Witajcie ! Założyłam ten wątek, aby dowiedziec się jak można w prosty sposób nauczyć swojego pupila stawanie dęba, a inaczej > wspinania się. Z ziemi jak i z grzbietu. Bardzo prosze o pomoc ! PROSZE NIE PISAĆ, ŻE STWIERZEŃ: "WYBIJ TO SOBIE Z GŁOWY" ITD. !!! Wiem co robie i jestem za to odpowiedzialna. ; ]
jeśli koń jest dobrze ujeżdzony to powinno poskutkować:
Mocna łydka na galop i przytrzymanie wodzy ;) [nie trzymanie, tylko tak jakby "podciagnięcie" głowy konia do góry, aby się wspiął ]
Tylko nie ciągnij go mocno za wodze, bo może upaść na plecy ;)
Koń powinien załapać o co Ci chodzi ;)
Jest filmik na you tube jak Pani uczy wspinania się swojego fryza ;)
możesz poszukać ;)
Na padoku to widziałam, że można batem uderzyć w ziemię lub pomachać przed nogami konia. Ale to jest straszne :P Koń się męczy, ma stracha i może coś mu się stać...
Karolla- koń Ci nie zadębuje z galopu. Ludzie zanim coś napiszecie to pomyślcie, jeśli nie macie o tym pojęcia wtedy taka gajkowa tak zrobi i prędzej się jej coś stanie niż koń zadębuje. Warto tutaj też napisać, że jeśli raz koniu pozwolisz zadębować w siodle to wtedy on będzie mógł to wykorzystywać przeciwko Tobie w ciągu jazdy, a to może zrobić się już niebezpieczne, wtedy trudno konia jest tego oduczyć. Jeśli już na prawdę chcesz aby koń Ci zadębował to najpierw naucz konia palcatem (stukaj go nim po pęcinie) podnosić jedną nogę. Jak juz się nauczy, to poproś o podniesienie obu nóg na raz.
Dragonowa, czytaj ze zrozumieniem.
zobacz filmik na you tube.
Koń jej nie zadębuje, jak będzie chciała zagalopować, ponieważ podczas łydki na galop masz inną postawę i oczywiście nie ciągniesz konia za głowę do góry.
Karolla - nie oejrzałam filmu bo komp mi za wolno chodzi ale ten fryz pewnie już nie raz dębował. A Gajkowa chce konia dopiero tego nauczyć i jej koń pewnie nie będzie wiedział o co chodzi, więc chyba najlepiej jest zacząć to z ziemi ?
Ludzie spokojnie !
Tylko sie nie kłócić !
Ja już mojego konia nauczyłam dęba :)
Wychodzi nam to super.
A konia nauczyłam ze stój, bo z galopu na pewno by nie wyszło :)
Zobaczcie sobie tutaj :
nie kłóce się!
ja np.dzisiaj ćwiczyłam z Bankierem stawanie dęba i wiecie jak? ;>
uderzałam batem przed kopytami [mój koń nie boi się nbata]
czasami podskakiwałam i podnosiłam ręcę do góry.
I zaczął mini dębować, ale to już coś ;)
Ja narazie ćwicze z siodła i jak na tak krótki czas, to pieknie jej to wychodzi !
Dzisiaj mi tak stanęła, że dostałam w szyjo-żuchwę i normalnie debowała metr od ziemi :O
Narazie nie chce uczyć z ziemi, bo może to się stać niekontrolowane ...
Nielogiczne jest to że uczysz konia pomocy na dęby nie ćwicząc na początku ziemi ponieważ z ziemi można zawsze się wycofać a z siodła nie ... Po drugie NIE WOLNO UCZYĆ KONIA STAWIANIA DĘBA NA ŁYDKĘ DO GALOPU!!!Ponieważ koni an to łydkę morze stawiać dęba...Jak ty tak robisz a koni nie reaguj dobrze to podejrzewam że używasz wodzy i łydki i wtedy staje dęba .Co do zdjęcia to dobrze choć ci łydka trochę do tyłu uciekła ,ale jak na początku to jest naprawdę dobrze.
Po drugie NIE WOLNO UCZYĆ KONIA STAWIANIA DĘBA NA ŁYDKĘ DO GALOPU!!!Ponieważ koni an to łydkę morze stawiać dęba...Jak ty tak robisz a koni nie reaguj dobrze to podejrzewam że używasz wodzy i łydki i wtedy staje dęba .
Łydka musi być, ale bardziej wysunięta do tyłu niż do galopu.
Ja pierdziele ludzie odwalcie się !! Ja mam w dupie wasze opinie !! ; /// Ucze, bo ucze i h*j wam to ! ; /
Kask, kask to moja ochrona i nie musze zawsze w nim jeździć, zwłaszcza, że mam zaufanie do konia i wiem że nic nie zrobi.
Dlaczego wisze na pysku ? - to się tylko tak wydaje, a żeby zadebować muszę jej podnieść głowe.
Dlaczego łydka do tyłu - bo tak sie uczy..
Nic nie wiecie, o mnie i o nas więc poo co tutaj piszecie. Zanim mnie ocenicie, poznajcie mnie ; /
Może skonsultujcie się z psychologiem -wujkiem google, może to wam pomoże zrozumieć dlaczego cięgne lekko za wodze i mam łydke do tyłu.
To, ze mu ufasz to nie znaczy, że nie możecie się wywrócić, a Ty możesz sobie rozbić głowę nie mając kasku :) Ale przecież po co się martwić teraz... najlepiej będzie wtedy jak spadniesz i sobie coś zrobisz, wtedy będzie płacz, a rodzice muszą płacić za nieodpowiedzialność córki :) No a już nie wspominam, że dużo koni po takich wypadkach idzie pod nóż, bo przecież konikowi się ufało, a to że niefortunnie się przewrócił to tylko jego wina a nie jeźdźca, który ciągnął go za ryj :)Powodzenia :D
Ja jestem odpowiedzialna za to co robie i nie musiscie się zaraz wpierdzielać ; / Nie wasza jest to sprawa, a pozatym nie gadacie na temat :] tematem jesy "Jak nauczyc konia dębowania", a nie "Weź mi wmawiaj, że uczenie debowaniaq jest nie okey" ; / Więc dajcie już spokój !!
