Co sadzicie o naturalu? Czy warto zaglebiac sie w ta ,, sztuke komunikowania sie z koniem"?Czy daje to naprawde takie efekty o jakich zapewnia Pat Parelli? Moze juz tak pracujecie z konmi?Jesli tak to mile widziane sa zdjecia w trakcie zabaw itd. :)
Nie wiem co dają zabawy Pata Parelliego, bo ich nie praktykuję (wg mnie to jest dla posiadaczy jednego konia dla przyjemności, w sporcie i pracy nie bardzo jest na to czas), ale naturalna praca z koniem polega na tym, żeby zrozumieć konia - sygnały jakie nam daje i umieć na tym samym poziomie mu odpowiedzieć. To o niebo ułatwia pracę.
Natural to jest wtedy jak koń naturalnie jest zajęty naturalnymi dla swojego gatunku zwierząt czynnościami i zajęciami jak: przebywanie w stadzie koni na pastwisku.
Wszystko co ludzie z nim robią w tym uzytkują jeździecko, jucznie czy też do "zabaw" jest w najwyższym stopniu nienaturalne dla koni.
deHerblayJesteś pełna sprzeczności!!!! z jednej strony piszesz, że natural poprawia kontakt ze zwierzęciem a z drugiej że nie ma na to czasu w .................. Sorry za autoreklamę ale polecam własny art. "Jeździectwo naturalne- może kontrowersyjny art." Jak wszyscy znajdziemy czas (właśnie czas) to będzie o niebo lepiej i "wyżej"
Ja bym chciała się zajmować naturalem jak w "Heartlandzie". Podziwiam nie tylko Bucka Brannamana, Monty"ego Robertsa itd. ale także Laurenta Serre (Lorenza) i Jean Francois Pignon.
Jest milion wątków o naturalu... Tak, efekty są nieziemskie, ale nie zabieraj się za to bez kogoś doświadczonego, bo to niby "zabawy", ale źle wykonane mogą zniszczyć konia..Pozdrawiam, jeżdżąca naturalo-klasycznie ;)
legeartis do sprzeczności mi daleko, ale z niejasności się muszę wytłumaczyć.Gry Pata Parellego:
1. Gra pierwsza - Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie)
2. Gra druga - Porcupine Game (gra w jeża)
3. Gra trzecia - Driving Game (zabawa w prowadzenie)
4. Gra czwarta - Yo-yo Game (gra w yo-yo)
5. Gra piąta - Circling Game (gra w okrążanie)
6. Gra szósta - Sideways Game (chody boczne)
7. Gra siódma - Squeez Game (gra w przeciskanie)
Pracując z końmi naturalnie - metodą Montego Robertsa, przygotowuję je do wsiadania - obejmuję przywództwo. Nie gram w te wymienione powyżej. Natural poprawia mi skuteczność przez czytelność komunikacji (dla obu tron), w szkoleniu koni. Ale nadal uważam, że jeżdżąc konie nie stosuję żadnej z ww gier. Bo nie bawię się z nimi z ziemi.Czy nadal jestem sprzeczna?
deHerblay
Ooooo! teraz nie:-)Może pierwsza wypowiedź zawierała tylko zbyt wiele skrótów myślowych, ale rozwinięcie jest jak najbardziej ok, odszczekuję więc to co napisałem-sorryPozdrawiam
Komunikacja z koniem i praca z ziemi to normalne czynności istniejące od tysięcy lat, które Pat Parelli udziwnił (dodał magicznej otoczki) ponazywał sobie po swojemu i sprzedaje naiwnym ludziom. Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) - to nic innego jak codziennie przebywanie z koniem, karmienie go, czyszczenie, podnoszenie nóg, dotykanie, mycie, zabiegi pielęgnacyjne. Porcupine Game (gra w jeża) - to również nic innego jak codziennie przebywanie z koniem i uczenie go najzwyklejszego na świecie ustępowania od nacisku np. w trakcie takich zabiegów jak czyszczenie, siodłanie, sprzątanie boksu. Driving Game (zabawa w prowadzenie) - po prostu przeprowadzanie z miejsca na miejsce. Circling Game (gra w okrążanie) - lonżowanie. Sideways Game (chody boczne) - najnormalniejsze ustępowanie od nacisku w trakcie codziennych czynności. Squeez Game (gra w przeciskanie) - wprowadzanie i wyprowadzanie do przyczepy, na myjkę, do boksu, do stajni i różnych miejsc. Dzieci kochane, to są NORMALNE rzeczy, tylko inaczej nazwane!
Komunikacja z koniem i praca z ziemi to normalne czynności istniejące od tysięcy lat, które Pat Parelli udziwnił (dodał magicznej otoczki) ponazywał sobie po swojemu i sprzedaje naiwnym ludziom. Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) - to nic innego jak codziennie przebywanie z koniem, karmienie go, czyszczenie, podnoszenie nóg, dotykanie, mycie, zabiegi pielęgnacyjne. Porcupine Game (gra w jeża) - to również nic innego jak codziennie przebywanie z koniem i uczenie go najzwyklejszego na świecie ustępowania od nacisku np. w trakcie takich zabiegów jak czyszczenie, siodłanie, sprzątanie boksu. Driving Game (zabawa w prowadzenie) - po prostu przeprowadzanie z miejsca na miejsce. Circling Game (gra w okrążanie) - lonżowanie. Sideways Game (chody boczne) - najnormalniejsze ustępowanie od nacisku w trakcie codziennych czynności. Squeez Game (gra w przeciskanie) - wprowadzanie i wyprowadzanie do przyczepy, na myjkę, do boksu, do stajni i różnych miejsc. Dzieci kochane, to są NORMALNE rzeczy, tylko inaczej nazwane!Oprócz jeżyka reszta twoich słów to bzdura. Friendly to nie czyszczenie, driving to nie prowadzenie konia z miejsca na miejsce, circling to NIE lonżowanie! Sideways jaki nacisk???? Przy tej grze nawet konia nie dotykasz.. Chyba, że o presji na psychikę mówisz.. Squeez no nie do końca chodzi o wprowadzanie konia do boksu... Proszę nie wypowiadaj się, jeżeli nie jesteś dobrze poinformowana... Praktykuję naturala od (w tym roku) 8 lat, więc raczej wiem o czym mówię. :)Pozdrawiam :)
Jestem doskonale poinformowana, nie martw się.Friendly to nauczenie konia akceptowania dotyku wszędzie. Jeśli się pracuje przy koniach na codzień (jako instruktor, luzak, czy beraiter) to takie zabiegi jak czyszczenie, siodłanie, mycie, derkowanie, bandażowanie, są NICZYM innym jak dotykaniem wszędzie, a nawet więcej.Circling jest formą lonżowania lub lonżowanie formą circlingu. To nie to samo, ale ma ze sobą bardzo dużo wspólnego.Sideways to ustępowanie. Nieważne od czego. Czy nacisku ręki, łydki, bata, czy samego gestu.Normalnie, dobrze, klasycznie wychowanego konia nie trzeba uczyć żadej z tych "zabaw" bo doskonale je zna.Oczywiście jak ktoś lubi, to niech to sobie nazywa "naturalem" i "7 zabawami".Szkoda tylko, że niektórzy myślą, że wynalazł to Pat Parelli czy inny cudak.
Friendly to nie tylko to o czym piszesz. A circling i lonżowanie to już kompletnie co innego. Przy lonżowaniu ty obracasz się razem z koniem, trzymasz go w trójkącie (lonża, koń, bat/końcówka lonży), pracujesz nad jego rozwojem (przynajmniej dla mnie lonżowanie to praca nad rozwojem mięśniowym konia i jego elastycznością), a w circlingu - nadajesz kierunek i tempo i stoisz. Koń ma zadanie - biegać dookoła ciebie w wybranym przez ciebie kierunku i tempie do póki ty mu nie dasz nowego zadania (np. szybszy chód, zatrzymanie itp). W circlingu chodzi o szacunek, a nie o rozwój fizyczny konia. :)Co do Parelliego - ja uważam, że to jeden wielki naciągacz kasy.. Bo niby to co robi jest dla dobra koni itp, ale JEDNO dvd za 1300 zł? To chyba "lekka" przesada..?Ogólnie podsumujmy to tak: Natural, to nie zabawy, sprzęt itp, tylko podejście do konia. Tak naprawdę DOBRA klasyka to natural. I jeździectwo naturalne to takie końskie przedszkole - po nim idziemy dalej, czyli do klasyki, oczywiście prawdziwej, dobrej klasyki. :)Pozdrawiam ;)
wpełni zgadzam się z Julie, ale chciałam jeszcze dodać, że patrząc na naturalsów wyrobiłam sobie zdanie, że to nic innego jak robienie z konia debilano proszę dajcie spokój zrobisz jakieś śmieszne miny inaczej ustawisz ręce i co? koń pomyśli, że jesteś koniem? przewódcą na dodatek?
Natural polega na tym,że siedzisz koniowi na grzbiecie a on wykonuje te same czynności co na wolności. Ale mi się zrymowało:)Koń robi co chce: biega,skacze,skubie trawę, a Ty rozkoszujesz się jazdą.
