundacji, to uwielbia zdzierać z nich kase bo wie że konia kupią tak czy siak.Co do samej adopcji.Kiedy szwagierka dzwoniła do fundacji dowiedziała się że obecnie adopcja przebiega całkowicie za darmo, tylko trzeba sobie załatwić transport i powiedzieć im gdzie koń będzie mieszkał, w jakich warunkach, kto sie będzie nim zajmował, jakie są umiejętności jeździeckie i do czego knik ma być użytkowany. Chcieli wiedzieć czy potencjalny właściciel zna objawy podstawowych chorób. Kolejnym warunkiem było obowiązkowe widzenie konika z wetem co miesiąc i wysłanie im papierów z zaświadczeniem o tym wraz ze zdjęciami konika.Tyle.Nie jestem więc pewna czy wszyscy mówimy o tej samej fundacji czy nie, ale ja odniosłam bardzo pozytywne wrażenie z kontaktów z Centaurusem.
Opowiem wam moją przygode z fundacją Centaurus .4 lata temu zachorowałam na zanik szpiku kostnego , byłam zgłoszona do fundacji Mam marzenia i wymarzyłam sobie konia . Z powodu iż non stop leżałam w szpitalu konia otrzymałam dopiero rok temu . Koń miał być mój i podpisanie umowy z tą fundacją miało być tylko formalnością , po wszystkim dowiedziałam się że nie otrzymam paszportu konia . Przez cały rok non stop były pretensje o nie wysyłanie zdjęć na czas o to że przwiozłam konia bez ich zgody . Nie myśleli jednak że jestem osobą chorą i nie mogłam zbyt często go na początku odwiedzać . Jakiś czas temu rano dostałam smsa że koń dzisiaj zostanie mi odebrany do godziny 22 . Byłam w szoku i nie wiedziałam o co chodzi . Domagałam się wyjaśnień no i oczywiście Pani mi powiedziała że utracili zaufanie do mnie a w umowie jest że mogą go w każdej chwili odebrać . Pani była tak grzeczna że powiedziała że ze względu na okoliczności adopcji nie będą mnie obciążać kosztami przewozu konia itp . Napisałam odwołanie jeszcze tego samego dnia po czym odpisano mi że żadne odwołania nie są brane już pod uwage i że to decyzja zebrania całej rady ( oczywiście nie zostałam nawet powiadomiona o żadnym zebraniu i zarzutach ) W końcu Pani napisała mi wyjaśnienie że przez to iż koń był jeżdżony przez inne osoby bez pytania ich ( sama nie mogłam jeździć a nie chciałam aby koń zdziczał do reszty ) że niby dwa razy został przewieziony bez ich wiedzy ( drugie przeniesienie zostało wyumyślo ne przez nich jako argument ) Koń został zabrany a fundacja tylko skorzystała bo koń do nich pojechał ode mnie w najlepszym porządku bo miał najlepszą opieke .
Skoro nie dotrzymywałaś warunków umowy, to mieli takie prawo. Cóż, trzeba czytać to co się podpisuje.
To wasze zdanie, co o tym sadzicie, ale moja koleżnaka tam była, i fakt, może na pastwisku błoto, ale w stajni to one maja bardzo grubą i czystą sciółkę, pozatym oni wszystko wydają na pomoc koniom. np. jest tam klacz, którą uratowano z rzeźni, albo taka, którejś jakiś idiota wydłubał oko, bo walił ją widlami i oni właśnie wydaja wszystk na takie konie, aby znaleźdż im szczęśliwy dom, a nie na jakięś perfekcyjne warunki
Fundacja zgodziła się na wyjątkową adopcje i umowa miała mnie nie obowiązywać . To jest tylko i wyłaćznie ich nie słowność . A oni może zajmują się dobrze tymi końmi ale oni na nich też sporo zarabiają . Bo tam ludzie nie są wolontariuszami tylko pracownikami więc jak dla mnie to żadna fundacja .
Co? Ludzie wpłacają pieniądze, a oni co? To chyba bez sensu, brać ich od dręczących ludzi i dręczyć ich bardziej. Myślałam że to dobre schronisko i oni tylko zdecydowali się pomagać tym pięknym zwierzętom. Sama chciałam tam kiedyś pojechać.