Sposób w jaki się wypowiadasz, styl oraz nazewnictwo świadczy jednoznacznie o tym, że nie posiadasz żadnej wiedzy na temat koni oraz jeździectwa i na pewno nie dorosłaś jeszcze do samodzielnej pracy z końmi. Moja rada , a zrobisz z nią co zechcesz, poszukaj sobie kulturalnego i doświadczonego trenera, albo zacznij zbierać figurki koni..... Pozdrawiam!!!
Ostatnie dwie wypowiedzi dały jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z "fachowcem" bo przecież jeździ w bardzo dobrych stajniach :) Na pewno też ma najlepszego i najdroższego trenera, więc dajmy spokój z radami bo przecież my do pięt nie dorastamy z umiejętnościami jeździeckimi.
Ostatnie dwie wypowiedzi dały jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z "fachowcem" bo przecież jeździ w bardzo dobrych stajniach :) Na pewno też ma najlepszego i najdroższego trenera, więc dajmy spokój z radami bo przecież my do pięt nie dorastamy z umiejętnościami jeździeckimi.
Lubię to! ;)
wiolas22 - popieram. Znawca jak nic i sarkazmu nawet nie potrafi wyłapać z rozmowy. Samo to że ktoś jeździ i uczy konia nowych rzeczy bez założenia Kasku/ Toczka/ Kaskotoczka wskazuje na brak pewnej ważnej cechy jeźdźca. Zdrowy rozsądek. No ale, przecież ja się nie znam, a natural to głupota. Nieprawdaż? ;)
Ostatnie dwie wypowiedzi dały jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z "fachowcem" bo przecież jeździ w bardzo dobrych stajniach :) Na pewno też ma najlepszego i najdroższego trenera, więc dajmy spokój z radami bo przecież my do pięt nie dorastamy z umiejętnościami jeździeckimi.
No dokładnie :) To juz taki ,,fachowy" jezdziec ,ze nawet kasku nie potrzebuje.
Zgadzam się z poprzedniczkami-KASK to podstawa,tym bardziej,że jak widać na zdjęciu,nie masz zbyt dobrego oparcia w strzemieniu,a równowagę łapiesz na pysku konia.Jakbyś zdjęła kurtkę,to zobaczylibyśmy napięte mięśnie :-) Rozumiem,że przez podniesienie wodzy chcesz wywołać stawanie dęba,ale jak już do tego dojdzie,to ręce powinny wrócić na swoje miejsce żeby koń nie odczuwał dyskomfortu-przecież wykonał sztuczkę,nacisk powinien ustąpić.Poza tym powinnaś bardziej prostować swoją sylwetkę-głowa do góry,plecy równo z szyją konia-wtedy nie zarobisz kolejnego razu w żuchwę przy podskoku :-)I naprawdę nie lekceważ zasad bezpieczeństwa,bo konie to żywe zwierzęta,przede wszystkim bardzo silne.I mimo ogromnego zaufania do swojego pupila należy pamiętać,że ma on kopyta,które przez przypadek mogą trafić w nas.Ale skoro jeździsz w takich wspaniałych stajniach,to na pewno to wiesz.
dębowanie konia?
zwykłe denerwowanie konia i wyrabianie mu złego charakteru. byś potem nie miała pytań - MÓJ KOŃ MNIE GRYZIE I KOPIE,POMOCY,CO MAM ROBIĆ?
no i po co Ci nauka dębu? Dla własnej satysfakcji czy pokazaniu koleżankom, że nie jesteś cienka ? - , - denerwujesz tylko konia! nie rób tego, ludzie, masz własnego konia i jeszcze Ci mało wrażeń ?
jeszcze pomoc - nauka dębu z galopu. CZY WAS, ZA PRZEPROSZENIEM POJE..BAŁO?
to jest niebezpieczne! ty chcesz się zabić dziewczyno czy być kaleką?! Juz na prawdę,jakie pomysły?! Jeszcze dębowanie bez toczka. Już wgl cię pogięło. Pociągnełabyś dalej, koń by zleciał na plecy razem z tobą, zgniótł by cię, doznałabyś urazu kręgosłupa bądź czaszki i albo groziła by ci śmierć,albo WARZYWO,czyli leżenie na łóżku do końca dni i nie ruszania się, nawet obrotu głowy.
nie chce być nie miła,ale jest to wielkie głupstwo! koń straci w końcu do Ciebie zaufanie. A ty możesz sobie coś zrobić,dębowanie to po 1. wyższa szkoła jazdy jak już ktoś MUSI. a po 2. tego się normalnie nie robi, nie chcialabys chyba by twoj kon debowal za kazdym razem jak idziesz jezdzic. moze się tak przyzwyczaić, że jak pociągniesz mocniej za wodze to zamiast się zatrzymać zadębuje ci. ehh, co za ludzie.
Ulus13 - Słuchaj, nie ma co jej mówić, przecież "jeździ w najlepszych stajniach". Nie czytałaś poprzednich odpowiedzi ? ;D. Nie ma co jej tłumaczyć. Nie dotrze. A takie pytania będą. Albo żalenie się na forum, że np. jej rodzice konia sprzedają, bo "zrobił jej krzywdę". Ale żeby w kasku jeździła to nie nauczyli i nie dali zasady. U mnie jest w domu zasada. Ok mam dwa konie, ale mam robić przy nich wszystko. Co do jazdy. Nie mogę jeździć bez toczka. I mi takie coś pasuje... Ale jeśli rozpuszczone dziewczynki dostają konie, to mnie przeraża. Współczuję temu konikowi, który niedługo będzie baaaaaaardzo pozaciągany na pysku i "Groźny i nie do okiełznania".
