superhorsepl: wiec zle mnie chyba zrozumiales jezeli chodzi o tego bata, bo z batem jezdze owszem, jezeli jezdze z trenerem, wtedy nigdy nie wiem kiedy mi sie przyda wiec mam na wszelki wypadek, ale go nie uzywam, bo nie mam powodow. raczej trzymam go zeby kon wiedzial ze go mam wiec lepiej niech nic nie kombinuje. ale od ostatniego czasu jezdze na moim koniu tylko na oklep ze sznurkiem na szyi i doskonalimy dosiad i dzialanie na lydki. generalnie na moim koniu jak jezdze to mam zawsze luzne wodze, bo ich nie uzywam, tylko trener sie wkurza bo mi ciagle wisza wodze, a bata jako pomoc przyspieszajaca tez nie uzywam poniewaz od poczatku kiedy mam konia to ucze go skroconych chodow, bo wyciagniete ma opanowane ;p dlatego to nie ejst tak ze ja jezdze na samym bacie. nie uzywam go w ogole ale mam na wszelki wypadek.wiola22: Ty to mnie napewno zle zrozumialas... mam na mysli ta Twoja wypowiedz dotyczaca "marnowania czasu" nie to mialam na mysli. to do SUPERHORSEPL tez. ze jestem bardzo za tym zeby tu wszyscy wchodzili i dawali rady innym, sama z reszta czasami tych rad potrzebuje i ciesze sie ze ludzie odpisuja. chodzi mi o to ze naprawde dobry jezdziec nie zajmowal by sie udowadnianiem innym ze dobrze jezdzi, ze sie dobrze zna itp uwierz ze jakbysmy zaraz podali jakikolwiek temat np zapinanie popregu to kazdy co do jednego podalby inny sposob na to. jedni mowia ze trzeba zapiac ciasno, inni zapinaja strasznie luzno tak, ze popreg wisi doslownie i tak jedzie z grupa w tereny :O inni mowia ze z prawej str maja byc gumki od popregu a inni ze z lewej itp itd. chodzi o to ze nie potrzebnie sie wyklocacie. lepiej spokojnie napisac ze wgl kogos nie powinno sie wgl jezdzic z batem a wgl kogos innego to konia powinno sie chlostac nim przy kazdej okazji... kazda szkola jest inna. i nie odwołuj sie ciagle do tego ze klotnia o bacie sie skonczyla. moze i sie skonczyla a moze i nie, ale chodzi mi o to ze bez sensu to robicie. jakas dziewczyna nie miala pojecia o czym pisze i napisala o klasach jakie sa w jej stajni i okey. moze i to bzdura a moze tak u niej jest. uwazam ze trzeba to sprostowac natychmiast i koniecznie zeby innych nie wprowadzac w bllad ale zeby od razu sie klocic? ja tego wlasnie nie rozumiem. wyobraz sobie mistrza polski w skokach, ktory od czassu do czasu odwiedza jakies forum zeby pomoc mlodszych adeptom i rozwiazac ich problemy. wyobrazasz sobie zeby on mowil (nawet jezeli bylby anonimowy) ze jezdzi milion lat na takich i takich koniach, spedza z nimi tyle godzin, skacze 160cm itp. wyobrazasz sobie zeby sie z kims wyklocal o bata? napisalby jakie jest jego zdanie, bo sam sie tez kiedys uczyl i wie ze w kazdej szkolce jest inaczej i za kilka miesiecy ktos kto pisal bzdury na forach bedzie sie smial czytajac je ponownie i zrozumie jakie to bylo bezsensu..nie wiem tylko jaki sens maja takie sprzeczki, nic tym nie osiagniesz, ewentualnie ktos z siedzacych na forum zmieni o Tobie zdanie na gorsze, badz lepsze, jak kto woli. wystarczy ze podasz wiarygodne argumenty i moze wtedy ktos sie do tego zastosuje i przyzna Ci racje a jak wszyscy sa w takim burzliwym nastroju to nikt nikomu nei przyzna racji mimo ze wszystkim tak naprawde chodzi o to samo. bo powiedz o co Wy sie poklociliscie?zrozumialam z tej klotni tyle ze jedna osoba wgl nie uzywa bata,a druga uzywa. i koniec klotni i o tym caly czas gadacie..
to czytasz te posty po łepkach. To co napisałaś jest zabawne :D, że tak powiem wtrącę Ciebie do tej kłótni :P. Nie jest to bez sensu. Jeśli napiszesz swoją opinię, ktoś inny ją podważy a Ty nic na to nie zareagujesz to inni będą źle tych pomocy używać. Sprawa jest prosta. Zresztą nie poszło o jazdę z batem lub bez bata bo logiczne że jedni tego używają inni tego nie używają tak samo jak z innymi pomocami. Też można spekulować czy lepsza jest czarna wodza, wypinacze, a może czambon ? Ale jeśli ktoś by napisał że czarną wodzę się przypina pod metalowe kółka przy siodle a nie pod popręg to ktoś tak by mógł zrobić :P ale to też bez sensu zapewne i się sprzeczać gdzie co się zakłada. Z takim podejściem jakie posiadasz to w ogóle forum jest bez sensu :P
no w sumie przeczytalam kilka dlugich poczatkowych wypowiedzi i juz mi sie nie chcialo czytac dalej, wiec mozna uznac ze czytam po lebkach ;pnie chodzi mi o to ze bez sensu jest podwazanie czyjejs opinii, ale bez sensu jest zmieniac to w klotnie. my koniarze jestesmy rodzina ;p wiec powinnismy miec do siebie szacunek. a to ze wy teraz powiecie ze macie szacunek do innych wlasnie pokazaliscie na poprzednich wpisach.. ale nie czepiam sie was, tylko tak ogolnie mnie wkurza jak sie inni smieja z tych co slabiej jezdza, bo ci lepsi tez kiedys byli w rekreacji. ja tez kiedys bylam i wiem jak to jest nic nie wiedziec, albo znac jedna wersje trenera i sie jej trzymac. czasami jak ogladam jakies fora to znajduje jakies debilne pytania albo klotnie a potem sie okazuje ze to ja w nich bralam udzial pare lat temu ;p kiedy znalam tylko zdanie mojego jednego trenera rekreacji i uwazalam to za swietosc, dlatego tez ja sie z innymi nei kloce o metody jezdzieckie. ewentualnie jezeli ktos gada cos zupelnie bez sensu.. no w kazdym razie nie chce sie z nikim klocic bo nie po to wlazlam na ten wpis. tylko sobie poczytac ;)
a poza tym a"propos tego ze moglabym nie wchodzic na fora z takim podejsciem, to w sumie to nie prawda, ale to nie o to chodzi, tylko ze wole przeczytac kilka sprzecznych odpowiedzi i ewentualnie napisac do kogos na priva zeby sie dowiedziec wiecej albo zobacczyc ktorych odp podobnych jest najwiecej niz jakby mi sie zaczeli klocic.. to moze dlatego ze sama sie nei lubie z nikim klocic i mam takie teraz podejscie. dobra juz sie nie mieszam. mozecie sie sprzeczac :)
Rozumiem Ciebie doskonale, ale mieć szacunek, a wprowadzać kogoś w błąd to są dwie odrębne sprawy. Ja się z nikogo nie nabijam że nie umie jeździć bo sam nie umiem jeździć tak jakbym chciał, z resztą każdy jeździec uczy się jeździć całe życie i nie ma w jeździectwie czegoś takiego jak "UMIEM JEŹDZIĆ KONNO" bo gdyby tak było to po co trener i treningi ? Teraz dalej. Ja też nie wiem wszystkiego, bo nie jestem erudytą. Zdarzało się że było jakieś pytanie na forum na które domyślałem się jaka jest odpowiedź, czytałem parę odpowiedzi i wiedziałem że są błędne, ale nie byłem w stanie napisać jaka jest poprawna odpowiedź i po prostu nie pisałem, stwierdzając że nie będę się ośmieszał pisząc słowami "uważam że jest tak..." bo to do niczego nie prowadzi. A niestety niektórzy tutaj (i to widać) piszą rady i to piszą słowami "JEST TAK...", a są to błędne informacje i ci ludzie czasami nie mają nawet pojęcia o tym co piszą (oczywiście nie piszę tutaj konkretnie o Izapyza, lecz ogólnie, że są takie tutaj osoby) mało tego jest ich tutaj stanowcza większość ;/. Niezależnie jakim darzę szacunkiem jeźdźców to takie coś należy wyplewić bo tak być po prostu nie może. A tak na marginesie, czy Ty uważasz że wprowadzając błąd (niby nieświadomie, bo się nic na dany temat nie wie, ale jednak) innych jeźdźców to jest szacunek wobec nich ? Bo ja tak nie uważam, i tutaj np szerokim łukiem ominąłem ok 4 posty bo nie wiedziałem jak jest poprawnie, ale wiedziałem że udzielone odpowiedzi są błędne ;/.