Komunikacja z koniem i praca z ziemi to normalne czynności istniejące od tysięcy lat, które Pat Parelli udziwnił (dodał magicznej otoczki) ponazywał sobie po swojemu i sprzedaje naiwnym ludziom. Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) - to nic innego jak codziennie przebywanie z koniem, karmienie go, czyszczenie, podnoszenie nóg, dotykanie, mycie, zabiegi pielęgnacyjne. Porcupine Game (gra w jeża) - to również nic innego jak codziennie przebywanie z koniem i uczenie go najzwyklejszego na świecie ustępowania od nacisku np. w trakcie takich zabiegów jak czyszczenie, siodłanie, sprzątanie boksu. Driving Game (zabawa w prowadzenie) - po prostu przeprowadzanie z miejsca na miejsce. Circling Game (gra w okrążanie) - lonżowanie. Sideways Game (chody boczne) - najnormalniejsze ustępowanie od nacisku w trakcie codziennych czynności. Squeez Game (gra w przeciskanie) - wprowadzanie i wyprowadzanie do przyczepy, na myjkę, do boksu, do stajni i różnych miejsc. Dzieci kochane, to są NORMALNE rzeczy, tylko inaczej nazwane!Zgadzam się !!Oprócz jeżyka reszta twoich słów to bzdura. Friendly to nie czyszczenie, driving to nie prowadzenie konia z miejsca na miejsce, circling to NIE lonżowanie! Sideways jaki nacisk???? Przy tej grze nawet konia nie dotykasz.. Chyba, że o presji na psychikę mówisz.. Squeez no nie do końca chodzi o wprowadzanie konia do boksu... Proszę nie wypowiadaj się, jeżeli nie jesteś dobrze poinformowana... Praktykuję naturala od (w tym roku) 8 lat, więc raczej wiem o czym mówię. :)Pozdrawiam :)
Komunikacja z koniem i praca z ziemi to normalne czynności istniejące od tysięcy lat, które Pat Parelli udziwnił (dodał magicznej otoczki) ponazywał sobie po swojemu i sprzedaje naiwnym ludziom.
Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) - to nic innego jak codziennie przebywanie z koniem, karmienie go, czyszczenie, podnoszenie nóg, dotykanie, mycie, zabiegi pielęgnacyjne.Porcupine Game (gra w jeża) - to również nic innego jak codziennie przebywanie z koniem i uczenie go najzwyklejszego na świecie ustępowania od nacisku np. w trakcie takich zabiegów jak czyszczenie, siodłanie, sprzątanie boksu.Driving Game (zabawa w prowadzenie) - po prostu przeprowadzanie z miejsca na miejsce.Circling Game (gra w okrążanie) - lonżowanie.Sideways Game (chody boczne) - najnormalniejsze ustępowanie od nacisku w trakcie codziennych czynności.Squeez Game (gra w przeciskanie) - wprowadzanie i wyprowadzanie do przyczepy, na myjkę, do boksu, do stajni i różnych miejsc.
Dzieci kochane, to są NORMALNE rzeczy, tylko inaczej nazwane!
Julie, i od razu wiem o co chodzi! :D. Na różnych stronach jest to TAK DZIWNIE napisane, że musiałam się głowic o co im chodzi, jakby nie mogli napisac prosto, zwięźle i na temat jak Ty. Dzięki ;)
To nie jest DOKŁADNIE to samo, ale jednak w bardzo dużym stopniu to samo.90% tych rzeczy Pat i Linda Parelli ponazywali po swojemu i dodali do tego "magiczną otoczkę" oraz fałszywe obietnice, że każdy (nawet kompletny laik) może sam, bez trenera osiągnąć więź z koniem i tylko to jest "naturlane".Bardzo mądrze, zarabiają na tym kupę szmalu i chwyty marketingowe mają świetne ;)))Ich założenia same w sobie nie są złe. Są dobre, bo wiadomo że psychikę konia trzeba zrozumieć, że trzeba mieć czas i cierpliwość i że przemocą fizyczną niczego się z koniem nie osiągnie. Racja!Ale mówią o tym tak, że ludziom nie mającym pojęcia o jeździectwie wydaje się, że to oni wynaleźli takie podejście, że wszystko inne, cała normalna, klasyczna szkoła jazdy jest nienaturalna i zła.A tak naprawdę 90% tych czynności, które oni nazywają zabawami w miłość, przyjaźń, jeża i kreta... to są NAJNORMALNIEJSZE rzeczy, które wykonuje każdy kto przebywa z końmi na co dzień, przy karmieniu, sprzątaniu, czyszczeniu, prowadzeniu koni na padok itd...Klasyczni trenerzy profesjonalnie zajmujący się zajeżdżaniem młodych koni robią to wszystko, tylko że bez takiego rozgłosu i "magicznej otoczki".Każdy normalny, klasyczny koń jest powoli, delikatnie i stopniowo przyzwyczajany do nowych bodźców i szkolony bez żadnej przemocy.Tak samo "naturalnie" jak w PNH, tylko bez dziwnych, niepotrzebnych nazw.
Julie - napisałam, że natural to początki klasyki :)Tak naprawdę te spory natural vs. klasyka są bez sensu.. Bo to jest jedno i to samo (oczywiście znowu mówię, o dobrym naturalu i dobrej klasyce) :)
Jeżdżę konia który reaguje na wszystkie moje najdelikatniejsze pomoce. Nie mam problemu z brakiem szacunku i zaufaniem. Jest koniem rekreacyjnym, szkółkowym i słowa natural na uszy nie słyszał. Czyli jednak da się bez tego jeździć i całkiem dobrze konia wyszkolić...
Każdy z was używa tzw. "naturalu", zgadzam się z niektórymi z powyższych wypowiedzi.W "naturalu" chodzi o to, aby człowiek poznał NATURALNE ZACHOWANIA W STADZIE i GESTY konia, dzięki czemu sam PODOBNIE, ale wiadomo że nie identycznie może je odtworzyć. TE TYPOWE GESTY I ZACHOWANIA KONI ISTNIEJĄ ODKĄD MIKROORGANIZMY W WYNIKU SKOMPLIKOWANYCH REAKCJI CHEMICZNYCH UTWORZYŁY ORGANIZM, JAKIM JEST WŁAŚNIE KOŃ!My możemy je co najwyżej naśladować, czasami dobrze, czasami nieudolnie. Starsi jeźdźcy także używają języka koni. Będąc tzw. "naturalowcem" po prostu staramy się za każdym razem ŚWIADOMIE porozumiewać się w języku koni a nie ludzi, czyli drapieżników. Koń się przepycha - próbuje wymusić przywództwo. Koń przesuwa się w Twoim kierunku, a Ty uciekasz - koń zdobywa przywództwo. I w drugą stronę. W stadzie konie codziennie starają się zdobyć przywództwo i ulegają silniejszym psychicznie, niekoniecznie fizycznie, koniom - bywa czasem, że przywódcą stada może zostać nawet mały kucyk.O co chodzi?Przykładowo, kiedy koń próbuje nas ugryźć, my musimy odgonić go od siebie albo wzrokiem albo mocniejszym sygnałem - nawet czasami lekkim uderzeniem. Nasza reakcja od takiej "banalnej" i "nierozsądnej" różni się tym, że uderzamy NATYCHMIASTOWO (nie zawsze to działa, bo koń może oddać). Koń zrozumie, o co chodzi, jeżeli zrobimy to w ciągu ok 3s. Znam przypadki i jest to właśnie zachowanie nienaturalne, typowo ludzkie, że niektórzy idą po bata, wracają (po minucie) i zaczynają wyżywać się na koniu dopóki ten się nie złamie. Koń nie zrozumie tej lekcji. Straci zaufanie. I to już nie jest naturalne.7 gier konie wykonują niemal codziennie, nie twórzmy komercji! SrokatyArab - nie musiał słyszeć nazwy natural.TO LUDZIE UCZĄ SIĘ NATURALU CZYLI NATURALNEGO ZACHOWANIA KONI A NIE ODWROTNIE!!!
Napisałam, że koń którym się zajmuję nie słyszał o naturalu, nie ja. Chodzi o to, że do porządnego wyszkolenia nie potrzeba żadnych sztuczek, gier i zabaw pod specjalnymi nazwami, ale cierpliwości i wytrwałego wykonywania danych ćwiczeń, nie koniecznie według jakiegokolwiek programu. Jeśli komuś pomagają sznurki i pomarańczowe baciki to jest jego sprawa, ja uważam, że nie jest to potrzebne do porozumienia z koniem.
SrokatyArab - właśnie o tym mówię. Pomarańczowe baciki i sznurki można wywalić do śmietnika, natural to język koni, który mamy poznawać, a to, w jaki sposób to zrobimy to nasza sprawa, byle nie próbować przemawiać do konia językiem drapieżnika, bo porozumienia nie osiągniemy. Koń ma natural w sobie i nie musi się niczego uczyć, to my mamy się uczyć naśladować jego język, a koń musi nauczyć się odczytywać naszą dziwną mowę ciała, a będzie mu łatwiej, kiedy odpowiednio będziemy się wobec niego zachowywać.