Kiedyś widziałam o nauce stawania dęba artykuł w listopadowym (2010r.)Koniu Polskim .Jutro jak będę miała więcej czasu to napiszę w skrocie o tym co tam było i jak nauczyć tego konia . osobiście ja bym nie probowała takich sztuczek . Zawsze może coś nie wyjść ,koń się przez to znarowi i nauczy się wspinania jako oznaki buntu .
Kiedyś napisałam na forum taką krótką historyjkę "Nauka konia sztuczek" tam w miarę dokładnie starałam się opisać co się stało z jednym koniem, którego też ktoś próbował uczyć stawać dęba. Więc powodzenia. Szkoda tylko koni. Ja jak stawałam dęba na koniach to one były uczone stawania od pukania w nogi. A jeden umiał też z galopu, ale to już był koń tylko dla instruktorów.
Ja pierdziele ludzie odwalcie się !! Ja mam w dupie wasze opinie !! ; /// Ucze, bo ucze i h*j wam to ! ; /
Kask, kask to moja ochrona i nie musze zawsze w nim jeździć, zwłaszcza, że mam zaufanie do konia i wiem że nic nie zrobi.
Dlaczego wisze na pysku ? - to się tylko tak wydaje, a żeby zadebować muszę jej podnieść głowe.
Dlaczego łydka do tyłu - bo tak sie uczy..
Nic nie wiecie, o mnie i o nas więc poo co tutaj piszecie. Zanim mnie ocenicie, poznajcie mnie ; /
Może skonsultujcie się z psychologiem -wujkiem google, może to wam pomoże zrozumieć dlaczego cięgne lekko za wodze i mam łydke do tyłu.Dokładnie tak, jak powiedziała Oczy Nocy:Skoro nie interesują Cię opinie to dlaczego założyłaś ten wątek?Ja mam tylko taką uwagę:Jak nagradzasz konia jakąś marchewką czy coś to koń może nagle zacząć dębować żeby dostać przysmak i to może być niebezpieczne :/Nic więcej nie mam do powiedzenia, bo jeszcze ktoś zacznie wyzywać...Temat dębowania to, jak widzę, temat kontrowersyjny...
Ja osobiście nie mam nic przeciwko dębowaniu konia jeśli robi to DOŚWIADCZONY JEŹDZIEC! Bo potem mogą byc problemy. Gajkowa robi to na własną odpowiedzialnośc, a jeśli potem będą problemy będziemy tylko mogli powiedziec "a nie mówiliśmy?" ;) Kask to podstawa. Wie o tym każdy dobry jeździec. Bo lepiej dmuchac na zimne. Koń to tylko zwierzę, nie wiadomo co się może zdarzyc. Nawet jeśli mu ufamy. A słownictwo takich ludzi świadczy tylko i wyłącznie o kulturze i wychowaniu. PS To, że jeździsz w dobrych stadninach nie ma tu nic do rzeczy.
po zdjęciu widać że hmm dupa nie jeździec? więcej sprzętu niż talentu? w tym przypadku za dużo dumy, a to sie bardzo źle kończy.
Dokładnie - nie interesują cię opinie ludzi którzy próbują cię ostrzec? Sama sobie szkodzisz. Chciałabym zobaczyć tą parę za kilka lat. Przy takim szkoleniu konia... będzie na co popatrzeć
A propos kasku - szkoda gadać... to podstawa.
Tak poza tym wydaje mi się i to dość mocno że figura ujeżdżenia "szkoły nad ziemią" w kótrej koń unosi obydwie przednie kończyny to lewada ( w sumie są dwie lewada i coś jeszcze różnią się tym jak mocno ugięte są zadnie nogi) a stawanie dęba to jeden z narowów i nie należy jego konia uczyć :P przepraszam za czepianie się takich szczegółów jak nazwa ale to dla ścisłości :)
nie wiem czy otworzy się to zdjecie (nie jest moje) ale widać na nim że jeździec musi być w równowadze z koniem bo inaczej stanie sie to niebezpieczne. Jeśli koń nauczy się to robić "wyżej" tamta dziewczyna może go przeważyć i dowidzenia...
Wybaczcie że sie tak rozpisałam ale poczułam wenę :P
Aktualnie uczę dwa konie stawać dęba. Z narowów robię sztuczki. Ale zawsze mam kask. Można przecież polecieć do tyłu i wtedy masakra. Mój kolega ze stajni kiedyś w terenie bez toczka spadł gdy koń mu stanął dęba i miał wstrząśnienie mózgu.Gdy chcę stanąć dęba z koniem delikatnie przykładam bat w okolicach ogona, by zmniejszyć ryzyko, że stanie dęba komuś niedoświadczonemu na bata. Wtedy ściągam lekko wodzę i już. Oczywiście podkreślam, że moje "delikatne przyłożenie bata" to nie bicie ile wlezie. Co do Twojej techniki, mają rację, wisisz na wodzach. Wygląda to tak, że trzymasz się na koniu dzięki wodzom. Założę się, że gdyby zabrali ci wodze spadłabyś za zad. Gdy stajesz dęba, poluzuj trochę wodze i nie ciągnij tak konia za pysk, bo ci siądzie na zadzie. Przy stawaniu dęba można lekko przytrzymać się za szyję.
