Czy ktoś mógłby mi poradzić jak ,,wkleić"" się w siodło w galopie. Zagalopowanie mam dobre ale w galopie uciekają mi strzemiona. Próbowałam myśleć że jestem przyklejona na kropelkę, ale nie podziałało. Niby mogę siedzieć w siodle, ale te strzemiona... ktoś pomoże?
Możesz spróbować sobie skrócić o dziurke, dwie i powinnaś mieć wtedy lepsze oparcie na strzemionach. Jeśli masz mozliwości możesz wziąć indywidualną lekcje na lonży, pomoże ci się rozluźnić, będziesz mogła skupić tylko uwagę na swoim dosiadzie, bo konia będzie kontrolował instruktora i on z pewnością cię pokieruje co robić, aby nasz dosiad był lepszy. Wiele osób mających problem z dosiadem w galopie ma zaległości z kłusem ćwiczebnym :) Ładne pare lat temu, około 9(?) dość specyficzny trener wydłużył strzemiona o kilka dziurek bo własnie nie dość, że nie mogłam porządnie usiąść w siodło to nie miałam oparcia na strzemionach, to było straszne. Ale mając długie strzemiona starałam się siadać głęboko i łapać oparcie. Z czasem nauczyłam się dobrze trzymać nogi, siedzieć z luźnym krzyżem nie spinając się tym samym mając oparcie bardzo dobre na strzemionach. Kilkanaście takich treningów i dosiad jak tralala. Pozdrawiam!
Myślę, że lonża to super pomysł. Ale ogólnie poleciłabym bardziej jazdę bez strzemion niż ze skróconymi strzemionami. Później trudno wrócić do "normalnej" długości.
Ja bym również zalecała jazdę na lonży przeplataną z dłuższymi strzemionami. Ja w tym przypadku jadę bez strzemion odradzam (no chyba, że jedna lekcja dla równowagi), bo kiedyś miałam tak, że bez strzemion galopowało mi się super a jak już z to strzemiona mi uciekały. Tak więc, na początek lonża. Powodzenia ^^
Polecam zagalopować w półsiadzie, wtedy mocno naciśniesz na strzemiona i kiedy będziesz wracać do pełnego siadu noga zostanie ci w tym samym miejscu. To co dziewczyny wcześniej mówiły też jest prawdą. Chociaż nie wiem czy jazda bez strzemion coś zdziała, to raczej ćwiczenie na kłus ćwiczebny. Przede wszystkim mocno odchyl się do tyłu i ściśnij konia łydkami (nie kolanami! ) Ja też miałam problemy z tymi nieszczęsnymi strzemionami, ale z czasem ci wyjdzie :)
Ja długo ćwiczyłam kłus ćwiczebny przed zagalopowaniem. Instruktorka namawiała mnie już wcześniej, żebym chociaż spróbowała sobie zagalopować ale zwyczajnie się bałam. Jak tłukłam przez kilka jazd pod rząd ćwiczebny i stwierdziłam, że nie mam już z nim problemu sama chciałam zagalopować i naprawdę wysiedzenie galopu nie było dla mnie trudne (o wiele prostsze niż wysiedzenie kłusa). Dlatego popieram w całości moje przedmówczynie :)
Akurat komentarza użytkownika Nancy się tu nie spodziewałam. Kłus ćwiczebny mam spoko. To instruktorka proponowała mi galop. I poszę nie mówcie mi że mam się nauczyć podstaw bo instrukrorka mówi że mam kłus w porząsiu. Ale jak się galopuje trzeci raz w życiu no to wiecie:(
