Moi kochani : ) Poszukuje osób, które miały długotrwałą styczność z końmi chorymi na COPD. Chciałabym uzyskać od tych osób informacje na temat funkcjonowania konia oraz jego dalszej sytuacji zdrowotnej podczas treningów czy też zwykłego użytkowania np. co działo się z mijającym czasem i jak wyglądały jazdy. Dlaczego się pytam? Jest sporo informacji w internecie czy też książkach, sporo również wiem z praktyki, ale chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej... Również koń z którym ma styczność choruje na COPD - na szczęście choroba jest w słabym stopniu zaawansowania i specjalne ziółka podawane do karmienia pomagają jej, aczkolwiek chcę być przygotowana na dalszą przyszłość z nią i tak jak pisałam dowiedzieć się czegoś więcej, by w razie czego móc złagodzić objawy, czy też ulżyć w bólu, by mogła spokojnie hasać po łąkach. Pozdrawiam i spóźnione wesołych świąt : )
a nawzajem :D No to tak jest u mnie w stajni konik polski chory na COPD, niestety nie wiem jakiego stopnia, ale na pewno nie zaawansowanego, bo kobyła chodzi pod siodłem i wybierze się nawet na teren 3h :), oczywiście jeżeli nie ma świszczącego oddechu i widac że dobrze sie czuje. Na jeździe sobie pogalopuje poskacze, niekiedy weźmie ją mocniejszy kaszelek, ale przeważnie albo wgl nie kaszle, albo zakaszle z dwa trzy razy i spokój :) Ale... z tego konia taki cwaniak, że jak ostatnio szłam do niej już po wyczyszczeniu z siodłem i ogłowiem, to biedaczka nagle dostała wielkiego kaszlu.... heh ;) Udawałą jaka to ona biedna, rozkaszlana itd... Ogólnie miałąm ochotę zostawic ja w boksie i pójśc po innego konia, bo po prostu żal mi jej było, ale instruktorka kazałą ją wziąc bo ona udaje, i faktycznie udawała, bo na jeździe ani razu nie kaszlnęła, heh ;)Poza tym jazdy (ale nie za bardzo obciążające) pomagają :), konskie płuca przynajmniej popracują trochę :) No i jutro poznam kucyka szetlandzkiego z zaawansowanym COPD, które wyszło chyba z czasem, ale pewna nie jestem. Konik zajeżdżony, ale nikt nie jeździ, kucol sobie biega, tylko po prostu nie jest użytkowany.
Świetnie - dziękuję bardzo za informacje : )Właśnie zastanawiało mnie, jak to wygląda z dłuższymi wypadami i ogólnie, gdyż na podstawie jednego przypadku człowiek nie jest w stanie wyciągnąć wszystkich informacji. Też poznałam kobyłkę z bardzo zaawansowanym COPD - strasznie kaszle, jazdy na niej są wyjątkowo rzadkie i delikatne, by po prostu nie przegiąć. czasami jest tak, że tylko leży w boksie i kaszle... Przykro się na to patrzy, ale dostaje specjalistyczne leki, mesze, witaminki itd, no ale...