Ostatnie dwie wypowiedzi dały jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z "fachowcem" bo przecież jeździ w bardzo dobrych stajniach :) Na pewno też ma najlepszego i najdroższego trenera, więc dajmy spokój z radami bo przecież my do pięt nie dorastamy z umiejętnościami jeździeckimi.Lubię to! i racja sarkazmu wyłapać nie potrafi ;]
dęba może nauczyć każdy konia w taki czy inny sposób ale nauczenie go aby robił to na komendę to wtedy się coś osiągniemoim zdaniem to jest kompletnie nie potrzebne, dużo ludzi uczy tego swoje konie żeby się pochwalić na portalach internetowych że coś takiego robią.. Chore i tylko denerwuje konia.
Szczerze?wszyscy macie rację!1. Po co zakładałaś wątek skoro nie chcesz odpowiedzi?2. Kask to PODSTAWA (w niektórych stajniach/stadninach bez kasku/toczka nie można wejść do stajni [budynku], a to że go nie nosisz i w stadninie tego nie wymagają potwierdza to jakie są "dobre".3. po co Ci nauczenie konia stawania dęba? 4. Niektórzy mówią że im więcej przekleństw tym niższy iloraz inteligencji.5. sądząc po twoim słownictwie na pewno nie jesteś odpowiedzialna.6. Pisząc że "Może skonsultujcie się z psychologiem -wujkiem google, może to wam
pomoże zrozumieć dlaczego cięgne lekko za wodze i mam łydke do tyłu."To raczej Tobie przydał by się psycholog.
Przeczytałam większośc wypowiedzi moich poprzedników i stwierdzam,że nauka dębowania jest okej,jeśli potrafisz jeździć świetnie i znasz się na koniach. W sumie to nawet nie potrafię zrozumieć po co tak właściwie uczysz tego konia dębowania. Czy mogłabyś mi to wytłumaczyć,dlaczego to robisz? Tak naprawdę ja nie widzę potrzeby uczenia własnego rumaka wspinania się,ale ja się nie znam,nie jestem takim "fachowcem" jak ty! xD Nie wiem jak inni,ale dla mnie,bezpieczeństwo jest najważniejsze! Kask to podstawa,ewentualnie kamizelka ochronna lub tzw. żółw. Ale skoro jeździsz w tak zajebistych stajniach to rób co chcesz. Nie wiem,gdzie dokładnie jeździsz,ale u mnie w stadninie jest tak,że jeźdźcy,którzy nie skończyli osiemnastu lat muszą jeździć w kaskach! Nawet w szkółkach niezależnie czy to sportowych czy rekreacyjnych musisz mieć kask,bo jeśli nie,to ci instruktor czy trener na konia nie pozwoli wsiąść! A tak w ogóle to chyba gdzieś w przepisach PZJ jest coś o jeździe w kaskach,przynajmniej mi się tak wydaje,ale nie wiem czy mówię dobrze. W dodatku,jeśli już tak wszyscy mówią o nakryciu ochronnym głowy to widać w jakich "świetnych" stadninach jeździsz! xD Hahahahahahaha! Wyciągnęłam wnioski i teraz każdy zobaczy jakie nam głupoty wciskasz. Ale powodzenia w nauce! Nie życzę ci źle,ale powinnaś zlecieć z tego konia i wtedy może zrozumiesz co my,wszyscy ci mówimy! Ja się nie czepiam,ale piszę jak jest! I tylko mi tu nie pisz,że ja taka czy owaka,bo ze mną lepiej nie zadzierać!
A właściwie dlaczego Gajkowa się nie odzywasz. Założyłaś wątek i gdzie Cię wcięło? Czyżbyś poszła po rozum do głowy...
Proponuję posłuchania wszystkich tych, którzy odradzają Ci tego durnowatego pomysłu z dębowaniem.
Kurcze, a ja myślałam, że koniarze są w miarę kulturalni. Nie chodzi o to, że przekleństwa nie można powiedzieć (każdemu się to chyba zdarza), ale tak się wyrażać na forum! Pierwszy raz spotkałam się z taką dyskusją na galopuje.pl i normalnie mnie zamurowało. A co do tego idiotycznego pomysłu, to nie chcę Cię obrażać dziewczyno, w końcu Cię nie znam, ale z postów wynika, że nie za bardzo znasz się na rzeczy. Uczenie konia tak niebezpiecznej sztuczki jaką jest lewada (nie stawanie dęba!) kierując się poradami nie zawsze doświadczonych jeźdźców (proszę o wybaczenie, nie mówię o nikim konkretnym, to tylko uogólnienie) może mieć (i zwykle ma) tragiczne skutki. Nie radzę ci robić tego na własną rękę-nie opanujesz póżniej wierzchowca. Zawsze łatwiej nauczyć niż oduczyć. A argument, że bierzesz odpowiedzialność na siebie świadczy o twojej nieodpowiedzialności. Bo co zrobisz, kiedy już zniszczysz zwierzakowi życie? Sprzedasz na rzeź? Nie ciebie mi żal, tylko konia.
Wiem, że tym wpisem zepsuję charakter poprzedniego, ale taka już jestem i nic na to nie poradzę. Wcześniejszy post zabrzmiał dość brutalnie i przepraszam gajkowa. Naprawdę, moim jedynym celem nie jest dręczenie ludzi, ale obrona zwierząt na różne sposoby np. przez uświadamianie ludziom, że przez ich zachowanie mogą cierpieć inne istoty. Dlatego, choć nie wiem czy jeszcze to czytasz, wierzę, że miałaś dobre intencje i zastanowisz się na problemem.
Witajcie ! Założyłam ten wątek, aby dowiedziec się jak można w prosty sposób nauczyć swojego pupila stawanie dęba, a inaczej > wspinania się. Z ziemi jak i z grzbietu. Bardzo prosze o pomoc ! PROSZE NIE PISAĆ, ŻE STWIERZEŃ: "WYBIJ TO SOBIE Z GŁOWY" ITD. !!! Wiem co robie i jestem za to odpowiedzialna. ; ]
jeśli koń jest dobrze ujeżdzony to powinno poskutkować: Mocna łydka na galop i przytrzymanie wodzy ;) [nie trzymanie, tylko tak jakby "podciagnięcie" głowy konia do góry, aby się wspiął ] Tylko nie ciągnij go mocno za wodze, bo może upaść na plecy ;) Koń powinien załapać o co Ci chodzi ;) Jest filmik na you tube jak Pani uczy wspinania się swojego fryza ;) możesz poszukać ;)
Na padoku to widziałam, że można batem uderzyć w ziemię lub pomachać przed nogami konia. Ale to jest straszne :P Koń się męczy, ma stracha i może coś mu się stać...
