Ok rozumiem. Nie zależnie od tego, czy ta teoria jest prawdziwa, na dzień dzisiejszy nie wwyeliminujemy stosowania wędzideł, dlatego uważam, że przede wszystkim należy uświadamiać młodych adeptów jeździectwa jak ważne jest prawidłowe dopasowanie sprzętu, żeby później nie było takich kwiatków jak w tym wątku. Rumel, to był tylko przykład... Jasne, ze konie w rolnictwie nie są już dzisiaj zbyt popularne, ale chodziło mi o ogół pracy, czy to pod siodłem, czy w zaprzęgu. Wozy w polu, czy na wiejskich drogach jak najbardziej można jeszcze zaobserwować.
Srokaty, dziękuję Ci. To właściwie pierwszy raz kiedy odezwałam sie na tym forum, a to ze od razu mnie spunktowano trochę mnie przestraszył. Dzięki za brak napastliwości, a rzetelne przemyślenie tematu. Jesteś profesjonalistą i to doceniam, bo przeprowadziles rozmowe bez czepiania sie szczegolow i bez uprzedzen. A czepialstwo za bzdury reprezentuje rumel, niepotrzebnie:)Tobie dziękuję za profesjonalny atak. Z takim można walczyć. I wiem, że przyszłosć jezdziectwa na wolnych mustangach to mrzonka i wcale takiej nie chce i nie oczekuje. Chce tylko mieć w sobie wiecej empatii i zrozumienia końskich problemów, bo konie wprost nie mówią, a moja swiadomosć n temat ich odczuć tylko mi w jeżdziectwie pomoże.
(...) czy u rolnika w polu (...)Co dziś konie robią w polu w rolnictwie? w lesie do "zrywki" /choć marginalnie/ w miejscach niedostepnych dla sprzętu zmechanizowanego są wykorzystywane /skądinąd żywot takie konia jest krótki i ciężki/ ... ale w polu? Co on tam robi??Orze... Zaskoczę cie, ale wielokrotnie spotkałam jeszcze konie pracujące w polu....
monifika, na rozmowy, jaka jestem, a jaka nie, zapraszam na PW, jeśli bardzo Ci zależy. To klasyczny argument ad personam-nie ma związku z treścią, odnosi się tylko do osobistych cech kandydata, ma go zdyskredytować i zdenerwować tak, żeby zaczął się bronić zamiast argumentować. Temat obrony kończę wskazówką, że gdybyś przeczytała więcej moich postów, mam nadzieję, że sama doszłabyś do wniosku, że nie jestem wcieleniem zła. Ja się naprawdę staram nikomu nie sprawiać przykrości, po prostu w przypadkach takich ja ten ręce mi opadają. Nie ma potrzeby, żeby wszyscy musieli patrzeć, jak sobie wyjaśniamy osobiste animozje, tu nie kampania wyborcza.Nie ogarniam cytatów, ale napisałaś "I wiem, że przyszłosć
jezdziectwa na wolnych mustangach to mrzonka i
wcale takiej nie chce i nie oczekuje. Chce tylko mieć w sobie wiecej
empatii i zrozumienia końskich problemów, bo konie wprost nie mówią, a
moja swiadomosć n temat ich odczuć tylko mi w jeżdziectwie pomoże." To
jest na przykład punkt, w którym totalnie się z Tobą zgadzam. Ja naprawdę nie jestem szalonym klasykiem, po prostu
najwyraźniej czytamy inne książki, trochę inaczej definiujemy końskie odczucia i może mamy inne drogi osiągnięcia tego, ale najważniejsze, że tu się zgadzamy.Ciebie też proszę o "profesjonalny atak" i przepraszam, jeśli moją wypowiedź uznałaś i za nieprofesjonalny, i za atak. Nie sądziłam, że weźmiesz to tak osobiście. Jeśli dalej chcesz podyskutować, zbij moje argumenty. Jeden po drugim, z uzasadnieniem Twoich poglądów. Możliwe, że w kilku punktach bardziej się zgadzamy niż myślisz, a nie możemy się dogadać. Możliwe, że gdzieś się mylę, czemu nie? Jeśli mi to udowodnisz, przyznam Ci rację. Argumenty. Jak ja nie lubię wdawać się w OT...
