ja skakałam na angloarabkach, co prawda nie dużo (60-70 cm) i było całkiem ok. Ale trening- a zawody to dwie różne rzeczy :) na pewno konie wybitnie skokowo to nie są. jak dla mnie, one to głównie rajdy :) cd ujeżdżenia nie mam pojęcia. ale raczej nie widzę wybitnego ujeżdżeniowca- angloaraba ;pale potwierdzam poprzeni komentarz, każdy koń jest inny i trzeba się z tym liczyć :D
Angloaraby nadają się do skoków jak najbardziej. Znałam konia tej rasy który w wieku 20 lat przeskoczył ogrodzenie 150cm, mimo że nie trenował kilka ładnych lat. Kiedyś w moim mieście była stajnia sportowa,w której hodowane były właśnie angloaraby. Wygrały wiele, wiele zawodów. ;) Nie wiem jak z ujeżdżeniem. Zgadzam się jednak z poprzednimi komentarzami. Każdy koń jest inny. Jeden może mieć talent, inny nie. :)
a jak popatrzysz po internecie to nawet zobaczysz filmik jak polak na olimpiadzie (dość dawno temu) jedzie konkurs skoków przez pzreszkody i koń nie miał problemu by pokonać parkur dochodzący do 190 :)wniosek - każdy koń potrafi jak ma predyspozycję, a angloaraby są dobrymi końmi (ps. mojej koleżanki pokonuje parkury 130)
ja skakałam na angloarabkach, co prawda nie dużo (60-70 cm) i było całkiem ok. Ale trening- a zawody to dwie różne rzeczy :) na pewno konie wybitnie skokowo to nie są. jak dla mnie, one to głównie rajdy :) cd ujeżdżenia nie mam pojęcia. ale raczej nie widzę wybitnego ujeżdżeniowca- angloaraba ;pale potwierdzam poprzeni komentarz, każdy koń jest inny i trzeba się z tym liczyć :DCo ty gadasz?! Na jakim angloarabie ty jeździłaś?! Moja Huanka jest świetnym skoczkiem!!! I ujeżdżeniowcem!
Jakie predyspozycje ma angloarab w dużej mierze zależy od pochodzenia. Jak zapewne wiecie wśród arabów jest rozróżnienie na saklawi, kuhailany, munighi itd., a wśród pełnej krwi co najmniej na styery i flyery. Nie wiem jak konkretnie przekłada się to na predyspozycje, ale istniej taka zależność.
Emetyt nawet był w Holandii i zebrał raczej pozytywne oceny. Trzeba sobie uświadomić, tak jak pisała Maria, że angloarab angloarabowi nierówny, zwłaszcza że najczęściej nie ma przecież pół na pół araba i folbluta. Poszczególne konie mają też różny udział tych ras- inny jest koń z np. 70% araba, a inny z 30% araba. Są też konie po ojcu arabie i matce folblutce albo odwrotnie, co ma wpływ na źrebaka. Występują też różne prądy krwi w obrębie ras, np. typ polskiego araba diametralnie różni się od typu egipskiego albo francuskiego, a folbluty- sprinterzy często budową nie odpowiadają wymaganiom hodowców półkrwi. Angloaraby jako ogół nie są rasą odnoszącą największe sukcesy w tych dyscyplinach (mówię o poziomie światowym)- rankingi zostały zdominowane przez niemieckie, belgijskie i holenderskie mieszanki. Oczywiście są wśród XXOO konie dobre, bardzo dobre i wybitne, tylko jakoś jako rasa nie mogą się przebić. Zdarza się też pewna nieufność najlepszych zawodników i hodowców wobec takiego pochodzenia. Nie wiem, ile jest na Zachodzie angloarabów, a ile np. holsztynów, KWPN i BWP razem, ale logiczne jest, że z większą ilością koni jest większa szansa na wyhodowanie wielkich talentów. Poza tym selekcja tam jest bardzo ostra, pieniądze o wiele większe, związki o wiele lepiej działają. Angloarab został trochę zostawiony sam sobie i w obecnej chwili jako rasa (nie jako poszczególne osobniki) chyba nie może być uznana za lepszą od wyżej wymienionych, bo przeczą temu wyniki.Na koniec- nie zapominajmy, ile w tych czasach daje reklama. Konie niemieckich ras (może poza holsztynami) mają bardzo podobne rodowody, a to aukcje hanowerskie są wielką imprezą, nie np. westfalskie albo weimarskie i to wpis do hanowerskiej księgi daje większy prestiż niż do westfalskiej. Angloarabom chyba właśnie brakuje trzech rzeczy- selekcji, popularności i promocji, bo materiał na naprawdę fajne konie przecież jest.
