1. Jak wyszyścić konia z świeżego błota jeszcze niezaschniętego ? Jakie szczotki do tego polecacie ?2. 1. Jak wyszyścić konia z grubej warstwy błota zaschniętego ? Jakie szczotki do tego polecacie ?
Tylko ryżówka, w obydwóch przypadkach. Aczkolwiek lepiej jest czyścić konia ze "skorupki", lepsze efekty. Na pewno zostanie na nim dużo kurzu,ale w takim wypadku używam wilgotnej ściereczki (chusteczek nawilżonych) zbiera kurz, chociaż z zimowej sierści jest ciężko.
Odwieczny problem... Wiem coś o tym,bo moja klacz po prostu uwielbia się tarzać... Zaschnięte błoto nie sprawia większego problemu- trzeba je po prostu skruszyć, zdrapać (jak już wspomniano,szczotka ryżowa nadaje się do tego najlepiej,tylko trzeba pamiętać,żeby w niektórych miejscach używać jej delikatnie.Zamiennie polecam plastikowe zgrzebło) ,a potem wyszczotkować kurz z sierści konia . Gorzej ma się sprawa z błotem jeszcze mokrym.Przyznam,że gdy miałam ochotę na przejażdżkę,a konisko wyglądało jak 7 nieszczęść,to po prostu zmieniałam przejażdżkę w lonżowanie- nie ryzykowałam obtarcia konia pod siodłem czy pod popręgiem przez pozostawione drobinki mokrej ziemi.Po prostu czekałam,aż błoto wyschnie i odpadnie :-) Gdy pogoda dopisuje można najpierw konia wyczesać szczotką z tej grubszej warstwy błota ,a potem poprzecierać resztę wilgotną szmatką.Ale wg mnie i tak potem trzeba trochę odczekać,aby to przeschło,bo pod wilgotną sierścią koń też może się poobcierać.Albo wytrzeć ręcznikiem.
Ja bym poczekała, aż się zrobi sucha panierka, a potem ryżówką/zgrzebłem. Jeśli koń się nie boi i jest jak wszystko bezpiecznie podłączyć, można pozostały kurz wciągnąć...odkurzaczem. Sama nigdy nie próbowałam, bo ani nie było konieczności, ani możliwości, ale są ludzie, którzy chwalą taki sposób. Pojawił się nawet w książce, której współautorem był W. Mickunas, więc można to chyba traktować poważnie. Trzeba mieć dobrą końcówkę, taką ze szczotką, żeby łatwiej poszło i żeby koniowi nie dostarczyć nieprzyjemnych wrażeń, przejeżdżając twardym plastikiem tu i ówdzie. Przyzwyczajanie jak do maszynki- włączasz na małych obrotach gdzieś dalej, wyłączasz i pokazujesz koniowi, dotykasz go rurą, potem oddalasz się, włączasz i powoli zaczynasz wciągać kurz. Oczywiście jeśli koń się za bardzo stresuje, jeśli jest ryzyko, że zrobi coś z kablem albo po prostu nie ma jak podłączyć, lepiej sobie dać spokój i w ruch puścić wilgotne chusteczki i ręczniki.Jeśli chodzi o mokre błoto, a nie ma czasu czekać, aż wyschnie, pewnie najskuteczniejsza by była kąpiel. To wyjście oczywiście na lepszą pogodę niż jest teraz, chyba że ktoś ma solarium, gdzie można konia spokojnie wysuszyć. Jeśli ta opcja nie wchodzi w grę, to osobiście chyba stałabym i załamywała ręce. No i próbowała ściągnąć jakoś (ręcznikiem, gąbką?)grubszą warstwę błota, żeby to, co było pod spodem, szybciej wyschło. Może spróbowałabym umyć (raczej przetrzeć czymś wilgotnym) konia na małych kawałkach, tak, żeby dało się go od razu na bieżąco suszyć np. ręcznikiem? Oczywiście ten sposób sobie raczej można darować, jeśli zamiast konia z pastwiska wrócił Błotny Potwór.
1. Jak wyszyścić konia z świeżego błota jeszcze niezaschniętego ? Jakie szczotki do tego polecacie ?2. 1. Jak wyszyścić konia z grubej warstwy błota zaschniętego ? Jakie szczotki do tego polecacie ?