Dobrze by było takim koniom zwilżać siano. Kurz nie jest ich przyjacielem ;) U nas w stajni są półbracia z COPD. Jeden w miarę, drugi gorzej, bo świszczy... Ten drugi chodzi rzadko i głównie w tereny co jest dla takich koni lepsze, bo nie ma takiego pyło kurzu jak na ujeżdżalniach. Drugi regularnie chodzi zarówno na placu, jak i w tereny. Potrafi bydle pokazać na co go stać :DTakże wszystko zależy od danego konia, u nas wałąchy stoją w chowie bezstajennym, co zdecydowanie jest na ich korzyść, bo wiadomo po zamiataniu w stajni itp jest mnóstwo pyłu i kurzu, a one za tym nie przepadają ;)
Hrenna, co Ty wypisujesz?! Konie, w przeciwieństwie do ludzi, nie udają! Nie potrafią udawać, ponieważ nie mają zdolności myślenia abstrakcyjnego. I niech nikt Ci nie wmówi, że jest inaczej.Koń z COPD kaszle bardziej w pomieszczeniach zamkniętych, źle wentylowanych. Kiedy znajdzie się na dworze, na świeżym powietrzu, najlepiej na trawiastym podłożu, objawy choroby zmniejszają się lub nie występują. A kiedy dojdzie do tego umiarkowany wysiłek fizyczny, poprawia się wentylacja płuc, a śluz gromadzący się w drogach oddechowych rozrzedza się, dzięki czemu przestaje być tak dokuczliwy i łatwiejszy do usunięcia. Koń kaszle mniej, rzadziej.Koniom z COPD powinno się zapewnić chów wolnowybiegowy (zielone pastwiska), a jeśli to niemożliwe, należy utrzymywać je na ściółce z odpylonych trocin, w dobrze wietrzonej stajni (najlepiej boks przy oknie, które przez cały rok pozostanie stale otwarte). Na czas sprzątania stajni dobrze byłoby takie zwierzę wypuszczać na wybieg lub zabierać do pracy, żeby do minimum ograniczyć jego kontakt z kurzem. Warto podawać im siano i owies na mokro, jak również zadbać o to, żeby przed zamiataniem stajni, skropić korytarz wodą.COPD jest chorobą nieuleczalną. Jej skutkiem jest rozedma płuc, która nieuchronnie prowadzi do śmierci organizmu (zwierzęcia, jak również człowieka, bo to nie tylko "końska" choroba) przez uduszenie. Wszelkie działania medyczne są tu niezbędne, a ich celem jest spowolnienie choroby i poprawa komfortu życia chorego. Świetnym środkiem, stosowanym w leczeniu koni, jest Ventipulmin (osobiście polecam). Wspomagająco działają też różne mieszanki ziołowe. Wysiłek fizyczny jest możliwy tylko u pacjentów w dobrym stanie, przy mało zaawansowanej chorobie i powinien być rozsądnie dawkowany.
Co do udawania - czasem konie udają. Spotkałam się z wieloma przypadkami "nierobów" które na wszelkie sposoby unikały pracy. Jeden koń np.: zawsze przy kiełznaniu ziewał. Wtedy wszyscy "ojej, on ziewa, daj mu chwilkę" no to ok. Przecież ziewnąć się zdarza. Ale nie 10 razy pod rząd i TYLKO przy kiełznaniu :P Albo kucyk - w dni powszednie kulał, a weekendy nie. Wet go badał, wszystko ok. Ale bydle jest cwane, bo sam się z boksu i wybiegu wypuszcza, lata po lesie i nad ranem wraca zamykając drzwi od boksu lub bramę od wybiegu.. :P
Hej. Pierwszy raz spotykam się ze skrótem COPD. Może mi ktoś rozwinąć ten skrót? Bo po tym co piszecie, to nwm czy mój konik nie ma :/ Ps. Konie faktycznie czasem udają. U nas w stajni stała klaczka, która miała ochwat i potem kulała na prawą bodajże noge. Jeździliśmy na niej lekko, żeby sie nie przemęczyła. Ale jak się jej nie chciało, zaczynała nagle na lewą kuleć.
Chronic Obstructive Pulmonary DiseaseA to, że konie udają, to jest wielka bzdura i wymówka dla jeżdżenia na chorych, kulawych koniach.Jeśli koń kuleje, to znaczy, że coś go boli. Może czasem boli, a czasem przechodzi, ale konie nie udają.
