Mam trudną sytuację z miejscem gdzie mogę jeździć.. Trener ze stajni w której się uczę nie ma uprawnień (o ile się nie mylę, nigdy nie pytałam wprost, ale mówił, że np. nie może trenować jeźdźców w skokach np. na zawody czy odznakę) i jest dość.. nietypowy. Nigdy mi na przykład nie tłumaczył ułożenia łydek czy skręcania ze szczegółami (np. patrzenia się w stronę którą chcemy jechać czy dociskania łydek w odpowiednim miejscu dowiedziałam się z książek). Kiedy mówię, że "nie mam pojęcia co robię źle, że ona nie chce szybko kłusować" praktycznie nic nie mówi. Czy to wyklucza moje marzenie o jeździe konnej? Nie mam w "zasięgu" roweru stajni, w której instruktor miałby uprawnienia. Tylko jest taka jedna dziewczyna, która uczy "tak sobie" na swoim koniu. Dopiero jakąś godzinę drogi rowerem ode mnie jest stajnia, w której są obozy i tak dalej, ale moim rodzicom nie będzie się chciało wozić mnie np. co tydzień na jazdę. W dodatku w tej stajni w której jeżdżę jest tylko jeden koń dla początkujących.Czy to wszystko oznacza, że powinnam się lepiej pożegnać z "moją" stajnią i nie jeździć w ogóle, bo jazda raz czy dwa razy na miesiąc (załóżmy w tej "dobrej" stajni) jest bez sensu, a ta dziewczyna też nie ma uprawnień i również ma tylko jednego konia? Czy może zdać się na swoją wiedzę teoretyczną i zbagatelizować niedokładność instruktora i uczyć się tam dalej? Aktualnie mam możliwość jeździć u niego codziennie (poza weekendami), bo sprzątam w zamian boksy.Nauczenie się jeździć jest moim marzeniem od dziecka i nigdy nie miałam możliwości jeździć regularnie. Tylko zazdrościłam innym. Co wy sądzicie na ten temat?
wiesz co, ja myślę, że nawet jeżeli masz wiedze podręcznikową, to nie wystarczy, niczego się tam nie nauczysz. Sami nie widzimy jakie błędy popęłniamy, od tego są instruktorzy którzy będą pracować nad poprawnym dosiadem, itd. Napisałaś że do tej fajniejszej stajni masz godzinę rowerem... więc jeździj tam rowerem, po co mają cię rodzice wozić? Jak na serio ci zależy to się tam ucz. A w tej stajni nadal czyść boksy, jak pozwolą, ale np. za pieniądze, a nie za jazdy.
wiesz co, ja myślę, że nawet jeżeli masz wiedze podręcznikową, to nie wystarczy, niczego się tam nie nauczysz. Sami nie widzimy jakie błędy popęłniamy, od tego są instruktorzy którzy będą pracować nad poprawnym dosiadem, itd. Napisałaś że do tej fajniejszej stajni masz godzinę rowerem... więc jeździj tam rowerem, po co mają cię rodzice wozić? Jak na serio ci zależy to się tam ucz. A w tej stajni nadal czyść boksy, jak pozwolą, ale np. za pieniądze, a nie za jazdy.Zgadzam się . Jazda to nie tylko teoria to głównie praktyka. Jak już powiedziałam zgadzam się z siskiss . Godzina