Reklama
  • kamyczek2014-05-01 14:19:17

    Witam. Od niedawna zaczęłam jeździć konno. Dzisiaj byłam pierwszy raz w terenie i miałam straszny problem z nogami podczas kłusu, mianowicie latały mi ciągle tak jakbym nimi sobie machała. Próbowałam je docisnąć ale to skutkowało tylko tym, że koń chciał galopować. Bardzo proszę o jakieś porady co w takich sytuacjach robić żeby nad tym zapanować.P.S. Jeżeli był już taki post to z góry przepraszam. :)

  • siskiss 2014-05-01 20:37:25

    wiesz co, jedyna moja rada brzmi następująco : naucz się porządnie jeździć na lonży/maneżu pod okiem instruktorki/a, a nie w teren jechać. Mam taka obiekcję na temat Twojej sytuacji : Co byś zrobiła, gdyby koń się spłoszył ? Gleba ? Wydaje mi się, że tak, bo nie masz ani równowagi ani umiejętności, żeby wyjechać w teren ;)

  • izapyza 2014-05-01 22:10:39

    Ja studiuje własnie problem latajacych nog w kłusie, mam te przypadłosc, a jezdze latami. Sprawdz, czy strzemiona sa dobrze dobrane, czyli jak spuscisz luzno noge, to strzemie powinno dotykac ci kostki. Upewnij sie tez, ze trzymasz noge w strzemieniu w najszerszej czesci stopy, a nie np. pod samymi palcami. Jak wstajesz w kłusie, masz mocno deptac w te strzemiona, jakby były twoja podłoga. Ja niestety nauczylam sie jezdzic opierajac za mocno kolanami, a strzemion uzywam jakby mi miały przeszkadzac, a nie pomagac. Pradopodobnie to powoduje latanie nóg

  • kamyczek 2014-05-02 08:23:29

    siskiss jeżeli chodzi o galop- już miałam okazję nieco próbować jazdy w galopie więc myślę, że nie skończyłoby się tak tragicznie ;) poza tym, kiedyś w końcu spaść trzeba ;) izapyza, może masz rację co do trzymania kolanami, bo próbowałam tak to opanować, ale było tylko gorzej ;)

  • Reklama
  • siskiss 2014-05-02 10:07:11

    nie chodzi o galop, ale o spłoszenie ;) a to w terenie (np. lesie) nie kończy się tylko i wyłącznie galopem ;) a to, że miałaś okazję galopować wcale nie oznacza, że byś się utrzymała...

  • izapyza 2014-05-02 18:09:13

    siskiss- a co myslisz, ze jak ktos jezdzi nawet latami, to sie na bank utrzyma jak sie koń spłoszy?Jak nie masz nic sensownego do powiedzenia, to na co piszesz w ogóle. Jak jest tam instruktorka to sama dobrze wie, czy ona moze jechac czy nie. Nie wiem, jak mozna oceniac czyjes umiejetnosci nie widzac go. Co do tego wyjazu w teren przez osoby poczatkujace to sa rózne teorie, są osrodki które organizuja np. rajdy w stepie dla osób co w ogóle nie umieja jezdzic, na tak spokojnych koniach, nauczonych poruszania sie pod dziecmi i poczatkujacymi, i ludzie jezdza na te rajdy nie umiejac parktycznie jezdzic, i daja rade... Takze- wszystko zalezy od umiejetnego dobrania konia takiej osobie, i sposobu jazdy 

