Taaa...Głos to super sprawa! Ja ciągle cmokam,chwalę i gadam :p Tylko można się poplątać jedne konie na "hop" galopują inne zwalniają a jeszze inne brykają. Ale dobry temat,chyba napisze o tym na moim blogu... Jeżeli się nie obrazisz rzecz jasna! :)
Oczywiście, że głos to pomoc jeździecka. Za każde dobre wykonane przez konia zadanie powinno się go chwalić miłym głosem i poklepaniem. Przy zatrymywaniu słowo "Prrr" to też pomoc jeździecka. Więc na pewno TAK! ;)
Jeździłam na koniu z zaćmą, żeby koń był spokojniejszy trzeba było do niego dużo gadać. Poza tym głos przydaje się przy np. lonżowaniu, lonżowałam konia, który raczej rzadko chodził, więc energią mógłby obdarować jeszcze z pięć koni...używałam głownie komend głosowych. Konie ciągle nasłuchują więc głos jest jak najbardziej pomocą.
A jak koń nie reaguje na łydkę to mogę się wspomóc głosem do kłusa czy raczej wtedy bata ???:)oczywiście możesz wspomóc się głosem, bat to ostateczna konieczność jeżeli nic innego nie pomaga.
W zestawie pytań na brązową odznakę jest to nieco wyjaśnione:322. Na jaką cachę głosu konie reagują najbardziej?Najważniejsza cecha głosu, na którą konie reagują jest jego ton.323. Jakak jest najważniejsza rola głosu?Głos jest środkiem pomocniczym, który przede wszystkim wzmacnia zaufanie konia.Ponadto środkami pomocniczymi oprócz głosu jest bat i ostrogi.
Głos wzmacnia zaufanie ... ale nie jest podstawową pomocą taką jak łydka czy dosiad ;)Czyli głos jest dodatkiem do pomocy ale nie jest podstawową pomocą ;)
Ja często "gadam" do Lolity, chodzi mi o to że jak sie czegoś przestraszy uspokajam ją głosem chce jechać kłusem często mówie kłus, czasem nawet w czasie jazdy chwale ją werbalnie, wtedy inaczej reaguje i lepiej słucha, więc głos to też pomoc :D
Bo nie można wspomagać się głosem nie używając łydki, dosiadu ;)Głos jest dodatkiem do tych pomocy a nie może zastępować pomocy podstawowych ;)Głos jest po to żeby uniknąć uderzenia batem :)
ADI i znowu nie czytasz ze zrozumieniem.. Jeśli się konik nam czegoś boi np. na hali, nie wiem wiatru na dworze czy coś to jak najbardziej trzeba do niego przemawiać i uspokajać łagodnym głosem i łydka w tym wypadku nie ma nic do rzeczy, i oczywiście bardzo dobrze też pochwalić konia głosem po dobrze wykonanym ćwiczeniu
No właśnie ADI, Ty zawsze ciągniesz tematy w nieskończoność, choć już wszystko na temat wiesz. Wszyscy mam nadzieję, że Ci tu pomogli i więcej do powiedzenia w tym temacie nie ma i tyle..
Według technik Montyego Robertsa głos nie gra prawie żadnej roli w naturze i zachowaniu konia. Ale jeśli konie na których jeździsz reagują na głos lepiej, niż na pomoce jeździeckie to z pewnością można go używać do jazdy. A le trzeba się liczyć z tym, że niespodziewane wydanie dźwięku przy koniu może go spłoszyć ( nie zawsze ). Jeśli kiedyś czytałaś coś na temat Montyego Robetsa to pewnie wiesz, że konie porozumiewają się językiem ruchów i gestów - ten język koni został nazwany językiem Equus.
Ja używam głosu i uczę innych również jego używania, moje konie dzieki temu nadal są czułe na łydkę, nikt ich nie musi kopać ich po bokach żeby ruszyły, wystarczy dotknięcie łydki i kląśniećie językiem (a napewno każdy wie jak zazwyczaj znieczulone na łydki są konie rekreacyjne-szkółkowe), to poprostu ułatwia życie i koniom i jeźdzcom a tym bardziej jeśli ktoś jeździ rekreacyjnie, dla przyjemności -jak najbardziej nie ma przeciwskazań. Koń nie rozumie słów ale kojarzy ton głosu. Gdy uczę mlodego rekreanta, który za pewien czas będzie chodził pod młodymi jeźdzcami wolę żeby reagował na głos. Uważam że to lepsze niż okładanie go lydami czy batem.
