Nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje... Jeżdżę 10 miesięcy. W ciągu ostatnich 2 miesięcy spadłam 3 razy...;/ Raz w styczniu w wolcie w galopie - instruktor mówi że to w wiekszym stopniu wina konia no ale moja tez chociaż trochę, i 2 razy w tym tygodniu ;/ w terenie w niekontrolowanym galopie (kon wyrwal bo dlugo nie chodzil) i dzisiaj na hali tez w galopie (cudowny galop aż się rozmarzyłam a tu koń się czegoś przestraszył i ścioł róg a mi wypadły wodze i chcąc po nie sięgnąć za bardzo się pochyliłam i gleba...).Chodzi mi o to, że teoretycznie wiem co robić gdy koń poniesie (m.in. odchylić się do tyłu i półparady) ale zawsze gdy to się dzieje (ostatnio dość często...) mój mózg tak jakby hmmm odmawia współpracy i lecę do przodu a co za tym idzie, spadam. To wygląda tak jakbym gdzieś podświadomie wolała się ewakułować z siodła niż próbować zapanować nad konie...Co robić? jestem załamana....PS. nie wiedziałam gdzie zamieścić ten wątek
Tak, mi czasami też mózg się wyłącza, gdy koń poniesie to po prostu robię coś- nie wiem co, ale koń się w końcu zatrzymuje.... ;pMyślę, że trzeba się trzymać w siodle i być czujnym, gdy koń ponosi to oczywiste jest by robić półparady i mieć spokojny dosiad (o ile jest się w stanie bo różnie bywa). Konia hamować powinno się oprócz wodzy to także dosiadem. Są różne rodzaje spłoszeń:-koń np. odskakuje od ogrodzenia i już po paru krokach się zatrzymuje- ja czasami nawet nie zdążę zareagować a już jest ok i wracam na miejsce-czasami coś koń wymyśli, albo się spłoszy i galopuje lub rozpiera go energia, wtedy półparady, dosiad i wolty-jeśli koń ponosi w galopie to tak samo półparada i dosiad + wolty, alr niektóre konie mają po prostu szybszy chódJak koń niesie w kłusie i nie da się go zwolnić to można jechać kłusem ćwiczebnym lub wolniej anglezować (normalnie poza rytmem konia) i dodać półparady, ale wiem że chodzi ci o coś innego, o takie spore poniesienia, więc napisałam. Myślę, że inaczej już nie można, trzeba próbować opanować sytuacje i trzymać się jak najdłużej można w siodle, czy na koniu, bo lepiej chyba nie lądować na ziemi, bo to nie jest do końca przyjemne. Mam nadzieję, że pomogłam, ale myślę, że powinnaś poprosić o poradę instruktora, jak jest taka możliwość.
Może jesteś rozkojarzona ? Nie wiem może masz jakiś problem w szkole, w domu czy gdzieś. Czy coś się działo przed tymi upadkami ? Według mnie to możesz by poprostu czymś rozkojarzona lub nie trzymasz się nogami ? Pisałas że w 3 upadku rozmarzyłaś się, może zapomniałaś o koniu i on się poprostu poczuł niepewnie i dlatego wystraszył się tego?Jeśli jesteś tym załamana to pobądź z końmi, obserwuj je, na jazde przychodż w dobrym nastroju i rozluźniona. Może nie czujesz się na siłach żeby jeździc, to zamiast jazdy pójdź z koniem na spacer poczysc go, spedzaj z nim czas.Może to bez sensu, ale ja po 4 upadkach (w galopie) w jednym terenie nie jeździłam 2 tyg. bo się bałam kolejnego upadku i instruktorka to zrozumiała nic na siłe, ale próbowała mnie zachęcic. Dlatego nie jeździłam często tylko przebywałam z końmi żeby sie z nimi "oswoic" . ;) W 1 galopie w terenie byłam trochę rozmarzona bo w lato na ściernisku i galop i oczywiście wtedy nie pomyślałam, że koń może to wykorzystac i mnie zrzucic ;D Dlatego pomyśl bo może coś widziałas w telewizji, coś sie stało przed upadkami, że myślisz o tym akurat jak galopujesz ;)
