Reklama
  • redakcja2013-07-07 21:09:31

    Witajcie. Mam problem z klaczą, na której uczę się jeździć. Chyba nie jestem dostatecznie zdecydowana, bo dość opornie idą nam niektóre rzeczy.. Szczególnie przyspieszanie kłusa (takie blisko galopu), a raczej jego brak bo ignoruje moje dodania i wolty/ósemki, na których mi zwalnia, mimo wyraźnego popędzania z mojej strony. Często też są problemy z utrzymaniem galopu, przejście jeszcze jakoś uda mi się wyegzekwować, choć nie zawsze.. Sama wiem, że jest to ewidentny przykład niedostatecznie zdecydowanego jeźdźca. Klacz pod innymi, bardziej doświadczonymi jeźdźcami chodzi bardzo ładnie i bez żadnego gadania.U mnie problemy znikają dopiero po wzięciu bata (tylko wzięciu, używam go w ostateczności).Czy respekt z jej strony przyjdzie sam z czasem? Za tydzień zaczynam pracę w stajni w zamian za jazdy (4-5 dni w tygodniu), już drugi rok z rzędu.I główne pytanie; czy powinnam ją więcej chwalić (czego nie robię praktycznie wcale), żeby nabrała chęci do pracy ze mną, no i czy to mi pomoże w wyeliminowaniu tych problemów ze zwiększaniem prędkości? I jeśli tak, to jak mam ją chwalić?A może macie jakieś inne pomysły, rady?

  • Hrenna 2013-07-08 09:18:59

    Z koniem jest jak z dzieckiem, chwalenie go za to co dobrze zrobił, to wręcz Twój obowiązek, nie rozumiem czemu wcześniej tej klaczy nie chwaliłaś... W trakcie jazdy, jeżeli np. klacz przejdzie ze stępa w kłus (oczywiście jeżeli Ty dasz sygnał) - pogłaszcz, poklep, powiedz "dobry konik" i spojrzenie konia na Twoją osobę się zmieni, zobaczysz. Konie wręcz tego potrzebują, jak każde inne zwierze, czy  człowiek. Więc chwal klacz, bo trochę to zmieni, aczkolwiek dalej musisz nad sobą pracować, bo chwalenie nie rozwieje Twoich problemów z jazdą. 

  • patrycja64 2013-07-08 10:43:22

    Z koniem jest jak z dzieckiem,powinnaś go chwalić,ja z moimi końmi też tak miałam ale po jakimś czasie zaczęły dobrze ze mną pracować i nawet teraz nie wyobrażam sobie żeby mi się opierały.Najczęściej dawałam jabłka i rzepę,czasami zdarzyło się mi przynieść marchew.Ty też powinnaś spróbować,jeśli koń nie będzie chciał marchwi,jabłka czy rzepy spróbuj nad gryść np.jabłko.Moje konie nigdy nie zjedzą całego jabłka ale jak ja je nadgryzę to co innego i biorą Xd ;)/

