Reklama
  • patiQniara 2011-10-20 16:35:54

    Spadłam wiele wiele razy, ale jeśli chodzi o najśmieszniejszy upadek był w stępie dawno dawno temu. Pamiętam, że była to przełomowa jazda bo pierwszy raz od wielu wielu wcześniejszych jazd wychodziło. Pamiętam, że na tej samej jeździe było moje jedno z pierwszych poprawnych zagalopowań ze stój i stępa i wyższy skok niż zazwyczaj. Spadłam przy rozstępowaniu gdy "skonana" ale i zadowolona z siebie i konia, zarzuciłam obydwie nogi na przód siodła (tak jak do podciągania popręgu), a że jeździliśmy na łączce to koń szybko wykorzystał moje luźne wodze i całkowite rozluźnienie. Zatrzymał się i schylił do trawy, cóż skubnąć nie zdążył bo wylądowałam przed jego zdziwionym pycholkiem na swoje cztery litery :D

  • patiQniara 2011-10-20 16:38:58

    i odbiegając od tematu. Instruktorka, która widziała ten "wyczyn" podsumowała to śmiechem i wrzeszczeniem "czeekolaaada!" - i właśnie za to ją uwielbiam :D

  • sola 2011-10-20 20:44:43

    ja spadłam 9 razy a mój najsmieszniejszy upadek to upadek w galopie na małym kucyczku jak spadłam leżałam nieruchomo a kucyk chciał zjeść trawe więc mnie przeskoczył i poszedł jeść

  • Reklama
  • JarekPMI 2011-10-20 20:52:29

    spadłem około 30razy a jeżdżę tylko rok ;d ale raz na koniu raz pod koniem jestem lekko ekstremalnym jeźdźcem mój najśmieszniejszy kiedy wpadłem w przeszkodę

  • Oczy Nocy 2011-10-21 20:25:27

    Kilka razy spadałam, ale czy było to śmieszne to nie wiem. Ale generalnie mam zawsze takie "szczęście" że w stadninach których jeżdżę gdy spadasz z konia podczas jazdy na której są sami dorośli to stawiasz wódkę, i za każdym razem spadałam przy dorosłych :) (też jestem pełnoletnia) I za każdym razem musiałam stawiać (już wolałabym to ciasto upiec ;/) A najśmieszniejszy to chyba jednak będzie jak się po prostu zsunęłam z kucyka wjeżdżając pod górkę bo maluch się psa wystraszył.

  • medziks1 2011-10-31 19:09:43

    Ja spadłam kilkanaście razy. Raz na mojej 1 jeździe konnej na lonży. Jest taki zwyczaj, ze się chipsy stawia za upadek. P. mówi : Daj Magdzie (mi) jakieś ćwiczenie,żeby spadła, bo się za dobrze trzyma. I miałam stanąc na siodle. Ok. Stoję, a nagle konik rusza, ja zostałam i bach! Na ziemi. :)A raz przy moich pierwszych galopach na fajnej i szybkiej klaczy. Galopuje i nagle w narozniku zrobiłam fikolka bokiem przez siodlo. Wszyscy mysleli ze cos poważnego mi się stało a ja w śmiech. :)

  • podkowa96 2011-11-01 20:18:10

    Ja jeżdżę 4 lata i jeszcze ani razu nie spadłem ^^

  • Reklama
  • soczkowaty 2011-11-02 21:34:50

    soczkowaty, ciekawe te twoje upadki :)A ja jeszcze nie spadłam... ale chyba wszystko przede mną bo na razie sie ucze galopowac i skakać...nie ciekawe uwierz ale jeździłam w tedy w dziwacznej stadninie <lol>

  • koniarka5 2011-11-07 20:42:56

    no to tak jade sobie cwałem(jeżdże na folblutach) a tu nagle koń staje mi dęba utrzymałam się. Potem z cwału zatrzymał się do stój. I wyleciałam w powietrze jak niewiem co. Spadłam ok.2 razy od 1roku. Ale na szczęście nic się nie stało.