Dary w sensie angloaraby dobrze skaczące? No pewnie, że się zdarzają, wydawało mi się, że o tym była połowa mojego postu. Inna sprawa, co uznajemy za dobre skakanie, bo jedni mówią z dumą, że mają konia na wysoki sport, kiedy przejdzie na czysto P, większość zaczyna się interesować dopiero powyżej 130 cm, a jeszcze inni, których jest naprawdę niewielu, ale którzy mają chyba największy wpływ na to wszystko, uznają za wartego uwagi (czyli kupna i dalszego treningu) konia od poziomu GP. Mam nadzieję, że za parę lat będzie coraz więcej angloarabów interesujących trzecią grupę:) A wszystkim koniom i ich właścicielom życzę powodzenia na poziomie, do jakiego mają ambicję dojść.
Nie mam i całe szczęście dla nas obojga. Nie zamierzam mieć konia, zanim nie będę chociaż mniej więcej pewna, że na niego zarobię i go utrzymam. Do angloarabów pałam póki co sympatią z daleka... lub mniej daleka, bo z siodła i stajni :) Na konia jeszcze przyjdzie czas.
Ja tyle wiem? Nie, ja tylko czytam to, co piszą mądrzejsi ode mnie :) Nie uważam się za eksperta w żadnej dziedzinie, mam tylko nieśmiałą nadzieję, że może kiedyś, kiedyś...Inna sprawa, że czasami można mieć konia i nie wiedzieć o rasie właściwie nic- nawet niekoniecznie dlatego, że się nie interesuje zupełnie własnym zwierzęciem, tylko dlatego, że to po prostu niepotrzebne. Jeśli koń nie pójdzie do hodowli ani większego sportu, to w sumie może być prawie po wszystkim, liczy się zdrowie, charakter, budowa, wyszkolenie. Oczywiście na to też trochę albo bardzo wpływają geny.Ja z kolei jestem pasjonatką grzebania w rodowodach, hodowla interesuje mnie na równi z samą jazdą. Najchętniej bym się nauczyła wszystkiego o wszystkich rasach świata. Jakiś czas temu czytałam artykuł o fryzach i najbardziej mnie bolało, że ten koń taki piękny, a ja nie kojarzę nawet imienia jego ojca:) Na szczęście przynajmniej w arabach zaczynam się coraz bardziej orientować, co mnie bardzo cieszy.Zgodnie z programem hodowlanym jest w księdze małopolskiej wydzielony dział dla angloarabów. Część hodowców chciałaby jego całkowitego oddzielenia, części podoba się tak, jak jest, część chciałaby do małopolaków zapisywać tylko i wyłącznie angloaraby. Mi się osobiście ostatnia wersja wydaje dziwna, przecież od początku w rasie obecnych było wiele innych koni, a trochę później choćby Shagya, przedświty, noniusy. Niech małopolak pozostanie małopolakiem, czyli w sumie półkrwi anglorabem, tylko co z xxoo? Znowu coś francuskiego przywiozą, kiedy nasze krajowe się skończą? Niby dobrze, na pewno się znają lepiej ode mnie, tylko że trochę słabo widać, żeby tak dużo dobrego nam te nasze importy dały.Jestem z Wrocławia, u nas na torze biegała półkrew (to był już pewnie ostatni sezon), widziałam konie po "francuzach". Nie dość, że imię ojca trudno wymówić:), to jeszcze konie po nich czasem lepsze, czasem gorsze, ale ogólnie czołówka krajowa to chyba nie była. Może to też kwestia tego, że wyścigi to jednak nie jest coś, do czego półkrew jest stworzona i jeśli ma się naprawdę dobrego konia, to przygotowuje się go do sportu albo chociaż do ZT? Zastanawiam się, co w temacie sportowej przydatności konkretnie naszych krajowych xxoo...
zastanawiam się nad angloarabem i czy konie angloarabskie są dobre do sportu i jakie są ich możliwości w skokach a jakie w ujeżdzeniu?