Wyślijcie maila ze zdjęciami alagrodecka@wp.plP.S. Wydawało mi się po stronie internetowej Centaurusa gdzie były zdjęcia, że koniki są zadbane, chyba że robili je bardzo dawno bo nie ma dat
Witam.Zawsze, niezależnie od tego kto zaniedbuje konie, przypadki zaniedbania można zgłaszać do Inspekcji Weterynaryjnej z danego powiatu. Żeby znaleźć kontakt do inspekcji wystarczy wpisać w google "Inspektorat Weterynarii" i powiat, w którym znajduje się dana stajnia. Istnieje też coś takiego jak Straż dla Zwierząt, ale z tego co wiem, nie wszędzie dociera. To czy stajnia należy do fundacji, firmy czy osoby prywatnej - nie ma znaczenia. Wszystkie podlegają pod ustawę o ochronie zwierząt.
Odwiedziłam ośrodek Fundacji (pod Warszawą) ponad rok temu. Zapraszam na moją stronę na Facebooku, gdzie można obejrzeć zdjęcia z tej wizyty i samodzielnie ocenić kondycję koni.http://www.facebook.com/media/set/?set=a.2092110150427.134003.1475465582&type=3
Ja teź chcę zdjęcia ka5987@wp.pl
malgorzata-kosz na twoich zdjęcich konie mają super warunki i podtrzymuję w pełni wypowiedzi osób, które uważają, że liczy się życie a nie mniejszy poziom warunków utrzymania. karolina-natali jestem z lasu czyta się co się podpisuje
0.0 nie wierze! Sama chcialam konia z tej fundacji, ale w tej chwili nie jestem w stanie zrobic zdjec. Na ich stronie czytalam, ze adopcja jest darmowa! Tylko transport na wlasna kieszen. To jak jest w koncu? Piszcie, co wiecie o fundacjach. Z gory dzieki :)
karolina-natali odebrali Ci Dunaja?
Poproszę o zdjęcia na maila ooolliiiwwiiiaa@wp.pl :)Z góry dzięki.
Centaurus to nie jest nazwa wzbudzająca zaufanie. Delikatnie mówiąc, mają nie najlepszą opinię. Niedelikatnie: większość stwierdza, że nigdy więcej nie da im ani grosza. Mają reputację naciągaczy, krętaczy, wręcz oszustów. Niektóre z ich wyczynów:-ratowanie koni przed ich hodowcami. Branie zdjęcie normalnego konia z hodowli (czasem z całkiem niezłym papierem), ogłaszanie "Pomóżcie, bo zły hodowca pośle go do rzeźni" i czekanie na wpłaty. Hodowca o swoich planach dowiadywał się z gazety albo od znajomych.-zbieranie na wykup albo leczenie koni, które już wcześniej kupili, zbiórki na tego samego konia po kilka razy, na konie dawno zmarłe, nieistniejące, żyjące szczęśliwie u nowych właścicieli albo w innych fundacjach-niekupowanie konia, na którego zbierali. Bez powodu, bez powiadomienia, że np. się nie udało, po prostu nie i już, kto się interesował, ten widział, jak sprawa się skończyła. Pieniądze oczywiście zostawały u nich.-zawyżanie cen za konie, czyli po prostu zbieranie więcej kasy, niż było potrzeba nawet po uwzględnieniu transportu-ubarwianie albo po prostu kłamanie w relacjach. Zdarzało się, że konie mieszkające w warunkach może nie idealnych, ale całkiem w porządku, dostające jeść itd. przedstawiali jako zagłodzone, drżące z zimna szkielety bite i zaniedbywane przez właścicieli. Któregoś razu napisali nawet, że jeden z współwłaścicieli ma wyrok za znęcanie się nad zwierzętami, co było całkowitą nieprawdą. Ogólnie niektórzy mogliby ich pozwać o zniesławienie i spokojnie wygrać.