Jak jeździłam na oklep to koń mi sie też spłoszył razem z innymi i poleciały do stajni galopem. To moja pierwsza myśl to ze spadne, a jednak nie wiem jakim cudem sie utrzymałam i nawet się nie zsunełam ;)
Może jesteś rozkojarzona ? Nie wiem może masz jakiś problem w szkole, w domu czy gdzieś. Czy coś się działo przed tymi upadkami ? Według mnie to możesz by poprostu czymś rozkojarzona lub nie trzymasz się nogami ? Pisałas że w 3 upadku rozmarzyłaś się, może zapomniałaś o koniu i on się poprostu poczuł niepewnie i dlatego wystraszył się tego?Jeśli jesteś tym załamana to pobądź z końmi, obserwuj je, na jazde przychodż w dobrym nastroju i rozluźniona. Może nie czujesz się na siłach żeby jeździc, to zamiast jazdy pójdź z koniem na spacer poczysc go, spedzaj z nim czas.Może to bez sensu, ale ja po 4 upadkach (w galopie) w jednym terenie nie jeździłam 2 tyg. bo się bałam kolejnego upadku i instruktorka to zrozumiała nic na siłe, ale próbowała mnie zachęcic. Dlatego nie jeździłam często tylko przebywałam z końmi żeby sie z nimi "oswoic" . ;) W 1 galopie w terenie byłam trochę rozmarzona bo w lato na ściernisku i galop i oczywiście wtedy nie pomyślałam, że koń może to wykorzystac i mnie zrzucic ;D Dlatego pomyśl bo może coś widziałas w telewizji, coś sie stało przed upadkami, że myślisz o tym akurat jak galopujesz ;)Właśnie teraz po prostu jakiś cudowny rok dla mnie ;) Jak jakieś problemy to maleńki - nie ma się czym martwić.Przed upadkiem nic się niepokojącego nie działo (za tym 3 razem). Po prostu idealny galop.Po za tym zawsze po upadku wsiadam i robię jeszcze raz to samo ale poprawnie (np.gdy spadlam w wolcie to wsiadlam znowu - galop i wolta. Dziękuję za odpowiedzi i jak macie jeszcze jakieś pomysły to piszcie ;)
Wiadomo, że chciałoby się wszystko od razu umieć, ale niestety trzeba czasu. Nie ma się co załamywać bo na prawdę nie ma to sensu. 10 miesięcy to bardzo nie dużo i nic dziwnego że nie masz jeszcze wyrobionych pewnych odruchów. Zobaczysz, że z czasem wyrobisz sobie refleks, nauczysz się przewidywać pewne sytuacje i odpowiednio w nich reagować. Ja przez pierwsze dwa lata spadałam jak gruszka co jazdę (faktem jest że nie były to spokojne jazdy na ujeżdżalni) i wiem, że tutaj rady typu zrób to i to jak cię koń poniesie niewiele dadzą, bo zwyczajnie potrzeba praktyki i doświadczenia.
Pobądź z końmi przez jakiś czas, może te na których jeździsz są nieco płochliwe i muszą przytzwyczaić się do czlowieka, albo masz problemy z równowagą. Jak koń się czegoś przestraszy w tym samym momencie powinnaś mocno trzymać się kolanami, żeby nie spaść.a w 3 przypadku to przestań mysleć i skup się na koniu, ale bądź rozluźniona. To pomoże.pozdrawiam
Ja za to polecam zawsze jogę i ćwiczenia oddechu. Pomaga kontrolować emocje, też miałam taki problem, a teraz, kiedy koń zaczyna mi pędzić, uspokajam się i nie myślę o niczym innym, jak o tym, co mam zrobić, może to brzmi trochę śmiesznie, ale kiedy ty jesteś spokojna, to koń także, strach tylko niepotrzebnie go pobudzi.
koń wyczuje wszystkie twoje emocje, więc jak stwierdzi, że sie nim nie interesujesz tylko jesteś rozmarzona, to on też bedzie miał cię gdzieś, tak jak ty jego.