Witam,Niewiem jak zacząć więc przytocze moją historieMam 14 lat i mam swojego konia-3 letnia klacz, była i nadal jest w pewnym stopmniu agresywna dla mnie i niema szacunku do mnie. Mam problemy z czyszczeniem a o prowadzeniu to już niema mowy. (Wiem że pewnie będą komentarze typu "po co ci taki młody koń, niedajesz sie zeby wychowywać konia" itp ale niemiałam wyboru)Zaczełam szukać sposobu...trafiłam na osobe w moim wieku która stosuje PNH i jest bardzo doświadczona jak twierdzi, zainteresowałam się tym i zaczełam stosować. Łudziłam sie że to działa i widać efekty, koń staje sie dla mnie coraz lepszy ale każdego dnia coś musiało nie wyjść i się załamywałam i tak każdego dnia...Dzisiaj postanowiłam że koniec z tym niebędzie żadnych FG itp. bo po co to robić? Żeby się wydurniać? Żeby konia denerwować?Pomyślałam że będę cały dzień spędzać w miare możliwości z koniem i tylko czyścić i niedac się zdominować i powoli iść dalej, nieużywając przy tym patentów. Dzisiaj koń już niegryzł tak często przy czyszczeniu i niewyrywał głowy gdy złapałam za kantar ( Jak to zrobiłam niebęde mówić żeby nie rozpocząć kłótni na temat mojego złego postępowania-oczywiście nie biłam konia)I zajeło mi to jeden dzień a nie 2 miesiące ( bo od tego czasu stosowałam natural bez żadnych pozytywnych skutków) a teraz te osoby które poleciły mi natural uważają ze jeśli stosuje kare głosową (np. przy gryzieniu wystarczy powiedzieć złym tonem "nie wolno" )to męcze konia i robie z niego wariata tresując go jak psa. Do czego zmierzam?Zgadzam się z innymi osobami natural to tylko nazwa naszego podejścia do koni, przecież naturalista może jeździć w siodle i ogłowiu a nie tylko kantarze albo cordeo tak jak osoba jeżdżąca klasycznie może jeździć na oklep i na samym kantarku.PNH to tylko wymysły żeby wyłudzić kase na line za 200zł i patyk ze sznurkiem (carot stick) za 150 zł i po co to wszystko, koniowi nie zrobi to różnicy a lepiej za te pieniądze kupić mu sprey na owady albo smakołyki.Tak więc PNH i inne tego typu metody to tylko wymysły bo przecież większość osób jest naturalna w stosunku dla swoich koni bo chce dla nich jak najlepiej. To tylko nazwy i wyłudzanie pieniędzy.Takie jest moje zdanie, każdy ma inne zdanie na ten temat tak jak każdy koń jest inny i niektóre metody po prostu nie działają na niektóre konie
Ponieważ ty nie umiesz stosować naturalu... nie myślisz jak koń i nie rozumiesz Kasztanki ! Poddajesz się... a tak na prawdę tylko przez to ci nie wychodzi.. powinnaś wziąść się w garść a nie mówić głupot innym osobom... ponieważ tobie to nie wychodzi bo tego nie rozumiesz..nie wprowadzaj innych osób w błąd.. :/PNH to świetny program.. ja i moja przyjaciółka go praktykujemy.. polecamy :))
Witam,Niewiem jak zacząć więc przytocze moją historieMam 14 lat i mam swojego konia-3 letnia klacz, była i nadal jest w pewnym stopmniu agresywna dla mnie i niema szacunku do mnie. Mam problemy z czyszczeniem a o prowadzeniu to już niema mowy. (Wiem że pewnie będą komentarze typu "po co ci taki młody koń, niedajesz sie zeby wychowywać konia" itp ale niemiałam wyboru)Zaczełam szukać sposobu...trafiłam na osobe w moim wieku która stosuje PNH i jest bardzo doświadczona jak twierdzi, zainteresowałam się tym i zaczełam stosować. Łudziłam sie że to działa i widać efekty, koń staje sie dla mnie coraz lepszy ale każdego dnia coś musiało nie wyjść i się załamywałam i tak każdego dnia...Dzisiaj postanowiłam że koniec z tym niebędzie żadnych FG itp. bo po co to robić? Żeby się wydurniać? Żeby konia denerwować?Pomyślałam że będę cały dzień spędzać w miare możliwości z koniem i tylko czyścić i niedac się zdominować i powoli iść dalej, nieużywając przy tym patentów. Dzisiaj koń już niegryzł tak często przy czyszczeniu i niewyrywał głowy gdy złapałam za kantar ( Jak to zrobiłam niebęde mówić żeby nie rozpocząć kłótni na temat mojego złego postępowania-oczywiście nie biłam konia)I zajeło mi to jeden dzień a nie 2 miesiące ( bo od tego czasu stosowałam natural bez żadnych pozytywnych skutków) a teraz te osoby które poleciły mi natural uważają ze jeśli stosuje kare głosową (np. przy gryzieniu wystarczy powiedzieć złym tonem "nie wolno" )to męcze konia i robie z niego wariata tresując go jak psa. Do czego zmierzam?Zgadzam się z innymi osobami natural to tylko nazwa naszego podejścia do koni, przecież naturalista może jeździć w siodle i ogłowiu a nie tylko kantarze albo cordeo tak jak osoba jeżdżąca klasycznie może jeździć na oklep i na samym kantarku.PNH to tylko wymysły żeby wyłudzić kase na line za 200zł i patyk ze sznurkiem (carot stick) za 150 zł i po co to wszystko, koniowi nie zrobi to różnicy a lepiej za te pieniądze kupić mu sprey na owady albo smakołyki.Tak więc PNH i inne tego typu metody to tylko wymysły bo przecież większość osób jest naturalna w stosunku dla swoich koni bo chce dla nich jak najlepiej. To tylko nazwy i wyłudzanie pieniędzy.Takie jest moje zdanie, każdy ma inne zdanie na ten temat tak jak każdy koń jest inny i niektóre metody po prostu nie działają na niektóre koniePonieważ ty nie umiesz stosować naturalu... nie myślisz jak koń i nie rozumiesz Kasztanki ! Poddajesz się... a tak na prawdę tylko przez to ci nie wychodzi.. powinnaś wziąść się w garść a nie mówić głupot innym osobom... ponieważ tobie to nie wychodzi bo tego nie rozumiesz..nie wprowadzaj innych osób w błąd.. :/PNH to świetny program.. ja i moja przyjaciółka go praktykujemy.. polecamy :))
Mhm chokolade mówisz tak tylko dla tego że o cb i o martyne mi chodziło w mojej wypowiedzi...może i nie rozumiem naturala, moja sprawa ale przez 2 miesiące robiłam to dobrze a koń się wgl. nie zmienił. I jesteś zła/zazdrosna tylko dlatego że mam inne zdanie niz wy i stosuje teraz inne metody.Twierdzisz że nie rozumiem Kasztanki !?Tylko szkoda że się nie pochwalisz jak takie doświadczone osoby jak wy zajeżdżają konie i jedna zssuwa się z konia bo "nie chce się podrapać gałęziami" zamiast go zatrzymać i zejść a drugą koń odrazu zwala z grzbietu jak tylko chce jechać do przodu...i jeszcze twierdzicie że koń wgl. nie reaguje na głos?Ja na Kasztanke wsiadałam 4 razy i już byłyśmy oprowadzane w terenie.Dzisiaj kiedy już niestosuje naturalu koń wgl. niegryzł przy czyszczeniu, kiedy zbliżyłam się do pastwiska i zawołałam "Kasztanka!" koń odrazu przybiegł do mnie galopem ale kiedy weszłam do środka stał nieruchomo dopiero kiedy znalazłam się w bezpiecznym miejscu i ponownie zawołałam konia po imieniu-ten odrazu przybiegł i siedzieliśmy sobie tak 3 godziny...Nadal uważasz że nie rozumiem konia. On poprostu niema do mnie szacunku ale niedługo się to zmieni...I nie chce się kłócić publicznie bo ja uważam że każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, nie podoba ci się? to twój problem i mnie to nie obchodzi albo napisz na priv
O gustach się nie dyskutuje, więc dziewczyny nie kłócić się, bo szkoda nerwów :)Ja osobiście jeżdżę kobyłkę klasycznie, ale pracuje z nią z ziemi. Robimy rozszerzone 7 gier + ostatnio zrobiłyśmy join up. U mnie efekty widać i to bardzo. Koń ponosił, zrzucał, szarpał itp, jeździła na wędzidle i była poszarpana potwornie, odkąd ją mam jeździmy na hackamore z krótkimi czankami i mogę będąc sama w terenie w galopie rzucić wodze i wiem, że zwolni od dosiadu albo króciutkiej komendy głosowej.Gabrysia - mi naprawienie tego konia zajęło 7 miesięcy. Więc po dwóch miesiącach pracy nie wnioskuj, że pnh jest do d*py :) Rozumiem, że ci się to nie spodobało, ale nie krytykuj przez to :)Pozdrawiam :)
ja żadnego phn nie stosuję i tak oto koń mojego kuzyna, którego nie widziałam przez 2 lata, w ciągu jednego dnia, może z pół godziny z pracowałam zaczął za mną chodzic jak cień (a naprawdę z ręką na sercu widziałam go wczoraj po raz pierwszy od dwoch lat a wcześniej z nim wgl nie pracowałam, tylko pogłaskałam i poszłam), pozwalała (bo to ona) mi się głaskac w miajscach w których jeszcze 2 lata temu jak byłam ostatnio i ja czyściłam nie dawałą się czyscic. (ogólnie to koń gospodarski teraz praktycznie stoi, nie jest użytkowany, a wcześniej go brali do wozu czy coś) Po prostu ja byłam zszokowana. Ale można nie używając phn? można. oczywiscie użyłam parę patentów z naturala typu join up (chociaż nie dawałą i tych sygnałów co powinna, chodziła za mną), czy oplatania linką nóg. Tylko te dwa sposoby sobie wzięłam i zastosowałam po swojemu i proszę ;) Koń aniołek ;)
Pewnie, że można. Wystarczy chcieć i tak naprawdę klasyka i natural to jedno. Jedno wywodzi się od drugiego. Np.: Andrzej Sałacki i Czcionka - klasycy, a jakby naturalni, no nie? Więc jadąc na natural jedziecie na klasykę, bo natural wywodzi się z klasycznej jazdy. Ja również jestem przeciwna systemowi parelliego - płać, płać, płać i jeszcze raz płać. Płytka dvd za 1200 zł? Oj nie, przesada, ale to nie znaczy, że natural jest zły ;)
