Mam własnego konia u siebie. Najpierw na nim jeździłam u kol. a potem mi go rodzice kupili na gwiazdkę. Akurat wtedy umiałam dobrze kłusem, na oklep i jeździłam gdzieś się uczyć galopu. U mnie pierwsza galopowała na nim moja inna kol. (był to jej pierwszy galop w życiu) i koń normalnie galopował i wgl. Ja się trochę bałam na nim galopować, bo nie mam blisko nikogo, kto by mi coś doradził czy coś. Galopowałam w takiej stajni (ona jest dość daleko). Wreszcie chciałam w końcu zagalopować i raz zagalopowałam chwilę i było ok, to ja cała happy próbuję drugi raz, a tu koń zaczyna brykać. Spadłam i na dodatek złamałam rękę.. Dodam, że koń jak np biegał luzem to jak galopował też czasem strzelał baranki. Podejrzewam, że on może rozładowywać tak radość, ale można go jakoś tego oduczyć, czy coś? Dodam że nie jeździłam jakieś pół roku (przez tą rękę) i teraz bd się bała na nim galopować:( stęp i kłus to spoko ale jak myślę o galopie (na nim) to mnie ciarki przechodzą. Pewnie bd galopować gdzieś w stadninie, to na pewno. Co zrobić, żeby przestać się bać? :(
Napewno koń nie zrobił ci krzywdy specjalnie dobrym sposobem będzie jeśli załatwisz sobie trenera bądź osobę która w takiej sytuacji powie ci co robić :) nie musisz się bać a jeśli już to może najpierw go lonżuj żeby się wybiegał i wybrykał na lonży ;) a wtedy łatwiej będzie ci się przełamać :) niestety na oduczenie brykania znam jeden sposób - Przetrwać to i postarać się nie spaść :) mało pocieszające ale nie zam sposobów że oduczyć brykanie ale jeśli robi o z radości to i oduczanie go nic tu nie da po prostu ty musisz to wysiedzieć :)
Musisz po prostu się trzymać w siodle i każde bryknięcie wysiedzieć.Jak kiedyś miałam jazdę na takim jednym koniu, to widziałam trening jakiegoś faceta, który za każdym razem gdy koń brykał, facet oddawał mu za to batem, jeżeli znowu bryknął to znowu, aż koń w końcu stwierdził, że nie ma co walczyć i odpuścił. Jednak bywają przypadki kiedy koń nie odpuści, a zaczyna mocniej strzelać z zadu no i wtedy nie pozostaje nic innego jak tylko wysiedzieć to. Nie stosowałam tej metody, bo jakoś nie mam z tym problemu a rzadko bywa, że koń mi bryka ;p stosuję jedynie taką metodę, że wysiaduję to, ignoruje to pobrykiwania i nie przerywam ćwiczeń. Koń bryka np. w galopie to daję łydkę i jadę dalej, nie ma, że się nie chce ;p Co do przełamywania strachu . Musisz się wziąć w garść, nie ma co obwijać w bawełnę, ale jest to sport jak każdy inny i jak w każdym innym sporcie bywają kontuzje ;p Jeszcze pewnie nieraz się o tym przekonasz. Wiem co mówię, sama spadłam w konia, dość poważnie, miałam przez 2,5 miesiąca usztywnioną rękę, robili mi operację i wsadzili mi w tą rękę dwa grube druty xd Żyję, mam się dobrze, z ręką nic nie jest, jest sprawna, dalej jeżdżę ,a nawet jeździłam przez wakacje tego konia z którego spadłam. Nie miałam problemu z ponownym wejściem na konia i kontynuowaniem jazd, ale za pierwszym razem po upadku poprosiłam najpierw o lonżę, by sobie wszystko przypomnieć, może też tak zrób, przełamiesz swój strach itd ;) Powodzenia
Najpierw proponuję żebyś nauczyła się sprawniej pisać posty. Dużo w Twojej wypowiedzi chaosu i musiałam niektóre zdania przeczytać dwukrotnie, tak są nieskładnie napisane.Jednak jak już doczytałam to cóż mogę poradzić.Powinien na jakiś czas (przynajmniej galopów) powędrować pod doświadczonego jeźdźca, który go brykania oduczy. Jestem akurat przeciwniczką ignorowania tego zachowania (jak poprzednia użytkowniczka), polecam wręcz metodę bacika. Nie mówię o mocnym biciu. Chodzi o to by koń kojarzył fakty. Gdy bryka - jest nieprzyjemnie, gdy nie bryka - jest ok. Dodatkowo aby nie wysadzał mocniej z zadu chcąc się odegrać, odwracamy