Konie są cwane i nie jeden zdązył się o tym przekonac. A co do tego konia, który przed jazdą zaczął mi kaszlec, wystarczyło że podeszłam z ogłowiem (wcześniej nic nie kaszlał) i od razy jeden wielki kaszel xD, albo koń na jeździe, przed jazdą udaje że kuleje, wypuscisz na padok i biega, aż sie kurzy. No chyba, ze niektóre osoby uważają konie za bezmyślne maszyny, to juz inna sprawa -.-
horselover - to oznacza jedynie, że weterynarz nie znalazł przyczyny kulawizny.Hrenna - konie z COPD nie kaszlą bez przerwy. Jeśli zaczął kaszleć, to znaczy, że go akurat "przytkało" i tyle. Jeśli kuleje na jeździe, to pewnie przeszkadza mu jeździec, siodło, wędzidło czy cokolwiek innego, co znika po wypuszczeniu luzem.Konie nie są bezmyślne, ale nie potrafią w ten sposób planować, przewidywać. Zwierzę nie jest zdolne do czegoś takiego jak udawanie.
Ale ja ci udowodnię, że są zdolne :D. Podam jeszcze jeden przykład: Moja znajoma ma konia. Gdy przyjedzie była właścicielka tego konia i na niego wsiądzie on kuleje, wsiądzie moja znajoma, czy ktokolwiek inny, nie kuleje. (i to na tej samej jeździe) Konie są do tego zdolne, ale robią to, gdy np. nie chce im się pracowac, bo widzą idziesz z tym ogłowiem i siodłem no to zaczynają kombinowac, albo mają jakieś niemiłe wspomnienia z daną osobą jak właśnie przypadek który opisałam na samym początku :)
Ten przykład oznacza, że właścicielka swoim dosiadem albo pomocami (albo wszystkim naraz) powoduje u konia kulawiznę.Nie udowodnisz mi nic w ten sposób. Uwierzę, jeśli przytoczysz badanie naukowe na temat zdolności przewidywania i planowania lub "udawania kontuzji" u koni. Dobrze udokumentowane, na dużej próbie. Może być po polsku, angielsku lub niemiecku. Zresztą jak znajdziesz w innym języku to też podlinkuj. Nie interesują mnie dowody anegdotyczne.
Żadnych badań nie chce mi sie prowadzic, a na szukanie nie mam zbytnio czasu ;), Wiem, że konie to tylko zwierzęta, ale one potrafią udawac, tak jak zresztą pies czy kot jak coś im się nie podoba. Ale widac Tobie się nie przetłumaczy, trudno, zmuszac Cię do niczego nie bd ;)
Będę jak zdarta płyta: zwierzęta nie potrafią udawać. Upierając się przy swoim zdaniu propagujesz bardzo szkodliwy pogląd, który jest wykorzystywany dla usprawiedliwienia jeżdżenia na koniach chorych i kulawych. Nie masz mnie co przekonywać, bo nie jest to jedynie mój osobisty pogląd, ale rzecz dość oczywista, z którą nie dyskutują osoby mające podstawową wiedzę o psychice i sposobie rozumowania koni. Jeśli potrzebujesz autorytetu, to słyszałam pytanie o udawanie u koni zadane jednemu z bardzo znanych końskich chirurgów. Odpowiedzi przytaczać nie będę, ale sprowadzała się do konkluzji "bzdura".
Zwierzęta, w przeciwieństwie do ludzi, nie myślą, nie zastanawiają się, nie analizują, więc nie można tu mówić o celowym udawaniu. Są jednak często na tyle inteligentne, że potrafią w pewnym sensie wyciągać wnioski np. konie uciekające na pastwisku unikają złapania przez człowieka, czy brykają aby pozbyć się ciężaru na grzbiecie, kiedy widzą, że przynosi to oczekiwany skutek - święty spokój. Oczywiście wszystkie te "cwaniactwa" można opanować przy odpowiednim podejściu i wiedzy. Również znam konia który na widok ogłowia nagle dostaje ataku kaszlu (być może ktoś kiedyś podczas takich akcji po prostu zostawiał go w spokoju), ale nie zmienia to faktu, że ma stwierdzone właśnie COPD. Zdrowy koń nigdy nie będzie kaszlał, ani kulał żeby nas nabrać. Przyczyna jest prosta - koń sam sobie celowo nigdy nie sprawi niewygody, czy bólu.