akurat ostatnio zauwazylam ze jak ktos "umie jezdzic" czyli jezdzi na lonzy to pisze zawsze "jest tak.." i jest pewien swojej decyzji a jak ktos zapyta czy umie jezdzic to zawsze mowia ze tak, bo umieja sie utrzymac w klusie ;p a osoby ktore umieja jezdzic naprawde zawsze jak ktos ich o to pyta to mowia ze sie ucza cale zycie i nie ma takiego pojecia jak umiec jezdzic konno. ich wypowiedzi tez zaczynaja sie od "uwazam ze.." albo "mnie ucza.." "u mneie w stajni.." itp a napewno nie pisza ze "tak jest" moze to dlatego ze ci co jezdza lepiej wiedza ze jeszcze wiele przed nimi, harmonia z koniem itp rzeczy a ci z rekreacji niby "madrzy" nie maja pojecia o harmonii, dosiadzie itdsama z reszta pisalam, mam nadzieje ze zauwazyles a jak nie to czytaj;p ze nie powinno byc tak ze ktos napisze ze na konia siodlo zaklada sie przednim lekiem w strone zadu i na szyi a my to zostawimy bez komentarza. nawet mniejsze bzdury jezeli sa nieprawda to musimy zaprzeczyc! bo jak sie pojawi ktos normalny ktory troche mniej sie zna i bedzie chcial sie czegos dowiedziec a ktos mu napisze jakies bzdury to on w to uwierzy,wiec musimy dzialac.tak wiec jestem za tym zeby pisac zawsze jak ktos powie bzdure, a jezeli to jakis idiota ktory nie wie co gada i mowi o siodle na szyi to mozna sie klocic itp ale nie jestem za tym zeby obrazac i klocic sie z kims kto choc troche sie zna i mowi o tym jak jego nauczyli tak jak bylo z wami. dobrze wiesz ze kazdego ucza inaczej.i nie, nie uwazam ze wprowadzanie w blad to szacunek, ale nic na to nie poradzimy, wiec my jako w miare normalni ;p mozemy ich z tego bledu wyprowadzac
akurat ostatnio zauwazylam ze jak ktos "umie jezdzic" czyli jezdzi na lonzy to pisze zawsze "jest tak.." i jest pewien swojej decyzji a jak ktos zapyta czy umie jezdzic to zawsze mowia ze tak, bo umieja sie utrzymac w klusie ;p a osoby ktore umieja jezdzic naprawde zawsze jak ktos ich o to pyta to mowia ze sie ucza cale zycie i nie ma takiego pojecia jak umiec jezdzic konno. ich wypowiedzi tez zaczynaja sie od "uwazam ze.." albo "mnie ucza.." "u mneie w stajni.." itp a napewno nie pisza ze "tak jest" moze to dlatego ze ci co jezdza lepiej wiedza ze jeszcze wiele przed nimi, harmonia z koniem itp rzeczy a ci z rekreacji niby "madrzy" nie maja pojecia o harmonii, dosiadzie itdsama z reszta pisalam, mam nadzieje ze zauwazyles a jak nie to czytaj;p ze nie powinno byc tak ze ktos napisze ze na konia siodlo zaklada sie przednim lekiem w strone zadu i na szyi a my to zostawimy bez komentarza. nawet mniejsze bzdury jezeli sa nieprawda to musimy zaprzeczyc! bo jak sie pojawi ktos normalny ktory troche mniej sie zna i bedzie chcial sie czegos dowiedziec a ktos mu napisze jakies bzdury to on w to uwierzy,wiec musimy dzialac.tak wiec jestem za tym zeby pisac zawsze jak ktos powie bzdure, a jezeli to jakis idiota ktory nie wie co gada i mowi o siodle na szyi to mozna sie klocic itp ale nie jestem za tym zeby obrazac i klocic sie z kims kto choc troche sie zna i mowi o tym jak jego nauczyli tak jak bylo z wami. dobrze wiesz ze kazdego ucza inaczej.i nie, nie uwazam ze wprowadzanie w blad to szacunek, ale nic na to nie poradzimy, wiec my jako w miare normalni ;p mozemy ich z tego bledu wyprowadzacZ tym co napisałaś przed chwilą zgadzam się w 100 %. Ujęłaś cały problem dokładnie. Jednak praktycznie zawsze jak na forum pojawi się jakaś bzdura i ktoś będzie chciał ją sprostować to rozpocznie się dyskusja trwająca kilka stron. Bo zazwyczaj głupoty piszą osoby które mają małe pojęcie o stanie faktycznym i najczęściej takie właśnie osoby są całkowicie pewni swojej racji.
no ja np ostatnio jechalam w bieszczady na tydzien i mialam tam z siostra i kolezanka jezdzic w tereny 3 godzinne. ja juz jezdze od jakiegos czasu i moja siostra tez, wiec nie bylo problemu,ale moja kol umiala tylko marnie klusowac, tyle ile ją nauczylam w tydzien na moim koniu. wiec zaczela sobie brac lekcje w naszej stajni i jak komus opowiadala o tym ze jedzemy to mowila ze ona sie wlasnie uczy i umie klusowac i galopowac. i mnie to tak zawsze wkurzalo ze ona tak gada, bo jak mnie ktos pyta czy umiem to zawsze mowie nie albo nie wiem albo nie sadze, bo dobrze wiem ile jeszcze przede mna. a moja kol po pierwszym galopie mowila juz ze umie ;/zawsze Ci co jezdza krotko a nie maja pojecia o jezdziectwie to uwazaja ze umieja super jezdzic, bo nie spadaja w stepie, nauczyly sie anglezobac, albo zrobily jedno zagalopowanie tlukac dupe w siodlo za przeproszeniem.ostatnimi czasy na forach sie roi od takich osob...
tyle tylko ze ja nie pisałam, że radze kazdemu początkującemu koniecznie uzywac bata... Pisałam, żeby po prostu jezdzic zawsze z bacikiem od momentu jak się skonczy lonza- chodziło mi tylko o przyzwyczajenie się do trzymania go w ręku zeby nie przeszkadzał. :) Bat przydaje się w wielu różnych sutuacjach, nigdy niw iadomo, a właśnie po postach superhorsepl widac, że jak ktoś nigdy nie jezdził z batem to ma potem problemy z z koordynacją. Przepraszam, że się uniosłam, ale strasznie się denerwuję jak ktos przekręca w kółko moje słowa.
nie masz po co przepraszam izapyza, chyba ze ktos z nich sie urazil. ale dobrze mowisz. ja tez tak sadze. ale jak mowilam, to zallezy od koni. mozliwe ze superhorsepl jezdzi na tyle dobrze ze nie potrzebuje bata lub po prostu na takich koniach
Ja powiem szczerze że kiedyś jeździłem dużo z batem, ale dowiedziałem się że w cale tak na siłę nie jest on potrzebny, ewentualnie w wysokiej klasy sporcie, bo tam każdy najmniejszy błąd to mogą być punkty karne :P. Nawet jak jeździłem z batem przez długi czas i właściwie go używałem, nie uważam tego za przyjemne i komfortowe. Jeśli chodzi o gubienie batów, to polegało raczej na tym, że wpierw chciałem przeskoczyć rów lub gdzieś przejść, czego koń za nic w świecie nie chciał zrobić, a ja nie chciałem używać bata, ewentualnie w ostateczności. Męczyłem się z koniem 5 min z batem pewnie by była to minuta, koń przeszedł, bat gdzieś tam wyleciał i jak po przejściu konia zaczął jeszcze wariować, w końcu go pozbierałem to zapomniałem o bacie i jak przejechałem jakieś 2 km to zauważyłem że jednak czegoś mi brakuje, a w trawie gęstej ciężko było go znaleźć. A jeśli chodzi o otrzymanie bata od razu po lonży to niestety Izapyza nadal się nie mogę zgodzić z Tobą bo dopiero po lonży człowiek uczy się koordynować swoje ruchy, uczy się panować nad koniem i tutaj jest potrzebnych "miliard" innych rzeczy niż bat. A co do ludzi nie umiejących jeździć konno i chwalących się swoim doświadczeniem, to gdzieś na forum pisałem w którymś poście (możliwe że w tym), że zawsze nauka jazdy konnej przechodzi przez trzy etapy:1. Nie umiem jeździć2. Umiem jeździć3. Nie umiem jeździćczyli etapy jazdy konnej kończą się na braku umiejętności. Tak wygląda dorastanie do jeździectwa.
