Po wypadku mojej mamy podczas terenu (co skończyło sie połamanymi wyrostakami kolczystymi i 2 tygodniowym szpitalem) Dalej mam stracha jak w terenie zobacze krowe (tak krowa nas zaatakowała). Ew. tego że jak spadne i koń ucieknie to może się mu coś stać, albo komuś (np. spłoszony wpadnie w jakieś dziecko, albo zaplącze się o wodze)
Boję się poważnych upadków,że stanie się coś...co może "bardzo" uszkodzić mnie lub konia. Albo "zablokowania" się stopy w strzemieniu = galop pod koniem..
Kiedyś, jak przychodziłam do stajni, to bałam się wszystkiego - nawet instruktora xD teraz jest spoko, w sumie już niczego sie nie boję... czasem tylko, jak lonżuje Gingersa, który rzuca się na świst batem, to się go boje. ale wiem że on raczej nic poważnego mi nie zrobi, ale zawsze jest ten strach. Jak siedze na koniu, to raczej nie boję się. spaść mogę zawsze, nawet w stępie, a jak koń bryka czy coś to nawet fajnie xDDD w sumie, to jeżeli mam dobry kontakt ze zwierzakiem, to daję rade przełamać ten strach ;)
Pamiętam, że chyba przed 3 jazdą instruktorka powiedziała, żebym wyczyściła razem z koleżanką dinara - grzeczny małopolak. Gdy weszłam do jego boksu to czyściłam go tylko po brzuchu i grzbiecie - bałam się schylić do nóg i kopyt. Na szczęście mi przeszło już po kilku razach ;]Teraz...hmm... chyba też tego, tak jak już pisałyście, że zrobię krzywdę koniowi. No i też że nie będę wiedziała jak się zachować w jakiejś sytuacji, a co za tym idzie, bd wypadek...No ale jeździectwo to sport ekstremalny i wiem że w każdej chwili mogę tak upaść, że już nigdy nie wstanę. Ale nie zamienię tego sporu na żaden inny ;)
Ja bardzo boje się o konia, jeżeli coś by mu się stało to do końca życia pogrążyłabym się w żałobie.Tak poza tym to czasem rośnie adrenalina ,ale koń to stworzenie które żyje więc nawet stęp może okazać się niebezpieczny.Pomimo wszystko chcę nadal ryzykować i móc cieszyć się tym cudownym sportem;)
Moja top lista strachów:1. Jak jestem sama na hali, na kucyku na oklep i spada z dachu śnieg :P Notes się tego bardzo boi, pędzi prosto w zamknięte drzwi i tuż przed nimi ostro skręca.2. Koń przestraszy się czegoś za ścianą namiotu, uskoczy do środka a ja zostanę i zapikuję gębą o deche, która leci dookoła ścian tak z 0,5 metra od nich.3. Jak mi się koń ryje brzuchem na ścianę i przygniata mi nogę właśnie do tej dechy. A, i jeszcze jak w lesie w terenie kucyk nie patrzy na moje kolana i przejeżdża milimetry od drzew przygniatając je (kolana).
Strasznie stresuję się jak koń mi bryka, wręcz nienawidzę tego. I lekko obawiam się mojej niezrównoważonej ulubienicy, której nie wiadomo co szczeli do głowy :D
Ja na początku bałam się szybkiego tempa , skoków , upadku(trochę jeszce) , pewnych niekontrolowanych ruchów(nawet do tej pory , czyli np. kopniecia , baranki , gryźnięcie) oraz że mogłam mu coś na początku coś zrobić temu konikowi.
po niezliczonej ilości upadkach, częstych upadkach :D, 1 pobycie w szpitalu na 5 dniowej obserwacji mogę śmiało powiedzieć, że nie boję się niczego...jak spadam to od razu się podnoszę, jak nie potrafię się podnieść to się śmieję.
Ja się niczego w jeździe nie boję oprócz tego, że moja klacz jak jest parę dni bez treningu to potem gna przed siebie ile sił w nogach robiąc ostre zakręty co kilka sekund i strzelając baranki podczas gdy ja siedzę na jej grzbiecie i mam zamiar jedynie spokojnie wyjść z nią w teren ;)) No nie da się, a przez mrozy więcej siedziała w boksie i teraz mam.. ;)
A nawet jeśli się człowiek czegoś boi to co? MIŁOŚĆ DO KONI ZAWSZE PRZEZWYCIĘŻY STRACH!!!!
