mam mały problem jak wchodze na łake do koni z siatką z marchewkami albo i bez niej to wzytskie konie do mnie sie zbiegaja galopem i ja normalnie uciekam bo pare koni u nas w stajni ma skłonności do kopania i gryzienia i ja o tym wiem wiec ja ja ide na łake do konkretnego konia to co zrobic żeby reszta sie na nie intresowała?? raz zrobiąłm tak ze wesząlm i poprostu stanełam i one sie przeatły mną intresowac i było git ale np. dzisiaj wesząłm zrobiłam tak samo stanełam stałam z 5 minut a one nadal stały az jeden koń ( taki nie ujeżdżony zdziczały) zaczoł szperać mi po kieszeni i wtedy reszta sie zbiegła do mnie szybkim galpem o juz uciekłam* co mam robić żeby sie mną nie intresowali? tylko nie piszcie mi iść stanowczo i być zdecydowana bo ja taka jestem ale jak zaczynaja do mnie biec galopem to się boje...z gory dziękuje za odp.*przez słowo uciekłam mam na myśli przeszłam pod ogordzeniem i stałam za ogrodzeniem xd i sie patrzyłam jak głupia co robią konie
Wiesz jeśli przychodzisz czesto do nich z marchewką to przyzwyczajają się, że przynosisz smakołyki. I lecą do Ciebie. Ja ogólnie staram sie nie karmic koni z ręki ale czasem brak mi wytrwałości w tym co robie:) Może pomoże bat w ręce aby się odgonić, i spróbuj nie dokarmiać ich na łące, w sumie to nikt nie powinien tego robic. Być może się mylę:) ale biorę to na logikę. Chętnie poczytam inne opinie na ten temat:)
angy18 - przychodze z marchewke żeby pobawić sie z koniem i wgl. a nawet jak przyjde bez marchwi to one i tak są mną zaintresowane i do mnie leca ak głupie a ja sie boje ...
Eee... Nie chcę Cię obrazić, ale czy ty myślisz? Jeżeli idziesz z marchewką na pastwisko, to nie dziw się, że konie mogą Cię stratować. Nie ma w Twojej stajni nikogo, kto by CI to wytłumaczył? Lepiej uważaj, bo konie to tylko zwierzęta, i przypadkiem mogą Cię uszkodzić! Z marchewką NIE wchodzi się na pastwisko!
Tak czytam czasami te Twoje wypowiedzi i aż mi słabo...raz udajesz doświadczonego jeźdźca i wymyślasz rady dla innych,a drugim razem wyskakujesz z pomysłami własnie tego typu...No naprawdę dziecino,puknij się trochę w głowę...bo jak tak dalej pójdzie,to zrobisz sobie w końcu krzywdę.Po co karmisz konie na łące?Czy to Twoje zwierzaki?No z wypowiedzi wnioskuję,że raczej nie...ja osobiście jako właściciel dwóch koni nie życzę sobie,żeby mi je ktoś dokarmiał.Bo nigdy nic nie wiadomo.Poza tym,co to za karmienie łakociami jednego konia...a reszta to co?Ma się patrzeć?Jeżeli chcesz się "pobawić" tylko z jednym koniem,to weź go z wybiegu na jakiś padok i tam się nim zajmij.Zresztą,z tego,co napisałaś wnioskuję,że jednak boisz się koni...więc może odpuść sobie takie wypady i czas z końmi spędzaj w towarzystwie kogoś dorosłego.