Honeona, ja nie atakuję Ciebie tylko Twoje poglądy. Ciebie nie znam, a poglądy wyraziłaś. I zdaje się, że już spunktowałam Twoje argumenty o błędach w tych mitach - co jeszcze mogę dodać? Przecież wypisałam Twoje mylne przekonania. I dziękiuję Ci za chęć komunikacji. Doceniam, że dociekasz prawdy, bo to najlpesza cecha. Ja tez ją mam, dlatego otworzyłam się na tę sprawę z wędzidłami i i ch realną pracą w końskim pysku. A tej blogerki nie skreślam, przeciwnie - zgadzam się i przykalskuję. Też poczytaj inne jej wpisy - myślę ze znajdziesz wiele rzeczy, z którymi się zgodzisz. I naprawdę szczerze i gorąco polecam Ci ksiażkę "Rząd doskonały", bo jeśli zgadzasz się ze mną, że trzeba mieć swiadomość i empatię to znajdziesz tam wiele fajnych spraw, łaćznie z naukowym podejściem i schematami okostnej, unerwienia, anatomi konia. Autor nie odrzuca wędzideł, on tylko apeluje o rozwagę i nie stosowanie tych kiełzn, które są tzw. "narzędziami tortur". Znalazłam w niej też potwierdzenie na wszytskie te mity, wiec mysle, ze blogerka czytała, choć pewna nie jestem. Przy okazji, może mi pomożesz - mam konia, 15letni wałach sp, odkupiony ze stajni szkółkowej. Grzeczny i bezpieczny, ale lata pracy w rekrecji trochę go skrzywiły. Strasznie klei się do innych koni, nie mogę się odłączyć w terenie, nie mogę swobodnie pracować na ujeżdżalni. Jest też twardy w pysku. Jak go oduczyć chodzenia za stadem? U tej blogerki nic nie znalazłam, czytam książki i szukam, ale nie wiem czy coś da się zrobić. Jak go wstrzymuje to drobi w miejscu, wyrywa się, próbuje dębowac. Czy mozesz mi cos doradzić?
monifika, na rozmowy, jaka jestem, a jaka nie, zapraszam na PW, jeśli bardzo Ci zależy. To klasyczny argument ad personam-nie ma związku z treścią, odnosi się tylko do osobistych cech kandydata, ma go zdyskredytować i zdenerwować tak, żeby zaczął się bronić zamiast argumentować. Temat obrony kończę wskazówką, że gdybyś przeczytała więcej moich postów, mam nadzieję, że sama doszłabyś do wniosku, że nie jestem wcieleniem zła. Ja się naprawdę staram nikomu nie sprawiać przykrości, po prostu w przypadkach takich ja ten ręce mi opadają. Nie ma potrzeby, żeby wszyscy musieli patrzeć, jak sobie wyjaśniamy osobiste animozje, tu nie kampania wyborcza.Nie ogarniam cytatów, ale napisałaś "I wiem, że przyszłosć
jezdziectwa na wolnych mustangach to mrzonka i
wcale takiej nie chce i nie oczekuje. Chce tylko mieć w sobie wiecej
empatii i zrozumienia końskich problemów, bo konie wprost nie mówią, a
moja swiadomosć n temat ich odczuć tylko mi w jeżdziectwie pomoże." To
jest na przykład punkt, w którym totalnie się z Tobą zgadzam. Ja naprawdę nie jestem szalonym klasykiem, po prostu
najwyraźniej czytamy inne książki, trochę inaczej definiujemy końskie odczucia i może mamy inne drogi osiągnięcia tego, ale najważniejsze, że tu się zgadzamy.Ciebie też proszę o "profesjonalny atak" i przepraszam, jeśli moją wypowiedź uznałaś i za nieprofesjonalny, i za atak. Nie sądziłam, że weźmiesz to tak osobiście. Jeśli dalej chcesz podyskutować, zbij moje argumenty. Jeden po drugim, z uzasadnieniem Twoich poglądów. Możliwe, że w kilku punktach bardziej się zgadzamy niż myślisz, a nie możemy się dogadać. Możliwe, że gdzieś się mylę, czemu nie? Jeśli mi to udowodnisz, przyznam Ci rację. Argumenty. Jak ja nie lubię wdawać się w OT...hiba gość trenuje na posła PIS
Ok rozumiem. Nie zależnie od tego, czy ta teoria jest prawdziwa, na dzień dzisiejszy nie wwyeliminujemy stosowania wędzideł, dlatego uważam, że przede wszystkim należy uświadamiać młodych adeptów jeździectwa jak ważne jest prawidłowe dopasowanie sprzętu, żeby później nie było takich kwiatków jak w tym wątku. Rumel, to był tylko przykład... Jasne, ze konie w rolnictwie nie są już dzisiaj zbyt popularne, ale chodziło mi o ogół pracy, czy to pod siodłem, czy w zaprzęgu. Wozy w polu, czy na wiejskich drogach jak najbardziej można jeszcze zaobserwować.
