Męczy mnie jedno ... Gdy marzę sobie ,że jadę na własnym rumaku w nieznane trasy ;) nie mogę uspokoić myśli ,która wszystko rujnuję !!! CO ZROBIĆ GDY SPADNĘ W LESIE ? Koń spłoszony pogalopuje w las ... i co ?! ... jak go odnaleźć Poleciał z całym rządem i na pewno nie wróci w dobrym stanie 9 chodzi o konia nie o rząd ) jeśli w ogóle wróci 8 /Dziwnie to ujęłam ,ale mam nadzieję ,że zrozumieliście xD
zawsze jeśli jedziesz w teren nie jedź sama, najlepiej jechać w grupie osób zawsze chociaż jedna będzie mieć na tyle doświadczenia, że poradzi sobie z tym problemem ;)
Właśnie dlatego powinnaś jechać sama w las tylko i wyłącznie wtedy, kiedy będziesz świetnie utrzymywać się na koniu. Jeżeli dbasz o konia, istnieje między wami więź i wciąż trzymasz go w tej samej stajni, na tym samym wybiegu, przebywasz z nim to zapewne po ucieczce (nie powinno się to zdarzyć, ALE są różne przypadki, np. stracisz przytomność albo ktoś Cię zrzuci obcy) koń wróci do sam do stajni, bo tam się czuje bezpiecznie. Nieraz zdarzało się, że gdy jeźdźcy gubili drogę do domu, odnajdywały ją konie :).
rzadko kiedy zdarza się że koń gdzieś daleko ucieknie. Jeśli jest to w okolicy stajni to może uciec do stajni, jak gdzieś dalej, to albo się zatrzyma przy Tobie, albo pobiegnie gdzieś w krzaki gdzie sam się zatrzyma. Jak go znaleźć ? Chyba widzisz gdzie pobiegł ? Jak tak, to tam idziesz i koniec ;p. Zresztą ja nigdy się nie przejmowałem tym, wiele razy się zastanawiałem, jak spadnę to gdzie koń pobiegnie ? I zawsze było tak samo, stał obok, albo pobiegł z jakieś 10 m i się zatrzymał. Nie znam Twojego konia, więc nie wiem co robi jak się spadnie, ale jak nie sprawdzisz to się nie dowiesz.
superhorse ma racj, koń sie spłoszy pobiegnie gdzieś, a potem sie zatrzyma i bedzie wpierdzielać trawe lbo coś, a poztym nikt cie nie puści samemu w teren, chyba że bd miała własnego konia, ale trzeba albo być idiotą albo mieć zadużo kasy żeby kupować sb konia jak sie nie umie jeździć, to tak jak jedna dzieczynka , przyjechała na pierwszą jazde, a na drugakupiła już sobie wszystko, bryczesy sztyblety, rękawiczki, kask nawet własny palcat a po paru miesiącach jej sie znudziło i przestała jeździć.
Ogółem to nie powinno się samemu jeździć w tereny. Różnie to bywa może być tak ,że się zgubisz ,spadniesz i zrobisz sobie coś poważniejszego itp. ,koń poniesie itp. Zawsze bezpieczniej jechać z kimś ,bo co dwie głowy to nie jedna . Koń jest zwierzęciem stadnym więc dalej niż inne konie ,ktore są w terenie się nie ruszy ,tylko stanie obok nich i będzie z nimi czekał ,jeżeli Tobie ufa i nie ma żadnych "schiz" typu "galopowanie w kółko do upadłego"to zapewne stanie gdzieś w pobliżu Ciebie ,zacznie jeść trawę ,albo inne jedzonko i będzie czekał . Koń ma też bardzo dobrą pamięć ,więc gdybyś spadł/a to nawet gdyby uciekł to wrócil by do miejsca w którym czuje się najbezpieczniej ,gdzie ma swoich kolegów itp. takim miejscem dla większości koni jest stajnia. Nie znam Twojego konia więc nie wiem jak zachowuje się po zwykłym upadku podczas jazdy na padoku ,więc ciężko mi określić co by zrobił gdybyś spadła ,ale podałam Ci parę zachowań koni po upadku . Ja spadłam w terenie dwa razy - raz ,poważniej ,na ulicy ,koń się spłoszył ,potem film mi się urwał i obudziłam się po chwili na drodze z bolącą ,złamaną ręką ,a koń stał obok i jadł trawę na poboczu . Drugi raz jechaliśmy cwałem przez las ,koń na którym jechałam biegł strasznie szybko ,a hamulce miał słabe nagle na drogę wyszedł nam jakiś facet z psem ,wiedziałam ,ze nie wyrobię i przegalopuję po tym