Mam do was pytanie. Pytam z ciekawości;ile czasu jeździliście na lonży? Ja jeździłam prawie 3 miesiące i myślę,że to za długo.A wy jak myślicie?Oczywiście,wszytsko zależało od moich instruktorów,nie byłam gotowa na rekreację :) . To jak,ile wy jeździliście na lonży? ;)
W ogóle nie jeździłam na lonży. Jest za to u nas lonżownik, w którym spędziłam sporo mojego "jeździeckiego życia". Myślę, że trze miesiące to faktycznie dość długo jak na lonżę, ale wszystko zależy od Twoich umiejętności i tego, jak często bywałaś w stajni (kilka razy w tygodniu, raz na tydzień/miesiąc).
Raz na tydzień jeździłam pół godziny.Ale moja instruktorka wszystkiego się bała,nawet mówiła,że woli być pewna. ;) Miałam problemy z wieloma rzeczami,ale pamiętam,że kiedyś byłam nad morzem i też nawet nie mieli lonży dla mnie,podobno radziłam sobie świetnie. W tej stajni,w której jeżdżę miałam okropnie nieposłusznego konia,trudno mi było sobie z nim poradzić,reagował na głos,a nie mogłam na niego cmokać,jak go popędzałam/zatrzymywałam. Mogłam mówić do niego tylko przy chwaleniu. :)
Jak na moje im dłużej na lonży (oczywiście pod bardzo dobrym okiem instruktora, który zna się na rzeczy i chce, żebyśmy dobrze jeździli), tym lepiej. Mój chłopak aktualnie uczy się jeździć oczywiście na lonży od początku wakacji, pod moim okiem, i mojej przyjaciółki (są to jej konie, i ona ma tu najwięcej głosu, bo i dłużej jeździ i ma większe doświadczenie). Nie dostał on jeszcze ani wodzy do ręki, ani nie miał nóg w strzemionach (no oprócz wsiadania) i powiem Wam, że sama chciałabym mieć taki początek, jaki On może teraz mieć, bo będzie miał dobre podstawy, dobry dosiad, i po prostu przy samodzielnej jeździe będzie mu łatwiej.
Ja jeździłam 4-6 lekcji. To wszystko zależy od stajni, instruktora i szybkości z jaką ktoś nabywa umiejętności. W niektórych stajniach w ogóle nie jeździ się na lonży, w innych jest się uwiązanym nawet przez pół roku. Najważniejsze to nie myśleć, że jak instruktor odepnie lonżę to już się umie wszystko ;)
Moi drodzy, tak tylko dla porównania chciałam napisać, że zawodowi jeźdźcy z Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu spędzają na lonży pierwszy ROK swojej nauki, ćwicząc pod okiem doświadczonego jeźdźca swój dosiad! Może to pomoże wam przekonać się do tego że jazda na lonży to nie żaden wstyd ;) Pozdrawiam
Ja na lonży nie jeździłam wcale. Po prostu pierwsze 15 min jazdy byłam oprowadzana. potem wytłumaczono mi jak ruszyć konia, zatrzymać, skręcać, trzymać wodze itp. Może to dlatego, że koń, na którym jeździłam był baardo spokojny.
Ja jeździłam 2,5 miesiąca (1 Raz w Tyg. PO 0,5 h) później miałam półroczną przerwę. 2 lekcje na lonży, 2 lub 3 lekcje 0,5 h na których jeździłam sama, a instruktorka brała mnie tylko na gallop na lonże (na jeżdzie byłam sama, było to traktowane jako jazda na lonży)
Ja jeździłam 1,5 roku na lonży. Pierwsze 2 lekcje to miałam z miłą panią, która mnie póściła na drugiej lekcji samą. Skręcałam i umiałam się zatrzymać. A potem starszy instuktor na następnych lekcjach brał mnie na lonżę i rozmawiał sobie albo przez telefon albo z swoim kolegą. Teraz jeżdżę już dwa lata i jak nie będzie dużych mrozów uczę się skakać.
Na te i na inne pytania tego typu znajdziesz na pewno odpowiedzi na blogu:http://wanthaveit.pl . Zawsze tam znajduje dużo ciekawych artykuł, nowości na temat jazdy konnej, gadżetów a także ubioru.
Ja jeździłam coś koło pół roku, ale nie ma znaczenia ile ktoś jeździ na lonży liczy się to czy robi postępy. Jeździec może robić duże postępy i być krótko na lonży, albo być na lonży długo bo jeździ "na odczep się" albo po prostu potrzebuje więcej czasu. Moja rada: "Bądź na lonży tyle ile trzeba i NIE ŚPIESZ SIĘ".