Koniarka13: dlaczego gdy koń ponosi jeździec ma się ewakuować? To chyba najgorsze co można zrobić. Jak koń ponosi to zapewne biegnie bardzo szybko i nawet "kontrolowany upadek" przy tej prędkości może skończyć się tragicznie. Gdy koń nas ponosi powinnismy pozostać w siodle i próbować zatrzymać/zwolnić konia, jak tylko się da. Już sposoby na to padły wcześniej. Sama wiem z własnej autopsji, że jak koń ponosi, dosiad ma wiele do powiedzenia. N Mnie poniosł podczas cwału na polu, po prostu prędkosć chyba odebrała mi kontrole nad nim. Musiałam usiaść w siodło, zaprzeć się mocno na strzemionach i próbować głosem, wodzami i dosiadem zwolnić chociaż do wolnego galopu. Najlepiej sobie po prostu zeskoczyć a co z koniem? I jak taki skok się zakończy? Oto jest pytanie...
Chodzi mi o to że jeżeli koń poniesie np.jeżeli jesteś w terenie załóżmy jedzie ci w stępie a p0oniesie cię do kłusa to chyba nie pędzisz na nim poniewaz taka sytuacja może być niebezpieczna dla jeźdzca jak i konia mnie nauczyli tak ze jeżeli czuje że koń coraz bardziej przyspiesza to nie siedzisz w siodle i nie czekasz jak ci się coś złego stanie tylko zatrzymujesz konia i czekasz jak się uspokoi a szczególnie jak jedziesz bez instruktora
A koń biegający w terenie bez jeźdźca to niby bezpieczniejszy jest? Jeśli koń poniesie, to z definicji nie da się go od razu zatrzymać, a przyspieszające konie mimo woli jeźdźca to raczej problem braku umiejętności jeźdźca, więc czego tyczy się Twoja rada?Oto kilka przecinków ,,,,,,,,,, i kropek na wszelki wypadek......;skorzystaj, proszę
Nie wiem co się ze mną ostatnio dzieje... Jeżdżę 10 miesięcy. W ciągu ostatnich 2 miesięcy spadłam 3 razy...;/ Raz w styczniu w wolcie w galopie - instruktor mówi że to w wiekszym stopniu wina konia no ale moja tez chociaż trochę, i 2 razy w tym tygodniu ;/ w terenie w niekontrolowanym galopie (kon wyrwal bo dlugo nie chodzil) i dzisiaj na hali tez w galopie (cudowny galop aż się rozmarzyłam a tu koń się czegoś przestraszył i ścioł róg a mi wypadły wodze i chcąc po nie sięgnąć za bardzo się pochyliłam i gleba...).Chodzi mi o to, że teoretycznie wiem co robić gdy koń poniesie (m.in. odchylić się do tyłu i półparady) ale zawsze gdy to się dzieje (ostatnio dość często...) mój mózg tak jakby hmmm odmawia współpracy i lecę do przodu a co za tym idzie, spadam. To wygląda tak jakbym gdzieś podświadomie wolała się ewakułować z siodła niż próbować zapanować nad konie...Co robić? jestem załamana....PS. nie wiedziałam gdzie zamieścić ten wątek
Tak, mi czasami też mózg się wyłącza, gdy koń poniesie to po prostu robię coś- nie wiem co, ale koń się w końcu zatrzymuje.... ;pMyślę, że trzeba się trzymać w siodle i być czujnym, gdy koń ponosi to oczywiste jest by robić półparady i mieć spokojny dosiad (o ile jest się w stanie bo różnie bywa). Konia hamować powinno się oprócz wodzy to także dosiadem. Są różne rodzaje spłoszeń:-koń np. odskakuje od ogrodzenia i już po paru krokach się zatrzymuje- ja czasami nawet nie zdążę zareagować a już jest ok i wracam na miejsce-czasami coś koń wymyśli, albo się spłoszy i galopuje lub rozpiera go energia, wtedy półparady, dosiad i wolty-jeśli koń ponosi w galopie to tak samo półparada i dosiad + wolty, alr niektóre konie mają po prostu szybszy chódJak koń niesie w kłusie i nie da się go zwolnić to można jechać kłusem ćwiczebnym lub wolniej anglezować (normalnie poza rytmem konia) i dodać półparady, ale wiem że chodzi ci o coś innego, o takie spore poniesienia, więc napisałam. Myślę, że inaczej już nie można, trzeba próbować opanować sytuacje i trzymać się jak najdłużej można w siodle, czy na koniu, bo lepiej chyba nie lądować na ziemi, bo to nie jest do końca przyjemne. Mam nadzieję, że pomogłam, ale myślę, że powinnaś poprosić o poradę instruktora, jak jest taka możliwość.
