Reklama
  • superhorsepl2011-07-16 00:25:56

    A więc wpadłem na pomysł takiego tematu jak widać wyżej :).O co chodzi ? Będę zadawał pytania o konkretne elementy trenowania koni, trenowania jazdy konnej, będziecie mogli odpowiadać na te pytania, dyskutować i jeśli nie będzie satysfakcjonującej odpowiedzi to ja ją podam, a jeśli Wasze rozwiązanie problemu będzie lepsze to w ten sposób razem sobie pomożemy :). Ok. A więc pytanie nr 1. W sumie taka prosta sprawa, ale bardzo przydatna.Zapewne często się Wam zdarzało, że jedziecie na koniu, skręcacie w lewo, a on mimo że idzie w lewo to głowę niesie prosto niczym cyborg albo wygina ją w prawo. Jak zrobić to, aby koń wygiął głowę we właściwym kierunku i o właściwy kąt ? 

  • koniga 2011-07-16 09:52:54

    Wewnętrzną wodze lekko napiąć, zewnętrzna  poluźnić.Należy także przycisnąć wewnętrzną łydkę do boku konia.

  • wiolas22 2011-07-16 10:58:58

    To zewnętrzna wodza ma być napięta a wewnętrzną dajemy pulsacyjne sygnały + do tego łydka żeby koń się wygiął w odpowiednią stronę.

  • superhorsepl 2011-07-16 11:12:24

    W sumie to pytanie polegało nie na tym, że koń ma mi skręcić w lewo lub też w prawo ale że ma tam wygiąć głowę. Czyli to jak zrobimy wodzami to nie robi, bo koń może iść w prawo, wyginając głowę w lewą stronę. Odpowiedź prawidłowa to faktycznie łydka wewnętrzna. Ale najlepszy efekt uzyskamy, jeśli weźmiemy wewnętrzną łydkę i przy popręgu delikatnie piętą podciągniemy ją do góry. No jeśli koń nie reaguje to oczywiście mniej delikatnie :P Na dodatek jak chcecie możecie to poćwiczyć na swoich koniach w ten sposób, że koń sobie idzie prosto i załóżmy rozgląda się na lewą stronę, jak tak zareagujecie, nie używając wodzy, to koń powinien iść prosto a głowę skręcić w prawo. Oczywiście nie skręci o 90 stopni w prawo :D, lecz skręci o taki łuk o jaki powinien skręcić, gdybyśmy jechali w daną stronę :P. Ogólnie bardzo fajną sprawą jest działać na pewne reakcje konia jadąc prosto i widzieć jak poszczególne elementy działają :)Teraz może kolejne pytanie :D, bo tutaj odpowiedzi i tak by były raczej podobne. A MIANOWICIE. CO ZROBIĆ ŻEBY KOŃ SIĘ GANASZOWAŁ (JEŚLI CHODZI O KLASYKĘ) LUB NIÓSŁ SPOKOJNIE ROZLUŹNIONĄ GŁOWĘ, CZYLI USZY RÓWNO Z KŁĘBEM (JEŚLI CHODZI O WESTERN) ? 

  • Reklama
  • redakcja 2011-07-16 15:35:43

    hmmm...lekko . !!! no nie wiem jak to ująć może być pociągamy . ? no dobra niech więc będzie to         !!! lekki !!! pociągnięcie wodzy prawej i lewej na przemian i praca dosiadem...:)tyle chyba . !tylko nie mówić,że napisałam pociągać . ! no słów mi zabrakło dlatego tak napisałam ...:Da zresztą mamy wakacje to nikt nie powinien się przyczepić . !;)

  • redakcja 2011-07-16 15:37:52

    hmmm...lekko . !!! no nie wiem jak to ująć może być pociągamy . ? no dobra niech więc będzie to         !!! lekki !!! pociągnięcie wodzy prawej i lewej na przemian i praca dosiadem...:)tyle chyba . !tylko nie mówić,że napisałam pociągać . ! no słów mi zabrakło dlatego tak napisałam ...:Da zresztą mamy wakacje to nikt nie powinien się przyczepić . !;)a nie bo jeszcze chyba łydki tak samo jak wodze ... !:)no teraz to wszystko  .  !

  • superhorsepl 2011-07-16 15:52:41

    że jak ? odpowiadasz na pierwsze pytanie czy na drugie ? I o jakim stylu piszesz ? Bo jeśli o klasyce i ganaszowaniu konia to ŹLE, jeśli chodzi o West to w sumie też źle :P !

  • superhorsepl 2011-07-16 15:53:42

    aha, a dosiadem to jak chcesz pracować ? usiąść na uszach żeby schylił głowę ? ;d Wtedy mi się wydaje że zniży do ziemi i nie będziesz już siedziała na koniu :D.Próbujcie dalej w końcu do odważnych świat należy :P .

  • Reklama
  • Karina83 2011-07-16 21:09:14

    hm...dwa różne style jazdy-w stylu klasycznym jazda jest na większym kontakcie,wodze praktycznie zawsze są lekko napięte(ale nie tyle,żeby konisko ciągnąć!),a w westernie koń idzie można by powiedzieć na pełnym luzie,wodze sobie po prostu zwisają.Nawet skręcanie jest inne-bo w klasycznym działają łydki i wodze,a w westernie jeździec dodatkowo wystawia nogę,w tę stronę,w którą koń ma skręcić.Wodze też tu działają inaczej.Więc jak zganaszować konia?W klasyce to dawanie łydki i jednoczesne ściąganie wodzy.Odpowiednie ustawienie głowy konia lekko za lub przed pionem.Ale nic nam to nie da,jeżeli koń nie jest nauczony zebrania,podstawiania zadu.Wtedy dopiero obrazek jest pełen :-)Ale w westernie?No cóż... może po prostu pościć wodze i czekać,aż koń się rozluźni?W obu stylach koń musi być wygimnastykowany,rozluźniony,żeby taka postawa była dla niego naturalna.