Nie, natural i klasyka to nie jedno i to samo. Też miałam kiedyś etap, kiedy tak sądziłam, ale jednak jeżdżę i naturanie i klasycznie (w stylu angielskim i amerykańskim) i jednak widzę ogromne różnice.Owszem, pracujemy z tym samym gatunkiem, opierając się o znajomość psychiki i fizyczności zwierzaka. Owszem, mamy wspólne korzenie. Dążymy do podobnych celów. Ale na litość boską, analogii daleko nie szukając, to samo można powiedzieć o języku polskim i rosyjskim (ten sam gatunek, korzenie, cel...) i naprawdę nie można powiedzieć, że polski i ruski to to samo...Albo: mamy reining i ujeżdżenie. Gatunek? Koń i człowiek. Szkolenie? oparte na technikach psychofizycznych. Cel? Świetnie reagujący na pomoce atletyczny koń wykonujące poszczególne szkoleniowe elementy w jak najbardziej precyzyjny i spektakularny sposób. NIE, reining i ujeżdżenie to nie to samo.Kolejna rzecz: kolor kijka czy zabawna nazwa ćwiczenia to nie powód, by negować sens używania bata w szkoleniu naziemnych oraz sensu ćwiczenia. Nie bądźcie dziećmi. Kolory, nawiedzone nazwy, tworzenie systemów szkoleniowych - to wszystko jest dla ludzi, pomaga zrozumieć sens, uporządkować, zmienia skojarzenia. Np. "bat szkoleniowy" kojarzy się z dyscypliną, dużymi wymaganiami, użyciem siły (i dlatego lubię tę nazwę), z kolei "carrot stick" kojarzy mi się z zabawą, żartami, swobodą, zachętą, pozytywnością. I też lubię tę nazwę. Jeśli uważacie, że wszyscy mają kochać jedną nomenklaturę jeździectwa klasycznego, to przypominam, że ludzie się od siebie różnią. Jedni wolą baty szkoleniowe, a inni carrot sticki. Bądźmy trochę różnorodni, a nie tacy sami i nudni...A teraz nawiązując do tytułu wątku... oto wady i zalety jakie ja widzę:ZALETY:1. Ułatwienie samodzielnego szkolenia się w postaci łatwo dostępnym materiałów szkoleniowych2. Powstająca więź z koniem - dzięki naturalowi mam swojego "chowańca", takiego bardzo dużego psa...3. Nie mechaniczne podejście do zwierzęcia, wielki szacunek do drugiej istoty (jako wegetarianka i miłośniczka idei środowiska bardzo cenię tę zaletę)4. Odkrywanie nowych elementów jeździectwa (natural jako cały system to świeży wynalazek, ale już wniósł ogromnie dużo do jeździectwa)5. Swoboda rozwoju (klasyka jest nastawiona na sport i fizyczną eksploatację konia; w naturalu do tego dochodzi wszystko co nie-sportowe i nie-fizyczne. Np. pokażcie mi szkołę klasyczną, dzięki której mogłabym z moim koniem osiągnąć szybko etap jazdy w terenie bez niczego na głowie... konia oczywiście, ja tam jeżdżę z kaskiem)6. Szerokie doskonalenie psychiki człowieka (koń trenowany naturalnie to świetny terapeuta)7. Uzupełnienie klasycznego jeździectwa8. Świeże spojrzenieWADY:1. To, że jest łatwo dostępny, jest wadą - wielu ludzi partaczy NH2. Ponieważ nie jest to system szkolenia sportowego, w szkoleniu sportowym stanowi głównie zysk dla jeźdźca, a mało dla konia; innymi słowy, jak chcemy być sportowcami najwyższego szczebla, to trenujmy klasycznie (a naturalnie po godzinach)3. Nieścisłości (ponieważ wszystko jest nowe, nie ma jednego podręcznika, jednego centrum wiedzy, organizacji narzucającej normy)4. Fiksacja naturalistów (zapominanie, że koń to nie tyko umysł, ale i ciało, które też trzeba ćwiczyć, negowanie klasyki i nie umiejętność czerpania z tradycji)5. Czasami trudność osiągnięcia celów klasycznych (mój koń potrafi piruety w galopie, ale... nie potrafi ani ciągów, ani nawet... trawersów - te umiejętności to bariera dla nas nie do przeskoczenia)W tej chwili na poczekaniu więcej nie widzę.
Jeździsz naturalnie? To może wytłumaczysz w końcu na czym polega naturalna jazda konna? Bo z tego fragmentu wynika, że jest styl angielski, amerykański i naturalny.Co do "nawiedzonych nazw" (czyli nie tylko nie-naturalsi tak je postrzegają), odkrywania Ameryki na nowo, tworzenia skomplikowanych systemów, poziomów i zasad - to nie pomaga w zrozumieniu i uporządkowaniu. To miesza w głowach i wprowadza chaos.Co do "zalet" "naturalu"1. Klasyczne materiały szkoleniowe są trudno dostępne? Wydawało mi się, że są znacznie powszechniejsze i tańsze.2. Przy podejściu klasycznym nie powstaje więź z koniem?3. Tak, klasycy podchodzą do koni mechanicznie i nie maja do nich szacunku (co to jest idea środowiska?).4. Co do jeździectwa wniósł "natural"? Tak konkretnie?5. Tak, wszyscy nie-naturalsi są nastawieni na sport i eksploatują konie fizycznie (swoją drogą każdy sposób jazdy konnej to eksploatacja fizyczna, jazda w terenie bez ogłowia również.)6. To trochę przekracza moje pojmowanie, możesz sprecyzować? (rozumiem, że ta "terapia" polega na kontakcie z "naturą" konia? Czyli konie nie trenowane "naturalnie" zatracają swoją naturę? A może dopiero trening kształtuje naturę konia?)7. W jaki sposób?8. To zbyt subiektywne żeby się do tego odnieść.Całkiem niezły zbiór wad - nic ująć, można jeszcze dodać...
gabrysia-jozwiaPoczytaj o pochodzeniu naturala ;) Wywodzi się z klasycznej jazdy konnej (dokładniej z westu).Co rozumiesz przez pojęcie "natural"? Bo ja rozumiem to tak - człowiek, który dobro konia stawia na pierwszym miejscu, odnosi się do konia z szacunkiem itp. Czyli np. jestemzlasu może sobie jeździć na pelhamach albo czymś innym (oczywiście nie mówię, że tak jest, to tylko przykład), ale jeżeli podejście do konia ma takie, jak napisałam wyżej to jest bardziej naturalna niż połowa z "pnhowców"... Ja osobiście jeżdżę swojego konia klasycznie, ale bawie się z nim w 7 gier, robiłam z nią Join Up itp. Zanim poznałam swoją kobyłkę to jeździłam "ful natural", same sznurki, zabawy z ziemi, odwrotne łydki itp, jak mnie nazwiesz według swoich kryteriów?
"Poczytaj o pochodzeniu naturala ;) Wywodzi się z klasycznej jazdy konnej (dokładniej z westu)." - dziękuję za radę. Owszem, behawioryzmem zaczęli zajmować się ludzie, którzy wcześniej jeździli klasycznie, bo trudno, żeby było inaczej (mało kto zaczął najpierw pasjonować się psychologią koni, a dop[iero potem jazdą...). Ale daj spokój - z jazdy się wywodzi? A nie przypadkiem z obcowania ze zwierzętami i chęci rozwiązywania problemów w sposób skuteczny i oparty na odruchach i instynktach koni z pozytywną akceptacją człowieka jako przewodnika? Ktoś sobie robił trawers i pomyślał: hej! ten trawers można zrobić naturalnie! ;) A może raczej: kurcze, konie to całkiem fajne zwierzęta, może jednak da się z nimi polubownie dogadać?"jak mnie nazwiesz
według swoich kryteriów?" - nie prowokuj. Jak już napisałam, mogę cię "pobić" w niezaszufladkowaniu: instruktor klasyczny, jeździec westernowy i klasyczny, światopogląd behawiorystyczny; 3 moje konie chodzą na pomocach uniwersalnych ("markowanie"), 1 jest w pełni prowadzony szkołami naturalnymi, 1 w pełni klasycznie. Oj tak, jestem właśnie tą osobą, która kocha rozdzielać i szufladkować ;) Tak więc jeśli lubisz zagadki "jak kogoś nazwać", zapraszam do nazwania powyżej opisanej osoby.
Natural byłby już wcześniej gdyby nie ludzie. Dawniej (sporo dawniej) ludzi, którzy jeździli na koniach bez wędzideł porównywano do czarownic i palono na stosie razem z końmi. Ogólnie to nie rozumiem po co jest ten wątek? Po to żeby się kłócić? Obrażać itp? Moim zdaniem w każdym stylu jazdy koń powinien być na pierwszym miejscu, niezależnie czy jeździmy naturalnie, klasycznie, westowo, mieszanie czy bóg wie jak.gabrysia - pewnie trzymasz swoje konie w stajni (w sensie w boksach), czy uważasz to za naturalne? :)Pozdrawiam :)
P.S.Dla mnie "PNH" to wręcz sekta... Niestety, ale trzeba to powiedzieć. Ostatnio na kursie dowiedziałam się, że osoba która nie ma bodajże 3 levelu PNH NIE MOŻE jeździć na ogierze, bo ma za niski poziom savvy. Dla mnie "kolor kijka" nie ma znaczenia. Ja osobiście używam cs w kolorze granatowym, nie kupionym od parelliego tylko od p. Podkowy i żyję zarówno ja jak i koń. Gabrysia też pamiętaj, że nie wszyscy ludzie są fanatykami jakiejś jednej rzeczy. Właśnie. Fanatykami. Zaciekle broniąc jednego stylu popadamy w skrajności. (Nie mówię, że Ty tak robisz, to znowu jest tylko przykład ;))Więc owszem - natural jest fajny, klasyka i west również. A czy nie lepiej połączyć najlepsze cechy naturala z najlepszymi z klasyki lub westu, wedle upodobań? :)
Ja jeżdżę klasycznie, nie chcę przechodzić na natural. Dlaczego? Bo uważam, że wędzidło nie jest złe. Że palcat nie robi krzywdy.Nie rozumiem też całego tego zamieszania wokół wędzideł. Jeśli jeździec potrafi jeździć poprawnie na kontakcie, to konia nic a nic nie boli. Tylko niewyszkoleni jeźdźcy szarpią za pysk...Bat jest też do zmotywowania, do zachęcenia, a nie do przestraszenia! Jeśli koń boi się bata, to znaczy, że po prostu ktoś mu kiedyś nim przylutał.
