Moim najgłupszym (i jak na razie jedynym) upadkiem, był upadek z Burka, gdy jeszcze jeździłam stajni "Barbara". A było to tak: Jak w każdą sobotę jechałam na godzinną lekcje. Jeździłam, jeździłam (dodam, że w stępie) i nagle popuściłam Burkowi wodzę, aby wyciągnął szyje. Pozwoliłam mu jechać tam gdzie chce bo, to była już końcówka lekcji i pani Basia kazała mi się rozluźnić. Więc jadę sobie i Burek zjechał bardzo mocno na stronę ogrodzenia. Nogą już haczyłam o płot i dojeżdżałam do wystającej belki. Nie zdążyłam Burkiem zakręcić, więc Burek dalej jechał do przodu a ja? Ja odwrotnie - do tyłu xD Bo moja noga zahaczyła o belkę i nie zmieściła się, więc zaczęłam się obsuwać do tyłu aż "koń się skończył" A jaki Wy mieliście idiotyczny upadek?
Może nie idiotyczny ale 1 (mam nadzieję że ostatni :P ) upadek z konia , jechaliśmy kłusem w zastępie , jechały za mną 2 osoby. Instruktorka kazała im zjechać do środka q mi galopować , koń zrobił 2-3 kroki galopu , gwałtownie się zatrzymał , ja straciłam równowage i spadłam koniowi przez szyję. 30 minut po upadku (zaraz po jeździe) wylądowałam w szpitalu na prześwietleniu ręki xD
Ja wracałam z terenu na hucule. Jechałam z takiej strasznie stromej górki, w dodatku była tam soczysta trawka do zjedzenia ;P Trzymałam konika na krótszych wodzach, a ten nagle się zgiał a ja bum przez jego szyję i leżę xD
spadłam już ok.28 razy..xddnajśmieszniejszy ..hmm. próbowałam zagalopować na koniu ,który jest bardzo niechętny do galopu. Dałam mu bat na zad a ona(to była klacz) zaczęła brykać i zjechała do środka. Wtedy nagle poleciałam na szyje i tak zsunęłam się powolutku i upadłam robiąc taką jakby "żabka"hehZ konia z filmiku spadłam ok.7 razy. A tu takie dwa najśmieszniejsze upadki ;pphttp://www.youtube.com/watch?v=ZPt7PMYar6c
ze 100 razy,mój pierwszy upadek był w wieku 1,5 roku ;PObecnie nie spadam.Niektóre upadki kończyły się boleśnie(złamane żebra,poobijana głowa,bolące wnętrzności :/)-te upadki miały miejsce podczas ujeżdżania klaczy(2 lata temu).Ta kobyła nawet po mnie przeszła,ale jestem jej za jedną,ważną rzecz bardzo wdzięczna...otóż gdy stawała mi dęba(stanęła ze 65 razy),nauczyłam się utrzymać(a stawała mi prosto) i w chwili obecnej,jakikolwiek koń stanie mi dęba,potrafię się utrzymać ;) Za tą naukę jej dziękuje:)"Trudny koń przekazuje najwięcej" - to jest jednak prawda... ;)
coś ok 10 razyA najśmieszniejszy? Gdy zachciało mi się jeździć na oklep i podprowadziłam konia do podestu tylko nie chciał stać grzecznie przy wsiadaniu więc trzymała mi go kuzynka. W momencie gdy poczuł mój ciężar na sobie koń ruszył galopem. Ja byłam w pozycji jak dżokej Tylko on ma strzemiona i siedzi dłużej niż ja wtedy. Na zakręcie się utrzymałam lecz, gdy zaraz wyjechaliśmy z niego bęc na ogrodzenie.
1 raz z dużego konia i 3 razy z małego kucyka (jeździłam na oklep).Najśmieszniejsze były te z kucyka, bo nie umiałam z niego spadać(to wyglądało jakbym z niego zeskakiwała, tak po prostu hop i stoję sobie na nogach), po prostu jest za niski.Jeździłyśmy na nich z koleżanką, a że te kucyki stoją razem w boksie to się zaprzyjaźniły i ciągnęły tylko do siebie. Więc tak nie chciał się słuchać, więc nie dałam za wygraną i najpierw na jego grzbiecie walczyliśmy, a później jak się bardziej słuchał to zsiadłam z niego i kłusowaliśmy jedno kółko w ten sposób. No i chciałam wsiąść ledwo wsiadłam a on w kłusik (kucykowy) do tamtego no to ja oczywiście bum na nogi, no więc znowu wsiadam a on już wkurzony (znów nie zdążyłam dobrze na niego wsiąść) zaczął mi strzelać baranki, no to już dalej wiecie co ze mną... xD
ja spodłam ok.5 razy.najsmiesznieszy był jak spadłam z kucyka. Galopowałam w bardzo małym siodle i nagle kucyk skręcił a ja przeleciałam przez jego głowe. Moje koleżanki śmiały sie ze mnie przez kilka dni. Ja sama sie z tego smieje jak sobie przypomne.