  • superhorsepl 2011-07-16 22:09:40

    Wiem że są to inne style jazdy dlatego napisałem ganasz i rozluźnienie. Rozluźnienie w wescie, ganasz w klasyce. Oba te stany można osiągnąć tym samym działaniem. Nie pytam się o to jak uczyć konia ganaszowania czy rozluźnienia, lecz jak zganaszować konia lub rozluźnić który już chodzi w tym stylu dobrze. Tzn konie w stylu western które są bardzo dobrze zajeżdżone, rozluźniają się jak tylko jeździec wsiądzie, a ja jeżdżę na koniu który początkowo miał z tym problem, a wyrobiłem go tak, że jak przy nim stoję to od razu idzie głowa na dół, jak go zostawię na środku ujeżdżalni i idę poprawiać drągi koń nawet nie drgnie, tylko stoi i czeka z głową opuszczoną i czeka na sygnały, ale taki respekt się uzyskuje głównie przez pracę z ziemi. Wbrew pozorom ganaszowanie w klasyce nie równa się z żadnym ciąganiem za wodze, nawet delikatnym. Mało tego dobrze zajeżdżonego konia w klasyce można zganaszować nawet na luźnych wodzach :P 

  • Karina83 2011-07-16 22:20:02

    No to jak zganaszować konia w klasyce na luźnych wodzach? Dotąd się za to nie brałam, bo niektóre metody wydawały mi się hm...no może nie brutalne,ale nieodpowiednie dla mnie i mojej klaczki.Chętnie posłucham takiej rady,bo ogólnie jeżdżę z moją klaczką na większym luzie.Ujeżdżałam ją sama i tylko pod siebie,wiec prawda jest taka,że czasami te "trenerskie"metody nie mają z nami nic wspólnego,bo znamy siebie i wiemy,co chcemy razem osiągnąć.Czasami potrzebuje czasu,żeby mnie zrozumiała,ale ogólnie super się dogadujemy :-)

  • superhorsepl 2011-07-16 22:56:37

    Pompujesz konia łydkami. Ganaszujesz go w pozycji stój. Siedzisz sobie i pompujesz, pompujesz, pompujesz aż Twoja klaczka odpuści, jeśli troszkę zganaszuje, lub rozluźni głowę i pochyli ją na dół od razu przestajesz, czekasz pół minuty i dalej, aż uzyskasz efekt, jak już zganaszuje tak jak chcesz dopiero ruszasz. Nie ruszasz do momentu aż nie uzyskasz u konia pozycji skupionej na Tobie i czekającego na Twój kolejny ruch i sygnał. Oczywiście to pompowanie zaczynasz delikatnie, rytmicznie, coraz mocniej, mocniej i mocniej. Najmniejszy efekt musi powodować u Ciebie automatycznie zaprzestanie tworzenia jej niewygody. W sumie to musisz wiedzieć kiedy zaczyna się ganaszować zanim zacznie to robić. Trzeba wyczuć chwilę i przestać w momencie ganaszowania. Koń ma skojarzyć, że ta łydka już mu tam nie przeszkadza bo się zganaszował. Dajesz mu chwilę by przemyślał o co chodzi i co się stało. Jak tylko zaczyna podnosić z powrotem głowę od razu reagujesz tak samo. Czasami to może trwać bardzo ale to bardzo długo. 

  • Reklama
  • superhorsepl 2011-07-16 22:58:29

    Ok. Skoro ten temat wyjaśniony, to kolejne pytanie.JAK WSIADAĆ NA KONIA MŁODEGO, KTÓRY W MOMENCIE GDY WKŁADAMY NOGĘ W STRZEMIĘ OD RAZU OBRACA SIĘ ZADEM UNIEMOŻLIWIAJĄC WEJŚCIE ? (ZAKŁADAJĄC OCZYWIŚCIE, ŻE LONŻOWANIE RÓWNIEŻ NIE PRZYNIOSŁO OCZEKIWANEGO EFEKTU) :p

  • superhorsepl 2011-07-16 22:59:50

    "Ok. Skoro ten temat wyjaśniony, to kolejne pytanie.JAK WSIADAĆ NA KONIA MŁODEGO, KTÓRY W MOMENCIE GDY WKŁADAMY NOGĘ W STRZEMIĘ OD RAZU OBRACA SIĘ ZADEM UNIEMOŻLIWIAJĄC WEJŚCIE ? (ZAKŁADAJĄC OCZYWIŚCIE, ŻE LONŻOWANIE RÓWNIEŻ NIE PRZYNIOSŁO OCZEKIWANEGO EFEKTU) :p"Aha, no i mam nadzieję że te rady chociaż dla części forumowiczów są przydatne :P 

  • Karina83 2011-07-17 07:35:24

    Jeszcze wrócę do ganaszowania. "Pompujesz konia łydkami. Ganaszujesz go w pozycji stój. Siedzisz sobie i pompujesz, pompujesz, pompujesz aż Twoja klaczka odpuści" No dobrze,ale chyba nadal musi być wstrzymujące działanie wodzami,żeby od tego pompowania łydkami koń nie poszedł do przodu?Zgadza się?Bo jak zrobię to na luźnej wodzy,to zwierzak po prostu ruszy.Wychodzi na to,żeby zacząć naukę trzeba nauczyć konia,żeby na dotknięcie łydką nie szedł do przodu,dopóki nie uzyskamy zadowalającej nas postawy.Dopiero wtedy ruch w przód.Hm...no to rzeczywiście może trwać i trwać...Wydaje mi się,że w westernie łatwiej coś takiego uzyskać,skoro konie i tak chodzą na luzie

  • Karina83 2011-07-17 07:52:16

    Oprócz mojej klaczki mam dwuletniego wałaszka,więc wsiadanie na młodego konia nie jest mi obce.Przede wszystkim wydaje mi się,że przytaczasz tu układ między obcą parą-koń nie zna swojego przyszłego jeźdźca,który chce wpakować mu się na plecy.Bo w przypadku,kiedy osoba opiekująca się koniem włazi na niego,to nie ma większego problemu.Mój koń owszem,nie wydawał się zbyt zadowolony,strzygł uszami,odwracał się do tyłu,ale gdy usłyszał mój głos,wiedział że to jego pani,tylko tak jakby z innej strony :-)Zamiast od razu pchać się młodemu koniowi na plecy,to może zacząć od jakiegoś innego czegoś-np worka z owsem,żeby koń przyzwyczaił się do ciężaru na grzbiecie.A jeżeli już koniecznie chce się zrobić to rodeo,to trzeba ustawić się przy jakiejś barierce,tak żeby koń nie miał możliwości obrotu.Przydałaby druga osoba do pomocy, która przytrzyma konia,a potem ewentualnie nas z gleby pozbiera :-)