  • siskiss 2014-05-02 19:06:02

    siskiss- a co myslisz, ze jak ktos jezdzi nawet latami, to sie na bank utrzyma jak sie koń spłoszy?a jak Ty uważasz ? biorąc pod uwagę osobę, która lepiej jeździ, ma równowagę a osobę, która nie potrafi jeździć w kłusie - myślę, że tak, ta lepiej jeżdżąca osoba ma szanse się utrzymać w siodle gdy koń się spłoszy, ta druga niekoniecznie :D Poza tym masz rację, są organizowane takie rajdy, na koniach "profesorach" w stępie, ale autorka tego wątku z całą pewnością na taki rajd się nie wybrała (kłus). Nic bym nie napisała o tej nauce na maneżu czy lonży jakby nie fakt, że wyjechała w teren + dam sobie głowę uciąć, że galop też był. Z ręką na sercu - czy Ty uważasz, że osoby nie potrafiące jeździć, powinny wybierać się w teren z kłusem i galopem ? To jest niebezpieczne i tyle! "Jak nie masz nic sensownego do powiedzenia, to na co piszesz w ogóle."O tuż każdy ma prawo do wyrażenia własnego zdania, po to kamyczek założyła ten wątek, żeby przeczytać odpowiedzi, które jej mogą pomóc, a nie słyszeć, "nie martw się, kiedyś Ci się uda" albo "to nic takiego, każdy tak miał ". Owszem każdy tak miał, ale na lonży.Nie jestem złośliwa czy coś w tym stylu, jak ktoś mnie tak odebrał to przepraszam ;)Dla własnego bezpieczeństwa kamyczek powinna opanować podstawy - takie jak kłus i jak się w nim utrzymać - zanim ruszy w dzikie rajdy konne ;) pozdrawiam i powodzenia siskiss

  • Hrenna 2014-05-03 14:59:57

    Jak na moje siskiss przesadzasz i tyle.Może autorka wątku miała zły dzień, a może nie miała okazji jechać w aż tak szybkim kłusie? Mi nawet po 2 lata nauki w terenie zdarzało się tak, że po prostu ten kłus był tak szybki, że na maneżu takiego zazwyczaj nie miała i nogi mi latały, ale wtedy przechodziłam sobie do półsiadu i było lepiej :) i to nie świadczyło o tym, że ja miałam złą równowagę, bo równowagę miałam jak na taki okres jeżdżenia bdb, bo mało który koń mógł mnie zwalić, to po protu była kwestia tego, że nie byłam przyzwyczajona do takiego kłusa. A rada jest na to taka, żeby spróbować je opanować, można też delikatnie w tył je dać, ale najlepiej moim zdaniem przejść do półsiadu - wtedy są stabilniejsze nogi, a z czasem anglezowanie w kłusie samo przyjdzie, no tylko trzeba próbować :), ale jak już bd masakrycznie wychodziło, to mówię - półsiad i po sprawie.

  • Reklama
  • kamyczek 2014-05-04 21:54:02

    Jak widać jaka szkoła takie porady i każdy ma inne zdanie :) dziękuję za wszystkie. nie chciałam wywołać żadnej burzy ;) w terenie nie było galopu, a na maneżu nie zdarzały mi się takie sytuacje i instruktor mówił, że idzie mi dobrze i sam zaproponował wyjazd w teren, a gdy powiedziałam o problemie, powiedział, że to przez siodło. a że przede mną jeszcze dużo nauki, to wiem jednak było miło zamiast jeździć w kółko robić te same ćwiczenia w nieco innym otoczeniu. :)

  • siskiss 2014-05-07 11:33:33

    Jak widać jaka szkoła takie porady no niestety ;)