Może jesteś rozkojarzona ? Nie wiem może masz jakiś problem w szkole, w domu czy gdzieś. Czy coś się działo przed tymi upadkami ? Według mnie to możesz by poprostu czymś rozkojarzona lub nie trzymasz się nogami ? Pisałas że w 3 upadku rozmarzyłaś się, może zapomniałaś o koniu i on się poprostu poczuł niepewnie i dlatego wystraszył się tego?Jeśli jesteś tym załamana to pobądź z końmi, obserwuj je, na jazde przychodż w dobrym nastroju i rozluźniona. Może nie czujesz się na siłach żeby jeździc, to zamiast jazdy pójdź z koniem na spacer poczysc go, spedzaj z nim czas.Może to bez sensu, ale ja po 4 upadkach (w galopie) w jednym terenie nie jeździłam 2 tyg. bo się bałam kolejnego upadku i instruktorka to zrozumiała nic na siłe, ale próbowała mnie zachęcic. Dlatego nie jeździłam często tylko przebywałam z końmi żeby sie z nimi "oswoic" . ;) W 1 galopie w terenie byłam trochę rozmarzona bo w lato na ściernisku i galop i oczywiście wtedy nie pomyślałam, że koń może to wykorzystac i mnie zrzucic ;D Dlatego pomyśl bo może coś widziałas w telewizji, coś sie stało przed upadkami, że myślisz o tym akurat jak galopujesz ;)
Jak jeździłam na oklep to koń mi sie też spłoszył razem z innymi i poleciały do stajni galopem. To moja pierwsza myśl to ze spadne, a jednak nie wiem jakim cudem sie utrzymałam i nawet się nie zsunełam ;)
Może jesteś rozkojarzona ? Nie wiem może masz jakiś problem w szkole, w domu czy gdzieś. Czy coś się działo przed tymi upadkami ? Według mnie to możesz by poprostu czymś rozkojarzona lub nie trzymasz się nogami ? Pisałas że w 3 upadku rozmarzyłaś się, może zapomniałaś o koniu i on się poprostu poczuł niepewnie i dlatego wystraszył się tego?Jeśli jesteś tym załamana to pobądź z końmi, obserwuj je, na jazde przychodż w dobrym nastroju i rozluźniona. Może nie czujesz się na siłach żeby jeździc, to zamiast jazdy pójdź z koniem na spacer poczysc go, spedzaj z nim czas.Może to bez sensu, ale ja po 4 upadkach (w galopie) w jednym terenie nie jeździłam 2 tyg. bo się bałam kolejnego upadku i instruktorka to zrozumiała nic na siłe, ale próbowała mnie zachęcic. Dlatego nie jeździłam często tylko przebywałam z końmi żeby sie z nimi "oswoic" . ;) W 1 galopie w terenie byłam trochę rozmarzona bo w lato na ściernisku i galop i oczywiście wtedy nie pomyślałam, że koń może to wykorzystac i mnie zrzucic ;D Dlatego pomyśl bo może coś widziałas w telewizji, coś sie stało przed upadkami, że myślisz o tym akurat jak galopujesz ;)Właśnie teraz po prostu jakiś cudowny rok dla mnie ;) Jak jakieś problemy to maleńki - nie ma się czym martwić.Przed upadkiem nic się niepokojącego nie działo (za tym 3 razem). Po prostu idealny galop.Po za tym zawsze po upadku wsiadam i robię jeszcze raz to samo ale poprawnie (np.gdy spadlam w wolcie to wsiadlam znowu - galop i wolta. Dziękuję za odpowiedzi i jak macie jeszcze jakieś pomysły to piszcie ;)
Wiadomo, że chciałoby się wszystko od razu umieć, ale niestety trzeba czasu. Nie ma się co załamywać bo na prawdę nie ma to sensu. 10 miesięcy to bardzo nie dużo i nic dziwnego że nie masz jeszcze wyrobionych pewnych odruchów. Zobaczysz, że z czasem wyrobisz sobie refleks, nauczysz się przewidywać pewne sytuacje i odpowiednio w nich reagować. Ja przez pierwsze dwa lata spadałam jak gruszka co jazdę (faktem jest że nie były to spokojne jazdy na ujeżdżalni) i wiem, że tutaj rady typu zrób to i to jak cię koń poniesie niewiele dadzą, bo zwyczajnie potrzeba praktyki i doświadczenia.