Na pewno pamiętasz, jak na początku bywało z kłusem ćwiczebnym :P Mnie tak wybijało do góry, że aż szkoda mi było konia pode mną. Jeśli nauczyłaś się wysiadywać kłus to z galopem prędzej czy później też się uporasz. Wszystko jest kwestią ćwiczenia. Przy kilku pierwszych galopach człowiek skupia się najbardziej na tym, żeby 1) nie zlecieć. 2) ładnie to wysiedzieć. Strzemiona są gdzieś na samym końcu. Jak opanujesz dosiad i nie będziesz się musiała nad nim skupiać wtedy będziesz mogła więcej uwagi poświęcić swoim nogom. :)
Żeby galopować w harmonii z koniem trzeba wczuć się w jego ruch, oprzeć cały ciężar ciała o strzemię i rozluźnić biodra.Jeżeli masz problem z którąś z tych rzeczy to znaczy, że potrzebujesz ćwiczeń na wyrobienie mięśni i dosiad.Wiadomo, że pierwszy galop przeważnie jest ""kulawy"" jak to mówią.Głównie chodzi o to żeby zobaczyć jak to jest.Według mnie lonża to bardzo dobry pomysł, (nawet doświadczeni jeźdźcy często sami sobie robią takie ćwiczenia) poza tym jazda bez strzemion, jazda w półsiadzie. Taki zestaw z pewnością ci pomoże;)
Przepraszam za mój poprzedni komentarz. Prawda, że kłusa ćwiczebnego w wykonaniu KONIARY93 nie widziałam. Nie miałam jednak na celu napaści na Ciebie, ale wyrażenie zdania ściśle informacyjnego. Fakt faktem nie zabrzmiało zbyt sympatycznie, przepraszam. Jeśli twierdzisz, że kłus ćwiczebny masz opanowany, to tak jak wyżej: pierwsze galopy zwykle wyglądają jak te u Ciebie. Pomoże rozluźnienie, lonża, wczuwanie się w ruch i inne powyższe rady, ale z reguły najlepszym rozwiązaniem jest praktyka;) Oczywiście z wykorzystaniem obecnych tu wskazówek. Dużo ćwiczyć!=)
To ci się wyrobi z kolejnymi jazdami.Ale proponuję ci galop na lonży lub na oklep.Staraj się na czwarty galop wybrać jaiegoś konia który ma miękki galop
Staraj sie jak najbardziej obciągac piete w dół [mozesz na galop skrócić strzemiona]dzięki temu głebiej usiadziesz w siodle.Poza tym staraj sie jak najbardziej doskonalic swoj dosiad [jesli masz problem z galopem jezdzij duzo cwiczebnym, mozesz tez wykonywac specjalne cwiczenia do jazdy konnej, ktore pomoga wzmoznic ci miesnie i miednice] Kiedy twoj dosiad bedzie lepszy, wiecej iwagi poswiecisz nogom.Pamietaj tez aby kolano bylo zawsze przylozone do siodla.Niektorzy uwazaja by sie nim nawet trzymac.Na poczatku jest to trudne, ale oprocz tego ze pomoze ci trzymac lydke w jednym w jednym miejscuto w razie gdyby kon bryknal, strzelil barana, mozesz przytrzymac sie kolanem i nie spadnieszKiedys moja przyjaciolka spadla z konia, gdy podczas galopu strzelil jej pozornie niegroznego barankaWlasnie dlatego ze nie trzymala kolanOprocz tego, kazdy wie, ze na padoku konie chadza znacznie mniej chetnie niz w terenie. Trzeba wiec je popedzac. Staraj sie trzymac lydke w jednym miejscui jedynie lekko ja dociskaj. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze dla poczatkujacychw galopie nie jest to najłatwiejsze, bo sama nie opanowalam tego do perfekcji,jest to rowniez kwestia porozumienia miedzy jezdzcem i koniem i doswiadczenia tego pierwszego, ale drugiego rowniezNie wiem, czy masz wlasnego konoa czy jezdzisz w szkolce, ale jezeli to drugie to wiedz, ze tamtejsze konie sa wyjezdzone przez wielu jezdzcow - poczatkujacych i zaawansowanychi czesto sa zmeczone lub rozleniwioneWiedza rowniez ze mniej doswiadczonych jezdzcow mozma ignorowac, woec nie zawszedelikatne dociskanie lydki poskutkuje gdy jezdziec nie potrafi porozumiec sie z koniem,alepamietaj ze z czasem noga sama sie "ustawi", musisz tylko cwiczyc, i brac pod uwagerady innych, w tym nie tylko instruktorow ale i innych jezdzcow, ktorzy poradzili sobiejuz z tym problemem, lub tez go maja, i posiadaja wiele dobrych rad :]