rowerem to nie tak dużo ,a przynajmniej wyrobisz sobie mięśnie nóg i będziesz miała niezłą rozgrzewkę przed jazdą^^. Jeśli jednak przez jakiś czas (bo na pewno musisz zmienić stajnię) będziesz jeździć w tej "gorszej" stadninie to koniecznie zadawaj pytania ! Jak Ci instruktor nie odpowie to powiedz mu np. "Nie daję rady ,ma mi pan to wytłumaczyć". Nie poddawaj się ! Przecież twoi rodzice płacą nie za to żebyś "woziła tyłek"(bo powozić tyłek to ty możesz sobie za 5zł na kucyku ) ;P tylko za naukę jazdy dlatego ty nie masz prosić instruktora o odpowiedź tylko oczekiwać ,ba żądać odpowiedzi! Wiem ,że to brzmi trochę dobitnie;) ale taka (według mnie) jest prawda .Powodzenia :D!Pozdrawiam:ZuzaKo
Ja bym radziła pożegnać się ze stajnią. Jak ktoś powiedział kiedyś: lepiej nie jeździc w ogóle konno, niz uczyć się jeździć źle. I jest w tym sporo prawdy. Pojedź na jakiś obóz jeździecki i zobaczysz jaka jest różnica między takim a innym instruktorem.A w ogóle skąd ty wzięłaś instruktoa bez uprawnień? O.o
siskiss: jestem niepełnoletnia, więc nie mogę brać pieniędzy w zamian za pomoc przy koniach.ZuzaKo2017: chyba tak właśnie muszę zrobić. Żądać wyjaśnienia, zamiast jechać i się zastanawiać kiedy on mi raczy to wytłumaczyć.. ;pHrenna: chyba masz rację, zobaczę co da się zrobić. Wyciągnę może z raz któregoś z rodziców i zobaczę jak tam w ogóle jest :)arktyczna: jest dużo instruktorów bez uprawnień i potrafią uczyć. Na przykład ta dziewczyna o której napisałam, nauczyła moją daleką kuzynkę jeździć na tyle dobrze, że startuje na hubertusach, zawodach, ostatnio zdała BOJ i przymierza się do SOJ. A odznaka chyba już gwarantuje, że potrafi poprawnie jeździć, nie?
Sorry, miałam na myśli "skąd ty wzięłaś TRENERA bez uprawnień".
A odznaka niczego nie gwarantuje. To że ktoś ma brązową odznakę, to nie znaczy, że jest jakimś rewelacyjnym jeźdzcem i wszystko potrafi. Traktujecie brązową odznakę jak niewiadomo jak trudny wyczyn i wielką rangę zawodów. Czy to, że ktoś skacze 80 cm to znaczy, że może być instruktorem? Nie sądzę.
Żeby zostać instruktorem potrzeba UPRAWNIEŃ a nie ODZNAK. Oczywiście do uprawnień instruktora sportu potrzeba złotej odznaki, ale brązowa to co innego. Brązowa odznaka zapewnia start w zawodach klasy LL i L, a nie posadę instruktora.
Czytaj, a przynajmniej staraj się czytać ze zrozumieniem. Nie chodzi mi o to, że istruktor mając odznakę może kogoś uczyć jazdy. Miałam na myśli kuzynkę, która zdała BOJ po nauce jazdy u tej dziewczyny. A z resztą nieważne, nie będę dyskutować z kimś, kto być może nawet porządnie nie galopuje. Człowiek chce się czegoś dowiedzieć, poradzić, a tu odpisują same "qniareczki" które pozjadały wszystkie rozumy...
