Hej, jestem w trakcie ujeżdżania młodziaczka, bardzo zdolna i pojętna, aczkolwiek ma straszny problem z galopem.. Na lonżowniku, jest ciężko z zagalopowaniem, trzeba bardzo gonić, w prawą stronę jeśli już zagalopuje to na złą nogę lub krzyżuje. Pod siodłem długi czas nie galopowaliśmy, tylko kłus stęp i różne ćwiczenia, by kondycję jej wyrobić, a galop tylko na lonżowniku, teraz przyszła pora na galop i pod siodłem też jest z nim problem.. Próbowaliśmy za koniem jak i samemu na ujeżdżalni, instruktorka pilnowała ją batem, wielu rzeczy już próbowaliśmy, gdy tylko przegalopowała kilka ful na dobrą nogę, zatrzymywałam i pochwaliłam i do stępa i koniec, ale to bardzo długo trwa, praktycznie nie widać poprawy. A kłusem ? Złoty koń, chodzi z ganaszowana, nawet trawersy zrobiła :D Drągi za pierwszym razem poprawnie, świetnie chodzi, tylko ten galop.. Już nie wiem co mam robić, nawet wyrzucam strzemiona by móc ją lepiej wypchać i galopuje bez, ale to wszystko jakby nie przynosi rezultatów, co mogę jeszcze zrobić, macie jakieś pomysły ? Mamy zacząć brać na nią czarną wodzę, awaryjnie ( bo po mimo, ze zdolna bestia, to bardzo charakterna)
Po pierwsze w ilu wy tego konia ganiacie ?? Opisałaś to tak jak by z dziesięć osób ganiało tego konia + instruktorka z batem, a on dalej nie chce galopować ... Po drugie, mówiąc "wielu rzeczy już próbowaliśmy " to jakie rzeczy masz na myśli ?? Po trzecie jakie "wypchnąć" co chcesz wypychać ?? A po czwarte, jaka czarna wodza !! I to jeszcze do młodziaka jak to napisałaś...Ile ten koń ma lat ?? bo dla niektórych ludzi młodziak to jest 5-6 lat, a dla innych 2-3 letni koń...Boję się pomyśleć w jaki sposób ganaszujesz tego konia...Wyjaśnij wyżej podane kwestie to może będzie można pomóc .Ale wydaję mi się że problem nie jest w koniu, tylko w ludziach którzy tego konia "szkolą" .
Trawersy zrobiła, powiadasz? A dużo?Rozumiem, że w takim razie koń nie ma problemu z postawieniem na pomoce, ustawieniem, zgięciem, ustępowanie od łydki robi bez problemu? Tylko do galopu trzeba ją batem ganiać? Dziwne, dziwne...Jestem też ciekawa w wypychaniu czego przeszkadzają ci strzemiona? I bez czego ona galopuje?A czarna wodza ma pomóc w nauce zagalopowań?
Nauka zagalopowania przez wpędzanie w galop na ogół nie ma większego sensu. Dużo lepsze efekty daje nauka zagalopowania na lonży a potem na ten sam sygnał głosem pod jeźdźcem albo jazda za drugim koniem. Pierwszy raz słyszę, że czarna wodza pomaga w takich sytuacjach.
loczek016 masz racje,ja sama nie wiem jak ona musi traktować tego konia żeby ona nie potrafił galopu! Tego konika to tylko męczą ja sama wiem jak się uczy konie i ja maksymalnie 1 rok uczyłam.Moje konie nie potrzebują żadnych batów na zad, KLAUDIAK 123 coś z tobą jest nie tak.
Czarna wodza???????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wodze pomocnicze??????????!!!!!!!!! Poszaleliście???!!! To przecież młody koń ( skoro mówisz, że go dopiero zajeżdżasz ) !!!!! Tylko szkód narobicie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Patrycja64, może trochę się hamuj dziewczyno... Większa czcionka nie sprawi, że Twój post nabierze głębszego sensu, albo będzie bardziej brany pod uwagę przez zainteresowanych. I nie wdawaj się w bezsensowne sprzeczki, bo z tego robi się offtop.Poza tym wypadałoby się zdecydować, czy jesteś początkująca, tak jak sama napisałaś na swoim profilu, czy zajeżdżasz konie - bo bez umiejętności jeżdżenia konno to raczej niewykonalne.Klaudia, z młodymi końmi pracę zaczyna się od wypracowania posłuszeństwa i pracę z ziemi. Niestety rada będzie brzmiała tak jak w większości takich przypadków: zostaw kobyłkę komuś doświadczonemu. Albo przynajmniej sama poobserwuj jak pracuje ktoś, kto zna się na trenowaniu koni i pogłęb swoją wiedzę i umiejętności zanim znów zaczniesz "wypychać" konia do galopu jak najmocniej.
A jakby tak po kawałku zacząć? Może tak najpierw nie ganiać a ładnie, łagodnie i na głos - bez niczego więcej niech przechodzi do galopu? A dopiero potem reszta? Taka mała analogia - zapytaj rodziców, czy od razu jak zaczęłaś wstawać - to i biegać się udawało? A jak już biegałaś - to rozumiem, też z gracją i talentem to skakania w dal, wzwyż, z podnoszonymi kolanami i z przeproszeniem - piętami o pośladki? ;-)Trochę luzu. Konie wymagają tak samo indywidualnego podejścia jak człowiek. Najpierw niech perfekcyjnie zacznie rozumieć o co wam chodzi z przejściami z każdego chodu w każdy. Dopiero potem trening.