Wypowiem się tak:Spadłam z galopu przez strzemiona. Nie miała wtedy czapsów, a że było lato - luźne, przewiewne spodnie. Koń poniósł, wyleciałam na szyję, usadowiłam się w siodle ale nie umiałam się przykleić. Leżę na ziemi, a koń w lesie -,-Tego miesiąca, ostro ćwiczyłam galopy, zagalopowania i dosiad. Za każdym razem gdy koń stawiał pierwszy krok w galopie wylatywałam w powietrze i przynajmniej jedno strzemię wypadało. Po tym "wyskoku", bo jak to inaczej nazwać, byłam już przyklejona idealnie. Zresztą, dziwili się niektórzy jak się na tym koniu umiem tak pewnie utrzymać w galopie :P W końcu wypadły oba strzemiona, a ja przegalopowałam całe kółko. Jaki wniosek? Trzeba ćwiczyć. Długo ćwiczyć. Jeśli zaczynasz, to się nie martw! Ja w pierwszym galopie obijałam się głową o zad o,OAle 6 lat jazdy robi swoje ^^ To zależy także od konia. Jeździłam na haflingerze, szalonym w galopie i tupiącym niemiłosiernie, a jeździłam na delikatnym w tym chodzie małopolaku. Była klacz, której nie da się zatrzymać i dobrze wyszkolony wałach.
Mnie ulubiona instruktorka kiedyś wsadziła na konia na pasie do hipoterapii, jak byłam na dużo niższym poziomie (w sensie umiejętności jeździeckich). Pomogło to wyczuć lepiej ruch konia. Może warto Ci spróbować?Ogółem to zależy też od tego, na jakim koniu jedziesz. Mój ma galop tak cudowny, że siedzisz i płyniesz z nim, w ogóle nie wybija. (: Za to jeździłam na pewnej klaczy w wakacje i gdy w terenie zagalopowaliśmy (wcześniej gdy jeździłam na niej tylko po ujeżdżalni i kłusem, nieczęsto z nią pracowałam), to zauważyłam, że zwyczajnie rozluźnienie się nie pomaga tak jak w przypadku mojego konia. Na tej klaczy bardziej mnie wybijało, taki galop miała. Tutaj trzeba było się właśnie nieco wbijać w to siodło. I oczywiście nie chodzi tutaj o parciu na nie non stop, tylko wyczucie tego rytmu i takie manewrowanie ciałem, żeby ewentualnie lekko się unosić gdy koń nas wyrzuca, a potem leciutko opadać w siodło, delikatnie sunąc do przodu. No nie wiem jak to lepiej opisać.No i pomocnym by było, gdybyś nam opisała bardziej, jak ten twój ćwiczebny i dosiad w galopie wygląda. (:Ogólnie to powiem tak, że to po prostu zależy od czasu, który spędzisz w siodle. Po prostu jeździj różnie - na oklep, w siodle z długim strzemionami, z krótszymi, na pasie. Regularnie, na spokojnie. Dosiad to jedna z tych rzeczy, którą trzeba sobie z czasem wyrobić.
Czy ktoś mógłby mi poradzić jak ,,wkleić"" się w siodło w galopie. Zagalopowanie mam dobre ale w galopie uciekają mi strzemiona. Próbowałam myśleć że jestem przyklejona na kropelkę, ale nie podziałało. Niby mogę siedzieć w siodle, ale te strzemiona... ktoś pomoże?