  • Kilimka1 2014-05-09 12:06:45

    Niedopasowane siodło, być może niewygodnie noszący koń do tego być może pomysłowy ;) I to jest m.in. dodatkowy problem jak dopisuje Kamyczek, mało,że początkujący zmagają się z własnym ciałem to ,,pomaga" im w tym niedopasowany sprzęt. Umówmy się co do kilku podstawowych spraw: koń pewniak do nauki, nie powodujący stresów i przez to spięć ciała u jeźdźca, dwa: dopasowany wzgl. dobrze, do jeźdźca i do konia - sprzęt, nawet wędzidło źle leżące popsuje jazdę obojgu..bo zwierzę będzie się skupiać na pysku jak to przełożyć aby nie dokuczało.. to priorytety...inaczej oboje będą się usztywniać, sztywny klepiący konia człowiek, czujący niewygodę koń i jeszcze bardziej usztywniający się jeździec, czyli błędne koło się zamyka, a instruktor może sobie wołać do woli: rozluźnij barki, ręce, plecy, itd itd..napisałam : względnie dopasowany sprzęt..bo nie łudźmy się, że szkółkowe siodła etc są idealne..choć powinny :) Co do wypowiedzi siskiss  w zupełności mówi prawdę.. takie rzeczy co się dzieją w ośrodkach to nie tylko w ,,erze"  :-)

  • Karmelek1700 2014-05-11 18:07:57

    Problem latających nóg w kłusie - jak to określiłaś - wynika po prostu z braku odpowiedniej ilości godzin spędzonych w siodle ;) Im więcej będziesz ćwiczyć i jeździć tym szybciej twoje mięśnie się do tego przyzwyczają, złapiesz lepszą równowagę i po latającej w kłusie nodze nie będzie śladu. Mówię Ci z autopsji.  Każdy kto zaczynał to przechodził...Dobrym sposobem, który zadziałał w moim przypadku było złapanie równowagi na strzemieniu. Cała noga tylko lekko jest przyłożona do siodła, najgorsze jest zakleszczanie kolan, które nie pomoże Ci w późniejszej pracy w np. skokach. Dobre oparcie na strzemieniu i opuszczenie pięty w dół ułatwi sprawę, ale tak czy siak to jest właśnie kwestia ćwiczeń, a to się z pewnością przekłada na ilość godzin które wyjeździsz. Trzeba się przyzwyczaić, przestawić. Powodzenia w pracy:)

  • Reklama
  • kamyczek 2014-05-12 09:38:18

    chciałam przy kolejnej jeździe sprawdzić które rady działają u mnie, ale "problem" był w tym, że tego samego problemu jak na razie kolejny raz nie miałam :). Nie wiem od czego to zależy, bo teraz jak kłusuję to nogi trzymają się przynajmniej mniej więcej tak jak powinny, nawet udało mi się zwalczyć, jak na razie, nogę wpadającą w strzemię. może jednak instruktor bardziej wierzył we mnie niż ja sama i po prostu za bardzo się stresowałam że jadę w terenie. ;P jednak dziękuję wszystkim za rady :)Pozdrawiam :)

  • siskiss 2014-05-15 17:59:18

    Niedopasowane siodło, być może niewygodnie noszący koń do tego być może pomysłowy ;) I to jest m.in. dodatkowy problem jak dopisuje Kamyczek, mało,że początkujący zmagają się z własnym ciałem to ,,pomaga" im w tym niedopasowany sprzęt. Umówmy się co do kilku podstawowych spraw: koń pewniak do nauki, nie powodujący stresów i przez to spięć ciała u jeźdźca, dwa: dopasowany wzgl. dobrze, do jeźdźca i do konia - sprzęt, nawet wędzidło źle leżące popsuje jazdę obojgu..bo zwierzę będzie się skupiać na pysku jak to przełożyć aby nie dokuczało.. to priorytety...inaczej oboje będą się usztywniać, sztywny klepiący konia człowiek, czujący niewygodę koń i jeszcze bardziej usztywniający się jeździec, czyli błędne koło się zamyka, a instruktor może sobie wołać do woli: rozluźnij barki, ręce, plecy, itd itd..napisałam : względnie dopasowany sprzęt..bo nie łudźmy się, że szkółkowe siodła etc są idealne..choć powinny :) Co do wypowiedzi siskiss  w zupełności mówi prawdę.. takie rzeczy co się dzieją w ośrodkach to nie tylko w ,,erze"  :-)napisałaś prawdę i dziękuję za poparcie :D



Reklama
Reklama