Popieram w 100% Karina83.Dziewczyno, jeśli myślisz, to wiadomo że nie wejdziesz z worem marchewek do koni -.- Rozbrajają mnie niektóre Twoje wypowiedzi. Raz udzielasz się na wątkach o jeździe i dajesz porady, a tu wyskakujesz z "boję się koni" ? Coś tu jest nie halo.Porada jest prosta : nie właź do koni z marchewkami, tylko weź tego którego chcesz na jakiś osobny padok i tam się nim zajmij. Poza tym, zabawa z marchewką ? -.- Przecież w ten sposób tylko sobie zapracujesz na to że konie Ci będą szperać po kieszeniach. Nie lepiej pracować bez łakoci, i nagradzać poklepaniem/ chwilą przerwy od myślenia ? Pozdrawiam. Marzena
Tak czytam czasami te Twoje wypowiedzi i aż mi słabo...raz udajesz doświadczonego jeźdźca i wymyślasz rady dla innych,a drugim razem wyskakujesz z pomysłami własnie tego typu...No naprawdę dziecino,puknij się trochę w głowę...bo jak tak dalej pójdzie,to zrobisz sobie w końcu krzywdę.Po co karmisz konie na łące?Czy to Twoje zwierzaki?No z wypowiedzi wnioskuję,że raczej nie...ja osobiście jako właściciel dwóch koni nie życzę sobie,żeby mi je ktoś dokarmiał.Bo nigdy nic nie wiadomo.Poza tym,co to za karmienie łakociami jednego konia...a reszta to co?Ma się patrzeć?Jeżeli chcesz się "pobawić" tylko z jednym koniem,to weź go z wybiegu na jakiś padok i tam się nim zajmij.Zresztą,z tego,co napisałaś wnioskuję,że jednak boisz się koni...więc może odpuść sobie takie wypady i czas z końmi spędzaj w towarzystwie kogoś dorosłego.mozę jestem młodsza ale co to ma znaczyć ""raz udajesz doświadczonego jeźdźca "" - co bo moze w innych rzeczach jestem lepsza a w takich sie boje co?? ""wymyślasz rady dla innych"" - bo mozę che im pomóc w porównaniu do ciebie?""Czy to Twoje zwierzaki?No z wypowiedzi wnioskuję,że raczej nie"" - tak to nie sa moje zwirzaki ale zawsze pytam się i właściciela konia jak i stajni czy mogew wejśc na łąke i jak się zgodza to wchodze ok.? za kogo ty mnie masz za włamywacza?""dziecino,puknij się trochę w głowę"" - może bez obrażania a ty to jesteś najlepsza i jestes mieszczem świata w jeździectwie ile ty masz lat dajmy na oko 17 a ja 11 to co jestem młodsza a na tym forum CHYBA jesteś poto żeby pomagac tak ?? a jak mnie nie lubisz to nie odpisuje na moje posty to chyba na tyle
i moje pytanie jest takie : CO ZROBIC ABY KONIE NA ŁACE NIE LECIAŁY DO MNIE DZIKIM GALOPEM ALBO JAK ZACHOWAC SPOKÓJ W TAKIEJ SYTUACJI ?? (wszystkie doświadczone amazonki majace mnie za idiotke niech nie odpisują)
a teraz spróbujmy uspokoić atmosfere :)co do powyższych wypowiedzi- wszyscy mają racje, że jeśli wchodzisz do koni z przysmakiem to oczywistą sprawą jest że do Ciebie lgną :)Piszesz, że dzieje się tak nawet wtedy kiedy nic nie masz- patrz wyżej :)Konie po prostu nie wiedzą, że akurat tym razem nic nie masz, więc biegną do Ciebie żeby to sprawdzić.Jeśli się boisz, że znów przygalopuje do Ciebie tabun "dzikich" mustangów, nie wchodź na łąke.Bo strach to największy wróg kontaktów z końmi, ponieważ zwierzaki go wyczuwają i mogą zareagować tak samo jak Ty- strachem, co za tym idzie- ucieczką, bo to ich naturalny odruch i niechcący komuś może stać się krzywda.Jeśli już chcesz wchodzić- rób to stanowczo (oczywiście bez niczego dobrego, pachnącego i pomarańczowego:)) bądź pewna siebie, weź ze sobą bacik. Kiedy wejdziesz i konie zaczną galopować w Twoją strone stój spokojnie, wyciągnij bacik przed siebie, podnieś do góry a kiedy konie będą już bardzo blisko Ciebie mów do nich (np "spokojnieeee" przeciągając całe słowo)Jeśli konie nie są totalnie zdziczałe i mają jakikolwiek szacunek do człowieka już na widok bata ominą Cię (być może nawet i w galopie) ale nie wbiegną w Ciebie.Powodzenia :)