  • superhorsepl 2011-07-17 09:20:55

    " No dobrze,ale chyba nadal musi być wstrzymujące działanie wodzami,żeby od tego pompowania łydkami koń nie poszedł do przodu?Zgadza się?Bo jak zrobię to na luźnej wodzy,to zwierzak po prostu ruszy.Wychodzi na to,żeby zacząć naukę trzeba nauczyć konia,żeby na dotknięcie łydką nie szedł do przodu,dopóki nie uzyskamy zadowalającej nas postawy.Dopiero wtedy ruch w przód.Hm...no to rzeczywiście może trwać i trwać...Wydaje mi się,że w westernie łatwiej coś takiego uzyskać,skoro konie i tak chodzą na luzie" NIE  nie trzeba wstrzymywać wodzami. Nie wiem jak Twój koń był zajeżdżany i w jaki sposób, ale nie musisz go trzymać wodzami by nie poszedł do przodu w momencie pompowania łydkami :P. Mogę się założyć że nie ruszy do przodu ani pół kroku, jeśli w dobrym miejscu to robisz :P.Widzisz ja tak robiłem na koniach wysokiej klasy sportowej które chodziły wkkw. Ktoś pomyśli no ale to są konie dobrze wytrenowane i w ogóle wszystko potrafią. Nie zawsze dobrze ganaszują i nie zawsze od razu ganaszują się w szczególności w terenie gdy chcesz go pozbierać. One jak są jeżdżone na hali a w lato wychodzą na zewnątrz na maneż to wszędzie się rozglądają wszystko je interesuje, więc przed pracą trzeba je zganaszować by słuchały mnie a nie konia biegającego po pastwisku, albo uciekać przed ptaszkiem co właśnie wzleci do góry. Konie te są bardzo delikatne na łydkę. Lekko dotkniesz łydką, koń rusza, jak za mocno dotkniesz łydką (czyli tak jak większość rekreantów) to ten koń ruszy ostrym galopem i będzie brykał. Jeśli jedziesz już stępem a przytrzymasz jeszcze troszeczkę łydką za długo to masz maksymalnie wyciągnięty kłus lub galop, czyli są bardzo delikatne na łydkę.Ale jakoś jak położyłem wodzę na szyi, żeby tego konia podczas ganaszowania nie ograniczać, zacząłem pompować łydką to ani drgnął, nawet pół kroku nie zrobił do przodu, a jeśli zrobił to nie przez moją łydkę, tylko coś mu się odwidziało by ruszyć krok do przodu, ale jeden nie wiecej, to tak samo jak by stał i poruszył się kawałeczek do przodu. Wszystko zależy gdzie to robisz. Jeśli robisz przy popręgu troszkę bardziej w tylnej jego części, a właściwie troszeczkę za popręgiem to logiczne że koń ruszy, ale jeśli robisz to centralnie przy popręgu albo kawałeczek przed to nie ma opcji by ruszył, no i siedzisz spokojnie, bo jak ruszysz biodrami to koń ruszy od bioder. Czyli gdzie dokładnie powinnaś łydkę przyłożyć ? Jeśli wyjmiesz nogę ze strzemienia puścisz ją luźno tak żeby bardziej prosto szła i nie zginała się zbytnio w kolanie to mniej więcej to jest to miejsce.

  • Reklama
  • superhorsepl 2011-07-17 09:37:21

    Jeśli chodzi o kolejne pytanie związane z gramoleniem się na młodego konia to Twoja odpowiedź nie jest prawidłowa. Mi nie chodzi o to czy koń miał worek z owsem na plecach czy nie, zresztą po co worek na plecach, tylko koń się pobrudzi od tego worka, ja mam lepsze metody niż worek na plecy :P, do tego nie chciałbym żeby 50 kg worek z owsem spadł na ziemię, się rozwalił i jeszcze mi na nogę spadł, nie dość że ból, to jeszcze sprzątanie ;/ - kiepski interes.Ale pytanie nie polegało na zajeżdżeniu konia. Niektóre konie tak mają, że gdy jeździec chce na nie wsiąść to odstawiają się zadem przy włożeniu nogi w strzemię, nie zależnie czy Ciebie zna czy nie. Dopiero jak często będzie się jeździć to przestanie to robić, a na początku nie. Z reguły jest to kwestia ok 3 do 4 dni jazdy dzień po dniu, żeby tego nie robił, ale jeśli jeździmy sami i nikt nam konia nie przytrzyma to jednak te 3 do 4 jazd trzeba wykonać :P.Każdy koń jest inny, np nie wiem jakiej rasy jest Twój Wałach i kiedy był wywałaszony, ale jak by był Arabem to raczej byś miała właśnie takowy problem, chociaż w innych rasach też się zdarza, ale rzadziej. Ja się spotykałem z takimi końmi, jeden to 2 latek rasy sp inny to 3 latek rasy aqha, a jeszcze zdarzały się takie 5 letnie ogiery, oraz nawet miałem dwie klacze 5 letnie, jedna to Hanover a druga nie pamiętam jakiej rasy. Więc to po prostu się zdarza. Zresztą nie odpowiedziałaś na moje pytanie :P, a więc pytanie nadal aktualne.czyli jak wsiąść na konia który po włożeniu nogi w strzemię od razu odstawia zad w drugą stronę uniemożliwiając wejście ?Tzn też nie biorę pod uwagę odpowiedzi typu, trzymamy się mocno grzywy i wskakujemy w biegu, bo ja tak robiłem wsiadając na konie które po obciążeniu strzemienia ruszały galopem, ale jest lepsze i bezpieczniejsze rozwiązanie :P.Co do zajeżdżania konia w stylu rodeo ;d to nie wsiadasz z ogrodzenia :P. Największy błąd jaki można zrobić, taki koń może na miliard sposobów Ciebie wówczas uszkodzić. Na takiego konia się w siada na dwa sposoby, chociaż w sumie jest jeszcze więcej, zależy od miejsca :P Jeden, gdy sami to robimy to bierzemy konia na środek ujeżdżalni i od razu wskakujemy na niego, trzymając się grzywy, tyle że bez strzemion, krzesełek itd. Kolejny sposób jedna osoba trzyma konia mocno, druga osoba stoi od strony zewnętrznej by koń nie ruszył a trzecia osoba pomaga 4 osobie wejść na konia.No i jeszcze jeden bardzo fajny sposób z użyciem mniejszej ilości pomocników który znam to jedna osoba trzyma konia za linę z przodu, którą może szybko zwolnić, druga osoba wyciąga trzymając za linę jedną tylną nogę konia do tyłu, jeździec wsiada na konia wówczas zwalniają obie liny równocześnie i wtedy jest tzw rodeo :P.No ale olać naskakiwanie koni, czekam nadal na odpowiedź na pytanie dotyczące wsiadania na młodego konia, który jest zajeżdżony wstępnie, ale np długo stał od momentu samego zajeżdżenia i ma taki defekt jaki ma :P.