  • kochammkonie 2011-11-16 20:07:26

    Ja nie spadłam taak bardzo dużo razy ale niedawno......Jechałam sobie na przeszkodę koń najpierw się zatrzymał a później gwałtownie wyskoczył w górę ja wtedy przeleciałam nad szyją i wylądowałam głową w zaspie śnieżnej... To był ubaw..:)

  • Julia Koniara 2011-11-17 15:51:09

    Ja jeżdżę 4 lata i jeszcze ani razu nie spadłem ^^No to się nieźle trzymasz! :)

  • Reklama
  • izapyza 2011-11-18 20:03:11

    Ja miałam raz typowo  śmieszny upadek, w kazdym razie wszyscy sie rechotali, w instruktorem włacznie. Jechaliśmy w terenie spora grupą. Miałam folbluta, który po wypadku nie chciał za nic zblizyc sie do niczego co było chocby atrapą przeszkody... Na drodze lezał pień,  W zasadzie było to powalone drzewo,   mój koń nie chciał sie do niego nawet zblizyc mimo że wszyscy przeszli. A drogę mielismy odciętą.Pozostało mi tylko jedno rozwiązanie- przejechanie kilka metrów dalej pod zwalona gałęzią tegoż drzewa która tworzyła w tym miejscu cos w rodzaju odwróconej litery V. A więc wycelowałam w środek, schyliłam sie maksymalnie przytulając do szyi konia. Zabrakło chyba kilku centymetrów, rozległo się głośne BAM,  koń przeszedł wolnym stępem, a ja zostałam na drzewie... :( 

  • redakcja 2011-11-18 20:47:47

    ja też nie zaliczyłam ani jednej gleby ... na hubertusie wymieniałam się z takim panem ,żeby przejechać rundę honorową ... "Dasz radę nie spaść?" -zapytał."Taak..."-powiedziałami tu instruktorka wtrąciła swoje 5 groszy :"Ona się w siodle utrzyma spokojnie ,tyle ,że jeszcze nie galopuje"Tak więc chyba dobrze się trzymam... co prawda było kilka prawie upadków ,ale ... PRAWIE XD

  • liluss 2011-11-19 15:03:49

    Ja spadłam 2 razy w 1.5 roku. 1 raz był na kochanej klaczce Borze (to dziś pierwszy raz na niej skakałam..było cudnie ! ) konie się wystraszyłe ruszył cwałem mój koń i potem zatrzymał nagle bo przed nim był czołowy i SIUP ! Nie ma mnie w siodle. To nie bolało. Potem (miesiąc później) dostałam "spokojnego" Hocusa. Przyznam że był wyskoki. Ponad 170. Miałam zagalopować a ten "baranka" strzelił. Nawet nie spróbowałam zagalopować na nim. ;( Wtedy miałam załamke bo wystraszyłam się. To bolało. Ale przełamałam się. Wtedy dostałam La Porte i znowu odważyłam się jeździć. A dziś skakaliśmy ja na Borze, cudowne uczucie... :)liluss

  • lomu 2011-11-20 15:28:32

    A teraz powiem Wam jaki rekord pobiłam- trzy gleby na jenej jeździe. Wynik treningu na wyjątkowo wrednym koniku polskim, który z całej siły wyszarpywał mnie z siodła przy zagalopowaniu. Do tej pory jestem tak zdruzgotana, że nie wiem czy dalej kontynuować naukę, ale mam karnet do wyjeżdżenia, więc chyba muszę... Nie wiem jak się znowu zmobilizować. Podcięło mi to cholernie skrzydła, bo myślałam o jeździectwie poważnie i marzył mi się kurs instruktorski, a tu taka hańba... W ciągu jedenastu miesiecy jeżdżenia, ogólny bilans - pięć gleb :(

  • podkowa96 2011-11-20 20:05:09

    Ja jeżdżę 4 lata i jeszcze ani razu nie spadłem ^^No to się nieźle trzymasz! :) Dzięki ^^ :P

  • Reklama
  • EragoN277 2011-11-22 12:59:52

    Ja jeżdżę dopiero 3 miesiące i na szczęście jeszcze nie miałam okazji spaść, ale raz, kiedy pomagałam koleżance wyczyścić konia, to najpierw mnie ugryzł, a potem dostałam kopniaka ( na szczęście tylko w ramię)