No konie szkółkowe są bardzo znieczulone na łydki ... ja mam często problem ruszyć do kłusa bez bata :( Ale za to bardzo dobrze reagują na głos i dlatego sobie nim pomagam ale łydki jak najbardziej też używam ;)
Ja kiedys jeździłam na koniu, który prawie nie reagował na łydkę, ale nauczyłam go tego w prosty sposób: Gdy chciałam przyspieszyc tempo dawałam łydkę, jedniocześnie głos, a potem palcat.po jakimś czasie koń zaczął lepiej reagować na łydkę. Wiedział, że po "ściśnięciu" go łydkami zostanie uderzony [nie myślcie sobie, lekko ;], aby przyspieszył. i spodziewając się uderzenia palcatem sam przyspieszał ;)
może sprubuj tego z końmi szkółkowymi?
albo może poproś instruktorkę, aby dawała Ci do jeżdżenia jednego konia jesli to możliwe ;)
jak będziesz jeździł na tym samym koniu, to szybciej z nim coś osiągniesz, niż z kilkoma końmi na raz.
Jeśli wiesz do czego zmierzam...
Instruktorka powiedziała że nie możemy jeździć na jednym koniu bo jeżeli przyzwyczaimy się do jednego to nie będziemy umieli jeździć na innych :) Więc jazda na jednym koniu odpada ... to znaczy mogę jeździć na jednym koniu ale tylko przez parę jazd pod rząd ;)Spróbuję ... ale mojej winy w tym też trochę jest że mi konie nie chcą iść kłusem, za słabo ściskam łydkami i dlatego pomagam sobie głosem ;)
Dudusiakowa ma nieco racji, że może to i trochę lenistwo ale z drugiej zaś strony ja na palcach jednej ręki moge policzyć jeźdzców których to by obchodziło. Jeźdźiec rekreacyjny wsiada na konia żeby się zrelaksować a nie pół godziny walczyć z własnymi słabościami, brakiem kondycji i sprawności fizycznej po to żeby zakłusować. Jesli dostałby konia, ktory nie reaguje na głos to prawdopodobnie zmeni stjnie bo jeździec rekreacyjny nie ma czasu ani checi się uczyć poprawnego stosowania pomocy. Jak w przyszłości zostaniesz instruktorem to przekonasz sie o czym mówię, a mówie o osobach, które już ptrafia jeździc jednak pojawiają się na jeździe np. raz w miesiącu (bo i tacy bywają) a klient jest klient. Wiec jesli instruktor miałby zostawic grupę żeby od nowa praktycznie szkolić poprawne stosowanie pomocy u delikwenta to nawet świętego szlag by trafił. Dlatego dostanie konia który reaguje na głos i będzie jeździł z resztą osób. I wszyscy będą zadowoleni a jeździec który jeździ raz w miesiacu i tak wielkiej kariery nie zrobi. Tylko żeby tu zaraz nikt po mnie nie jechał jak po starej szmacie, takie są realia poprostu. Nie jest powiedziane, że nikt nie chce takiej osoby nauczyć poprawnie jeździć, problem w tym ze ona sama tego nie chce jeśli nie jest systematyczna. A kazdy wie że tylko systematyczna jazda przynosi efekty. Dlatego ja zostaję przy swoim, że koń+głos to wspanialy zestaw.
To że można sobie pomagać jeszcze nie znaczy, że to pomoc. To dodatek do pomocy a podstawowe pomoce to dosiad, łydki i wodze! Bezdyskusyjnie! Głosem możne sie wspomóc ale tylko i wyłącznie w połaczeniu z działaniem pomocami. Jasne? Czyli juz po raz X-setny w tym wątku wyjaśnie ci, że najpierw stosujesz pomoce a jeśli koń nie reaguje możesz je wspomóc głosem.
Taaa...Głos to super sprawa! Ja ciągle cmokam,chwalę i gadam :p Tylko można się poplątać jedne konie na "hop" galopują inne zwalniają a jeszze inne brykają. Ale dobry temat,chyba napisze o tym na moim blogu... Jeżeli się nie obrazisz rzecz jasna! :)
Możesz napisać o tym na swoim blogu ale nie kopiuj żadnego słowa z tych postów ;)
A jak koń nie reaguje na łydkę to mogę się wspomóc głosem do kłusa czy raczej wtedy bata ???:)
Oczywiście, że głos to pomoc jeździecka. Za każde dobre wykonane przez konia zadanie powinno się go chwalić miłym głosem i poklepaniem. Przy zatrymywaniu słowo "Prrr" to też pomoc jeździecka. Więc na pewno TAK! ;)
Jeździłam na koniu z zaćmą, żeby koń był spokojniejszy trzeba było do niego dużo gadać. Poza tym głos przydaje się przy np. lonżowaniu, lonżowałam konia, który raczej rzadko chodził, więc energią mógłby obdarować jeszcze z pięć koni...używałam głownie komend głosowych. Konie ciągle nasłuchują więc głos jest jak najbardziej pomocą.
