to jest moj 2 prywatny kon wałach .. wiec gdy mu sie nudzi to gryzie podczas pieszczot ;D najczesciej.. zaczepia, czasem jak dziecko sie zachowuje ^^ ;D
Taak, najlepiej powiedzieć "a ty ty niedobry koniku", pogrozić mu paluszkiem i 3 razy (leciutko!) popukać go w czółko (a potem siebie tylko mocniej). Do tego jeszcze join up"a zrobić. Na pewno oduczy się gryzienia i zacznie cię szanować.
jak zacznie gryzc daj w pysk to naj lepszy sposub ja tak robie i tylko w tedy mnie gryzie jak mu daje trawe i mam paluchy złożone /on ci zadaje bul ty mu tez ogien za ogien /i jak juz sie do konca sie odłuczy widzisz postepy nagradzaj go zrozumie
jak ugryzie - porządna kara. możesz uderzyć go ręką - tak, żeby go zabolało! to ma być kara! bądź bacikiem, trochę lżej.pamiętajmy, że koń to zwierzę! ma się słuchać! kara musi być. nie każemy mu przecież się powiesić, tylko nie gryźć, prawda?KLIK! :)
Pytanie tylko czy koń gryzie, że gryzie (skulone uszy, agresywne szybkie ugryzienie), czy gryzie,że podgryza.W pierwszym przypadku najskuteczniejsza będzie kara cielesna. Pamiętaj tylko, że dupa nie gryzie- koń nie może dostać batem na zad za gryzienie, bo zacznie kopać. Najlepiej jest strzelić mu po pysku. Twoja reakcja musi być błyskawiczna, najlepiej jeszcze zanim zdąży Cię ugryźć. Jeżeli tylko się kuli i "widać", że chodzi mu to po łbie można mocno, gwałtownie szarpnąć uwiązem.Drugi przypadek jest typowy dla młodych koni. Podgryzają one ludzi okazując tym swój przyjazny stosunek, zainteresowanie i chęć zakolegowania. Robią to lekko poszczypując zębami po całym ciele. To tak jakby zachęta do podrapania się z kolegą ze stada. Naturalnie nie możesz koniowi na to pozwalać. Musi on być świadomy, że nie jesteś jego kolegą, tylko właścicielem i że nie jest on Tobie równy w hierarchii. (Nawet głaskając i pieszcząc konia np.: po pyszczku- musi to być przyjemne dla niego, ale stanowcze- nie pozwalać zabrać łba, bo koń zobaczył coś ciekawszego, czy woli pointeresować się jabłkiem w Twojej kieszeni.) W takim przypadku musisz odpychać łeb konia w drugą stronę, możesz dać np.: pstryczka po nosie. Kiedy zrobi się zbyt nachalny można strzelić mu po pysku, tylko nie za mocno, bo to nie ma być o tyle kara, o ile odgonienie go od siebie i okazanie, że nam się to nie podoba i nie jesteśmy dla niego partnerem do takich zabaw.
Jeśli chodzi o bicie w pysk jestem całkowicie przeciwna, ponieważ u koni na wolności takie zaczepienie = walka i przez to koń może częściej gryźć. Zamiast tego można uderzyć z otwartej ręki w klatkę piersiową w okolicach popręgu.
jak ugryzie - porządna kara. możesz uderzyć go ręką - tak, żeby go zabolało! to ma być kara! bądź bacikiem, trochę lżej.pamiętajmy, że koń to zwierzę! ma się słuchać! kara musi być. nie każemy mu przecież się powiesić, tylko nie gryźć, prawda?KLIK! :) W starej stajni w której jeździłam był właśnie taki koń który gdy gryzł był bity, zaczął nie tylko mocniej gryźć z prawdziwą złośliwością ale też kopać jak się nadarzy okazja. Wszyscy go bili gdy tak zrobił, a zaczęło się przecież od zwykłego lekkiego podgryzania z odrobiną złośliwości.Koń przez splot różnych przypadków trafił do naszej stajni w której aktualnie jazdy prowadzi moja mama. Wciąż gryzł i kopał, teraz po miesiącu już się uspokaja, nie jest już złośliwy, czasami podgryza tak z przyzwyczajenia(ale nie tuli uszów i nie okazuje agresji) Gdy próbował mnie ugryźć ani razu go nie uderzyłam, gdy chciał ugryźć po prostu odpowiednio cofałam rękę albo dawałam ją płasko w ten sposób że nawet jak chciał ugryźć mnie w nią to nie miał jak bo mu się nie mieściła w pysku ;) Naprawdę dla niektórych koni potrzeba trochę cierpliwości, trzeba znaleźć rozwiązanie które czasami bez agresji okaże się dużo prostsze niż "tradycyjne". Moim zdaniem bicie konia oznacza nie tylko brak szacunku do zwierzęcia, ale również brak zrozumienia jego zachowania.
A jakie to ma znaczenie? Mamy jakiś obowiązek go naśladować? Mam pod opieką kilkanaście koni, z którymi pracuję codziennie i w przypadku żadnego z nich nie mam problemu z brakiem szacunku, właśnie dlatego, że wszelkie agresywne, czy natrętne zachowania są tępione natychmiast.
Według mnie na pewno bicie po pysku nie jest wskazane ze względu na to, że koń może nauczyć się podrzucania głowy aby unikąć uderzenia co niestety może skutkować wyszarpnięciem skóry :( jeżeli chodzi o uderzenie w pęcinę owszem ale tylko tak aby nie wiedział, że to Ty zrobiłaś, aby nie kojarzył Ciebie z niewygodą, czyli tak jak gdyby nigdy nic robisz dalej to co robiłaś. Mój wariatuńcio też gryzł i dzięki cierpliwość i NIE BICIU PO PYSKU udało mi się wypracować z nim szacunek do mnie i mojego ciała hehhe, Najważniejsze aby w momencie gdy widzisz, że chce dziabnąć zafundować mu NIEWYGODĘ :)
Tak najlepiej dajmy się zjeść, bo przecież koń umrze od uderzenia w pysk. To co, że jak koń gryzie to Ciebie to boli, żeby tylko nie zabolało konika, bo naprawdę to my mamy mieć do konia szacunek, a odwrotnie to już niekoniecznie. Przeczytajcie co piszecie ludzie...
Tak najlepiej dajmy się zjeść, bo przecież koń umrze od uderzenia w pysk. To co, że jak koń gryzie to Ciebie to boli, żeby tylko nie zabolało konika, bo naprawdę to my mamy mieć do konia szacunek, a odwrotnie to już niekoniecznie. Przeczytajcie co piszecie ludzie... Ja nie mówię tu o tym że mój koń może sobie robić przy mnie co chce. Ale moim zdaniem szacunek=szacunek, jeżeli ja będę swojego konia szanowała to on też będzie mnie szanował, jeżeli nie radzisz sobie z koniem to czy od razu trzeba przejść do agresji ? Na brak szacunku polecam join up jest to chyba jedyna napisana metoda która teraz właściwie przez niektórych traktowana jest jako coś w stylu ćwiczenia nie jest trudna tylko trzeba zrozumieć psychikę konia, koń po udanej sesji na pewno będzie cię respektował chociaż nie wiem czy to wyeliminuje gryzienie.Konia nie znam więc nie wiem jakie podłoże ma ten zły nawyk.