Hmm... Fajne sposoby ! Spróbuję jutro ! :D Dziekuję !!
Karolla- koń Ci nie zadębuje z galopu. Ludzie zanim coś napiszecie to pomyślcie, jeśli nie macie o tym pojęcia wtedy taka gajkowa tak zrobi i prędzej się jej coś stanie niż koń zadębuje. Warto tutaj też napisać, że jeśli raz koniu pozwolisz zadębować w siodle to wtedy on będzie mógł to wykorzystywać przeciwko Tobie w ciągu jazdy, a to może zrobić się już niebezpieczne, wtedy trudno konia jest tego oduczyć. Jeśli już na prawdę chcesz aby koń Ci zadębował to najpierw naucz konia palcatem (stukaj go nim po pęcinie) podnosić jedną nogę. Jak juz się nauczy, to poproś o podniesienie obu nóg na raz.
Dragonowa, czytaj ze zrozumieniem. zobacz filmik na you tube. Koń jej nie zadębuje, jak będzie chciała zagalopować, ponieważ podczas łydki na galop masz inną postawę i oczywiście nie ciągniesz konia za głowę do góry.
Karolla - nie oejrzałam filmu bo komp mi za wolno chodzi ale ten fryz pewnie już nie raz dębował. A Gajkowa chce konia dopiero tego nauczyć i jej koń pewnie nie będzie wiedział o co chodzi, więc chyba najlepiej jest zacząć to z ziemi ?
Ludzie spokojnie ! Tylko sie nie kłócić ! Ja już mojego konia nauczyłam dęba :) Wychodzi nam to super. A konia nauczyłam ze stój, bo z galopu na pewno by nie wyszło :) Zobaczcie sobie tutaj :
nie kłóce się! ja np.dzisiaj ćwiczyłam z Bankierem stawanie dęba i wiecie jak? ;> uderzałam batem przed kopytami [mój koń nie boi się nbata] czasami podskakiwałam i podnosiłam ręcę do góry. I zaczął mini dębować, ale to już coś ;)
uderzenie batem przed kopytami to bardzo dobry sposób, oczywiście jeśli koń był "odczulany" na baty, ale nie wszystkie konie mogą ten sposób załapać:)
Ja narazie ćwicze z siodła i jak na tak krótki czas, to pieknie jej to wychodzi ! Dzisiaj mi tak stanęła, że dostałam w szyjo-żuchwę i normalnie debowała metr od ziemi :O Narazie nie chce uczyć z ziemi, bo może to się stać niekontrolowane ...
Nielogiczne jest to że uczysz konia pomocy na dęby nie ćwicząc na początku ziemi ponieważ z ziemi można zawsze się wycofać a z siodła nie ... Po drugie NIE WOLNO UCZYĆ KONIA STAWIANIA DĘBA NA ŁYDKĘ DO GALOPU!!!Ponieważ koni an to łydkę morze stawiać dęba...Jak ty tak robisz a koni nie reaguj dobrze to podejrzewam że używasz wodzy i łydki i wtedy staje dęba .Co do zdjęcia to dobrze choć ci łydka trochę do tyłu uciekła ,ale jak na początku to jest naprawdę dobrze.
Po drugie NIE WOLNO UCZYĆ KONIA STAWIANIA DĘBA NA ŁYDKĘ DO GALOPU!!!Ponieważ koni an to łydkę morze stawiać dęba...Jak ty tak robisz a koni nie reaguj dobrze to podejrzewam że używasz wodzy i łydki i wtedy staje dęba . Łydka musi być, ale bardziej wysunięta do tyłu niż do galopu.
Co to zdjęcia-dziewczyno, wisisz mu na wodzach! Pysk sobie porani jak nic!
Proszę, wytłumacz mi. Dlaczego uczysz konia dębowania?!
no i kask dziewczyno ! Mi jak D. zadębował, to wywrółcił się ze mną do tyłu, gdyby nie kask pewnie znowu bym wylądowała w szpitalu.
Ja pierdziele ludzie odwalcie się !! Ja mam w dupie wasze opinie !! ; /// Ucze, bo ucze i h*j wam to ! ; / Kask, kask to moja ochrona i nie musze zawsze w nim jeździć, zwłaszcza, że mam zaufanie do konia i wiem że nic nie zrobi. Dlaczego wisze na pysku ? - to się tylko tak wydaje, a żeby zadebować muszę jej podnieść głowe. Dlaczego łydka do tyłu - bo tak sie uczy.. Nic nie wiecie, o mnie i o nas więc poo co tutaj piszecie. Zanim mnie ocenicie, poznajcie mnie ; / Może skonsultujcie się z psychologiem -wujkiem google, może to wam pomoże zrozumieć dlaczego cięgne lekko za wodze i mam łydke do tyłu.
To, ze mu ufasz to nie znaczy, że nie możecie się wywrócić, a Ty możesz sobie rozbić głowę nie mając kasku :) Ale przecież po co się martwić teraz... najlepiej będzie wtedy jak spadniesz i sobie coś zrobisz, wtedy będzie płacz, a rodzice muszą płacić za nieodpowiedzialność córki :) No a już nie wspominam, że dużo koni po takich wypadkach idzie pod nóż, bo przecież konikowi się ufało, a to że niefortunnie się przewrócił to tylko jego wina a nie jeźdźca, który ciągnął go za ryj :)Powodzenia :D
Ja jestem odpowiedzialna za to co robie i nie musiscie się zaraz wpierdzielać ; / Nie wasza jest to sprawa, a pozatym nie gadacie na temat :] tematem jesy "Jak nauczyc konia dębowania", a nie "Weź mi wmawiaj, że uczenie debowaniaq jest nie okey" ; / Więc dajcie już spokój !!