Co sadzicie o naturalu? Czy warto zaglebiac sie w ta ,, sztuke komunikowania sie z koniem"?Czy daje to naprawde takie efekty o jakich zapewnia Pat Parelli? Moze juz tak pracujecie z konmi?Jesli tak to mile widziane sa zdjecia w trakcie zabaw itd. :)
Nie wiem co dają zabawy Pata Parelliego, bo ich nie praktykuję (wg mnie to jest dla posiadaczy jednego konia dla przyjemności, w sporcie i pracy nie bardzo jest na to czas), ale naturalna praca z koniem polega na tym, żeby zrozumieć konia - sygnały jakie nam daje i umieć na tym samym poziomie mu odpowiedzieć. To o niebo ułatwia pracę.
Natural to jest wtedy jak koń naturalnie jest zajęty naturalnymi dla swojego gatunku zwierząt czynnościami i zajęciami jak: przebywanie w stadzie koni na pastwisku. Wszystko co ludzie z nim robią w tym uzytkują jeździecko, jucznie czy też do "zabaw" jest w najwyższym stopniu nienaturalne dla koni.
deHerblayJesteś pełna sprzeczności!!!! z jednej strony piszesz, że natural poprawia kontakt ze zwierzęciem a z drugiej że nie ma na to czasu w .................. Sorry za autoreklamę ale polecam własny art. "Jeździectwo naturalne- może kontrowersyjny art." Jak wszyscy znajdziemy czas (właśnie czas) to będzie o niebo lepiej i "wyżej"
Ja bym chciała się zajmować naturalem jak w "Heartlandzie". Podziwiam nie tylko Bucka Brannamana, Monty"ego Robertsa itd. ale także Laurenta Serre (Lorenza) i Jean Francois Pignon.
Jest milion wątków o naturalu... Tak, efekty są nieziemskie, ale nie zabieraj się za to bez kogoś doświadczonego, bo to niby "zabawy", ale źle wykonane mogą zniszczyć konia..Pozdrawiam, jeżdżąca naturalo-klasycznie ;)
legeartis do sprzeczności mi daleko, ale z niejasności się muszę wytłumaczyć.Gry Pata Parellego: 1. Gra pierwsza - Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) 2. Gra druga - Porcupine Game (gra w jeża) 3. Gra trzecia - Driving Game (zabawa w prowadzenie) 4. Gra czwarta - Yo-yo Game (gra w yo-yo) 5. Gra piąta - Circling Game (gra w okrążanie) 6. Gra szósta - Sideways Game (chody boczne) 7. Gra siódma - Squeez Game (gra w przeciskanie) Pracując z końmi naturalnie - metodą Montego Robertsa, przygotowuję je do wsiadania - obejmuję przywództwo. Nie gram w te wymienione powyżej. Natural poprawia mi skuteczność przez czytelność komunikacji (dla obu tron), w szkoleniu koni. Ale nadal uważam, że jeżdżąc konie nie stosuję żadnej z ww gier. Bo nie bawię się z nimi z ziemi.Czy nadal jestem sprzeczna?
deHerblay Ooooo! teraz nie:-)Może pierwsza wypowiedź zawierała tylko zbyt wiele skrótów myślowych, ale rozwinięcie jest jak najbardziej ok, odszczekuję więc to co napisałem-sorryPozdrawiam
Komunikacja z koniem i praca z ziemi to normalne czynności istniejące od tysięcy lat, które Pat Parelli udziwnił (dodał magicznej otoczki) ponazywał sobie po swojemu i sprzedaje naiwnym ludziom. Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) - to nic innego jak codziennie przebywanie z koniem, karmienie go, czyszczenie, podnoszenie nóg, dotykanie, mycie, zabiegi pielęgnacyjne. Porcupine Game (gra w jeża) - to również nic innego jak codziennie przebywanie z koniem i uczenie go najzwyklejszego na świecie ustępowania od nacisku np. w trakcie takich zabiegów jak czyszczenie, siodłanie, sprzątanie boksu. Driving Game (zabawa w prowadzenie) - po prostu przeprowadzanie z miejsca na miejsce. Circling Game (gra w okrążanie) - lonżowanie. Sideways Game (chody boczne) - najnormalniejsze ustępowanie od nacisku w trakcie codziennych czynności. Squeez Game (gra w przeciskanie) - wprowadzanie i wyprowadzanie do przyczepy, na myjkę, do boksu, do stajni i różnych miejsc. Dzieci kochane, to są NORMALNE rzeczy, tylko inaczej nazwane!
Bardzo lubię natural!Podoba mi się!Próbowałam wiele razy!Szczególnie T-touch polecam
Komunikacja z koniem i praca z ziemi to normalne czynności istniejące od tysięcy lat, które Pat Parelli udziwnił (dodał magicznej otoczki) ponazywał sobie po swojemu i sprzedaje naiwnym ludziom. Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) - to nic innego jak codziennie przebywanie z koniem, karmienie go, czyszczenie, podnoszenie nóg, dotykanie, mycie, zabiegi pielęgnacyjne. Porcupine Game (gra w jeża) - to również nic innego jak codziennie przebywanie z koniem i uczenie go najzwyklejszego na świecie ustępowania od nacisku np. w trakcie takich zabiegów jak czyszczenie, siodłanie, sprzątanie boksu. Driving Game (zabawa w prowadzenie) - po prostu przeprowadzanie z miejsca na miejsce. Circling Game (gra w okrążanie) - lonżowanie. Sideways Game (chody boczne) - najnormalniejsze ustępowanie od nacisku w trakcie codziennych czynności. Squeez Game (gra w przeciskanie) - wprowadzanie i wyprowadzanie do przyczepy, na myjkę, do boksu, do stajni i różnych miejsc. Dzieci kochane, to są NORMALNE rzeczy, tylko inaczej nazwane!Oprócz jeżyka reszta twoich słów to bzdura. Friendly to nie czyszczenie, driving to nie prowadzenie konia z miejsca na miejsce, circling to NIE lonżowanie! Sideways jaki nacisk???? Przy tej grze nawet konia nie dotykasz.. Chyba, że o presji na psychikę mówisz.. Squeez no nie do końca chodzi o wprowadzanie konia do boksu... Proszę nie wypowiadaj się, jeżeli nie jesteś dobrze poinformowana... Praktykuję naturala od (w tym roku) 8 lat, więc raczej wiem o czym mówię. :)Pozdrawiam :)
Jestem doskonale poinformowana, nie martw się.Friendly to nauczenie konia akceptowania dotyku wszędzie. Jeśli się pracuje przy koniach na codzień (jako instruktor, luzak, czy beraiter) to takie zabiegi jak czyszczenie, siodłanie, mycie, derkowanie, bandażowanie, są NICZYM innym jak dotykaniem wszędzie, a nawet więcej.Circling jest formą lonżowania lub lonżowanie formą circlingu. To nie to samo, ale ma ze sobą bardzo dużo wspólnego.Sideways to ustępowanie. Nieważne od czego. Czy nacisku ręki, łydki, bata, czy samego gestu.Normalnie, dobrze, klasycznie wychowanego konia nie trzeba uczyć żadej z tych "zabaw" bo doskonale je zna.Oczywiście jak ktoś lubi, to niech to sobie nazywa "naturalem" i "7 zabawami".Szkoda tylko, że niektórzy myślą, że wynalazł to Pat Parelli czy inny cudak.
Friendly to nie tylko to o czym piszesz. A circling i lonżowanie to już kompletnie co innego. Przy lonżowaniu ty obracasz się razem z koniem, trzymasz go w trójkącie (lonża, koń, bat/końcówka lonży), pracujesz nad jego rozwojem (przynajmniej dla mnie lonżowanie to praca nad rozwojem mięśniowym konia i jego elastycznością), a w circlingu - nadajesz kierunek i tempo i stoisz. Koń ma zadanie - biegać dookoła ciebie w wybranym przez ciebie kierunku i tempie do póki ty mu nie dasz nowego zadania (np. szybszy chód, zatrzymanie itp). W circlingu chodzi o szacunek, a nie o rozwój fizyczny konia. :)Co do Parelliego - ja uważam, że to jeden wielki naciągacz kasy.. Bo niby to co robi jest dla dobra koni itp, ale JEDNO dvd za 1300 zł? To chyba "lekka" przesada..?Ogólnie podsumujmy to tak: Natural, to nie zabawy, sprzęt itp, tylko podejście do konia. Tak naprawdę DOBRA klasyka to natural. I jeździectwo naturalne to takie końskie przedszkole - po nim idziemy dalej, czyli do klasyki, oczywiście prawdziwej, dobrej klasyki. :)Pozdrawiam ;)
wpełni zgadzam się z Julie, ale chciałam jeszcze dodać, że patrząc na naturalsów wyrobiłam sobie zdanie, że to nic innego jak robienie z konia debilano proszę dajcie spokój zrobisz jakieś śmieszne miny inaczej ustawisz ręce i co? koń pomyśli, że jesteś koniem? przewódcą na dodatek?
Natural polega na tym,że siedzisz koniowi na grzbiecie a on wykonuje te same czynności co na wolności. Ale mi się zrymowało:)Koń robi co chce: biega,skacze,skubie trawę, a Ty rozkoszujesz się jazdą.
W sumie muszę przyznać, że bardzo dobra teoria! :)
Komunikacja z koniem i praca z ziemi to normalne czynności istniejące od tysięcy lat, które Pat Parelli udziwnił (dodał magicznej otoczki) ponazywał sobie po swojemu i sprzedaje naiwnym ludziom. Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) - to nic innego jak codziennie przebywanie z koniem, karmienie go, czyszczenie, podnoszenie nóg, dotykanie, mycie, zabiegi pielęgnacyjne. Porcupine Game (gra w jeża) - to również nic innego jak codziennie przebywanie z koniem i uczenie go najzwyklejszego na świecie ustępowania od nacisku np. w trakcie takich zabiegów jak czyszczenie, siodłanie, sprzątanie boksu. Driving Game (zabawa w prowadzenie) - po prostu przeprowadzanie z miejsca na miejsce. Circling Game (gra w okrążanie) - lonżowanie. Sideways Game (chody boczne) - najnormalniejsze ustępowanie od nacisku w trakcie codziennych czynności. Squeez Game (gra w przeciskanie) - wprowadzanie i wyprowadzanie do przyczepy, na myjkę, do boksu, do stajni i różnych miejsc. Dzieci kochane, to są NORMALNE rzeczy, tylko inaczej nazwane!Zgadzam się !!Oprócz jeżyka reszta twoich słów to bzdura. Friendly to nie czyszczenie, driving to nie prowadzenie konia z miejsca na miejsce, circling to NIE lonżowanie! Sideways jaki nacisk???? Przy tej grze nawet konia nie dotykasz.. Chyba, że o presji na psychikę mówisz.. Squeez no nie do końca chodzi o wprowadzanie konia do boksu... Proszę nie wypowiadaj się, jeżeli nie jesteś dobrze poinformowana... Praktykuję naturala od (w tym roku) 8 lat, więc raczej wiem o czym mówię. :)Pozdrawiam :)
W sensie Zgadzam się na samym dole ;PP
A jakieś argumenty?