  • Fanabella 2011-11-23 21:46:44

    A ja się pochwalę!Mój genialny upadek (ale i piekielnie bolesny, i dość niebezpieczny) , spośród 29, był w lipcu.Wsiadam na konia, trening, jak to trening. Instruktorka każe mi przyspieszyć galop, (na lonżowniku jakby co, z powodu deszczu) .No i galop stał się troszkę szybszy.A tu nagle zza rogu wylatuje TRAKTOR. Konik przyspieszył jeszcze bardziej,  a ja  półsiadzie, tracę równowagę. Nogi. Chciałam jako tako złapać równowagę ( wiem że bez najmniejszego myślenia) i wstałam w strzemionach. A koń przyspieszył, a ja się zatrzymałam. Dosłownie. Koń se pobiegł dalej, a ja spadłam pionowo, dosłownie pod kątem prostym na ziemie.A teraz ta mniej przyjemna część. Jak upadałam , koń w ostatniej chwili wykręcił, i docisnął zadem mój brzuch. Przez niezłe pięć minut, nie mogłam złapać powietrze w płuca. Jednak po chwili wstałam, i polazłam na Wengusia (bo tak zwał się ten koń).I od razu powiem, ze pięć minut później pojechałam na drążki w galopie. Bolało, a twarz miałam koloru czekolady, którą przyniosłam na następną jazdę ( ponieważ czekolada była w plamy, to i moja twarz, miała wielkie brudne placki.

  • Roxi 2011-11-24 20:27:54

    No więc jeździłam na oklep na małym kucyku i wsiadłam ledwo co (bo byłam jeszcze jakby, no na skos, przy wsiadaniu), a on pogalopował mi i strzelił barana, wodze były długie no i mi noga w jedną wpadła i zleciałam na nogi, a on się zatrzymał. xD

  • M-koniara-29 2011-11-25 16:07:11

    Ja jeżdżę 3 lata i 0 upadków na koncie... na razie :)

  • lomu 2011-11-26 21:04:15

    spadłem około 30razy a jeżdżę tylko rok ;d ale raz na koniu raz pod koniem jestem lekko ekstremalnym jeźdźcem mój najśmieszniejszy kiedy wpadłem w przeszkodę  Jesteś The Best! Proszę daj mi choć połowę Twojej beztroski i pogody ducha! :*

  • koniara2000 2011-11-26 21:39:37

    a ja myślę, że instruktorzy dają ci spokojne konie

  • vanilla 2011-11-26 22:25:19

    Nie wiem ile razy już spadłam bo przestałam liczyć :P ale tego upadku nigdy nie zapomnę. Było to dawno temu podczas stępu w terenie. Miałam wtedy pożyczony toczek, bo swojego zapomniałam zabrać. Był trochę felerny bo miał odłamany kawałek tego "guziczka" na czubku. W terenie przejeżdżaliśmy pod drzewem z nisko zwieszonymi gałęziami i nagle do mojego toczka przyczepiła się gałązka. Chciałam ją odczepić ale mocno się zahaczyła o ten uszkodzony guziczek, nie było to jednak takie proste i nagle owa gałązka straciła swój zasięg (koń cały czas szedł w zastępie) i ściągnęła mnie z jego grzbietu :P wszyscy mieli niezły ubaw :D

  • Reklama
  • Just in 2011-11-28 07:31:29

    Mój pierwszy i na razie jedyny upadek zdarzył się po czterech miesiącach nauki. Śmieszny to specjalnie nie był, ale głupi na pewno. Do tej pory widywałam tylko osoby spadające podczas galopu. A ja...Jechałam sobie stępem na początku lekcji. Nagle mocniej zawiał wiatr i zaszeleściły liście w lesie za ogrodzeniem. Koń( jeden z najspokojniejszych w stadninie) wykonał gwałtowny skok w bok. A ja zostałam tam gdzie byłam. Efekt wiadomy. Na szczęście tylko się trochę poobijałam, ale ręka zaczęła mnie boleć dopiero godzinę później:)No i teraz czeka mnie pierwsze przyniesienie czekolady ( u nas jest taki zwyczaj. Mówi się, że to przeprosiny za opuszczenie konia bez zgody instruktora)

  • lomu 2011-11-28 11:26:58

    U nas to flaszka :)