Sposób w jaki się wypowiadasz, styl oraz nazewnictwo świadczy jednoznacznie o tym, że nie posiadasz żadnej wiedzy na temat koni oraz jeździectwa i na pewno nie dorosłaś jeszcze do samodzielnej pracy z końmi. Moja rada , a zrobisz z nią co zechcesz, poszukaj sobie kulturalnego i doświadczonego trenera, albo zacznij zbierać figurki koni..... Pozdrawiam!!!
A co ty możesz wiedzieć. Na pewno wiem więcej od Ciebie, bo jeżdżę w bardzo dobrych stajniach.
A i ty na pewnoe masz już mnóstwo figurek :):)
Ostatnie dwie wypowiedzi dały jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z "fachowcem" bo przecież jeździ w bardzo dobrych stajniach :) Na pewno też ma najlepszego i najdroższego trenera, więc dajmy spokój z radami bo przecież my do pięt nie dorastamy z umiejętnościami jeździeckimi.
Ostatnie dwie wypowiedzi dały jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z "fachowcem" bo przecież jeździ w bardzo dobrych stajniach :) Na pewno też ma najlepszego i najdroższego trenera, więc dajmy spokój z radami bo przecież my do pięt nie dorastamy z umiejętnościami jeździeckimi. Lubię to! ;)
nom ;]
wiolas22 - popieram. Znawca jak nic i sarkazmu nawet nie potrafi wyłapać z rozmowy. Samo to że ktoś jeździ i uczy konia nowych rzeczy bez założenia Kasku/ Toczka/ Kaskotoczka wskazuje na brak pewnej ważnej cechy jeźdźca. Zdrowy rozsądek. No ale, przecież ja się nie znam, a natural to głupota. Nieprawdaż? ;)
Ostatnie dwie wypowiedzi dały jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z "fachowcem" bo przecież jeździ w bardzo dobrych stajniach :) Na pewno też ma najlepszego i najdroższego trenera, więc dajmy spokój z radami bo przecież my do pięt nie dorastamy z umiejętnościami jeździeckimi. No dokładnie :) To juz taki ,,fachowy" jezdziec ,ze nawet kasku nie potrzebuje.
Zgadzam się z poprzedniczkami-KASK to podstawa,tym bardziej,że jak widać na zdjęciu,nie masz zbyt dobrego oparcia w strzemieniu,a równowagę łapiesz na pysku konia.Jakbyś zdjęła kurtkę,to zobaczylibyśmy napięte mięśnie :-) Rozumiem,że przez podniesienie wodzy chcesz wywołać stawanie dęba,ale jak już do tego dojdzie,to ręce powinny wrócić na swoje miejsce żeby koń nie odczuwał dyskomfortu-przecież wykonał sztuczkę,nacisk powinien ustąpić.Poza tym powinnaś bardziej prostować swoją sylwetkę-głowa do góry,plecy równo z szyją konia-wtedy nie zarobisz kolejnego razu w żuchwę przy podskoku :-)I naprawdę nie lekceważ zasad bezpieczeństwa,bo konie to żywe zwierzęta,przede wszystkim bardzo silne.I mimo ogromnego zaufania do swojego pupila należy pamiętać,że ma on kopyta,które przez przypadek mogą trafić w nas.Ale skoro jeździsz w takich wspaniałych stajniach,to na pewno to wiesz.
dębowanie konia? zwykłe denerwowanie konia i wyrabianie mu złego charakteru. byś potem nie miała pytań - MÓJ KOŃ MNIE GRYZIE I KOPIE,POMOCY,CO MAM ROBIĆ? no i po co Ci nauka dębu? Dla własnej satysfakcji czy pokazaniu koleżankom, że nie jesteś cienka ? - , - denerwujesz tylko konia! nie rób tego, ludzie, masz własnego konia i jeszcze Ci mało wrażeń ? jeszcze pomoc - nauka dębu z galopu. CZY WAS, ZA PRZEPROSZENIEM POJE..BAŁO? to jest niebezpieczne! ty chcesz się zabić dziewczyno czy być kaleką?! Juz na prawdę,jakie pomysły?! Jeszcze dębowanie bez toczka. Już wgl cię pogięło. Pociągnełabyś dalej, koń by zleciał na plecy razem z tobą, zgniótł by cię, doznałabyś urazu kręgosłupa bądź czaszki i albo groziła by ci śmierć,albo WARZYWO,czyli leżenie na łóżku do końca dni i nie ruszania się, nawet obrotu głowy. nie chce być nie miła,ale jest to wielkie głupstwo! koń straci w końcu do Ciebie zaufanie. A ty możesz sobie coś zrobić,dębowanie to po 1. wyższa szkoła jazdy jak już ktoś MUSI. a po 2. tego się normalnie nie robi, nie chcialabys chyba by twoj kon debowal za kazdym razem jak idziesz jezdzic. moze się tak przyzwyczaić, że jak pociągniesz mocniej za wodze to zamiast się zatrzymać zadębuje ci. ehh, co za ludzie.
