Cześć!Wspólnie z moją nalepszą koleżanką chcemy wziąć pewną kucowatą klaczkę w opiekę. Nie wiemy ile ma lat,jakiej rasy jest,nie znamy jej rodziców,nie wiemy czy jest zajeżdzona. Wiemy tylko tyle,że ta klaczka została zabrana od pewnego mężczyzny,który o stado swoich koni zupełnie nie dbał. Wszystkie inne klacze jak i ta,którą się interesujemy są zaniedbane. Nikt ich nie czyści ani nic,tylko tyle,że dostaną jedzenie i wodę. Chcę w jakiś sposób pomóc tej klaczy żeby poczuła to,że nie każdy człowiek jest zły. Klacz nie boi się ludzi,wręcz przeciwnie lgnie do nich. Zdaję sobie sprawę,że ten kucyk może mieć jakieś złe wspomnienia lub coś w tym rodzaju,ale mimo to chcę jej pomóc!Co myślicie o wzięciu takiej klaczy w opiekę? [W opiekę tzn.:czyścić,opiekować się,wyprowadzać na spacerki etc.] [Potrafię zająć się koniem,np.:wyczyścić,zaopiekować,itd.,itp.]Czy myślicie,że dwie piętnastolatki poradzą sobie?Myślicie,że to dobry pomysł? Co musiałybyśmy posiadać żeby zadbać o tą klaczkę?[Odwiedzałabym klaczkę przynajmniej raz w tygodniu lub kilka razy w tygodniu kiedy miałabym taką możliwość.]Bardzo proszę o szczere i szybkie odpowiedzi,ponieważ chciałabym poznać Wasze opinie. [Wiem,że w tym poście jest wiele powtórzeń,ale pisałam tak żebyście poczuli to,co ja czuję. ;)]
myślę że dałabyś radę :) na początek:-kontrola weterynarza <niech sprawdzi czy klaczce nic nie dolega, i czy może np. chodzić na lekkie lonże>,w razie potrzeby wsponi o konieczności szczpień /odrobaczeń powie również ile klacz może mieć lat-jeżeli klacz była zaniedbywana napewno nie miała robionych kopyt, wizyta kowala i rozczyszczanie (może podkucie) zapewne konieczne!-wdg. mnie fajnie jest mieć prywatne szczotki, ale nie wątpie że w przypadku braku możliwościstajnia nie porzyczy ci szczotek/sprzętu.napewno trzeba porządnie zająć się wyczyszczeniem jej (nie muszę chyba wspominać :P)może poprzerywać grzywę, skrucić ogon ... jeżeli weterynarz nie będzie miał przeciwwskazań zrobiłabym z nią join-up, oraz pobawiła się w 7 gier :) gdy klacz przyzwyczai się do Was (jeżeli ma pow. 3 lata) zacząć ją brać na lonże (po zachowaniu zobaczycie czy robiła to wcześniej ) potem wsiadać ( o ile jesteście na tyle doświadczone, jak nie poproście kogoś z doświadczeniem).może okaże się że jest ujeżdżona? :)pomysła jak dla mnie wspaniały! ja przed kupnem własnego konia, opiekowałam się kucynką szetlandzką :) uczyłam ją galopować pod jeźdźcem i skakać :Dcałkowicie Cię rozumiem, bo przeszłam coś podobnego :))POWODZENIA !<mam nadzieję, że napiszesz o postępach, jestem ciekawa jak los się potoczy>
Grzywę,grzywkę i ogon będzie trzeba chyba nawet ściąć na jeżyka,bo ma wielgaśne kołtuny. Weterynarz i kowal przyjeżdżają regularnie,więc o to nie będę musiała się martwić. No chyba,że klaczka zachoruje. I tu martwię się o to,że wspólnie z koleżanką nie rozpoznamy choroby. :(
Jeśli właściciele nie mają nic przeciwko to czemu nie. Czyszczeniem i spacerkami krzywdy jej nie zrobicie, a lekcja dla was może być całkiem przydatna.
