Reklama
  • wiola922013-06-04 12:05:46

    Witam. Piszę gdyż mam problem ze wspaniałym koniem nazywa się Szina a problem jest taki że ona boi się wszystkiego listek za głośno zaszeleści to się płoszy, coś się poruszy to się płoszy zobaczy coś co się jej nie podoba to się płoszy. Ogólnie jest naprawdę fajnym konikiem super chodzi ma duże predyspozycje do skoku skacze metrówki z ogromnym zapasem robi we wszystkim ogromne postępy, ale wiadomo że te płoszenie po pewnym czasie staje się uciążliwe na parkurze spokojnie się nie pojeździ bo się płoszy. Znajoma mówi że to już taki charakter i nic się z tym już nie da zrobić ja mam jeszcze nadzieje że może jednak jest to dość młody koń ma około 5lat więc jeszcze całe życie przed nią jak ją można przekonać że taki listek czy jakaś figurka czy cokolwiek jej krzywdy nie zrobi ? Bardzo proszę o pomoc z góry dziękuje :)

  • julka 2013-06-05 15:10:40

    Moim zdaniem - jedź na jakiś kurs albo obóz naturalu. Oni mają swoje sposoby na takie przypadki. Wiem, bo sama widziałam niektórych trenerów w akcji:)

  • jolantal 2013-06-08 19:12:59

    Na zachodzie już bardzo popularne wśród hodowców koni i jest wiele wypowiedzi o skuteczności są to nanoplastry Lifewave .Zamieszczam zdjęcie gdzie nakleja się w przypadku stresu. W języku angielskim można obejrzeć wideo http://vimeo.com/16371112 więcej  o nanoplastrach dla koni na moim blogu  http://jlenart.pl/zdrowy-zrelaksowany-kon/#more.Zapraszam do kontaktu

  • Honeonna 2013-06-08 23:36:52

    Znowu reklama tych plasterków? Zaraz z lodówki mi się wysypią...Na tej stronie nie ma nic, co by mnie przekonało, że działają, za to znalazłam parę podstawowych  błędów dotyczących biologii i chemii. Nachalna reklama nie zachęca do kupowania czegokolwiek, zwłaszcza w takiej formie.Zacznijmy od tego, że na Zachodzie nie wszystko jest dobre, przykładowo Hiszpanie nie widzą problemu w bezpańskich psach, a Anglicy pakują konie w grube derki przy 10 stopniach na plusie, po czym galopują po asfaltowych drogach i skaczą przez kamienne mury. To też jest popularne, a niektórzy nawet twierdzą, że wzmacnia kopyta.Problem jest jeden- to wszystko opiera się na teoriach i wierzeniach, których prawdziwości nie udowodniono. Nikt nigdy nie potwierdził choćby w najmniejszym stopniu istnienia "energii", którą ta technologia ma zwiększać. Gościu ciągle coś mówi o procesach starzenia i powstrzymywaniu spadku tej "energii", a nie zająknął się ani słowem o mutacjach komórek i skracaniu się telomerów. Ciekawe dlaczego, przecież coś takiego to by była rewolucja w medycynie. Plasterek mnie osobiście zupełnie nie przekonuje tak jak cała retoryka tej firmy. Klacz wariująca w czasie burzy, której ktoś przykleił plaster i się uspokoiła? To co było w tym plastrze? Cukry, aminokwasy i woda. I to nawet nie jest napisane "patrzcie, mamy film, tu się boi, tu stoi spokojnie", tylko "słyszałam o klaczy", czyli nawet się pod tym nie podpisują. Koń, który po naklejeniu plastrów przestał kaszleć? Dlaczego mam wierzyć, że to przez plaster, jeśli nic tam o tym nie ma? Równie dobrze mógł odkaszlnąć to, co musiał i dlatego przestał. Jeśli nie kaszle w ogóle, to chyba jest upośledzony. Plastry naklejone na łydkach tylnych nóg? Przez całe życie mnie okłamywali, mówiąc, że koń nie ma łydek? Nadpęcia (?) to nawet nie łydki, tylko bardziej stopa. Duży wzrost mocy i wytrzymałości? U sportowców podobno nawet ponad 20%, jak jest napisane gdzie indziej? Czyli to środek dopingowy?  Wynalazca czegoś opisywanego na stronie byłby murowanym kandydatem do Nobla...Jeśli są jakieś MOCNE dowody na działanie tego czegoś, proszę uprzejmie o link.Co do problemu, najlepiej dużo jeździć w teren i łagodnie, ale stanowczo wymagać od konia pójścia wybraną drogą. Nie dawać koniowi przerw tylko dlatego, że się przestraszył, bo zacznie to wykorzystywać albo już zaczął. 