Każdy kon jest inny, tyle
ja skakałam na angloarabkach, co prawda nie dużo (60-70 cm) i było całkiem ok. Ale trening- a zawody to dwie różne rzeczy :) na pewno konie wybitnie skokowo to nie są. jak dla mnie, one to głównie rajdy :) cd ujeżdżenia nie mam pojęcia. ale raczej nie widzę wybitnego ujeżdżeniowca- angloaraba ;pale potwierdzam poprzeni komentarz, każdy koń jest inny i trzeba się z tym liczyć :D
Angloaraby nadają się do skoków jak najbardziej. Znałam konia tej rasy który w wieku 20 lat przeskoczył ogrodzenie 150cm, mimo że nie trenował kilka ładnych lat. Kiedyś w moim mieście była stajnia sportowa,w której hodowane były właśnie angloaraby. Wygrały wiele, wiele zawodów. ;) Nie wiem jak z ujeżdżeniem. Zgadzam się jednak z poprzednimi komentarzami. Każdy koń jest inny. Jeden może mieć talent, inny nie. :)
a jak popatrzysz po internecie to nawet zobaczysz filmik jak polak na olimpiadzie (dość dawno temu) jedzie konkurs skoków przez pzreszkody i koń nie miał problemu by pokonać parkur dochodzący do 190 :)wniosek - każdy koń potrafi jak ma predyspozycję, a angloaraby są dobrymi końmi (ps. mojej koleżanki pokonuje parkury 130)
ja skakałam na angloarabkach, co prawda nie dużo (60-70 cm) i było całkiem ok. Ale trening- a zawody to dwie różne rzeczy :) na pewno konie wybitnie skokowo to nie są. jak dla mnie, one to głównie rajdy :) cd ujeżdżenia nie mam pojęcia. ale raczej nie widzę wybitnego ujeżdżeniowca- angloaraba ;pale potwierdzam poprzeni komentarz, każdy koń jest inny i trzeba się z tym liczyć :DCo ty gadasz?! Na jakim angloarabie ty jeździłaś?! Moja Huanka jest świetnym skoczkiem!!! I ujeżdżeniowcem!
Jakie predyspozycje ma angloarab w dużej mierze zależy od pochodzenia. Jak zapewne wiecie wśród arabów jest rozróżnienie na saklawi, kuhailany, munighi itd., a wśród pełnej krwi co najmniej na styery i flyery. Nie wiem jak konkretnie przekłada się to na predyspozycje, ale istniej taka zależność.
Jeśli wam coś to mówi, to moja klacz jest po Emetycie.
Jeśli wam coś to mówi, to moja klacz jest po Emetycie.
Moja też :)Po Emetycie jest sporo sportowych koni, także ze znacznymi osiągnięciami.
No tak
No tak
No tak
No tak
No tak
No tak
No tak
No tak
No tak
No tak
No tak
No tak
Przepraszam za błędy itp. ale piszę na telefonie
Emetyt nawet był w Holandii i zebrał raczej pozytywne oceny. Trzeba sobie uświadomić, tak jak pisała Maria, że angloarab angloarabowi nierówny, zwłaszcza że najczęściej nie ma przecież pół na pół araba i folbluta. Poszczególne konie mają też różny udział tych ras- inny jest koń z np. 70% araba, a inny z 30% araba. Są też konie po ojcu arabie i matce folblutce albo odwrotnie, co ma wpływ na źrebaka. Występują też różne prądy krwi w obrębie ras, np. typ polskiego araba diametralnie różni się od typu egipskiego albo francuskiego, a folbluty- sprinterzy często budową nie odpowiadają wymaganiom hodowców półkrwi. Angloaraby jako ogół nie są rasą odnoszącą największe sukcesy w tych dyscyplinach (mówię o poziomie światowym)- rankingi zostały zdominowane przez niemieckie, belgijskie i holenderskie mieszanki. Oczywiście są wśród XXOO konie dobre, bardzo dobre i wybitne, tylko jakoś jako rasa nie mogą się przebić. Zdarza się też pewna nieufność najlepszych zawodników i hodowców wobec takiego pochodzenia. Nie wiem, ile jest na Zachodzie angloarabów, a ile np. holsztynów, KWPN i BWP razem, ale logiczne jest, że z większą ilością koni jest większa szansa na wyhodowanie wielkich talentów. Poza tym selekcja tam jest bardzo ostra, pieniądze o wiele większe, związki o wiele lepiej działają. Angloarab został trochę zostawiony sam sobie i w obecnej chwili jako rasa (nie jako poszczególne osobniki) chyba nie może być uznana za lepszą od wyżej wymienionych, bo przeczą temu wyniki.Na koniec- nie zapominajmy, ile w tych czasach daje reklama. Konie niemieckich ras (może poza holsztynami) mają bardzo podobne rodowody, a to aukcje hanowerskie są wielką imprezą, nie np. westfalskie albo weimarskie i to wpis do hanowerskiej księgi daje większy prestiż niż do westfalskiej. Angloarabom chyba właśnie brakuje trzech rzeczy- selekcji, popularności i promocji, bo materiał na naprawdę fajne konie przecież jest.