Ulus13 - Słuchaj, nie ma co jej mówić, przecież "jeździ w najlepszych stajniach". Nie czytałaś poprzednich odpowiedzi ? ;D. Nie ma co jej tłumaczyć. Nie dotrze. A takie pytania będą. Albo żalenie się na forum, że np. jej rodzice konia sprzedają, bo "zrobił jej krzywdę". Ale żeby w kasku jeździła to nie nauczyli i nie dali zasady. U mnie jest w domu zasada. Ok mam dwa konie, ale mam robić przy nich wszystko. Co do jazdy. Nie mogę jeździć bez toczka. I mi takie coś pasuje... Ale jeśli rozpuszczone dziewczynki dostają konie, to mnie przeraża. Współczuję temu konikowi, który niedługo będzie baaaaaaardzo pozaciągany na pysku i "Groźny i nie do okiełznania".
Kiedyś widziałam o nauce stawania dęba artykuł w listopadowym (2010r.)Koniu Polskim .Jutro jak będę miała więcej czasu to napiszę w skrocie o tym co tam było i jak nauczyć tego konia . osobiście ja bym nie probowała takich sztuczek . Zawsze może coś nie wyjść ,koń się przez to znarowi i nauczy się wspinania jako oznaki buntu .
Kiedyś napisałam na forum taką krótką historyjkę "Nauka konia sztuczek" tam w miarę dokładnie starałam się opisać co się stało z jednym koniem, którego też ktoś próbował uczyć stawać dęba. Więc powodzenia. Szkoda tylko koni. Ja jak stawałam dęba na koniach to one były uczone stawania od pukania w nogi. A jeden umiał też z galopu, ale to już był koń tylko dla instruktorów.
A i w sumie zapomniałam napisać tego co najbardziej mnie zaciekawiło:)Skoro nie interesują Cię opinie ludzi z forum to po co zakładasz temat?
Ja pierdziele ludzie odwalcie się !! Ja mam w dupie wasze opinie !! ; /// Ucze, bo ucze i h*j wam to ! ; / Kask, kask to moja ochrona i nie musze zawsze w nim jeździć, zwłaszcza, że mam zaufanie do konia i wiem że nic nie zrobi. Dlaczego wisze na pysku ? - to się tylko tak wydaje, a żeby zadebować muszę jej podnieść głowe. Dlaczego łydka do tyłu - bo tak sie uczy.. Nic nie wiecie, o mnie i o nas więc poo co tutaj piszecie. Zanim mnie ocenicie, poznajcie mnie ; / Może skonsultujcie się z psychologiem -wujkiem google, może to wam pomoże zrozumieć dlaczego cięgne lekko za wodze i mam łydke do tyłu.Dokładnie tak, jak powiedziała Oczy Nocy:Skoro nie interesują Cię opinie to dlaczego założyłaś ten wątek?Ja mam tylko taką uwagę:Jak nagradzasz konia jakąś marchewką czy coś to koń może nagle zacząć dębować żeby dostać przysmak i to może być niebezpieczne :/Nic więcej nie mam do powiedzenia, bo jeszcze ktoś zacznie wyzywać...Temat dębowania to, jak widzę, temat kontrowersyjny...
Ja osobiście nie mam nic przeciwko dębowaniu konia jeśli robi to DOŚWIADCZONY JEŹDZIEC! Bo potem mogą byc problemy. Gajkowa robi to na własną odpowiedzialnośc, a jeśli potem będą problemy będziemy tylko mogli powiedziec "a nie mówiliśmy?" ;) Kask to podstawa. Wie o tym każdy dobry jeździec. Bo lepiej dmuchac na zimne. Koń to tylko zwierzę, nie wiadomo co się może zdarzyc. Nawet jeśli mu ufamy. A słownictwo takich ludzi świadczy tylko i wyłącznie o kulturze i wychowaniu. PS To, że jeździsz w dobrych stadninach nie ma tu nic do rzeczy.
no tak, profesjonaliści wiedzą najlepiej ;DD
po zdjęciu widać że hmm dupa nie jeździec? więcej sprzętu niż talentu? w tym przypadku za dużo dumy, a to sie bardzo źle kończy. Dokładnie - nie interesują cię opinie ludzi którzy próbują cię ostrzec? Sama sobie szkodzisz. Chciałabym zobaczyć tą parę za kilka lat. Przy takim szkoleniu konia... będzie na co popatrzeć A propos kasku - szkoda gadać... to podstawa. Tak poza tym wydaje mi się i to dość mocno że figura ujeżdżenia "szkoły nad ziemią" w kótrej koń unosi obydwie przednie kończyny to lewada ( w sumie są dwie lewada i coś jeszcze różnią się tym jak mocno ugięte są zadnie nogi) a stawanie dęba to jeden z narowów i nie należy jego konia uczyć :P przepraszam za czepianie się takich szczegółów jak nazwa ale to dla ścisłości :) nie wiem czy otworzy się to zdjecie (nie jest moje) ale widać na nim że jeździec musi być w równowadze z koniem bo inaczej stanie sie to niebezpieczne. Jeśli koń nauczy się to robić "wyżej" tamta dziewczyna może go przeważyć i dowidzenia... Wybaczcie że sie tak rozpisałam ale poczułam wenę :P
Aktualnie uczę dwa konie stawać dęba. Z narowów robię sztuczki. Ale zawsze mam kask. Można przecież polecieć do tyłu i wtedy masakra. Mój kolega ze stajni kiedyś w terenie bez toczka spadł gdy koń mu stanął dęba i miał wstrząśnienie mózgu.Gdy chcę stanąć dęba z koniem delikatnie przykładam bat w okolicach ogona, by zmniejszyć ryzyko, że stanie dęba komuś niedoświadczonemu na bata. Wtedy ściągam lekko wodzę i już. Oczywiście podkreślam, że moje "delikatne przyłożenie bata" to nie bicie ile wlezie. Co do Twojej techniki, mają rację, wisisz na wodzach. Wygląda to tak, że trzymasz się na koniu dzięki wodzom. Założę się, że gdyby zabrali ci wodze spadłabyś za zad. Gdy stajesz dęba, poluzuj trochę wodze i nie ciągnij tak konia za pysk, bo ci siądzie na zadzie. Przy stawaniu dęba można lekko przytrzymać się za szyję.