Oo to jestem na trzecim etapie, bo ostatnio miałam kryzys i dopiero po jeździe na lonży przestałam twierdzić, że z tym kończę, bo jeżdżę coraz gorzej, bo zauważyłam, że to ma sens, bo jednak się nie cofam. :):) Miło :)A chciałam się włączyć w dyskusję na temat bata. Nie jestem instruktorem, nie jestem nawet zaawansowanym jeźdźcem. I ja uważam, że bat tuż po lonży jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Nie trzeba go używać, ale można się przyzwyczajać od początku do bata. Bo potem jest ciężko się przestawić, że coś się trzyma oprócz wodzy. Mnie nie zwracano uwagi na przekładanie bata z ręki do ręki i miałam problemy z przekładaniem go do lewej. A poza tym lepiej, żeby początkujący jeździec nauczył się sprzedawać koniowi kopa jak to się dzieje w wielu szkółkach zamiast przyłożyć bacika? A co do samego używania bata to jak dla mnie jest wręcz niezbędny (znaczy da się jeździć bez niego oczywiście), ale kiedy wsiada się na szkółkowego konia, załóżmy, że to taki "misiek, tudzież przymuł" to przecież nie można go cisnąć przez całą jazdę? Jakieś półtora tygodnia temu jeździłam na grubym ślązaku. Po "pierwszej grupie" (najsłabsza grupa), więc wiadomo jak on chodził, pozwalali mu na wszystko. Na początku jazdy nie odpowiadał mi na łydkę. Potem przyłożyłam łydkę razem z batem za łydką i poszedł. Po kilku przejściach "stęp-kłus" "stój-kłus" przechodził mi zaraz po delikatnej łydeczce. Bat ujeżdżeniowy przydaje się np. przy ustępowaniach, czy ciągach(ciągi dopiero zaczynam, więc się nie znam), ale zdarza się, że trzeba podgonić zad, a brakuje łydki. Ponad to są konie (np. tamten ślązak) które "udają, że galopują". Dopóki się na niego "nie.... zdenerwowałam" to cały czas próbował mnie robić w konia. A jak dostał "po zadku" to robił bardzo ładne zagalopowania. A bat "po wewnętrznej stronie" to reguła z wyjątkami. Przecież podczas przejazdów ujeżdżeniowych nie wolno go przekładać. A np. przy początkach kontrgalopu warto go przełożyć do zewnętrznej. Nie chcę nikogo obrażać, czy coś tylko wyrazić swoją opinię. A poza tym dodam, że wkurzają mnie "te dobre" dzieciaki ze szkółek, w których się "nie bije koników", no myślą, że jak ma sie bata to podchodzi to pod znęcanie się nad zwierzętami. :/
Hippika- popieram.Warto jeszcze zwrócic uwagę na jeden problem- bo tu oburzacie się że co to za szkółki na których konie sa w tak fatalnym stanie że maja zakaz skakania, albo sa stare. Oczywiście że najlepiej byłoby jezdzic na jak najlepszych koniach. Ale nie pomysleliście, co będzie za takimi końmi, które kontuzjowane po sporcie moga chodzic co najwyzej własnie z takimi obostrzeniami w szkółce?Jak nie zarobia na siebie, trafią do rzezni.... Zycie jest brutalne niestety...
z hippika zgadzam sie w 100%a poza tym nie uwazam ze bicie konia jest dobre ale zawsze trzymam sie dwoch regul:lepiej zeby kon-jak sie ociaga i muli dostal batem i sie obudzil bo potem przestaje reagowac na lydke i tak jak moja kol ktorej nie lubie na kazdej jezdzie jezdzi w ostrogach, kon na siwej siersci ma czarne kola o srednicy 5cm od wbijanych ostrog, na zdjeciach ze skokow tej pary, zawsze w fazie nad przeszkoda kon ma pod bokami wbite mocno dwie ostre ostrogi, bo kolezanka musi jakos utrzymywac rownowage i popedzic konika wiec wbija mu ostrogi... szkoda tego konia ;/- lepiej koniowi przylozyc raz a porzadnie zeby wiedzial kto tu rzadzi i ze robi cos nie tak niz leciutko go popukiwac, bo przeciez jego to boli i to jest znecanie i potem kon wgl juz nie reaguje na bata jak bedzie dostawal tak leciutko ciagle.. uzna to za cos normalnego.u nas w stajni jest taki kon ktory chodzil ujezdzenie wysokie kiedys, a ze jest jedynym duzym koniem dobrym na lonze i dla poczatkujacych doroslych (bo reszta to kucyki lub niewyzyte duze konie) to jest zaszarpany i ociaga sie tak ze jak on klusuje to ja na moim koniu stepujac go moge przescignac.. doslownie.. wiec do niego trzeba dobrej lydki zeby zareagowal, np zagalopowal.i jak jezdza na nim takie sieroty co to z lydka jest u nich kiepsko to trener kaze batem, a one leciutko w lopatke, zeby go nie bolalo i takim sposobem, jak ja np na niego wsiadam, a ze jestem przyzwyczajona do mojego konia ktory pedzi, to jest dla mnie za wolno.. dlatego nic innego jak ujezdzeniowka w zad nie pomaga i wtedy ten kon wie kto na niego wsiadl, ze to nie rekra ktora nie umie zagalopowac.. jak mowilam sa rozne konie. np moj kon od lydki chodzi swietnie, a jak mu sie batem przylozy to zapierdziela galopem i nie da sie go zatrzymac, ale ja jezdze z batem zawsze, m in po to zeby sie przyzwyczajal do niego..
Hippka , zgadzam się w 90% Nie zgadzam się jedynie z ostatnim dopiskiem. A poza tym dodam, że wkurzają mnie "te dobre" dzieciaki ze szkółek, w których się "nie bije koników", no myślą, że jak ma sie bata to podchodzi to pod znęcanie się nad zwierzętami. :/ Te " dobre " dzieciaki ?! Przyznam się że w którymś poście napisałam że zwykle nie biję koni , i to jest prawda . Pewnie pisząc " te dobre " miałaś na myśli również poniekąd mnie , prawda ? Ja nie popieram używania bata , ale również się nie sprzeciwiam . Na leniwe i stare konie trzeba czasem przyłożyć bata , ale to nie znaczy że jest to niezbędna pomoc . lepiej jest bowiem bata nie używać , bo gdy jeździec się do niego przyzwyczai , szczególnie początkujący , to nie może bez niego żyć . A gdy jeżdżą wygląda to tak : Instruktor : No dodaj trochę , bo idziesz jak mucha w smole ! A jeździec dokłada ostro batem , w ogóle zapominając o łydce , " bo przecież po co używać łydek , i się przez to męczyć , jak można dać palcatem bez wysiłku " Ten , kto tak myśli jest w błędzie . Koń który dostał batem co prawda idzie szybciej , lecz dla niego , szczególnie młodego i świeżo ujeżdżonego konia to są tortury . Koń jest bowiem zwierzęciem uciekającym , gdy widzi lub słyszy zagrożenie , rzuca się do ucieczki . Dlatego gdy dostaje batem idzie szybciej . Starsze , doświadczone konie są już do tego przyzwyczajone , wiedzą że to jest tylko sygnał by szły szybciej , nikt ich nie goni . Ale młode , niedoświadczone konie .... Właściwie to podam przykład : Ostatnio jeżdżę na 3 letnim Hucule , może nie jest jeszcze idealnie ułożony , ale idzie jak maszyna do szycia . Gdy dodam bata ( w konieczności , gdy jadę na początku zastępu albo sama , on ma bardzo silny instynkt stadny , zawsze pędzi to innych koni że go nie można zatrzymać ) on kładzie po sobie uszy i rusza dużo szybciej niż jeździec ( w tym wypadku ja ) tego chce . Konie są różne , i trzeba do tego przywyknąć . Ale właśnie dlatego że każdy jest wyjątkowy , mogą wiele w życiu nauczyć . Nie tylko jazdy , lecz dużo ważniejszych rzeczy , bynajmniej szacunku do siebie na wzajem .