yhym.... ugnę się i przyznam Wam rację, ale postaram sie kopac (ale nie tu, książki itd) o tym ;), byc moze dlatego sobie to ubzrurałam, ze to "udawanie" bo z tym sie kojarzy ;)
Koń na którym jeździłam, uczyłam się od podstaw niestety miał COPD. Zaczynało się od lekkiego kaszlu, szczególnie na wiosne, ale również podczas pracy na ujeżdżalni. Jak kaszel się nasilił została przeniesiona do otwartego boksu i miała moczoną sciółkę (stała na słomie). w okresie zimy było lepiej, znow na wiosne powrót choroby.. co raz trudniejsze oddychanie, szybko się męczyła, klatka piersowa wyraźnie szybko chodziła, dodatkowo miała ciągła wydzieliną z nosa. Odkarzenie stajni pomogło na jakiś miesiąc. potem znowu to samo.Podjęto decyzję o sprzedaży, po tygodniu od zmiany srodowiska była poprawa. minął już miesiąc i koń praktycznie wraca do zdrowia.. z 3 stopnia choroby, jak wczesniej stwierdzono. Warto walczyć o życie takiego konia, być może duzo zalezy od srodowiska w jakim on się znajduje (tak jak u nas, gdzie był uczulony na plesn zalegającą w dolinie, gdzie znajduje się stadnina). Praca z tym koniem. na poczatku choroby wszystko robilismy normalnie, tzn. tereny, galop, wszelkie cwiczenia na ujezdzalni. Poźniej ograniczalismy sie tylko do krotkich spacerkow. albo w zimie troche galopu po w miarę płaskim terenie... pozniej nie było sensu meczyc konia, wiec chodzilysmy tylko na rękę..Jesli Twoj kon ma COPD to radziłabym Ci zpróbować przeniesc go do innego otoczenia, tak na próbę, jesli oczywiscie masz taka mozliwosc. :) Mojemu pomogło :)
Moi kochani : ) Poszukuje osób, które miały długotrwałą styczność z końmi chorymi na COPD. Chciałabym uzyskać od tych osób informacje na temat funkcjonowania konia oraz jego dalszej sytuacji zdrowotnej podczas treningów czy też zwykłego użytkowania np. co działo się z mijającym czasem i jak wyglądały jazdy. Dlaczego się pytam? Jest sporo informacji w internecie czy też książkach, sporo również wiem z praktyki, ale chciałabym dowiedzieć się czegoś więcej... Również koń z którym ma styczność choruje na COPD - na szczęście choroba jest w słabym stopniu zaawansowania i specjalne ziółka podawane do karmienia pomagają jej, aczkolwiek chcę być przygotowana na dalszą przyszłość z nią i tak jak pisałam dowiedzieć się czegoś więcej, by w razie czego móc złagodzić objawy, czy też ulżyć w bólu, by mogła spokojnie hasać po łąkach. Pozdrawiam i spóźnione wesołych świąt : )
a nawzajem :D No to tak jest u mnie w stajni konik polski chory na COPD, niestety nie wiem jakiego stopnia, ale na pewno nie zaawansowanego, bo kobyła chodzi pod siodłem i wybierze się nawet na teren 3h :), oczywiście jeżeli nie ma świszczącego oddechu i widac że dobrze sie czuje. Na jeździe sobie pogalopuje poskacze, niekiedy weźmie ją mocniejszy kaszelek, ale przeważnie albo wgl nie kaszle, albo zakaszle z dwa trzy razy i spokój :) Ale... z tego konia taki cwaniak, że jak ostatnio szłam do niej już po wyczyszczeniu z siodłem i ogłowiem, to biedaczka nagle dostała wielkiego kaszlu.... heh ;) Udawałą jaka to ona biedna, rozkaszlana itd... Ogólnie miałąm ochotę zostawic ja w boksie i pójśc po innego konia, bo po prostu żal mi jej było, ale instruktorka kazałą ją wziąc bo ona udaje, i faktycznie udawała, bo na jeździe ani razu nie kaszlnęła, heh ;)Poza tym jazdy (ale nie za bardzo obciążające) pomagają :), konskie płuca przynajmniej popracują trochę :) No i jutro poznam kucyka szetlandzkiego z zaawansowanym COPD, które wyszło chyba z czasem, ale pewna nie jestem. Konik zajeżdżony, ale nikt nie jeździ, kucol sobie biega, tylko po prostu nie jest użytkowany.