Czarna wodza akurat nie do pomocy zagalopowania, tylko moja instruktorka wzięła na nią czarną, by w razie czego mieć tą awaryjną wodzę, jest to koń można by powiedzieć nie normalny, humorzasty, jak jej się będzie tak podobało to położy się z jeźdźcem, to jest trudny koń. Na prawdę może Wam się to wydawać bardzo dziwne, ale tak jest, koń robi wszystko, ale galop to jakby dla niego jak za kare. Na lonży chodzi co 2 dzień i głównie ma ćwiczone zagalopowania właśnie na prawą nogę, pod siodłem jest to samo, jest coraz lepiej, małymi kroczkami ona zaczyna rozumieć, w lewo już galopuje, jeszcze nad prawą stroną musimy z nią pracować, bo jest na prawdę ciężko. Jest pilnowana dwoma koniami, ona idzie w środku, jest bardzo niesfornym koniem. Można powiedzieć, że pracuje z nią naraz 4 osoby, 3 siedzących na koniach i jedna instruktorka, każdy odgrywa w tym swoją rolę, ma 4 lata ta kobyłka. Bat pilnujący zad nie jest do galopu tylko dla tego, że ona się cofa przypiera do płotu i potrafi zgnieść człowieka. Nikt jej krzywdy nie robi, jest możnaby powiedzieć oczkiem w głowie instruktorki ona by w życiu nie dała jej krzywdy zrobić. Może i dziwnie napisałam, ze snujecie takie wnioski, aczkolwiek, koniowi się krzywda nie dzieje..
Tego konia już po zimie zaczęliśmy brać na lonżownik, chodziła tam powiedzmy dobry miesiąc. To jest 2 zajeżdżanie, bo w zeszłym roku był jakiś chory trener, który brał sobie konia i przez niego koń się buntuje. "Wypchać konia" napisałam potocznie, nie musi być to brane tak dokładnie. Nie jestem jakaś nie normalna, na prawdę nie męczę tego konia. Po prostu może gdyby ludzie znali konia to inaczej by oceniali, to ciężki przypadek bo przy tym, że uparty to ma cholernie narwany charakter, jak jej się nie spodoba, jak ktoś coś od niej wymaga to się poloży na człowieka, dla niej to żaden problem. Naszym sposobem już wiele się nauczyła mianowiscie:Zaczynaliśmy od lonżownika, na spokojnie wszystko z czasem, wydłużaliśmy czas, później po woli kładliśmy siodło i tak to trwało i trwało. Zaczęliśmy brać na lonże na plac bo oswoiła się, troszkę prowadzania by nie było to dla niej nic zupełnie obcego. Nadszedł czas na wsiadanie, początek na lonży, ale kiedy zachowywała się przez kilka dobrych lekcji bez zarzutów zaczęliśmy brać ją luzem w asyście dwóch koni z przodu i z tyłu. Lekcje jazdy konnej sa we wtorki, czwartki i soboty, a więc w poniedziałki, środy i piątki, była brana na lonżownik i ćwiczyliśmy z nią. U nas w stajni konie są od małego uczone na głos, ona też potrafi, ale gdy zaczyna jej się to nudzić to nie reaguje na głos, na bata w ręce, na nic. Bat nie jest do bicia tylko do pogonienia, nigdy nie dostała batem przy lonżowaniu. Pod siodłem jak już mówiłam, jest nie grzeczna, ale odpuścić też jej nie mogę, bo to również do niczego dobrego nie doprowadzi i wprowadzi złe nawyki, jakich poprzednio jej uczono. Jest na prawdę lepiej ( raz ją pani instruktor wzięła na czarną wodzę, bo ona jest wtedy jak aniołek nie próbuje się nawet cofnąć, a nie ma wodzy naciągniętej, jest luźna, koń jej praktycznie nie czuje, tylko przy pierwszej akcji jak próbowała, pani podciągnęła czarną, i od razu się uspokoiła i nie próbowała już do końca) Nikt jej krzywdy nie zamierza robić, robimy jej tylko zagalopowania na jeździe jak na razie dla niej 3 prawidłowe i koniec, nie męczymy jej dalej bo tylko zaczyna się stawiać, a na dobrym trzeba skończyć, a jak ona się postawi to ciężko z tym. Jest co raz lepiej, w lewo już ma taką chęć galopować ! widać na prawdę efekty, tylko prawa strona, to jest jej zmora.. robimy trzy zagalopowania na dobrą pochwała i koniec. I ona jest zadowolona wtedy i wie, ze jak zrobiła dobrze to szybciej kończy i w ten sposób ona sobie rozumuje, nie denerwuje się już i widać na prawdę efekty, co prawda przed nami wiele pracy, ale myślę, że z niej będzie dobre konisko. Nie musicie mnie tak surowo oceniać, sadystką nie jestem i możecie mi uwierzyć, cokolwiek jest robione mimo wszystko jak może to brzmieć przez moje wyrażenie, nic złego się jej nie dzieje, ona potrafi być nawet wdzięczna, zaczyna kobyłka rozumieć, że nic strasznego się jej nie dzieje..