Właśnie. Rozum psychikę konia. Jak konie ustalają hierarchę w stadzie? Pozwalając się gryźć?? ;> Koń chce w ten sposób zdominować, a my "o tak koniku, ja będę cierpliwa to może się nade mną zlitujesz i Ci przejdzie"
Tutaj w 100% zgodzę się z Hippiką. Ja osobiście jestem za "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie", więc jeżeli koń mnei dziabnie, możliwe, że ja go też dziabnę jeżeli bd miała jak, a jak nie będzie takiej sposobności żeby ugryźć, to mu oddam w inny sposób. Koń musi znać swoje miejsce, a "cierpliwość" do gryzienia nic tu nie da. Widzę, że co niektórzy nie widzą różnicy pomiędzy oddaniem koniowi za np. ugryzienie czy kopnięcie czy inne wybraki, a biciem bez powodu, znęcaniem się, bo jak na razie to zdążyłam zaobserwować. Moja zasada jest taka i nią sie kieruję bez wyjątków, jeżeli koń okazuje mi szacunek, ja będę okazywać mu, ale jeżeli koń będzie mnie miał za przeproszeniem w d*pie, to ja go tym bardziej. I żeby nie było, tą zasadę stosuję już parę lat i za każdym razem działa. Jak kon nie ma do mnei szacunku, ja do niego też nie mam, i po paru minutach dociera do niego co też takiego złego robi, że go nie szanuje (tak obrazowo żeby było xD)
Niestety muszę się z wami wyżej zgodzić. Mam w stajni konia, na którego wybryki tego typu nikt nie zwracał uwagi, nie ponosił konsekwencji za gryzienie (wtedy było jeszcze delikatne, co nie zmienia faktu, że gryzł), wręcz był "izolowany" od ludzi aby nie ugryzł. Skutek? Chwila nie uwagi i już masz krwiaka na ramieniu, bez powodu się rzuci. Także żeby nie doprowadzić do takiego tupu zachowań, nawet najmniejsze niechciane zaczepki trzeba eliminować, oczywiście nikt nie mówi o karaniu bez powodu, tylko jak było napisane wyżej ""jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"" i na tym stanąć. Bo później może być rzeczywiście kłopot.. Pozdrawiam! :)
Może zamiast walenia konia w pysk warto popróbować najpierw bardziej neutralnymi metodami ??!! Nie zawsze dominacja przemocą przynosi pozytywny skutek .. Koń będzie jeszcze bardziej znarowiony lub ustąpi - ze strachu a chyba nie o strach tylko zaufanie tu chodzi?? Spróbuj metod próby dominacji psychicznej nad koniem . Jest bardzo dużo artykułów na ten temat w internecie. On ma czuć że jesteś "przywódcą". a nie katem. Oczywiście nie mówię tu o pochwałach za takie zachowania .. trzeba być stanowczym i konsekwentnie uczyć się języka koni. Mój wałach rzucał się kiedyś z zębami na mnie (po zakupie nie znałam konia i o pewnych narowach nie miałam pojęcia)- przy karmieniu owsem. Nie mogłam wejść spokojnie z wiadrem owsa do boksu bo natychmiast próbował mi je wyrwać i leciał na mnie z zębami.. Nie miał do mnie kompletnie szacunku i uważał, że to mu się należy i że odpuszczę.. I troszkę się zdziwił bo ja nie oduściłam tylko zaczęłam .......czytać czytać i czytać o naturalhorsemanship z czego zeczerpnęłam bardzo dużo pomocnych rzeczy i praktykowałam na moim cholerniku. I pomogło bez walenia w pysk czy przemocy cielesnej.. Ale ile ludzi tyle teorii. Niestety uważam również, że niektóre konie są na tyle zepsute, że ciężka i długa droga przed ich właścicielami aby naprawić ich zryte psychiki przez również złe doświadczenia z ludźmi.
Nikt nie mówi tu o katowaniu konia i biciu do krwi. Kara ma być skutkiem, który koń ma kojarzyć z danym zachowaniem. O rozsądku i pewnych granicach również należy pamiętać. Gdzieś już o to pytałam, ale zapytam jeszcze raz. W jaki sposób konie ustalają między sobą hierarchię i karzą się nawzajem? Załatwiają swoje sprawy łagodnie i z cierpliwością? Czy nie oto chodzi w naturalu, żeby rozumieć i naśladować zachowania koni, aby one mogły nas zrozumieć? Niestety, ale kara cielesna jest najbardziej naturalną i zrozumiałą dla koni metodą wychowawczą ze wszystkich i nic tego nie zmieni.
@SrokatyArab: dokładnie, hierarchia jest ustalana natychmiast, kilka razy kopa dostanie, pogryzą się i już wie gdzie stoi. Koń nas traktuje jako partnera, jako członka stada, szacunek szacunkiem ale pewne granice też są! To nie jest żadna katowanie, czy bicie, to jest ostrzeżenie, tak jak konie sobie dają żyjąc ze sobą. A jak koń ma bardzo zły humor, czyścisz/siodłasz go, a on straszy cię przednim kopytem bo i tak bywa to co robisz, mówisz do niego ""koniku niewolno"" ? Bo z tego co wiem, to powinno reagować się gwałtownie - akcja->reakcja, zaraz dostaje upomnienie w postaci klepnięcia w klatkę lub łopatkę, to jest też naturalny odruch stadny, tylko, że one używają kopyt do tego celu ;)Pozdrawiam!
cyt poprzednią wypowiedź formowicza "jak ugryzie - porządna kara. możesz uderzyć go ręką - tak, żeby go zabolało! to ma być kara! bądź bacikiem, trochę lżej.pamiętajmy, że koń to zwierzę! ma się słuchać! kara musi być. nie każemy mu przecież się powiesić, tylko nie gryźć, prawda?"OK daje taki przykład : MAMY PSA DUŻEJ RASY, który w momence kiedy chcemy go skarcić (siłowo) staje się bardzo agresywny ze strachu. Co robimy ?? bo widzę ,że wg moich przedmówców byście PSA albo uśpili albo za wszelką cenę tym bardziej chcieli mu pokazać gdzie jego miejsce aż dojdzie do tragedii. Bo przecież nie można się cackać ze zwierzęciem i mówić "a ty ty niedobry koniku.. psie czy co kolwiek" Otóż nie - bo jeżeli nam na psie zależy wymyślamy mu inną karę. Itp Pies który ma owsiki najgorzej w świecie zniesie karę "pies zdechł" do odwołania- konsekwentnie go przy tym pilnując żeby nie wstał i stanowczym głosem go karcić jeżeli takie próby uskutecznia.Tu nie chodzi o to, że ja jakaś wielka obrończyni - uważam, że jeżeli się należy to klapsa owszem można dać ale ludzie kochani.. żeby konia bić po pysku aż poczuje ból ?? To już lepiej w szyję go skarcić dodając przy tym ostry ton głosu.W naturalu owszem chodzi o to, żeby postępować jak konie w naturze ale na Boga pokaż mi artykuł o naturalu gdzie wskazane jest bicie konia po pysku ??!! Klacz przywódczyni gryząc i kopiąc chce wypędzić "łobuza " ze stada na jakiś czas. Zwykle wraca on pochylony z oblizującymi się wargami i prosi o zgodę na powrót do stada. Jeżeli ty go uderzysz w delikatne chrapy w boksie to on w życiu nie będzie wiedział o co Ci chodzi. Zazwyczaj konie po takich akcjach są jeszcze bardziej sflustrowane albo poddają się ze strachu ale za to przy najbliższej okazji wywiną inną akcję bo i tak będzie brak zaufania. Nie wiem takie jest moje zdanie.Ja w momencie kiedy mi tak odwalał ustawiłam się do niego w pozycji przywódczej mocno tupiąc nogą... Bardzo mocno tupiąc nogą w podłoże. Na początku nie pomagało więc odwróciłam się tyłem (porównanie do straszącej kopniakiem przwódcy stada) i również tupałam i mówiłam głośno NIE!! oczywiście w wiadrem owsa w ręku żeby zakumał o co chodzi. W końcu odpuścił... Trochę cierpliwości i KOŃ zyskał świadomość o co mi chodzi i czego sobie nie życzę. Teraz za każdym razem kiedy wchodzę z owsem- konisko cofa się ustępując mi miejsca i oblizując delikatnie wargi- wiem że jest to postawa poddańcza. Owies zaczyna konsumować po moim wyjściu.Ja nie chcę się wymądrzać.. chcę po prostu pokazać że są inne alternatywy. Rozumiem że jeżeli nic nie pomaga to człowiek się chwyta wszystkiego nawet - lania po pysku. Ale chyba warto poświęcić choć parę chwil na poczytanie i choć podstawowe zrozumienie psychiki konia... ?!?!