Srokaty, dziękuję Ci. To właściwie pierwszy raz kiedy odezwałam sie na tym forum, a to ze od razu mnie spunktowano trochę mnie przestraszył. Dzięki za brak napastliwości, a rzetelne przemyślenie tematu. Jesteś profesjonalistą i to doceniam, bo przeprowadziles rozmowe bez czepiania sie szczegolow i bez uprzedzen. A czepialstwo za bzdury reprezentuje rumel, niepotrzebnie:)Tobie dziękuję za profesjonalny atak. Z takim można walczyć. I wiem, że przyszłosć jezdziectwa na wolnych mustangach to mrzonka i wcale takiej nie chce i nie oczekuje. Chce tylko mieć w sobie wiecej empatii i zrozumienia końskich problemów, bo konie wprost nie mówią, a moja swiadomosć n temat ich odczuć tylko mi w jeżdziectwie pomoże.
(...) czy u rolnika w polu (...)Co dziś konie robią w polu w rolnictwie? w lesie do "zrywki" /choć marginalnie/ w miejscach niedostepnych dla sprzętu zmechanizowanego są wykorzystywane /skądinąd żywot takie konia jest krótki i ciężki/ ... ale w polu? Co on tam robi??Orze... Zaskoczę cie, ale wielokrotnie spotkałam jeszcze konie pracujące w polu....
monifika, na rozmowy, jaka jestem, a jaka nie, zapraszam na PW, jeśli bardzo Ci zależy. To klasyczny argument ad personam-nie ma związku z treścią, odnosi się tylko do osobistych cech kandydata, ma go zdyskredytować i zdenerwować tak, żeby zaczął się bronić zamiast argumentować. Temat obrony kończę wskazówką, że gdybyś przeczytała więcej moich postów, mam nadzieję, że sama doszłabyś do wniosku, że nie jestem wcieleniem zła. Ja się naprawdę staram nikomu nie sprawiać przykrości, po prostu w przypadkach takich ja ten ręce mi opadają. Nie ma potrzeby, żeby wszyscy musieli patrzeć, jak sobie wyjaśniamy osobiste animozje, tu nie kampania wyborcza.Nie ogarniam cytatów, ale napisałaś "I wiem, że przyszłosć jezdziectwa na wolnych mustangach to mrzonka i wcale takiej nie chce i nie oczekuje. Chce tylko mieć w sobie wiecej empatii i zrozumienia końskich problemów, bo konie wprost nie mówią, a moja swiadomosć n temat ich odczuć tylko mi w jeżdziectwie pomoże." To jest na przykład punkt, w którym totalnie się z Tobą zgadzam. Ja naprawdę nie jestem szalonym klasykiem, po prostu najwyraźniej czytamy inne książki, trochę inaczej definiujemy końskie odczucia i może mamy inne drogi osiągnięcia tego, ale najważniejsze, że tu się zgadzamy.Ciebie też proszę o "profesjonalny atak" i przepraszam, jeśli moją wypowiedź uznałaś i za nieprofesjonalny, i za atak. Nie sądziłam, że weźmiesz to tak osobiście. Jeśli dalej chcesz podyskutować, zbij moje argumenty. Jeden po drugim, z uzasadnieniem Twoich poglądów. Możliwe, że w kilku punktach bardziej się zgadzamy niż myślisz, a nie możemy się dogadać. Możliwe, że gdzieś się mylę, czemu nie? Jeśli mi to udowodnisz, przyznam Ci rację. Argumenty. Jak ja nie lubię wdawać się w OT...