Komunikacja z koniem i praca z ziemi to normalne czynności istniejące od tysięcy lat, które Pat Parelli udziwnił (dodał magicznej otoczki) ponazywał sobie po swojemu i sprzedaje naiwnym ludziom. Friendly Game (gra w zaprzyjaźnianie) - to nic innego jak codziennie przebywanie z koniem, karmienie go, czyszczenie, podnoszenie nóg, dotykanie, mycie, zabiegi pielęgnacyjne.Porcupine Game (gra w jeża) - to również nic innego jak codziennie przebywanie z koniem i uczenie go najzwyklejszego na świecie ustępowania od nacisku np. w trakcie takich zabiegów jak czyszczenie, siodłanie, sprzątanie boksu.Driving Game (zabawa w prowadzenie) - po prostu przeprowadzanie z miejsca na miejsce.Circling Game (gra w okrążanie) - lonżowanie.Sideways Game (chody boczne) - najnormalniejsze ustępowanie od nacisku w trakcie codziennych czynności.Squeez Game (gra w przeciskanie) - wprowadzanie i wyprowadzanie do przyczepy, na myjkę, do boksu, do stajni i różnych miejsc. Dzieci kochane, to są NORMALNE rzeczy, tylko inaczej nazwane! Julie, i od razu wiem o co chodzi! :D. Na różnych stronach jest to TAK DZIWNIE napisane, że musiałam się głowic o co im chodzi, jakby nie mogli napisac prosto, zwięźle i na temat jak Ty. Dzięki ;)
To nie jest DOKŁADNIE to samo, ale jednak w bardzo dużym stopniu to samo.90% tych rzeczy Pat i Linda Parelli ponazywali po swojemu i dodali do tego "magiczną otoczkę" oraz fałszywe obietnice, że każdy (nawet kompletny laik) może sam, bez trenera osiągnąć więź z koniem i tylko to jest "naturlane".Bardzo mądrze, zarabiają na tym kupę szmalu i chwyty marketingowe mają świetne ;)))Ich założenia same w sobie nie są złe. Są dobre, bo wiadomo że psychikę konia trzeba zrozumieć, że trzeba mieć czas i cierpliwość i że przemocą fizyczną niczego się z koniem nie osiągnie. Racja!Ale mówią o tym tak, że ludziom nie mającym pojęcia o jeździectwie wydaje się, że to oni wynaleźli takie podejście, że wszystko inne, cała normalna, klasyczna szkoła jazdy jest nienaturalna i zła.A tak naprawdę 90% tych czynności, które oni nazywają zabawami w miłość, przyjaźń, jeża i kreta... to są NAJNORMALNIEJSZE rzeczy, które wykonuje każdy kto przebywa z końmi na co dzień, przy karmieniu, sprzątaniu, czyszczeniu, prowadzeniu koni na padok itd...Klasyczni trenerzy profesjonalnie zajmujący się zajeżdżaniem młodych koni robią to wszystko, tylko że bez takiego rozgłosu i "magicznej otoczki".Każdy normalny, klasyczny koń jest powoli, delikatnie i stopniowo przyzwyczajany do nowych bodźców i szkolony bez żadnej przemocy.Tak samo "naturalnie" jak w PNH, tylko bez dziwnych, niepotrzebnych nazw.
Julie - napisałam, że natural to początki klasyki :)Tak naprawdę te spory natural vs. klasyka są bez sensu.. Bo to jest jedno i to samo (oczywiście znowu mówię, o dobrym naturalu i dobrej klasyce) :)
chodzi poprostu o to żebu koń reagował na nasze najdelikatnirjsze pomoce a nie tak jak ucża w niektórych szkólkach krótko za pysk i batem...
Jeżdżę konia który reaguje na wszystkie moje najdelikatniejsze pomoce. Nie mam problemu z brakiem szacunku i zaufaniem. Jest koniem rekreacyjnym, szkółkowym i słowa natural na uszy nie słyszał. Czyli jednak da się bez tego jeździć i całkiem dobrze konia wyszkolić...
Ja osobiście nie używam naturalu, ew. jakieś podpowiedzi z tych metod a tak to sama wszystko sama robię ;) .
Każdy z was używa tzw. "naturalu", zgadzam się z niektórymi z powyższych wypowiedzi.W "naturalu" chodzi o to, aby człowiek poznał NATURALNE ZACHOWANIA W STADZIE i GESTY konia, dzięki czemu sam PODOBNIE, ale wiadomo że nie identycznie może je odtworzyć. TE TYPOWE GESTY I ZACHOWANIA KONI ISTNIEJĄ ODKĄD MIKROORGANIZMY W WYNIKU SKOMPLIKOWANYCH REAKCJI CHEMICZNYCH UTWORZYŁY ORGANIZM, JAKIM JEST WŁAŚNIE KOŃ!My możemy je co najwyżej naśladować, czasami dobrze, czasami nieudolnie. Starsi jeźdźcy także używają języka koni. Będąc tzw. "naturalowcem" po prostu staramy się za każdym razem ŚWIADOMIE porozumiewać się w języku koni a nie ludzi, czyli drapieżników. Koń się przepycha - próbuje wymusić przywództwo. Koń przesuwa się w Twoim kierunku, a Ty uciekasz - koń zdobywa przywództwo. I w drugą stronę. W stadzie konie codziennie starają się zdobyć przywództwo i ulegają silniejszym psychicznie, niekoniecznie fizycznie, koniom - bywa czasem, że przywódcą stada może zostać nawet mały kucyk.O co chodzi?Przykładowo, kiedy koń próbuje nas ugryźć, my musimy odgonić go od siebie albo wzrokiem albo mocniejszym sygnałem - nawet czasami lekkim uderzeniem. Nasza reakcja od takiej "banalnej" i "nierozsądnej" różni się tym, że uderzamy NATYCHMIASTOWO (nie zawsze to działa, bo koń może oddać). Koń zrozumie, o co chodzi, jeżeli zrobimy to w ciągu ok 3s. Znam przypadki i jest to właśnie zachowanie nienaturalne, typowo ludzkie, że niektórzy idą po bata, wracają (po minucie) i zaczynają wyżywać się na koniu dopóki ten się nie złamie. Koń nie zrozumie tej lekcji. Straci zaufanie. I to już nie jest naturalne.7 gier konie wykonują niemal codziennie, nie twórzmy komercji! SrokatyArab - nie musiał słyszeć nazwy natural.TO LUDZIE UCZĄ SIĘ NATURALU CZYLI NATURALNEGO ZACHOWANIA KONI A NIE ODWROTNIE!!!
Napisałam, że koń którym się zajmuję nie słyszał o naturalu, nie ja. Chodzi o to, że do porządnego wyszkolenia nie potrzeba żadnych sztuczek, gier i zabaw pod specjalnymi nazwami, ale cierpliwości i wytrwałego wykonywania danych ćwiczeń, nie koniecznie według jakiegokolwiek programu. Jeśli komuś pomagają sznurki i pomarańczowe baciki to jest jego sprawa, ja uważam, że nie jest to potrzebne do porozumienia z koniem.
Też tak uważam :)
SrokatyArab - właśnie o tym mówię. Pomarańczowe baciki i sznurki można wywalić do śmietnika, natural to język koni, który mamy poznawać, a to, w jaki sposób to zrobimy to nasza sprawa, byle nie próbować przemawiać do konia językiem drapieżnika, bo porozumienia nie osiągniemy. Koń ma natural w sobie i nie musi się niczego uczyć, to my mamy się uczyć naśladować jego język, a koń musi nauczyć się odczytywać naszą dziwną mowę ciała, a będzie mu łatwiej, kiedy odpowiednio będziemy się wobec niego zachowywać.