mialam ten problem z moimi konmi, ale ja nie uciekalam :P yyy... wiec tak: przyjdz na lake bez zadnych przymakow, kiedy jeden z koni podejdzie i zacznie myszkowac, odtrac jego pysk i powiedz stanowczo "nie". postetuj tak, az do czasu jiedy zaczna cie poprostu ignorowac. wtedy mozesz powoli uczyc "kultury" :)). w przypadku powrotu do starych nawykow, zacznij od poczatku ;)pozdowienia Ruda:*
A tu Twój podobny wpis, na który Ci odpowiedziałam**: co mam zrobic w tym tygodniu nie moge jechac na konia i chciałąbym jechac do stajni na porobienie zdjęc i wgl. no ale tu jest problem wejść na łąke nie chce ponieważ boje sie ze wszytskie konie przylecą do mnie jak zobacza ze mam marchew i jestem bez kantara i się tego boje a tak wogóle jak by sie konie spłoszyły czy coś to nie chce sprawiać kłopotu właścicielom, ale znowu jak robie zdjęcia zza łąki oddalona i jak jakiś koni mnie zauwazy ( zazwyczaj jestem w krzakach) to od razu uczy do góry i wszytskie na mnie patrzą i ja sie boje i wgl. masakra to co mam zrobić ? nie chce byc cały tydzień bez koni...
**No boisz się tych koni,czy nie?Też tego nie łapię...Chcesz im porobić zdjęcia,ale tak,żeby nie zwracały na Ciebie uwagi? To nie bierz żadnej marchewki,wejdź za ogrodzenie i wcale nie zwracaj na nie uwagi.Po chwili one też się przyzwyczają i zajmą swoimi sprawami,a Ty będziesz mogła popstrykać fotki.Oczywiście koniecznie uprzedź o tym właściciela,poproś o zgodę. Nikt nie lubi,jak ktoś obcy mu się po podwórku kręci.
Niestety znowu zadajesz to samo pytanie,wychodzi ta sama kwestia- Twój strach przed końmi.Nie chodzi o to,kto jest tu "mistrzem"jeździectwa,bo tu nawet nie o jazdę chodzi,ale o pewne zrozumienie zwierząt.Każdy zwierzak wyczuje Twój strach i jeżeli tego w sobie nie przełamiesz,to może skończyć się tragedią-niestety przy większej ilości koni,będzie to tragedia tylko Twoja...więc tak,powtórzę: puknij się w głowę słoneczko,bo pracując z takim dużym zwierzakiem,jakim jest koń,po prostu trzeba myśleć i być przygotowanym na wszystko,bo z żywymi stworzeniami nigdy nic nie wiadomo!!!Gdyby to były Twoje konie,które dobrze Cię znają,to mogłabyś mieć do nich jakieś zaufanie,ale z tego,co zrozumiałam,to widujesz te konie bardzo rzadko,a i to tylko z łakociami...Poczytaj trochę moje wpisy,zanim wywnioskujesz,że nikomu nie pomagam.A jeżeli uważasz,że wypowiadanie się na tematy,których się do końca nie zna jest mądrością życiową,to jeszcze dużo przed Tobą.W trakcie nauki gdybanie nie ma sensu.Skoro pytasz właściciela o możliwość wstępu na padok i on się na to zgadza, to brawo dla Ciebie.Po prostu znam sytuacje,gdzie ludzie przychodzili do koni na padoku i po prostu je truli...Kolka była najmniejszą niedogodnością...Moje konie ktoś przekarmił niedojrzałymi jabłkami,pół nocy spędziłam w stajni...Nie uważam swojego posta do Ciebie jako obraźliwy- czasami tylko gwałtowna reakcja jest w stanie zmusić kogoś do przeczytania i zastanowienia się nad przeczytanym tekstem.Efekt chyba osiągnęłam,bo czytając Twój poprzedni wpis widać,że dogłębnie zanalizowałaś to,co napisałam :-) A tak z ciekawości- "ile ty masz lat dajmy na oko 17"- strasznie mnie ciekawi, na które oko Ci te 17 wyszło :-)Pozdrawiam i życzę więcej myślenia w kontaktach ze zwierzakami i powodzenie w staniu się mistrzem jeździectwa :-)