Z tego co czytam to właśnie nie zgadzasz się za mną w 90%. Co do mojego ostatniego dopisku. To chodzi mi o dzieci (bo zazwyczaj są to dzieci), które uważają, że bat to zło. " Na leniwe i stare konie trzeba czasem przyłożyć bata , ale to nie znaczy że jest to niezbędna pomoc . " - to brzmi trochę... no dobra, wiem o co chodzi. A "stare konie" to ile mają lat? Jak koń już jest stary to emeryturka, a nie pod siodło. "l epiej jest bowiem bata nie używać" A dlaczego? Co w tym złego wytłumacz mi, bo nie rozumiem? Lepiej zrobić z konia "ciapciaka" ? Rozumiem. Nie "nadużywać". Ale w ogóle nie używać?? Jak pisałam w poprzednim poście lepszy, bat niż pięta i kopniak. Co do takiej sytuacji to jak dla mnie instruktor powinien na to zwrócić uwagę. A poza tym trzeba uczyć używać bata jako wzmocnienie łydki, a nie narzędzie na popędzania! Sorki czy my o innej pomocy mówimy? " Koń jest bowiem zwierzęciem uciekającym , gdy widzi lub słyszy zagrożenie , rzuca się do ucieczki . Dlatego gdy dostaje batem idzie szybciej . Starsze , doświadczone konie są już do tego przyzwyczajone , wiedzą że to jest tylko sygnał by szły szybciej , nikt ich nie goni ." Tu się powtórzę, czy bat służy tylko i wyłącznie do popędzania. Łydka ma działać popędzająco, a bat wzmacniać działanie łydki ewentualnie. Mnie przynajmniej uczono tak: np. zakłusowanie, łydka, jak nie odpowiada łydka z batem jak odpowie to pogłaskać i do stępa i próbujemy na samą łydkę. I konik idzie jak marzenie, gdy tak się go jeździ. Co do tego hucuła to deliaktnie mówiąc robi Cię w konia. Hucuły zazwyczaj wyrywają do koni, a to, że dołożyłaś bacik uznaje za pretekst do tego, żeby jeszcze bardziej wyrwać do przodu. Taka moja teoria. Trzeba go tego oduczyć. Jak nie wiesz dlaczego koń Ci jakoś reaguje to się pytaj instruktora, on od tego jest. Jak dla mnie zawsze powinno się jeździć z batem jeśli jest taka możliwość. Bo wiadomo, że czasami nie da rady. Nie trzeba od razu bić konia, ja przynajmniej mam za sobą tylko kilka takich pożądnych, że tak powiem "użyć bata", ale popukanie za łydką jest jak najbardziej ok, można go nawet w ogóle nie używać jeśli nie jest potrzebny. Ale lepiej go mieć niż nie miec. Przecież nie możesz pchać konia przez całą godzinę, albo gdy "coś się wydarzy" takiego, że koń zacznie wydziwiać, jakiech fochy strzelać to nie masz czym sobie pomóc.
Jeny to Wy jeszcze ciągniecie ten temat ? :D Dobra to ja dodam podsumowanie tematu. Jak się jeździ z batem to lepiej go użyć gdy trzeba, bo inaczej po co z nim jeździć? Dlatego uważam że wpierw trzeba się nauczyć jeździć konno, a potem nauczyć się używać poszczególnych pomocy. Bo jeśli uważacie że z batem należy jeździć od razu jak się zejdzie z lonży to może od razu wrzućmy koniowi munsztuk do pyska, zapnijmy go porządnie, wodze do kółek ułożonych najniżej, aby zwiększyć działanie i dajmy taki sprzęt dla jeźdźca, bo lepiej żeby od razu nauczył się nie ruszać rękoma bo potem będzie miał z tym problemy. Śmieszny jest ten temat, bo nikt nie neguje tutaj jazdy z batem, sam kiedyś jeździłem z batem i nawet dobrze mi się jeździło, póki nie poznałem innych metod wychowywania konia, bez użycia bata. Z batem się rozstałem w taki sposób, że przyjechałem do znajomego, żeby na koniu pojeździć, on tak na mnie spojrzał i na palcat który trzymałem w drugiej ręce, bo do torby się nie zmieścił i powiedział "A to przywiozłeś chyba na siebie, żeby Ciebie nim lać ?" ja konsternacja, o co mu chodzi, a potem dodał "Zapomnij że z tym będziesz jeździł". Miał jednego bardzo opornego konia, i wówczas mnie podszkolił w używaniu łydek a co ważniejsze dosiadu. Żeby koniem skręcić, jak koń nie jest skopany itd, nie trzeba używać aż tak bardzo łydek, wystarczy dosiad. Wodzy również nie trzeba używać. Nie twierdzę że tak się jeździ super i nie twierdzę że jest to przyjemne. Nie uważam również że jest to dla każdego jeźdźca, w końcu ktoś wymyślił palcaty i baty. Ale jedno jest pewne, każdej pomocy należy używać z głową, a żeby używać jej z głową należy się jej nauczyć używać, a nie możliwe jest nauczenie się jej używać w momencie gdy jeszcze do tego dołożymy naukę podstaw jazdy konnej. Bo wtedy to tak wygląda że instruktor krzyczy "walnij batem w łopatkę" a co jeździec robi ? Skacze na tym koniu, lewo prawo, przód tył bo nie ma dosiadu, ręce latają góra dół i na boki, jeszcze do tego dla takiego jeźdźca to są początki galopu w tym kłusie wygląda jak ten worek z ziemniakami który jest jeszcze przywiązany do pyska i ciągle konia szarpie (co też jest powodem że koń nie chce galopować, bo dostaje odrębne sygnały), łydki nie przykłada, i tak się trzęsąc w końcu gdzieś konia trzepnie tym batem (byle gdzie) no i koń ruszył galopem to jest dobrze, a instruktor jest zmęczony krzyczeniem na takiego jeźdźca to nawet nie poprawi go, ani nie zwróci uwagi. Dlatego wpierw uczymy się jeździć, a później uczymy się różnych pomocy jeździeckich. Wpierw uczymy się pomocy takich jak czarna wodza, wypinacze, wytoki, po co są, jak się zakłada itd, następnie uczymy się palcata a na końcu bacika ujeżdżeniowego bo jest moim zdaniem najbardziej skomplikowane użycie. Wtedy jeździec umie jeździć, odruchowo (nie myśląc o tym) przykłada łydki do konia, daje łydkę kiedy trzeba, reaguje dosiadem, normalnie siedzi w siodle i trzyma wodze i może się skupić w którym miejscu ma użyć i kiedy ma użyć bata/palcata. Takie jest moje zdanie.