Ps.kuzynka to nagrała
u nas w stadninie za każde spadnięcie z konia piecze się dla instruktora ciasto/placek. ___Gdy mój kucyk stał w miejscu, miałam się na nim obrócić twarzą do zadu. Przesunęłam dwie nogi na prawą stronę i już miałam przekładać prawą nogą i miało być wszystko ok zsunęłam się z szetlanda na równe nogi. Jechałam na oklep, więc nic dziwnego, że było mi ślisko. A pani oczywiście uznała to za upadek i teraz muszę coś upiec. :o
Spadłam chyba ok.3 razy :)Raz koń się spłoszył, drugi : na oklep Trzeci jest najlepszy. Dość "idiotyczny" :DJadę,jadę. Potem instruktorka każe mi się zatrzymać, więc staje. Zadowolona, upojona jazdą, a tu nagle głodomor podemną schylił się gwałtownie po trawę, a ja przez szyję. Ale przyznam, że to był mój najlepszy przewrót w przód w życiu :P Haha. Instruktorka przez tydzień miała z tego niezły ubaw.
u nas w stadninie za każde spadnięcie z konia piecze się dla instruktora ciasto/placek. ___Gdy mój kucyk stał w miejscu, miałam się na nim obrócić twarzą do zadu. Przesunęłam dwie nogi na prawą stronę i już miałam przekładać prawą nogą i miało być wszystko ok zsunęłam się z szetlanda na równe nogi. Jechałam na oklep, więc nic dziwnego, że było mi ślisko. A pani oczywiście uznała to za upadek i teraz muszę coś upiec. :oU mnie na obozie było podobnie tyle że należało przynieść żelki lub czekoladę (dzieciaki niosące z 4 paczki najzwyklejszych żelków z polo, zmierzające do siodlarni lub na stołówkę - widok bezcenny).Ja spadłam z 4-5 razy.Najśmieszniejszy przydarzył się na dość niziutkim SP - Izotronie. Było ciepło zamiast w hali poszliśmy jeździć na dworze. W stajni nie ma takiego prawdziwego padoku, do jazdy po prostu - tylko jeden z przeszkodami. Tak, więc jeździłyśmy na trawie tuż koło stadniny (ja i koleżanka na quarterce). Izo to koń bardzo leniwy, więc albo chodzi na tyłach albo z palcatem. Teraz ja chodziłam za koleżanką. Izo kilka razy zaczął mi się schylać do trawki i ja zwykle zamiast odchylić się to leciałam też. Instruktorka mi powiedziała co robić i przez chwilę było ok. Chodziłyśmy już w stępie, a tu nagle ni z tego ni z owego, koń bęc szyja w dół, pysk do trawy, a ja z zaskoczenia przez łeb i leżę. Ze śmiechu nie mogłam wsiąść z powrotem ;)
spdlem z1ras spdlem z konia omieniu iskra poczas wraczalem z pola wytraszyla mie rzucila peknieta prawa reka jest stlo nie dwano tyko tyko reka ucierpila poczas klusem mie rzucila stnela deba i spdlem na rekem swojego konia
Ja spadłam z konia 1 i pół raza.Ten drugi raz był śmieszniejszy.Miałam wtedy pierwszy raz zagalopować.Gdy tylko koń zaczął szybciej biec Ja straciłam rownowagę i po chwili znalazłam się na szyi Henny,A koń nadal galopował!Dobiero po jakiś 5 taktach instruktor ją zatrzymał i mogłam zeskoczyć ( podciąganie się na konia nie miałoby już wogóle sensu,bo w 3/4 byłam już na ziemi) Ale jeszcze jeżdżę.
hmm. trochę ich było.. :P coś około 10. jeśli nie więcej. podczas jazdy, terenu.na oklep. kiedyś jeździłam na Palomie no i mam się okręcić dookoła i już na ostatnim przeżucie nogi trochę za mocno się zamachnęłam i zsunęłam się w konia. ;]a najśmieszniejszy upadek to był ostatni z Pasji. byłam u koleżanki i pojechałyśmy w teren. postanowiłyśmy zdjąć siodła i wejść do takiego stawu. a konie trzeba było wprowadzić. no i biorę Pasję, wprowadzam ją do wody. (Karolina już wskoczyła na swojego konia) no i chcę wsiąść. pierwsze podejście. nie udało się. za drugim razem juz poszło lepiej. zamiesiłam się na grzbiecie i się zaczynam podciągać. przerzucam nogę i nagle bach, leżę w wodzie po drugiej stronie konia. ;p dziewczyny miały taki ubaw, że ojej. ;p
u nas w stajni też trzeba coś przynieść za upadek ja już nie liczę swoich kiedyś się bałam spadać ale to przeszłość ostatnio po skoku (uczę się od 2 tyg) wisiałam koninie na przodzie i na 2 foule konik się potknął i poleciałam przez szyję ale tak śmiesznie, że jakoś się jej złapałam, zrobiłam "gwiazdę"- przez chwilę widziałam sufit hali pod nogami, kobyłka podciągnęła szyję do góry a ja miękko wylądowałam na nogach teraz się ze mnie śmieją, że zamiast uczyć się skoków to na woltyżerkę powinnam się zapisać ;))http://jezdziectwomojehobby.blogspot.com/
a tak się trzeba trzymać super koń gdyby nie ona to na pewno gryzła bym ten piach ;)http://www.facebook.com/photo.php?fbid=1813822514656&set=a.1705102476723.80546.1512847863&type=1&theater
Ja spadłam koło 15 razy. Najśmieszniejszy, był wtedy gdy najeżdżałam na kucyku na przeszkodę. Byłam ostatnia w zastępie. Przedostatni koń zatrzymał się i stał po jednej stronie drugi się zatrzymał po drugie. Ale trudno, jadę. Zagalopowałam, kucyk się spłoszył, po przeszkodzie się potknął a ja gdzieś wyleciałam. po upadku goniłam go po padoku z 5 minut. xD
Ja spadłam 6 razy a jeżdżę prawie 10 lat :PMój pierwszy upadek był najśmieszniejszy bo spadłam przy moim pierwszym galopie...haha...jechałam akurat na folblutce, z która normalnie zagalopowałam, ale zgubiłam strzemiona i w jednym z narożników już nie miałam siły sie trzymac i poprostu sie zsunełam, mój instruktor powiedizał, że wyglądało to komicznie....haha....szczeże bolało....ale usmiech był i ciasto też upieczone było kiaaahaha.Reszta moich takich upadków nie była śmieszna hee..;/ :D