Ona nie ma właścicieli niestety,bo zabrano ją i resztę jej koleżanek ze stada. ;)A może znacie jakieś dobre,ale nie za drogie zestawy do czyszczenia konia? Plus lonża?Proszę o linki. :)[Lonża nie będzie używana od razu do nauki jazdy. Poprostu żeby się przyzwycziła,że to nic złego.]
Też myślę, że sobie poradzicie :-)Ja mam czternaście lat i również opiekuję się klaczką - obie żyjemy ;D Tylko tak jak napisała karmenka - najpierw wet, kowal i zakup potrzebnych rzeczy. Co do chorób, to może zapytajcie się weterynarza jak i co rozpoznać? Może nie wyjaśni wam jak rozpoznać milion chorób, ale chociażby te najpowszechniejsze. Ja jestem na razie w "finansowej kropce" i lonżę,uwiąz, wszelkiego rodzaju szczotki i szczoteczki "zrobiłam sama" ;)Daj znać jak już coś "ruszy" :)
Pomysł już teraz ruszył,bo koleżanka dzwoniła do instruktorki i instruktorka nie wie,tzn. nie jest pewna czy ta klacz nie przyjechała na pokrycie,ale myślę,że nie,bo jeśli przyjechałaby na pokrycie byłaby w lepszym stanie.Szczotki kupię w sobotę jak będę wracać ze stajni,a kantarek i uwiąz mam już od dawna,więc będę mogła go wypróbować. ;)
A co myślicie o tym żeby "pobawić się" w 7 gier? Nie za bardzo wiem na czym to polega,więc czy moglibyście mi pomóc? Wiecie nazwa gry i opis jak w nią "zagrać". Byłabym bardzo wdzięczna.
7 gier?A nie lepiej najpierw po prostu..pobyć z tą klaczą?Poznać ją trochę?Bo wiesz, jak wejdziesz do jej boksu i od razu zaczniesz przyzwyczajać ją do dotyku to...chyba nie będzie zadowolona :P Tu :)
Mi się wydaję, że najpierw, po prostu powinnyście z nią pobyć,mówić do niej, wychodzić na krótkie spacerki ;) Potem właśnie może siedem gier, czy jakieś inne "zabawy" ;).
To trudne zadanie, ale znam twój ból. Odczuwałam to kiedy chciałam kupić pierwszego konia i byłam w hodowli koni na rzeź. Czułam się fatalnie, że nie mogłam kupić go z stamtąd. Myślę jednak, że opieka nad koniem to fantastyczna zabawa, szczególnie gdy widzę twój zapał, o ile nie jest tzw. słomiany. Pamiętaj że zobowiążesz się do czegoś bardzo odpowiedzialnego. Zapewne będziecie z twoją przyjaciółką musiały kupić konikowi wiele podstawowych rzeczy. Na to będzie trzeba zarobić, albo oszczędzać. To nie łatwe, gdyż wówczas wasze marzenia będą zmuszone poczekać, ale klaczka odwdzięczy się miłością.Dobrze jest zapewnić opiekę weterynaryjną konikowi, bo taki zaniedbany może mieć mnóstwo chorób, odrobaczaj pupila dwa razy w roku, bo robaki są przyczyną śmierci. Zdezynfekuj wszystkie rany, może pojawić się tężec, a to już nie jest zabawa.Hoduję konia i wiem jak to jest, są łzy i śmiech, ale mimo to życzę Wam powodzenia. Gdybyście nie były czegoś pewne to jestem do dyspozycji, napiszcie na moje GG; 38008885POLECAM SIĘ NA PRZYSZŁOŚĆ
Moim zdaniem zaopiekowanie sie koniem to dobry pomysł ;) Sama bd się zajmowałą klaczą wuja (typowy koń wiejski) i bd musiala ja nauczyc reagowania na łydkę, bo jako tako nie jest zajeżdzona, choc kiedyś siedziałam na niej parę razy ;)