jego uwagę mocniejszą łydką czy jakąś figurą (np. woltą, półwoltą itp.). Ale po każdym bryknięciu jakaś kara być musi.Naucz się jednego - to Ty jeździsz na koniu, nie koń Ciebie wozi. Jeśli sama nie masz na tyle doświadczenia i pewności siebie aby konia oduczyć takich nawyków - nie bierz się za niego, bo tylko możesz pogorszyć sprawę i chłopak rozbryka się jeszcze bardziej.Co do strachu - znam to z autopsji...miałam kilka poważnych upadków, które nie przekonywały by dalej jeździć na wariatach ;) Mimo to przełamałam to, ale nie sama :) Pomógł mi mąż i instruktorka - teraz mogę spadać na potęgę, wsiadam otrzepuję się i nic ;) Przynajmniej wypracowałam dobrą technikę spadania, że już się nie łamię :PPodsumowując - Twój konio pod tyłek doświadczonego jeźdźca aby oduczył się brykać. Ty zaś na jakiegoś spokojnego konia aby nauczyć się galopu od podstaw. Gdy w końcu zaczniesz galopować na swoim - on może brykać już mniej lub od czasu do czasu a Ty będziesz na tyle siedzieć w siodle żeby nie spaść a także klapsnąć go batem ;]
Jest inna metoda- oprócz bacika-na powstrzymanie konia przed barankami. Zakładam,że u Twojego konia jest to raczej objaw radości z ruchu,a nie objaw nieposłuszeństwa?To brykanie z radości(u mojego konia)zazwyczaj zdarzało się zaraz przy pierwszym galopie.Nie ma co konia karać- za co?Że jest zadowolony?Że się cieszy z ruchu?Po co psuć mu tę radość bacikiem?W galopie na pewno czujesz,kiedy Twój koń ma zamiar coś zbroić- jadąc na nim czujesz jego mięśnie,a po ich napięciu czy rozluźnieniu możesz zrozumieć,czy właśnie zbiera się do kiwnięcia tylnymi nóżkami.Wtedy po prostu odezwij się do niego i albo zadziałaj dosiadem albo lekko ściągnij wodze,aby go zwolnić(tylko tak,aby nadal pozostał w galopie).Sam Twój głos oraz komenda zwrócą jego uwagę i odciągną od zaplanowanego brykania.
Ja bym go przegoniła, ale bez lonży, Ty sobie pobiegasz i koń sobie pobiega. Mając go pod kontrolą na lonży, może nie chcieć wyładować tej radości, a przynajmniej zrobi to w większym stopniu luzem niż na sznurku. Przegoń go sama, jeśli teren nie jest zbyt duży i dasz rade, lub z kimś do pomocy po drugiej stronie padoku.Pamiętaj że lonża nie jest zbyt przyjazna dla końskich nóg, a i ty po tej złamanej ręce musisz uważać, by jej znowu nie doprawić. Taki radosny koń mógłby cie sponiewierać, tym bardziej że piszesz iż się boisz.Apropo strachu - nie bój sie. Masz być przy koniu stanowcza. A jeśli się boisz - odsuń od siebie ten strach.I uważaj przede wszystkim na rękę. Raz złamana lubi sie psuć częściej ;)
Karina - ok cieszy się. Fajnie. Szkoda tylko, że robi to niebezpiecznie. Skoro dziewczyna aż boi się na nim jeździć to o czymś to świadczy, tak? Bryka z radości, ale jest to przez nas niepożądane. Więc koń musi mieć jasno określone to, co jest dla nas ok a co nie. Powtarzam - to Ty jeździsz na koniu, nie on Cię wozi. Gdy jeździec ma pewną rękę i daje koniowi jasne sygnały (tym samym daje znać gdy coś mu nie odpowiada) tym dla konia jest lepiej. Nie można się czaić z bacikiem, bo koń bryka z radości. Chciałabym także zauważyć, że nie u każdego konia czuć, że zbiera się do brykania ;] Oj nie ;) Potrafi jechać w pełnym zganaszowaniu, rozluźnieniu i ustawieniu na pomoce i wtedy sobie bryknąć, a co! ;) szczególnie mają to do siebie młode konie.Zaznaczam - każdy koń jest inny i do każdego należy podejść indywidualnie, ale każdy ma wiedzieć kto przewodzi w tej relacji jeździec - koń.Jeśli rzeczywiście brykanie bierze się np. z radości, chęci wybiegania i rozładowania pozytywnej energii - skłaniam się ku lonży :) Radzę jednak jakieś pobrykiwania skomentować choćby stanowczym "NIE". Chyba, że chcemy sobie latać w siodle przy każdym galopie.