Ja też miałam durny upadek. Oczywiście bywało boleśnie, bywało niebezpiecznie, ale tym razem było komicznie, tzn. pod koniec jazdy poluzowałam popręg, zapięłam z obu stron na ostatnią dziurkę. Zachciało mi się woltyżerki, więc zaczęłam robić różne wygibasy. W pewnym momencie usiadłam po damsku, na jednej stronie siodła iii... zjechałam razem z siodłem pod brzuch :P
spadłam 11 razy
najgłupszy mój upadek to jak klacz podczas galopu wpadła w poślizg i uderzyłam nosem o siodło ,i spadłam .Leżąc na ziemi krzyknęłam - tylko nie w twarz- jak wstałam to po ,,pilingu" miałam niesamowicie czerwony nos i płakałam ze śmiechu z tego co krzyknęłam
spadłam już ok.28 razy..xddnajśmieszniejszy ..hmm. próbowałam zagalopować na koniu ,który jest bardzo niechętny do galopu. Dałam mu bat na zad a ona(to była klacz) zaczęła brykać i zjechała do środka. Wtedy nagle poleciałam na szyje i tak zsunęłam się powolutku i upadłam robiąc taką jakby "żabka"hehZ konia z filmiku spadłam ok.7 razy. A tu takie dwa najśmieszniejsze upadki ;pphttp://www.youtube.com/watch?v=ZPt7PMYar6cOglądałam filmik XD Dobreee...Ja nie spadłam ani razu chociaż była chwila grozy... jak jechałam bez strzemion na klaczy Italia. Kłusik ,kłusik i nagle straciłam równowagę ,przechyliłam się w lewo i już myślałam ,że leżę. Ale jakoś się uratowałam i nie pocałowałam Matki Gleby :D
Ja spadłam ok.5 razy ...
Mój najśmieszniejszy upadek był wtedy gdy byłam jeszczę na lonży ... Przy wsiadanie nie trzymałam wodzy i koń odszedł sobie od schodków a ja plac! w błoto ... Później przez całą jazdę siedziałam w siodle mokra i brudna :P
Ja spadłam raz, a właściwie ześlizgnęłam się xDMieliśmy akurat zastępstwo z innym instruktorem. Dostałam hucułka na oklep. Pani kazała nam zagalopować i jakaś dziewczynka przede mnie wjechała a konik nagle przeszedł do kłusa, a ja się ześlizgnęłam :D Na obozie w terenie prawie bym spadła jak jechaliśmy na pławienie (byłam na dość wysokim koniu Gardzie na oklep). Gdy zagalopowaliśmy Garda przeskakiwała mi każdy korzeń. Gdy przeszliśmy do kłusa prawie się ześlizgnęłam ale podciągnęłam się grzywy :D
Ja spadłam raz, a właściwie ześlizgnęłam się xD
Mieliśmy akurat zastępstwo z innym instruktorem. Dostałam hucułka na
oklep. Pani kazała nam zagalopować i jakaś dziewczynka przede mnie
wjechała a konik nagle przeszedł do kłusa, a ja się ześlizgnęłam :D
Na obozie w terenie prawie bym spadła jak jechaliśmy na pławienie (byłam
na dość wysokim koniu Gardzie na oklep). Gdy zagalopowaliśmy Garda
przeskakiwała mi każdy korzeń. Gdy przeszliśmy do kłusa prawie się
ześlizgnęłam ale podciągnęłam się grzywy :D
mój bardzo fajny upadek był z Palomy. uczyłam się skakać na dużych przestrzeniach, czyt. padok. no i najeżdżam na przeszkodę. najpierw koziołki. Paloma ładnie idzie i przed samą przeszkodą odwrót w bok. a ja straciłam równowagę i bach. przeleciałam nad przeszkodą i wylądowałam spory kawałek za nią. instruktor bardzo ładnie uchwycił moment spadania. ;p
Ja spadłam łącznie ok 50 razy( może więcej):). A najśmiejszniejszym upadkiem był upadek przy wsiadaniu: wsiadałam ze stopnia na oklep a ponieważ mam wysokiego konia (170 w kłębie) wybiłam się bardzo wysoko, i niestety zamiast na koniu wylądowałam spory kawałek za nim:D
Moim śmiesznym upadkiem był upadek w terenie z kucyka. Jechałam sobie w dół kolo rowu i nagle kochanemu kucykowi zachciało się wskoczyć w ten rów.. mnie podbiło do góry bo to był niespodziewany skok i spadłam na trawę. :D
mój bardzo fajny upadek był z Palomy. uczyłam się skakać na dużych przestrzeniach, czyt. padok. no i najeżdżam na przeszkodę. najpierw koziołki. Paloma ładnie idzie i przed samą przeszkodą odwrót w bok. a ja straciłam równowagę i bach. przeleciałam nad przeszkodą i wylądowałam spory kawałek za nią. instruktor bardzo ładnie uchwycił moment spadania. ;pNiezłe nostalgiaa !! XD
Mój pierwszy upadek był na małym koniku. Miałam galopować więc wyjechałam n zewnątrz i sobie kłusowałam. Nagle konik zagalopował a ja nie wedzieć czemu nagle leżę na ziemi a konik galopuje dalej ale już beze mnie ... :D
około 10 najśmieszniejszyjade na przeszkode i koń mi się zatrzymał się ja przeleciałam przez szyke przeskoczyłam przez przeszkode lądując na 2 nogach instruktorka się zaśmiała "no na następnych zawodach nawet konia nie będzie ci potrzeba"
Ja spadłam dwa razy . Raz jak jechałam kłusem na oklep , na koniu , który nie dość , że wybijał strasznie mocno , to miał jeszcze wbijający się kłąb . W końcu był trach i walnęłam kolanem o ścianę ujeżdżalni :PDrugi raz to koń mi brykną
Ja spadłam tylko raz, ale myślę, że ze strony widza musiało to wyglądać tak, jakby kobyła wyskoczyła spode mnie. Ona się po prostu spłoszyła, a ja się nie utrzymałam :P
Ja nigdy nie miewalam smiesznych wypakow. Zazwyczaj nie koncza sie dobrze :( Raz kon tak sobie postanowil zaszalec, ze spadlam na kregoslup, nie moglam wstac, no i oczywiscie co ?Szpital. Ale w ogole mnie to nie zrazilo do jazdy :D
Oczywiście miałam kilka razy jakieś małe upadki, ale raz trafił się nieco gorszy, bo złamałam sobie prawą rękę. Tyle, że jak zleciałam to nic mnie nie bolało, a ponieważ było to w połowie treningu, to jeszcze pół godziny sobie pojeździłam, poskakałam. A potem, już w domu ręka mi spuchła i skoczyło się w gipsem w szpitalu. xD
Spadłam jakieś 5 razy ;) najśniesznejszy był na obozie, na lekcji woltyżerki. Ustałam na Majce (kuc walijski wiec nie duża była) i ruszyłam stępem, a tu ona nagle kłusem mi biec (szczęście, ze była na lonży) i spadłam w tył i wbiłam się w piasek na kształt litery "v" tyłek miała w piasku, a nogi i tułów do góry.