Jak już w odpowiedziach innych napisałam, konik ma 4 lata, już rano ktoś go "próbował" zajeździć, lecz nie udolnie. Koń się nabawił tylko złych nawyków, tak jak właśnie ten galop. Kobyłka ma 4 lata. Moja trenerka jeździ ujeżdżenie, trenowała w kadrze olimpijskiej, ufam jej w sprawach koni, myśle ze wie co robi. To co powyżej napisałam, mogłam napisać troszkę dziwnie i zostało źle zrozumiane. Konikiem, można by powiedzieć ze zajmują się 4 osoby, gdyż dwie na koniach pilnują ją z tyłu i z przodu, i trenerka cały czas ma wgląd. Ten koń należy do koni charakternych, gdy coś przestanie się jej podobać, położy się z jeźdźcem, dla niej to żaden probelm, do niej na prawdę trzeba wypracować pewne podejście. Próbowaliśmy wielu rzeczy, chodzi mi o to, że było wiele pracy na lonżowniku, wiele pod siodłem.Koń jest zbierany tak jak mi mówi pani, zewnętrzną wodza trzyma, wewnetrzna podciąga do kolana i puszcza.. nie wiem być może cos źle, ale tak mnie uczą..Konikowi nie dzieje się krzywda, próbujemy poznać konia i metode szkolenia dostosować do jej charakteru, z nią nie bardzo się da na głos, choć konie u nas wszystkie sa nauczone na głos, to ona gdy już się jej znudzi to na nią to nie działa bat w ręce olewa. Jest ciężkim koniem, jak już zaczyna się jej nudzić to potrafi przycisnąć to płotu czy czegoś. Powiem, że jest co raz lepiej, zaczęła rozumieć, że nikt nic złego nie zamierza jej zrobić, w lewą stronę już galopuje, czy za koniem czy bez konia- galopuje, co najważniejsze co raz chętniej. Prawa strona nadal jest ciężko, ale widać postępy, na prawdę, zagalopuje 3 razy na dobrą noge, trzy fule i odpuszczamy jej pochwała i koniec, z dnia na dzień przestaje się buntować przed galopem bo zaczyna do niej docierać, że gdy jednek zrobi to o co jest proszona szybciej jej będzie odpuszczone. Ten kon jest oczkiem w głowie mojej instruktorki, uwierzcie, jej się nigdy w życiu krzywda nie stanie. :)
Jak już odpowiadam to któryś raz, moja instruktorka wsiadła na czarną wodzę, pozostawiając ją tylko luźną. Mam do czynienia z nienormalnym koniem, który kładzie się z człowiekiem, przypiera do płotu. Moja instruktorka jest ujeżdżeniowcem i gdy kon próbował coś zrobić, podciągnęła lekko czarną, gdy ona zobaczyła, że jest pilnowana, już chodziła spokojnie. Był to jeden raz i przyznam, że jest o niebo lepiej i nie żałujemy, że spróbowaliśmy tego sposobu, to już się nie cosa do płotu by przygnieść itp. Wszystko robi bardziej uważnie.
Nie wiem, skąd Ci się wzięło nagle, że wszyscy najechali. Po prostu opinie i tyle. Co do trenerki - to ona jeździła w tej kadrze jako instruktor i trener KONI, czy jako zawodnik? Tak pytam, bo to dwie zupełnie odmienne sprawy - jeździć a uczyć, a uczyć konie - to już kolejna. Konik ma 4 lata - więc na początek, nieco nie za wcześnie na trudniejsze tematy? A już drugi raz zajeżdżany - to nieco mogło go zepsuć. I nie dlatego, że drugi raz, tylko może zaczynał jako "dziecko" a teraz jest "młodsza młodzież". I jest po prostu w okresie buntu. Jak człowiek - nastolatek. Jak jako dziecko rozpieszczony - to powodzenia życzę przy wdrażaniu w dorosłe życie. Potwierdza to czarna wodza - jak mocna dyscyplina - to jest nagle grzecznie. Tylko... jak to będzie z nastolatkiem, któremu nagle się całość świata zmieni z zabawy na prace? Przypadkiem nie buntem? ;-) Niemniej z porad, jak coś można na odległość. Tylko nie odbieraj jako atak. Może zacznijcie słuchać konia? I szukać - u kogo ma posłuch? 5 osób to już nieco kocioł - brak dowódcy. Kogo słucha, do kogo ma zaufanie, komu pozwala na więcej niż pozostałym? A przy położeniu - niech się kładzie. Nogę zabrać i przytrzymać łeb. Następnym razem nauczy się, że leżąc jest bezbronna.
dlaczego "bardzo gonić"? mój młody w lutym skończył 3 lata, dopiero od jakis 2/3 miesięcy z nim pracuję na lonży, początkowo wszystko ok, potem nie chciało mu sie galopować i podobnie jak twój koń krzyżował na prawą nogę. Moim zdaniem batem nic nie zdziałasz! To bez sensu.. musisz pokazać mu inną drogę, baw się z koniem tak żeby wiedział że to nic złego. Ja lonżuję aktualnie na 4 drągach. Zaczynaliśmy od 1, potem 2 a teraz mamy 4 + nagradzanie smakołykiem za dobrze wykonaną pracę i teraz chodzi jak laleczka. O krzyżowaniu nie ma mowy, czasem jak coś skraca albo go nie dopilnuję i gdzieś się "wysunie" mi, to przy drągu w galopie jak mu nie pasuje to przejdzie mi do kłusa, ale potem na słowo "galop" poprawnie galopuje. Włożyłam w to sporo czasu i dzień w dzień z nim pracowałam po 20-25 min na lonży i zaowocowało :) także nie widzę powodu do biegania z batem i abawy w 40 rozbujników. CO do dgągów, nie zawsze koń od samego początku wie z czym to się je...