Możliwe, że koń ma za dużo energii, ale bywają takie konie, gdzie ktoś próbuje zagalopować, konik baranek z radości i nagle jeździec spada, albo przestraszony przechodzi do stępa to konik wpadnie na to, że jak tak bd robił to ominie go praca...W tym momencie powinna być łyda albo bacik, ale trzeba umieć zachować równowagę. Może masz kogoś, kto mógłby trzymać konia na lonży i w razie czego zareagować...
Jeśli koń bryka ze złości czy nieposłuszeństwa to takie baciki mogą tylko pogorszyć sprawę. Ja też się długo bałam galopować, mimo że jeździłam na koniu który zawsze był moim ukochanym, wymarzonym rumakiem ;) Musicie oboje nabrać do siebie zaufania. Dużo lonży, praca z ziemi, czyszczenie, przytulanie i takie tam. A co do jazdy, nabierz najpierw pewności w tym na co już teraz masz odwagę, a kiedy zdecydujesz się na kolejne kroki bądź pewna siebie. Galopuj dużo na innych koniach, a swojemu załatw kilka jazd chociażby pod bardziej doświadczoną koleżanką. No i jeśli brykanie się powtórzy spróbuj ocenić dlaczego. Może być tak, że koń z radości, że w końcu pozwala mu się galopować po prostu sobie bryknie, a rada jest na to jedna - dużo galopować ;) I nie martw się, że bryka sobie kiedy przeganiasz go na wolności, bo większość koni tak lubi ;)
Marta15 - jak się udzielasz w jakimś temacie to przydałoby się czytać jednak posty, bo powtarzanie tego samego w jednym temacie jest bez sensu. Nie chce Ci się czytać wypowiedz to niech odechce Ci się pisania - proste.Carrie5 - można pracować z ziemi i można się przytulać. Fajnie. Można też dużo galopować. Super. Ale gdzie tu uczysz konia posłuszeństwa? Równie dobrze wszystko tak można u konia zaakceptować. Gryzie? Nieeee. Przecież on tylko lekko szczypie bo chce smakołyk. Kopie? Nieee - tylko odgania się od much, co tam, ze oberwałam.Mam jeszcze mnożyć przykłady? Koń brykający w galopie to nie jest normalka. Koń spokojnie galopujący - to jest poziom, który chcemy osiągnąć. Może galopować na nim godzinami, ale jak wsiądzie po dniu przerwy to i tak jej bryknie, bo odpocznie.Powtarzam po raz setny - Ty jeździsz na koniu, nie on Cię wozi. Musi mieć jasno określone granice do których ma się dostosować. A nie Ty naginasz swoje, bo konik przecież nie robi nic złego.
Musisz usiąść stabilnie w siodło, zebrać wodze i po prostu próbować wysiedzieć. Być może koń ma za dużo energii, dlatego trzeba mu zapewniać więcej ruchu, chociażby codzienną lonżą, czy poganianiem go chwilę na padoku/pastwisku. Aby koń nie magazynował energii na raz. Najważniejsze, żebyś nie odpuszczała bo koń poczuje, że jak kilka razy bryknie to już ma luz.
