Jeździć zacząłem ponad 20 lat temu. Kiedyś intensywnie. Przygotowałem pod siodło i do zaprzęgów 17 koni (od podstaw) oraz "podjeździłem" kilkadziesiąt kolejnych. Powoziłem, skakałem 160cm, trochę bawiłem się ujeżdżeniem. Ale najważniejsze - konie to cały czas była i jest zabawa.
Dziś staram się przekazać to co wiem o koniach, psychologii, rozumieniu - swojej Córci. I ostatnio jej koleżankom.
A zawodowo - zajmuję się bezpieczeństwem, dość szeroko rozumianym. Prowadzę i zarządzam firmami (dwie - jedna krajowa, druga międzynarodowa). I odkrywam, że jednak konie to jest LUZ i sposób na życie. Aby tylko nie przeginać - warto się bawić, a nie spinać.
A z pasji - uwielbiam wyścigi i zaprzęgi. A jeżdżąc - wolę jednak ujeżdżenie, mimo pewnych sukcesów w skokach.