  • Reklama
  • sarucha 10 2013-06-09 11:35:09

    Znowu reklama tych plasterków? Zaraz z lodówki mi się wysypią...Na tej stronie nie ma nic, co by mnie przekonało, że działają, za to znalazłam parę podstawowych  błędów dotyczących biologii i chemii. Nachalna reklama nie zachęca do kupowania czegokolwiek, zwłaszcza w takiej formie.Zacznijmy od tego, że na Zachodzie nie wszystko jest dobre, przykładowo Hiszpanie nie widzą problemu w bezpańskich psach, a Anglicy pakują konie w grube derki przy 10 stopniach na plusie, po czym galopują po asfaltowych drogach i skaczą przez kamienne mury. To też jest popularne, a niektórzy nawet twierdzą, że wzmacnia kopyta.Problem jest jeden- to wszystko opiera się na teoriach i wierzeniach, których prawdziwości nie udowodniono. Nikt nigdy nie potwierdził choćby w najmniejszym stopniu istnienia "energii", którą ta technologia ma zwiększać. Gościu ciągle coś mówi o procesach starzenia i powstrzymywaniu spadku tej "energii", a nie zająknął się ani słowem o mutacjach komórek i skracaniu się telomerów. Ciekawe dlaczego, przecież coś takiego to by była rewolucja w medycynie. Plasterek mnie osobiście zupełnie nie przekonuje tak jak cała retoryka tej firmy. Klacz wariująca w czasie burzy, której ktoś przykleił plaster i się uspokoiła? To co było w tym plastrze? Cukry, aminokwasy i woda. I to nawet nie jest napisane "patrzcie, mamy film, tu się boi, tu stoi spokojnie", tylko "słyszałam o klaczy", czyli nawet się pod tym nie podpisują. Koń, który po naklejeniu plastrów przestał kaszleć? Dlaczego mam wierzyć, że to przez plaster, jeśli nic tam o tym nie ma? Równie dobrze mógł odkaszlnąć to, co musiał i dlatego przestał. Jeśli nie kaszle w ogóle, to chyba jest upośledzony. Plastry naklejone na łydkach tylnych nóg? Przez całe życie mnie okłamywali, mówiąc, że koń nie ma łydek? Nadpęcia (?) to nawet nie łydki, tylko bardziej stopa. Duży wzrost mocy i wytrzymałości? U sportowców podobno nawet ponad 20%, jak jest napisane gdzie indziej? Czyli to środek dopingowy?  Wynalazca czegoś opisywanego na stronie byłby murowanym kandydatem do Nobla...Jeśli są jakieś MOCNE dowody na działanie tego czegoś, proszę uprzejmie o link.Co do problemu, najlepiej dużo jeździć w teren i łagodnie, ale stanowczo wymagać od konia pójścia wybraną drogą. Nie dawać koniowi przerw tylko dlatego, że się przestraszył, bo zacznie to wykorzystywać albo już zaczął. Ja się zgadzam w 100%. Jeszcze później taka osoba wypowiada się pozytywnie o naturalu..