Mialam podobny wypadek ;) tylko, ze konie sie sploszyly, zagalopowaly, a moj bryknal na poczatek. Zsunelam sie przez glowe (podobno zrobilam przewrot przez ramie na ziemi O.o) i spadlam. Nic mi sie nie stalo, tylko ponaciagalam sobie troche miesnie. Musze dodac, ze to najspokojniejszy kon w stadninie. Wczesniej brykal czasem w klusie, ale w galopie to byl pierwszy raz, kiedy mi tak zrobil. Mial wtedy za duzo energii, czy cos :P. Od tamtego czasu jeszcze na nim nie jezdzilam. Niedlugo chce sprobowac i mysle, ze najpierw poprosze o galop na lonzy . Tez mozesz tak zrobic, bd ci latwiej :)
Hej!Kiedy będziesz już miała zamiar na nim siadać to musisz być zdecydowana ZERO STRACHU !!Koń wyczuje to i może wtedy dopiero puszczać barany bo wyczuje twoją słabość i strach ale jeśli siądziesz już pewna najlepiej jak będzie ktoś doświadczony koło ciebie to nic ci nie zrobi popuszcza barany a ty się musisz bardzo mocno trzymać potem przestanie :) Jest tez drugi sposób kiedy już pojeździsz na nim w kłusie i będziesz chciała zagalopować to zejdź i zacznij go lążować w galopie :) Oczywiście krótko :) Potem wchodzisz na niego i on jest spokojniejszy ale jeśli nadal nie będziesz pewna to niech wsiądzie po lążowaniu na niego ta koleżanka i pogalopuje jak będzie spokojny to na niego wsiądź :) Mam nadzieję że pomogłam :)
Mam własnego konia u siebie. Najpierw na nim jeździłam u kol. a potem mi go rodzice kupili na gwiazdkę. Akurat wtedy umiałam dobrze kłusem, na oklep i jeździłam gdzieś się uczyć galopu. U mnie pierwsza galopowała na nim moja inna kol. (był to jej pierwszy galop w życiu) i koń normalnie galopował i wgl. Ja się trochę bałam na nim galopować, bo nie mam blisko nikogo, kto by mi coś doradził czy coś. Galopowałam w takiej stajni (ona jest dość daleko). Wreszcie chciałam w końcu zagalopować i raz zagalopowałam chwilę i było ok, to ja cała happy próbuję drugi raz, a tu koń zaczyna brykać. Spadłam i na dodatek złamałam rękę.. Dodam, że koń jak np biegał luzem to jak galopował też czasem strzelał baranki. Podejrzewam, że on może rozładowywać tak radość, ale można go jakoś tego oduczyć, czy coś? Dodam że nie jeździłam jakieś pół roku (przez tą rękę) i teraz bd się bała na nim galopować:( stęp i kłus to spoko ale jak myślę o galopie (na nim) to mnie ciarki przechodzą. Pewnie bd galopować gdzieś w stadninie, to na pewno. Co zrobić, żeby przestać się bać? :(
Napewno koń nie zrobił ci krzywdy specjalnie dobrym sposobem będzie jeśli załatwisz sobie trenera bądź osobę która w takiej sytuacji powie ci co robić :) nie musisz się bać a jeśli już to może najpierw go lonżuj żeby się wybiegał i wybrykał na lonży ;) a wtedy łatwiej będzie ci się przełamać :) niestety na oduczenie brykania znam jeden sposób - Przetrwać to i postarać się nie spaść :) mało pocieszające ale nie zam sposobów że oduczyć brykanie ale jeśli robi o z radości to i oduczanie go nic tu nie da po prostu ty musisz to wysiedzieć :)