Możesz spróbować sobie skrócić o dziurke, dwie i powinnaś mieć wtedy lepsze oparcie na strzemionach. Jeśli masz mozliwości możesz wziąć indywidualną lekcje na lonży, pomoże ci się rozluźnić, będziesz mogła skupić tylko uwagę na swoim dosiadzie, bo konia będzie kontrolował instruktora i on z pewnością cię pokieruje co robić, aby nasz dosiad był lepszy. Wiele osób mających problem z dosiadem w galopie ma zaległości z kłusem ćwiczebnym :) Ładne pare lat temu, około 9(?) dość specyficzny trener wydłużył strzemiona o kilka dziurek bo własnie nie dość, że nie mogłam porządnie usiąść w siodło to nie miałam oparcia na strzemionach, to było straszne. Ale mając długie strzemiona starałam się siadać głęboko i łapać oparcie. Z czasem nauczyłam się dobrze trzymać nogi, siedzieć z luźnym krzyżem nie spinając się tym samym mając oparcie bardzo dobre na strzemionach. Kilkanaście takich treningów i dosiad jak tralala. Pozdrawiam!
Myślę, że lonża to super pomysł. Ale ogólnie poleciłabym bardziej jazdę bez strzemion niż ze skróconymi strzemionami. Później trudno wrócić do "normalnej" długości.
Ja bym również zalecała jazdę na lonży przeplataną z dłuższymi strzemionami. Ja w tym przypadku jadę bez strzemion odradzam (no chyba, że jedna lekcja dla równowagi), bo kiedyś miałam tak, że bez strzemion galopowało mi się super a jak już z to strzemiona mi uciekały. Tak więc, na początek lonża. Powodzenia ^^
Polecam zagalopować w półsiadzie, wtedy mocno naciśniesz na strzemiona i kiedy będziesz wracać do pełnego siadu noga zostanie ci w tym samym miejscu. To co dziewczyny wcześniej mówiły też jest prawdą. Chociaż nie wiem czy jazda bez strzemion coś zdziała, to raczej ćwiczenie na kłus ćwiczebny. Przede wszystkim mocno odchyl się do tyłu i ściśnij konia łydkami (nie kolanami! ) Ja też miałam problemy z tymi nieszczęsnymi strzemionami, ale z czasem ci wyjdzie :)
Zobaczymy co z tą lonżą. Dzięki.
Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem była by częsta jazda w kłusie ćwiczebnym ;) Mi to bardzo pomogło w dosiadzie podczas galopowania .
Moim zdaniem dobrym rozwiązaniem była by częsta jazda w kłusie ćwiczebnym ;) Mi to bardzo pomogło w dosiadzie podczas galopowania .
Tak, najpierw należy nauczyć się podstaw, potem brać się za galop.