  • majkowaa335 2011-11-29 16:39:22

    No mój jak dotąd najśmieszniejszy upadek , bynajmniej wszyscy się w stajni z tego śmieją . A więc pierwszy raz pojechałam do nowej stadniny w której dotąd jeżdżę i miałam jeździć na pewnym koniu "PATI" . hmm właścicielka zapytała mnie się czy umiem szybko wsiadać na konia bez krzesełka , a ja oczy bo no nigdy bez krzesełka nie wsiadałam gdyż w poprzedniej stadninie wsiadało się TYLKO z niego . No więc jakoś tam wsiadłam i lekko przyłożyłam łydkę można powiedzieć że prawie wgl nią nie dotknęłam . A tu kurde ja nwm co się dzieje było dokładnie tak jak na pokazach koń siada i kładzie się na bok ja lekko zdezorientowana noga przygnieciona ale jakoś ją wydostałam , wszyscy się śmieli bo pierwszy raz zobaczyli że osoba jeżdżąca nwm miesiąc i kładzie konia jak na pokazach huehue . Właścicielka dotąd nie wie jak ja to zrobiłam . Ja zresztą też . Może to nie jest aż tak śmieszne ale cóż nic śmieszniejszego nie miałam a jeżdżę już 7 miesięcy .Mam jeszcze coś ale to już nie jest śmieszne . Pewnego razu wybraliśmy się w teren był prosty odcinek i miał być galop więc ok . Jechałam na mojej ukochanej klaczce Mewie , znam ją już dosyć dobrze i wiem że lubi się pościgać . Więc jest galop wszystko ładnie pięknie ok konie już zwalniają Mewa zaczęła już kłusować a w pewnym momęcie prowadzący teren znowu popędził konia i nie ostrzegł . Konie zaczęły galopować była kawałek przede mną ale jak to Mewa trzeba szybko dogonić i mi ostro wyrwała ja się nie utrzymałam i spadłam , nwm jak to się stało ale wylądowałam przed koniem chociaż spadłam na bok , koń mnie przeskakiwał a ja widziałam tylko jej kopyta nad głową , zrobiłam unik i spojrzałam gdzie wylądowała . Spojrzałam i ... koń wylądował na mniejce gdzie ja leżałam . więc by było kiepsko ze mną gdybym nie zrobiła uniku . Wstałam i ostatkiem sił krzyknęłam : " Łapcie Konia ! " nie usłyszeli , dopiero zorientowali się widząc konia beze mnie . Zaraz zawrócili , ja ledwo co szłam chciało mi się wymiotować stałam już przy nich i odpoczęłam 10 min . Cały czas mnie się pytali czy dam radę , czy nic mi nie jest. Później było ok . Pojechaliśmy do lasu śmiecińskiego na "Piachy" niedaleko Ciechanowa gdzie mieszkam . Wracając już Basia zapytała mnie się czy chcę z nią wrócić stępo - kłusem czy dam radę z resztą galopować do stajni  . Zdecydowałam że przekłusuję z Basią . gadałyśmy i zaproponowałam żebyśmy pojechały konno do moich dziadków . Zadzwoniłam , babcia się zgodziła . Zajeżdżając babcia wyniosła cieplutkie pączki i kompot .  Dziadek był na polu . Wracając oczywiście pojechałam kawałek na drogę piaskową do dziadka . Przywitałam się i spadamy . Ale co to by było jak byśmy nie zrobiły popisówki . Oczywiście galopem wyrwałyśmy po drodze . Tylko słyszałam jak babcia woła : "Milena Wolniej! " huehue i tak szczęśliwie skończył się ten dzień . Miałam tylko lekko rozkrwawione plecy ale to pikuś . ;DPo tym upadku nie spadłam ani razu ale to stało sie niedawno więc wszystko jest możliwe . ;pp

  • Karolcia124 2012-01-24 11:39:35

    Zaliczyłam w życiu 3 upadki,ale jakoś wyszłam z nich cało. Na obozie jeździeckim gdy się spadnie kupuje się instruktorowi czekoladę. Raz zajrzałam do szafki instruktorki a tam bęc z 20 czekolad wysypało się na podłogę. Jeden upadek był bardzo bolesny a drugi...idiotyczny.Jechałam w terenie na hucułku i klacz potknęła się o kamień. Ja poleciałam do przodu ale czym prędzej złapałam się szyi. Gdy koń podniósł łeb i zaczął nim kręcić, jakby nigdy nic zsunęłam się na ziemię.