-niepublikowanie żadnych sprawozdań finansowych, niczego, co mogłoby pokazać, na co idą pieniądze-osoba, która pisze, że poznała osobiście kierowniczkę fundacji, twierdzi, że pożyczała ona od znajomych konie do zdjęć, zaczynała akcję ratowania przed rzeźnią, czekała na pieniądze i ogłaszała sukces, a po jakimś czasie "wykupione" konie wracały do właścicieli.-kierowniczka wymyślała koniom nowe imiona i wzruszającą przeszłość, żeby łatwiej zebrać pieniądze-słynna sprawa Everesta/Wentyla/VentoNie twierdzę, że nigdy nie zrobili niczego dobrego, tylko po prostu te akcje toną w morzu wątpliwości, niejasnych tłumaczeń i ogólnego mataczenia. Nie mam zamiaru na nich wściekle, bez namysłu najeżdżać, jednak po szeregu podobnych, negatywnych opinii naprawdę mam wielkie wątpliwości, czy im ufać. Dotyczy to zresztą wielu fundacji, mogę wymienić chyba z dwie, trzy, które znam i którym bez dużego wahania wpłaciłabym pieniądze. Jeśli ktoś ma od nich konia, a poczuł się urażony, to nie było to moim zamiarem. Życzę oczywiście powodzenia i wszystkiego najlepszego dla konia i właściciela.
Honeonna - do jakich fundacji masz zaufanie? W niedalekiej przyszłości planuję wirtualną adopcję konia i zbieram informacje odnośnie różnych organizacji.A tak na marginesie, to nie widzę problemu, żeby przyjąć konia do "niepewnej fundacji". To co innego niż wpłacanie pieniedzy, które idą na niewiadomy cel.
Napisałam moje wypracowanie w odniesieniu do pierwszego posta i pytania, czy ktoś zna Centaurusa, nie popatrzyłam, ile czasu minęło...Adopcja konia z fundacji to oczywiście coś innego, jak się już widzi konia i wie, na czym się stoi, to czemu nie. Trzeba przeczytać umowę i zdecydować. Do których mam zaufanie? Na pewno Nasza Szkapa. Działają skutecznie, na jasnych zasadach, jeszcze się nie zdarzyło, żeby zbierali w jakimś niewiadomym celu. Biorą też chętnie np. siano, słomę, elementy ogrodzeń- po prostu widać, że rzeczywiście potrzebują czegoś dla zwierząt, a nie tylko chcą pieniędzy. Oprócz tego Przystań Ocalenie. Może jeszcze Tara, chociaż z nimi ostatnio też były jakieś niejasności, ale ogólnie zawsze byli raczej na plus. Nie znam wszystkich fundacji i nie twierdzę, że nie ma porządnych poza tymi, ale zwłaszcza na dwie pierwsze wpłaciłabym bez stresów, na co moje pieniądze naprawdę pójdą.Z mniej lub bardziej podejrzanych jest jeszcze Pro Equo.
Po przeczytaniu kilku artykulow wydaje mi sie, ze Centaurus i Nasza Szkapa to jedna i ta sam firma.... wypozyczaja sobie zwierzeta... chcialam adoptowac konia od nich ....i nadal chce, ale juz nie od nich
Artykułów zamieszczonych gdzie, przez kogo napisanych? Zdarzało się, że Centaurus pisał łzawą historię i błagał o pieniądze na wykup koni, którymi już zajęła się inna fundacja, a nawet poważne gazety to podchwytywały. Czy jesteś pewna, że to nie tego rodzaju sytuacja? Szczerze mówiąc, Centaurus jest dla mnie kompletnie spalony, w przeciwieństwie do Szkapy.
MAM PYTANIECZY WARTO WZIĄŚĆ Z TEJ FUNDACJI KONIAOD 5 MIESIĘCY CHCIAŁAM WZIĄŚĆ ALE WOLE SIĘ PORADZIĆ
Ale z jakiej fundacji? Która fundacja tak po prostu rozdaje konie? I w jakim celu chcesz WZIĄĆ (nie wziąść) tego konia?
Nie zgodzę się z karmelkom gdybym była koniem i bym miała być w złych warunkach to ja chce trafić do rześni bo jeśli ratujemy konie to zapewniamy im jak najlepsze warunki a nie.