Przy koniu:siodlać, kiełznać, czyscic, lonżować itpna koniu:stepkłus anglezowanykłus cwiczebnygalop półsiadem w terenachskok w terenie <raz sie zdarzył ale wazny!:D>drążki, wolty,itp :D
Przy koniu:siodlać, kiełznać, czyscic, lonżować itpna koniu:stepkłus anglezowanykłus cwiczebnygalop półsiadem w terenachskok w terenie drążki, wolty,itp :D sory za szybko publikuj kliknełam wiec pisze dalejja siebie oceniam srednio zaawansowana i porównując swoje umiejetnosci do twoich sa one parwie identyczne wieci tak nigdy nie okreslisz swojego pioziomu :D
Patrycja, nie chcę cię urazić ale uważam że jesteś początkująca wg mnie jeździec początkujący to taki, który uczy się podstaw. Średnio zaawansowany to taki, który pewnie trzyma się w siodle w trzech chodach i ma dobry dosiad. Zaawansowany jeździ na tyle dobrze, że ma doświadczenie na tyle duże aby startować w wysokiej klasy zawodach. Mam nadzieję, że pomogłam i pozdrawiam.<br>
Patrycja, nie chcę cię urazić ale uważam że jesteś początkująca wg mnie jeździec początkujący to taki, który uczy się podstaw. Średnio zaawansowany to taki, który pewnie trzyma się w siodle w trzech chodach i ma dobry dosiad. Zaawansowany jeździ na tyle dobrze, że ma doświadczenie na tyle duże aby startować w wysokiej klasy zawodach. Mam nadzieję, że pomogłam i pozdrawiam.<br>
superhorsepl: wiec zle mnie chyba zrozumiales jezeli chodzi o tego bata, bo z batem jezdze owszem, jezeli jezdze z trenerem, wtedy nigdy nie wiem kiedy mi sie przyda wiec mam na wszelki wypadek, ale go nie uzywam, bo nie mam powodow. raczej trzymam go zeby kon wiedzial ze go mam wiec lepiej niech nic nie kombinuje. ale od ostatniego czasu jezdze na moim koniu tylko na oklep ze sznurkiem na szyi i doskonalimy dosiad i dzialanie na lydki. generalnie na moim koniu jak jezdze to mam zawsze luzne wodze, bo ich nie uzywam, tylko trener sie wkurza bo mi ciagle wisza wodze, a bata jako pomoc przyspieszajaca tez nie uzywam poniewaz od poczatku kiedy mam konia to ucze go skroconych chodow, bo wyciagniete ma opanowane ;p dlatego to nie ejst tak ze ja jezdze na samym bacie. nie uzywam go w ogole ale mam na wszelki wypadek.wiola22: Ty to mnie napewno zle zrozumialas... mam na mysli ta Twoja wypowiedz dotyczaca "marnowania czasu" nie to mialam na mysli. to do SUPERHORSEPL tez. ze jestem bardzo za tym zeby tu wszyscy wchodzili i dawali rady innym, sama z reszta czasami tych rad potrzebuje i ciesze sie ze ludzie odpisuja. chodzi mi o to ze naprawde dobry jezdziec nie zajmowal by sie udowadnianiem innym ze dobrze jezdzi, ze sie dobrze zna itp uwierz ze jakbysmy zaraz podali jakikolwiek temat np zapinanie popregu to kazdy co do jednego podalby inny sposob na to. jedni mowia ze trzeba zapiac ciasno, inni zapinaja strasznie luzno tak, ze popreg wisi doslownie i tak jedzie z grupa w tereny :O inni mowia ze z prawej str maja byc gumki od popregu a inni ze z lewej itp itd. chodzi o to ze nie potrzebnie sie wyklocacie. lepiej spokojnie napisac ze wgl kogos nie powinno sie wgl jezdzic z batem a wgl kogos innego to konia powinno sie chlostac nim przy kazdej okazji... kazda szkola jest inna. i nie odwołuj sie ciagle do tego ze klotnia o bacie sie skonczyla. moze i sie skonczyla a moze i nie, ale chodzi mi o to ze bez sensu to robicie. jakas dziewczyna nie miala pojecia o czym pisze i napisala o klasach jakie sa w jej stajni i okey. moze i to bzdura a moze tak u niej jest. uwazam ze trzeba to sprostowac natychmiast i koniecznie zeby innych nie wprowadzac w bllad ale zeby od razu sie klocic? ja tego wlasnie nie rozumiem. wyobraz sobie mistrza polski w skokach, ktory od czassu do czasu odwiedza jakies forum zeby pomoc mlodszych adeptom i rozwiazac ich problemy. wyobrazasz sobie zeby on mowil (nawet jezeli bylby anonimowy) ze jezdzi milion lat na takich i takich koniach, spedza z nimi tyle godzin, skacze 160cm itp. wyobrazasz sobie zeby sie z kims wyklocal o bata? napisalby jakie jest jego zdanie, bo sam sie tez kiedys uczyl i wie ze w kazdej szkolce jest inaczej i za kilka miesiecy ktos kto pisal bzdury na forach bedzie sie smial czytajac je ponownie i zrozumie jakie to bylo bezsensu..nie wiem tylko jaki sens maja takie sprzeczki, nic tym nie osiagniesz, ewentualnie ktos z siedzacych na forum zmieni o Tobie zdanie na gorsze, badz lepsze, jak kto woli. wystarczy ze podasz wiarygodne argumenty i moze wtedy ktos sie do tego zastosuje i przyzna Ci racje a jak wszyscy sa w takim burzliwym nastroju to nikt nikomu nei przyzna racji mimo ze wszystkim tak naprawde chodzi o to samo. bo powiedz o co Wy sie poklociliscie?zrozumialam z tej klotni tyle ze jedna osoba wgl nie uzywa bata,a druga uzywa. i koniec klotni i o tym caly czas gadacie..
to czytasz te posty po łepkach. To co napisałaś jest zabawne :D, że tak powiem wtrącę Ciebie do tej kłótni :P. Nie jest to bez sensu. Jeśli napiszesz swoją opinię, ktoś inny ją podważy a Ty nic na to nie zareagujesz to inni będą źle tych pomocy używać. Sprawa jest prosta. Zresztą nie poszło o jazdę z batem lub bez bata bo logiczne że jedni tego używają inni tego nie używają tak samo jak z innymi pomocami. Też można spekulować czy lepsza jest czarna wodza, wypinacze, a może czambon ? Ale jeśli ktoś by napisał że czarną wodzę się przypina pod metalowe kółka przy siodle a nie pod popręg to ktoś tak by mógł zrobić :P ale to też bez sensu zapewne i się sprzeczać gdzie co się zakłada. Z takim podejściem jakie posiadasz to w ogóle forum jest bez sensu :P
no w sumie przeczytalam kilka dlugich poczatkowych wypowiedzi i juz mi sie nie chcialo czytac dalej, wiec mozna uznac ze czytam po lebkach ;pnie chodzi mi o to ze bez sensu jest podwazanie czyjejs opinii, ale bez sensu jest zmieniac to w klotnie. my koniarze jestesmy rodzina ;p wiec powinnismy miec do siebie szacunek. a to ze wy teraz powiecie ze macie szacunek do innych wlasnie pokazaliscie na poprzednich wpisach.. ale nie czepiam sie was, tylko tak ogolnie mnie wkurza jak sie inni smieja z tych co slabiej jezdza, bo ci lepsi tez kiedys byli w rekreacji. ja tez kiedys bylam i wiem jak to jest nic nie wiedziec, albo znac jedna wersje trenera i sie jej trzymac. czasami jak ogladam jakies fora to znajduje jakies debilne pytania albo klotnie a potem sie okazuje ze to ja w nich bralam udzial pare lat temu ;p kiedy znalam tylko zdanie mojego jednego trenera rekreacji i uwazalam to za swietosc, dlatego tez ja sie z innymi nei kloce o metody jezdzieckie. ewentualnie jezeli ktos gada cos zupelnie bez sensu.. no w kazdym razie nie chce sie z nikim klocic bo nie po to wlazlam na ten wpis. tylko sobie poczytac ;)
a poza tym a"propos tego ze moglabym nie wchodzic na fora z takim podejsciem, to w sumie to nie prawda, ale to nie o to chodzi, tylko ze wole przeczytac kilka sprzecznych odpowiedzi i ewentualnie napisac do kogos na priva zeby sie dowiedziec wiecej albo zobacczyc ktorych odp podobnych jest najwiecej niz jakby mi sie zaczeli klocic.. to moze dlatego ze sama sie nei lubie z nikim klocic i mam takie teraz podejscie. dobra juz sie nie mieszam. mozecie sie sprzeczac :)
Rozumiem Ciebie doskonale, ale mieć szacunek, a wprowadzać kogoś w błąd to są dwie odrębne sprawy. Ja się z nikogo nie nabijam że nie umie jeździć bo sam nie umiem jeździć tak jakbym chciał, z resztą każdy jeździec uczy się jeździć całe życie i nie ma w jeździectwie czegoś takiego jak "UMIEM JEŹDZIĆ KONNO" bo gdyby tak było to po co trener i treningi ? Teraz dalej. Ja też nie wiem wszystkiego, bo nie jestem erudytą. Zdarzało się że było jakieś pytanie na forum na które domyślałem się jaka jest odpowiedź, czytałem parę odpowiedzi i wiedziałem że są błędne, ale nie byłem w stanie napisać jaka jest poprawna odpowiedź i po prostu nie pisałem, stwierdzając że nie będę się ośmieszał pisząc słowami "uważam że jest tak..." bo to do niczego nie prowadzi. A niestety niektórzy tutaj (i to widać) piszą rady i to piszą słowami "JEST TAK...", a są to błędne informacje i ci ludzie czasami nie mają nawet pojęcia o tym co piszą (oczywiście nie piszę tutaj konkretnie o Izapyza, lecz ogólnie, że są takie tutaj osoby) mało tego jest ich tutaj stanowcza większość ;/. Niezależnie jakim darzę szacunkiem jeźdźców to takie coś należy wyplewić bo tak być po prostu nie może. A tak na marginesie, czy Ty uważasz że wprowadzając błąd (niby nieświadomie, bo się nic na dany temat nie wie, ale jednak) innych jeźdźców to jest szacunek wobec nich ? Bo ja tak nie uważam, i tutaj np szerokim łukiem ominąłem ok 4 posty bo nie wiedziałem jak jest poprawnie, ale wiedziałem że udzielone odpowiedzi są błędne ;/.