  • Estonia 2012-01-25 19:44:35

    heh fajne... a ja miałam idiotyczną glebę, tylko że jechałam na koniu instruktorki, a to wałach, leń, grubas, i jakby tego było mało, ma równe 187 cm w kłębie. jechałam w stępie, rozstępowanie przed jazdą. ten koń ma tendencję do tego, że w najmniej odpowiednim momencie robi ostry skręt do środka. ja jadę bez strzemion, kompletny luzik xd prawię lezę na koniu a tu nagle koń obracił sie o 180 stopni  a ja w cudnym stylu zaliczyłam glebę :) trenerka się zakrztusiła ze smiechu a ja siedze na piachu i : o co cho? hihihihihihihi

  • redakcja 2012-01-26 18:31:09

     Miałam 1 upadek w życiu. Było to na wakacyjnym obozie konnym. Zaczęłam wtedy jeżdzić konno-byłam w początkującej grupie. Na połowie obozu pani powiedziała żeby wyjąć z siodeł strzemiona. No byłam słaba i pani nam wtedy poganiała konie długim batem. Instruktorka nagle mówi że zachwile kłus. Miałam wtedy konia który był nieco dziki (miał na imię Mustang) . No i pani strzeliła batem a on ledwo co russzył, pózniej jeszcze raz i już zakłusował, ale był to dość wolny kłus. No i mach 3 raz batem i tak przyspieszył że zwyczajnie się nie utrzymałam w siodle. Kon chyba nawet nie zauważył że wypadłam z siodła dalej toczył kułka kłusem po hali. Oczywiście   następnego dnia czekolada.

  • Jetaa 2012-01-26 19:29:21

    Ja pierwszy raz jak upadłam to przy zagalopowaniu , ale jakoś tak dziwnie upadłam , że złapałam się barierki i chwilę tak wisiałam aż spadłam , klacz na której jeździłam jest spokojna , poszła na środek i " zaczekała za mną " hah . A kolejny upadek też w galopie , spadłam przez szyję konia i zrobiłam dziwnego "fikołka" w locie , jak się okazało , ale nic mi się nie stało ;D

  • gromowataa 2012-01-27 01:05:07

    jejć, najwięcej upadków miałam przy nauce galopu bo byłam lekka i konie mnie ponosiły, ile razy? nie liczyłam :D a najśmieszniejszy upadek hmm , chyba jak koń zaczął galopować puściłam wodze i spadłam spadając głową w dół w płot ,połamałam belkę i spadłam do dołku :D za 5 min wsiadłam spowrotem.

  • Martynka123 2012-01-27 01:20:12

    Hehe to ja raz miałam polewkowy upadek na lekcji woltyżerki... Ja se stoje na koniu a tu nagle moja kol zeskoczyła z siana jak Siwa sie przestraszyła podskoczyła mi ja upadłam na jej grzbiet 9starałam sie jak najbardziej amortyzować upadek żeby nie połamać siebie ani jej) no i przekoziołkowałam do tyło spadłam na zad i co...? walnełam twarzą w dupę;p to było troche obleśne ale tak sie z tg polewałam, że nie mogłam oddychać ;d

  • Libia02 2012-01-28 23:03:45

    Ja spadłam z konia 5 razy ale myślę że każdemu się zdarza ;).

  • emolkaa 2012-01-29 09:49:58

    Ja spadłam 2 razy: (jeżdżę od kwietnia 2011r) na pierwszej lonży, w kłusie (haha nie zniechęciło mnie to do jeździectwa - wręcz przeciwnie - chciałam pokazać wszystkim, że tak łatwo się nie poddaję)  i drugi raz,  na 6 z rzędu wolcie w galopie - kochany H-Bajer strzelił focha i zamiast się mnie posłuchać żeby jechać dalej w prawo, ostro skręcił w lewo. A ja oczywiście w przeciwną stronę poleciałam ;D No ale minutę później znowu na nim siedziałam, poprawiłam woltę i było bardzo dobrze ;) A no i jak miałam 7 lat to spadłam z kucyka, bo instruktor nie przytrzymał dobrze lonży (!) i wyślizgnęła mu się z rąk... kucyk wyrwał do kłusa albo galopu (nie wiem, byłam mała i tylko stępowałam więc wydawało mi się to strasznie szybko) i spadłam w sam środek kałuży z błotem hahaha