Honeona, ja nie atakuję Ciebie tylko Twoje poglądy. Ciebie nie znam, a poglądy wyraziłaś. I zdaje się, że już spunktowałam Twoje argumenty o błędach w tych mitach - co jeszcze mogę dodać? Przecież wypisałam Twoje mylne przekonania. I dziękiuję Ci za chęć komunikacji. Doceniam, że dociekasz prawdy, bo to najlpesza cecha. Ja tez ją mam, dlatego otworzyłam się na tę sprawę z wędzidłami i i ch realną pracą w końskim pysku. A tej blogerki nie skreślam, przeciwnie - zgadzam się i przykalskuję. Też poczytaj inne jej wpisy - myślę ze znajdziesz wiele rzeczy, z którymi się zgodzisz. I naprawdę szczerze i gorąco polecam Ci ksiażkę "Rząd doskonały", bo jeśli zgadzasz się ze mną, że trzeba mieć swiadomość i empatię to znajdziesz tam wiele fajnych spraw, łaćznie z naukowym podejściem i schematami okostnej, unerwienia, anatomi konia. Autor nie odrzuca wędzideł, on tylko apeluje o rozwagę i nie stosowanie tych kiełzn, które są tzw. "narzędziami tortur". Znalazłam w niej też potwierdzenie na wszytskie te mity, wiec mysle, ze blogerka czytała, choć pewna nie jestem. Przy okazji, może mi pomożesz - mam konia, 15letni wałach sp, odkupiony ze stajni szkółkowej. Grzeczny i bezpieczny, ale lata pracy w rekrecji trochę go skrzywiły. Strasznie klei się do innych koni, nie mogę się odłączyć w terenie, nie mogę swobodnie pracować na ujeżdżalni. Jest też twardy w pysku. Jak go oduczyć chodzenia za stadem? U tej blogerki nic nie znalazłam, czytam książki i szukam, ale nie wiem czy coś da się zrobić. Jak go wstrzymuje to drobi w miejscu, wyrywa się, próbuje dębowac. Czy mozesz mi cos doradzić?
monifika, na rozmowy, jaka jestem, a jaka nie, zapraszam na PW, jeśli bardzo Ci zależy. To klasyczny argument ad personam-nie ma związku z treścią, odnosi się tylko do osobistych cech kandydata, ma go zdyskredytować i zdenerwować tak, żeby zaczął się bronić zamiast argumentować. Temat obrony kończę wskazówką, że gdybyś przeczytała więcej moich postów, mam nadzieję, że sama doszłabyś do wniosku, że nie jestem wcieleniem zła. Ja się naprawdę staram nikomu nie sprawiać przykrości, po prostu w przypadkach takich ja ten ręce mi opadają. Nie ma potrzeby, żeby wszyscy musieli patrzeć, jak sobie wyjaśniamy osobiste animozje, tu nie kampania wyborcza.Nie ogarniam cytatów, ale napisałaś "I wiem, że przyszłosć jezdziectwa na wolnych mustangach to mrzonka i wcale takiej nie chce i nie oczekuje. Chce tylko mieć w sobie wiecej empatii i zrozumienia końskich problemów, bo konie wprost nie mówią, a moja swiadomosć n temat ich odczuć tylko mi w jeżdziectwie pomoże." To jest na przykład punkt, w którym totalnie się z Tobą zgadzam. Ja naprawdę nie jestem szalonym klasykiem, po prostu najwyraźniej czytamy inne książki, trochę inaczej definiujemy końskie odczucia i może mamy inne drogi osiągnięcia tego, ale najważniejsze, że tu się zgadzamy.Ciebie też proszę o "profesjonalny atak" i przepraszam, jeśli moją wypowiedź uznałaś i za nieprofesjonalny, i za atak. Nie sądziłam, że weźmiesz to tak osobiście. Jeśli dalej chcesz podyskutować, zbij moje argumenty. Jeden po drugim, z uzasadnieniem Twoich poglądów. Możliwe, że w kilku punktach bardziej się zgadzamy niż myślisz, a nie możemy się dogadać. Możliwe, że gdzieś się mylę, czemu nie? Jeśli mi to udowodnisz, przyznam Ci rację. Argumenty. Jak ja nie lubię wdawać się w OT...hiba gość trenuje na posła PIS