Czytaj, a przynajmniej staraj się czytać ze zrozumieniem. Nie chodzi mi o to, że istruktor mając odznakę może kogoś uczyć jazdy. Miałam na myśli kuzynkę, która zdała BOJ po nauce jazdy u tej dziewczyny. A z resztą nieważne, nie będę dyskutować z kimś, kto być może nawet porządnie nie galopuje. Człowiek chce się czegoś dowiedzieć, poradzić, a tu odpisują same "qniareczki" które pozjadały wszystkie rozumy...Ja sobie wypraszam... nie wydaje mi się abym moją odpowiedzią kogokolwiek obraziła. A takiej trudnej sytuacji nie masz, są gorsze.pozdrawiamps. jęsli na prawdę chcesz nauczyć się porządnie jeździć... radzę Ci jeździć do tej lepszej stajni ;)
Wyjaśnij dla tego instruktora, że potrzebujesz większej ilości wskazówek, mówienia jak coś zrobić i w ogóle. Postaraj się mu to spokojnie wytłumaczyć i zobacz co odpowie. Rzeczywiście jazda bez instruktora lub z takim, który niewiele uczy jest dużym wyzwaniem,a robienie postępów w nauce wydaje się wręcz niemożliwe, ale jeśli rzeczywiście nie masz innego wyjścia z tej sytuacji, jakiejś innej stajni poda bokiem, to staraj się jak najwięcej czytać - różnego rodzaju poradników o jeździe konnej itp. Przeglądaj fora jeździeckie takie jak to, staraj się nawiązywać znajomości z koniarzami, dzielić się doświadczeniami itd. A potem podczas jazdy wykorzystuj zdobyte informacje. Oczywiście - teoria nigdy nie zastąpi praktyki, ale warto spróbować. I rzecz najważniejsza tak jak na początku wspomniałam - pogadaj z tym instruktorem! :)
Lepiej jest jeździć raz czy dwa razy w miesiącu i nauczyć się porządnie jeździć, niż pobierać lekcje jazdy konnej codziennie i jeździć byle jak, z wieloma błędami które później ciężko będzie skorygować. I tak jesteś wielką szczęściarą, że możesz jeździć, i tego się trzymaj. Możesz też " zaszantażować" tego ala instruktora, że jeśli nie będzie przykładał się do uczenia Ciebie, po prostu zmienisz stajnię. Może to poskutkuje.Pozdrawiam i życzę powodzenia w jeździe konnej Mega
Twoja decyzja, jak czujesz się niespełniona to próbuj. Zawsze możesz jeździć w "swojej" stajni na co dzień, a raz w tygodniu poświęcić godzinę i jechać rowerem na jazdę do tamtej stajni, a pozostałe wolne dni spędzać "u siebie". ;p
ja jednak radzę żebyś jeździła i do tej i do tej ;). To co dowiesz się na lekcji w tej lepszej stajni cwicz później w tej swojej i problem z głowy.Z tym się nie zgodzę... Bo jak bedziesz jeżdziła w tej lepszej stajni beda tam poprawiali twoje błedy itd to wiadomo beda postepy a jak bedziesz jezdzila w tym samym czasie do tej swojej stajni to tam bedziesz sobie utrwalala rozne bledy, nawyki itd i praca z tamtej stajni pojdzie gdzieś a nawet trudniej bedzie ci pozniej sie pozbyc wlasnie tych zlych nawykow...
JA uwazam, że żeby dobrze jezdzic trzeba przede wszystkim wiele godzin treningu. Nie ma sensu jezdzic co dwa tygodnie albo raz w miesiącu, bo zeby nie wiem co robił instruktor to twój dosiad i tak będzie beznadziejny, nie dasz rady się utrzymac jak np. koń poniesie, co jest wręcz niebezpieczne. Jesli masz mozliwosc tak częstych jazd- to super, najlepiej byłoby postarac się o dodatkowe "korepetycje" w innej stajni, zeby ktoś spojrzał fachowym okiem na błędy jakie robisz, następnie szlifujesz to na swoich jazdach. Zresztą to widac w traktyce jak jezdzą ludzie w szkołkach- mimo instruktora kazdy trzyma się w siodle na słowo honoru, a jak ktoś ma włsanego konia to najcześciej i bez instuktora jezdzi o niebo lepiej. Warto tez sobie sfilmowac co jakiś czas jazdę o zbaczyc jak tu wygląda z perspektywy
Wiesz co? W tej stajni już nic sie nie nauczysz. Wiedza z książek nie wystarczy więc jeżeli nawet rodzice cię nie chcą wozić to nie rezygnuj z marzeń i jeździj tam rowerem chociaż że masz godzine do tej lepszej stajni. :)A nawet jeżeli tam jest tylko jeden koń dla poczatkujących to się nie martw bo ja się nauczyłam więcej rzeczy m.in. jak postępować z koniem na tych trudniejszych.Nie martw sięPowodzenia :)