Musisz po prostu się trzymać w siodle i każde bryknięcie wysiedzieć.Jak kiedyś miałam jazdę na takim jednym koniu, to widziałam trening jakiegoś faceta, który za każdym razem gdy koń brykał, facet oddawał mu za to batem, jeżeli znowu bryknął to znowu, aż koń w końcu stwierdził, że nie ma co walczyć i odpuścił. Jednak bywają przypadki kiedy koń nie odpuści, a zaczyna mocniej strzelać z zadu no i wtedy nie pozostaje nic innego jak tylko wysiedzieć to. Nie stosowałam tej metody, bo jakoś nie mam z tym problemu a rzadko bywa, że koń mi bryka ;p stosuję jedynie taką metodę, że wysiaduję to, ignoruje to pobrykiwania i nie przerywam ćwiczeń. Koń bryka np. w galopie to daję łydkę i jadę dalej, nie ma, że się nie chce ;p Co do przełamywania strachu . Musisz się wziąć w garść, nie ma co obwijać w bawełnę, ale jest to sport jak każdy inny i jak w każdym innym sporcie bywają kontuzje ;p Jeszcze pewnie nieraz się o tym przekonasz. Wiem co mówię, sama spadłam w konia, dość poważnie, miałam przez 2,5 miesiąca usztywnioną rękę, robili mi operację i wsadzili mi w tą rękę dwa grube druty xd Żyję, mam się dobrze, z ręką nic nie jest, jest sprawna, dalej jeżdżę ,a nawet jeździłam przez wakacje tego konia z którego spadłam. Nie miałam problemu z ponownym wejściem na konia i kontynuowaniem jazd, ale za pierwszym razem po upadku poprosiłam najpierw o lonżę, by sobie wszystko przypomnieć, może też tak zrób, przełamiesz swój strach itd ;) Powodzenia
Najpierw proponuję żebyś nauczyła się sprawniej pisać posty. Dużo w Twojej wypowiedzi chaosu i musiałam niektóre zdania przeczytać dwukrotnie, tak są nieskładnie napisane.Jednak jak już doczytałam to cóż mogę poradzić.Powinien na jakiś czas (przynajmniej galopów) powędrować pod doświadczonego jeźdźca, który go brykania oduczy. Jestem akurat przeciwniczką ignorowania tego zachowania (jak poprzednia użytkowniczka), polecam wręcz metodę bacika. Nie mówię o mocnym biciu. Chodzi o to by koń kojarzył fakty. Gdy bryka - jest nieprzyjemnie, gdy nie bryka - jest ok. Dodatkowo aby nie wysadzał mocniej z zadu chcąc się odegrać, odwracamy jego uwagę mocniejszą łydką czy jakąś figurą (np. woltą, półwoltą itp.). Ale po każdym bryknięciu jakaś kara być musi.Naucz się jednego - to Ty jeździsz na koniu, nie koń Ciebie wozi. Jeśli sama nie masz na tyle doświadczenia i pewności siebie aby konia oduczyć takich nawyków - nie bierz się za niego, bo tylko możesz pogorszyć sprawę i chłopak rozbryka się jeszcze bardziej.Co do strachu - znam to z autopsji...miałam kilka poważnych upadków, które nie przekonywały by dalej jeździć na wariatach ;) Mimo to przełamałam to, ale nie sama :) Pomógł mi mąż i instruktorka - teraz mogę spadać na potęgę, wsiadam otrzepuję się i nic ;) Przynajmniej wypracowałam dobrą technikę spadania, że już się nie łamię :PPodsumowując - Twój konio pod tyłek doświadczonego jeźdźca aby oduczył się brykać. Ty zaś na jakiegoś spokojnego konia aby nauczyć się galopu od podstaw. Gdy w końcu zaczniesz galopować na swoim - on może brykać już mniej lub od czasu do czasu a Ty będziesz na tyle siedzieć w siodle żeby nie spaść a także klapsnąć go batem ;]
Jest inna metoda- oprócz bacika-na powstrzymanie konia przed barankami. Zakładam,że u Twojego konia jest to raczej objaw radości z ruchu,a nie objaw nieposłuszeństwa?To brykanie z radości(u mojego konia)zazwyczaj zdarzało się zaraz przy pierwszym galopie.Nie ma co konia karać- za co?Że jest zadowolony?Że się cieszy z ruchu?Po co psuć mu tę radość bacikiem?W galopie na pewno czujesz,kiedy Twój koń ma zamiar coś zbroić- jadąc na nim czujesz jego mięśnie,a po ich napięciu czy rozluźnieniu możesz zrozumieć,czy właśnie zbiera się do kiwnięcia tylnymi nóżkami.Wtedy po prostu odezwij się do niego i albo zadziałaj dosiadem albo lekko ściągnij wodze,aby go zwolnić(tylko tak,aby nadal pozostał w galopie).Sam Twój głos oraz komenda zwrócą jego uwagę i odciągną od zaplanowanego brykania.
