jak się pogodzić z odejsciem konia.. Wiem ze za pewien czas bede musiała sie z tym uporać, więc jesli ktos to czyta, błagam pomóżcie.. jakies rady.. :(
Na każdego przyjdzie kiedyś czas i nic nie da się z tym zrobić!!!!Wiem , że to bardzo trudna sytuacja , sama nie wiem jak bym sobie z tym poradziła , ale w życiu tak bywa...nie mamy na to żadnego wpływu.
Niestety,wpływu nie mamy :-( Możemy tylko postarać się,aby te ostatnie dni (oczywiście nie tylko)były dla naszego przyjaciela dniami spokojnymi i w miarę możliwości- żeby spędzał je na dworku.Może się zdarzyć,że będziesz musiała podjąć decyzję o skróceniu jego cierpień... :-( Ale jeżeli koń był do tej pory zdrowy,jeżeli starzeje się spokojnie,to może po prostu odejść spokojnie i np we śnie. Prawda jest taka,że to nie Ty masz się pogodzić z jego odejściem,tylko on...coś się kończy i coś się zaczyna...Ja tam wierzę(mimo braku jakiejś szczególnej religijności),że zwierzaki odchodzą do jakiegoś swojego raju,do swojego miejsca.Myślę,że to dobra myśl.I nie ma co się smucić- cieszmy się,bo na pewno będzie mu tam dobrze :-)
jak się pogodzić z odejsciem konia.. Wiem ze za pewien czas bede musiała sie z tym uporać, więc jesli ktos to czyta, błagam pomóżcie.. jakies rady.. :(
Na każdego przyjdzie kiedyś czas i nic nie da się z tym zrobić!!!!Wiem , że to bardzo trudna sytuacja , sama nie wiem jak bym sobie z tym poradziła , ale w życiu tak bywa...nie mamy na to żadnego wpływu.
Niestety,wpływu nie mamy :-( Możemy tylko postarać się,aby te ostatnie dni (oczywiście nie tylko)były dla naszego przyjaciela dniami spokojnymi i w miarę możliwości- żeby spędzał je na dworku.Może się zdarzyć,że będziesz musiała podjąć decyzję o skróceniu jego cierpień... :-( Ale jeżeli koń był do tej pory zdrowy,jeżeli starzeje się spokojnie,to może po prostu odejść spokojnie i np we śnie. Prawda jest taka,że to nie Ty masz się pogodzić z jego odejściem,tylko on...coś się kończy i coś się zaczyna...Ja tam wierzę(mimo braku jakiejś szczególnej religijności),że zwierzaki odchodzą do jakiegoś swojego raju,do swojego miejsca.Myślę,że to dobra myśl.I nie ma co się smucić- cieszmy się,bo na pewno będzie mu tam dobrze :-)