Mam trudną sytuację z miejscem gdzie mogę jeździć.. Trener ze stajni w której się uczę nie ma uprawnień (o ile się nie mylę, nigdy nie pytałam wprost, ale mówił, że np. nie może trenować jeźdźców w skokach np. na zawody czy odznakę) i jest dość.. nietypowy. Nigdy mi na przykład nie tłumaczył ułożenia łydek czy skręcania ze szczegółami (np. patrzenia się w stronę którą chcemy jechać czy dociskania łydek w odpowiednim miejscu dowiedziałam się z książek). Kiedy mówię, że "nie mam pojęcia co robię źle, że ona nie chce szybko kłusować" praktycznie nic nie mówi. Czy to wyklucza moje marzenie o jeździe konnej? Nie mam w "zasięgu" roweru stajni, w której instruktor miałby uprawnienia. Tylko jest taka jedna dziewczyna, która uczy "tak sobie" na swoim koniu. Dopiero jakąś godzinę drogi rowerem ode mnie jest stajnia, w której są obozy i tak dalej, ale moim rodzicom nie będzie się chciało wozić mnie np. co tydzień na jazdę. W dodatku w tej stajni w której jeżdżę jest tylko jeden koń dla początkujących.Czy to wszystko oznacza, że powinnam się lepiej pożegnać z "moją" stajnią i nie jeździć w ogóle, bo jazda raz czy dwa razy na miesiąc (załóżmy w tej "dobrej" stajni) jest bez sensu, a ta dziewczyna też nie ma uprawnień i również ma tylko jednego konia? Czy może zdać się na swoją wiedzę teoretyczną i zbagatelizować niedokładność instruktora i uczyć się tam dalej? Aktualnie mam możliwość jeździć u niego codziennie (poza weekendami), bo sprzątam w zamian boksy.Nauczenie się jeździć jest moim marzeniem od dziecka i nigdy nie miałam możliwości jeździć regularnie. Tylko zazdrościłam innym. Co wy sądzicie na ten temat?
wiesz co, ja myślę, że nawet jeżeli masz wiedze podręcznikową, to nie wystarczy, niczego się tam nie nauczysz. Sami nie widzimy jakie błędy popęłniamy, od tego są instruktorzy którzy będą pracować nad poprawnym dosiadem, itd. Napisałaś że do tej fajniejszej stajni masz godzinę rowerem... więc jeździj tam rowerem, po co mają cię rodzice wozić? Jak na serio ci zależy to się tam ucz. A w tej stajni nadal czyść boksy, jak pozwolą, ale np. za pieniądze, a nie za jazdy.
wiesz co, ja myślę, że nawet jeżeli masz wiedze podręcznikową, to nie wystarczy, niczego się tam nie nauczysz. Sami nie widzimy jakie błędy popęłniamy, od tego są instruktorzy którzy będą pracować nad poprawnym dosiadem, itd. Napisałaś że do tej fajniejszej stajni masz godzinę rowerem... więc jeździj tam rowerem, po co mają cię rodzice wozić? Jak na serio ci zależy to się tam ucz. A w tej stajni nadal czyść boksy, jak pozwolą, ale np. za pieniądze, a nie za jazdy.Zgadzam się . Jazda to nie tylko teoria to głównie praktyka. Jak już powiedziałam zgadzam się z siskiss . Godzina rowerem to nie tak dużo ,a przynajmniej wyrobisz sobie mięśnie nóg i będziesz miała niezłą rozgrzewkę przed jazdą^^. Jeśli jednak przez jakiś czas (bo na pewno musisz zmienić stajnię) będziesz jeździć w tej "gorszej" stadninie to koniecznie zadawaj pytania ! Jak Ci instruktor nie odpowie to powiedz mu np. "Nie daję rady ,ma mi pan to wytłumaczyć". Nie poddawaj się ! Przecież twoi rodzice płacą nie za to żebyś "woziła tyłek"(bo powozić tyłek to ty możesz sobie za 5zł na kucyku ) ;P tylko za naukę jazdy dlatego ty nie masz prosić instruktora o odpowiedź tylko oczekiwać ,ba żądać odpowiedzi! Wiem ,że to brzmi trochę dobitnie;) ale taka (według mnie) jest prawda .Powodzenia :D!Pozdrawiam:ZuzaKo
ja jednak radzę żebyś jeździła i do tej i do tej ;). To co dowiesz się na lekcji w tej lepszej stajni cwicz później w tej swojej i problem z głowy.