facecie ,ale ta droga miała taką odnogę więc postanowiłam ,że tam wjadę jednak tenkoń był strasznie twardy na pysku ,ciężko było nim kierować wodzą ,a o wrażliwości na łydki już nie wspomnę , zagalopować na nim to zadanie dla wytrwałych po zagalopowaniu rozpędzał się i dzida ,a potem kolejny problem z zatrzymywaniem ,no ale do rzeczy. Próbowałam go skręcić w tą dróżkę ,ale za żadne skarby nie chciał ,ani się zatrzymać ,ani wjechać w tą drogę . Tak więc rozstaliśmy się na rozjeździe dróg ,on pobiegl prosto a ja zostałam . Zatrzymał się parę metrów dalej obok innych koni ,które jechały w teren . Za każdym razem jechałam z kimś więc nie było źle ,zawsze ktoś mi pomógł po upadku . Wszystko zależy od konia . I naprawdę radzę wyjeżdżać w teren zawsze z kimś ! Pozdrawiam ,Rokatynka :)
Ja sie kiedyś nad tym zastanawiałam, i co do konia raczej wielu czarnych scenariuszy nie ma. Jak sie nie zatrzyma przy tobie, to popedzi do stajni bo one mają taki instynkt że zawsze pobiegna tam gdzie dają jesc. Co do jezdzca to trochę gorzej, mogłoby byc nieciekawie jakbys spadła z noga w strzemieniu- jak nie będziesz miała towarzyszy i koń cię pociągnie.... :( Mi sie raz zdarzyło że spadłam z nogą w strzemieniu, koń jakimś cudem mimo że galopowaliśmy całym zastępem grzecznie zatrzymał się przy mnie i stał. Ja spadłam w zasadzie na jedną nogę po lewej stronie konia tak jak się zsiada, została mi w trzemieniu druga - prawa noga- tak że stałam bezradnie przy tym koniu robiąc prawie szpagat w powierzu- puslisko było przełożone przez siodło a noga ugrzęzła. Intruktor zeby mnie z tego wysupłac musiał podsadzic mnie na konia. Wolę nie myślec co by było, jakbym była sama. Jeszcze mogłby byc spory problem podczas wyjazdu zimą, jakbyś np. połamała się gdzieś w lesie na sporym mrozie, mogłabyś zamarznąć.Nie wiem co ostatnio mnie biorą takie czarne scenariusze....
tak dla sprostowania to nie mam swojego konia i nie traktujcie mnie jak małą dziewczynkę ,bo jeżdżę dość dobrze ,a nawet mistrzowi co ma zasypany dom złotymi medalami zdarza się spaść według mnie upadek nawet w najmniejszym stopniu nie obniża twoich umiejętności jeździeckich dobrze piszecie ,rzeczywiście tak jest ... spadłam już około 3 razy w terenie ,a 6 na padoku i nigdy koń nie uciekał nie wiadomo gdzie nawet jak spadłam mu prosto pod kopyta ,a był ostro spłoszony - stanął jak wryty patrząc na mnie wielkimi ślepiami xD
Wszystko zależy od konia i Twojego z nim kontaktu-więzi.Kiedy kupiłam swoją klacz i spadłam jakoś na początku,to poszła....w pole a ja za nią :-) Ale po jakimś czasie po moim upadku nie odbiegła daleko.Nawet się odwróciła i patrzyła,czemu to pani na ziemi leży... :-/ :-)W zeszłym roku w zimie przewróciłyśmy się razem-w wysokim śniegu,więc nic nam się nie stało.Noga została mi w strzemieniu,ale gdy poprosiłam ją,żeby jeszcze nie wstawała-poprzez lekkie przytrzymanie na wodzy),to nie było problemu.Spokojnie wyplątałam sobie nogę,wstałam i dopiero ona się podniosła.Trochę strachu było,ale i upadek miękki :-)Co do samotnych jazd w teren.Konie mam 2,więc klacz ma towarzystwo,ale 1 to dopiero dwulatek,więc jeżdżę tylko na klaczy.Dodatkowo mam ten problem,że po prostu nie mam z kim jeździć.Więc jeżdżę sama.No jeszcze moja sunia nam towarzyszy.Moim hm... pasem bezpieczeństwa jest telefon komórkowy.Zawsze go ze sobą zabieram.Czy mogę powiedzieć,że "świetnie utrzymuję się na koniu"?Nie wiem...znam swoje braki i nie boję się o nich mówić.Ale nie mam zamiaru z tego powodu się poddać i nie jeździć.W końcu to podczas jeżdżenia można się czegoś nauczyć.