akurat ostatnio zauwazylam ze jak ktos "umie jezdzic" czyli jezdzi na lonzy to pisze zawsze "jest tak.." i jest pewien swojej decyzji a jak ktos zapyta czy umie jezdzic to zawsze mowia ze tak, bo umieja sie utrzymac w klusie ;p a osoby ktore umieja jezdzic naprawde zawsze jak ktos ich o to pyta to mowia ze sie ucza cale zycie i nie ma takiego pojecia jak umiec jezdzic konno. ich wypowiedzi tez zaczynaja sie od "uwazam ze.." albo "mnie ucza.." "u mneie w stajni.." itp a napewno nie pisza ze "tak jest" moze to dlatego ze ci co jezdza lepiej wiedza ze jeszcze wiele przed nimi, harmonia z koniem itp rzeczy a ci z rekreacji niby "madrzy" nie maja pojecia o harmonii, dosiadzie itdsama z reszta pisalam, mam nadzieje ze zauwazyles a jak nie to czytaj;p ze nie powinno byc tak ze ktos napisze ze na konia siodlo zaklada sie przednim lekiem w strone zadu i na szyi a my to zostawimy bez komentarza. nawet mniejsze bzdury jezeli sa nieprawda to musimy zaprzeczyc! bo jak sie pojawi ktos normalny ktory troche mniej sie zna i bedzie chcial sie czegos dowiedziec a ktos mu napisze jakies bzdury to on w to uwierzy,wiec musimy dzialac.tak wiec jestem za tym zeby pisac zawsze jak ktos powie bzdure, a jezeli to jakis idiota ktory nie wie co gada i mowi o siodle na szyi to mozna sie klocic itp ale nie jestem za tym zeby obrazac i klocic sie z kims kto choc troche sie zna i mowi o tym jak jego nauczyli tak jak bylo z wami. dobrze wiesz ze kazdego ucza inaczej.i nie, nie uwazam ze wprowadzanie w blad to szacunek, ale nic na to nie poradzimy, wiec my jako w miare normalni ;p mozemy ich z tego bledu wyprowadzac
akurat ostatnio zauwazylam ze jak ktos "umie jezdzic" czyli jezdzi na lonzy to pisze zawsze "jest tak.." i jest pewien swojej decyzji a jak ktos zapyta czy umie jezdzic to zawsze mowia ze tak, bo umieja sie utrzymac w klusie ;p a osoby ktore umieja jezdzic naprawde zawsze jak ktos ich o to pyta to mowia ze sie ucza cale zycie i nie ma takiego pojecia jak umiec jezdzic konno. ich wypowiedzi tez zaczynaja sie od "uwazam ze.." albo "mnie ucza.." "u mneie w stajni.." itp a napewno nie pisza ze "tak jest" moze to dlatego ze ci co jezdza lepiej wiedza ze jeszcze wiele przed nimi, harmonia z koniem itp rzeczy a ci z rekreacji niby "madrzy" nie maja pojecia o harmonii, dosiadzie itdsama z reszta pisalam, mam nadzieje ze zauwazyles a jak nie to czytaj;p ze nie powinno byc tak ze ktos napisze ze na konia siodlo zaklada sie przednim lekiem w strone zadu i na szyi a my to zostawimy bez komentarza. nawet mniejsze bzdury jezeli sa nieprawda to musimy zaprzeczyc! bo jak sie pojawi ktos normalny ktory troche mniej sie zna i bedzie chcial sie czegos dowiedziec a ktos mu napisze jakies bzdury to on w to uwierzy,wiec musimy dzialac.tak wiec jestem za tym zeby pisac zawsze jak ktos powie bzdure, a jezeli to jakis idiota ktory nie wie co gada i mowi o siodle na szyi to mozna sie klocic itp ale nie jestem za tym zeby obrazac i klocic sie z kims kto choc troche sie zna i mowi o tym jak jego nauczyli tak jak bylo z wami. dobrze wiesz ze kazdego ucza inaczej.i nie, nie uwazam ze wprowadzanie w blad to szacunek, ale nic na to nie poradzimy, wiec my jako w miare normalni ;p mozemy ich z tego bledu wyprowadzacZ tym co napisałaś przed chwilą zgadzam się w 100 %. Ujęłaś cały problem dokładnie. Jednak praktycznie zawsze jak na forum pojawi się jakaś bzdura i ktoś będzie chciał ją sprostować to rozpocznie się dyskusja trwająca kilka stron. Bo zazwyczaj głupoty piszą osoby które mają małe pojęcie o stanie faktycznym i najczęściej takie właśnie osoby są całkowicie pewni swojej racji.
no ja np ostatnio jechalam w bieszczady na tydzien i mialam tam z siostra i kolezanka jezdzic w tereny 3 godzinne. ja juz jezdze od jakiegos czasu i moja siostra tez, wiec nie bylo problemu,ale moja kol umiala tylko marnie klusowac, tyle ile ją nauczylam w tydzien na moim koniu. wiec zaczela sobie brac lekcje w naszej stajni i jak komus opowiadala o tym ze jedzemy to mowila ze ona sie wlasnie uczy i umie klusowac i galopowac. i mnie to tak zawsze wkurzalo ze ona tak gada, bo jak mnie ktos pyta czy umiem to zawsze mowie nie albo nie wiem albo nie sadze, bo dobrze wiem ile jeszcze przede mna. a moja kol po pierwszym galopie mowila juz ze umie ;/zawsze Ci co jezdza krotko a nie maja pojecia o jezdziectwie to uwazaja ze umieja super jezdzic, bo nie spadaja w stepie, nauczyly sie anglezobac, albo zrobily jedno zagalopowanie tlukac dupe w siodlo za przeproszeniem.ostatnimi czasy na forach sie roi od takich osob...
tyle tylko ze ja nie pisałam, że radze kazdemu początkującemu koniecznie uzywac bata... Pisałam, żeby po prostu jezdzic zawsze z bacikiem od momentu jak się skonczy lonza- chodziło mi tylko o przyzwyczajenie się do trzymania go w ręku zeby nie przeszkadzał. :) Bat przydaje się w wielu różnych sutuacjach, nigdy niw iadomo, a właśnie po postach superhorsepl widac, że jak ktoś nigdy nie jezdził z batem to ma potem problemy z z koordynacją. Przepraszam, że się uniosłam, ale strasznie się denerwuję jak ktos przekręca w kółko moje słowa.
nie masz po co przepraszam izapyza, chyba ze ktos z nich sie urazil. ale dobrze mowisz. ja tez tak sadze. ale jak mowilam, to zallezy od koni. mozliwe ze superhorsepl jezdzi na tyle dobrze ze nie potrzebuje bata lub po prostu na takich koniach
Ja powiem szczerze że kiedyś jeździłem dużo z batem, ale dowiedziałem się że w cale tak na siłę nie jest on potrzebny, ewentualnie w wysokiej klasy sporcie, bo tam każdy najmniejszy błąd to mogą być punkty karne :P. Nawet jak jeździłem z batem przez długi czas i właściwie go używałem, nie uważam tego za przyjemne i komfortowe. Jeśli chodzi o gubienie batów, to polegało raczej na tym, że wpierw chciałem przeskoczyć rów lub gdzieś przejść, czego koń za nic w świecie nie chciał zrobić, a ja nie chciałem używać bata, ewentualnie w ostateczności. Męczyłem się z koniem 5 min z batem pewnie by była to minuta, koń przeszedł, bat gdzieś tam wyleciał i jak po przejściu konia zaczął jeszcze wariować, w końcu go pozbierałem to zapomniałem o bacie i jak przejechałem jakieś 2 km to zauważyłem że jednak czegoś mi brakuje, a w trawie gęstej ciężko było go znaleźć. A jeśli chodzi o otrzymanie bata od razu po lonży to niestety Izapyza nadal się nie mogę zgodzić z Tobą bo dopiero po lonży człowiek uczy się koordynować swoje ruchy, uczy się panować nad koniem i tutaj jest potrzebnych "miliard" innych rzeczy niż bat. A co do ludzi nie umiejących jeździć konno i chwalących się swoim doświadczeniem, to gdzieś na forum pisałem w którymś poście (możliwe że w tym), że zawsze nauka jazdy konnej przechodzi przez trzy etapy:1. Nie umiem jeździć2. Umiem jeździć3. Nie umiem jeździćczyli etapy jazdy konnej kończą się na braku umiejętności. Tak wygląda dorastanie do jeździectwa.