@SrokatyArab: dokładnie, hierarchia jest ustalana natychmiast, kilka razy kopa dostanie, pogryzą się i już wie gdzie stoi. Koń nas traktuje jako partnera, jako członka stada, szacunek szacunkiem ale pewne granice też są! To nie jest żadna katowanie, czy bicie, to jest ostrzeżenie, tak jak konie sobie dają żyjąc ze sobą. A jak koń ma bardzo zły humor, czyścisz/siodłasz go, a on straszy cię przednim kopytem bo i tak bywa to co robisz, mówisz do niego ""koniku niewolno"" ? Bo z tego co wiem, to powinno reagować się gwałtownie - akcja->reakcja, zaraz dostaje upomnienie w postaci klepnięcia w klatkę lub łopatkę, to jest też naturalny odruch stadny, tylko, że one używają kopyt do tego celu ;)Pozdrawiam! Z tobą się zgodzę w tym stwierdzeniu ,że trzeba działać gwałtownie. W klatkę i łopatkę, jeżeli koń naprawdę wariuje oczywiście można go klepnąć słabiej lub mocniej - lub stanowczo szarpnąć za uwiaz.. ale nie lać w pysk aż poczuje ból. Mnie to zakuło w oczy... Ale jeżeli chodzi o nerwowe zachowanie konia bo np ma zły dzień i podczas siodłania Ci odstawia to oczywiście dla upomnienie można go skarcić. Natomiast, jeżeli mamy do czynienia ze złymi nawykami, strzyżenie uszy,gryzienie, heblowanie i inne narowy które są długo dystansowymi nawykami a nie chwilowym humorem- to uważam, że ich eliminację można zacząć właśnie od pracy z koniem z ziemi na zasadach natuaralu a nie laniu go po pysku czy stosowaniu ogólnej przemocy bo to jest droga na skróty i nie przynosi zazwyczaj pozytywnych efektów.
Paranoja. Jak można zwykłą karę, "oddanie koniowi", zasygnalizowanie, że tak nie może być, nie tak. Nazwać "laniem po pysku". Czy to nie jest przesada? Przecież nikt nie będzie "lał konia po pysku". Chodzi o upomnienie. Oberwie w pysk parę razy i zastanowi się zanim znów ugryzie. Nikt nie mówi o znęcaniu się nad koniem!!!
Tak najlepiej dajmy się zjeść, bo przecież koń umrze od uderzenia w pysk. To co, że jak koń gryzie to Ciebie to boli, żeby tylko nie zabolało konika, bo naprawdę to my mamy mieć do konia szacunek, a odwrotnie to już niekoniecznie. Przeczytajcie co piszecie ludzie... Poczytaj swoje wcześniejsze wypowiedzi i nie tylko swoje. Sami napisaliście o uderzeniach w pysk. To co jak ty kogoś złośliwie uszczypniesz to też masz oczekiwać że ktoś Ci odda - ale w "pysk"? No brawo. Rób co chcesz. Twój koń -Twoja sprawa.. To ty sobie wypracowywujesz szacunek z koniem a nie odwrotnie. Ale ja nie zaakceptowała bym nikogo kto leje moje konie w pysk bez choćby maleńkiej próby wypracowania szacunku. Metody choćby join up o których wspomniała ALICEhorses z której zdaniem się zresztą zgadzam w 100%, działają cuda. Jak już pisałam uważam, że czasami trzeba konia skarcić nawet cieleśnie ale nie lać po pysku "żeby go zabolało" jak napisał inny forumowicz. TO jest właśnie PARANOJA!Wiem, że nie mówicie o znęcaniu się nad koniem- no tego by brakowało. Ale sama przyznaj- czy nie lepsze od bezpośrednich ataków - ząb - za ząb- będzie chociaż próba rozumienia konia i dlaczego tak robi??? Przecież można chociaż spróbować wyeliminować tego typu zachowania w inny sposób niż TYLKO kara cielesna. Ale jak nie spróbujesz to się nigdy nie dowiesz....Więc może pozostańmy przy swoich zdaniach
W poradniku pisali tak "Zawsze natychmiast i głośno reagujna próby gryzienia.Jeśli będziesz zmuszona, uderz konia raz, w łopatkę lub szyję.Nigdy nie bij konia po głowie.Stanie się później jeszcze tródniejszy w obsłudze.Unikaj dawania koniowi smakołyków.Może to uczynić z twojego podopiecznego łakomczucha i sprzyjać rozwijaniu się narowu"
ELIZAQ- ja nigdzie nie napisałam, że natural jest oparty na biciu koni, tylko uważam, że kara cielesna jest dla konia dużo bardziej naturalna niż wszystkkie join up"y, t-touch"e i inne gry i zabawy ze sznurkami. "Ale sama przyznaj- czy nie lepsze od bezpośrednich ataków - ząb - za
ząb- będzie chociaż próba rozumienia konia i dlaczego tak robi???
Przecież można chociaż spróbować wyeliminować tego typu zachowania w
inny sposób niż TYLKO kara cielesna." - Ależ ja doskonale wiem o co koniowi w danym momencie chodzi i w zależności od sytuacji stosuję taką karę, a nie inną. Oczywiście, że konia, który w przeszłości był źle traktowany i ewidentnie boi się człowieka nie będę biła batem, czy po głowie i generalnie nie twierdzę, że każdego konia trzeba karać jedynie fizycznie. Nie chodzi przecież o to, aby konia w jakikolwiek sposób skrzywdzić, ale w jak największym stopniu wyeliminować prawdopodobieństwo, że koń skrzywdzi nas. Czasem nie ma czasu na to żeby, zastanawiać się nad jego psychiką i bawić się w naturalowe gry, bo może być dla nas zwyczajnie za późno.
SROKATYARAB: Twoje ostatnie zdanie z poprzedniej wypowiedzi pozwoliło mi sądzić, że uważasz iż właśnie kara cielesna jest najbardziej naturalną i zrozumiałą dla koni karą wychowaczą = dla mnie jest to jednoznaczne. A może ty nie masz po prostu cierpliwości do stosowania się do innych metod?? Albo po prostu nie masz do czynienia z końmi tak wiele aby poznać ich psychikę?? Jeżeli chcesz się dogadać z własnym koniem to tak długo drążysz aż dowiesz się co jest przyczyną danego zachowania.... I eliminujesz je ale nie zawsze przez bicie... I tu podam przykład - koń zawsze chodzący pod dziećmi na lonży, świetny profesor i łagodny jak baranek pewnego dnia burzy się. Ja go do lążownika z małą początkującą dziewczynką na grzbiecie a on na mnie z zębami, tupie nogami... Choć nic nie wskazuje na zły stan zdrowia, zero kulawizny, zero apatyczności i zero żadnej kolki..... Więc co .. zagrożenie jest że dziewczynka spadnie a ja zostanę ugryziona przez konia... I co ty w takiej sytuacji robisz?? pytanie teoretyczne ... zaraz będę znała Twój punkt widzenia i powiem Ci swój punkt widzenia co ja bym zrobiła... i będziemy się rozumiały :) Ale już lepiej prawisz.. Czasem nie ma czasu, żeby się zastanowić się nad jego psychiką i są pewne odruchy ale czasami może i lepiej troszkę się jednak zastanowić zanim za gryzienie zdzielimy konia w pysk... nad przyczyną jego zachowania...