Świetnie - dziękuję bardzo za informacje : )Właśnie zastanawiało mnie, jak to wygląda z dłuższymi wypadami i ogólnie, gdyż na podstawie jednego przypadku człowiek nie jest w stanie wyciągnąć wszystkich informacji. Też poznałam kobyłkę z bardzo zaawansowanym COPD - strasznie kaszle, jazdy na niej są wyjątkowo rzadkie i delikatne, by po prostu nie przegiąć. czasami jest tak, że tylko leży w boksie i kaszle... Przykro się na to patrzy, ale dostaje specjalistyczne leki, mesze, witaminki itd, no ale...
Dobrze by było takim koniom zwilżać siano. Kurz nie jest ich przyjacielem ;) U nas w stajni są półbracia z COPD. Jeden w miarę, drugi gorzej, bo świszczy... Ten drugi chodzi rzadko i głównie w tereny co jest dla takich koni lepsze, bo nie ma takiego pyło kurzu jak na ujeżdżalniach. Drugi regularnie chodzi zarówno na placu, jak i w tereny. Potrafi bydle pokazać na co go stać :DTakże wszystko zależy od danego konia, u nas wałąchy stoją w chowie bezstajennym, co zdecydowanie jest na ich korzyść, bo wiadomo po zamiataniu w stajni itp jest mnóstwo pyłu i kurzu, a one za tym nie przepadają ;)
Hrenna, co Ty wypisujesz?! Konie, w przeciwieństwie do ludzi, nie udają! Nie potrafią udawać, ponieważ nie mają zdolności myślenia abstrakcyjnego. I niech nikt Ci nie wmówi, że jest inaczej.Koń z COPD kaszle bardziej w pomieszczeniach zamkniętych, źle wentylowanych. Kiedy znajdzie się na dworze, na świeżym powietrzu, najlepiej na trawiastym podłożu, objawy choroby zmniejszają się lub nie występują. A kiedy dojdzie do tego umiarkowany wysiłek fizyczny, poprawia się wentylacja płuc, a śluz gromadzący się w drogach oddechowych rozrzedza się, dzięki czemu przestaje być tak dokuczliwy i łatwiejszy do usunięcia. Koń kaszle mniej, rzadziej.Koniom z COPD powinno się zapewnić chów wolnowybiegowy (zielone pastwiska), a jeśli to niemożliwe, należy utrzymywać je na ściółce z odpylonych trocin, w dobrze wietrzonej stajni (najlepiej boks przy oknie, które przez cały rok pozostanie stale otwarte). Na czas sprzątania stajni dobrze byłoby takie zwierzę wypuszczać na wybieg lub zabierać do pracy, żeby do minimum ograniczyć jego kontakt z kurzem. Warto podawać im siano i owies na mokro, jak również zadbać o to, żeby przed zamiataniem stajni, skropić korytarz wodą.COPD jest chorobą nieuleczalną. Jej skutkiem jest rozedma płuc, która nieuchronnie prowadzi do śmierci organizmu (zwierzęcia, jak również człowieka, bo to nie tylko "końska" choroba) przez uduszenie. Wszelkie działania medyczne są tu niezbędne, a ich celem jest spowolnienie choroby i poprawa komfortu życia chorego. Świetnym środkiem, stosowanym w leczeniu koni, jest Ventipulmin (osobiście polecam). Wspomagająco działają też różne mieszanki ziołowe. Wysiłek fizyczny jest możliwy tylko u pacjentów w dobrym stanie, przy mało zaawansowanej chorobie i powinien być rozsądnie dawkowany.