Oo to jestem na trzecim etapie, bo ostatnio miałam kryzys i dopiero po jeździe na lonży przestałam twierdzić, że z tym kończę, bo jeżdżę coraz gorzej, bo zauważyłam, że to ma sens, bo jednak się nie cofam. :):) Miło :)A chciałam się włączyć w dyskusję na temat bata. Nie jestem instruktorem, nie jestem nawet zaawansowanym jeźdźcem. I ja uważam, że bat tuż po lonży jest jak najbardziej dobrym pomysłem. Nie trzeba go używać, ale można się przyzwyczajać od początku do bata. Bo potem jest ciężko się przestawić, że coś się trzyma oprócz wodzy. Mnie nie zwracano uwagi na przekładanie bata z ręki do ręki i miałam problemy z przekładaniem go do lewej. A poza tym lepiej, żeby początkujący jeździec nauczył się sprzedawać koniowi kopa jak to się dzieje w wielu szkółkach zamiast przyłożyć bacika? A co do samego używania bata to jak dla mnie jest wręcz niezbędny (znaczy da się jeździć bez niego oczywiście), ale kiedy wsiada się na szkółkowego konia, załóżmy, że to taki "misiek, tudzież przymuł" to przecież nie można go cisnąć przez całą jazdę? Jakieś półtora tygodnia temu jeździłam na grubym ślązaku. Po "pierwszej grupie" (najsłabsza grupa), więc wiadomo jak on chodził, pozwalali mu na wszystko. Na początku jazdy nie odpowiadał mi na łydkę. Potem przyłożyłam łydkę razem z batem za łydką i poszedł. Po kilku przejściach "stęp-kłus" "stój-kłus" przechodził mi zaraz po delikatnej łydeczce. Bat ujeżdżeniowy przydaje się np. przy ustępowaniach, czy ciągach(ciągi dopiero zaczynam, więc się nie znam), ale zdarza się, że trzeba podgonić zad, a brakuje łydki. Ponad to są konie (np. tamten ślązak) które "udają, że galopują". Dopóki się na niego "nie.... zdenerwowałam" to cały czas próbował mnie robić w konia. A jak dostał "po zadku" to robił bardzo ładne zagalopowania. A bat "po wewnętrznej stronie" to reguła z wyjątkami. Przecież podczas przejazdów ujeżdżeniowych nie wolno go przekładać. A np. przy początkach kontrgalopu warto go przełożyć do zewnętrznej. Nie chcę nikogo obrażać, czy coś tylko wyrazić swoją opinię. A poza tym dodam, że wkurzają mnie "te dobre" dzieciaki ze szkółek, w których się "nie bije koników", no myślą, że jak ma sie bata to podchodzi to pod znęcanie się nad zwierzętami. :/
Hippika- popieram.Warto jeszcze zwrócic uwagę na jeden problem- bo tu oburzacie się że co to za szkółki na których konie sa w tak fatalnym stanie że maja zakaz skakania, albo sa stare. Oczywiście że najlepiej byłoby jezdzic na jak najlepszych koniach. Ale nie pomysleliście, co będzie za takimi końmi, które kontuzjowane po sporcie moga chodzic co najwyzej własnie z takimi obostrzeniami w szkółce?Jak nie zarobia na siebie, trafią do rzezni.... Zycie jest brutalne niestety...
z hippika zgadzam sie w 100%a poza tym nie uwazam ze bicie konia jest dobre ale zawsze trzymam sie dwoch regul:lepiej zeby kon-jak sie ociaga i muli dostal batem i sie obudzil bo potem przestaje reagowac na lydke i tak jak moja kol ktorej nie lubie na kazdej jezdzie jezdzi w ostrogach, kon na siwej siersci ma czarne kola o srednicy 5cm od wbijanych ostrog, na zdjeciach ze skokow tej pary, zawsze w fazie nad przeszkoda kon ma pod bokami wbite mocno dwie ostre ostrogi, bo kolezanka musi jakos utrzymywac rownowage i popedzic konika wiec wbija mu ostrogi... szkoda tego konia ;/- lepiej koniowi przylozyc raz a porzadnie zeby wiedzial kto tu rzadzi i ze robi cos nie tak niz leciutko go popukiwac, bo przeciez jego to boli i to jest znecanie i potem kon wgl juz nie reaguje na bata jak bedzie dostawal tak leciutko ciagle.. uzna to za cos normalnego.u nas w stajni jest taki kon ktory chodzil ujezdzenie wysokie kiedys, a ze jest jedynym duzym koniem dobrym na lonze i dla poczatkujacych doroslych (bo reszta to kucyki lub niewyzyte duze konie) to jest zaszarpany i ociaga sie tak ze jak on klusuje to ja na moim koniu stepujac go moge przescignac.. doslownie.. wiec do niego trzeba dobrej lydki zeby zareagowal, np zagalopowal.i jak jezdza na nim takie sieroty co to z lydka jest u nich kiepsko to trener kaze batem, a one leciutko w lopatke, zeby go nie bolalo i takim sposobem, jak ja np na niego wsiadam, a ze jestem przyzwyczajona do mojego konia ktory pedzi, to jest dla mnie za wolno.. dlatego nic innego jak ujezdzeniowka w zad nie pomaga i wtedy ten kon wie kto na niego wsiadl, ze to nie rekra ktora nie umie zagalopowac.. jak mowilam sa rozne konie. np moj kon od lydki chodzi swietnie, a jak mu sie batem przylozy to zapierdziela galopem i nie da sie go zatrzymac, ale ja jezdze z batem zawsze, m in po to zeby sie przyzwyczajal do niego..
Hippka , zgadzam się w 90% Nie zgadzam się jedynie z ostatnim dopiskiem. A poza tym dodam, że wkurzają mnie "te dobre" dzieciaki ze szkółek, w których się "nie bije koników", no myślą, że jak ma sie bata to podchodzi to pod znęcanie się nad zwierzętami. :/ Te " dobre " dzieciaki ?! Przyznam się że w którymś poście napisałam że zwykle nie biję koni , i to jest prawda . Pewnie pisząc " te dobre " miałaś na myśli również poniekąd mnie , prawda ? Ja nie popieram używania bata , ale również się nie sprzeciwiam . Na leniwe i stare konie trzeba czasem przyłożyć bata , ale to nie znaczy że jest to niezbędna pomoc . lepiej jest bowiem bata nie używać , bo gdy jeździec się do niego przyzwyczai , szczególnie początkujący , to nie może bez niego żyć . A gdy jeżdżą wygląda to tak : Instruktor : No dodaj trochę , bo idziesz jak mucha w smole ! A jeździec dokłada ostro batem , w ogóle zapominając o łydce , " bo przecież po co używać łydek , i się przez to męczyć , jak można dać palcatem bez wysiłku " Ten , kto tak myśli jest w błędzie . Koń który dostał batem co prawda idzie szybciej , lecz dla niego , szczególnie młodego i świeżo ujeżdżonego konia to są tortury . Koń jest bowiem zwierzęciem uciekającym , gdy widzi lub słyszy zagrożenie , rzuca się do ucieczki . Dlatego gdy dostaje batem idzie szybciej . Starsze , doświadczone konie są już do tego przyzwyczajone , wiedzą że to jest tylko sygnał by szły szybciej , nikt ich nie goni . Ale młode , niedoświadczone konie .... Właściwie to podam przykład : Ostatnio jeżdżę na 3 letnim Hucule , może nie jest jeszcze idealnie ułożony , ale idzie jak maszyna do szycia . Gdy dodam bata ( w konieczności , gdy jadę na początku zastępu albo sama , on ma bardzo silny instynkt stadny , zawsze pędzi to innych koni że go nie można zatrzymać ) on kładzie po sobie uszy i rusza dużo szybciej niż jeździec ( w tym wypadku ja ) tego chce . Konie są różne , i trzeba do tego przywyknąć . Ale właśnie dlatego że każdy jest wyjątkowy , mogą wiele w życiu nauczyć . Nie tylko jazdy , lecz dużo ważniejszych rzeczy , bynajmniej szacunku do siebie na wzajem .