  • Hrenna 2012-01-29 10:45:30

    spadłam 5 razy... i wydaje mi się, że dwa musiały śmiesznie wyglądac. Mój pierwszy upadek był zapewne komiczny i epicki przy okazji... Jeździłam na klaczy kuzyna, wszystko ładnie pięknie, tylko, że na chwilę się "wyłączyłam" koń wjechał mi pod deszel:P. Ja chyba z 2 czy 3 razy łbem o ten daszek (miałam toczek na szczęście) i zamiast położyc się na koniu to jeszcze się podnosiłam i potem jechałam chwilę bokiem (dosłownie bokiem) i potem spadłam i daleko do ziemi nie miałam :P (miałam wtedy chyba z 7, czy 8 lat) Mój drugi upadek był w październiku 2010 :D. Jechałam sobie na klaczy ookn, stępem, i ona się przstraszyła czegoś odskoczyła w bok a ja w drugi bok i nim zdążyłam spaśc już stałam :D

  • xHeroinax 2012-01-29 11:11:05

    Z racji iż jeżdżę już 8 lat i w dużej mierze na młodych koniach, upadków mam za sobą wiele i większość z nich była dość zabawna. Aczkolwiek każdy z nich wiele mnie nauczył i dwa razy tak samo nie spadłam.

  • DusiaHorse 2012-01-29 11:22:50

    Szczerze mówiąc to nie miałam okazji spaść z konia ponieważ dopiero zaczynam uczyć się jeździć na koniach .Chociaż był taki jeden mały ale i śmieszny upadek z konia .Moja ulubiona klacz pasła się na łące , moja ciocia pozwoliła mi na nią wsiąść i się trochę powozić tak po łące . No i gdy ta klacz przyśpieszyła  , w dodatku wjechała pod jabłoń gdzie na górze było tyle liści , gałęzi , itd co zasłoniło mi oczy , przez chwilę nie uwagi spadłam na kolana , było to nawet śmieszne i nic nikomu się nie stało , bo na szczęście wszystko odbywało się na tej łące .W sumie to wiem , że powinnam się utrzymać i to nic takiego , no ale ...

  • buba 2012-02-19 12:41:27

    Było to tak miała galopować więc wyprowadziłam konia na duże koło już prawie i...koń zaczął fikać.Wylądowałam na brzuchu , przez moment było mi ciężko oddychać.Koń stanął na środku i poczekał aż wejdę drugi raz.Najśmieszniejsze było to , że wszyscy się przestraszyli tylko ja nie i miałam taki zaciesz , że przeżyłam swój pierwszy upadek!!!XD

  • kon99 2012-02-21 16:15:02

    ILH - w stajni w której jeżdżę też za upadek trzeba przynieść placek/ciasto xD

  • Blue0 2012-02-21 19:04:32

    Zaliczyłam w życiu 3 upadki,ale jakoś wyszłam z nich cało. Na obozie jeździeckim gdy się spadnie kupuje się instruktorowi czekoladę. Raz zajrzałam do szafki instruktorki a tam bęc z 20 czekolad wysypało się na podłogę. Jeden upadek był bardzo bolesny a drugi...idiotyczny.Jechałam w terenie na hucułku i klacz potknęła się o kamień. Ja poleciałam do przodu ale czym prędzej złapałam się szyi. Gdy koń podniósł łeb i zaczął nim kręcić, jakby nigdy nic zsunęłam się na ziemię."Wyszłam z tego cało"- jasne, że wyszłaś:)Upadki NAJCZĘŚCIEJ są nieszkodliwe:D

  • qoniarra 2012-03-29 22:14:52

    Ja jeszcze nie spadłam (od 6mies. mojej jazdy). Ale mogę powiedzieć o upadku koleżanki. No to galopowała sobie po czworoboku wraz z siostrą bliźniaczką (na 20 letniej klaczy karo-srokatej, która ma Padaczkę i Astmę :*( ) jedzie jedzie w półsiadzie a tu nagle wyjeżdżają z zakrętu. Lota ładnie go wyjechała, a Karolina.................. została. I to jeszcze na oborniku :P Ja się tutaj hacham, a Lila (córka Loty) przechodzi przez oddzielającego ją pastucha (150 cm z miejsca bez rozgrzania) i bryka i się cieszy. Prawie staranowała Karolę, a potem mnie. Trudno tak to już jest z klaczką (Lila 7 lat), które są wnuczkami  skoczków (Ginius jeden z 10 bodajże najlepszych koni w skokach 2004r?) 