  • redakcja 2013-06-10 19:24:47

    Taki problem z koniem należy rozwiązać poprzez pracę z nim z ziemi. Zapewne jest jakiś ogrodzony teren do dyspozycji, ujeżdżalnia itp. gdzie można się z koniem pobawić np. w gry Pata Parelliego :) Zaczyna się od pierwszej gry w zaprzyjaźnianie, gdy koń ma spokojnie stać podczas głaskania go bacikiem, lub wrzucania na niego liny na grzbiet, szyję, nogi.. Powinien być utrzymany kontakt wzrokowy, a koń nie powinien być krótko trzymany, bo inaczej nie będzie efektu. Najlepiej jakby koń w ogóle nie musiał być trzymany. W tej zabawie koń ma tolerować nawet nieprzewidziany wcześniej dotyk czy ruch, a takie ćwiczenia do tego właśnie przyzwyczajają. Ćwiczyć za każdym razem do skutku, żeby koń się przekonał, że nie ma czego się bać. Po każdym takim ćwiczeniu koń powinien pozwolić Ci dotknąć każdego miejsca swojego ciała. Dopiero, gdy nie boi się bacika, liny, można przejść do kolejnego etapu, np. na bacik przywiązując worek, którym znowu będziesz go dotykać. Po tolerowaniu przez konia szeleszczącego worka można przejść do etapu, gdy będziesz stawiać dziwne przedmioty, do których koń ma podejść (trzymany na luźnym uwiązie, nic na siłę). Niech podejdzie, obwącha nową rzecz, niech robi nawet kółka podczas zbliżania się do przedmiotu, ale ważne, żeby w ogóle podszedł. Może to być coś o jaskrawym kolorze, coś ruszającego się na wietrze (chorągiewka itp.), coś wydającego dźwięk (zabawka na baterie ;)). Można z kimś się umówić, że będzie zrzucać w bezpieczną odległość jakieś gałązki, można puścić latawca - też w bezpiecznej odległości, żeby koń się nie zraził, gdy coś wyląduje zbyt blisko. Można użyć też piłki (dla koni), można założyć mu hula-hop na szyję. Można robić cokolwiek co pokaże koniowi, że nie ma się czego bać. Najlepiej jest używać w celu przyzwyczajania tych właśnie rzeczy, których faktycznie koń się wystraszył. Koń po każdym takim przyzwyczajaniu powinien pozwolić się dotknąć na całej powierzchni swojego ciała, wiedząc, że nie jesteś drapieżnikiem, tylko przyjacielem. Przy tych zabawach należy uważać, by koń niczym nie dostał, bo całkiem straci zaufanie. Każdego konia można odczulić na straszne rzeczy, każdego na różne sposoby, ale jest to możliwe. Powodzenia i mam nadzieję, że pomogłam :)

  • bilcup 2014-06-10 03:55:49

    Jeśli chodzi o badania to bardzo proszę: www.nanoteam.pl/publikacje-naukowe-hippikaJeśli masz więcej pytań dzwoń albo pisz. Możemy Tobie również zaprezentować działanie plastrów.