  • Honeonna 2013-07-08 14:01:24

    Ze smakołykami trzeba uważać, żeby nie nauczyć konia żebrać albo "handlować" z Tobą na zasadzie wymiany ćwiczenia za coś do jedzenia. Kiedyś jeździłam na koniu, którego ktoś nauczył, że kiedy tylko zechce, dostaje nagrodę. Ja oczywiście nic o tym nie wiedziałam, a nawet gdyby ktoś mi powiedział, nie miałabym zamiaru tego wzmacniać. Przez całą jazdę koń odwracał się do mnie i chciał wyżebrać smakołyk, a kiedy zauważył, że nie reaguję... próbował mnie ugryźć w nogę. To może być dobry sposób, jeśli się nie dopuszcza do takiej sytuacji, po prostu trzeba zastosować pewne zasady. Nic za darmo- niech koń zrobi choćby najgłupszą rzecz, zatrzyma się dobrze, zakłusuje, podniesie nogę, postoi chwilę grzecznie. Nic, jeśli koń wymusza, nic jako przekupstwo, żeby koń raczył coś zrobić, nie za każdym razem, jeśli koń coś dobrze umie.Trzeba pomyśleć, co na konkretnego konia działa najbardziej- jedne uznają zwykłe pogłaskanie czy pochwalenie za coś wspaniałego, inne wydają się myśleć "Poprzytulałeś mnie, a teraz do rzeczy- gdzie moja marchewka?". Bardzo dobrą nagrodą jest przejście do elementu, który jest dla konia łatwy i przyjemny- najczęściej przejście na moment do stępa, chwila spokoju, odpoczynek fizyczny i mentalny. Trzeba koniowi pokazać, że jeśli zrobi to, o co go prosisz, nawet jeśli jest trudne, będzie mógł się na chwilę wyluzować, zamiast z Tobą walczyć, więc lepiej chyba po prostu mieć to za sobą. Ty będziesz zadowolona, on będzie zadowolony. Nie przyjemniej? No i oczywiście nagradzać trzeba jak najszybciej po uzyskaniu reakcji, żeby nie pozostawiać wątpliwości, co dokładnie było dobre. Częstsze chwalenie konia może na pewno zmienić jego podejście do pracy, która stanie się po prostu ciekawsza i budząca bardziej pozytywne skojarzenia, tylko chwalić trzeba ZA COŚ, więc trzeba pracować nad konsekwencją. Jeśli koń wszystko rozumie i może coś zrobić, tylko chce Cię wziąć na przetrzymanie, trzeba spokojnie próbować jeszcze raz i jeszcze raz, aby pokazać koniowi, że polecenie oznacza polecenie- trzeba Cię brać poważnie i nie masz zamiaru tak łatwo się poddać. Kiedy już zrobi coś dobrze, trzeba dać mu odczuć, że właśnie o to chodziło- teraz jesteś zadowolona, nie każesz robić mu tych wszystkich dziwnych rzeczy, a on może odpocząć/dostanie coś dobrego/lepiej się poczuje, kiedy go pogłaszczesz czy pochwalisz. Kiedy jeździsz w grupie, ciężko może być po prostu nagle zwolnić, więc dobrze jest wykorzystywać choćby pochwalenie głosem, pogłaskanie, odpuszczenie na chwilę wodzy, żeby nie przeszkadzać innym. Jeśli koń reaguje na wszystko, kiedy masz palcat, a bez niego te same sygnały ignoruje, może niepoważnie traktować pomoce albo też Ty możesz je nie do końca odpowiednio dawać. Zapytaj instruktora, czy z Tobą wszystko dobrze. Jeśli tak, najczęściej najlepszym wyjściem jest danie najpierw łydki takiej, na jaką chcesz, żeby koń reagował, a jeśli ona nic nie pomoże, dajesz ją jeszcze raz, ale "podpartą" palcatem. To nic złego, jeśli użyje się bacika we właściwym momencie- to wzmocnienie pomocy, nie narzędzie tortur. Koniowi też będzie przyjemniej chodzić, jeśli jeździec raz albo dwa klepnie go palcatem, a potem będzie dawać normalne łydki zamiast gorączkowego ściskania czy wręcz kopania. Jeśli problem kompletnie ustępuje na sam widok bata i po prostu nie ma czego poprawiać, a bez bata nie możesz go oczywiście użyć, pogadaj z instruktorem, co się da zrobić, może ma jakiś sposób. Jeśli bez bata nie da się sterować normalnymi pomocami, lepiej jest go choćby wziąć, żeby po prostu nie wyrabiać sobie nawyku działania za mocnymi pomocami i ciągłego podganiania konia. 

  • Reklama
  • SrokatyArab 2013-07-08 14:07:20

    Niestety, od dawania marchewek i klepania koń nie zacznie lepiej pod tobą chodzić. Faktycznie są to objawy braku zdecydowania i zamknięcia w pomocach. Widocznie coś nie działa tak jak powinno, może nie trzymasz go odpowiednio w łydkach, co powoduje utraty rytmu i tempa, może problem jest z kontaktem, ale określenie i rozwiązanie tych problemów należy już do twojego instruktora. Chwalenie jest potrzebne tak samo jak karanie, ale dawaniem smakołyków i głaskaniem szacunku nie uzyskasz.



Reklama
Reklama