spadłam 4 razy a jeżdże rok ; DTen pierwszy i najsmieszniejszy był takie że wsiadałam na oklep na lonże i koń wszedł w schodki i zaczał brykać a ja spadłam ; D
o dziwo wszytskie upadki były na oklep xD
ja spadłam jakieś 3 razy 1. na lonży (moja pierwsza jazda) jedziemy w stępie martwego "indiańca" miałam zrobić a tu trach lonża strzeliła a ja leże w siodle a on galopuje i gleba 2. na woltyżerce przy młynku (koń miał mokrą sierść bez pasa (specjalnego siodła do woltyżerki )3. galop na niewygodnym koniu "bryknięcie" noga mi wypadła ze strzemienia [drugą sama wyjęłam] obrót walnęłam nogą o barierkę i gleba a instruktorka się śmieje (a siniak na 10cm i dziura w bryczesach ) i karze mi konia łapać bo na łąkę wiał
mój najśmieszniejszy upadek to mój jedyny upadek.było to tak:instruktorka kazała nam (mi i mojej koleżance )jezdzić bez strzemion kłusem anglezowanym,2 razy przeszłam do stępa i instruktorka się wydzierała że mam jechać kłusem.w końcu za 3 razem gdy straciłam ruwnowage nadal kłusowałam i póściłam wodze żeby nie szrpnąć konissia i spadłam koniś się zatrzymał a ja leżałam i tarzałam się ze śmiechu,moja koleżanka myślała że coś sobie złamię bo wyglądałam drastycznie i komicznie,odrazu wsiadłam i w siodle trzęsłam się ze śmiechu.musiałam przynieść instruktorce czekoladę a konisiowi kilogram marchewek ,bo spadłam nie z jego winy.:D
ja spadałam niezliczoną ilość razy, ale na początku przygody z jeździectwem, może dlatego, że pasjonuję się jazdą konną ok. 17 lat... Do tej pory zdarza mi się spaść z konia. Nawet mojej własnej posłusznej klaczy na której nikt inny nie jeździ czasem coś odbija, np. w cwale pędzi jak szatan, a ja na oklep bez kantara nawet, czy ogłowia trzymam się tylko grzywy - możliwy jest upadek. Jednak moje klaczki nie są na tyle zawrotne aby uciekać jak się spłoszą, tylko wracają po mnie. Do najstraszniejszych zaliczam: złamanie trzech palców i nogi oraz złamanie otwarte kości w stopie...
hmm... spadłam może z 4 razy a najczęściej zdziczałej Mirandy :)jechałam sobie żwawym galopem i musiałam przejeżdżać przez drąg który był z 10 , 15 cm od ziemi, to to bardzo ładnie przejechałam chyba z 3 razy , a jak już najeżdżałam koniem znów na drąg to konik zamiast ładnie przez niego przejść to przeskoczył tak jakby strzelił mi mocnego baranka, udeżyłam głową o drąg, a prawa noga została w strzemieniu, bo zachaczyłam butam ale szybko ją wyjęłam
ooo to całkiem sporo xda ile jeździsz ?------------------------------------------------Ja jeżdżę od 7 lat.18 razy spadłam z takiego kucyka szetlandzkiego haha :D
Ja mialam bardzo ciekawa przygode w zeszla sobote, w zasadzie nie byl to typowy upadek moze nazwe to upadkiem kontrolowanym ;p a wiec jechalam sobie galopem wszystko ladnie, pieknie a tu nagle konik Inkaust zaczal brykac, bylam na to przygotowana bo robil juz mi tak od poczatku lekcji, ale tym raze chyba udawal ze skacze przez przeszkode ;p a ja nie utrzymalam rownowagi polecialam na szyje i zsunelam sie pod szyje konia. Przez dobre 2 minuty kon pedzil galopem a ja biedna tak wisialam ;d Gdy w koncu sie zatrzymal zeskoczylam. Wszyscy smiali sie ze mnie ze wisialam na nim jak kurczak na roznie i faktycznie tak bylo! ;P
Moim najgłupszym (i jak na razie jedynym) upadkiem, był upadek z Burka, gdy jeszcze jeździłam stajni "Barbara". A było to tak: Jak w każdą sobotę jechałam na godzinną lekcje. Jeździłam, jeździłam (dodam, że w stępie) i nagle popuściłam Burkowi wodzę, aby wyciągnął szyje. Pozwoliłam mu jechać tam gdzie chce bo, to była już końcówka lekcji i pani Basia kazała mi się rozluźnić. Więc jadę sobie i Burek zjechał bardzo mocno na stronę ogrodzenia. Nogą już haczyłam o płot i dojeżdżałam do wystającej belki. Nie zdążyłam Burkiem zakręcić, więc Burek dalej jechał do przodu a ja? Ja odwrotnie - do tyłu xD Bo moja noga zahaczyła o belkę i nie zmieściła się, więc zaczęłam się obsuwać do tyłu aż "koń się skończył" A jaki Wy mieliście idiotyczny upadek?