A jak koń nie reaguje na łydkę to mogę się wspomóc głosem do kłusa czy raczej wtedy bata ???:)oczywiście możesz wspomóc się głosem, bat to ostateczna konieczność jeżeli nic innego nie pomaga.
Dla mnie to jest główna pomoc :D
Głos nigdy nie będzie główną pomocą ;)
A jednak ;P Zawsze gadam z koniem podczas jazdy.
Ale to nie o to chodzi ... mi o to chodzi czy głos jest pomocą jeździecką ;)
W zestawie pytań na brązową odznakę jest to nieco wyjaśnione:322. Na jaką cachę głosu konie reagują najbardziej?Najważniejsza cecha głosu, na którą konie reagują jest jego ton.323. Jakak jest najważniejsza rola głosu?Głos jest środkiem pomocniczym, który przede wszystkim wzmacnia zaufanie konia.Ponadto środkami pomocniczymi oprócz głosu jest bat i ostrogi.
Głos wzmacnia zaufanie ... ale nie jest podstawową pomocą taką jak łydka czy dosiad ;)Czyli głos jest dodatkiem do pomocy ale nie jest podstawową pomocą ;)
No tak z tego wynika - jest środkiem pomocniczym.
Dosiad, łydki, wodze to podstawowe pomoce.głos, bat, ostrogi to środki pomocnicze.
Bardzo fajnie i jasno to wytłumaczyłaś ;)
Dzięki ;))
Ja często "gadam" do Lolity, chodzi mi o to że jak sie czegoś przestraszy uspokajam ją głosem chce jechać kłusem często mówie kłus, czasem nawet w czasie jazdy chwale ją werbalnie, wtedy inaczej reaguje i lepiej słucha, więc głos to też pomoc :D
No z tym nie za bardzo się zgodzę ;)
a niby czemu??
Bo nie można wspomagać się głosem nie używając łydki, dosiadu ;)Głos jest dodatkiem do tych pomocy a nie może zastępować pomocy podstawowych ;)Głos jest po to żeby uniknąć uderzenia batem :)
Uniknąć?? no, chyba złe wnioski wyciągasz....
Bat w ostateczności jak nie pomaga dosiad, łydka i głos ;)Wcześniej masz wyjaśnione jak i w jakiej kolejności masz użyć pomocy ;)
tak... bo ja pisałam coś takiego dla twojej wiadomości...
Wiem ;)
ADI i znowu nie czytasz ze zrozumieniem.. Jeśli się konik nam czegoś boi np. na hali, nie wiem wiatru na dworze czy coś to jak najbardziej trzeba do niego przemawiać i uspokajać łagodnym głosem i łydka w tym wypadku nie ma nic do rzeczy, i oczywiście bardzo dobrze też pochwalić konia głosem po dobrze wykonanym ćwiczeniu
Z tym się zgodzę, ja czasami chwalę też głosem ;)
A jak inni uważają ???:)
ADI nie zaczynaj znowu tematu. Myślę, że wszyscy, co chcieli już się tutaj na ten temat wypowiedzieli.
No właśnie ADI, Ty zawsze ciągniesz tematy w nieskończoność, choć już wszystko na temat wiesz. Wszyscy mam nadzieję, że Ci tu pomogli i więcej do powiedzenia w tym temacie nie ma i tyle..
Tak, ja już wiem wszystko ale jeżeli można to chciałbym znać zdanie innych jeźdźców ;)
ADI, drogie dziecko. Zrozum, że tu już nikt nie ma nic do powiedzenia. Więc koniec tematu.
No dobrze ...
Mnie nigdy nie uczyli cmokać, ani prrrr ani mówienia kłus, albo galop. To zalęży od tego,czy konie są nauczone,czy nie na głos .
No akurat w mojej stajni konie bardzo dobrze reagują na głos ... a niestety mniej na łydkę ;(
Według technik Montyego Robertsa głos nie gra prawie żadnej roli w naturze i zachowaniu konia. Ale jeśli konie na których jeździsz reagują na głos lepiej, niż na pomoce jeździeckie to z pewnością można go używać do jazdy. A le trzeba się liczyć z tym, że niespodziewane wydanie dźwięku przy koniu może go spłoszyć ( nie zawsze ). Jeśli kiedyś czytałaś coś na temat Montyego Robetsa to pewnie wiesz, że konie porozumiewają się językiem ruchów i gestów - ten język koni został nazwany językiem Equus.