Tylko ryżówka, w obydwóch przypadkach. Aczkolwiek lepiej jest czyścić konia ze "skorupki", lepsze efekty. Na pewno zostanie na nim dużo kurzu,ale w takim wypadku używam wilgotnej ściereczki (chusteczek nawilżonych) zbiera kurz, chociaż z zimowej sierści jest ciężko.
http://sprzetjezdziecki.blogspot.com/ Polecam Blog!
Odwieczny problem... Wiem coś o tym,bo moja klacz po prostu uwielbia się tarzać... Zaschnięte błoto nie sprawia większego problemu- trzeba je po prostu skruszyć, zdrapać (jak już wspomniano,szczotka ryżowa nadaje się do tego najlepiej,tylko trzeba pamiętać,żeby w niektórych miejscach używać jej delikatnie.Zamiennie polecam plastikowe zgrzebło) ,a potem wyszczotkować kurz z sierści konia . Gorzej ma się sprawa z błotem jeszcze mokrym.Przyznam,że gdy miałam ochotę na przejażdżkę,a konisko wyglądało jak 7 nieszczęść,to po prostu zmieniałam przejażdżkę w lonżowanie- nie ryzykowałam obtarcia konia pod siodłem czy pod popręgiem przez pozostawione drobinki mokrej ziemi.Po prostu czekałam,aż błoto wyschnie i odpadnie :-) Gdy pogoda dopisuje można najpierw konia wyczesać szczotką z tej grubszej warstwy błota ,a potem poprzecierać resztę wilgotną szmatką.Ale wg mnie i tak potem trzeba trochę odczekać,aby to przeschło,bo pod wilgotną sierścią koń też może się poobcierać.Albo wytrzeć ręcznikiem.
Poczytajcie sobie to:)))http://horse24.pl/opieka/pielegnacja/art,38,jak-radzic-sobie-z-brudnym-koniem.html
Ja bym poczekała, aż się zrobi sucha panierka, a potem ryżówką/zgrzebłem. Jeśli koń się nie boi i jest jak wszystko bezpiecznie podłączyć, można pozostały kurz wciągnąć...odkurzaczem. Sama nigdy nie próbowałam, bo ani nie było konieczności, ani możliwości, ale są ludzie, którzy chwalą taki sposób. Pojawił się nawet w książce, której współautorem był W. Mickunas, więc można to chyba traktować poważnie. Trzeba mieć dobrą końcówkę, taką ze szczotką, żeby łatwiej poszło i żeby koniowi nie dostarczyć nieprzyjemnych wrażeń, przejeżdżając twardym plastikiem tu i ówdzie. Przyzwyczajanie jak do maszynki- włączasz na małych obrotach gdzieś dalej, wyłączasz i pokazujesz koniowi, dotykasz go rurą, potem oddalasz się, włączasz i powoli zaczynasz wciągać kurz. Oczywiście jeśli koń się za bardzo stresuje, jeśli jest ryzyko, że zrobi coś z kablem albo po prostu nie ma jak podłączyć, lepiej sobie dać spokój i w ruch puścić wilgotne chusteczki i ręczniki.Jeśli chodzi o mokre błoto, a nie ma czasu czekać, aż wyschnie, pewnie najskuteczniejsza by była kąpiel. To wyjście oczywiście na lepszą pogodę niż jest teraz, chyba że ktoś ma solarium, gdzie można konia spokojnie wysuszyć. Jeśli ta opcja nie wchodzi w grę, to osobiście chyba stałabym i załamywała ręce. No i próbowała ściągnąć jakoś (ręcznikiem, gąbką?)grubszą warstwę błota, żeby to, co było pod spodem, szybciej wyschło. Może spróbowałabym umyć (raczej przetrzeć czymś wilgotnym) konia na małych kawałkach, tak, żeby dało się go od razu na bieżąco suszyć np. ręcznikiem? Oczywiście ten sposób sobie raczej można darować, jeśli zamiast konia z pastwiska wrócił Błotny Potwór.
Jeśli mokre, to jedynym w pełni skutecznym sposobem (aby koń nadawał się do jazdy) jest kąpiel, całkiem dobre efekty daje też wycieranie trocinami.