Może nie idiotyczny ale 1 (mam nadzieję że ostatni :P ) upadek z konia , jechaliśmy kłusem w zastępie , jechały za mną 2 osoby. Instruktorka kazała im zjechać do środka q mi galopować , koń zrobił 2-3 kroki galopu , gwałtownie się zatrzymał , ja straciłam równowage i spadłam koniowi przez szyję. 30 minut po upadku (zaraz po jeździe) wylądowałam w szpitalu na prześwietleniu ręki xD
Ja wracałam z terenu na hucule. Jechałam z takiej strasznie stromej górki, w dodatku była tam soczysta trawka do zjedzenia ;P Trzymałam konika na krótszych wodzach, a ten nagle się zgiał a ja bum przez jego szyję i leżę xD
spadłam już ok.28 razy..xddnajśmieszniejszy ..hmm. próbowałam zagalopować na koniu ,który jest bardzo niechętny do galopu. Dałam mu bat na zad a ona(to była klacz) zaczęła brykać i zjechała do środka. Wtedy nagle poleciałam na szyje i tak zsunęłam się powolutku i upadłam robiąc taką jakby "żabka"hehZ konia z filmiku spadłam ok.7 razy. A tu takie dwa najśmieszniejsze upadki ;pphttp://www.youtube.com/watch?v=ZPt7PMYar6c
ze 100 razy,mój pierwszy upadek był w wieku 1,5 roku ;PObecnie nie spadam.Niektóre upadki kończyły się boleśnie(złamane żebra,poobijana głowa,bolące wnętrzności :/)-te upadki miały miejsce podczas ujeżdżania klaczy(2 lata temu).Ta kobyła nawet po mnie przeszła,ale jestem jej za jedną,ważną rzecz bardzo wdzięczna...otóż gdy stawała mi dęba(stanęła ze 65 razy),nauczyłam się utrzymać(a stawała mi prosto) i w chwili obecnej,jakikolwiek koń stanie mi dęba,potrafię się utrzymać ;) Za tą naukę jej dziękuje:)"Trudny koń przekazuje najwięcej" - to jest jednak prawda... ;)
coś ok 10 razyA najśmieszniejszy? Gdy zachciało mi się jeździć na oklep i podprowadziłam konia do podestu tylko nie chciał stać grzecznie przy wsiadaniu więc trzymała mi go kuzynka. W momencie gdy poczuł mój ciężar na sobie koń ruszył galopem. Ja byłam w pozycji jak dżokej Tylko on ma strzemiona i siedzi dłużej niż ja wtedy. Na zakręcie się utrzymałam lecz, gdy zaraz wyjechaliśmy z niego bęc na ogrodzenie.
1 raz z dużego konia i 3 razy z małego kucyka (jeździłam na oklep).Najśmieszniejsze były te z kucyka, bo nie umiałam z niego spadać(to wyglądało jakbym z niego zeskakiwała, tak po prostu hop i stoję sobie na nogach), po prostu jest za niski.Jeździłyśmy na nich z koleżanką, a że te kucyki stoją razem w boksie to się zaprzyjaźniły i ciągnęły tylko do siebie. Więc tak nie chciał się słuchać, więc nie dałam za wygraną i najpierw na jego grzbiecie walczyliśmy, a później jak się bardziej słuchał to zsiadłam z niego i kłusowaliśmy jedno kółko w ten sposób. No i chciałam wsiąść ledwo wsiadłam a on w kłusik (kucykowy) do tamtego no to ja oczywiście bum na nogi, no więc znowu wsiadam a on już wkurzony (znów nie zdążyłam dobrze na niego wsiąść) zaczął mi strzelać baranki, no to już dalej wiecie co ze mną... xD
ja spodłam ok.5 razy.najsmiesznieszy był jak spadłam z kucyka. Galopowałam w bardzo małym siodle i nagle kucyk skręcił a ja przeleciałam przez jego głowe. Moje koleżanki śmiały sie ze mnie przez kilka dni. Ja sama sie z tego smieje jak sobie przypomne. Ps.kuzynka to nagrała
u nas w stadninie za każde spadnięcie z konia piecze się dla instruktora ciasto/placek. ___Gdy mój kucyk stał w miejscu, miałam się na nim obrócić twarzą do zadu. Przesunęłam dwie nogi na prawą stronę i już miałam przekładać prawą nogą i miało być wszystko ok zsunęłam się z szetlanda na równe nogi. Jechałam na oklep, więc nic dziwnego, że było mi ślisko. A pani oczywiście uznała to za upadek i teraz muszę coś upiec. :o
Spadłam chyba ok.3 razy :)Raz koń się spłoszył, drugi : na oklep Trzeci jest najlepszy. Dość "idiotyczny" :DJadę,jadę. Potem instruktorka każe mi się zatrzymać, więc staje. Zadowolona, upojona jazdą, a tu nagle głodomor podemną schylił się gwałtownie po trawę, a ja przez szyję. Ale przyznam, że to był mój najlepszy przewrót w przód w życiu :P Haha. Instruktorka przez tydzień miała z tego niezły ubaw.