  • horselover 2011-07-17 12:00:18

    Ja z reguły, gdy koń się wierci przy obciążaniu strzemienia prosiłam drugą osobę, by mnie podsadziła i tyle. Niektóre konie źle reagują na samo obciążenie strzemienia. Druga metoda to wsiadanie z drugiej strony. Jeżeli nikt wcześniej tak na konia nie wsiadał, to zanim on się zorientuje o co chodzi to ty już będziesz na górze. Tej drugiej metody nigdy nie praktykowałam ;) Wgle od sporego czasu żaden koń mi się nie kręcił przy wsiadaniu, chociaż ostatnio dużo jeździłam na dwóch młodziakach zajeżdżonych w zeszłym roku i mało użytkowanych ;) Ale może to dlatego, że zanim wsiąde bardzo dużo pracuję z ziemi. To rozwiązuje dużo problemów :)Pozdrawiam ;)

  • superhorsepl 2011-07-17 12:11:26

    Tak ale mi chodzi o to że drugiej osoby do pomocy nie ma :PWsiadania z drugiej strony nigdy nie praktykowałem więc nie wiem jak to działa. A więc chodzi mi o wsiadanie z lewej strony konia. Bo co jeśli z drugiej strony również koń będzie to samo robił ? Więc uznajmy że nie da się wsiąść z drugiej strony. Chodzi mi o taki przepis, że zawsze można na konia wsiąść wiercącego się i odstawiającego zad :P 

  • konija 2011-07-17 12:21:42

    Na młodego konia siadaj z cierpliwością! Nie ma szybkiego sposobu na "naukę wsiadania" szczególnie kiedy chodzi o prawidłowe wsiadania po strzemieniu w pozycji stój. Patent z podnoszeniem nogi nawet zabawny :) ale kompletnie do niczego. Z czterema osobami - na co komu ten tłum - w teren też mam wszystkich ze sobą zabierać ? (wszak zsiąść może zajść potrzeba). Wsiadanie z drugiej strony ? A jak się koń zacznie "orientować" to co dalej - wsiadanie od ogona ;P ?Ujeżdżam młode konie od kilku lat (ostatnio głównie araby - jeżeli to ma jakieś znaczenie). Pierwsze (w życiu konia) wsiadania robimy zawsze na dwie osoby, jedna wsiada na konia na kantarze i lince (bez siodła) a druga trzyma te linkę asekurując wsiadającego po tej samej stronie. Jak na razie nie musiało być nas przy tej czynności więcej, a i konie jakoś tak niespecjalnie z tego tytułu "szalały". Inna sprawą jest, że moment wsiadania poprzedza dość długa praca z ziemi - dla lepszego kontaktu z koniem i wzmocnienia jego mięśni, stawów przed przyjeciem ciężaru jeźdzca. Wsiadający posiłkuje się ciukiem słomy, by wgramolić się na konia delikatnie i powoli (słoma jest koń-frendly i nie powoduje uszczerbku na zdrowiu nawet kiedy koń w nią trochę wdepnie :). Po obcykaniu ciężaru jeźdzca przez konia w pozycji stój, zaczynamy oprowadzanki w ręku (jeden na koniu, drugi na ziemi - prowadzi) - rzecz jasna na kantarze i bez siodła. Po swobodnym, samodzielnym krążeniu siedzącego na koniu w stępie (nadal kantar i linki) - powtarzamy to samo z siodłem. Zaczynamy podobnie (ze snopkiem, nie po strzemieniu) a po kilku razach ciuk wędruje w kąt - od tej pory już tylko cierpliwe wkładanie nogi w strzemię i chwalenie konia za spokój. Obciążanie strzemienia i chwalenie konia za spokój. Unoszenie sie na jednym strzemieniu (bez przekładania nogi przez siodło - podskakujemy i zsiadamy) i chwalenie konia za spokój. Na koniec wsiadanie w siodło i .... tak, chwalenie konia za spokój :) Za nieposłuszeństwo, dreptanie, przesuwanie się w bok - nacisk kantara (przez ciągnięcie linki) aż do momentu w którym koń ustapi i stanie w spokoju. Jak wspomniałam wcześniej - głownym środkiem do celu jest tu cierpliwość. W stój - siedząc na koniu też za nieposłuszeństwo - nacisk kantara (konie na pocztku chodzą "ubrane" w kantary, bo jeździmy bez wędzideł. Ewentualnie korzystamy z bosali (zapewne znanych superhorsepl), ale pisalam o kantarach, bo bosal nie każdy w stajni mieć musi :)

  • konija 2011-07-17 12:46:47

    Przy koniu, który wcześniej stał spokojnie a po jakimś czasie ucieka zadem od wsiadającego sprawdziłabym jak wsiada "delikwent". Jeżeli wsiadając wbija czubek buta w koński bok lub unosząc się obija kolanem wolnej nogi koński brzuch/słabiznę/biodro - najpierw wzięła bym się za jeźdźca, a potem za przyuczanie konia ;) Sprawdzenie siodła też nie zaszkodzi - może jest za luźno dopięte przy wsiadaniu (nie każdy koń lubi jak mu się sierść "ciągnie" w jedną stronę pod ciężarem wsiadającego  jeźdźca), może jest uszkodzone, może czaprak jest nierówno zbity, ma zgrubienia, nabitą sierść w przeszyciach ... Przyczyn niechęci do spokojnego stania może być wiele ...

  • superhorsepl 2011-07-17 13:50:21

    hehe ;d nic z tych rzeczy :PJeździec nie wbija czubka buta, normalnie wsiada delikatnie i powoli, siodło się nie rusza na grzbiecie konia, bo załóżmy że jest to siodło w stylu west albo siodło klasyczne dobrze dopięte. Nie koniecznie wcześniej musiał stać spokojnie, wcześniej był zajeżdżony wstępnie a potem odstawiony na dłużej, praca z ziemi wykonana itd. Jak by nie patrzeć pytanie nie tyczy się problemów lecz po prostu chodzi o to jak wsiąść na tego konia nic poza tym a jest to możliwe, wiem bo wsiadałem. Za pierwszym razem zaczął się kręcić, a potem już nie bo wiedziałem jak na niego wsiąść by się nie kręcił :P

  • Karina83 2011-07-17 14:58:29

    No dobra Arystotelesie :-),to opisz w końcu ten cudowny sposób wsiadania

  • Reklama
  • superhorsepl 2011-07-17 15:10:53

    hehe ;d "Arystotelesie" Podoba mi się :P. Otóż sposób jest banalny. Ciągniesz wewnętrzną wodzę czyli w tym przypadku w lewo tak, że koń nie jest w stanie obrócić głowy. Głowę ma praktycznie przy samym siodle, zadem się nie jest w stanie obrócić bo jest to po pierwsze dla niego nie wygodne, po drugie szybciej się przewróci. Możesz nawet zakręcić mu wodzę na hornie jeśli jest to siodło westernowe. Gdy koń ma skrępowane ruchy, wtedy, POWOLI wkładasz nogę w strzemię, następnie POWOLI ale PŁYNNIE unosisz się, podnosisz nogę przekładasz nad siodłem i siadasz ale SIADASZ a nie robisz takiego KLAPS, bo jak koń Tobie też zrobi KLAPS to będziesz musiała odnowa wsiadać na niego :P, oczywiście gdy już jesteś nad nim możesz mu wodze wyprostować, ale nie musisz, bo koń i tak nie ruszy, no i wszystkie ruchy płynne ale powolne. Jeśli skorzystałaś z możliwości przywiązania wodzy do hornu to powoli odwiązujesz żeby konia w ostatniej chwili uwolnić gdy będziesz pewna że cokolwiek teraz nie zrobi masz nad nim kontrolę. To sprawdza się u mnie w każdym przypadku, a tych przypadków trochę było :P.ok więc kolej na następne pytanie.JAK ROBIMY NA KONIU SIDEPASS/CHÓD BOCZNY/USTĘPOWANIE OD ŁYDKI ? JAK MUSI BYĆ KOŃ PODCZAS TEGO MANEWRU WYGIĘTY I JAK MUSI BYĆ USTAWIONY ?