Cześć!Wspólnie z moją nalepszą koleżanką chcemy wziąć pewną kucowatą klaczkę w opiekę. Nie wiemy ile ma lat,jakiej rasy jest,nie znamy jej rodziców,nie wiemy czy jest zajeżdzona. Wiemy tylko tyle,że ta klaczka została zabrana od pewnego mężczyzny,który o stado swoich koni zupełnie nie dbał. Wszystkie inne klacze jak i ta,którą się interesujemy są zaniedbane. Nikt ich nie czyści ani nic,tylko tyle,że dostaną jedzenie i wodę. Chcę w jakiś sposób pomóc tej klaczy żeby poczuła to,że nie każdy człowiek jest zły. Klacz nie boi się ludzi,wręcz przeciwnie lgnie do nich. Zdaję sobie sprawę,że ten kucyk może mieć jakieś złe wspomnienia lub coś w tym rodzaju,ale mimo to chcę jej pomóc!Co myślicie o wzięciu takiej klaczy w opiekę? [W opiekę tzn.:czyścić,opiekować się,wyprowadzać na spacerki etc.] [Potrafię zająć się koniem,np.:wyczyścić,zaopiekować,itd.,itp.]Czy myślicie,że dwie piętnastolatki poradzą sobie?Myślicie,że to dobry pomysł? Co musiałybyśmy posiadać żeby zadbać o tą klaczkę?[Odwiedzałabym klaczkę przynajmniej raz w tygodniu lub kilka razy w tygodniu kiedy miałabym taką możliwość.]Bardzo proszę o szczere i szybkie odpowiedzi,ponieważ chciałabym poznać Wasze opinie. [Wiem,że w tym poście jest wiele powtórzeń,ale pisałam tak żebyście poczuli to,co ja czuję. ;)]
myślę że dałabyś radę :) na początek:-kontrola weterynarza <niech sprawdzi czy klaczce nic nie dolega, i czy może np. chodzić na lekkie lonże>,w razie potrzeby wsponi o konieczności szczpień /odrobaczeń powie również ile klacz może mieć lat-jeżeli klacz była zaniedbywana napewno nie miała robionych kopyt, wizyta kowala i rozczyszczanie (może podkucie) zapewne konieczne!-wdg. mnie fajnie jest mieć prywatne szczotki, ale nie wątpie że w przypadku braku możliwościstajnia nie porzyczy ci szczotek/sprzętu.napewno trzeba porządnie zająć się wyczyszczeniem jej (nie muszę chyba wspominać :P)może poprzerywać grzywę, skrucić ogon ... jeżeli weterynarz nie będzie miał przeciwwskazań zrobiłabym z nią join-up, oraz pobawiła się w 7 gier :) gdy klacz przyzwyczai się do Was (jeżeli ma pow. 3 lata) zacząć ją brać na lonże (po zachowaniu zobaczycie czy robiła to wcześniej ) potem wsiadać ( o ile jesteście na tyle doświadczone, jak nie poproście kogoś z doświadczeniem).może okaże się że jest ujeżdżona? :)pomysła jak dla mnie wspaniały! ja przed kupnem własnego konia, opiekowałam się kucynką szetlandzką :) uczyłam ją galopować pod jeźdźcem i skakać :Dcałkowicie Cię rozumiem, bo przeszłam coś podobnego :))POWODZENIA !<mam nadzieję, że napiszesz o postępach, jestem ciekawa jak los się potoczy>
Grzywę,grzywkę i ogon będzie trzeba chyba nawet ściąć na jeżyka,bo ma wielgaśne kołtuny. Weterynarz i kowal przyjeżdżają regularnie,więc o to nie będę musiała się martwić. No chyba,że klaczka zachoruje. I tu martwię się o to,że wspólnie z koleżanką nie rozpoznamy choroby. :(
Jeśli właściciele nie mają nic przeciwko to czemu nie. Czyszczeniem i spacerkami krzywdy jej nie zrobicie, a lekcja dla was może być całkiem przydatna.