Męczy mnie jedno ... Gdy marzę sobie ,że jadę na własnym rumaku w nieznane trasy ;) nie mogę uspokoić myśli ,która wszystko rujnuję !!! CO ZROBIĆ GDY SPADNĘ W LESIE ? Koń spłoszony pogalopuje w las ... i co ?! ... jak go odnaleźć Poleciał z całym rządem i na pewno nie wróci w dobrym stanie 9 chodzi o konia nie o rząd ) jeśli w ogóle wróci 8 /Dziwnie to ujęłam ,ale mam nadzieję ,że zrozumieliście xD
zawsze jeśli jedziesz w teren nie jedź sama, najlepiej jechać w grupie osób zawsze chociaż jedna będzie mieć na tyle doświadczenia, że poradzi sobie z tym problemem ;)
a jeśli dajmy mam konia, kocham tereny ! ,a nikt nie jest chętny do ciekania po lesie ? : (
Właśnie dlatego powinnaś jechać sama w las tylko i wyłącznie wtedy, kiedy będziesz świetnie utrzymywać się na koniu. Jeżeli dbasz o konia, istnieje między wami więź i wciąż trzymasz go w tej samej stajni, na tym samym wybiegu, przebywasz z nim to zapewne po ucieczce (nie powinno się to zdarzyć, ALE są różne przypadki, np. stracisz przytomność albo ktoś Cię zrzuci obcy) koń wróci do sam do stajni, bo tam się czuje bezpiecznie. Nieraz zdarzało się, że gdy jeźdźcy gubili drogę do domu, odnajdywały ją konie :).
dzięki super odp ;) gdy ktoś ma jeszcze jakieś uwagi chętnie poczytam
rzadko kiedy zdarza się że koń gdzieś daleko ucieknie. Jeśli jest to w okolicy stajni to może uciec do stajni, jak gdzieś dalej, to albo się zatrzyma przy Tobie, albo pobiegnie gdzieś w krzaki gdzie sam się zatrzyma. Jak go znaleźć ? Chyba widzisz gdzie pobiegł ? Jak tak, to tam idziesz i koniec ;p. Zresztą ja nigdy się nie przejmowałem tym, wiele razy się zastanawiałem, jak spadnę to gdzie koń pobiegnie ? I zawsze było tak samo, stał obok, albo pobiegł z jakieś 10 m i się zatrzymał. Nie znam Twojego konia, więc nie wiem co robi jak się spadnie, ale jak nie sprawdzisz to się nie dowiesz.
superhorse ma racj, koń sie spłoszy pobiegnie gdzieś, a potem sie zatrzyma i bedzie wpierdzielać trawe lbo coś, a poztym nikt cie nie puści samemu w teren, chyba że bd miała własnego konia, ale trzeba albo być idiotą albo mieć zadużo kasy żeby kupować sb konia jak sie nie umie jeździć, to tak jak jedna dzieczynka , przyjechała na pierwszą jazde, a na drugakupiła już sobie wszystko, bryczesy sztyblety, rękawiczki, kask nawet własny palcat a po paru miesiącach jej sie znudziło i przestała jeździć.
Ogółem to nie powinno się samemu jeździć w tereny. Różnie to bywa może być tak ,że się zgubisz ,spadniesz i zrobisz sobie coś poważniejszego itp. ,koń poniesie itp. Zawsze bezpieczniej jechać z kimś ,bo co dwie głowy to nie jedna . Koń jest zwierzęciem stadnym więc dalej niż inne konie ,ktore są w terenie się nie ruszy ,tylko stanie obok nich i będzie z nimi czekał ,jeżeli Tobie ufa i nie ma żadnych "schiz" typu "galopowanie w kółko do upadłego"to zapewne stanie gdzieś w pobliżu Ciebie ,zacznie jeść trawę ,albo inne jedzonko i będzie czekał . Koń ma też bardzo dobrą pamięć ,więc gdybyś spadł/a to nawet gdyby uciekł to wrócil by do miejsca w którym czuje się najbezpieczniej ,gdzie ma swoich kolegów itp. takim miejscem dla większości koni jest stajnia. Nie znam Twojego konia więc nie wiem jak zachowuje się po zwykłym upadku podczas jazdy na padoku ,więc ciężko mi określić co by zrobił gdybyś spadła ,ale podałam Ci parę zachowań koni po upadku . Ja spadłam w terenie dwa razy - raz ,poważniej ,na ulicy ,koń się spłoszył ,potem film mi się urwał i obudziłam się po chwili na drodze z bolącą ,złamaną ręką ,a koń stał obok i jadł trawę na poboczu . Drugi raz jechaliśmy cwałem przez las ,koń na którym jechałam biegł strasznie szybko ,a hamulce miał słabe nagle na drogę wyszedł nam jakiś