Witam,Niewiem jak zacząć więc przytocze moją historieMam 14 lat i mam swojego konia-3 letnia klacz, była i nadal jest w pewnym stopmniu agresywna dla mnie i niema szacunku do mnie. Mam problemy z czyszczeniem a o prowadzeniu to już niema mowy. (Wiem że pewnie będą komentarze typu "po co ci taki młody koń, niedajesz sie zeby wychowywać konia" itp ale niemiałam wyboru)Zaczełam szukać sposobu...trafiłam na osobe w moim wieku która stosuje PNH i jest bardzo doświadczona jak twierdzi, zainteresowałam się tym i zaczełam stosować. Łudziłam sie że to działa i widać efekty, koń staje sie dla mnie coraz lepszy ale każdego dnia coś musiało nie wyjść i się załamywałam i tak każdego dnia...Dzisiaj postanowiłam że koniec z tym niebędzie żadnych FG itp. bo po co to robić? Żeby się wydurniać? Żeby konia denerwować?Pomyślałam że będę cały dzień spędzać w miare możliwości z koniem i tylko czyścić i niedac się zdominować i powoli iść dalej, nieużywając przy tym patentów. Dzisiaj koń już niegryzł tak często przy czyszczeniu i niewyrywał głowy gdy złapałam za kantar ( Jak to zrobiłam niebęde mówić żeby nie rozpocząć kłótni na temat mojego złego postępowania-oczywiście nie biłam konia)I zajeło mi to jeden dzień a nie 2 miesiące ( bo od tego czasu stosowałam natural bez żadnych pozytywnych skutków) a teraz te osoby które poleciły mi natural uważają ze jeśli stosuje kare głosową (np. przy gryzieniu wystarczy powiedzieć złym tonem "nie wolno" )to męcze konia i robie z niego wariata tresując go jak psa. Do czego zmierzam?Zgadzam się z innymi osobami natural to tylko nazwa naszego podejścia do koni, przecież naturalista może jeździć w siodle i ogłowiu a nie tylko kantarze albo cordeo tak jak osoba jeżdżąca klasycznie może jeździć na oklep i na samym kantarku.PNH to tylko wymysły żeby wyłudzić kase na line za 200zł i patyk ze sznurkiem (carot stick) za 150 zł i po co to wszystko, koniowi nie zrobi to różnicy a lepiej za te pieniądze kupić mu sprey na owady albo smakołyki.Tak więc PNH i inne tego typu metody to tylko wymysły bo przecież większość osób jest naturalna w stosunku dla swoich koni bo chce dla nich jak najlepiej. To tylko nazwy i wyłudzanie pieniędzy.Takie jest moje zdanie, każdy ma inne zdanie na ten temat tak jak każdy koń jest inny i niektóre metody po prostu nie działają na niektóre konie
Ponieważ ty nie umiesz stosować naturalu... nie myślisz jak koń i nie rozumiesz Kasztanki ! Poddajesz się... a tak na prawdę tylko przez to ci nie wychodzi.. powinnaś wziąść się w garść a nie mówić głupot innym osobom... ponieważ tobie to nie wychodzi bo tego nie rozumiesz..nie wprowadzaj innych osób w błąd.. :/PNH to świetny program.. ja i moja przyjaciółka go praktykujemy.. polecamy :))
Witam,Niewiem jak zacząć więc przytocze moją historieMam 14 lat i mam swojego konia-3 letnia klacz, była i nadal jest w pewnym stopmniu agresywna dla mnie i niema szacunku do mnie. Mam problemy z czyszczeniem a o prowadzeniu to już niema mowy. (Wiem że pewnie będą komentarze typu "po co ci taki młody koń, niedajesz sie zeby wychowywać konia" itp ale niemiałam wyboru)Zaczełam szukać sposobu...trafiłam na osobe w moim wieku która stosuje PNH i jest bardzo doświadczona jak twierdzi, zainteresowałam się tym i zaczełam stosować. Łudziłam sie że to działa i widać efekty, koń staje sie dla mnie coraz lepszy ale każdego dnia coś musiało nie wyjść i się załamywałam i tak każdego dnia...Dzisiaj postanowiłam że koniec z tym niebędzie żadnych FG itp. bo po co to robić? Żeby się wydurniać? Żeby konia denerwować?Pomyślałam że będę cały dzień spędzać w miare możliwości z koniem i tylko czyścić i niedac się zdominować i powoli iść dalej, nieużywając przy tym patentów. Dzisiaj koń już niegryzł tak często przy czyszczeniu i niewyrywał głowy gdy złapałam za kantar ( Jak to zrobiłam niebęde mówić żeby nie rozpocząć kłótni na temat mojego złego postępowania-oczywiście nie biłam konia)I zajeło mi to jeden dzień a nie 2 miesiące ( bo od tego czasu stosowałam natural bez żadnych pozytywnych skutków) a teraz te osoby które poleciły mi natural uważają ze jeśli stosuje kare głosową (np. przy gryzieniu wystarczy powiedzieć złym tonem "nie wolno" )to męcze konia i robie z niego wariata tresując go jak psa. Do czego zmierzam?Zgadzam się z innymi osobami natural to tylko nazwa naszego podejścia do koni, przecież naturalista może jeździć w siodle i ogłowiu a nie tylko kantarze albo cordeo tak jak osoba jeżdżąca klasycznie może jeździć na oklep i na samym kantarku.PNH to tylko wymysły żeby wyłudzić kase na line za 200zł i patyk ze sznurkiem (carot stick) za 150 zł i po co to wszystko, koniowi nie zrobi to różnicy a lepiej za te pieniądze kupić mu sprey na owady albo smakołyki.Tak więc PNH i inne tego typu metody to tylko wymysły bo przecież większość osób jest naturalna w stosunku dla swoich koni bo chce dla nich jak najlepiej. To tylko nazwy i wyłudzanie pieniędzy.Takie jest moje zdanie, każdy ma inne zdanie na ten temat tak jak każdy koń jest inny i niektóre metody po prostu nie działają na niektóre koniePonieważ ty nie umiesz stosować naturalu... nie myślisz jak koń i nie rozumiesz Kasztanki ! Poddajesz się... a tak na prawdę tylko przez to ci nie wychodzi.. powinnaś wziąść się w garść a nie mówić głupot innym osobom... ponieważ tobie to nie wychodzi bo tego nie rozumiesz..nie wprowadzaj innych osób w błąd.. :/PNH to świetny program.. ja i moja przyjaciółka go praktykujemy.. polecamy :))
Mhm chokolade mówisz tak tylko dla tego że o cb i o martyne mi chodziło w mojej wypowiedzi...może i nie rozumiem naturala, moja sprawa ale przez 2 miesiące robiłam to dobrze a koń się wgl. nie zmienił. I jesteś zła/zazdrosna tylko dlatego że mam inne zdanie niz wy i stosuje teraz inne metody.Twierdzisz że nie rozumiem Kasztanki !?Tylko szkoda że się nie pochwalisz jak takie doświadczone osoby jak wy zajeżdżają konie i jedna zssuwa się z konia bo "nie chce się podrapać gałęziami" zamiast go zatrzymać i zejść a drugą koń odrazu zwala z grzbietu jak tylko chce jechać do przodu...i jeszcze twierdzicie że koń wgl. nie reaguje na głos?Ja na Kasztanke wsiadałam 4 razy i już byłyśmy oprowadzane w terenie.Dzisiaj kiedy już niestosuje naturalu koń wgl. niegryzł przy czyszczeniu, kiedy zbliżyłam się do pastwiska i zawołałam "Kasztanka!" koń odrazu przybiegł do mnie galopem ale kiedy weszłam do środka stał nieruchomo dopiero kiedy znalazłam się w bezpiecznym miejscu i ponownie zawołałam konia po imieniu-ten odrazu przybiegł i siedzieliśmy sobie tak 3 godziny...Nadal uważasz że nie rozumiem konia. On poprostu niema do mnie szacunku ale niedługo się to zmieni...I nie chce się kłócić publicznie bo ja uważam że każdy ma prawo wyrazić swoje zdanie, nie podoba ci się? to twój problem i mnie to nie obchodzi albo napisz na priv
O gustach się nie dyskutuje, więc dziewczyny nie kłócić się, bo szkoda nerwów :)Ja osobiście jeżdżę kobyłkę klasycznie, ale pracuje z nią z ziemi. Robimy rozszerzone 7 gier + ostatnio zrobiłyśmy join up. U mnie efekty widać i to bardzo. Koń ponosił, zrzucał, szarpał itp, jeździła na wędzidle i była poszarpana potwornie, odkąd ją mam jeździmy na hackamore z krótkimi czankami i mogę będąc sama w terenie w galopie rzucić wodze i wiem, że zwolni od dosiadu albo króciutkiej komendy głosowej.Gabrysia - mi naprawienie tego konia zajęło 7 miesięcy. Więc po dwóch miesiącach pracy nie wnioskuj, że pnh jest do d*py :) Rozumiem, że ci się to nie spodobało, ale nie krytykuj przez to :)Pozdrawiam :)
ja żadnego phn nie stosuję i tak oto koń mojego kuzyna, którego nie widziałam przez 2 lata, w ciągu jednego dnia, może z pół godziny z pracowałam zaczął za mną chodzic jak cień (a naprawdę z ręką na sercu widziałam go wczoraj po raz pierwszy od dwoch lat a wcześniej z nim wgl nie pracowałam, tylko pogłaskałam i poszłam), pozwalała (bo to ona) mi się głaskac w miajscach w których jeszcze 2 lata temu jak byłam ostatnio i ja czyściłam nie dawałą się czyscic. (ogólnie to koń gospodarski teraz praktycznie stoi, nie jest użytkowany, a wcześniej go brali do wozu czy coś) Po prostu ja byłam zszokowana. Ale można nie używając phn? można. oczywiscie użyłam parę patentów z naturala typu join up (chociaż nie dawałą i tych sygnałów co powinna, chodziła za mną), czy oplatania linką nóg. Tylko te dwa sposoby sobie wzięłam i zastosowałam po swojemu i proszę ;) Koń aniołek ;)
Pewnie, że można. Wystarczy chcieć i tak naprawdę klasyka i natural to jedno. Jedno wywodzi się od drugiego. Np.: Andrzej Sałacki i Czcionka - klasycy, a jakby naturalni, no nie? Więc jadąc na natural jedziecie na klasykę, bo natural wywodzi się z klasycznej jazdy. Ja również jestem przeciwna systemowi parelliego - płać, płać, płać i jeszcze raz płać. Płytka dvd za 1200 zł? Oj nie, przesada, ale to nie znaczy, że natural jest zły ;)