Dobra, nie będę wchodzić w kwestię, że zwolenniczką naturala nie jestem, bo to nie o tym temat. Ale powtórzę po raz n-ty. "Oddanie", gdy koń gryzie nie jest "laniem po pysku" i znęcaniem się nad zwierzakiem. Konie między sobą walczą o to kto będzie wyżej w hierarchii. A jak koń chce ustalić sobie pozycję względem nas to co? "Koniu gryź mnie, bo mam dla Ciebie szacunek. To, że Ty nie masz go do mnie za grosz to inna sprawa. Podporządkuję się. Pracowałam kiedyś z koniem "z odzysku". Gryzł, kopał, "straszył" Ja wtedy byłam przyzwyczajona do szkółkowych koni i ignorowałam jego zaczepki, więc pozwalał sobie na coraz więcej. Czyszczenie to była katorga. Dopiero, gdy po jakimś czasie wróciłam do tego konia i powiedziałam stanowcze "nie" jego pomysłom to zaczęło się poprawiać, aż w pewnym momencie, mogę to powiedzieć, zaprzyjaźniliśmy się. Gdy wychodziliśmy na trawę normalnie sobie siadałam koło niego i wiedziałam, że (wiadomo o ile potwory jakieś się nie pojawią) to on mi nic nie zrobi. Najnormalniejsza w świecie metoda wypracowania szacunku do siebie i ustalania jaka jest hierarchia. Przestał mnie gryźć i PRZEŻYŁ!! <wow>
"Albo po prostu nie masz do czynienia z końmi tak wiele aby poznać ich psychikę?? Jeżeli chcesz się dogadać z własnym koniem to tak długo drążysz aż
dowiesz się co jest przyczyną danego zachowania.... I eliminujesz je ale
nie zawsze przez bicie... " Wierz mi, że mam do czynienia z końmi na tyle dużo, że wiem kiedy niepożądane zachowanie spowodowane jest nudą, kiedy złośliwością, a kiedy strachem. I masz rację, że nie w każdej sytuacji jedyną słuszną metodą jest kara cielesna (co napisałam w poprzednim poście, ale widać nie doczytałaś), która dla mnie, z resztą wcale nie jest równoznaczna z biciem do bólu. Nie ja pisałam również o biciu w pysk.Co do sytuacji opisanej przez ciebie, to liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo dziecka, i żadna reakcja, która mogłaby spowodować jakiekolwiek ryzyko nie będzie dobra."Twoje ostatnie zdanie z poprzedniej wypowiedzi pozwoliło mi sądzić, że
uważasz iż właśnie kara cielesna jest najbardziej naturalną i zrozumiałą
dla koni karą wychowaczą = dla mnie jest to jednoznaczne."Jednoznaczne z czym? Z tym, że natural jest oparty na biciu koni, czy, że dla mnie jest do jedyna słuszna metoda? Ja tu nie widzę żadnej jednoznaczności.
srokatyarab: Co do sytuacji to chyba jasne jak słońce że bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze... ale pytałam w kontekście konia. Dziecko zsadzasz z konia i co dalej ?? Każesz konia za złe zachowanie czy raczej zastanawiasz się co jest przyczyną takiego zachowania i próbujesz je rozwiązać... Ja nie karałam od razu tylko wzięłam ponownie na lonże samego konia- bez dziecka. Obejrzałam wszystkie nogi, pęciny sprawdziłam czy nie są popuchnięte itp.. Jeżeli koń dalej się rzucał to przede wszystkim go bacznie obserwować... obserwacja prędzej czy później wykaże co jest grane. W tym wypadku koń nażarł się jakiejś rośliny, która znacznie zaburzyła mu metabolizm co objawiło się wewnętrznym stanem zapalnym kopyt, który na zewnątrz nie dawał kompletnie żadnych objawów. Delikatnie na drugi dzień grzały przy koronce co wzbudziło moją czujność - i na trzeci dzień od lonżowania niepewnie zaczął stąpać po twardej nawierzchni (bosy koń). Dostał zastrzyk i po sprawie. I o to mi chodzi, że nie warto za złe zachowania od razu konia karać bo czasami nie jesteśmy świadomi o co tak naprawdę się rozchodzi. Cieszę się srokatyarab, że umiesz zachowania odróżnić.Wzburzyłaś się jak dodałam swoją pierwszą wypowiedź wcale nie tyczącą się do Ciebie lecz do wcześniejszych wypowiedzi paulinabartoszewicz5, czapraczka i hippiki. Więc uznałam że ich popierasz.A Twoje zdanie cyt: " Niestety, ale kara cielesna jest najbardziej naturalną i zrozumiałą dla koni metodą wychowawczą ze wszystkich i nic tego nie zmieni. " było dla mnie Jednoznaczne z tym że dla Ciebie kara cielesna jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Z czym się nie zgodzę bo nie jest do jedyne wyjście, choć czasami rzeczywiście trzeba użyć kary cielesnej ale w łopatkę, szyje a nie w pysk! Ale masz rację nie doczytałam. Bo Tobie nie chodzi o bicie w pysk :)
hippika: cyt: " Tak najlepiej dajmy się zjeść, bo przecież koń umrze od uderzenia w pysk" Chyba troszkę sobie zaprzeczasz bo dla mnie to zdanie jest ewidentnie poparciem przez Ciebie przemówców co do bicia w pysk. Ja też naturala nie stosuję w 100%. Ale staram się konia zrozumieć zanim użyję jaką kolwiek karę cielesną bo jak już mówiłam uważam, że czasaaaaammmmmiii i jej nie da się uniknąć bo konie bywają już tak zepsute, że człowiek chwyta się wszystkiego oby tylko pomogło zdobyć nad nim dominację. Człowiek jest zawsze dominujący tylko koń o tym nie wie :) ale to czy koń Cię będzie szanował czy nie zależy od waszych wspólnych relacji. Każdy koń ma inny charakter ale po co od razu reagować na próby gryzienia czy szczypania uderzeniem w pysk?! hmm jak dla mnie pójście na łatwiznę.
Słowo "uderzenie" niesie słabsze znaczenie niż "bicie". Bicie to czynność długotrwała i sprawiająca ból. Uderzenie to równie dobrze może być "klepnięcie", a bicie "chłostą". A dlaczego nie lubię naturala? Przez przeginanie "naturalsów". Właśnie przez takie hiperbole. No i oczywiście przez szkody jakie wyrządzili znajomemu koniowi, ale to już długa historia i nie na temat.
Co zrobic zeby kun nie gryzł ?;D
też go ugryźć :DD
Hah ;D Próbowane było ;DD szypanko na chrapki też nie pomaga ;D
niee to nie pomoże, ale kiedy gryzie? w boksie, na jeździe inne konie? napisz coś.
to jest moj 2 prywatny kon wałach .. wiec gdy mu sie nudzi to gryzie podczas pieszczot ;D najczesciej.. zaczepia, czasem jak dziecko sie zachowuje ^^ ;D
Jeśli nie chcesz, żeby koń cię gryzł najlepiej odwrócić jego uwagę. Jeśli widzisz już pierwsze oznaki, najlepiej lekko puknąć go w pęcinę.