Ja bym go przegoniła, ale bez lonży, Ty sobie pobiegasz i koń sobie pobiega. Mając go pod kontrolą na lonży, może nie chcieć wyładować tej radości, a przynajmniej zrobi to w większym stopniu luzem niż na sznurku. Przegoń go sama, jeśli teren nie jest zbyt duży i dasz rade, lub z kimś do pomocy po drugiej stronie padoku.Pamiętaj że lonża nie jest zbyt przyjazna dla końskich nóg, a i ty po tej złamanej ręce musisz uważać, by jej znowu nie doprawić. Taki radosny koń mógłby cie sponiewierać, tym bardziej że piszesz iż się boisz.Apropo strachu - nie bój sie. Masz być przy koniu stanowcza. A jeśli się boisz - odsuń od siebie ten strach.I uważaj przede wszystkim na rękę. Raz złamana lubi sie psuć częściej ;)
Karina - ok cieszy się. Fajnie. Szkoda tylko, że robi to niebezpiecznie. Skoro dziewczyna aż boi się na nim jeździć to o czymś to świadczy, tak? Bryka z radości, ale jest to przez nas niepożądane. Więc koń musi mieć jasno określone to, co jest dla nas ok a co nie. Powtarzam - to Ty jeździsz na koniu, nie on Cię wozi. Gdy jeździec ma pewną rękę i daje koniowi jasne sygnały (tym samym daje znać gdy coś mu nie odpowiada) tym dla konia jest lepiej. Nie można się czaić z bacikiem, bo koń bryka z radości. Chciałabym także zauważyć, że nie u każdego konia czuć, że zbiera się do brykania ;] Oj nie ;) Potrafi jechać w pełnym zganaszowaniu, rozluźnieniu i ustawieniu na pomoce i wtedy sobie bryknąć, a co! ;) szczególnie mają to do siebie młode konie.Zaznaczam - każdy koń jest inny i do każdego należy podejść indywidualnie, ale każdy ma wiedzieć kto przewodzi w tej relacji jeździec - koń.Jeśli rzeczywiście brykanie bierze się np. z radości, chęci wybiegania i rozładowania pozytywnej energii - skłaniam się ku lonży :) Radzę jednak jakieś pobrykiwania skomentować choćby stanowczym "NIE". Chyba, że chcemy sobie latać w siodle przy każdym galopie.
Możliwe, że koń ma za dużo energii, ale bywają takie konie, gdzie ktoś próbuje zagalopować, konik baranek z radości i nagle jeździec spada, albo przestraszony przechodzi do stępa to konik wpadnie na to, że jak tak bd robił to ominie go praca...W tym momencie powinna być łyda albo bacik, ale trzeba umieć zachować równowagę. Może masz kogoś, kto mógłby trzymać konia na lonży i w razie czego zareagować...
Sory, ale nie chciało mi czytać do końca niektórych postów i nie zauważyłam, że już niektórzy o tym pisali.
Właśnie być może koń ma za dużo energii, podczas bryknięcia musisz mocno złapać się kolanami i odchylić lekko do tyłu. Raczej nie spadniesz !