Nie, natural i klasyka to nie jedno i to samo. Też miałam kiedyś etap, kiedy tak sądziłam, ale jednak jeżdżę i naturanie i klasycznie (w stylu angielskim i amerykańskim) i jednak widzę ogromne różnice.Owszem, pracujemy z tym samym gatunkiem, opierając się o znajomość psychiki i fizyczności zwierzaka. Owszem, mamy wspólne korzenie. Dążymy do podobnych celów. Ale na litość boską, analogii daleko nie szukając, to samo można powiedzieć o języku polskim i rosyjskim (ten sam gatunek, korzenie, cel...) i naprawdę nie można powiedzieć, że polski i ruski to to samo...Albo: mamy reining i ujeżdżenie. Gatunek? Koń i człowiek. Szkolenie? oparte na technikach psychofizycznych. Cel? Świetnie reagujący na pomoce atletyczny koń wykonujące poszczególne szkoleniowe elementy w jak najbardziej precyzyjny i spektakularny sposób. NIE, reining i ujeżdżenie to nie to samo.Kolejna rzecz: kolor kijka czy zabawna nazwa ćwiczenia to nie powód, by negować sens używania bata w szkoleniu naziemnych oraz sensu ćwiczenia. Nie bądźcie dziećmi. Kolory, nawiedzone nazwy, tworzenie systemów szkoleniowych - to wszystko jest dla ludzi, pomaga zrozumieć sens, uporządkować, zmienia skojarzenia. Np. "bat szkoleniowy" kojarzy się z dyscypliną, dużymi wymaganiami, użyciem siły (i dlatego lubię tę nazwę), z kolei "carrot stick" kojarzy mi się z zabawą, żartami, swobodą, zachętą, pozytywnością. I też lubię tę nazwę. Jeśli uważacie, że wszyscy mają kochać jedną nomenklaturę jeździectwa klasycznego, to przypominam, że ludzie się od siebie różnią. Jedni wolą baty szkoleniowe, a inni carrot sticki. Bądźmy trochę różnorodni, a nie tacy sami i nudni...A teraz nawiązując do tytułu wątku... oto wady i zalety jakie ja widzę:ZALETY:1. Ułatwienie samodzielnego szkolenia się w postaci łatwo dostępnym materiałów szkoleniowych2. Powstająca więź z koniem - dzięki naturalowi mam swojego "chowańca", takiego bardzo dużego psa...3. Nie mechaniczne podejście do zwierzęcia, wielki szacunek do drugiej istoty (jako wegetarianka i miłośniczka idei środowiska bardzo cenię tę zaletę)4. Odkrywanie nowych elementów jeździectwa (natural jako cały system to świeży wynalazek, ale już wniósł ogromnie dużo do jeździectwa)5. Swoboda rozwoju (klasyka jest nastawiona na sport i fizyczną eksploatację konia; w naturalu do tego dochodzi wszystko co nie-sportowe i nie-fizyczne. Np. pokażcie mi szkołę klasyczną, dzięki której mogłabym z moim koniem osiągnąć szybko etap jazdy w terenie bez niczego na głowie... konia oczywiście, ja tam jeżdżę z kaskiem)6. Szerokie doskonalenie psychiki człowieka (koń trenowany naturalnie to świetny terapeuta)7. Uzupełnienie klasycznego jeździectwa8. Świeże spojrzenieWADY:1. To, że jest łatwo dostępny, jest wadą - wielu ludzi partaczy NH2. Ponieważ nie jest to system szkolenia sportowego, w szkoleniu sportowym stanowi głównie zysk dla jeźdźca, a mało dla konia; innymi słowy, jak chcemy być sportowcami najwyższego szczebla, to trenujmy klasycznie (a naturalnie po godzinach)3. Nieścisłości (ponieważ wszystko jest nowe, nie ma jednego podręcznika, jednego centrum wiedzy, organizacji narzucającej normy)4. Fiksacja naturalistów (zapominanie, że koń to nie tyko umysł, ale i ciało, które też trzeba ćwiczyć, negowanie klasyki i nie umiejętność czerpania z tradycji)5. Czasami trudność osiągnięcia celów klasycznych (mój koń potrafi piruety w galopie, ale... nie potrafi ani ciągów, ani nawet... trawersów - te umiejętności to bariera dla nas nie do przeskoczenia)W tej chwili na poczekaniu więcej nie widzę.
Jeździsz naturalnie? To może wytłumaczysz w końcu na czym polega naturalna jazda konna? Bo z tego fragmentu wynika, że jest styl angielski, amerykański i naturalny.Co do "nawiedzonych nazw" (czyli nie tylko nie-naturalsi tak je postrzegają), odkrywania Ameryki na nowo, tworzenia skomplikowanych systemów, poziomów i zasad - to nie pomaga w zrozumieniu i uporządkowaniu. To miesza w głowach i wprowadza chaos.Co do "zalet" "naturalu"1. Klasyczne materiały szkoleniowe są trudno dostępne? Wydawało mi się, że są znacznie powszechniejsze i tańsze.2. Przy podejściu klasycznym nie powstaje więź z koniem?3. Tak, klasycy podchodzą do koni mechanicznie i nie maja do nich szacunku (co to jest idea środowiska?).4. Co do jeździectwa wniósł "natural"? Tak konkretnie?5. Tak, wszyscy nie-naturalsi są nastawieni na sport i eksploatują konie fizycznie (swoją drogą każdy sposób jazdy konnej to eksploatacja fizyczna, jazda w terenie bez ogłowia również.)6. To trochę przekracza moje pojmowanie, możesz sprecyzować? (rozumiem, że ta "terapia" polega na kontakcie z "naturą" konia? Czyli konie nie trenowane "naturalnie" zatracają swoją naturę? A może dopiero trening kształtuje naturę konia?)7. W jaki sposób?8. To zbyt subiektywne żeby się do tego odnieść.Całkiem niezły zbiór wad - nic ująć, można jeszcze dodać...
gabrysia-jozwiaPoczytaj o pochodzeniu naturala ;) Wywodzi się z klasycznej jazdy konnej (dokładniej z westu).Co rozumiesz przez pojęcie "natural"? Bo ja rozumiem to tak - człowiek, który dobro konia stawia na pierwszym miejscu, odnosi się do konia z szacunkiem itp. Czyli np. jestemzlasu może sobie jeździć na pelhamach albo czymś innym (oczywiście nie mówię, że tak jest, to tylko przykład), ale jeżeli podejście do konia ma takie, jak napisałam wyżej to jest bardziej naturalna niż połowa z "pnhowców"... Ja osobiście jeżdżę swojego konia klasycznie, ale bawie się z nim w 7 gier, robiłam z nią Join Up itp. Zanim poznałam swoją kobyłkę to jeździłam "ful natural", same sznurki, zabawy z ziemi, odwrotne łydki itp, jak mnie nazwiesz według swoich kryteriów?
"Poczytaj o pochodzeniu naturala ;) Wywodzi się z klasycznej jazdy konnej (dokładniej z westu)." - dziękuję za radę. Owszem, behawioryzmem zaczęli zajmować się ludzie, którzy wcześniej jeździli klasycznie, bo trudno, żeby było inaczej (mało kto zaczął najpierw pasjonować się psychologią koni, a dop[iero potem jazdą...). Ale daj spokój - z jazdy się wywodzi? A nie przypadkiem z obcowania ze zwierzętami i chęci rozwiązywania problemów w sposób skuteczny i oparty na odruchach i instynktach koni z pozytywną akceptacją człowieka jako przewodnika? Ktoś sobie robił trawers i pomyślał: hej! ten trawers można zrobić naturalnie! ;) A może raczej: kurcze, konie to całkiem fajne zwierzęta, może jednak da się z nimi polubownie dogadać?"jak mnie nazwiesz według swoich kryteriów?" - nie prowokuj. Jak już napisałam, mogę cię "pobić" w niezaszufladkowaniu: instruktor klasyczny, jeździec westernowy i klasyczny, światopogląd behawiorystyczny; 3 moje konie chodzą na pomocach uniwersalnych ("markowanie"), 1 jest w pełni prowadzony szkołami naturalnymi, 1 w pełni klasycznie. Oj tak, jestem właśnie tą osobą, która kocha rozdzielać i szufladkować ;) Tak więc jeśli lubisz zagadki "jak kogoś nazwać", zapraszam do nazwania powyżej opisanej osoby.
Natural byłby już wcześniej gdyby nie ludzie. Dawniej (sporo dawniej) ludzi, którzy jeździli na koniach bez wędzideł porównywano do czarownic i palono na stosie razem z końmi. Ogólnie to nie rozumiem po co jest ten wątek? Po to żeby się kłócić? Obrażać itp? Moim zdaniem w każdym stylu jazdy koń powinien być na pierwszym miejscu, niezależnie czy jeździmy naturalnie, klasycznie, westowo, mieszanie czy bóg wie jak.gabrysia - pewnie trzymasz swoje konie w stajni (w sensie w boksach), czy uważasz to za naturalne? :)Pozdrawiam :)
P.S.Dla mnie "PNH" to wręcz sekta... Niestety, ale trzeba to powiedzieć. Ostatnio na kursie dowiedziałam się, że osoba która nie ma bodajże 3 levelu PNH NIE MOŻE jeździć na ogierze, bo ma za niski poziom savvy. Dla mnie "kolor kijka" nie ma znaczenia. Ja osobiście używam cs w kolorze granatowym, nie kupionym od parelliego tylko od p. Podkowy i żyję zarówno ja jak i koń. Gabrysia też pamiętaj, że nie wszyscy ludzie są fanatykami jakiejś jednej rzeczy. Właśnie. Fanatykami. Zaciekle broniąc jednego stylu popadamy w skrajności. (Nie mówię, że Ty tak robisz, to znowu jest tylko przykład ;))Więc owszem - natural jest fajny, klasyka i west również. A czy nie lepiej połączyć najlepsze cechy naturala z najlepszymi z klasyki lub westu, wedle upodobań? :)
Ja jeżdżę klasycznie, nie chcę przechodzić na natural. Dlaczego? Bo uważam, że wędzidło nie jest złe. Że palcat nie robi krzywdy.Nie rozumiem też całego tego zamieszania wokół wędzideł. Jeśli jeździec potrafi jeździć poprawnie na kontakcie, to konia nic a nic nie boli. Tylko niewyszkoleni jeźdźcy szarpią za pysk...Bat jest też do zmotywowania, do zachęcenia, a nie do przestraszenia! Jeśli koń boi się bata, to znaczy, że po prostu ktoś mu kiedyś nim przylutał.