Ostatnie dwie wypowiedzi dały jasno do zrozumienia że mamy do czynienia z "fachowcem" bo przecież jeździ w bardzo dobrych stajniach :) Na pewno też ma najlepszego i najdroższego trenera, więc dajmy spokój z radami bo przecież my do pięt nie dorastamy z umiejętnościami jeździeckimi.Lubię to! i racja sarkazmu wyłapać nie potrafi ;]
dęba może nauczyć każdy konia w taki czy inny sposób ale nauczenie go aby robił to na komendę to wtedy się coś osiągniemoim zdaniem to jest kompletnie nie potrzebne, dużo ludzi uczy tego swoje konie żeby się pochwalić na portalach internetowych że coś takiego robią.. Chore i tylko denerwuje konia.
Szczerze?wszyscy macie rację!1. Po co zakładałaś wątek skoro nie chcesz odpowiedzi?2. Kask to PODSTAWA (w niektórych stajniach/stadninach bez kasku/toczka nie można wejść do stajni [budynku], a to że go nie nosisz i w stadninie tego nie wymagają potwierdza to jakie są "dobre".3. po co Ci nauczenie konia stawania dęba? 4. Niektórzy mówią że im więcej przekleństw tym niższy iloraz inteligencji.5. sądząc po twoim słownictwie na pewno nie jesteś odpowiedzialna.6. Pisząc że "Może skonsultujcie się z psychologiem -wujkiem google, może to wam pomoże zrozumieć dlaczego cięgne lekko za wodze i mam łydke do tyłu."To raczej Tobie przydał by się psycholog.
Przeczytałam większośc wypowiedzi moich poprzedników i stwierdzam,że nauka dębowania jest okej,jeśli potrafisz jeździć świetnie i znasz się na koniach. W sumie to nawet nie potrafię zrozumieć po co tak właściwie uczysz tego konia dębowania. Czy mogłabyś mi to wytłumaczyć,dlaczego to robisz? Tak naprawdę ja nie widzę potrzeby uczenia własnego rumaka wspinania się,ale ja się nie znam,nie jestem takim "fachowcem" jak ty! xD Nie wiem jak inni,ale dla mnie,bezpieczeństwo jest najważniejsze! Kask to podstawa,ewentualnie kamizelka ochronna lub tzw. żółw. Ale skoro jeździsz w tak zajebistych stajniach to rób co chcesz. Nie wiem,gdzie dokładnie jeździsz,ale u mnie w stadninie jest tak,że jeźdźcy,którzy nie skończyli osiemnastu lat muszą jeździć w kaskach! Nawet w szkółkach niezależnie czy to sportowych czy rekreacyjnych musisz mieć kask,bo jeśli nie,to ci instruktor czy trener na konia nie pozwoli wsiąść! A tak w ogóle to chyba gdzieś w przepisach PZJ jest coś o jeździe w kaskach,przynajmniej mi się tak wydaje,ale nie wiem czy mówię dobrze. W dodatku,jeśli już tak wszyscy mówią o nakryciu ochronnym głowy to widać w jakich "świetnych" stadninach jeździsz! xD Hahahahahahaha! Wyciągnęłam wnioski i teraz każdy zobaczy jakie nam głupoty wciskasz. Ale powodzenia w nauce! Nie życzę ci źle,ale powinnaś zlecieć z tego konia i wtedy może zrozumiesz co my,wszyscy ci mówimy! Ja się nie czepiam,ale piszę jak jest! I tylko mi tu nie pisz,że ja taka czy owaka,bo ze mną lepiej nie zadzierać!
soczkowaty-tu chyba nawet jej psycholog nie pomoże,a jedynie psychiatra.! :D xD
A właściwie dlaczego Gajkowa się nie odzywasz. Założyłaś wątek i gdzie Cię wcięło? Czyżbyś poszła po rozum do głowy... Proponuję posłuchania wszystkich tych, którzy odradzają Ci tego durnowatego pomysłu z dębowaniem.
Kurcze, a ja myślałam, że koniarze są w miarę kulturalni. Nie chodzi o to, że przekleństwa nie można powiedzieć (każdemu się to chyba zdarza), ale tak się wyrażać na forum! Pierwszy raz spotkałam się z taką dyskusją na galopuje.pl i normalnie mnie zamurowało. A co do tego idiotycznego pomysłu, to nie chcę Cię obrażać dziewczyno, w końcu Cię nie znam, ale z postów wynika, że nie za bardzo znasz się na rzeczy. Uczenie konia tak niebezpiecznej sztuczki jaką jest lewada (nie stawanie dęba!) kierując się poradami nie zawsze doświadczonych jeźdźców (proszę o wybaczenie, nie mówię o nikim konkretnym, to tylko uogólnienie) może mieć (i zwykle ma) tragiczne skutki. Nie radzę ci robić tego na własną rękę-nie opanujesz póżniej wierzchowca. Zawsze łatwiej nauczyć niż oduczyć. A argument, że bierzesz odpowiedzialność na siebie świadczy o twojej nieodpowiedzialności. Bo co zrobisz, kiedy już zniszczysz zwierzakowi życie? Sprzedasz na rzeź? Nie ciebie mi żal, tylko konia.
Wiem, że tym wpisem zepsuję charakter poprzedniego, ale taka już jestem i nic na to nie poradzę. Wcześniejszy post zabrzmiał dość brutalnie i przepraszam gajkowa. Naprawdę, moim jedynym celem nie jest dręczenie ludzi, ale obrona zwierząt na różne sposoby np. przez uświadamianie ludziom, że przez ich zachowanie mogą cierpieć inne istoty. Dlatego, choć nie wiem czy jeszcze to czytasz, wierzę, że miałaś dobre intencje i zastanowisz się na problemem.