Jeśli koń bryka ze złości czy nieposłuszeństwa to takie baciki mogą tylko pogorszyć sprawę. Ja też się długo bałam galopować, mimo że jeździłam na koniu który zawsze był moim ukochanym, wymarzonym rumakiem ;) Musicie oboje nabrać do siebie zaufania. Dużo lonży, praca z ziemi, czyszczenie, przytulanie i takie tam. A co do jazdy, nabierz najpierw pewności w tym na co już teraz masz odwagę, a kiedy zdecydujesz się na kolejne kroki bądź pewna siebie. Galopuj dużo na innych koniach, a swojemu załatw kilka jazd chociażby pod bardziej doświadczoną koleżanką. No i jeśli brykanie się powtórzy spróbuj ocenić dlaczego. Może być tak, że koń z radości, że w końcu pozwala mu się galopować po prostu sobie bryknie, a rada jest na to jedna - dużo galopować ;) I nie martw się, że bryka sobie kiedy przeganiasz go na wolności, bo większość koni tak lubi ;)
Ja w 100% zgadzam się z Indi .Dodam jeszcze, że podczas brykania siedź prosto w siodle ,aby nie spaść.
Marta15 - jak się udzielasz w jakimś temacie to przydałoby się czytać jednak posty, bo powtarzanie tego samego w jednym temacie jest bez sensu. Nie chce Ci się czytać wypowiedz to niech odechce Ci się pisania - proste.Carrie5 - można pracować z ziemi i można się przytulać. Fajnie. Można też dużo galopować. Super. Ale gdzie tu uczysz konia posłuszeństwa? Równie dobrze wszystko tak można u konia zaakceptować. Gryzie? Nieeee. Przecież on tylko lekko szczypie bo chce smakołyk. Kopie? Nieee - tylko odgania się od much, co tam, ze oberwałam.Mam jeszcze mnożyć przykłady? Koń brykający w galopie to nie jest normalka. Koń spokojnie galopujący - to jest poziom, który chcemy osiągnąć. Może galopować na nim godzinami, ale jak wsiądzie po dniu przerwy to i tak jej bryknie, bo odpocznie.Powtarzam po raz setny - Ty jeździsz na koniu, nie on Cię wozi. Musi mieć jasno określone granice do których ma się dostosować. A nie Ty naginasz swoje, bo konik przecież nie robi nic złego.
Musisz usiąść stabilnie w siodło, zebrać wodze i po prostu próbować wysiedzieć. Być może koń ma za dużo energii, dlatego trzeba mu zapewniać więcej ruchu, chociażby codzienną lonżą, czy poganianiem go chwilę na padoku/pastwisku. Aby koń nie magazynował energii na raz. Najważniejsze, żebyś nie odpuszczała bo koń poczuje, że jak kilka razy bryknie to już ma luz.
Mialam podobny wypadek ;) tylko, ze konie sie sploszyly, zagalopowaly, a moj bryknal na poczatek. Zsunelam sie przez glowe (podobno zrobilam przewrot przez ramie na ziemi O.o) i spadlam. Nic mi sie nie stalo, tylko ponaciagalam sobie troche miesnie. Musze dodac, ze to najspokojniejszy kon w stadninie. Wczesniej brykal czasem w klusie, ale w galopie to byl pierwszy raz, kiedy mi tak zrobil. Mial wtedy za duzo energii, czy cos :P. Od tamtego czasu jeszcze na nim nie jezdzilam. Niedlugo chce sprobowac i mysle, ze najpierw poprosze o galop na lonzy . Tez mozesz tak zrobic, bd ci latwiej :)
Hej!Kiedy będziesz już miała zamiar na nim siadać to musisz być zdecydowana ZERO STRACHU !!Koń wyczuje to i może wtedy dopiero puszczać barany bo wyczuje twoją słabość i strach ale jeśli siądziesz już pewna najlepiej jak będzie ktoś doświadczony koło ciebie to nic ci nie zrobi popuszcza barany a ty się musisz bardzo mocno trzymać potem przestanie :) Jest tez drugi sposób kiedy już pojeździsz na nim w kłusie i będziesz chciała zagalopować to zejdź i zacznij go lążować w galopie :) Oczywiście krótko :) Potem wchodzisz na niego i on jest spokojniejszy ale jeśli nadal nie będziesz pewna to niech wsiądzie po lążowaniu na niego ta koleżanka i pogalopuje jak będzie spokojny to na niego wsiądź :) Mam nadzieję że pomogłam :)