Taak, najlepiej powiedzieć "a ty ty niedobry koniku", pogrozić mu paluszkiem i 3 razy (leciutko!) popukać go w czółko (a potem siebie tylko mocniej). Do tego jeszcze join up"a zrobić. Na pewno oduczy się gryzienia i zacznie cię szanować.
jak zacznie gryzc daj w pysk to naj lepszy sposub ja tak robie i tylko w tedy mnie gryzie jak mu daje trawe i mam paluchy złożone /on ci zadaje bul ty mu tez ogien za ogien /i jak juz sie do konca sie odłuczy widzisz postepy nagradzaj go zrozumie
bÓl ---> najpierw polecam słownik.
jak ugryzie - porządna kara. możesz uderzyć go ręką - tak, żeby go zabolało! to ma być kara! bądź bacikiem, trochę lżej.pamiętajmy, że koń to zwierzę! ma się słuchać! kara musi być. nie każemy mu przecież się powiesić, tylko nie gryźć, prawda?KLIK! :)
Pytanie tylko czy koń gryzie, że gryzie (skulone uszy, agresywne szybkie ugryzienie), czy gryzie,że podgryza.W pierwszym przypadku najskuteczniejsza będzie kara cielesna. Pamiętaj tylko, że dupa nie gryzie- koń nie może dostać batem na zad za gryzienie, bo zacznie kopać. Najlepiej jest strzelić mu po pysku. Twoja reakcja musi być błyskawiczna, najlepiej jeszcze zanim zdąży Cię ugryźć. Jeżeli tylko się kuli i "widać", że chodzi mu to po łbie można mocno, gwałtownie szarpnąć uwiązem.Drugi przypadek jest typowy dla młodych koni. Podgryzają one ludzi okazując tym swój przyjazny stosunek, zainteresowanie i chęć zakolegowania. Robią to lekko poszczypując zębami po całym ciele. To tak jakby zachęta do podrapania się z kolegą ze stada. Naturalnie nie możesz koniowi na to pozwalać. Musi on być świadomy, że nie jesteś jego kolegą, tylko właścicielem i że nie jest on Tobie równy w hierarchii. (Nawet głaskając i pieszcząc konia np.: po pyszczku- musi to być przyjemne dla niego, ale stanowcze- nie pozwalać zabrać łba, bo koń zobaczył coś ciekawszego, czy woli pointeresować się jabłkiem w Twojej kieszeni.) W takim przypadku musisz odpychać łeb konia w drugą stronę, możesz dać np.: pstryczka po nosie. Kiedy zrobi się zbyt nachalny można strzelić mu po pysku, tylko nie za mocno, bo to nie ma być o tyle kara, o ile odgonienie go od siebie i okazanie, że nam się to nie podoba i nie jesteśmy dla niego partnerem do takich zabaw.
Jeśli chodzi o bicie w pysk jestem całkowicie przeciwna, ponieważ u koni na wolności takie zaczepienie = walka i przez to koń może częściej gryźć. Zamiast tego można uderzyć z otwartej ręki w klatkę piersiową w okolicach popręgu.
jak ugryzie - porządna kara. możesz uderzyć go ręką - tak, żeby go zabolało! to ma być kara! bądź bacikiem, trochę lżej.pamiętajmy, że koń to zwierzę! ma się słuchać! kara musi być. nie każemy mu przecież się powiesić, tylko nie gryźć, prawda?KLIK! :) W starej stajni w której jeździłam był właśnie taki koń który gdy gryzł był bity, zaczął nie tylko mocniej gryźć z prawdziwą złośliwością ale też kopać jak się nadarzy okazja. Wszyscy go bili gdy tak zrobił, a zaczęło się przecież od zwykłego lekkiego podgryzania z odrobiną złośliwości.Koń przez splot różnych przypadków trafił do naszej stajni w której aktualnie jazdy prowadzi moja mama. Wciąż gryzł i kopał, teraz po miesiącu już się uspokaja, nie jest już złośliwy, czasami podgryza tak z przyzwyczajenia(ale nie tuli uszów i nie okazuje agresji) Gdy próbował mnie ugryźć ani razu go nie uderzyłam, gdy chciał ugryźć po prostu odpowiednio cofałam rękę albo dawałam ją płasko w ten sposób że nawet jak chciał ugryźć mnie w nią to nie miał jak bo mu się nie mieściła w pysku ;) Naprawdę dla niektórych koni potrzeba trochę cierpliwości, trzeba znaleźć rozwiązanie które czasami bez agresji okaże się dużo prostsze niż "tradycyjne". Moim zdaniem bicie konia oznacza nie tylko brak szacunku do zwierzęcia, ale również brak zrozumienia jego zachowania.
Porządna kara... wcale nie! Nie będą miały do ciebie szacunku.A czy Pat Parelli by bił konia...
A jakie to ma znaczenie? Mamy jakiś obowiązek go naśladować? Mam pod opieką kilkanaście koni, z którymi pracuję codziennie i w przypadku żadnego z nich nie mam problemu z brakiem szacunku, właśnie dlatego, że wszelkie agresywne, czy natrętne zachowania są tępione natychmiast.
Według mnie na pewno bicie po pysku nie jest wskazane ze względu na to, że koń może nauczyć się podrzucania głowy aby unikąć uderzenia co niestety może skutkować wyszarpnięciem skóry :( jeżeli chodzi o uderzenie w pęcinę owszem ale tylko tak aby nie wiedział, że to Ty zrobiłaś, aby nie kojarzył Ciebie z niewygodą, czyli tak jak gdyby nigdy nic robisz dalej to co robiłaś. Mój wariatuńcio też gryzł i dzięki cierpliwość i NIE BICIU PO PYSKU udało mi się wypracować z nim szacunek do mnie i mojego ciała hehhe, Najważniejsze aby w momencie gdy widzisz, że chce dziabnąć zafundować mu NIEWYGODĘ :)
Tak najlepiej dajmy się zjeść, bo przecież koń umrze od uderzenia w pysk. To co, że jak koń gryzie to Ciebie to boli, żeby tylko nie zabolało konika, bo naprawdę to my mamy mieć do konia szacunek, a odwrotnie to już niekoniecznie. Przeczytajcie co piszecie ludzie...
Tak najlepiej dajmy się zjeść, bo przecież koń umrze od uderzenia w pysk. To co, że jak koń gryzie to Ciebie to boli, żeby tylko nie zabolało konika, bo naprawdę to my mamy mieć do konia szacunek, a odwrotnie to już niekoniecznie. Przeczytajcie co piszecie ludzie... Ja nie mówię tu o tym że mój koń może sobie robić przy mnie co chce. Ale moim zdaniem szacunek=szacunek, jeżeli ja będę swojego konia szanowała to on też będzie mnie szanował, jeżeli nie radzisz sobie z koniem to czy od razu trzeba przejść do agresji ? Na brak szacunku polecam join up jest to chyba jedyna napisana metoda która teraz właściwie przez niektórych traktowana jest jako coś w stylu ćwiczenia nie jest trudna tylko trzeba zrozumieć psychikę konia, koń po udanej sesji na pewno będzie cię respektował chociaż nie wiem czy to wyeliminuje gryzienie.Konia nie znam więc nie wiem jakie podłoże ma ten zły nawyk.