Wiem ale zdarzają się takie dary od Boga.
Dary w sensie angloaraby dobrze skaczące? No pewnie, że się zdarzają, wydawało mi się, że o tym była połowa mojego postu. Inna sprawa, co uznajemy za dobre skakanie, bo jedni mówią z dumą, że mają konia na wysoki sport, kiedy przejdzie na czysto P, większość zaczyna się interesować dopiero powyżej 130 cm, a jeszcze inni, których jest naprawdę niewielu, ale którzy mają chyba największy wpływ na to wszystko, uznają za wartego uwagi (czyli kupna i dalszego treningu) konia od poziomu GP. Mam nadzieję, że za parę lat będzie coraz więcej angloarabów interesujących trzecią grupę:) A wszystkim koniom i ich właścicielom życzę powodzenia na poziomie, do jakiego mają ambicję dojść.
Masz angloaraba?
Nie mam i całe szczęście dla nas obojga. Nie zamierzam mieć konia, zanim nie będę chociaż mniej więcej pewna, że na niego zarobię i go utrzymam. Do angloarabów pałam póki co sympatią z daleka... lub mniej daleka, bo z siodła i stajni :) Na konia jeszcze przyjdzie czas.
Aha. Tyle o nich wiesz, wiec myślałam, że masz.
Ja tyle wiem? Nie, ja tylko czytam to, co piszą mądrzejsi ode mnie :) Nie uważam się za eksperta w żadnej dziedzinie, mam tylko nieśmiałą nadzieję, że może kiedyś, kiedyś...Inna sprawa, że czasami można mieć konia i nie wiedzieć o rasie właściwie nic- nawet niekoniecznie dlatego, że się nie interesuje zupełnie własnym zwierzęciem, tylko dlatego, że to po prostu niepotrzebne. Jeśli koń nie pójdzie do hodowli ani większego sportu, to w sumie może być prawie po wszystkim, liczy się zdrowie, charakter, budowa, wyszkolenie. Oczywiście na to też trochę albo bardzo wpływają geny.Ja z kolei jestem pasjonatką grzebania w rodowodach, hodowla interesuje mnie na równi z samą jazdą. Najchętniej bym się nauczyła wszystkiego o wszystkich rasach świata. Jakiś czas temu czytałam artykuł o fryzach i najbardziej mnie bolało, że ten koń taki piękny, a ja nie kojarzę nawet imienia jego ojca:) Na szczęście przynajmniej w arabach zaczynam się coraz bardziej orientować, co mnie bardzo cieszy.Zgodnie z programem hodowlanym jest w księdze małopolskiej wydzielony dział dla angloarabów. Część hodowców chciałaby jego całkowitego oddzielenia, części podoba się tak, jak jest, część chciałaby do małopolaków zapisywać tylko i wyłącznie angloaraby. Mi się osobiście ostatnia wersja wydaje dziwna, przecież od początku w rasie obecnych było wiele innych koni, a trochę później choćby Shagya, przedświty, noniusy. Niech małopolak pozostanie małopolakiem, czyli w sumie półkrwi anglorabem, tylko co z xxoo? Znowu coś francuskiego przywiozą, kiedy nasze krajowe się skończą? Niby dobrze, na pewno się znają lepiej ode mnie, tylko że trochę słabo widać, żeby tak dużo dobrego nam te nasze importy dały.Jestem z Wrocławia, u nas na torze biegała półkrew (to był już pewnie ostatni sezon), widziałam konie po "francuzach". Nie dość, że imię ojca trudno wymówić:), to jeszcze konie po nich czasem lepsze, czasem gorsze, ale ogólnie czołówka krajowa to chyba nie była. Może to też kwestia tego, że wyścigi to jednak nie jest coś, do czego półkrew jest stworzona i jeśli ma się naprawdę dobrego konia, to przygotowuje się go do sportu albo chociaż do ZT? Zastanawiam się, co w temacie sportowej przydatności konkretnie naszych krajowych xxoo...