  • konija 2011-07-17 19:19:29

    Jak na osobę fascynującą się książkami M.Robertsa i P.Parellego to metoda iście średniowieczna - ale szybka to fakt. Nie lubisz się pomęczyć ;) --------------------------------- JAK ROBIMY NA KONIU SIDEPASS/CHÓD BOCZNY/USTĘPOWANIE OD ŁYDKI ? JAK MUSI BYĆ KOŃ PODCZAS TEGO MANEWRU WYGIĘTY I JAK MUSI BYĆ USTAWIONY ?---------------------------------I po co od razu tak skakać do chodów wyższych ? Może w cz.1 zacznij od prawidłowego zatrzymania. Ruszania. Zmiany nogi w galopie. 

  • superhorsepl 2011-07-17 19:56:17

    hehe ;d ale to nie chodzi o naukę jazdy konnej od podstaw. Czy uważasz że na młodego surowego konia wsiada się jak się nie umie jeździć konno ? A tak w ogóle kto twierdzi że się fascynuję książkami Monty"ego Roberts"a i Pata Parelli"ego ? Ale inni również miewają fajne metody :). Ja się fascynuję moimi postępami :P każdym najmniejszym postępem. Jak zacząłem mieć względnie dobry dosiad to do góry skakałem z radości i sam sobie zadawałem pytanie jak ja to zrobiłem że tak wszystko elegancko poprawiłem, a jak się okazało że mam dobry dosiad to chciałem sobie zacząć śpiewać odę do radości, omal nie popadłem w samouwielbienie gdyż zapewne wiesz jak ciężko jest wyrobić sobie bardzo dobry dosiad. A tylko wtedy można faktycznie podwyższać swój poziom w różnych innych figurach jeździeckich :).

  • konija 2011-07-17 20:35:11

    Nie no się cofnę o jedne dzień - no tak :--------------------------------------- Polecam wielu ludziom znanego autora, wielu książek bardzo ciekawych Monty"ego Roberts"a.Porady Pata Parelli"ego też są całkiem dobre.Również porady Stacy Westfall i innych tego typu ludzi. ---------------------------------------czyli polecasz ale nie sam nie stosujesz ? To po co polecasz ? Ja tam wolę się fascynować postępami moich uczniów, każdy jakieś hobby ma :) I zaskoczę Cię - na młodego surowego konia wsadziłam osobę (właścicielkę konia) z poważnymi brakami w wiedzy. Efekt - po pół roku mozolnego prowadzenia jak po sznurku, każdego kroku tej pary - mam zajeżdżonego w stopniu podstawowym araba bez śladu narowów, chętnego do pracy i dziewczynę o bardzo dobrym, głębokim dosiadzie klasycznym - dobrą podstawę do dalszego treningu w kierunku ujeżdżenia (wola amazonki). Wiedzę można przekazywać ustnie, można ją pokazywać i można ja opisać na kartce. Dla każdego w takiej formie jaką przyswaja najlepiej. Można też się samodoskonalić - jak kto woli.Większość młodzieży na tym forum to początkujący - mogą Ci nawklejać znalezionych w necie mądrości o chodach bocznych - ale albo chcesz pomagać tym co wiedzy potrzebują albo pochwalić się tym co wiesz ? 

  • horselover 2011-07-17 20:49:33

    Chody boczne też zależą od stylu. West, Klasyk, Natural w każdym jest troszkę inaczej ;)

  • superhorsepl 2011-07-17 20:56:14

    owszem ale dzięki temu że naszukają się w necie mądrości i je wkleją to też przeczytają czyli nakłaniam ich do uczenia się pewnych rzeczy. Jeśli chodzi o to czy chcę uczyć mądrości czy chcę pokazywać co wiem, to mówiąc co wiem uczę, a jeśli nie chcecie to dajcie znać i mogę nic nie pisać. Moim zdaniem z racji że jest tutaj dużo początkujących jeźdźców to warto by było żeby się udzielali ludzie z doświadczeniem i wiedzą. Co do książek wyżej wspomnianych autorów nie powiedziałem że nie stosuję tego co oni stosują. Stosuję ale nie wszystko, jeśli znam lepsze rozwiązania to z nich korzystam. Wybieram to co najlepsze i tak się robi z każdą książką, nigdy się nie stosuje książki w 100 % bo każdy (również ja) ma lepsze rozwiązania i gorsze, a może ktoś tutaj zabłyśnie wiedzą i mi coś uzmysłowi, jakiś lepszy sposób da czy coś ? Co do młodych koni, to nie każdy arab musi być narwisty, ale to jest reguła, wiele arabów spotkałem w życiu, chociaż wolałbym nie spotkać ani jednego. Są przereklamowane i jak dla mnie brzydkie i krzywe, ale mieszanki z arabem są fajne. Araby może są wytrzymałe, ale mają strasznie krótką szyję i słabą i w ogóle wyglądają dla mnie jak pokraki, ale dobrze że jest też sporo ludzi co je lubi. Jeśli koń jest spokojny i jest dobrze trenowany to jest ok, ale jak dostajesz 5 letniego konia co przez 5 lat świata nie widział poza 4 ścianami, poidłem, żłobem i karmicielem :P 

  • Tynaa91 2011-07-17 22:22:56

    ha ha ha! to niby cudowne, najlepsze wsiadanie opisane przez superhorsepl jest śmiechu warte. Już to próbowałam kiedyś z pewnym koniem, i jak nie szedł do przodu/etc to nadstawiał pięknie wewnętrzną tyną nogę w moją stronę. Bardzo ciekawe przeżycie i nawet nie przypuszczałam, że może wpaść na taki pomysł, że w ogóle koń może tak kopać. Tak więc, nie na każdego konia działa ta metoda. Koń rasy xo, jakby to miało jakieś znaczenie dla kogoś."ale jak dostajesz 5 letniego konia co przez 5 lat świata nie widział poza 4 ścianami, poidłem, żłobem i karmicielem :P "i pastwiskiem, a na dodatek ma 7 lat i mieszka na biegalni to jest jeszcze większy hardcore. Początki trudne, wszystko trwa 2X dłużej niż z młodym koniem. Jednak efekt ten sam tyle, że później:)