Z tego co czytam to właśnie nie zgadzasz się za mną w 90%. Co do mojego ostatniego dopisku. To chodzi mi o dzieci (bo zazwyczaj są to dzieci), które uważają, że bat to zło. " Na leniwe i stare konie trzeba czasem przyłożyć bata , ale to nie znaczy że jest to niezbędna pomoc . " - to brzmi trochę... no dobra, wiem o co chodzi. A "stare konie" to ile mają lat? Jak koń już jest stary to emeryturka, a nie pod siodło. "l epiej jest bowiem bata nie używać" A dlaczego? Co w tym złego wytłumacz mi, bo nie rozumiem? Lepiej zrobić z konia "ciapciaka" ? Rozumiem. Nie "nadużywać". Ale w ogóle nie używać?? Jak pisałam w poprzednim poście lepszy, bat niż pięta i kopniak. Co do takiej sytuacji to jak dla mnie instruktor powinien na to zwrócić uwagę. A poza tym trzeba uczyć używać bata jako wzmocnienie łydki, a nie narzędzie na popędzania! Sorki czy my o innej pomocy mówimy? " Koń jest bowiem zwierzęciem uciekającym , gdy widzi lub słyszy zagrożenie , rzuca się do ucieczki . Dlatego gdy dostaje batem idzie szybciej . Starsze , doświadczone konie są już do tego przyzwyczajone , wiedzą że to jest tylko sygnał by szły szybciej , nikt ich nie goni ." Tu się powtórzę, czy bat służy tylko i wyłącznie do popędzania. Łydka ma działać popędzająco, a bat wzmacniać działanie łydki ewentualnie. Mnie przynajmniej uczono tak: np. zakłusowanie, łydka, jak nie odpowiada łydka z batem jak odpowie to pogłaskać i do stępa i próbujemy na samą łydkę. I konik idzie jak marzenie, gdy tak się go jeździ. Co do tego hucuła to deliaktnie mówiąc robi Cię w konia. Hucuły zazwyczaj wyrywają do koni, a to, że dołożyłaś bacik uznaje za pretekst do tego, żeby jeszcze bardziej wyrwać do przodu. Taka moja teoria. Trzeba go tego oduczyć. Jak nie wiesz dlaczego koń Ci jakoś reaguje to się pytaj instruktora, on od tego jest. Jak dla mnie zawsze powinno się jeździć z batem jeśli jest taka możliwość. Bo wiadomo, że czasami nie da rady. Nie trzeba od razu bić konia, ja przynajmniej mam za sobą tylko kilka takich pożądnych, że tak powiem "użyć bata", ale popukanie za łydką jest jak najbardziej ok, można go nawet w ogóle nie używać jeśli nie jest potrzebny. Ale lepiej go mieć niż nie miec. Przecież nie możesz pchać konia przez całą godzinę, albo gdy "coś się wydarzy" takiego, że koń zacznie wydziwiać, jakiech fochy strzelać to nie masz czym sobie pomóc.
Jeny to Wy jeszcze ciągniecie ten temat ? :D Dobra to ja dodam podsumowanie tematu. Jak się jeździ z batem to lepiej go użyć gdy trzeba, bo inaczej po co z nim jeździć? Dlatego uważam że wpierw trzeba się nauczyć jeździć konno, a potem nauczyć się używać poszczególnych pomocy. Bo jeśli uważacie że z batem należy jeździć od razu jak się zejdzie z lonży to może od razu wrzućmy koniowi munsztuk do pyska, zapnijmy go porządnie, wodze do kółek ułożonych najniżej, aby zwiększyć działanie i dajmy taki sprzęt dla jeźdźca, bo lepiej żeby od razu nauczył się nie ruszać rękoma bo potem będzie miał z tym problemy. Śmieszny jest ten temat, bo nikt nie neguje tutaj jazdy z batem, sam kiedyś jeździłem z batem i nawet dobrze mi się jeździło, póki nie poznałem innych metod wychowywania konia, bez użycia bata. Z batem się rozstałem w taki sposób, że przyjechałem do znajomego, żeby na koniu pojeździć, on tak na mnie spojrzał i na palcat który trzymałem w drugiej ręce, bo do torby się nie zmieścił i powiedział "A to przywiozłeś chyba na siebie, żeby Ciebie nim lać ?" ja konsternacja, o co mu chodzi, a potem dodał "Zapomnij że z tym będziesz jeździł". Miał jednego bardzo opornego konia, i wówczas mnie podszkolił w używaniu łydek a co ważniejsze dosiadu. Żeby koniem skręcić, jak koń nie jest skopany itd, nie trzeba używać aż tak bardzo łydek, wystarczy dosiad. Wodzy również nie trzeba używać. Nie twierdzę że tak się jeździ super i nie twierdzę że jest to przyjemne. Nie uważam również że jest to dla każdego jeźdźca, w końcu ktoś wymyślił palcaty i baty. Ale jedno jest pewne, każdej pomocy należy używać z głową, a żeby używać jej z głową należy się jej nauczyć używać, a nie możliwe jest nauczenie się jej używać w momencie gdy jeszcze do tego dołożymy naukę podstaw jazdy konnej. Bo wtedy to tak wygląda że instruktor krzyczy "walnij batem w łopatkę" a co jeździec robi ? Skacze na tym koniu, lewo prawo, przód tył bo nie ma dosiadu, ręce latają góra dół i na boki, jeszcze do tego dla takiego jeźdźca to są początki galopu w tym kłusie wygląda jak ten worek z ziemniakami który jest jeszcze przywiązany do pyska i ciągle konia szarpie (co też jest powodem że koń nie chce galopować, bo dostaje odrębne sygnały), łydki nie przykłada, i tak się trzęsąc w końcu gdzieś konia trzepnie tym batem (byle gdzie) no i koń ruszył galopem to jest dobrze, a instruktor jest zmęczony krzyczeniem na takiego jeźdźca to nawet nie poprawi go, ani nie zwróci uwagi. Dlatego wpierw uczymy się jeździć, a później uczymy się różnych pomocy jeździeckich. Wpierw uczymy się pomocy takich jak czarna wodza, wypinacze, wytoki, po co są, jak się zakłada itd, następnie uczymy się palcata a na końcu bacika ujeżdżeniowego bo jest moim zdaniem najbardziej skomplikowane użycie. Wtedy jeździec umie jeździć, odruchowo (nie myśląc o tym) przykłada łydki do konia, daje łydkę kiedy trzeba, reaguje dosiadem, normalnie siedzi w siodle i trzyma wodze i może się skupić w którym miejscu ma użyć i kiedy ma użyć bata/palcata. Takie jest moje zdanie.
Przy koniu:siodlać, kiełznać, czyscic, lonżować itpna koniu:stepkłus anglezowanykłus cwiczebnygalop półsiadem w terenachskok w terenie <raz sie zdarzył ale wazny!:D>drążki, wolty,itp :D
Przy koniu:siodlać, kiełznać, czyscic, lonżować itpna koniu:stepkłus anglezowanykłus cwiczebnygalop półsiadem w terenachskok w terenie drążki, wolty,itp :D sory za szybko publikuj kliknełam wiec pisze dalejja siebie oceniam srednio zaawansowana i porównując swoje umiejetnosci do twoich sa one parwie identyczne wieci tak nigdy nie okreslisz swojego pioziomu :D
Patrycja, nie chcę cię urazić ale uważam że jesteś początkująca wg mnie jeździec początkujący to taki, który uczy się podstaw. Średnio zaawansowany to taki, który pewnie trzyma się w siodle w trzech chodach i ma dobry dosiad. Zaawansowany jeździ na tyle dobrze, że ma doświadczenie na tyle duże aby startować w wysokiej klasy zawodach. Mam nadzieję, że pomogłam i pozdrawiam.<br>
Patrycja, nie chcę cię urazić ale uważam że jesteś początkująca wg mnie jeździec początkujący to taki, który uczy się podstaw. Średnio zaawansowany to taki, który pewnie trzyma się w siodle w trzech chodach i ma dobry dosiad. Zaawansowany jeździ na tyle dobrze, że ma doświadczenie na tyle duże aby startować w wysokiej klasy zawodach. Mam nadzieję, że pomogłam i pozdrawiam.<br>