Co do udawania - czasem konie udają. Spotkałam się z wieloma przypadkami "nierobów" które na wszelkie sposoby unikały pracy. Jeden koń np.: zawsze przy kiełznaniu ziewał. Wtedy wszyscy "ojej, on ziewa, daj mu chwilkę" no to ok. Przecież ziewnąć się zdarza. Ale nie 10 razy pod rząd i TYLKO przy kiełznaniu :P Albo kucyk - w dni powszednie kulał, a weekendy nie. Wet go badał, wszystko ok. Ale bydle jest cwane, bo sam się z boksu i wybiegu wypuszcza, lata po lesie i nad ranem wraca zamykając drzwi od boksu lub bramę od wybiegu.. :P
Hej. Pierwszy raz spotykam się ze skrótem COPD. Może mi ktoś rozwinąć ten skrót? Bo po tym co piszecie, to nwm czy mój konik nie ma :/ Ps. Konie faktycznie czasem udają. U nas w stajni stała klaczka, która miała ochwat i potem kulała na prawą bodajże noge. Jeździliśmy na niej lekko, żeby sie nie przemęczyła. Ale jak się jej nie chciało, zaczynała nagle na lewą kuleć.
Tak najprościej to jest to choroba podobna do ludzkiej astmy :)
Tak, konie czasem udają! Perset ma zawsze takie chwiejne nogi... Ale tylko przed odznakami!
COPD to przewlekła obturacyjna choroba płuc.
Chronic Obstructive Pulmonary DiseaseA to, że konie udają, to jest wielka bzdura i wymówka dla jeżdżenia na chorych, kulawych koniach.Jeśli koń kuleje, to znaczy, że coś go boli. Może czasem boli, a czasem przechodzi, ale konie nie udają.
jestemzlasu - w przypadku kucyka o którym pisałam - wet go badał kilka razy. Jak kulał i jak nie kulał. Zdrowy w 100%.
Konie są cwane i nie jeden zdązył się o tym przekonac. A co do tego konia, który przed jazdą zaczął mi kaszlec, wystarczyło że podeszłam z ogłowiem (wcześniej nic nie kaszlał) i od razy jeden wielki kaszel xD, albo koń na jeździe, przed jazdą udaje że kuleje, wypuscisz na padok i biega, aż sie kurzy. No chyba, ze niektóre osoby uważają konie za bezmyślne maszyny, to juz inna sprawa -.-
horselover - to oznacza jedynie, że weterynarz nie znalazł przyczyny kulawizny.Hrenna - konie z COPD nie kaszlą bez przerwy. Jeśli zaczął kaszleć, to znaczy, że go akurat "przytkało" i tyle. Jeśli kuleje na jeździe, to pewnie przeszkadza mu jeździec, siodło, wędzidło czy cokolwiek innego, co znika po wypuszczeniu luzem.Konie nie są bezmyślne, ale nie potrafią w ten sposób planować, przewidywać. Zwierzę nie jest zdolne do czegoś takiego jak udawanie.
Ale ja ci udowodnię, że są zdolne :D. Podam jeszcze jeden przykład: Moja znajoma ma konia. Gdy przyjedzie była właścicielka tego konia i na niego wsiądzie on kuleje, wsiądzie moja znajoma, czy ktokolwiek inny, nie kuleje. (i to na tej samej jeździe) Konie są do tego zdolne, ale robią to, gdy np. nie chce im się pracowac, bo widzą idziesz z tym ogłowiem i siodłem no to zaczynają kombinowac, albo mają jakieś niemiłe wspomnienia z daną osobą jak właśnie przypadek który opisałam na samym początku :)
Ten przykład oznacza, że właścicielka swoim dosiadem albo pomocami (albo wszystkim naraz) powoduje u konia kulawiznę.Nie udowodnisz mi nic w ten sposób. Uwierzę, jeśli przytoczysz badanie naukowe na temat zdolności przewidywania i planowania lub "udawania kontuzji" u koni. Dobrze udokumentowane, na dużej próbie. Może być po polsku, angielsku lub niemiecku. Zresztą jak znajdziesz w innym języku to też podlinkuj. Nie interesują mnie dowody anegdotyczne.