  • konija 2011-07-17 22:36:12

    Superhorsepl zacznę od tego że nie tykam koni zanim nie skończą 4 lat (potem jeszcze dochodzi kilka miesięcy pracy z ziemi zanim uznam, że koń jest fizycznie i psychicznie gotowy). Ujeżdżałam konie w różnym wieku i koń starszy lepiej przyjmuje jeźdźca, jest dojrzalszy, odważniejszy i szybciej się uczy. Jego kościec i płaszcz mięśniowy jest już ukształtowany i dojrzały - jednym słowem gotowy na ciężar. Nawet kiedy trafia do mnie koń młodszy radzę właścicielom poczekać, a w tym czasie poprawić własne umiejętności. Koń żyje długo, nie ma powodu by się spieszyć a na szali jest jego zdrowy kręgosłup. Aktualnie mam klacz 5,5 roku - nigdy wcześniej siodła, tylko pastwisko. Tynaa91 pozdrawiam i powodzenia :-)Arab ze strasznie krótką szyją, słabą  ... Ty w ogóle widziałeś prawdziwego araba ? Zresztą w Polsce masa ludzi jeździ west akurat na arabach lub angloarabach, więc jeżeli faktycznie kręcisz się w "środowisku" musiałeś jakiegoś widzieć - skąd zatem tak spaczona opinia ? Poza tym araby nie są narowiste i nie znam takiej reguły, one mają jak to nazywam - "krótki lont", czas reakcji jest u nich krótszy niż u przeciętnego "misia" :-) Książki - żaden z wymienionych przez Ciebie autorów nie poradziłby komuś przyginania końskiego łba do łopatki, by szybko na niego wsiąść. Sama tego nigdy nie stosowałam - stara szkoła łamania koni się kłania - jak koń nie chce, to go zmuś! Wnioskuję zatem, że w ogóle nie zrozumiałeś intencji autorów ani nie przyswoiłeś podstaw ich przekazu, przypuszczam że czytałeś też tylko fragmenty i to nieliczne - zatem wyrywkowe stosowanie ich porad w Twoim wykonaniu to nieporozumienie. Przeczytałam Twoje "rady" raz jeszcze. Ponoć jeździsz west - dlaczego zatem na zakręcie używasz wewnętrznej łydki ? I ganaszownie, które rozumiesz jako rozluźnienie ...albo i nie bo nie skumałam tak szczerze twoich intencji w tym pytaniu. Tylko wytłumacz mi proszę jakim cudem prawidłowe zganaszownie, które na ogół jest samoistne po prawidłowym zebraniu konia (koń obniża zad i unosi głowę, opuszczając nos by lepiej widzieć) i że tak powiem występuje tylko przy maksymalnym napięciu i pełnej "gotowości bojowej" można połączyć w jedno z rozluźnieniem (które w klasyce tak samo jak w westernie, polega na oddaniu wodzy) Koń wyciąga szyję, opuszcza łeb do poziomu grzbietu, wydłuża krok i po prostu się rozluźnia. 

  • superhorsepl 2011-07-17 22:50:11

    Ganasz do klasyki, rozluźnienie do westu, prosta sprawa.Z tym wsiadaniem mi pokazał Alex Jarmuła (jeśli się orientujesz w tym środowisku to wiesz kto to jest) Jeśli chodzi o wymienionych autorów to jak wspomniałem nie wszystko stosuję :P.Teraz rada do Tyny. Skoro wsiadasz na konia który nogę daje w Twoją stronę tzn że słabo umiesz odczytywać sygnały konia. Ja zawsze podchodzę do konia, staję w okolicach jego spuścizny, wyginam troszeczkę i patrzę na reakcję, nie wsiadam na konia kiedy ten nogą nie ustępuje, noga ma iść na zewnątrz a nie do wewnątrz. Ganaszowania konia jeśli chodzi o klasykę, uczyłem się między innymi od Jacka i Jurka Krukowskich, jeśli orientujesz się w sporcie klasycznym i w wkkw to zapewne również wiesz kto to jest. Niegdyś pracowałem u Jacka Krukowskiego i trenowałem jego konie. Wiem że dużo osób jeździ west na arabach i wiem że araba też da się ułożyć, ale obracam się raczej w towarzystwie ludzi hodujących konie rasy AQHA zresztą również jestem współzałożycielem stowarzyszenia Paint Horse Club Poland czyli również obracam się w towarzystwie hodujących konie rasy APHA. Obecnie również jeżdżę na koniach rasy AQHA. Co do budowy kręgosłupa to koń w wieku 3 lat ma już wystarczająco wykształcony kościec, ale i tak większość osób preferuje zajeżdżanie gdy konie mają 2 lata i wbrew pozorom te konie na stare lata mają dobrze ukształtowane kręgosłupy, lecz logiczne jest że takie zajeżdżanie trwa dłużej i jest powolniejsze by konia nie uszkodzić. Ale skoro wiecie lepiej to nie będę się kłócił, bo jakby nie patrzeć co jeździec to ma inne opinie na dane tematy. Zresztą nie uważam się za super jeźdźca :P A skoro Wy jesteście tacy super to dobrze że są tacy jeźdźcy :) 

  • konija 2011-07-17 23:29:45

    Jutro pójdę postać przy spuściźnie konia :D 

  • superhorsepl 2011-07-18 00:03:33

    hehe ;d a po co wszystkich o tym informujesz ? :PTo jutro opowiedz jak było :P 

  • konija 2011-07-18 12:17:47

    Ty wiesz - rewelacyjnie. Mieliśmy w stajni  ubaw po pachy, jeden prawie z konia spadł ;D

  • superhorsepl 2011-07-18 13:09:35

    To cieszę się że dobrze się bawicie, szkoda tylko że jak na razie to Ty swoją wiedzą tutaj się nie chwalisz zbyt chętnie ;/.

  • horselover 2011-07-18 13:53:36

    Jak ktoś będzie miał do koniji jakieś pytanie, to na pewno udzieli mu odpowiedzi. Po co zaśmiecać forum czymś co właśnie zaczyna powodować konflikty?? Gdy ktoś będzie miał problem to pewnie napisze i zapyta...

