Cześć. Zakladam ten wątek bo nie wiem co mam zrobić. Na jazdy jeżdze z rodzicami i z babcią. Zostaja oni na jeździe bo nie oplacala by sie im jechac do domu jak droga trwa 30 min. Wiec jak czyszcze konia to nic mi nie mowia ale jak wejde na konia to sie zaczyna. Rodzice znaja sie na jezdzie troche ale sie nie odzywaja bo wiedza ze uczy mnie instruktorka i gadaja o swoich sprawach i to mi nie przeszkadza. Ale babcia to mnie normalnie powoli wkurza!!! Wszyscy siedza na ławce ale rodzice tylko ogladaja i mnie chwala ale babcia ciagle mnie obgaduje przed rodzicami na tej ławce ale zeby to robila po cichu ale ja jezdze na koniu i wszystko slychac juz instruktorka dziwnie sie patrzy na mnie i na moja babcie to wszystko slychac a mnie przykro takie rzeczy sluchac. Przez ta krytyke cigle nie umiem sie skupic na lekcji po co przejezdzam kolo tej ławki to ciagle babcia gada. Mowilam rodzicom zeby cos jej powiedzieli zeby przestala bo ja przeciez z konia nie bede krzyczeć ale oni mowia ze nie chca sie juz odzywac bo sie nich obrazi. Dopasowywuje sobie strzemiona a bacia : tyle juz jezdzi a tak długo to robi ona powinna trenowac na pasku w domu . A ja wcale tego długo nie robie tylko chce miec do kostki strzemie i próbuje zrobic to dobrze nawet instruktorka to słyszy i sie patrzy na mnie . Ja jezdze 2 miesiace to zawsze gdy robie strzemiona to mam dobrze zrobione. Gdy jezdze na koniu to instruktorka mnie chwali nic mi nie mowi a mam bardzo dobra instruktorke a babcia po prostu sie nie zna na koniach i jezdzie a sie odzywa i jest od niej madrzejsza . Ciagle mi mowi ze mam z tylu nogi ze za bardzo sie pochylam do przodu a jakbym to robila to by mi instruktorka mowila. Juz chcialam sie jej spytac czy nie potrzebuja instruktorki w stadninie czyli mojej babci:) no ale nie powiedzialam bo by sie babcia moze obrazila. A na ostatniej jezdzie mialam bardzo narwistego konia chcial kopnac moja instruktorka ciagle chodzil do tylu i prawie stanal na dęba. Instruktorka mowila jak mam sobie poradzic z tym i na koncu lekcji mowila ze dzielnie sobie z nim poradzilam i ze mam sie nie przejmowac ta jazda bo nie byla moja wina ze taki byl kon a babcia nawet nie wie co to połsiad i przez mi mowila ze pochylam sie do przodu a po prostu robilam połsiad a jak jej mowie ze go robilam to mi mówi ze to nie bylo wtedy. A myslam ze to koniec tej krytyki ale zeszlam z konia i ide do auta a obok auta schodzila taka dziewczynka co jezdzila obok mnie i powiedziala : patrz jak ta dziewczynka fajnie jezdxila a ona byla przeciez na lonży!!! A ja juz sama klusowalam bez lonźy a to ze mialam takiego konia to nie moja wina. A jak ta dziawczynka schodzila to mowi : patrz jak ona fajnie zeszla przeciez ja tak samo schodzilam !!! Ciagle chwali inne dzieci a mnie nie tak juz bylo od malego ale gdy zaczelam jezdzic to tez chciala jechac widziec i brala marchwewki dla koni ale ja bym eolala zeby nie jezdzila ja juz chcialam powiedziec zeby instruktorka ja wyprosila ale nie bo by sie obrazila nie wiem co mam robic doradzcie mi mi
Masz bardzo trudną sytuacje :/ A czy babcia musi jeździć z Tobą na jazdy? Nie mogą tylko rodzice, albo sam tata lub mama? Ja bym chyba poprosiła instruktorkę o rozmowę z babcią, lub sama powiedziałabym babci że mnie rozprasza i czy może nie przeszkadzać, że instruktor zna się lepiej i mówi jak coś jest nie tak, itp. Owszem babcia może się pogniewać, ale może też wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Jak zaczniesz jeżdzic w tereny to problem zniknie ;)
Porozmawiaj o tym z rodzicami, lub po prostu z babcią. Jak się obrazi trudno, świat sie nie zawali, a przecież do konca życia obrażona chodzic nie będzie. Powiedz babci wprost, nie widzę problemu, owszem może być Ci trochę niezręcznie itp, ale babcia sama się prosi, żeby jej zwrócić uwagę.