Hmm, mnie zastanawia czy tylko mi sie to nie klei wszytsko.Instruktor, podkreślam instruktor nie trener jeździła w kadrze olimpijskiej. Ale zajezdzą młodego, bo jednak modego konia na czarnej wodzy i w obstawie dwóch koni. A no i jeszcze jest ujezdzeniowcem. Albo ty coś kręcisz albo twoja istruktorka.Dwa, na młodego konia z czarną wodzą!!?? pozdrawiam. Załóż jej jeszcze munsztuk, wypinacze, pessoa i czarną wodze, anastepnie jeszcze ze 4 konie do obstawy a no i jeszcze zebyś jeździła. I mysle ze bat z kazdej strony bedzie idealny zeby sie nie kładła.Kolejna sprawa. Koń sie kładzie z jeźdzcem i przywiera go do ściany, a na bata ani na głos nie reaguje. Hmmm ciekawe. Ja myśle ze to totalny brak szacunku do człowieka a no i przy takiej obstawie brak przewodnika. Koń zwłaszcza młody sam czuje ze potrzebuje przewodnika-opracia, a przy takiej ilości istot wokół niego na pewno sie nie skupi i na pewno nie wyrobi sobie szacunku do przewodnika.W takim wypadku, albo opisz to dokładniej, albo nie kręć. Albo zdecyduj sie na jedną wersje, bo z tego co opisujesz to tylko szkoda konika...Pozdrawiam, Ranissimo
Gdzieś znalazłam na tym forum zupełnie praktyczą poradę ws galopu na właściwą nogę.A mianowicie, jeśli z galop z łuku nie działa, jeśli odgięcie konia na zewnątrz i uwolnienie wewn. łopatki nie działa, wejście w wltę i zmniejszanie aby konia sprowokować do zmiany nogi .. nie działa, bat: nie działa ..i jest wg mnie najgorszym rozwiazaenie, bo koń nie chce galopować ,nie dlatego, że nie chce mu się, tylko z powodu problemu/ ów. Chbya najmniej inwazyjną metodą jest zwyczajne zagalopowanie choćby na prostej, tak jak mu najłatwiej, on galopując oczywiście na swą ulubioną nogę będzie musiał przeskoczyć małą przeszkodę, krzyżaczek. Konie z reguły w czasie lotu, zmieniają nogę i lądowanie już odbywa się na tą którą powinien wg nas galopować.Tak więc po zeskoku utzymując pomoce jeźdz. na właściwą stronę podtrzymać trochę galop, co najwyżej wpadając w lekki łuk. Nie za długo te ćwiczenie aby konia nie przemęczyć, nie zniechęcić i wstrzymać galop zanim koń usilnie przejdzie do kłusa z powodu zbyt długo trawjacej dla niego niewygody / zależy jeszcze kto siedzi na nim ;)/ Powtórzyć ze 2 3 razy ćwiczenie i odpuścić, poklepać, pogadać i dać spokók,stęp na luźniej wodzy.
Czy nie dobrym sposobem byłoby nie siłowanie się z koniem ,nie wpędzanie go w galop, nawet nie uwalnianie wewn. łopatki, a łeb na zewnątrz, tylko pozwolić mu zagalopować na prostej, spokojnie z jego ,,ulubionej " nogi i najechać na niską przeszkodę, krzyzaczek , koń zasadniczo w locie zmienia nogi i galop za przeszkodą jest już z drugiej nogi w tym wypadku właściwej. Ijeśli dobrze przeskoczy już na właściwą nogę co najwyzej krótko kontynuować galop z jego niewygodniej strony i nie kazać mu pędzić wolt, parę razy powtórzyć ćwiczenie, tak aby się nie zraził przemęczeniem na tą gorszą stronę. Konie nie galopuje nie dlatego,że ma focha, tylko konkretny problem z równowagą, budową, do tego balast w postaci jeźdzca dodatkowo utrudnia mu zadanie, stąd bunty.
Dość tych złośliwości - jednak Klaudio - spokojnie i przy krytyce i przy koniu.Ludzie piszą TAKIE rzeczy, bo to jest reakcja na twoja relację. Wiem... potrzebujesz rady, anie krytyki. Proponuję:1. zacząć prace od podstaw z "ziemi" - napisała, że to młody kon, który nie wykazał "posłuchu" w zakresie galopu z ziemi. Olałyście to i poszłyście "dalej" w jego edukację. Powiem tak - jak on nie umie abecadła to jak ma czytać?2. Nie lubie krytykowac ludzi - ale zachowanie instruktorki jest nie odpowiednie do tego, co sie z koniem dzieje. Takie pomoce przy młodym koniu nie maja sensu. To tak, jakbym stała nad Tobą z nabitym pistoletem mówiąc- no zacznij spiewac po hebrajsku. 3. opisane przez Ciebie zachowania młodego konia NIE SĄ WCALE NIENORMALNE - on sie broni przed wami. 4. jezeli to twój kon - to zastanów sie, czy chesz go zepsuć "sawsiem" - drugi raz nie będzie tak samo. 5. nie traktuj tego jak krytyke tylko powód do refleksji nad tym, że konia "psuje się" bardzo łatwo, bardzo czestwo skutki sa nieodracalne. Ty masz szansę dac konikowi szansę na normalna naukę. Najpierw nauczgo pieknie galopowac - bez lązy, bez pomocy - Ty, kon i rundpenik/moze byc kawałej małego padoku/. Naucz konia cieszyć sie galopem - to młody kon - jak jest zdrowy to pokocha galop, jezeli cos mu dolega - będziesz miała sznse to zaobserwowac. Bo jak skrepujesz go pomocami i jeszcze pogonisz, to tylko siąść i płakac :(/sorry za literówki/