Nie możesz się bać to po pierwsze.Po drugie - nie powinno się wchodzić z marchewkami (jedna w kieszeni schowana to nie aż tak źle, ale piszesz, że wchodziłaś z siatkami...)Po trzecie - jeżeli te konie mają jakikolwiek respekt przed ludźmi to NA PEWNO cię nie stratują... Raz mieliśmy w stajni problem dotyczący pastwiska. Konie stały cały czas przy bramie, bo była pora spędzania, ale tego dnia miały stać do nocy na pastwisku. Więc ze znajomymi weszliśmy, żeby przegonić je w głąb pastwiska. Niestety koniom ani w głowie było odejść od bramy. Jak je przegoniliśmy, to cały tabun (30 sztuk) wracał galopem pod bramkę. Były sytuacje, że stało się centralnie na wprost biegnących koni. I co zrobiłam? Po prostu przyjęłam agresywną postawę ciała i zaczęłam machać przed sobą carrot stickiem (taki jakby długi bat z linką do naturala). Konie z natury (powiedzmy, że z natury ;P) nie tratują ludzi itp. Wolą ich ominąć niż połamać sobie o nich nogi.Jak konie do ciebie idą to nabierz głęboko powietrza (wtedy cała sylwetka się mocno prostuje - agresywna postawa ciała) i zacznij machać rękami i "krzyczeć" (coś w stylu "he!" - konie to respektują). NA PEWNO po tobie NIE przejdą! To nie jest zgodne z ich "kodeksem zachowań" ;pPozdrawiam ;)
mam mały problem jak wchodze na łake do koni z siatką z marchewkami albo i bez niej to wzytskie konie do mnie sie zbiegaja galopem i ja normalnie uciekam bo pare koni u nas w stajni ma skłonności do kopania i gryzienia i ja o tym wiem wiec ja ja ide na łake do konkretnego konia to co zrobic żeby reszta sie na nie intresowała?? raz zrobiąłm tak ze wesząlm i poprostu stanełam i one sie przeatły mną intresowac i było git ale np. dzisiaj wesząłm zrobiłam tak samo stanełam stałam z 5 minut a one nadal stały az jeden koń ( taki nie ujeżdżony zdziczały) zaczoł szperać mi po kieszeni i wtedy reszta sie zbiegła do mnie szybkim galpem o juz uciekłam* co mam robić żeby sie mną nie intresowali? tylko nie piszcie mi iść stanowczo i być zdecydowana bo ja taka jestem ale jak zaczynaja do mnie biec galopem to się boje...z gory dziękuje za odp.*przez słowo uciekłam mam na myśli przeszłam pod ogordzeniem i stałam za ogrodzeniem xd i sie patrzyłam jak głupia co robią konie
Wiesz jeśli przychodzisz czesto do nich z marchewką to przyzwyczajają się, że przynosisz smakołyki. I lecą do Ciebie. Ja ogólnie staram sie nie karmic koni z ręki ale czasem brak mi wytrwałości w tym co robie:) Może pomoże bat w ręce aby się odgonić, i spróbuj nie dokarmiać ich na łące, w sumie to nikt nie powinien tego robic. Być może się mylę:) ale biorę to na logikę. Chętnie poczytam inne opinie na ten temat:)
angy18 - przychodze z marchewke żeby pobawić sie z koniem i wgl. a nawet jak przyjde bez marchwi to one i tak są mną zaintresowane i do mnie leca ak głupie a ja sie boje ...