  • Hrenna 2012-03-30 09:59:06

    Zaliczyłam w życiu 3 upadki,ale jakoś wyszłam z nich cało. Na obozie jeździeckim gdy się spadnie kupuje się instruktorowi czekoladę. Raz zajrzałam do szafki instruktorki a tam bęc z 20 czekolad wysypało się na podłogę. Jeden upadek był bardzo bolesny a drugi...idiotyczny.Jechałam w terenie na hucułku i klacz potknęła się o kamień. Ja poleciałam do przodu ale czym prędzej złapałam się szyi. Gdy koń podniósł łeb i zaczął nim kręcić, jakby nigdy nic zsunęłam się na ziemię."Wyszłam z tego cało"- jasne, że wyszłaś:)Upadki NAJCZĘŚCIEJ są nieszkodliwe:DA może inaczej, jeżeli się umiejętnie spada, to są nieszkodliwe :D (chociaż nie zawsze mozna umiejętnie spaśc, ale zazwyczaj jeździec uczyc się spadac "z głową")

  • SlodkaCzekoladka 2012-03-30 16:32:11

    Ja spadłam tylko raz hhaha i to było takie głupie i śmieszne, szkoda, że siostra tego nie nakręciła, bo chciałabym sama siebie zobaczyć. Jadę sobie kłusem i instruktorka powiedziała, żebym zaczęła galopować, jeszcze za bardzo mi nie wychodzi, ale wtedy było nawet spoko, aż tu nagle koń do kłusa, a ja nieprzygotowana zaczęłam się obijać o siodło i najzwyczajniej się zsunęłam haha :D Od razu zaczęłam się śmiać, a instruktorka do mnie: czy ty zgłupiałaś? i się śmieje. Od razu wsiadłam z powrotem na konia, a do końca jazdy z jednej strony miałam bryczesy uwalone w piachu hehe :P

  • eladudek8 2012-03-31 09:20:42

    Ja miałam w życiu 5 upadków. Nie licząc tych przy jakichś ćwiczeniach na oklep. 2 najsmieszniejsze to były że galopowalismy, kon brykną i się potkął tak że się wywrócił, ja wpadłam twarzą w żużel. To wcale nie bolało, a śmiechu było dużo. 2 był na innej klaczy która zawsze ignorowała kiedy chciałysmy sie napic siedzac na koniu w upał, a tego dnia wystrzeliła galopem, ja oczywiscie z wrazenia cały czas trzymałam butelkę, pod koniec ją rzuciłam, a ona bryknęła i w jakiejś dziwnej pozycji przeleciałam na ogrodzeniem ujeżdzalni :)

  • Demonicee 2012-05-10 22:40:16

    Hah, ciekawe to co piszecie. Naprawdę niektóre przypadki śmieszne i  fajne. Mi niestety takie akcje się nie przytrafiały. Wgl każdy mi mówi, że po prostu koniowi ciężko mnie wyrzucić z siodła. :D Raz miałam taką sytuację śmieszną, co dziewczyny ze stajni które mnie nie lubią po prostu miały niezłą polewkę. W jedne wakacje zagalopowałam sobie dwa razy pierwszy raz i potem po prostu po dłuższej przerwie jesiennej i zimowej pojechałam w maju do stajni i osiodłałam sobie klacz dzierżawioną przez taką laskę. Kaira się nazywała. No i zagalopowałam na niej, ale nagle okazało się że straciłam nad nią panowanie i nie mogłam jej zatrzymać. Klacz pognała na przeszkodę o wysokości ponad 1m. Nawet nie wiedziałam że ona umie skakać ale po prostu nie potrafiłam jej odciągnąć od biegu w stronę przeszkody. Straciłam nad nią panowanie, ale instynktownie zrobiłam półsiad i potem instruktorka stwierdziła że zrobiłam świetny skok :D później jednak było gorzej bo stopy wyleciały mi ze strzemion i zaczęłam latać w siodle. Potem zobaczyłam że klacz biegnie znowu na przeszkodę więc zsunęłam się z niej akurat w największe błoto na padoku. Klacz inteligentna przebiegła sobie obok, ominęła przeszkodę i zatrzymała się pod drugiej stronie padoku. No to ja się podniosłam i powoli za nią poszłam a ta sobie spokojnie czekała małpa jedna. Inne sytuacje kiedy prawie spadłam.-raz klacz w jednej stajni na której jeździłam, nie lubiła strasznie kłusować sama i zawsze straszyła niedoświadczonych początkujących jeźdźców tym że strzelała barany jak jej kazali zakłusować. No i w końcu trafiła na mnie. to ja jej łydę a ona baranka strzela, łyda, ta znowu baranka. W końcu dałam jej spokój na moment i wzięłam od pani bata. Dostała po zadzie, strzeliła barana i ruszyła do przodu, ale nagle coś ją wystraszyło bo kolesie obok przestawiali metalową siatkę w zagrodzie takiego kozła, no i Maryna nagle strzeliła barana i skoczyła tak gwałtownie w bok, że najpierw w lewo skoczył koń i siodło, ja chwilowo zostałam tak jakby po prawej stronie i dopiero potem wróciłam tam gdzie klacz i siodło . haha :d jak to instruktorka powiedziała, mocno trzymam się w siodle.-na innym obozie, była taka klacz która się ciągle potykała, zwłaszcza w kłusie, Dona xd no i ona czasem mocno się potykała i jedna laska spadła z niej trzy razy pod rząd to w końcu ja usiadłam na tego konika, no i oczywiście potknęła mi się tak że prawie dotknęłyśmy razem ziemi, moim zdaniem, ale w siodle się utrzymałam :D