Hej, jestem w trakcie ujeżdżania młodziaczka, bardzo zdolna i pojętna, aczkolwiek ma straszny problem z galopem.. Na lonżowniku, jest ciężko z zagalopowaniem, trzeba bardzo gonić, w prawą stronę jeśli już zagalopuje to na złą nogę lub krzyżuje. Pod siodłem długi czas nie galopowaliśmy, tylko kłus stęp i różne ćwiczenia, by kondycję jej wyrobić, a galop tylko na lonżowniku, teraz przyszła pora na galop i pod siodłem też jest z nim problem.. Próbowaliśmy za koniem jak i samemu na ujeżdżalni, instruktorka pilnowała ją batem, wielu rzeczy już próbowaliśmy, gdy tylko przegalopowała kilka ful na dobrą nogę, zatrzymywałam i pochwaliłam i do stępa i koniec, ale to bardzo długo trwa, praktycznie nie widać poprawy. A kłusem ? Złoty koń, chodzi z ganaszowana, nawet trawersy zrobiła :D Drągi za pierwszym razem poprawnie, świetnie chodzi, tylko ten galop.. Już nie wiem co mam robić, nawet wyrzucam strzemiona by móc ją lepiej wypchać i galopuje bez, ale to wszystko jakby nie przynosi rezultatów, co mogę jeszcze zrobić, macie jakieś pomysły ? Mamy zacząć brać na nią czarną wodzę, awaryjnie ( bo po mimo, ze zdolna bestia, to bardzo charakterna)
Po pierwsze w ilu wy tego konia ganiacie ?? Opisałaś to tak jak by z dziesięć osób ganiało tego konia + instruktorka z batem, a on dalej nie chce galopować ... Po drugie, mówiąc "wielu rzeczy już próbowaliśmy " to jakie rzeczy masz na myśli ?? Po trzecie jakie "wypchnąć" co chcesz wypychać ?? A po czwarte, jaka czarna wodza !! I to jeszcze do młodziaka jak to napisałaś...Ile ten koń ma lat ?? bo dla niektórych ludzi młodziak to jest 5-6 lat, a dla innych 2-3 letni koń...Boję się pomyśleć w jaki sposób ganaszujesz tego konia...Wyjaśnij wyżej podane kwestie to może będzie można pomóc .Ale wydaję mi się że problem nie jest w koniu, tylko w ludziach którzy tego konia "szkolą" .
Trawersy zrobiła, powiadasz? A dużo?Rozumiem, że w takim razie koń nie ma problemu z postawieniem na pomoce, ustawieniem, zgięciem, ustępowanie od łydki robi bez problemu? Tylko do galopu trzeba ją batem ganiać? Dziwne, dziwne...Jestem też ciekawa w wypychaniu czego przeszkadzają ci strzemiona? I bez czego ona galopuje?A czarna wodza ma pomóc w nauce zagalopowań?
Nauka zagalopowania przez wpędzanie w galop na ogół nie ma większego sensu. Dużo lepsze efekty daje nauka zagalopowania na lonży a potem na ten sam sygnał głosem pod jeźdźcem albo jazda za drugim koniem. Pierwszy raz słyszę, że czarna wodza pomaga w takich sytuacjach.
loczek016 masz racje,ja sama nie wiem jak ona musi traktować tego konia żeby ona nie potrafił galopu! Tego konika to tylko męczą ja sama wiem jak się uczy konie i ja maksymalnie 1 rok uczyłam.Moje konie nie potrzebują żadnych batów na zad, KLAUDIAK 123 coś z tobą jest nie tak.
Może by tak większe litery, bo jeszcze nie widać :D
Coś ci nie pasi Galopper??
Nadal czekam na odpowiedz autorki posta, bo jestem strasznie ciekawy :p Nie kłócić się!! :p
Czarna wodza???????????????????!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Wodze pomocnicze??????????!!!!!!!!! Poszaleliście???!!! To przecież młody koń ( skoro mówisz, że go dopiero zajeżdżasz ) !!!!! Tylko szkód narobicie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Patrycja64, może trochę się hamuj dziewczyno... Większa czcionka nie sprawi, że Twój post nabierze głębszego sensu, albo będzie bardziej brany pod uwagę przez zainteresowanych. I nie wdawaj się w bezsensowne sprzeczki, bo z tego robi się offtop.Poza tym wypadałoby się zdecydować, czy jesteś początkująca, tak jak sama napisałaś na swoim profilu, czy zajeżdżasz konie - bo bez umiejętności jeżdżenia konno to raczej niewykonalne.Klaudia, z młodymi końmi pracę zaczyna się od wypracowania posłuszeństwa i pracę z ziemi. Niestety rada będzie brzmiała tak jak w większości takich przypadków: zostaw kobyłkę komuś doświadczonemu. Albo przynajmniej sama poobserwuj jak pracuje ktoś, kto zna się na trenowaniu koni i pogłęb swoją wiedzę i umiejętności zanim znów zaczniesz "wypychać" konia do galopu jak najmocniej.
siedzisz na niej ,ktoś cię lążuje i starasz się popędzać konia
A jakby tak po kawałku zacząć? Może tak najpierw nie ganiać a ładnie, łagodnie i na głos - bez niczego więcej niech przechodzi do galopu? A dopiero potem reszta? Taka mała analogia - zapytaj rodziców, czy od razu jak zaczęłaś wstawać - to i biegać się udawało? A jak już biegałaś - to rozumiem, też z gracją i talentem to skakania w dal, wzwyż, z podnoszonymi kolanami i z przeproszeniem - piętami o pośladki? ;-)Trochę luzu. Konie wymagają tak samo indywidualnego podejścia jak człowiek. Najpierw niech perfekcyjnie zacznie rozumieć o co wam chodzi z przejściami z każdego chodu w każdy. Dopiero potem trening.