Właśnie. Rozum psychikę konia. Jak konie ustalają hierarchę w stadzie? Pozwalając się gryźć?? ;> Koń chce w ten sposób zdominować, a my "o tak koniku, ja będę cierpliwa to może się nade mną zlitujesz i Ci przejdzie"
Tutaj w 100% zgodzę się z Hippiką. Ja osobiście jestem za "jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie", więc jeżeli koń mnei dziabnie, możliwe, że ja go też dziabnę jeżeli bd miała jak, a jak nie będzie takiej sposobności żeby ugryźć, to mu oddam w inny sposób. Koń musi znać swoje miejsce, a "cierpliwość" do gryzienia nic tu nie da. Widzę, że co niektórzy nie widzą różnicy pomiędzy oddaniem koniowi za np. ugryzienie czy kopnięcie czy inne wybraki, a biciem bez powodu, znęcaniem się, bo jak na razie to zdążyłam zaobserwować. Moja zasada jest taka i nią sie kieruję bez wyjątków, jeżeli koń okazuje mi szacunek, ja będę okazywać mu, ale jeżeli koń będzie mnie miał za przeproszeniem w d*pie, to ja go tym bardziej. I żeby nie było, tą zasadę stosuję już parę lat i za każdym razem działa. Jak kon nie ma do mnei szacunku, ja do niego też nie mam, i po paru minutach dociera do niego co też takiego złego robi, że go nie szanuje (tak obrazowo żeby było xD)
Niestety muszę się z wami wyżej zgodzić. Mam w stajni konia, na którego wybryki tego typu nikt nie zwracał uwagi, nie ponosił konsekwencji za gryzienie (wtedy było jeszcze delikatne, co nie zmienia faktu, że gryzł), wręcz był "izolowany" od ludzi aby nie ugryzł. Skutek? Chwila nie uwagi i już masz krwiaka na ramieniu, bez powodu się rzuci. Także żeby nie doprowadzić do takiego tupu zachowań, nawet najmniejsze niechciane zaczepki trzeba eliminować, oczywiście nikt nie mówi o karaniu bez powodu, tylko jak było napisane wyżej ""jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"" i na tym stanąć. Bo później może być rzeczywiście kłopot.. Pozdrawiam! :)
Może zamiast walenia konia w pysk warto popróbować najpierw bardziej neutralnymi metodami ??!! Nie zawsze dominacja przemocą przynosi pozytywny skutek .. Koń będzie jeszcze bardziej znarowiony lub ustąpi - ze strachu a chyba nie o strach tylko zaufanie tu chodzi?? Spróbuj metod próby dominacji psychicznej nad koniem . Jest bardzo dużo artykułów na ten temat w internecie. On ma czuć że jesteś "przywódcą". a nie katem. Oczywiście nie mówię tu o pochwałach za takie zachowania .. trzeba być stanowczym i konsekwentnie uczyć się języka koni. Mój wałach rzucał się kiedyś z zębami na mnie (po zakupie nie znałam konia i o pewnych narowach nie miałam pojęcia)- przy karmieniu owsem. Nie mogłam wejść spokojnie z wiadrem owsa do boksu bo natychmiast próbował mi je wyrwać i leciał na mnie z zębami.. Nie miał do mnie kompletnie szacunku i uważał, że to mu się należy i że odpuszczę.. I troszkę się zdziwił bo ja nie oduściłam tylko zaczęłam .......czytać czytać i czytać o naturalhorsemanship z czego zeczerpnęłam bardzo dużo pomocnych rzeczy i praktykowałam na moim cholerniku. I pomogło bez walenia w pysk czy przemocy cielesnej.. Ale ile ludzi tyle teorii. Niestety uważam również, że niektóre konie są na tyle zepsute, że ciężka i długa droga przed ich właścicielami aby naprawić ich zryte psychiki przez również złe doświadczenia z ludźmi.
Nikt nie mówi tu o katowaniu konia i biciu do krwi. Kara ma być skutkiem, który koń ma kojarzyć z danym zachowaniem. O rozsądku i pewnych granicach również należy pamiętać. Gdzieś już o to pytałam, ale zapytam jeszcze raz. W jaki sposób konie ustalają między sobą hierarchię i karzą się nawzajem? Załatwiają swoje sprawy łagodnie i z cierpliwością? Czy nie oto chodzi w naturalu, żeby rozumieć i naśladować zachowania koni, aby one mogły nas zrozumieć? Niestety, ale kara cielesna jest najbardziej naturalną i zrozumiałą dla koni metodą wychowawczą ze wszystkich i nic tego nie zmieni.
@SrokatyArab: dokładnie, hierarchia jest ustalana natychmiast, kilka razy kopa dostanie, pogryzą się i już wie gdzie stoi. Koń nas traktuje jako partnera, jako członka stada, szacunek szacunkiem ale pewne granice też są! To nie jest żadna katowanie, czy bicie, to jest ostrzeżenie, tak jak konie sobie dają żyjąc ze sobą. A jak koń ma bardzo zły humor, czyścisz/siodłasz go, a on straszy cię przednim kopytem bo i tak bywa to co robisz, mówisz do niego ""koniku niewolno"" ? Bo z tego co wiem, to powinno reagować się gwałtownie - akcja->reakcja, zaraz dostaje upomnienie w postaci klepnięcia w klatkę lub łopatkę, to jest też naturalny odruch stadny, tylko, że one używają kopyt do tego celu ;)Pozdrawiam!
cyt poprzednią wypowiedź formowicza "jak ugryzie - porządna kara. możesz uderzyć go ręką - tak, żeby go zabolało! to ma być kara! bądź bacikiem, trochę lżej.pamiętajmy, że koń to zwierzę! ma się słuchać! kara musi być. nie każemy mu przecież się powiesić, tylko nie gryźć, prawda?"OK daje taki przykład : MAMY PSA DUŻEJ RASY, który w momence kiedy chcemy go skarcić (siłowo) staje się bardzo agresywny ze strachu. Co robimy ?? bo widzę ,że wg moich przedmówców byście PSA albo uśpili albo za wszelką cenę tym bardziej chcieli mu pokazać gdzie jego miejsce aż dojdzie do tragedii. Bo przecież nie można się cackać ze zwierzęciem i mówić "a ty ty niedobry koniku.. psie czy co kolwiek" Otóż nie - bo jeżeli nam na psie zależy wymyślamy mu inną karę. Itp Pies który ma owsiki najgorzej w świecie zniesie karę "pies zdechł" do odwołania- konsekwentnie go przy tym pilnując żeby nie wstał i stanowczym głosem go karcić jeżeli takie próby uskutecznia.Tu nie chodzi o to, że ja jakaś wielka obrończyni - uważam, że jeżeli się należy to klapsa owszem można dać ale ludzie kochani.. żeby konia bić po pysku aż poczuje ból ?? To już lepiej w szyję go skarcić dodając przy tym ostry ton głosu.W naturalu owszem chodzi o to, żeby postępować jak konie w naturze ale na Boga pokaż mi artykuł o naturalu gdzie wskazane jest bicie konia po pysku ??!! Klacz przywódczyni gryząc i kopiąc chce wypędzić "łobuza " ze stada na jakiś czas. Zwykle wraca on pochylony z oblizującymi się wargami i prosi o zgodę na powrót do stada. Jeżeli ty go uderzysz w delikatne chrapy w boksie to on w życiu nie będzie wiedział o co Ci chodzi. Zazwyczaj konie po takich akcjach są jeszcze bardziej sflustrowane albo poddają się ze strachu ale za to przy najbliższej okazji wywiną inną akcję bo i tak będzie brak zaufania. Nie wiem takie jest moje zdanie.Ja w momencie kiedy mi tak odwalał ustawiłam się do niego w pozycji przywódczej mocno tupiąc nogą... Bardzo mocno tupiąc nogą w podłoże. Na początku nie pomagało więc odwróciłam się tyłem (porównanie do straszącej kopniakiem przwódcy stada) i również tupałam i mówiłam głośno NIE!! oczywiście w wiadrem owsa w ręku żeby zakumał o co chodzi. W końcu odpuścił... Trochę cierpliwości i KOŃ zyskał świadomość o co mi chodzi i czego sobie nie życzę. Teraz za każdym razem kiedy wchodzę z owsem- konisko cofa się ustępując mi miejsca i oblizując delikatnie wargi- wiem że jest to postawa poddańcza. Owies zaczyna konsumować po moim wyjściu.Ja nie chcę się wymądrzać.. chcę po prostu pokazać że są inne alternatywy. Rozumiem że jeżeli nic nie pomaga to człowiek się chwyta wszystkiego nawet - lania po pysku. Ale chyba warto poświęcić choć parę chwil na poczytanie i choć podstawowe zrozumienie psychiki konia... ?!?!