Ja bym radziła pożegnać się ze stajnią. Jak ktoś powiedział kiedyś: lepiej nie jeździc w ogóle konno, niz uczyć się jeździć źle. I jest w tym sporo prawdy. Pojedź na jakiś obóz jeździecki i zobaczysz jaka jest różnica między takim a innym instruktorem.A w ogóle skąd ty wzięłaś instruktoa bez uprawnień? O.o
siskiss: jestem niepełnoletnia, więc nie mogę brać pieniędzy w zamian za pomoc przy koniach.ZuzaKo2017: chyba tak właśnie muszę zrobić. Żądać wyjaśnienia, zamiast jechać i się zastanawiać kiedy on mi raczy to wytłumaczyć.. ;pHrenna: chyba masz rację, zobaczę co da się zrobić. Wyciągnę może z raz któregoś z rodziców i zobaczę jak tam w ogóle jest :)arktyczna: jest dużo instruktorów bez uprawnień i potrafią uczyć. Na przykład ta dziewczyna o której napisałam, nauczyła moją daleką kuzynkę jeździć na tyle dobrze, że startuje na hubertusach, zawodach, ostatnio zdała BOJ i przymierza się do SOJ. A odznaka chyba już gwarantuje, że potrafi poprawnie jeździć, nie?
A, i dzięki za odpowiedzi ;p
Sorry, miałam na myśli "skąd ty wzięłaś TRENERA bez uprawnień". A odznaka niczego nie gwarantuje. To że ktoś ma brązową odznakę, to nie znaczy, że jest jakimś rewelacyjnym jeźdzcem i wszystko potrafi. Traktujecie brązową odznakę jak niewiadomo jak trudny wyczyn i wielką rangę zawodów. Czy to, że ktoś skacze 80 cm to znaczy, że może być instruktorem? Nie sądzę. Żeby zostać instruktorem potrzeba UPRAWNIEŃ a nie ODZNAK. Oczywiście do uprawnień instruktora sportu potrzeba złotej odznaki, ale brązowa to co innego. Brązowa odznaka zapewnia start w zawodach klasy LL i L, a nie posadę instruktora.
Czytaj, a przynajmniej staraj się czytać ze zrozumieniem. Nie chodzi mi o to, że istruktor mając odznakę może kogoś uczyć jazdy. Miałam na myśli kuzynkę, która zdała BOJ po nauce jazdy u tej dziewczyny. A z resztą nieważne, nie będę dyskutować z kimś, kto być może nawet porządnie nie galopuje. Człowiek chce się czegoś dowiedzieć, poradzić, a tu odpisują same "qniareczki" które pozjadały wszystkie rozumy...