Eee... Nie chcę Cię obrazić, ale czy ty myślisz? Jeżeli idziesz z marchewką na pastwisko, to nie dziw się, że konie mogą Cię stratować. Nie ma w Twojej stajni nikogo, kto by CI to wytłumaczył? Lepiej uważaj, bo konie to tylko zwierzęta, i przypadkiem mogą Cię uszkodzić! Z marchewką NIE wchodzi się na pastwisko!
Tak czytam czasami te Twoje wypowiedzi i aż mi słabo...raz udajesz doświadczonego jeźdźca i wymyślasz rady dla innych,a drugim razem wyskakujesz z pomysłami własnie tego typu...No naprawdę dziecino,puknij się trochę w głowę...bo jak tak dalej pójdzie,to zrobisz sobie w końcu krzywdę.Po co karmisz konie na łące?Czy to Twoje zwierzaki?No z wypowiedzi wnioskuję,że raczej nie...ja osobiście jako właściciel dwóch koni nie życzę sobie,żeby mi je ktoś dokarmiał.Bo nigdy nic nie wiadomo.Poza tym,co to za karmienie łakociami jednego konia...a reszta to co?Ma się patrzeć?Jeżeli chcesz się "pobawić" tylko z jednym koniem,to weź go z wybiegu na jakiś padok i tam się nim zajmij.Zresztą,z tego,co napisałaś wnioskuję,że jednak boisz się koni...więc może odpuść sobie takie wypady i czas z końmi spędzaj w towarzystwie kogoś dorosłego.
Popieram w 100% Karina83.Dziewczyno, jeśli myślisz, to wiadomo że nie wejdziesz z worem marchewek do koni -.- Rozbrajają mnie niektóre Twoje wypowiedzi. Raz udzielasz się na wątkach o jeździe i dajesz porady, a tu wyskakujesz z "boję się koni" ? Coś tu jest nie halo.Porada jest prosta : nie właź do koni z marchewkami, tylko weź tego którego chcesz na jakiś osobny padok i tam się nim zajmij. Poza tym, zabawa z marchewką ? -.- Przecież w ten sposób tylko sobie zapracujesz na to że konie Ci będą szperać po kieszeniach. Nie lepiej pracować bez łakoci, i nagradzać poklepaniem/ chwilą przerwy od myślenia ? Pozdrawiam. Marzena
Tak czytam czasami te Twoje wypowiedzi i aż mi słabo...raz udajesz doświadczonego jeźdźca i wymyślasz rady dla innych,a drugim razem wyskakujesz z pomysłami własnie tego typu...No naprawdę dziecino,puknij się trochę w głowę...bo jak tak dalej pójdzie,to zrobisz sobie w końcu krzywdę.Po co karmisz konie na łące?Czy to Twoje zwierzaki?No z wypowiedzi wnioskuję,że raczej nie...ja osobiście jako właściciel dwóch koni nie życzę sobie,żeby mi je ktoś dokarmiał.Bo nigdy nic nie wiadomo.Poza tym,co to za karmienie łakociami jednego konia...a reszta to co?Ma się patrzeć?Jeżeli chcesz się "pobawić" tylko z jednym koniem,to weź go z wybiegu na jakiś padok i tam się nim zajmij.Zresztą,z tego,co napisałaś wnioskuję,że jednak boisz się koni...więc może odpuść sobie takie wypady i czas z końmi spędzaj w towarzystwie kogoś dorosłego.mozę jestem młodsza ale co to ma znaczyć ""raz udajesz doświadczonego jeźdźca "" - co bo moze w innych rzeczach jestem lepsza a w takich sie boje co?? ""wymyślasz rady dla innych"" - bo mozę che im pomóc w porównaniu do ciebie?""Czy to Twoje zwierzaki?No z wypowiedzi wnioskuję,że raczej nie"" - tak to nie sa moje zwirzaki ale zawsze pytam się i właściciela konia jak i stajni czy mogew wejśc na łąke i jak się zgodza to wchodze ok.? za kogo ty mnie masz za włamywacza?""dziecino,puknij się trochę w głowę"" - może bez obrażania a ty to jesteś najlepsza i jestes mieszczem świata w jeździectwie ile ty masz lat dajmy na oko 17 a ja 11 to co jestem młodsza a na tym forum CHYBA jesteś poto żeby pomagac tak ?? a jak mnie nie lubisz to nie odpisuje na moje posty to chyba na tyle
brak mi słów niby doświadczone a ani kulturalnie sie wypowiedzieć ani pomóc ...