@SrokatyArab: dokładnie, hierarchia jest ustalana natychmiast, kilka razy kopa dostanie, pogryzą się i już wie gdzie stoi. Koń nas traktuje jako partnera, jako członka stada, szacunek szacunkiem ale pewne granice też są! To nie jest żadna katowanie, czy bicie, to jest ostrzeżenie, tak jak konie sobie dają żyjąc ze sobą. A jak koń ma bardzo zły humor, czyścisz/siodłasz go, a on straszy cię przednim kopytem bo i tak bywa to co robisz, mówisz do niego ""koniku niewolno"" ? Bo z tego co wiem, to powinno reagować się gwałtownie - akcja->reakcja, zaraz dostaje upomnienie w postaci klepnięcia w klatkę lub łopatkę, to jest też naturalny odruch stadny, tylko, że one używają kopyt do tego celu ;)Pozdrawiam! Z tobą się zgodzę w tym stwierdzeniu ,że trzeba działać gwałtownie. W klatkę i łopatkę, jeżeli koń naprawdę wariuje oczywiście można go klepnąć słabiej lub mocniej - lub stanowczo szarpnąć za uwiaz.. ale nie lać w pysk aż poczuje ból. Mnie to zakuło w oczy... Ale jeżeli chodzi o nerwowe zachowanie konia bo np ma zły dzień i podczas siodłania Ci odstawia to oczywiście dla upomnienie można go skarcić. Natomiast, jeżeli mamy do czynienia ze złymi nawykami, strzyżenie uszy,gryzienie, heblowanie i inne narowy które są długo dystansowymi nawykami a nie chwilowym humorem- to uważam, że ich eliminację można zacząć właśnie od pracy z koniem z ziemi na zasadach natuaralu a nie laniu go po pysku czy stosowaniu ogólnej przemocy bo to jest droga na skróty i nie przynosi zazwyczaj pozytywnych efektów.
Kara karą, ale nigdy laniem po pysku.
Paranoja. Jak można zwykłą karę, "oddanie koniowi", zasygnalizowanie, że tak nie może być, nie tak. Nazwać "laniem po pysku". Czy to nie jest przesada? Przecież nikt nie będzie "lał konia po pysku". Chodzi o upomnienie. Oberwie w pysk parę razy i zastanowi się zanim znów ugryzie. Nikt nie mówi o znęcaniu się nad koniem!!!
Tak najlepiej dajmy się zjeść, bo przecież koń umrze od uderzenia w pysk. To co, że jak koń gryzie to Ciebie to boli, żeby tylko nie zabolało konika, bo naprawdę to my mamy mieć do konia szacunek, a odwrotnie to już niekoniecznie. Przeczytajcie co piszecie ludzie... Poczytaj swoje wcześniejsze wypowiedzi i nie tylko swoje. Sami napisaliście o uderzeniach w pysk. To co jak ty kogoś złośliwie uszczypniesz to też masz oczekiwać że ktoś Ci odda - ale w "pysk"? No brawo. Rób co chcesz. Twój koń -Twoja sprawa.. To ty sobie wypracowywujesz szacunek z koniem a nie odwrotnie. Ale ja nie zaakceptowała bym nikogo kto leje moje konie w pysk bez choćby maleńkiej próby wypracowania szacunku. Metody choćby join up o których wspomniała ALICEhorses z której zdaniem się zresztą zgadzam w 100%, działają cuda. Jak już pisałam uważam, że czasami trzeba konia skarcić nawet cieleśnie ale nie lać po pysku "żeby go zabolało" jak napisał inny forumowicz. TO jest właśnie PARANOJA!Wiem, że nie mówicie o znęcaniu się nad koniem- no tego by brakowało. Ale sama przyznaj- czy nie lepsze od bezpośrednich ataków - ząb - za ząb- będzie chociaż próba rozumienia konia i dlaczego tak robi??? Przecież można chociaż spróbować wyeliminować tego typu zachowania w inny sposób niż TYLKO kara cielesna. Ale jak nie spróbujesz to się nigdy nie dowiesz....Więc może pozostańmy przy swoich zdaniach
W poradniku pisali tak "Zawsze natychmiast i głośno reagujna próby gryzienia.Jeśli będziesz zmuszona, uderz konia raz, w łopatkę lub szyję.Nigdy nie bij konia po głowie.Stanie się później jeszcze tródniejszy w obsłudze.Unikaj dawania koniowi smakołyków.Może to uczynić z twojego podopiecznego łakomczucha i sprzyjać rozwijaniu się narowu"
ELIZAQ- ja nigdzie nie napisałam, że natural jest oparty na biciu koni, tylko uważam, że kara cielesna jest dla konia dużo bardziej naturalna niż wszystkkie join up"y, t-touch"e i inne gry i zabawy ze sznurkami. "Ale sama przyznaj- czy nie lepsze od bezpośrednich ataków - ząb - za ząb- będzie chociaż próba rozumienia konia i dlaczego tak robi??? Przecież można chociaż spróbować wyeliminować tego typu zachowania w inny sposób niż TYLKO kara cielesna." - Ależ ja doskonale wiem o co koniowi w danym momencie chodzi i w zależności od sytuacji stosuję taką karę, a nie inną. Oczywiście, że konia, który w przeszłości był źle traktowany i ewidentnie boi się człowieka nie będę biła batem, czy po głowie i generalnie nie twierdzę, że każdego konia trzeba karać jedynie fizycznie. Nie chodzi przecież o to, aby konia w jakikolwiek sposób skrzywdzić, ale w jak największym stopniu wyeliminować prawdopodobieństwo, że koń skrzywdzi nas. Czasem nie ma czasu na to żeby, zastanawiać się nad jego psychiką i bawić się w naturalowe gry, bo może być dla nas zwyczajnie za późno.