Żadnych badań nie chce mi sie prowadzic, a na szukanie nie mam zbytnio czasu ;), Wiem, że konie to tylko zwierzęta, ale one potrafią udawac, tak jak zresztą pies czy kot jak coś im się nie podoba. Ale widac Tobie się nie przetłumaczy, trudno, zmuszac Cię do niczego nie bd ;)
Będę jak zdarta płyta: zwierzęta nie potrafią udawać. Upierając się przy swoim zdaniu propagujesz bardzo szkodliwy pogląd, który jest wykorzystywany dla usprawiedliwienia jeżdżenia na koniach chorych i kulawych. Nie masz mnie co przekonywać, bo nie jest to jedynie mój osobisty pogląd, ale rzecz dość oczywista, z którą nie dyskutują osoby mające podstawową wiedzę o psychice i sposobie rozumowania koni. Jeśli potrzebujesz autorytetu, to słyszałam pytanie o udawanie u koni zadane jednemu z bardzo znanych końskich chirurgów. Odpowiedzi przytaczać nie będę, ale sprowadzała się do konkluzji "bzdura".
Zwierzęta, w przeciwieństwie do ludzi, nie myślą, nie zastanawiają się, nie analizują, więc nie można tu mówić o celowym udawaniu. Są jednak często na tyle inteligentne, że potrafią w pewnym sensie wyciągać wnioski np. konie uciekające na pastwisku unikają złapania przez człowieka, czy brykają aby pozbyć się ciężaru na grzbiecie, kiedy widzą, że przynosi to oczekiwany skutek - święty spokój. Oczywiście wszystkie te "cwaniactwa" można opanować przy odpowiednim podejściu i wiedzy. Również znam konia który na widok ogłowia nagle dostaje ataku kaszlu (być może ktoś kiedyś podczas takich akcji po prostu zostawiał go w spokoju), ale nie zmienia to faktu, że ma stwierdzone właśnie COPD. Zdrowy koń nigdy nie będzie kaszlał, ani kulał żeby nas nabrać. Przyczyna jest prosta - koń sam sobie celowo nigdy nie sprawi niewygody, czy bólu.
yhym.... ugnę się i przyznam Wam rację, ale postaram sie kopac (ale nie tu, książki itd) o tym ;), byc moze dlatego sobie to ubzrurałam, ze to "udawanie" bo z tym sie kojarzy ;)
Koń na którym jeździłam, uczyłam się od podstaw niestety miał COPD. Zaczynało się od lekkiego kaszlu, szczególnie na wiosne, ale również podczas pracy na ujeżdżalni. Jak kaszel się nasilił została przeniesiona do otwartego boksu i miała moczoną sciółkę (stała na słomie). w okresie zimy było lepiej, znow na wiosne powrót choroby.. co raz trudniejsze oddychanie, szybko się męczyła, klatka piersowa wyraźnie szybko chodziła, dodatkowo miała ciągła wydzieliną z nosa. Odkarzenie stajni pomogło na jakiś miesiąc. potem znowu to samo.Podjęto decyzję o sprzedaży, po tygodniu od zmiany srodowiska była poprawa. minął już miesiąc i koń praktycznie wraca do zdrowia.. z 3 stopnia choroby, jak wczesniej stwierdzono. Warto walczyć o życie takiego konia, być może duzo zalezy od srodowiska w jakim on się znajduje (tak jak u nas, gdzie był uczulony na plesn zalegającą w dolinie, gdzie znajduje się stadnina). Praca z tym koniem. na poczatku choroby wszystko robilismy normalnie, tzn. tereny, galop, wszelkie cwiczenia na ujezdzalni. Poźniej ograniczalismy sie tylko do krotkich spacerkow. albo w zimie troche galopu po w miarę płaskim terenie... pozniej nie było sensu meczyc konia, wiec chodzilysmy tylko na rękę..Jesli Twoj kon ma COPD to radziłabym Ci zpróbować przeniesc go do innego otoczenia, tak na próbę, jesli oczywiscie masz taka mozliwosc. :) Mojemu pomogło :)