Ja używam głosu i uczę innych również jego używania, moje konie dzieki temu nadal są czułe na łydkę, nikt ich nie musi kopać ich po bokach żeby ruszyły, wystarczy dotknięcie łydki i kląśniećie językiem (a napewno każdy wie jak zazwyczaj znieczulone na łydki są konie rekreacyjne-szkółkowe), to poprostu ułatwia życie i koniom i jeźdzcom a tym bardziej jeśli ktoś jeździ rekreacyjnie, dla przyjemności -jak najbardziej nie ma przeciwskazań. Koń nie rozumie słów ale kojarzy ton głosu. Gdy uczę mlodego rekreanta, który za pewien czas będzie chodził pod młodymi jeźdzcami wolę żeby reagował na głos. Uważam że to lepsze niż okładanie go lydami czy batem.
No konie szkółkowe są bardzo znieczulone na łydki ... ja mam często problem ruszyć do kłusa bez bata :( Ale za to bardzo dobrze reagują na głos i dlatego sobie nim pomagam ale łydki jak najbardziej też używam ;)
Ja kiedys jeździłam na koniu, który prawie nie reagował na łydkę, ale nauczyłam go tego w prosty sposób: Gdy chciałam przyspieszyc tempo dawałam łydkę, jedniocześnie głos, a potem palcat.po jakimś czasie koń zaczął lepiej reagować na łydkę. Wiedział, że po "ściśnięciu" go łydkami zostanie uderzony [nie myślcie sobie, lekko ;], aby przyspieszył. i spodziewając się uderzenia palcatem sam przyspieszał ;) może sprubuj tego z końmi szkółkowymi? albo może poproś instruktorkę, aby dawała Ci do jeżdżenia jednego konia jesli to możliwe ;) jak będziesz jeździł na tym samym koniu, to szybciej z nim coś osiągniesz, niż z kilkoma końmi na raz. Jeśli wiesz do czego zmierzam...
Instruktorka powiedziała że nie możemy jeździć na jednym koniu bo jeżeli przyzwyczaimy się do jednego to nie będziemy umieli jeździć na innych :) Więc jazda na jednym koniu odpada ... to znaczy mogę jeździć na jednym koniu ale tylko przez parę jazd pod rząd ;)Spróbuję ... ale mojej winy w tym też trochę jest że mi konie nie chcą iść kłusem, za słabo ściskam łydkami i dlatego pomagam sobie głosem ;)
Dudusiakowa ma nieco racji, że może to i trochę lenistwo ale z drugiej zaś strony ja na palcach jednej ręki moge policzyć jeźdzców których to by obchodziło. Jeźdźiec rekreacyjny wsiada na konia żeby się zrelaksować a nie pół godziny walczyć z własnymi słabościami, brakiem kondycji i sprawności fizycznej po to żeby zakłusować. Jesli dostałby konia, ktory nie reaguje na głos to prawdopodobnie zmeni stjnie bo jeździec rekreacyjny nie ma czasu ani checi się uczyć poprawnego stosowania pomocy. Jak w przyszłości zostaniesz instruktorem to przekonasz sie o czym mówię, a mówie o osobach, które już ptrafia jeździc jednak pojawiają się na jeździe np. raz w miesiącu (bo i tacy bywają) a klient jest klient. Wiec jesli instruktor miałby zostawic grupę żeby od nowa praktycznie szkolić poprawne stosowanie pomocy u delikwenta to nawet świętego szlag by trafił. Dlatego dostanie konia który reaguje na głos i będzie jeździł z resztą osób. I wszyscy będą zadowoleni a jeździec który jeździ raz w miesiacu i tak wielkiej kariery nie zrobi. Tylko żeby tu zaraz nikt po mnie nie jechał jak po starej szmacie, takie są realia poprostu. Nie jest powiedziane, że nikt nie chce takiej osoby nauczyć poprawnie jeździć, problem w tym ze ona sama tego nie chce jeśli nie jest systematyczna. A kazdy wie że tylko systematyczna jazda przynosi efekty. Dlatego ja zostaję przy swoim, że koń+głos to wspanialy zestaw.
Czyli jednak głos jest pomocą ???:)
Ciekawe gdzie ty to wyczytałeś?
No bo napisałaś koń+głos to wspaniały zestaw ;)Więc głosem można sobie pomagać ;)
To że można sobie pomagać jeszcze nie znaczy, że to pomoc. To dodatek do pomocy a podstawowe pomoce to dosiad, łydki i wodze! Bezdyskusyjnie! Głosem możne sie wspomóc ale tylko i wyłącznie w połaczeniu z działaniem pomocami. Jasne? Czyli juz po raz X-setny w tym wątku wyjaśnie ci, że najpierw stosujesz pomoce a jeśli koń nie reaguje możesz je wspomóc głosem.
Teraz dokładnie rozumiem ;)
Paulina potoerdza skutrczność mojej metody ;) czyż nie? ^-