  • superhorsepl 2011-07-18 17:32:08

    sorry ale jeśli chodzi o konije to ona zaczęła zaśmiecać forum swoimi niefortunnymi uwagami do mnie nie znając mnie. Jeśli coś źle powiedziałem mogła po prostu napisać ja jest poprawnie i co najważniejsze dlaczego, bo dać cytat z książki czy z internetu również mogę :P

  • konija 2011-07-18 20:37:08

    Czytam, czytam i oczom nie wierzę :) Ale dobra nikomu tym nie zaszkodzę a nuż, widelec komuś się to przyda.Zaczne od pierwszego pytania: prawidłowe wykonanie łuku.Po pierwsze prawidłowy i bezpieczny łuk powinien mieć promień odpowiadający minimum długości danego konia, nie oznacza to oczywiście, że nie można wykonać zakrętu 90st. czy obrócić konia wokół własnej osi - można - tylko konia do takiego ekstremum należy wcześniej rozgrzać i dobrze byłby przed takimi ostrymi zakrętami odpowiednio go przećwiczyć i uelastycznić. Spleczenie jest dość bolesne i na długo eliminuje konia z pracy. Niemniej - na łuku w jeździe klasycznej podstawą jest dosiad i obciążanie wewnętrznej do skrętu kości kulszowej (dla tych co nie wiedzą która to kość). Dobrze zrównoważony koń sam zacznie skręcać po takim manewrze. Przyjęto też, że prawidłowo wykonany łuk to wygięcie końskiego kręgosłupa, wpisanie go w tenże łuk od czubka nosa do rzepu ogona i to uzyskuje sie poprzez wstrzymujące (nie ciągnące) działanie wodzy zewnętrznej i skracające działanie wodzy wewnętrzenej (najlepiej pulsacyjne, acz lekkie) i podobne działanie łydek : pasywne zewnętrzne i aktywne wewnętrzne. Ręce przy tym pozostają nieruchome nad końskim łękiem, lewa po lewej stronie a prawa po prawej, wszelkie manewry wykonuje się przez skracanie i dodawanie wodzy w dłoni. Jeżeli chodzi o sygnał łydką - jeżeli musicie trzeć o koński bok piętą, kopać, itp - to taki konik niestety już od dawna jest "nieczuły", a to za sprawą amatorów mocnego uderzenia ... może i fajnie tak się "działa", ale są dużo mniej energożerne sposoby, o delikatności nie wspominając :) Jeżeli lekka łydka "nie działa" najprawdopodobniej nie jest to wina ani szkólkowego konia ani wasza, tylko okoliczności i specyfiki pracy koni w wielu szkółkach. Można wtedy działać mocniej. Lepsze jednak od wykręcania piętą sierści i kopania boków, będzie narastające użycie siły (łydki) od lekkiego do silniejszego - impulsami, a przy trzecim (silnym nacisku) użycie linki lub palcata dla zdyscyplinowania konia. Nie namawiam tu do bicia koni, a jedynie do "pacnięcia" tuż za łydką. Jeżeli to nie zadziała - należy zacząć całą procedurę od początku. Na konia siadać powinny osoby zdyscyplinowane i cierpliwe - tu nie ma szybkich efektów. Zawsze zaczynajcie od lekkiego nacisku dając koniowi szansę na reakcję - zaczynanie od razu do mocnego uderzenia niszczy zaufanie do jeźdźca. Trwa to długo i na efekt trzeba poczekać, ale za to radość, kiedy któregoś pięknego dnia koń pomknie do przodu na lekkie muśnięcie - bezcenna :)Ten sma zakręt w weście jest zupełnie inaczej "poukładany". Skręcając należy oprzeć ciężar ciała na zewnetrznej kości kulszowej i nogę zewnętrzną przyłożyć do boku tuż przy popręgu. Noga wewnętrzna wędruje lekko w przód tak by znaleźć się pomiędzy popręgiem a łopatką, natomiast obie ręce (wewnętrzna do skrętu nieco wyżej) przesuwamy na zewnatrz. W ten sposób wodza wewnetrzna jest blisko końskiej szyi a zewnętrzna jest  odsunięta od konia. Wewnetrzna lekko działa na wewnetrzną stronę wędzidła, zaś zewnętrzna zupełnie nie działa na jego zewętrzną część. Taka pozycja rąk obowiązuje przy używaniu obu rąk, przy użyciu jednej - wodze, rozdzielone palcem unosimy w górę i w poziomie zaczynamy przesuwać je na zewnatrz skrętu. Tak w wescie, jak i w klasyku proste łuki koń rozpoczyna od nosa, za nim jest wygięta w łuk skrętu szyja i dalej wygiety w kształt łuku kręgosłup aż po rzep ogona. Jak widac by jeździć west trzeba popracować z koniem, bo używa się zupełnie innych sygnałów i sama zmiana siodła to za mało  :)Co do "ganaszowania" pompując w pozycji stój - po prostu nie wiem jak się za to pytanie zabrać :)  Ganasz w klasyku to coś zuuuuuupełnie innego niż rozluźnienie w wescie - nie rozumiem czemu są połączone i czemu dokładnie służyło to pytanie. Jedno wiem na pewno - koń sam się "ganaszuje" w momencie zebrania,  Jakakolwiek "nauka" uciekania od ręki w efekcie "pompowania" spowoduje jedynie odruch ustawiania głowy (zganaszowanie) na "pompowanie" łydkami niekoniecznie z jednoczesnym podstawianiem zadu. Zresztą w pozycji stój niemożliwym do wykonania. Zatem po co to robić ?  Żeby ładniej wyglądało ? "Żeby koń zaślinił napierśnik ?" To ostatnie niestety nie mojego autorstwa, ale trafnie oddaje sens takiego działania. Już od kilku lat unika się w pracy treningowej ganaszowania koni w stój, bo wykazano ponad wszelka wątpliwość, że nie ma to żadnego sensu.Chciąż zaczełam czytać Twój wpis po raz kolejny i chyba łapię - nazwa "ganaszowanie" w naszych słownikach oznacza coś zupełnie innego. Forum oceni kto ma rację. Dla Ciebie zganaszowanie oznacza opuszczenie głowy przez konia i czekanie na sygnał - dla mnie zganaszownie jest wynikiem uniesienia głowy po zebraniu z jednoczesnym opuszczeniem przez konia nosa lekko w dół. W jednym się zgodzę - jest to postawa aktywna, koń w gotowości na sygnał. Odpowiedź na to pytanie jest banalna -  chcesz mieć konia rozluźnionego - wydłuż mu wodze, pozwól wyciągnąć szyję i zrelaksować się. Identycznie w klasyku i identycznie w western. Koń powinien być też cały czas skupiony na jeźdzcu - nie uzyskuje się tego zganaszowaniem ani rozluźnianiem samym w sobie, bo to tak nie działa :) Albo koń ma do ciebie zaufanie i chęć do pracy albo nie. Jest jeszcze opcja, że boi się ruszyć, bo wie czym to pachnie ... ale żeby to dokładnie wiedzieć należałby zobaczyć Cię z Twoimi końmi na żywo.Na trzecie pytanie już odpowiadałam. Ale jeszcze jedno, bo myślę, że bedziesz nadal ludziom o spuściźnie opowiadał. TO jest SŁABIZNA, nie spuścizna - jak nie wierzysz to sprawdź.