i moje pytanie jest takie : CO ZROBIC ABY KONIE NA ŁACE NIE LECIAŁY DO MNIE DZIKIM GALOPEM ALBO JAK ZACHOWAC SPOKÓJ W TAKIEJ SYTUACJI ?? (wszystkie doświadczone amazonki majace mnie za idiotke niech nie odpisują)
a teraz spróbujmy uspokoić atmosfere :)co do powyższych wypowiedzi- wszyscy mają racje, że jeśli wchodzisz do koni z przysmakiem to oczywistą sprawą jest że do Ciebie lgną :)Piszesz, że dzieje się tak nawet wtedy kiedy nic nie masz- patrz wyżej :)Konie po prostu nie wiedzą, że akurat tym razem nic nie masz, więc biegną do Ciebie żeby to sprawdzić.Jeśli się boisz, że znów przygalopuje do Ciebie tabun "dzikich" mustangów, nie wchodź na łąke.Bo strach to największy wróg kontaktów z końmi, ponieważ zwierzaki go wyczuwają i mogą zareagować tak samo jak Ty- strachem, co za tym idzie- ucieczką, bo to ich naturalny odruch i niechcący komuś może stać się krzywda.Jeśli już chcesz wchodzić- rób to stanowczo (oczywiście bez niczego dobrego, pachnącego i pomarańczowego:)) bądź pewna siebie, weź ze sobą bacik. Kiedy wejdziesz i konie zaczną galopować w Twoją strone stój spokojnie, wyciągnij bacik przed siebie, podnieś do góry a kiedy konie będą już bardzo blisko Ciebie mów do nich (np "spokojnieeee" przeciągając całe słowo)Jeśli konie nie są totalnie zdziczałe i mają jakikolwiek szacunek do człowieka już na widok bata ominą Cię (być może nawet i w galopie) ale nie wbiegną w Ciebie.Powodzenia :)
dziekuje za odp.
mialam ten problem z moimi konmi, ale ja nie uciekalam :P yyy... wiec tak: przyjdz na lake bez zadnych przymakow, kiedy jeden z koni podejdzie i zacznie myszkowac, odtrac jego pysk i powiedz stanowczo "nie". postetuj tak, az do czasu jiedy zaczna cie poprostu ignorowac. wtedy mozesz powoli uczyc "kultury" :)). w przypadku powrotu do starych nawykow, zacznij od poczatku ;)pozdowienia Ruda:*
A tu Twój podobny wpis, na który Ci odpowiedziałam**: co mam zrobic w tym tygodniu nie moge jechac na konia i chciałąbym jechac do stajni na porobienie zdjęc i wgl. no ale tu jest problem wejść na łąke nie chce ponieważ boje sie ze wszytskie konie przylecą do mnie jak zobacza ze mam marchew i jestem bez kantara i się tego boje a tak wogóle jak by sie konie spłoszyły czy coś to nie chce sprawiać kłopotu właścicielom, ale znowu jak robie zdjęcia zza łąki oddalona i jak jakiś koni mnie zauwazy ( zazwyczaj jestem w krzakach) to od razu uczy do góry i wszytskie na mnie patrzą i ja sie boje i wgl. masakra to co mam zrobić ? nie chce byc cały tydzień bez koni... **No boisz się tych koni,czy nie?Też tego nie łapię...Chcesz im porobić zdjęcia,ale tak,żeby nie zwracały na Ciebie uwagi? To nie bierz żadnej marchewki,wejdź za ogrodzenie i wcale nie zwracaj na nie uwagi.Po chwili one też się przyzwyczają i zajmą swoimi sprawami,a Ty będziesz mogła popstrykać fotki.Oczywiście koniecznie uprzedź o tym właściciela,poproś o zgodę. Nikt nie lubi,jak ktoś obcy mu się po podwórku kręci.