Chciałam adoptowac konia z fundacji Centaurus niestety to co zobaczyłam na miejscu ... zamurowało mnie. Konie trzymane byly w okropnych warunkach. Co wiecie o tej fundacji? Na co ida pieniadze, ktore wpłaca tyle osob? ;/ Na zestaw kina domowego, wakacje w Egipcie i ckliwe ogłoszenia mające zapewnić dopływ gotówki od naiwnych dziewczynek chcących ratować świat.karolina-natali współczuję ale to fundacyjna norma. Jak ktoś chce pomagać ludziom albo zwierzętom to pomaga i odchodzi, a nie trąbi o tym w tv i wysyła łzy wyciskajace maile spamowe.
Witam. Miałam niemal identyczną sprawę z centaurusem co karolina. Mianowicie wziełam dwa konie w adopcję od nich ok 4lat temu -kuc i źrebak. Muszę potwierdzić też wcześniejsze doniesienia,że konie te w stajni pod tarczynem były trzymane w skandalicznych warunkach! Do tego oba konie były ,, chore,, o czym mnie nie powiadomiono (kuc miał grzybicę - koszt leczenia to 600zł, źrebak miał zrosty puzdra-koszt operacji naprawczej to ok1500zł), koszta te pokryłam, gdyż te problemy okazały się jak już konie były u mnie (przewiezione oczywiście na mój koszt i ewentualny powrót również na mój koszt). Dobra, pal to licho,konie zostały u mnie przez ten czas konie wypiękniały, źrebak dorósł i nauczyłam go pracy pod siodłem (zresztą wszystkiego , bo jako 2latek nawet nóg do czyszczenia nie umiał podać). Tak się złożyło że 2lata temu miałam wypadek samochodowy i uszkodzony kręgosłup uniemożliwił mi jazdę konną.Natomiast niedawno też odebrano mi konie z adopcji dosłownie z dnia na dzień(zostałam o tym powiadomiona na tydz przed wigilją, że mam im w ciągu tyg konie odwieźć i to nie do stajni z której je brałam, ale mam je odwieźć do stajni we wrocławi - ok 1000km w obie strony! )- Powodem było mętne tłumaczenie o utracie zaufania, bo użyczam konia komuś do jazdy(fakt, przy czym kilka mieś. Wcześniej już tłumaczyłam przez tel. Że ponieważ sama nie jeżdżę to czasami płacę komuś za ,,przejechanie,, moich koni )- ale to też nie ma znaczenia dla tej fundacji - boks ok 30m2, łąka do dyspozycji z automatycznymi poidłami i wszelkie inne luksusy, nie mają znaczenia dla nich bo koń chodzi pod siodłem nie podemną(ok 10 godz/rok! I to pod moim okiem!). Dla nich konie to rzeczy do zarabiania pieniędzy! - Ja będę za nimi tęskniła nie jak za kolejnym towarem, ale jak za członkami rodziny... Moja stara klacz(22lata), która była ogromnie zżyta z tym młodym do tej pory nie może pogodzić się z wyjazdem tamtego konia ze stajni... A ja cóż, obecnie z mężem mamy ok 1500zł na utrzymanie się miesięcznie(ja nadal nie mogę pracować), żeby móc zapłacić za ten piep... transport musiałam sprzedać jednego z moich koni(a i tak na wyprawienie świąt i jedzenie do końca grudnia zostało nam 150zł). Takie ,,wielkie serce,, ma ta fundacja!
Właśnie dlatego boję się podjąć adopcji. Jak się konia odchowa to zabierają i sprzedają. A po drugie takie konie często mają problem z psychiką i chyba bałabym się jeździć i pewnie szkoda by mi było dosiąść takie zabiedzone zwierzę.
Myślałam kiedyś o adopcji, ale znajomi mi szczerze odradzają. Słyszałam też, że czasem dopłacają do koni fundacyjnych tyko żeby była stajnia i opieka na co dzień. Mowa oczywiście o małych fundacjach i ludziach, którzy mają serce.