Czarna wodza akurat nie do pomocy zagalopowania, tylko moja instruktorka wzięła na nią czarną, by w razie czego mieć tą awaryjną wodzę, jest to koń można by powiedzieć nie normalny, humorzasty, jak jej się będzie tak podobało to położy się z jeźdźcem, to jest trudny koń. Na prawdę może Wam się to wydawać bardzo dziwne, ale tak jest, koń robi wszystko, ale galop to jakby dla niego jak za kare. Na lonży chodzi co 2 dzień i głównie ma ćwiczone zagalopowania właśnie na prawą nogę, pod siodłem jest to samo, jest coraz lepiej, małymi kroczkami ona zaczyna rozumieć, w lewo już galopuje, jeszcze nad prawą stroną musimy z nią pracować, bo jest na prawdę ciężko. Jest pilnowana dwoma koniami, ona idzie w środku, jest bardzo niesfornym koniem. Można powiedzieć, że pracuje z nią naraz 4 osoby, 3 siedzących na koniach i jedna instruktorka, każdy odgrywa w tym swoją rolę, ma 4 lata ta kobyłka. Bat pilnujący zad nie jest do galopu tylko dla tego, że ona się cofa przypiera do płotu i potrafi zgnieść człowieka. Nikt jej krzywdy nie robi, jest możnaby powiedzieć oczkiem w głowie instruktorki ona by w życiu nie dała jej krzywdy zrobić. Może i dziwnie napisałam, ze snujecie takie wnioski, aczkolwiek, koniowi się krzywda nie dzieje..
Tego konia już po zimie zaczęliśmy brać na lonżownik, chodziła tam powiedzmy dobry miesiąc. To jest 2 zajeżdżanie, bo w zeszłym roku był jakiś chory trener, który brał sobie konia i przez niego koń się buntuje. "Wypchać konia" napisałam potocznie, nie musi być to brane tak dokładnie. Nie jestem jakaś nie normalna, na prawdę nie męczę tego konia. Po prostu może gdyby ludzie znali konia to inaczej by oceniali, to ciężki przypadek bo przy tym, że uparty to ma cholernie narwany charakter, jak jej się nie spodoba, jak ktoś coś od niej wymaga to się poloży na człowieka, dla niej to żaden problem. Naszym sposobem już wiele się nauczyła mianowiscie:Zaczynaliśmy od lonżownika, na spokojnie wszystko z czasem, wydłużaliśmy czas, później po woli kładliśmy siodło i tak to trwało i trwało. Zaczęliśmy brać na lonże na plac bo oswoiła się, troszkę prowadzania by nie było to dla niej nic zupełnie obcego. Nadszedł czas na wsiadanie, początek na lonży, ale kiedy zachowywała się przez kilka dobrych lekcji bez zarzutów zaczęliśmy brać ją luzem w asyście dwóch koni z przodu i z tyłu. Lekcje jazdy konnej sa we wtorki, czwartki i soboty, a więc w poniedziałki, środy i piątki, była brana na lonżownik i ćwiczyliśmy z nią. U nas w stajni konie są od małego uczone na głos, ona też potrafi, ale gdy zaczyna jej się to nudzić to nie reaguje na głos, na bata w ręce, na nic. Bat nie jest do bicia tylko do pogonienia, nigdy nie dostała batem przy lonżowaniu. Pod siodłem jak już mówiłam, jest nie grzeczna, ale odpuścić też jej nie mogę, bo to również do niczego dobrego nie doprowadzi i wprowadzi złe nawyki, jakich poprzednio jej uczono. Jest na prawdę lepiej ( raz ją pani instruktor wzięła na czarną wodzę, bo ona jest wtedy jak aniołek nie próbuje się nawet cofnąć, a nie ma wodzy naciągniętej, jest luźna, koń jej praktycznie nie czuje, tylko przy pierwszej akcji jak próbowała, pani podciągnęła czarną, i od razu się uspokoiła i nie próbowała już do końca) Nikt jej krzywdy nie zamierza robić, robimy jej tylko zagalopowania na jeździe jak na razie dla niej 3 prawidłowe i koniec, nie męczymy jej dalej bo tylko zaczyna się stawiać, a na dobrym trzeba skończyć, a jak ona się postawi to ciężko z tym. Jest co raz lepiej, w lewo już ma taką chęć galopować ! widać na prawdę efekty, tylko prawa strona, to jest jej zmora.. robimy trzy zagalopowania na dobrą pochwała i koniec. I ona jest zadowolona wtedy i wie, ze jak zrobiła dobrze to szybciej kończy i w ten sposób ona sobie rozumuje, nie denerwuje się już i widać na prawdę efekty, co prawda przed nami wiele pracy, ale myślę, że z niej będzie dobre konisko. Nie musicie mnie tak surowo oceniać, sadystką nie jestem i możecie mi uwierzyć, cokolwiek jest robione mimo wszystko jak może to brzmieć przez moje wyrażenie, nic złego się jej nie dzieje, ona potrafi być nawet wdzięczna, zaczyna kobyłka rozumieć, że nic strasznego się jej nie dzieje..