facet z psem ,wiedziałam ,ze nie wyrobię i przegalopuję po tym facecie ,ale ta droga miała taką odnogę więc postanowiłam ,że tam wjadę jednak tenkoń był strasznie twardy na pysku ,ciężko było nim kierować wodzą ,a o wrażliwości na łydki już nie wspomnę , zagalopować na nim to zadanie dla wytrwałych po zagalopowaniu rozpędzał się i dzida ,a potem kolejny problem z zatrzymywaniem ,no ale do rzeczy. Próbowałam go skręcić w tą dróżkę ,ale za żadne skarby nie chciał ,ani się zatrzymać ,ani wjechać w tą drogę . Tak więc rozstaliśmy się na rozjeździe dróg ,on pobiegl prosto a ja zostałam . Zatrzymał się parę metrów dalej obok innych koni ,które jechały w teren . Za każdym razem jechałam z kimś więc nie było źle ,zawsze ktoś mi pomógł po upadku . Wszystko zależy od konia . I naprawdę radzę wyjeżdżać w teren zawsze z kimś ! Pozdrawiam ,Rokatynka :)
Ja sie kiedyś nad tym zastanawiałam, i co do konia raczej wielu czarnych scenariuszy nie ma. Jak sie nie zatrzyma przy tobie, to popedzi do stajni bo one mają taki instynkt że zawsze pobiegna tam gdzie dają jesc. Co do jezdzca to trochę gorzej, mogłoby byc nieciekawie jakbys spadła z noga w strzemieniu- jak nie będziesz miała towarzyszy i koń cię pociągnie.... :( Mi sie raz zdarzyło że spadłam z nogą w strzemieniu, koń jakimś cudem mimo że galopowaliśmy całym zastępem grzecznie zatrzymał się przy mnie i stał. Ja spadłam w zasadzie na jedną nogę po lewej stronie konia tak jak się zsiada, została mi w trzemieniu druga - prawa noga- tak że stałam bezradnie przy tym koniu robiąc prawie szpagat w powierzu- puslisko było przełożone przez siodło a noga ugrzęzła. Intruktor zeby mnie z tego wysupłac musiał podsadzic mnie na konia. Wolę nie myślec co by było, jakbym była sama. Jeszcze mogłby byc spory problem podczas wyjazdu zimą, jakbyś np. połamała się gdzieś w lesie na sporym mrozie, mogłabyś zamarznąć.Nie wiem co ostatnio mnie biorą takie czarne scenariusze....
tak dla sprostowania to nie mam swojego konia i nie traktujcie mnie jak małą dziewczynkę ,bo jeżdżę dość dobrze ,a nawet mistrzowi co ma zasypany dom złotymi medalami zdarza się spaść według mnie upadek nawet w najmniejszym stopniu nie obniża twoich umiejętności jeździeckich dobrze piszecie ,rzeczywiście tak jest ... spadłam już około 3 razy w terenie ,a 6 na padoku i nigdy koń nie uciekał nie wiadomo gdzie nawet jak spadłam mu prosto pod kopyta ,a był ostro spłoszony - stanął jak wryty patrząc na mnie wielkimi ślepiami xD
Wszystko zależy od konia i Twojego z nim kontaktu-więzi.Kiedy kupiłam swoją klacz i spadłam jakoś na początku,to poszła....w pole a ja za nią :-) Ale po jakimś czasie po moim upadku nie odbiegła daleko.Nawet się odwróciła i patrzyła,czemu to pani na ziemi leży... :-/ :-)W zeszłym roku w zimie przewróciłyśmy się razem-w wysokim śniegu,więc nic nam się nie stało.Noga została mi w strzemieniu,ale gdy poprosiłam ją,żeby jeszcze nie wstawała-poprzez lekkie przytrzymanie na wodzy),to nie było problemu.Spokojnie wyplątałam sobie nogę,wstałam i dopiero ona się podniosła.Trochę strachu było,ale i upadek miękki :-)Co do samotnych jazd w teren.Konie mam 2,więc klacz ma towarzystwo,ale 1 to dopiero dwulatek,więc jeżdżę tylko na klaczy.Dodatkowo mam ten problem,że po prostu nie mam z kim jeździć.Więc jeżdżę sama.No jeszcze moja sunia nam towarzyszy.Moim hm... pasem bezpieczeństwa jest telefon komórkowy.Zawsze go ze sobą zabieram.Czy mogę powiedzieć,że "świetnie utrzymuję się na koniu"?Nie wiem...znam swoje braki i nie boję się o nich mówić.Ale nie mam zamiaru z tego powodu się poddać i nie jeździć.W końcu to podczas jeżdżenia można się czegoś nauczyć.
bardzo fajne historie ;) thx