Czytaj, a przynajmniej staraj się czytać ze zrozumieniem. Nie chodzi mi o to, że istruktor mając odznakę może kogoś uczyć jazdy. Miałam na myśli kuzynkę, która zdała BOJ po nauce jazdy u tej dziewczyny. A z resztą nieważne, nie będę dyskutować z kimś, kto być może nawet porządnie nie galopuje. Człowiek chce się czegoś dowiedzieć, poradzić, a tu odpisują same "qniareczki" które pozjadały wszystkie rozumy...Ja sobie wypraszam... nie wydaje mi się abym moją odpowiedzią kogokolwiek obraziła. A takiej trudnej sytuacji nie masz, są gorsze.pozdrawiamps. jęsli na prawdę chcesz nauczyć się porządnie jeździć... radzę Ci jeździć do tej lepszej stajni ;)
Wyjaśnij dla tego instruktora, że potrzebujesz większej ilości wskazówek, mówienia jak coś zrobić i w ogóle. Postaraj się mu to spokojnie wytłumaczyć i zobacz co odpowie. Rzeczywiście jazda bez instruktora lub z takim, który niewiele uczy jest dużym wyzwaniem,a robienie postępów w nauce wydaje się wręcz niemożliwe, ale jeśli rzeczywiście nie masz innego wyjścia z tej sytuacji, jakiejś innej stajni poda bokiem, to staraj się jak najwięcej czytać - różnego rodzaju poradników o jeździe konnej itp. Przeglądaj fora jeździeckie takie jak to, staraj się nawiązywać znajomości z koniarzami, dzielić się doświadczeniami itd. A potem podczas jazdy wykorzystuj zdobyte informacje. Oczywiście - teoria nigdy nie zastąpi praktyki, ale warto spróbować. I rzecz najważniejsza tak jak na początku wspomniałam - pogadaj z tym instruktorem! :)
Lepiej jest jeździć raz czy dwa razy w miesiącu i nauczyć się porządnie jeździć, niż pobierać lekcje jazdy konnej codziennie i jeździć byle jak, z wieloma błędami które później ciężko będzie skorygować. I tak jesteś wielką szczęściarą, że możesz jeździć, i tego się trzymaj. Możesz też " zaszantażować" tego ala instruktora, że jeśli nie będzie przykładał się do uczenia Ciebie, po prostu zmienisz stajnię. Może to poskutkuje.Pozdrawiam i życzę powodzenia w jeździe konnej Mega
Twoja decyzja, jak czujesz się niespełniona to próbuj. Zawsze możesz jeździć w "swojej" stajni na co dzień, a raz w tygodniu poświęcić godzinę i jechać rowerem na jazdę do tamtej stajni, a pozostałe wolne dni spędzać "u siebie". ;p
ja jednak radzę żebyś jeździła i do tej i do tej ;). To co dowiesz się na lekcji w tej lepszej stajni cwicz później w tej swojej i problem z głowy.Z tym się nie zgodzę... Bo jak bedziesz jeżdziła w tej lepszej stajni beda tam poprawiali twoje błedy itd to wiadomo beda postepy a jak bedziesz jezdzila w tym samym czasie do tej swojej stajni to tam bedziesz sobie utrwalala rozne bledy, nawyki itd i praca z tamtej stajni pojdzie gdzieś a nawet trudniej bedzie ci pozniej sie pozbyc wlasnie tych zlych nawykow...
JA uwazam, że żeby dobrze jezdzic trzeba przede wszystkim wiele godzin treningu. Nie ma sensu jezdzic co dwa tygodnie albo raz w miesiącu, bo zeby nie wiem co robił instruktor to twój dosiad i tak będzie beznadziejny, nie dasz rady się utrzymac jak np. koń poniesie, co jest wręcz niebezpieczne. Jesli masz mozliwosc tak częstych jazd- to super, najlepiej byłoby postarac się o dodatkowe "korepetycje" w innej stajni, zeby ktoś spojrzał fachowym okiem na błędy jakie robisz, następnie szlifujesz to na swoich jazdach. Zresztą to widac w traktyce jak jezdzą ludzie w szkołkach- mimo instruktora kazdy trzyma się w siodle na słowo honoru, a jak ktoś ma włsanego konia to najcześciej i bez instuktora jezdzi o niebo lepiej. Warto tez sobie sfilmowac co jakiś czas jazdę o zbaczyc jak tu wygląda z perspektywy
Wiesz co? W tej stajni już nic sie nie nauczysz. Wiedza z książek nie wystarczy więc jeżeli nawet rodzice cię nie chcą wozić to nie rezygnuj z marzeń i jeździj tam rowerem chociaż że masz godzine do tej lepszej stajni. :)A nawet jeżeli tam jest tylko jeden koń dla poczatkujących to się nie martw bo ja się nauczyłam więcej rzeczy m.in. jak postępować z koniem na tych trudniejszych.Nie martw sięPowodzenia :)