Jak już w odpowiedziach innych napisałam, konik ma 4 lata, już rano ktoś go "próbował" zajeździć, lecz nie udolnie. Koń się nabawił tylko złych nawyków, tak jak właśnie ten galop. Kobyłka ma 4 lata. Moja trenerka jeździ ujeżdżenie, trenowała w kadrze olimpijskiej, ufam jej w sprawach koni, myśle ze wie co robi. To co powyżej napisałam, mogłam napisać troszkę dziwnie i zostało źle zrozumiane. Konikiem, można by powiedzieć ze zajmują się 4 osoby, gdyż dwie na koniach pilnują ją z tyłu i z przodu, i trenerka cały czas ma wgląd. Ten koń należy do koni charakternych, gdy coś przestanie się jej podobać, położy się z jeźdźcem, dla niej to żaden probelm, do niej na prawdę trzeba wypracować pewne podejście. Próbowaliśmy wielu rzeczy, chodzi mi o to, że było wiele pracy na lonżowniku, wiele pod siodłem.Koń jest zbierany tak jak mi mówi pani, zewnętrzną wodza trzyma, wewnetrzna podciąga do kolana i puszcza.. nie wiem być może cos źle, ale tak mnie uczą..Konikowi nie dzieje się krzywda, próbujemy poznać konia i metode szkolenia dostosować do jej charakteru, z nią nie bardzo się da na głos, choć konie u nas wszystkie sa nauczone na głos, to ona gdy już się jej znudzi to na nią to nie działa bat w ręce olewa. Jest ciężkim koniem, jak już zaczyna się jej nudzić to potrafi przycisnąć to płotu czy czegoś. Powiem, że jest co raz lepiej, zaczęła rozumieć, że nikt nic złego nie zamierza jej zrobić, w lewą stronę już galopuje, czy za koniem czy bez konia- galopuje, co najważniejsze co raz chętniej. Prawa strona nadal jest ciężko, ale widać postępy, na prawdę, zagalopuje 3 razy na dobrą noge, trzy fule i odpuszczamy jej pochwała i koniec, z dnia na dzień przestaje się buntować przed galopem bo zaczyna do niej docierać, że gdy jednek zrobi to o co jest proszona szybciej jej będzie odpuszczone. Ten kon jest oczkiem w głowie mojej instruktorki, uwierzcie, jej się nigdy w życiu krzywda nie stanie. :)
Jak już odpowiadam to któryś raz, moja instruktorka wsiadła na czarną wodzę, pozostawiając ją tylko luźną. Mam do czynienia z nienormalnym koniem, który kładzie się z człowiekiem, przypiera do płotu. Moja instruktorka jest ujeżdżeniowcem i gdy kon próbował coś zrobić, podciągnęła lekko czarną, gdy ona zobaczyła, że jest pilnowana, już chodziła spokojnie. Był to jeden raz i przyznam, że jest o niebo lepiej i nie żałujemy, że spróbowaliśmy tego sposobu, to już się nie cosa do płotu by przygnieść itp. Wszystko robi bardziej uważnie.
Nie wiem, skąd Ci się wzięło nagle, że wszyscy najechali. Po prostu opinie i tyle. Co do trenerki - to ona jeździła w tej kadrze jako instruktor i trener KONI, czy jako zawodnik? Tak pytam, bo to dwie zupełnie odmienne sprawy - jeździć a uczyć, a uczyć konie - to już kolejna. Konik ma 4 lata - więc na początek, nieco nie za wcześnie na trudniejsze tematy? A już drugi raz zajeżdżany - to nieco mogło go zepsuć. I nie dlatego, że drugi raz, tylko może zaczynał jako "dziecko" a teraz jest "młodsza młodzież". I jest po prostu w okresie buntu. Jak człowiek - nastolatek. Jak jako dziecko rozpieszczony - to powodzenia życzę przy wdrażaniu w dorosłe życie. Potwierdza to czarna wodza - jak mocna dyscyplina - to jest nagle grzecznie. Tylko... jak to będzie z nastolatkiem, któremu nagle się całość świata zmieni z zabawy na prace? Przypadkiem nie buntem? ;-) Niemniej z porad, jak coś można na odległość. Tylko nie odbieraj jako atak. Może zacznijcie słuchać konia? I szukać - u kogo ma posłuch? 5 osób to już nieco kocioł - brak dowódcy. Kogo słucha, do kogo ma zaufanie, komu pozwala na więcej niż pozostałym? A przy położeniu - niech się kładzie. Nogę zabrać i przytrzymać łeb. Następnym razem nauczy się, że leżąc jest bezbronna.
Czarnej wodzy nie da się używać lekko!!! Gdy by ta twoja instruktorka była ujeżdżeniowcem, wiedziałaby to!!!
dlaczego "bardzo gonić"? mój młody w lutym skończył 3 lata, dopiero od jakis 2/3 miesięcy z nim pracuję na lonży, początkowo wszystko ok, potem nie chciało mu sie galopować i podobnie jak twój koń krzyżował na prawą nogę. Moim zdaniem batem nic nie zdziałasz! To bez sensu.. musisz pokazać mu inną drogę, baw się z koniem tak żeby wiedział że to nic złego. Ja lonżuję aktualnie na 4 drągach. Zaczynaliśmy od 1, potem 2 a teraz mamy 4 + nagradzanie smakołykiem za dobrze wykonaną pracę i teraz chodzi jak laleczka. O krzyżowaniu nie ma mowy, czasem jak coś skraca albo go nie dopilnuję i gdzieś się "wysunie" mi, to przy drągu w galopie jak mu nie pasuje to przejdzie mi do kłusa, ale potem na słowo "galop" poprawnie galopuje. Włożyłam w to sporo czasu i dzień w dzień z nim pracowałam po 20-25 min na lonży i zaowocowało :) także nie widzę powodu do biegania z batem i abawy w 40 rozbujników. CO do dgągów, nie zawsze koń od samego początku wie z czym to się je...
patrycja64 - Ciekawa jestem od kiedy konie zajeżdża się 1 rok.