Niestety znowu zadajesz to samo pytanie,wychodzi ta sama kwestia- Twój strach przed końmi.Nie chodzi o to,kto jest tu "mistrzem"jeździectwa,bo tu nawet nie o jazdę chodzi,ale o pewne zrozumienie zwierząt.Każdy zwierzak wyczuje Twój strach i jeżeli tego w sobie nie przełamiesz,to może skończyć się tragedią-niestety przy większej ilości koni,będzie to tragedia tylko Twoja...więc tak,powtórzę: puknij się w głowę słoneczko,bo pracując z takim dużym zwierzakiem,jakim jest koń,po prostu trzeba myśleć i być przygotowanym na wszystko,bo z żywymi stworzeniami nigdy nic nie wiadomo!!!Gdyby to były Twoje konie,które dobrze Cię znają,to mogłabyś mieć do nich jakieś zaufanie,ale z tego,co zrozumiałam,to widujesz te konie bardzo rzadko,a i to tylko z łakociami...Poczytaj trochę moje wpisy,zanim wywnioskujesz,że nikomu nie pomagam.A jeżeli uważasz,że wypowiadanie się na tematy,których się do końca nie zna jest mądrością życiową,to jeszcze dużo przed Tobą.W trakcie nauki gdybanie nie ma sensu.Skoro pytasz właściciela o możliwość wstępu na padok i on się na to zgadza, to brawo dla Ciebie.Po prostu znam sytuacje,gdzie ludzie przychodzili do koni na padoku i po prostu je truli...Kolka była najmniejszą niedogodnością...Moje konie ktoś przekarmił niedojrzałymi jabłkami,pół nocy spędziłam w stajni...Nie uważam swojego posta do Ciebie jako obraźliwy- czasami tylko gwałtowna reakcja jest w stanie zmusić kogoś do przeczytania i zastanowienia się nad przeczytanym tekstem.Efekt chyba osiągnęłam,bo czytając Twój poprzedni wpis widać,że dogłębnie zanalizowałaś to,co napisałam :-) A tak z ciekawości- "ile ty masz lat dajmy na oko 17"- strasznie mnie ciekawi, na które oko Ci te 17 wyszło :-)Pozdrawiam i życzę więcej myślenia w kontaktach ze zwierzakami i powodzenie w staniu się mistrzem jeździectwa :-)
Nie możesz się bać to po pierwsze.Po drugie - nie powinno się wchodzić z marchewkami (jedna w kieszeni schowana to nie aż tak źle, ale piszesz, że wchodziłaś z siatkami...)Po trzecie - jeżeli te konie mają jakikolwiek respekt przed ludźmi to NA PEWNO cię nie stratują... Raz mieliśmy w stajni problem dotyczący pastwiska. Konie stały cały czas przy bramie, bo była pora spędzania, ale tego dnia miały stać do nocy na pastwisku. Więc ze znajomymi weszliśmy, żeby przegonić je w głąb pastwiska. Niestety koniom ani w głowie było odejść od bramy. Jak je przegoniliśmy, to cały tabun (30 sztuk) wracał galopem pod bramkę. Były sytuacje, że stało się centralnie na wprost biegnących koni. I co zrobiłam? Po prostu przyjęłam agresywną postawę ciała i zaczęłam machać przed sobą carrot stickiem (taki jakby długi bat z linką do naturala). Konie z natury (powiedzmy, że z natury ;P) nie tratują ludzi itp. Wolą ich ominąć niż połamać sobie o nich nogi.Jak konie do ciebie idą to nabierz głęboko powietrza (wtedy cała sylwetka się mocno prostuje - agresywna postawa ciała) i zacznij machać rękami i "krzyczeć" (coś w stylu "he!" - konie to respektują). NA PEWNO po tobie NIE przejdą! To nie jest zgodne z ich "kodeksem zachowań" ;pPozdrawiam ;)