u nas w stadninie za każde spadnięcie z konia piecze się dla instruktora ciasto/placek. ___Gdy mój kucyk stał w miejscu, miałam się na nim obrócić twarzą do zadu. Przesunęłam dwie nogi na prawą stronę i już miałam przekładać prawą nogą i miało być wszystko ok zsunęłam się z szetlanda na równe nogi. Jechałam na oklep, więc nic dziwnego, że było mi ślisko. A pani oczywiście uznała to za upadek i teraz muszę coś upiec. :oU mnie na obozie było podobnie tyle że należało przynieść żelki lub czekoladę (dzieciaki niosące z 4 paczki najzwyklejszych żelków z polo, zmierzające do siodlarni lub na stołówkę - widok bezcenny).Ja spadłam z 4-5 razy.Najśmieszniejszy przydarzył się na dość niziutkim SP - Izotronie. Było ciepło zamiast w hali poszliśmy jeździć na dworze. W stajni nie ma takiego prawdziwego padoku, do jazdy po prostu - tylko jeden z przeszkodami. Tak, więc jeździłyśmy na trawie tuż koło stadniny (ja i koleżanka na quarterce). Izo to koń bardzo leniwy, więc albo chodzi na tyłach albo z palcatem. Teraz ja chodziłam za koleżanką. Izo kilka razy zaczął mi się schylać do trawki i ja zwykle zamiast odchylić się to leciałam też. Instruktorka mi powiedziała co robić i przez chwilę było ok. Chodziłyśmy już w stępie, a tu nagle ni z tego ni z owego, koń bęc szyja w dół, pysk do trawy, a ja z zaskoczenia przez łeb i leżę. Ze śmiechu nie mogłam wsiąść z powrotem ;)
spdlem z1ras spdlem z konia omieniu iskra poczas wraczalem z pola wytraszyla mie rzucila peknieta prawa reka jest stlo nie dwano tyko tyko reka ucierpila poczas klusem mie rzucila stnela deba i spdlem na rekem swojego konia
Ja spadłam z konia 1 i pół raza.Ten drugi raz był śmieszniejszy.Miałam wtedy pierwszy raz zagalopować.Gdy tylko koń zaczął szybciej biec Ja straciłam rownowagę i po chwili znalazłam się na szyi Henny,A koń nadal galopował!Dobiero po jakiś 5 taktach instruktor ją zatrzymał i mogłam zeskoczyć ( podciąganie się na konia nie miałoby już wogóle sensu,bo w 3/4 byłam już na ziemi) Ale jeszcze jeżdżę.
hmm. trochę ich było.. :P coś około 10. jeśli nie więcej. podczas jazdy, terenu.na oklep. kiedyś jeździłam na Palomie no i mam się okręcić dookoła i już na ostatnim przeżucie nogi trochę za mocno się zamachnęłam i zsunęłam się w konia. ;]a najśmieszniejszy upadek to był ostatni z Pasji. byłam u koleżanki i pojechałyśmy w teren. postanowiłyśmy zdjąć siodła i wejść do takiego stawu. a konie trzeba było wprowadzić. no i biorę Pasję, wprowadzam ją do wody. (Karolina już wskoczyła na swojego konia) no i chcę wsiąść. pierwsze podejście. nie udało się. za drugim razem juz poszło lepiej. zamiesiłam się na grzbiecie i się zaczynam podciągać. przerzucam nogę i nagle bach, leżę w wodzie po drugiej stronie konia. ;p dziewczyny miały taki ubaw, że ojej. ;p
u nas w stajni też trzeba coś przynieść za upadek ja już nie liczę swoich kiedyś się bałam spadać ale to przeszłość ostatnio po skoku (uczę się od 2 tyg) wisiałam koninie na przodzie i na 2 foule konik się potknął i poleciałam przez szyję ale tak śmiesznie, że jakoś się jej złapałam, zrobiłam "gwiazdę"- przez chwilę widziałam sufit hali pod nogami, kobyłka podciągnęła szyję do góry a ja miękko wylądowałam na nogach teraz się ze mnie śmieją, że zamiast uczyć się skoków to na woltyżerkę powinnam się zapisać ;))http://jezdziectwomojehobby.blogspot.com/
a tak się trzeba trzymać super koń gdyby nie ona to na pewno gryzła bym ten piach ;)http://www.facebook.com/photo.php?fbid=1813822514656&set=a.1705102476723.80546.1512847863&type=1&theater
Ja spadłam koło 15 razy. Najśmieszniejszy, był wtedy gdy najeżdżałam na kucyku na przeszkodę. Byłam ostatnia w zastępie. Przedostatni koń zatrzymał się i stał po jednej stronie drugi się zatrzymał po drugie. Ale trudno, jadę. Zagalopowałam, kucyk się spłoszył, po przeszkodzie się potknął a ja gdzieś wyleciałam. po upadku goniłam go po padoku z 5 minut. xD
Ja spadłam 6 razy a jeżdżę prawie 10 lat :PMój pierwszy upadek był najśmieszniejszy bo spadłam przy moim pierwszym galopie...haha...jechałam akurat na folblutce, z która normalnie zagalopowałam, ale zgubiłam strzemiona i w jednym z narożników już nie miałam siły sie trzymac i poprostu sie zsunełam, mój instruktor powiedizał, że wyglądało to komicznie....haha....szczeże bolało....ale usmiech był i ciasto też upieczone było kiaaahaha.Reszta moich takich upadków nie była śmieszna hee..;/ :D