  • Karina83 2011-07-18 21:21:50

    A to o słabiznę chodziło :-) Dzięki konija,bo już myślałam,że kompletna ignorantka ze mnie,że nie wiem,co to takiego ta spuścizna u konia :-)Wogóle chciałam Wam obojgu podziękować- superhorse i konija-za Wasze wpisy-coś tam od każdego z Was się przyda :-)Chciałam zapytać,czy zganaszowanie konia jest sprawą bardzo w jeździectwie potrzebną?Jeżdżę rekreacyjnie na swoim koniu i raczej jeździmy na większym luzie.Zaczęłyśmy trochę ćwiczyć na cavaletti i małe skoki.Przyznam,że wiedzę czerpię w większości z książek.Sama z moją kobyłką doszłam do porozumienia i tak naprawdę mamy sobie tylko znane sygnały.Wiem,że mam wiele braków.Od czasu do czasu uda mi się zrobić lekcję z trenerką-uznała,że mam bardzo ładnie ułożonego konia(a to tylko moja praca),a moja jazda generalnie jest poprawna.Kilka spraw kosmetycznych-typu pięta bardziej w dół,czy nie przekładanie rąk przez szyję(naprawdę nie wiem, skąd mi się to brało,ale gdy się nad tym skupiłam,to już tego nie robię).No więc czy jeżdżąc tak w rekreacji mam skupić się na jakimś czymś dodatkowym?Czy to zganaszowanie konia jest mi bardzo potrzebne?

  • superhorsepl 2011-07-18 21:27:12

    nie jest tak bardzo potrzebne. Ja np nie ganaszuję koni w terenie, jedynie zawsze się upewniam że koń słucha moich sygnałów i jest skupiony na mnie i na tym co robi a nie rozgląda się po bokach i nie wymyśla czego by mógł się przestraszyć :P

  • Tynaa91 2011-07-19 19:40:50

    też pierwszy raz słyszę o spuściźnie i zastanawiałam się gdzie niby miałabym stanąć. ten koń, o którym wcześniej pisałam to efekt pracy "doświadczonych" osób,które mądre były... tylko, że na gębie ale na szczęście jest już prawie dobrze (więc wolę oceniać kogoś podczas pracy niż na podstawie tego co powie/napisze)fajny wykład konija :))co do ganaszowania... kiedyś tam widziałam i słyszałam jak to się robi ale sama tego nie stosuję. wolę rozluźnienie konia na oddanej wodzy...

  • superhorsepl 2011-07-19 21:04:57

    hehe ;d nie dziwię się że pierwszy raz o tym słyszysz. Ja też pierwszy raz o tym słyszę mimo że sam stworzyłem tą nazwę ale tak to już bywa z wpadkami :D. 

  • Aduskon 2011-07-20 02:27:44

    Tak sobie czytam te wasze wpisy i widzę lekkie ścięcie między superhorsepl a konija, nie chcę nikogo obrażac ale postawię się tu po stronie konija... ostatnio zaczęłam się udzielac na forum i widziałam dużo wpisów suprehorsepl i średnio podoba mi się twoje podejście... mówisz ciągle że nie jesteś żadnym super jeźdźcem, ale skoro inni są to fajnie, a sam się zachowujesz jakbyś taki właśnie był. wymyślasz post, bo stwierdziłeś że warto będzie przekazac twoją ogromną wiedzę innym, sam zresztą pisząc jak na mój gust momentami bzdury i jeszcze obrażając wszystkich na około i podważając ich autorytet, pokazując że Ty wiesz najlepiej... np. skakanie koniem przeszkód 120 cm. ze stępa, a jak nie skoczy to ze stój lub stratowanie przeszkody? a parę wątków wyżej napisałeś że uczyłeś się u samych braci Krukowskich, a za chwilę że pracowałeś trenując ich konie? albo uczyłeś się od nich, albo uczyłeś ich konie, co by świadczyło o tym że robisz to lepiej od nich... sam się pogubiłeś w tym co mówisz. I jakieś komentarze że araby są brzydkie np.? po co obrażac je? wystarczyłoby napisac że nie podobają Ci się... inne sformułowanie i nie robisz sobie wrogów u wielbicieli tych koni... nikt tu nie chcę konfliktów, a Ty sam się o to prosisz....

  • superhorsepl 2011-07-20 07:38:54

    hehe ;d nie ich konie a Jacka Krukowskiego konie to jest różnica.Jeśli ich znasz to wiesz doskonale że mimo iż oboje mają obok siebie stajnie to są wiecznie skłóceni, ciągle oskarżają się na wzajem że ktoś komuś kradnie owies itd. Co do Jacka Krukowskiego to miało być tak że ja wyjeżdżam 10 koni a on wyjeżdża drugie 10 koni, a wychodziło niestety tak, że ja wyjeżdżałem 10 koni i jeszcze 5 jego koni lonżowałem bo on gdzieś na całe dnie przepadał. Potem jednak zabrakło mu kasy, przez ten wypadek z Lechem Kaczyńskim. Bo Jacek głównie zarabiał kasę na tym, że wynajmował na zawody hale boksowe i taka hala stała w Dąbrówce gdyż tam się odbywały zawody, a z racji tego wypadku zawody się nie odbyły więc Jacek nie zarobił. I ogólnie u niego się sypał interes. Nie chodziło o trenowanie, czyli uczenie koni czegoś nowego lecz powtarzanie tego co potrafią czyli jeżdżenie ich. Faktem jest że Jacek oraz Jurek a w sumie głównie Jurek mówił że jest jeszcze sporo do podciągnięcia u mnie, ale że wyjdę na ludzi. Potem jak przestałem pracować u Jacka to raz w Sopocie LUZAKOWAŁEM konie Jurka, a on wtedy jechał CSIO***, Jacek też miał jechać, miał zarezerwowane boksy ale nie pojechał bo nie miał kasy. Później Jurek chciał bym u niego pracował ale z racji że umowy nie dawał o pracę to ja stwierdziłem że jednak nie. A więc już tutaj nie podwyższajcie moich kwalifikacji że niby się uważam za nie wiadomo kogo, a to jak jest w jeździectwie to wiem, bo troszkę się naobracałem w takim środowisku. 



Reklama
Reklama