Zależy jak często jeździłaś, a nie jak długo. Można jeździć 3 miesiące po 0.5h na tydzień, a 2 tygodnie po 1h codziennie. Wszystko zależy od instruktora, gdyż to on decyduje czy czas abyś zaczęła jeździć samodzielnie. Można uczyć się podstaw przez mniej więcej godzinę i już dosiadać konia, a można pół roku się męczyć. Jeśli koń jest spokojny i nauczony to bez lonży można jeździć i w tym czasie dostaje się dodatkowe wskazówki. Według mnie 4h na lonży wystarczy aby zacząć jeździć na spokojnym koniu, po co więcej? Reszta nauki to w praktyce na własnych błędach.Pozdrawiam
Ale jazda na lonży to nic złego. Niektórzy myślą, że jazda na lonży to ,,cofanie się, krok do tyłu w swoim doświadczeniu"". Ja czasami co jakiś czas jeżdżę na lonży ćwicząc dosiad, równowagę itp.
Ja jeździłam 5-6 razy na lonży, raz w tygodniu po pół godziny.
Lonża może być bardzo ciekawa (raz na jakiś czas może się przydać. Można się skupić na dosiadzie i innych rzeczach) ale 3 miesiące na sam początek to trochę dużo moim zdaniem. Ja chyba bym się zniechęciła i poszukała innej stajni lubi instruktora.
Póki co, miałam pakiet 10-ciu jazd, a na lonży jeździłam jakieś... hmm... 15 minut? Tak mniej więcej. Ostatnio skakałam (zarówno w galopie jak i w kłusie) na wysokości 50 cm, więc w sumie jestem z siebie dumna. A co do 3-miesięcznej jazdy na lonży, to według mnie trochę przesada. No ale cóż... To zależy od spostrzeżeń instruktora. :)
Mam do was pytanie. Pytam z ciekawości;ile czasu jeździliście na lonży? Ja jeździłam prawie 3 miesiące i myślę,że to za długo.A wy jak myślicie?Oczywiście,wszytsko zależało od moich instruktorów,nie byłam gotowa na rekreację :) . To jak,ile wy jeździliście na lonży? ;)
W ogóle nie jeździłam na lonży. Jest za to u nas lonżownik, w którym spędziłam sporo mojego "jeździeckiego życia". Myślę, że trze miesiące to faktycznie dość długo jak na lonżę, ale wszystko zależy od Twoich umiejętności i tego, jak często bywałaś w stajni (kilka razy w tygodniu, raz na tydzień/miesiąc).
Raz na tydzień jeździłam pół godziny.Ale moja instruktorka wszystkiego się bała,nawet mówiła,że woli być pewna. ;) Miałam problemy z wieloma rzeczami,ale pamiętam,że kiedyś byłam nad morzem i też nawet nie mieli lonży dla mnie,podobno radziłam sobie świetnie. W tej stajni,w której jeżdżę miałam okropnie nieposłusznego konia,trudno mi było sobie z nim poradzić,reagował na głos,a nie mogłam na niego cmokać,jak go popędzałam/zatrzymywałam. Mogłam mówić do niego tylko przy chwaleniu. :)
Ja jeździłam 5-6 jazd na lonży :)
Ja jeździłam tak z pół roku na lonży. Po godzinie w tygodniu.
Jak na moje im dłużej na lonży (oczywiście pod bardzo dobrym okiem instruktora, który zna się na rzeczy i chce, żebyśmy dobrze jeździli), tym lepiej. Mój chłopak aktualnie uczy się jeździć oczywiście na lonży od początku wakacji, pod moim okiem, i mojej przyjaciółki (są to jej konie, i ona ma tu najwięcej głosu, bo i dłużej jeździ i ma większe doświadczenie). Nie dostał on jeszcze ani wodzy do ręki, ani nie miał nóg w strzemionach (no oprócz wsiadania) i powiem Wam, że sama chciałabym mieć taki początek, jaki On może teraz mieć, bo będzie miał dobre podstawy, dobry dosiad, i po prostu przy samodzielnej jeździe będzie mu łatwiej.
