No przede wszystkim trzeba miec konia zaufanie, żeby spokojnie za Tobą, lub pod Tobą przeszedł przez kałużę, czy cokolwiek innego, co dla konia wydaje sie straszne :P. Jeżeli kon się cofa, a Ty prowadzisz go z ziemi, musisz go uspokoic, sama wejśc w np. kałuże, pokazac, że ona nie gryzie, kon zabaczy że weszłaś i zapewne też spróbuje. Konie nie są takie głupie, ich myślenie w tej sytuacji jest takie "z jakiej racji ja mam wejśc do tej przerażającej kałuży skoro ona nie wchodzi? hmm?" heheh xD. Musisz po prostu konia zachęcac, żeby wszedł, sama musisz wejśc, jeśli jest taka koniecznośc, za pierwszy najmniejszy krok w stronę rzeki, pogłaskac, mówic do konia, ja wejdzie już chociaż na sam brzeg, lub jak tylko dotknie kopytem wody, pogłaskaj, i mów, mów i mów :DChyba to wszystko co miałam napisac, bo batem nie opłaca się bic konia, bo pogłębi się jego strach i wgl nie wejdzie
Jeżeli masz znajomego drugiego konia,który już przez ta straszną wodę przechodzi,to na pewno Twój pójdzie za nim :-) Ja,żeby przejść przez niezbyt szeroką rzeczkę znalazłam jeszcze inny sposób- siedziałam na koniku i zachęcałam do przejścia,a po drugiej stronie stanął mój mąż,który też nawijał do konia :-) Psy latały przez tą rzeczkę w te i we wte i w końcu konisko też poszło :-)Ale jak się nie ma nikogo do pomocy, to jedynym możliwym sposobem jest ten opisany wyżej- trzeba zmoczyć nóżki i pokazać konikowi,że tędy można przejść.
No wlasnie ona nie chce isc nawet za koniem .A jak udalo jej sie JEDEN JEDYNY RAZ WEJSC TO zaczela skakac brykaac i moja kolezanka z niejspadla do rzeki :P
Kiedyś, jak jechałam na klaczy, co się bała reklamy w hali, to nie była woda, ale można podejść do tego na podobnych zasadach. Więc podjechałam tak blisko, jak akceptowała i zatrzymałam się. Potem zawróciłam, odeszłam dalej i znów wróciłam, ale bliżej i znowu się zatrzymałam. W końcu podchodziłam z nią normalnie bez problemu. Tylko, że w siodle. Ty możesz z ziemi, skoro bryka, tak jak wyżej mówiono, podejdź jak najbliżej, pogłaskaj. Potem zawróć, oddal się i wróć ponownie, jak najbliżej. Stopniowo, w niektórych przypadkach potrzeba więcej niż jednego dnia.
No tylko narazie jest jeszcze za zimno by jechac nad rzeke wiec tak zrobie pojade z kolega ,albo z kolezanka i wezme konia z którym jest bardzo zrzyta i zobaczymy .Bede próbowala ja spokojnie przeprowadzic.:)
Rzeki plytkiej.Co zrobic?
No przede wszystkim trzeba miec konia zaufanie, żeby spokojnie za Tobą, lub pod Tobą przeszedł przez kałużę, czy cokolwiek innego, co dla konia wydaje sie straszne :P. Jeżeli kon się cofa, a Ty prowadzisz go z ziemi, musisz go uspokoic, sama wejśc w np. kałuże, pokazac, że ona nie gryzie, kon zabaczy że weszłaś i zapewne też spróbuje. Konie nie są takie głupie, ich myślenie w tej sytuacji jest takie "z jakiej racji ja mam wejśc do tej przerażającej kałuży skoro ona nie wchodzi? hmm?" heheh xD. Musisz po prostu konia zachęcac, żeby wszedł, sama musisz wejśc, jeśli jest taka koniecznośc, za pierwszy najmniejszy krok w stronę rzeki, pogłaskac, mówic do konia, ja wejdzie już chociaż na sam brzeg, lub jak tylko dotknie kopytem wody, pogłaskaj, i mów, mów i mów :DChyba to wszystko co miałam napisac, bo batem nie opłaca się bic konia, bo pogłębi się jego strach i wgl nie wejdzie
Jeżeli masz znajomego drugiego konia,który już przez ta straszną wodę przechodzi,to na pewno Twój pójdzie za nim :-) Ja,żeby przejść przez niezbyt szeroką rzeczkę znalazłam jeszcze inny sposób- siedziałam na koniku i zachęcałam do przejścia,a po drugiej stronie stanął mój mąż,który też nawijał do konia :-) Psy latały przez tą rzeczkę w te i we wte i w końcu konisko też poszło :-)Ale jak się nie ma nikogo do pomocy, to jedynym możliwym sposobem jest ten opisany wyżej- trzeba zmoczyć nóżki i pokazać konikowi,że tędy można przejść.
No wlasnie ona nie chce isc nawet za koniem .A jak udalo jej sie JEDEN JEDYNY RAZ WEJSC TO zaczela skakac brykaac i moja kolezanka z niejspadla do rzeki :P
dodam jeszcze że to co dla nas jest płytką kałużą, dla konia może być ogromnym dołem, przepaścią - straszydłem.
No wlasnie wiem :).Chcialabym to zrobic w spokoju bez nerwów dla mnie i dla konia .
Kiedyś, jak jechałam na klaczy, co się bała reklamy w hali, to nie była woda, ale można podejść do tego na podobnych zasadach. Więc podjechałam tak blisko, jak akceptowała i zatrzymałam się. Potem zawróciłam, odeszłam dalej i znów wróciłam, ale bliżej i znowu się zatrzymałam. W końcu podchodziłam z nią normalnie bez problemu. Tylko, że w siodle. Ty możesz z ziemi, skoro bryka, tak jak wyżej mówiono, podejdź jak najbliżej, pogłaskaj. Potem zawróć, oddal się i wróć ponownie, jak najbliżej. Stopniowo, w niektórych przypadkach potrzeba więcej niż jednego dnia.
No tylko narazie jest jeszcze za zimno by jechac nad rzeke wiec tak zrobie pojade z kolega ,albo z kolezanka i wezme konia z którym jest bardzo zrzyta i zobaczymy .Bede próbowala ja spokojnie przeprowadzic.:)
A nie lepiej poczekać ze dwa miesiące aż będzie cieplej, już jak by miała zrzucać to lepiej spadać do wody jak cieplej ;)