Cześć. Zakladam ten wątek bo nie wiem co mam zrobić. Na jazdy jeżdze z rodzicami i z babcią. Zostaja oni na jeździe bo nie oplacala by sie im jechac do domu jak droga trwa 30 min. Wiec jak czyszcze konia to nic mi nie mowia ale jak wejde na konia to sie zaczyna. Rodzice znaja sie na jezdzie troche ale sie nie odzywaja bo wiedza ze uczy mnie instruktorka i gadaja o swoich sprawach i to mi nie przeszkadza. Ale babcia to mnie normalnie powoli wkurza!!! Wszyscy siedza na ławce ale rodzice tylko ogladaja i mnie chwala ale babcia ciagle mnie obgaduje przed rodzicami na tej ławce ale zeby to robila po cichu ale ja jezdze na koniu i wszystko slychac juz instruktorka dziwnie sie patrzy na mnie i na moja babcie to wszystko slychac a mnie przykro takie rzeczy sluchac. Przez ta krytyke cigle nie umiem sie skupic na lekcji po co przejezdzam kolo tej ławki to ciagle babcia gada. Mowilam rodzicom zeby cos jej powiedzieli zeby przestala bo ja przeciez z konia nie bede krzyczeć ale oni mowia ze nie chca sie juz odzywac bo sie nich obrazi. Dopasowywuje sobie strzemiona a bacia : tyle juz jezdzi a tak długo to robi ona powinna trenowac na pasku w domu . A ja wcale tego długo nie robie tylko chce miec do kostki strzemie i próbuje zrobic to dobrze nawet instruktorka to słyszy i sie patrzy na mnie . Ja jezdze 2 miesiace to zawsze gdy robie strzemiona to mam dobrze zrobione. Gdy jezdze na koniu to instruktorka mnie chwali nic mi nie mowi a mam bardzo dobra instruktorke a babcia po prostu sie nie zna na koniach i jezdzie a sie odzywa i jest od niej madrzejsza . Ciagle mi mowi ze mam z tylu nogi ze za bardzo sie pochylam do przodu a jakbym to robila to by mi instruktorka mowila. Juz chcialam sie jej spytac czy nie potrzebuja instruktorki w stadninie czyli mojej babci:) no ale nie powiedzialam bo by sie babcia moze obrazila. A na ostatniej jezdzie mialam bardzo narwistego konia chcial kopnac moja instruktorka ciagle chodzil do tylu i prawie stanal na dęba. Instruktorka mowila jak mam sobie poradzic z tym i na koncu lekcji mowila ze dzielnie sobie z nim poradzilam i ze mam sie nie przejmowac ta jazda bo nie byla moja wina ze taki byl kon a babcia nawet nie wie co to połsiad i przez mi mowila ze pochylam sie do przodu a po prostu robilam połsiad a jak jej mowie ze go robilam to mi mówi ze to nie bylo wtedy. A myslam ze to koniec tej krytyki ale zeszlam z konia i ide do auta a obok auta schodzila taka dziewczynka co jezdzila obok mnie i powiedziala : patrz jak ta dziewczynka fajnie jezdxila a ona byla przeciez na lonży!!! A ja juz sama klusowalam bez lonźy a to ze mialam takiego konia to nie moja wina. A jak ta dziawczynka schodzila to mowi : patrz jak ona fajnie zeszla przeciez ja tak samo schodzilam !!! Ciagle chwali inne dzieci a mnie nie tak juz bylo od malego ale gdy zaczelam jezdzic to tez chciala jechac widziec i brala marchwewki dla koni ale ja bym eolala zeby nie jezdzila ja juz chcialam powiedziec zeby instruktorka ja wyprosila ale nie bo by sie obrazila nie wiem co mam robic doradzcie mi mi
Masz bardzo trudną sytuacje :/ A czy babcia musi jeździć z Tobą na jazdy? Nie mogą tylko rodzice, albo sam tata lub mama? Ja bym chyba poprosiła instruktorkę o rozmowę z babcią, lub sama powiedziałabym babci że mnie rozprasza i czy może nie przeszkadzać, że instruktor zna się lepiej i mówi jak coś jest nie tak, itp. Owszem babcia może się pogniewać, ale może też wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Jak zaczniesz jeżdzic w tereny to problem zniknie ;)
Porozmawiaj o tym z rodzicami, lub po prostu z babcią. Jak się obrazi trudno, świat sie nie zawali, a przecież do konca życia obrażona chodzic nie będzie. Powiedz babci wprost, nie widzę problemu, owszem może być Ci trochę niezręcznie itp, ale babcia sama się prosi, żeby jej zwrócić uwagę.
Babcia chce jezdzic na jazdy bo chce widziec jak jezdze no ale ona mi dogaduje potem i to mnie denerwuje porozmawiac z instruktorka czy z babcia?
Z obiema. Z instruktorką poprosić o pomoc i ewentualną rozmowę z babcią. A z babcią pogadaj że Ci to przeszkadza.