Ja jeździłam 4-6 lekcji. To wszystko zależy od stajni, instruktora i szybkości z jaką ktoś nabywa umiejętności. W niektórych stajniach w ogóle nie jeździ się na lonży, w innych jest się uwiązanym nawet przez pół roku. Najważniejsze to nie myśleć, że jak instruktor odepnie lonżę to już się umie wszystko ;)
Moi drodzy, tak tylko dla porównania chciałam napisać, że zawodowi jeźdźcy z Hiszpańskiej Szkoły Jazdy w Wiedniu spędzają na lonży pierwszy ROK swojej nauki, ćwicząc pod okiem doświadczonego jeźdźca swój dosiad! Może to pomoże wam przekonać się do tego że jazda na lonży to nie żaden wstyd ;) Pozdrawiam
Ja na lonży nie jeździłam wcale. Po prostu pierwsze 15 min jazdy byłam oprowadzana. potem wytłumaczono mi jak ruszyć konia, zatrzymać, skręcać, trzymać wodze itp. Może to dlatego, że koń, na którym jeździłam był baardo spokojny.
Ja jeździłam 2,5 miesiąca (1 Raz w Tyg. PO 0,5 h) później miałam półroczną przerwę. 2 lekcje na lonży, 2 lub 3 lekcje 0,5 h na których jeździłam sama, a instruktorka brała mnie tylko na gallop na lonże (na jeżdzie byłam sama, było to traktowane jako jazda na lonży)
Ja jeździłam 1,5 roku na lonży. Pierwsze 2 lekcje to miałam z miłą panią, która mnie póściła na drugiej lekcji samą. Skręcałam i umiałam się zatrzymać. A potem starszy instuktor na następnych lekcjach brał mnie na lonżę i rozmawiał sobie albo przez telefon albo z swoim kolegą. Teraz jeżdżę już dwa lata i jak nie będzie dużych mrozów uczę się skakać.
Na te i na inne pytania tego typu znajdziesz na pewno odpowiedzi na blogu:http://wanthaveit.pl . Zawsze tam znajduje dużo ciekawych artykuł, nowości na temat jazdy konnej, gadżetów a także ubioru.
Ja jeździłam coś koło pół roku, ale nie ma znaczenia ile ktoś jeździ na lonży liczy się to czy robi postępy. Jeździec może robić duże postępy i być krótko na lonży, albo być na lonży długo bo jeździ "na odczep się" albo po prostu potrzebuje więcej czasu. Moja rada: "Bądź na lonży tyle ile trzeba i NIE ŚPIESZ SIĘ".
Ja nawet nie liczyłam ile razy
Zależy jak często jeździłaś, a nie jak długo. Można jeździć 3 miesiące po 0.5h na tydzień, a 2 tygodnie po 1h codziennie. Wszystko zależy od instruktora, gdyż to on decyduje czy czas abyś zaczęła jeździć samodzielnie. Można uczyć się podstaw przez mniej więcej godzinę i już dosiadać konia, a można pół roku się męczyć. Jeśli koń jest spokojny i nauczony to bez lonży można jeździć i w tym czasie dostaje się dodatkowe wskazówki. Według mnie 4h na lonży wystarczy aby zacząć jeździć na spokojnym koniu, po co więcej? Reszta nauki to w praktyce na własnych błędach.Pozdrawiam
Nie pamiętam dokładnie ale jeździłam po 30 min. chyba raz w tygodniu przez ok. 2-3 miesiące. ;)
Ale jazda na lonży to nic złego. Niektórzy myślą, że jazda na lonży to ,,cofanie się, krok do tyłu w swoim doświadczeniu"". Ja czasami co jakiś czas jeżdżę na lonży ćwicząc dosiad, równowagę itp.
Najczęściej jest to kilka lekcji, u mnie z resztą też tak było. :)
Ja jeździłam 5-6 razy na lonży, raz w tygodniu po pół godziny. Lonża może być bardzo ciekawa (raz na jakiś czas może się przydać. Można się skupić na dosiadzie i innych rzeczach) ale 3 miesiące na sam początek to trochę dużo moim zdaniem. Ja chyba bym się zniechęciła i poszukała innej stajni lubi instruktora.
Póki co, miałam pakiet 10-ciu jazd, a na lonży jeździłam jakieś... hmm... 15 minut? Tak mniej więcej.
Ostatnio skakałam (zarówno w galopie jak i w kłusie) na wysokości 50 cm, więc w sumie jestem z siebie dumna.
A co do 3-miesięcznej jazdy na lonży, to według mnie trochę przesada. No ale cóż... To zależy od spostrzeżeń instruktora. :)
ja z 6-8 jazd