Hmm, mnie zastanawia czy tylko mi sie to nie klei wszytsko.Instruktor, podkreślam instruktor nie trener jeździła w kadrze olimpijskiej. Ale zajezdzą młodego, bo jednak modego konia na czarnej wodzy i w obstawie dwóch koni. A no i jeszcze jest ujezdzeniowcem. Albo ty coś kręcisz albo twoja istruktorka.Dwa, na młodego konia z czarną wodzą!!?? pozdrawiam. Załóż jej jeszcze munsztuk, wypinacze, pessoa i czarną wodze, anastepnie jeszcze ze 4 konie do obstawy a no i jeszcze zebyś jeździła. I mysle ze bat z kazdej strony bedzie idealny zeby sie nie kładła.Kolejna sprawa. Koń sie kładzie z jeźdzcem i przywiera go do ściany, a na bata ani na głos nie reaguje. Hmmm ciekawe. Ja myśle ze to totalny brak szacunku do człowieka a no i przy takiej obstawie brak przewodnika. Koń zwłaszcza młody sam czuje ze potrzebuje przewodnika-opracia, a przy takiej ilości istot wokół niego na pewno sie nie skupi i na pewno nie wyrobi sobie szacunku do przewodnika.W takim wypadku, albo opisz to dokładniej, albo nie kręć. Albo zdecyduj sie na jedną wersje, bo z tego co opisujesz to tylko szkoda konika...Pozdrawiam, Ranissimo
Twoja instruktorka ujeżdżeniowcem olimpijskim? A jak ma na imię?
Gdzieś znalazłam na tym forum zupełnie praktyczą poradę ws galopu na właściwą nogę.A mianowicie, jeśli z galop z łuku nie działa, jeśli odgięcie konia na zewnątrz i uwolnienie wewn. łopatki nie działa, wejście w wltę i zmniejszanie aby konia sprowokować do zmiany nogi .. nie działa, bat: nie działa ..i jest wg mnie najgorszym rozwiazaenie, bo koń nie chce galopować ,nie dlatego, że nie chce mu się, tylko z powodu problemu/ ów. Chbya najmniej inwazyjną metodą jest zwyczajne zagalopowanie choćby na prostej, tak jak mu najłatwiej, on galopując oczywiście na swą ulubioną nogę będzie musiał przeskoczyć małą przeszkodę, krzyżaczek. Konie z reguły w czasie lotu, zmieniają nogę i lądowanie już odbywa się na tą którą powinien wg nas galopować.Tak więc po zeskoku utzymując pomoce jeźdz. na właściwą stronę podtrzymać trochę galop, co najwyżej wpadając w lekki łuk. Nie za długo te ćwiczenie aby konia nie przemęczyć, nie zniechęcić i wstrzymać galop zanim koń usilnie przejdzie do kłusa z powodu zbyt długo trawjacej dla niego niewygody / zależy jeszcze kto siedzi na nim ;)/ Powtórzyć ze 2 3 razy ćwiczenie i odpuścić, poklepać, pogadać i dać spokók,stęp na luźniej wodzy.
Czy nie dobrym sposobem byłoby nie siłowanie się z koniem ,nie wpędzanie go w galop, nawet nie uwalnianie wewn. łopatki, a łeb na zewnątrz, tylko pozwolić mu zagalopować na prostej, spokojnie z jego ,,ulubionej " nogi i najechać na niską przeszkodę, krzyzaczek , koń zasadniczo w locie zmienia nogi i galop za przeszkodą jest już z drugiej nogi w tym wypadku właściwej. Ijeśli dobrze przeskoczy już na właściwą nogę co najwyzej krótko kontynuować galop z jego niewygodniej strony i nie kazać mu pędzić wolt, parę razy powtórzyć ćwiczenie, tak aby się nie zraził przemęczeniem na tą gorszą stronę. Konie nie galopuje nie dlatego,że ma focha, tylko konkretny problem z równowagą, budową, do tego balast w postaci jeźdzca dodatkowo utrudnia mu zadanie, stąd bunty.
Twoja instruktorka ujeżdżeniowcem olimpijskim? A jak ma na imię?
Anky? :-D
Dość tych złośliwości - jednak Klaudio - spokojnie i przy krytyce i przy koniu.Ludzie piszą TAKIE rzeczy, bo to jest reakcja na twoja relację. Wiem... potrzebujesz rady, anie krytyki. Proponuję:1. zacząć prace od podstaw z "ziemi" - napisała, że to młody kon, który nie wykazał "posłuchu" w zakresie galopu z ziemi. Olałyście to i poszłyście "dalej" w jego edukację. Powiem tak - jak on nie umie abecadła to jak ma czytać?2. Nie lubie krytykowac ludzi - ale zachowanie instruktorki jest nie odpowiednie do tego, co sie z koniem dzieje. Takie pomoce przy młodym koniu nie maja sensu. To tak, jakbym stała nad Tobą z nabitym pistoletem mówiąc- no zacznij spiewac po hebrajsku. 3. opisane przez Ciebie zachowania młodego konia NIE SĄ WCALE NIENORMALNE - on sie broni przed wami. 4. jezeli to twój kon - to zastanów sie, czy chesz go zepsuć "sawsiem" - drugi raz nie będzie tak samo. 5. nie traktuj tego jak krytyke tylko powód do refleksji nad tym, że konia "psuje się" bardzo łatwo, bardzo czestwo skutki sa nieodracalne. Ty masz szansę dac konikowi szansę na normalna naukę. Najpierw nauczgo pieknie galopowac - bez lązy, bez pomocy - Ty, kon i rundpenik/moze byc kawałej małego padoku/. Naucz konia cieszyć sie galopem - to młody kon - jak jest zdrowy to pokocha galop, jezeli cos mu dolega - będziesz miała sznse to zaobserwowac. Bo jak skrepujesz go pomocami i jeszcze pogonisz, to tylko siąść i płakac :(/sorry za literówki/