Pobądź z końmi przez jakiś czas, może te na których jeździsz są nieco płochliwe i muszą przytzwyczaić się do czlowieka, albo masz problemy z równowagą. Jak koń się czegoś przestraszy w tym samym momencie powinnaś mocno trzymać się kolanami, żeby nie spaść.a w 3 przypadku to przestań mysleć i skup się na koniu, ale bądź rozluźniona. To pomoże.pozdrawiam
Ja za to polecam zawsze jogę i ćwiczenia oddechu. Pomaga kontrolować emocje, też miałam taki problem, a teraz, kiedy koń zaczyna mi pędzić, uspokajam się i nie myślę o niczym innym, jak o tym, co mam zrobić, może to brzmi trochę śmiesznie, ale kiedy ty jesteś spokojna, to koń także, strach tylko niepotrzebnie go pobudzi.
koń wyczuje wszystkie twoje emocje, więc jak stwierdzi, że sie nim nie interesujesz tylko jesteś rozmarzona, to on też bedzie miał cię gdzieś, tak jak ty jego.
Emolkaa :) posłuchaj się SrokategoAraba i będzie git :)
Kiedy czujesz ze koń cię ponosi to wyłóż nogi ze strzemion i zeskakuj według mnie powinnaś sobie zrobić przerwę i odpocząć ja spadłam np 2 razy.
Koniarka13: dlaczego gdy koń ponosi jeździec ma się ewakuować? To chyba najgorsze co można zrobić. Jak koń ponosi to zapewne biegnie bardzo szybko i nawet "kontrolowany upadek" przy tej prędkości może skończyć się tragicznie. Gdy koń nas ponosi powinnismy pozostać w siodle i próbować zatrzymać/zwolnić konia, jak tylko się da. Już sposoby na to padły wcześniej. Sama wiem z własnej autopsji, że jak koń ponosi, dosiad ma wiele do powiedzenia. N Mnie poniosł podczas cwału na polu, po prostu prędkosć chyba odebrała mi kontrole nad nim. Musiałam usiaść w siodło, zaprzeć się mocno na strzemionach i próbować głosem, wodzami i dosiadem zwolnić chociaż do wolnego galopu. Najlepiej sobie po prostu zeskoczyć a co z koniem? I jak taki skok się zakończy? Oto jest pytanie...
Chodzi mi o to że jeżeli koń poniesie np.jeżeli jesteś w terenie załóżmy jedzie ci w stępie a p0oniesie cię do kłusa to chyba nie pędzisz na nim poniewaz taka sytuacja może być niebezpieczna dla jeźdzca jak i konia mnie nauczyli tak ze jeżeli czuje że koń coraz bardziej przyspiesza to nie siedzisz w siodle i nie czekasz jak ci się coś złego stanie tylko zatrzymujesz konia i czekasz jak się uspokoi a szczególnie jak jedziesz bez instruktora
A koń biegający w terenie bez jeźdźca to niby bezpieczniejszy jest? Jeśli koń poniesie, to z definicji nie da się go od razu zatrzymać, a przyspieszające konie mimo woli jeźdźca to raczej problem braku umiejętności jeźdźca, więc czego tyczy się Twoja rada?Oto kilka przecinków ,,,,,,,,,, i kropek na wszelki wypadek......;skorzystaj, proszę