SROKATYARAB: Twoje ostatnie zdanie z poprzedniej wypowiedzi pozwoliło mi sądzić, że uważasz iż właśnie kara cielesna jest najbardziej naturalną i zrozumiałą dla koni karą wychowaczą = dla mnie jest to jednoznaczne. A może ty nie masz po prostu cierpliwości do stosowania się do innych metod?? Albo po prostu nie masz do czynienia z końmi tak wiele aby poznać ich psychikę?? Jeżeli chcesz się dogadać z własnym koniem to tak długo drążysz aż dowiesz się co jest przyczyną danego zachowania.... I eliminujesz je ale nie zawsze przez bicie... I tu podam przykład - koń zawsze chodzący pod dziećmi na lonży, świetny profesor i łagodny jak baranek pewnego dnia burzy się. Ja go do lążownika z małą początkującą dziewczynką na grzbiecie a on na mnie z zębami, tupie nogami... Choć nic nie wskazuje na zły stan zdrowia, zero kulawizny, zero apatyczności i zero żadnej kolki..... Więc co .. zagrożenie jest że dziewczynka spadnie a ja zostanę ugryziona przez konia... I co ty w takiej sytuacji robisz?? pytanie teoretyczne ... zaraz będę znała Twój punkt widzenia i powiem Ci swój punkt widzenia co ja bym zrobiła... i będziemy się rozumiały :) Ale już lepiej prawisz.. Czasem nie ma czasu, żeby się zastanowić się nad jego psychiką i są pewne odruchy ale czasami może i lepiej troszkę się jednak zastanowić zanim za gryzienie zdzielimy konia w pysk... nad przyczyną jego zachowania...
JULA602 : Absolutnie masz rację i mądry poradnik ;) pozdrawiam
Dobra, nie będę wchodzić w kwestię, że zwolenniczką naturala nie jestem, bo to nie o tym temat. Ale powtórzę po raz n-ty. "Oddanie", gdy koń gryzie nie jest "laniem po pysku" i znęcaniem się nad zwierzakiem. Konie między sobą walczą o to kto będzie wyżej w hierarchii. A jak koń chce ustalić sobie pozycję względem nas to co? "Koniu gryź mnie, bo mam dla Ciebie szacunek. To, że Ty nie masz go do mnie za grosz to inna sprawa. Podporządkuję się. Pracowałam kiedyś z koniem "z odzysku". Gryzł, kopał, "straszył" Ja wtedy byłam przyzwyczajona do szkółkowych koni i ignorowałam jego zaczepki, więc pozwalał sobie na coraz więcej. Czyszczenie to była katorga. Dopiero, gdy po jakimś czasie wróciłam do tego konia i powiedziałam stanowcze "nie" jego pomysłom to zaczęło się poprawiać, aż w pewnym momencie, mogę to powiedzieć, zaprzyjaźniliśmy się. Gdy wychodziliśmy na trawę normalnie sobie siadałam koło niego i wiedziałam, że (wiadomo o ile potwory jakieś się nie pojawią) to on mi nic nie zrobi. Najnormalniejsza w świecie metoda wypracowania szacunku do siebie i ustalania jaka jest hierarchia. Przestał mnie gryźć i PRZEŻYŁ!! <wow>
"Albo po prostu nie masz do czynienia z końmi tak wiele aby poznać ich psychikę?? Jeżeli chcesz się dogadać z własnym koniem to tak długo drążysz aż dowiesz się co jest przyczyną danego zachowania.... I eliminujesz je ale nie zawsze przez bicie... " Wierz mi, że mam do czynienia z końmi na tyle dużo, że wiem kiedy niepożądane zachowanie spowodowane jest nudą, kiedy złośliwością, a kiedy strachem. I masz rację, że nie w każdej sytuacji jedyną słuszną metodą jest kara cielesna (co napisałam w poprzednim poście, ale widać nie doczytałaś), która dla mnie, z resztą wcale nie jest równoznaczna z biciem do bólu. Nie ja pisałam również o biciu w pysk.Co do sytuacji opisanej przez ciebie, to liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo dziecka, i żadna reakcja, która mogłaby spowodować jakiekolwiek ryzyko nie będzie dobra."Twoje ostatnie zdanie z poprzedniej wypowiedzi pozwoliło mi sądzić, że uważasz iż właśnie kara cielesna jest najbardziej naturalną i zrozumiałą dla koni karą wychowaczą = dla mnie jest to jednoznaczne."Jednoznaczne z czym? Z tym, że natural jest oparty na biciu koni, czy, że dla mnie jest do jedyna słuszna metoda? Ja tu nie widzę żadnej jednoznaczności.
@Hippika: aż cud :D
srokatyarab: Co do sytuacji to chyba jasne jak słońce że bezpieczeństwo dziecka jest najważniejsze... ale pytałam w kontekście konia. Dziecko zsadzasz z konia i co dalej ?? Każesz konia za złe zachowanie czy raczej zastanawiasz się co jest przyczyną takiego zachowania i próbujesz je rozwiązać... Ja nie karałam od razu tylko wzięłam ponownie na lonże samego konia- bez dziecka. Obejrzałam wszystkie nogi, pęciny sprawdziłam czy nie są popuchnięte itp.. Jeżeli koń dalej się rzucał to przede wszystkim go bacznie obserwować... obserwacja prędzej czy później wykaże co jest grane. W tym wypadku koń nażarł się jakiejś rośliny, która znacznie zaburzyła mu metabolizm co objawiło się wewnętrznym stanem zapalnym kopyt, który na zewnątrz nie dawał kompletnie żadnych objawów. Delikatnie na drugi dzień grzały przy koronce co wzbudziło moją czujność - i na trzeci dzień od lonżowania niepewnie zaczął stąpać po twardej nawierzchni (bosy koń). Dostał zastrzyk i po sprawie. I o to mi chodzi, że nie warto za złe zachowania od razu konia karać bo czasami nie jesteśmy świadomi o co tak naprawdę się rozchodzi. Cieszę się srokatyarab, że umiesz zachowania odróżnić.Wzburzyłaś się jak dodałam swoją pierwszą wypowiedź wcale nie tyczącą się do Ciebie lecz do wcześniejszych wypowiedzi paulinabartoszewicz5, czapraczka i hippiki. Więc uznałam że ich popierasz.A Twoje zdanie cyt: " Niestety, ale kara cielesna jest najbardziej naturalną i zrozumiałą dla koni metodą wychowawczą ze wszystkich i nic tego nie zmieni. " było dla mnie Jednoznaczne z tym że dla Ciebie kara cielesna jest jedynym słusznym rozwiązaniem. Z czym się nie zgodzę bo nie jest do jedyne wyjście, choć czasami rzeczywiście trzeba użyć kary cielesnej ale w łopatkę, szyje a nie w pysk! Ale masz rację nie doczytałam. Bo Tobie nie chodzi o bicie w pysk :)
hippika: cyt: " Tak najlepiej dajmy się zjeść, bo przecież koń umrze od uderzenia w pysk" Chyba troszkę sobie zaprzeczasz bo dla mnie to zdanie jest ewidentnie poparciem przez Ciebie przemówców co do bicia w pysk. Ja też naturala nie stosuję w 100%. Ale staram się konia zrozumieć zanim użyję jaką kolwiek karę cielesną bo jak już mówiłam uważam, że czasaaaaammmmmiii i jej nie da się uniknąć bo konie bywają już tak zepsute, że człowiek chwyta się wszystkiego oby tylko pomogło zdobyć nad nim dominację. Człowiek jest zawsze dominujący tylko koń o tym nie wie :) ale to czy koń Cię będzie szanował czy nie zależy od waszych wspólnych relacji. Każdy koń ma inny charakter ale po co od razu reagować na próby gryzienia czy szczypania uderzeniem w pysk?! hmm jak dla mnie pójście na łatwiznę.
Słowo "uderzenie" niesie słabsze znaczenie niż "bicie". Bicie to czynność długotrwała i sprawiająca ból. Uderzenie to równie dobrze może być "klepnięcie", a bicie "chłostą". A dlaczego nie lubię naturala? Przez przeginanie "naturalsów". Właśnie przez takie hiperbole. No i oczywiście przez szkody jakie wyrządzili znajomemu koniowi, ale to już długa historia i nie na temat.