Ja też miałam durny upadek. Oczywiście bywało boleśnie, bywało niebezpiecznie, ale tym razem było komicznie, tzn. pod koniec jazdy poluzowałam popręg, zapięłam z obu stron na ostatnią dziurkę. Zachciało mi się woltyżerki, więc zaczęłam robić różne wygibasy. W pewnym momencie usiadłam po damsku, na jednej stronie siodła iii... zjechałam razem z siodłem pod brzuch :P
spadłam 11 razy najgłupszy mój upadek to jak klacz podczas galopu wpadła w poślizg i uderzyłam nosem o siodło ,i spadłam .Leżąc na ziemi krzyknęłam - tylko nie w twarz- jak wstałam to po ,,pilingu" miałam niesamowicie czerwony nos i płakałam ze śmiechu z tego co krzyknęłam
spadłam już ok.28 razy..xddnajśmieszniejszy ..hmm. próbowałam zagalopować na koniu ,który jest bardzo niechętny do galopu. Dałam mu bat na zad a ona(to była klacz) zaczęła brykać i zjechała do środka. Wtedy nagle poleciałam na szyje i tak zsunęłam się powolutku i upadłam robiąc taką jakby "żabka"hehZ konia z filmiku spadłam ok.7 razy. A tu takie dwa najśmieszniejsze upadki ;pphttp://www.youtube.com/watch?v=ZPt7PMYar6cOglądałam filmik XD Dobreee...Ja nie spadłam ani razu chociaż była chwila grozy... jak jechałam bez strzemion na klaczy Italia. Kłusik ,kłusik i nagle straciłam równowagę ,przechyliłam się w lewo i już myślałam ,że leżę. Ale jakoś się uratowałam i nie pocałowałam Matki Gleby :D
Ja spadłam ok.5 razy ... Mój najśmieszniejszy upadek był wtedy gdy byłam jeszczę na lonży ... Przy wsiadanie nie trzymałam wodzy i koń odszedł sobie od schodków a ja plac! w błoto ... Później przez całą jazdę siedziałam w siodle mokra i brudna :P
Ja spadłam raz, a właściwie ześlizgnęłam się xDMieliśmy akurat zastępstwo z innym instruktorem. Dostałam hucułka na oklep. Pani kazała nam zagalopować i jakaś dziewczynka przede mnie wjechała a konik nagle przeszedł do kłusa, a ja się ześlizgnęłam :D Na obozie w terenie prawie bym spadła jak jechaliśmy na pławienie (byłam na dość wysokim koniu Gardzie na oklep). Gdy zagalopowaliśmy Garda przeskakiwała mi każdy korzeń. Gdy przeszliśmy do kłusa prawie się ześlizgnęłam ale podciągnęłam się grzywy :D
Ja spadłam raz, a właściwie ześlizgnęłam się xD Mieliśmy akurat zastępstwo z innym instruktorem. Dostałam hucułka na oklep. Pani kazała nam zagalopować i jakaś dziewczynka przede mnie wjechała a konik nagle przeszedł do kłusa, a ja się ześlizgnęłam :D Na obozie w terenie prawie bym spadła jak jechaliśmy na pławienie (byłam na dość wysokim koniu Gardzie na oklep). Gdy zagalopowaliśmy Garda przeskakiwała mi każdy korzeń. Gdy przeszliśmy do kłusa prawie się ześlizgnęłam ale podciągnęłam się grzywy :D
mój bardzo fajny upadek był z Palomy. uczyłam się skakać na dużych przestrzeniach, czyt. padok. no i najeżdżam na przeszkodę. najpierw koziołki. Paloma ładnie idzie i przed samą przeszkodą odwrót w bok. a ja straciłam równowagę i bach. przeleciałam nad przeszkodą i wylądowałam spory kawałek za nią. instruktor bardzo ładnie uchwycił moment spadania. ;p
Ja spadłam łącznie ok 50 razy( może więcej):). A najśmiejszniejszym upadkiem był upadek przy wsiadaniu: wsiadałam ze stopnia na oklep a ponieważ mam wysokiego konia (170 w kłębie) wybiłam się bardzo wysoko, i niestety zamiast na koniu wylądowałam spory kawałek za nim:D
Moim śmiesznym upadkiem był upadek w terenie z kucyka. Jechałam sobie w dół kolo rowu i nagle kochanemu kucykowi zachciało się wskoczyć w ten rów.. mnie podbiło do góry bo to był niespodziewany skok i spadłam na trawę. :D
mój bardzo fajny upadek był z Palomy. uczyłam się skakać na dużych przestrzeniach, czyt. padok. no i najeżdżam na przeszkodę. najpierw koziołki. Paloma ładnie idzie i przed samą przeszkodą odwrót w bok. a ja straciłam równowagę i bach. przeleciałam nad przeszkodą i wylądowałam spory kawałek za nią. instruktor bardzo ładnie uchwycił moment spadania. ;pNiezłe nostalgiaa !! XD
nigdy nie spadłam z konia
a długo jezdzisz ?