Ja długo ćwiczyłam kłus ćwiczebny przed zagalopowaniem. Instruktorka namawiała mnie już wcześniej, żebym chociaż spróbowała sobie zagalopować ale zwyczajnie się bałam. Jak tłukłam przez kilka jazd pod rząd ćwiczebny i stwierdziłam, że nie mam już z nim problemu sama chciałam zagalopować i naprawdę wysiedzenie galopu nie było dla mnie trudne (o wiele prostsze niż wysiedzenie kłusa). Dlatego popieram w całości moje przedmówczynie :)
Mi pomogło jeżdżenie w kłusie ćwiczebnym, pilnując strzemion. Potem w galopie było dużo łatwiej ;)
Akurat komentarza użytkownika Nancy się tu nie spodziewałam. Kłus ćwiczebny mam spoko. To instruktorka proponowała mi galop. I poszę nie mówcie mi że mam się nauczyć podstaw bo instrukrorka mówi że mam kłus w porząsiu. Ale jak się galopuje trzeci raz w życiu no to wiecie:(
Na pewno pamiętasz, jak na początku bywało z kłusem ćwiczebnym :P Mnie tak wybijało do góry, że aż szkoda mi było konia pode mną. Jeśli nauczyłaś się wysiadywać kłus to z galopem prędzej czy później też się uporasz. Wszystko jest kwestią ćwiczenia. Przy kilku pierwszych galopach człowiek skupia się najbardziej na tym, żeby 1) nie zlecieć. 2) ładnie to wysiedzieć. Strzemiona są gdzieś na samym końcu. Jak opanujesz dosiad i nie będziesz się musiała nad nim skupiać wtedy będziesz mogła więcej uwagi poświęcić swoim nogom. :)
Żeby galopować w harmonii z koniem trzeba wczuć się w jego ruch, oprzeć cały ciężar ciała o strzemię i rozluźnić biodra.Jeżeli masz problem z którąś z tych rzeczy to znaczy, że potrzebujesz ćwiczeń na wyrobienie mięśni i dosiad.Wiadomo, że pierwszy galop przeważnie jest ""kulawy"" jak to mówią.Głównie chodzi o to żeby zobaczyć jak to jest.Według mnie lonża to bardzo dobry pomysł, (nawet doświadczeni jeźdźcy często sami sobie robią takie ćwiczenia) poza tym jazda bez strzemion, jazda w półsiadzie. Taki zestaw z pewnością ci pomoże;)
Przepraszam za mój poprzedni komentarz. Prawda, że kłusa ćwiczebnego w wykonaniu KONIARY93 nie widziałam. Nie miałam jednak na celu napaści na Ciebie, ale wyrażenie zdania ściśle informacyjnego. Fakt faktem nie zabrzmiało zbyt sympatycznie, przepraszam. Jeśli twierdzisz, że kłus ćwiczebny masz opanowany, to tak jak wyżej: pierwsze galopy zwykle wyglądają jak te u Ciebie. Pomoże rozluźnienie, lonża, wczuwanie się w ruch i inne powyższe rady, ale z reguły najlepszym rozwiązaniem jest praktyka;) Oczywiście z wykorzystaniem obecnych tu wskazówek. Dużo ćwiczyć!=)
staraj umiescic caly swoj cieyar w stryemioanach soryy ale mam zepsuta klawiature
To ci się wyrobi z kolejnymi jazdami.Ale proponuję ci galop na lonży lub na oklep.Staraj się na czwarty galop wybrać jaiegoś konia który ma miękki galop
Staraj sie jak najbardziej obciągac piete w dół [mozesz na galop skrócić strzemiona]dzięki temu głebiej usiadziesz w siodle.Poza tym staraj sie jak najbardziej doskonalic swoj dosiad [jesli masz problem z galopem jezdzij duzo cwiczebnym, mozesz tez wykonywac specjalne cwiczenia do jazdy konnej, ktore pomoga wzmoznic ci miesnie i miednice] Kiedy twoj dosiad bedzie lepszy, wiecej iwagi poswiecisz nogom.Pamietaj tez aby kolano bylo zawsze przylozone do siodla.Niektorzy uwazaja by sie nim nawet trzymac.Na poczatku jest to trudne, ale oprocz tego ze pomoze ci trzymac lydke w jednym w jednym miejscuto w razie gdyby kon bryknal, strzelil barana, mozesz przytrzymac sie kolanem i nie spadnieszKiedys moja przyjaciolka spadla z konia, gdy podczas galopu strzelil jej pozornie niegroznego barankaWlasnie dlatego ze nie trzymala kolanOprocz tego, kazdy wie, ze na padoku konie chadza znacznie mniej chetnie niz w terenie. Trzeba wiec je popedzac. Staraj sie trzymac lydke w jednym miejscui jedynie lekko ja dociskaj. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze dla poczatkujacychw galopie nie jest to najłatwiejsze, bo sama nie opanowalam tego do perfekcji,jest to rowniez kwestia porozumienia miedzy jezdzcem i koniem i doswiadczenia tego pierwszego, ale drugiego rowniezNie wiem, czy masz wlasnego konoa czy jezdzisz w szkolce, ale jezeli to drugie to wiedz, ze tamtejsze konie sa wyjezdzone przez wielu jezdzcow - poczatkujacych i zaawansowanychi czesto sa zmeczone lub rozleniwioneWiedza rowniez ze mniej doswiadczonych jezdzcow mozma ignorowac, woec nie zawszedelikatne dociskanie lydki poskutkuje gdy jezdziec nie potrafi porozumiec sie z koniem,alepamietaj ze z czasem noga sama sie "ustawi", musisz tylko cwiczyc, i brac pod uwagerady innych, w tym nie tylko instruktorow ale i innych jezdzcow, ktorzy poradzili sobiejuz z tym problemem, lub tez go maja, i posiadaja wiele dobrych rad :]
Wypowiem się tak:Spadłam z galopu przez strzemiona. Nie miała wtedy czapsów, a że było lato - luźne, przewiewne spodnie. Koń poniósł, wyleciałam na szyję, usadowiłam się w siodle ale nie umiałam się przykleić. Leżę na ziemi, a koń w lesie -,-Tego miesiąca, ostro ćwiczyłam galopy, zagalopowania i dosiad. Za każdym razem gdy koń stawiał pierwszy krok w galopie wylatywałam w powietrze i przynajmniej jedno strzemię wypadało. Po tym "wyskoku", bo jak to inaczej nazwać, byłam już przyklejona idealnie. Zresztą, dziwili się niektórzy jak się na tym koniu umiem tak pewnie utrzymać w galopie :P W końcu wypadły oba strzemiona, a ja przegalopowałam całe kółko. Jaki wniosek? Trzeba ćwiczyć. Długo ćwiczyć. Jeśli zaczynasz, to się nie martw! Ja w pierwszym galopie obijałam się głową o zad o,OAle 6 lat jazdy robi swoje ^^ To zależy także od konia. Jeździłam na haflingerze, szalonym w galopie i tupiącym niemiłosiernie, a jeździłam na delikatnym w tym chodzie małopolaku. Była klacz, której nie da się zatrzymać i dobrze wyszkolony wałach.
Mnie ulubiona instruktorka kiedyś wsadziła na konia na pasie do hipoterapii, jak byłam na dużo niższym poziomie (w sensie umiejętności jeździeckich). Pomogło to wyczuć lepiej ruch konia. Może warto Ci spróbować?Ogółem to zależy też od tego, na jakim koniu jedziesz. Mój ma galop tak cudowny, że siedzisz i płyniesz z nim, w ogóle nie wybija. (: Za to jeździłam na pewnej klaczy w wakacje i gdy w terenie zagalopowaliśmy (wcześniej gdy jeździłam na niej tylko po ujeżdżalni i kłusem, nieczęsto z nią pracowałam), to zauważyłam, że zwyczajnie rozluźnienie się nie pomaga tak jak w przypadku mojego konia. Na tej klaczy bardziej mnie wybijało, taki galop miała. Tutaj trzeba było się właśnie nieco wbijać w to siodło. I oczywiście nie chodzi tutaj o parciu na nie non stop, tylko wyczucie tego rytmu i takie manewrowanie ciałem, żeby ewentualnie lekko się unosić gdy koń nas wyrzuca, a potem leciutko opadać w siodło, delikatnie sunąc do przodu. No nie wiem jak to lepiej opisać.No i pomocnym by było, gdybyś nam opisała bardziej, jak ten twój ćwiczebny i dosiad w galopie wygląda. (:Ogólnie to powiem tak, że to po prostu zależy od czasu, który spędzisz w siodle. Po prostu jeździj różnie - na oklep, w siodle z długim strzemionami, z krótszymi, na pasie. Regularnie, na spokojnie. Dosiad to jedna z tych rzeczy, którą trzeba sobie z czasem wyrobić.