  • M-koniara-29 2012-07-16 20:55:32

    Hahahaha xDJa jeżdżę 4 lata i na razie spadłam tylko raz, a było to niedawno, bo 15.07.2012. Ledwo wstałam ze śmiechu xD Skończyło się na otarciu na ręce, wszechobecnym piachem i planami na imprezkę z tego powodu, że zniszczyłam moją niespadalność xDAle nic nie mogłam zrobić, robiłam półsiad do skoku a koń mi z galopu przeszedł do stój i na dodatek doprawił opuszczeniem głowy :( Nie było szans na ratunek :/I co najlepsze: mam to nagrane!!!http://www.youtube.com/watch?v=GToB3_ZYRcU&feature=youtu.be

  • Newadka 2012-10-30 15:15:55

    Spadłam raz z Rumby w KTK Tabun.To było tak:Jechałam galopem na kopertę którą Rumba przeskoczyła ale podczas skoku czegoś się spłoszyła (chyba kota). Gdy się spłoszyła, gwałtownie skręciła i zaczęła jechać na cavaletti (kawaletki) galopem choć cavaletti były do kłusa). Chciała je chyba wszystkie naraz przeskoczyć (było ich 8) i skoczyła. Na piątej, może czwartej cavaletti się potknęła, ja wyleciałam do przodu, a ona z pozycji takiej jak ukłon (tak się dziwnie potknęła) wyskoczyła i przeleciała nad resztą cavaletti i nad mną.Super uczucie widzieć brzuch konia z takiej perspektywy. Upadek miał miejsce 24 listopada 2011 r. około godziny 18:20.

  • Newadka 2012-10-30 15:22:32

    I musiałam upiec ciasto. Gdyby to było na obozie to bym przynosiła czekoladę.

  • redakcja 2013-03-28 12:32:46

    jechałam na zimnokrowistym koniu który sieział innym na ogonch a za nimi galopowal i raz tez tak zrobil tyle ze prawa noga przeleciała mi przez siodlo rekami trzymałam się szyi potem spalam na tylek trzymając wodze(!) kon zawrocil i przeszel nade mna trochę zachaczajac kopytami

  • NoPony 2014-08-22 13:02:13

    Ja spadłam z konia 9 razy. Najśmieszniejszego nie było, za to najdziwniejszy był. Otóż jechałam sobie spokojnie galopem na Rosie (zobacz: Wollings Larosa). Nagle czegoś się przestraszyła i popędziła "na złamanie karku". Przez kilka okrążeń wokół ujeżdżalni się utrzymałam, ale potem Rosa tak dodała gazu...I jakoś takoś się stało, że chwilę potem leżałam na szyi konia, obejmując ja rękami i nogami...Następnie przegibnęłam się i widziałam szyję konia od dołu, ale z ulgą czułam, że Rosa przeszła do kłusa...Potem do stępa...I zatrzymała się w literze B. Wtedy się puściłam i spadłam z konia. :)



Reklama
Reklama