tak 2 lata
Mój pierwszy upadek był na małym koniku. Miałam galopować więc wyjechałam n zewnątrz i sobie kłusowałam. Nagle konik zagalopował a ja nie wedzieć czemu nagle leżę na ziemi a konik galopuje dalej ale już beze mnie ... :D
Żaden z moich 9-ciu upadków nie był śmieszny, przykro mi :)
około 10 najśmieszniejszyjade na przeszkode i koń mi się zatrzymał się ja przeleciałam przez szyke przeskoczyłam przez przeszkode lądując na 2 nogach instruktorka się zaśmiała "no na następnych zawodach nawet konia nie będzie ci potrzeba"
Ja spadłam dwa razy . Raz jak jechałam kłusem na oklep , na koniu , który nie dość , że wybijał strasznie mocno , to miał jeszcze wbijający się kłąb . W końcu był trach i walnęłam kolanem o ścianę ujeżdżalni :PDrugi raz to koń mi brykną
Ja spadłam tylko raz, ale myślę, że ze strony widza musiało to wyglądać tak, jakby kobyła wyskoczyła spode mnie. Ona się po prostu spłoszyła, a ja się nie utrzymałam :P
Ja nigdy nie miewalam smiesznych wypakow. Zazwyczaj nie koncza sie dobrze :( Raz kon tak sobie postanowil zaszalec, ze spadlam na kregoslup, nie moglam wstac, no i oczywiscie co ?Szpital. Ale w ogole mnie to nie zrazilo do jazdy :D
Oczywiście miałam kilka razy jakieś małe upadki, ale raz trafił się nieco gorszy, bo złamałam sobie prawą rękę. Tyle, że jak zleciałam to nic mnie nie bolało, a ponieważ było to w połowie treningu, to jeszcze pół godziny sobie pojeździłam, poskakałam. A potem, już w domu ręka mi spuchła i skoczyło się w gipsem w szpitalu. xD
Spadłam jakieś 5 razy ;) najśniesznejszy był na obozie, na lekcji woltyżerki. Ustałam na Majce (kuc walijski wiec nie duża była) i ruszyłam stępem, a tu ona nagle kłusem mi biec (szczęście, ze była na lonży) i spadłam w tył i wbiłam się w piasek na kształt litery "v" tyłek miała w piasku, a nogi i tułów do góry.
spadłam 4 razy a jeżdże rok ; DTen pierwszy i najsmieszniejszy był takie że wsiadałam na oklep na lonże i koń wszedł w schodki i zaczał brykać a ja spadłam ; D o dziwo wszytskie upadki były na oklep xD
ja spadłam dokładnie 29 razy. :D
ooo to całkiem sporo xda ile jeździsz ?
ja spadłam jakieś 3 razy 1. na lonży (moja pierwsza jazda) jedziemy w stępie martwego "indiańca" miałam zrobić a tu trach lonża strzeliła a ja leże w siodle a on galopuje i gleba 2. na woltyżerce przy młynku (koń miał mokrą sierść bez pasa (specjalnego siodła do woltyżerki )3. galop na niewygodnym koniu "bryknięcie" noga mi wypadła ze strzemienia [drugą sama wyjęłam] obrót walnęłam nogą o barierkę i gleba a instruktorka się śmieje (a siniak na 10cm i dziura w bryczesach ) i karze mi konia łapać bo na łąkę wiał
soczkowaty, ciekawe te twoje upadki :)A ja jeszcze nie spadłam... ale chyba wszystko przede mną bo na razie sie ucze galopowac i skakać...
mój najśmieszniejszy upadek to mój jedyny upadek.było to tak:instruktorka kazała nam (mi i mojej koleżance )jezdzić bez strzemion kłusem anglezowanym,2 razy przeszłam do stępa i instruktorka się wydzierała że mam jechać kłusem.w końcu za 3 razem gdy straciłam ruwnowage nadal kłusowałam i póściłam wodze żeby nie szrpnąć konissia i spadłam koniś się zatrzymał a ja leżałam i tarzałam się ze śmiechu,moja koleżanka myślała że coś sobie złamię bo wyglądałam drastycznie i komicznie,odrazu wsiadłam i w siodle trzęsłam się ze śmiechu.musiałam przynieść instruktorce czekoladę a konisiowi kilogram marchewek ,bo spadłam nie z jego winy.:D
ja spadałam niezliczoną ilość razy, ale na początku przygody z jeździectwem, może dlatego, że pasjonuję się jazdą konną ok. 17 lat... Do tej pory zdarza mi się spaść z konia. Nawet mojej własnej posłusznej klaczy na której nikt inny nie jeździ czasem coś odbija, np. w cwale pędzi jak szatan, a ja na oklep bez kantara nawet, czy ogłowia trzymam się tylko grzywy - możliwy jest upadek. Jednak moje klaczki nie są na tyle zawrotne aby uciekać jak się spłoszą, tylko wracają po mnie. Do najstraszniejszych zaliczam: złamanie trzech palców i nogi oraz złamanie otwarte kości w stopie...
hmm... spadłam może z 4 razy a najczęściej zdziczałej Mirandy :)jechałam sobie żwawym galopem i musiałam przejeżdżać przez drąg który był z 10 , 15 cm od ziemi, to to bardzo ładnie przejechałam chyba z 3 razy , a jak już najeżdżałam koniem znów na drąg to konik zamiast ładnie przez niego przejść to przeskoczył tak jakby strzelił mi mocnego baranka, udeżyłam głową o drąg, a prawa noga została w strzemieniu, bo zachaczyłam butam ale szybko ją wyjęłam
ooo to całkiem sporo xda ile jeździsz ?------------------------------------------------Ja jeżdżę od 7 lat.18 razy spadłam z takiego kucyka szetlandzkiego haha :D
Ja spadłam jeden razy . Raz jak jechałam kłusem na oklep , na koniu ,
ha ha ja spadłam raz, kiedy przeskakiwałam na oklep przez rów, piękny upadek... ale ja jeżdżę tylko 7 miesięcy :)
Ja mialam bardzo ciekawa przygode w zeszla sobote, w zasadzie nie byl to typowy upadek moze nazwe to upadkiem kontrolowanym ;p a wiec jechalam sobie galopem wszystko ladnie, pieknie a tu nagle konik Inkaust zaczal brykac, bylam na to przygotowana bo robil juz mi tak od poczatku lekcji, ale tym raze chyba udawal ze skacze przez przeszkode ;p a ja nie utrzymalam rownowagi polecialam na szyje i zsunelam sie pod szyje konia. Przez dobre 2 minuty kon pedzil galopem a ja biedna tak wisialam ;d Gdy w koncu sie zatrzymal zeskoczylam. Wszyscy smiali sie ze mnie ze wisialam na nim jak kurczak na roznie i faktycznie tak bylo! ;P