Ona nie ma właścicieli niestety,bo zabrano ją i resztę jej koleżanek ze stada. ;)A może znacie jakieś dobre,ale nie za drogie zestawy do czyszczenia konia? Plus lonża?Proszę o linki. :)[Lonża nie będzie używana od razu do nauki jazdy. Poprostu żeby się przyzwycziła,że to nic złego.]
ja tam radzę ci pójść do najbliższego sklepu jeździckiego i sama skompletować komplet xDw zestawach zawsze wychodzi drożej, uwierz mi :)
Też myślę, że sobie poradzicie :-)Ja mam czternaście lat i również opiekuję się klaczką - obie żyjemy ;D Tylko tak jak napisała karmenka - najpierw wet, kowal i zakup potrzebnych rzeczy. Co do chorób, to może zapytajcie się weterynarza jak i co rozpoznać? Może nie wyjaśni wam jak rozpoznać milion chorób, ale chociażby te najpowszechniejsze. Ja jestem na razie w "finansowej kropce" i lonżę,uwiąz, wszelkiego rodzaju szczotki i szczoteczki "zrobiłam sama" ;)Daj znać jak już coś "ruszy" :)
Pomysł już teraz ruszył,bo koleżanka dzwoniła do instruktorki i instruktorka nie wie,tzn. nie jest pewna czy ta klacz nie przyjechała na pokrycie,ale myślę,że nie,bo jeśli przyjechałaby na pokrycie byłaby w lepszym stanie.Szczotki kupię w sobotę jak będę wracać ze stajni,a kantarek i uwiąz mam już od dawna,więc będę mogła go wypróbować. ;)
A co myślicie o tym żeby "pobawić się" w 7 gier? Nie za bardzo wiem na czym to polega,więc czy moglibyście mi pomóc? Wiecie nazwa gry i opis jak w nią "zagrać". Byłabym bardzo wdzięczna.
7 gier?A nie lepiej najpierw po prostu..pobyć z tą klaczą?Poznać ją trochę?Bo wiesz, jak wejdziesz do jej boksu i od razu zaczniesz przyzwyczajać ją do dotyku to...chyba nie będzie zadowolona :P Tu :)
Właśnie też myślę,że 7 gier dopiero później,za jakiś czas,ale wolę zapytać. ;)
Mi się wydaję, że najpierw, po prostu powinnyście z nią pobyć,mówić do niej, wychodzić na krótkie spacerki ;) Potem właśnie może siedem gier, czy jakieś inne "zabawy" ;).
Mhm... Okej. ;) Jak coś z tego wyniknie to dam znać. :)
To trudne zadanie, ale znam twój ból. Odczuwałam to kiedy chciałam kupić pierwszego konia i byłam w hodowli koni na rzeź. Czułam się fatalnie, że nie mogłam kupić go z stamtąd. Myślę jednak, że opieka nad koniem to fantastyczna zabawa, szczególnie gdy widzę twój zapał, o ile nie jest tzw. słomiany. Pamiętaj że zobowiążesz się do czegoś bardzo odpowiedzialnego. Zapewne będziecie z twoją przyjaciółką musiały kupić konikowi wiele podstawowych rzeczy. Na to będzie trzeba zarobić, albo oszczędzać. To nie łatwe, gdyż wówczas wasze marzenia będą zmuszone poczekać, ale klaczka odwdzięczy się miłością.Dobrze jest zapewnić opiekę weterynaryjną konikowi, bo taki zaniedbany może mieć mnóstwo chorób, odrobaczaj pupila dwa razy w roku, bo robaki są przyczyną śmierci. Zdezynfekuj wszystkie rany, może pojawić się tężec, a to już nie jest zabawa.Hoduję konia i wiem jak to jest, są łzy i śmiech, ale mimo to życzę Wam powodzenia. Gdybyście nie były czegoś pewne to jestem do dyspozycji, napiszcie na moje GG; 38008885POLECAM SIĘ NA PRZYSZŁOŚĆ
Moim zdaniem zaopiekowanie sie koniem to dobry pomysł ;) Sama bd się zajmowałą klaczą wuja (typowy koń wiejski) i bd musiala ja nauczyc reagowania na łydkę, bo jako tako nie jest zajeżdzona, choc kiedyś siedziałam na niej parę razy ;)