  • rumel 2014-06-11 09:38:22

    Taki problem z koniem należy rozwiązać poprzez pracę z nim z ziemi. Zapewne jest jakiś ogrodzony teren do dyspozycji, ujeżdżalnia itp. gdzie można się z koniem pobawić np. w gry Pata Parelliego :) Zaczyna się od pierwszej gry w zaprzyjaźnianie, gdy koń ma spokojnie stać podczas głaskania go bacikiem, lub wrzucania na niego liny na grzbiet, szyję, nogi.. Powinien być utrzymany kontakt wzrokowy, a koń nie powinien być krótko trzymany, bo inaczej nie będzie efektu. Najlepiej jakby koń w ogóle nie musiał być trzymany. W tej zabawie koń ma tolerować nawet nieprzewidziany wcześniej dotyk czy ruch, a takie ćwiczenia do tego właśnie przyzwyczajają. Ćwiczyć za każdym razem do skutku, żeby koń się przekonał, że nie ma czego się bać. Po każdym takim ćwiczeniu koń powinien pozwolić Ci dotknąć każdego miejsca swojego ciała. Dopiero, gdy nie boi się bacika, liny, można przejść do kolejnego etapu, np. na bacik przywiązując worek, którym znowu będziesz go dotykać. Po tolerowaniu przez konia szeleszczącego worka można przejść do etapu, gdy będziesz stawiać dziwne przedmioty, do których koń ma podejść (trzymany na luźnym uwiązie, nic na siłę). Niech podejdzie, obwącha nową rzecz, niech robi nawet kółka podczas zbliżania się do przedmiotu, ale ważne, żeby w ogóle podszedł. Może to być coś o jaskrawym kolorze, coś ruszającego się na wietrze (chorągiewka itp.), coś wydającego dźwięk (zabawka na baterie ;)). Można z kimś się umówić, że będzie zrzucać w bezpieczną odległość jakieś gałązki, można puścić latawca - też w bezpiecznej odległości, żeby koń się nie zraził, gdy coś wyląduje zbyt blisko. Można użyć też piłki (dla koni), można założyć mu hula-hop na szyję. Można robić cokolwiek co pokaże koniowi, że nie ma się czego bać. Najlepiej jest używać w celu przyzwyczajania tych właśnie rzeczy, których faktycznie koń się wystraszył. Koń po każdym takim przyzwyczajaniu powinien pozwolić się dotknąć na całej powierzchni swojego ciała, wiedząc, że nie jesteś drapieżnikiem, tylko przyjacielem. Przy tych zabawach należy uważać, by koń niczym nie dostał, bo całkiem straci zaufanie. Każdego konia można odczulić na straszne rzeczy, każdego na różne sposoby, ale jest to możliwe. Powodzenia i mam nadzieję, że pomogłam :)Podpisuję się pod tym rękoma, nogami a nawet kopytem ;)Dodam tylko, ze obok tego na największe strachy można stosować także metodę "dobrych skojarzeń" np: miałam klacz, która panicznie bała się reklamówek i folii - można wyobrazić sobie przy sieciarstwie ludzisków - jaki to problem z koniem w terenie! Zaczęłam wiec oprócz zabaw przynosić jej jakieś smaczne rzeczy w ... białej szeleszczącej jak diabli reklamówce - po miesiącu nie była śladu po strachu! Powodzenia!

  • Reklama
  • misio 2015-02-18 20:56:08

    Spróbuj tak weś reklamówkę i nią szeleścij i się oddalaj powinna się zainteresować a najlepiej to przeczytaj książkę bo z niej ta rada Jeździectwo naturalne bez tajemnic .

  • Niki2004 2015-02-24 20:18:58

     Konie mają w genach zapisany obraz drapieżnika i wiedzą jak wygląda nawet jeśli nigdy go nie widziały, więc płochliwości nie można całkowicie wyeliminować, można co najwyżej ją zmniejszc. Przede wszystkim powinnaś jeździć z pewnym koniem prowadzącym. Jeśli to możliwe zabieraj Szinę także na spacery na uwięzie lub lonży. Początkowo może to być spacer po najbliższej okolicy np. stajni. Za każdym razem gdy się spłoszy uspokajaj ją niskim tonem głosu, podchodź do tego "stracha" spokojnie i daj jej go obwąchać, żeby przekonała się, że to nie jest straszne.Jeśli uważasz, że Szina lub Ty czulibyście się pewniej zawsze możesz poprosić kogoś (najlepiej instruktorkę lub kogoś kto się zna na koniach) żeby wziął drugiego konia i przeszedł się razem z Tobą i Szinę.               Metody dobrych skojarzeń itp. też są dobre, natomiast odradzam plastry.Powodzenia!



Reklama
Reklama