Aha ale boję się, że coś złego zrobię koniowi, że go na coś narażam. Np. w filmie "zaklinacz koni"
Gdy koń nagle mi przyspieszy to boję się że stracę równowagę i zlecę. Boję się, że popełnię jakąś głupotę i coś zrobię koniowi
boję się kiedy lonżuję nieujeżdżone konie (zimnokrwiste - to jest masa ), że bryknie i mnie uderzy kopytem ; (
Na mnie się koń położył i żyje i nic mi nie było;)
Ja wpadam w panikę, jak koń mnie poniesie :D
Ja nie boję się upadku ale tego że gdy czyszczę konia w boksie to to że on może mnie "zmiażdżyć",(tak docisnąć do ściany,lol).No i chyba to tyle.:D
Po wypadku mojej mamy podczas terenu (co skończyło sie połamanymi wyrostakami kolczystymi i 2 tygodniowym szpitalem) Dalej mam stracha jak w terenie zobacze krowe (tak krowa nas zaatakowała). Ew. tego że jak spadne i koń ucieknie to może się mu coś stać, albo komuś (np. spłoszony wpadnie w jakieś dziecko, albo zaplącze się o wodze)
Boję się poważnych upadków,że stanie się coś...co może "bardzo" uszkodzić mnie lub konia. Albo "zablokowania" się stopy w strzemieniu = galop pod koniem..
Kiedyś, jak przychodziłam do stajni, to bałam się wszystkiego - nawet instruktora xD teraz jest spoko, w sumie już niczego sie nie boję... czasem tylko, jak lonżuje Gingersa, który rzuca się na świst batem, to się go boje. ale wiem że on raczej nic poważnego mi nie zrobi, ale zawsze jest ten strach. Jak siedze na koniu, to raczej nie boję się. spaść mogę zawsze, nawet w stępie, a jak koń bryka czy coś to nawet fajnie xDDD w sumie, to jeżeli mam dobry kontakt ze zwierzakiem, to daję rade przełamać ten strach ;)
Pamiętam, że chyba przed 3 jazdą instruktorka powiedziała, żebym wyczyściła razem z koleżanką dinara - grzeczny małopolak. Gdy weszłam do jego boksu to czyściłam go tylko po brzuchu i grzbiecie - bałam się schylić do nóg i kopyt. Na szczęście mi przeszło już po kilku razach ;]Teraz...hmm... chyba też tego, tak jak już pisałyście, że zrobię krzywdę koniowi. No i też że nie będę wiedziała jak się zachować w jakiejś sytuacji, a co za tym idzie, bd wypadek...No ale jeździectwo to sport ekstremalny i wiem że w każdej chwili mogę tak upaść, że już nigdy nie wstanę. Ale nie zamienię tego sporu na żaden inny ;)
Ja bardzo boje się o konia, jeżeli coś by mu się stało to do końca życia pogrążyłabym się w żałobie.Tak poza tym to czasem rośnie adrenalina ,ale koń to stworzenie które żyje więc nawet stęp może okazać się niebezpieczny.Pomimo wszystko chcę nadal ryzykować i móc cieszyć się tym cudownym sportem;)
Moja top lista strachów:1. Jak jestem sama na hali, na kucyku na oklep i spada z dachu śnieg :P Notes się tego bardzo boi, pędzi prosto w zamknięte drzwi i tuż przed nimi ostro skręca.2. Koń przestraszy się czegoś za ścianą namiotu, uskoczy do środka a ja zostanę i zapikuję gębą o deche, która leci dookoła ścian tak z 0,5 metra od nich.3. Jak mi się koń ryje brzuchem na ścianę i przygniata mi nogę właśnie do tej dechy. A, i jeszcze jak w lesie w terenie kucyk nie patrzy na moje kolana i przejeżdża milimetry od drzew przygniatając je (kolana).
O siebie nie boję się wcale, jednak jeżeli chodzi o konia to boję się, że może coś mu się stać przeze mnie ;) Uważam, że co ma być to będzie i tyle.
Strasznie stresuję się jak koń mi bryka, wręcz nienawidzę tego. I lekko obawiam się mojej niezrównoważonej ulubienicy, której nie wiadomo co szczeli do głowy :D
Ja na początku bałam się szybkiego tempa , skoków , upadku(trochę jeszce) , pewnych niekontrolowanych ruchów(nawet do tej pory , czyli np. kopniecia , baranki , gryźnięcie) oraz że mogłam mu coś na początku coś zrobić temu konikowi.
JA SIĘ BAŁAM NA POCZĄTKU SKOKÓW I GALOPU, A TERAZ UPADKU.
po niezliczonej ilości upadkach, częstych upadkach :D, 1 pobycie w szpitalu na 5 dniowej obserwacji mogę śmiało powiedzieć, że nie boję się niczego...jak spadam to od razu się podnoszę, jak nie potrafię się podnieść to się śmieję.
Ja się niczego w jeździe nie boję oprócz tego, że moja klacz jak jest parę dni bez treningu to potem gna przed siebie ile sił w nogach robiąc ostre zakręty co kilka sekund i strzelając baranki podczas gdy ja siedzę na jej grzbiecie i mam zamiar jedynie spokojnie wyjść z nią w teren ;)) No nie da się, a przez mrozy więcej siedziała w boksie i teraz mam.. ;)
Niczego się nie boję mam do niech zaufanie :P :D