Od poniedziałku pomagam w stajni, w której są tylko cztery konie, same klacze. Niestety tylko jedna z nich wykazuje pełną współpracę, zawsze jest spokojna i mogę ją wyprowadzać na pastwisko na samym kantarze bez obaw, że mi się wyrwie.Jednak pozostałe podopieczne potrafią sprawić problem, szczególnie jedna. Jest bardzo nerwowa, przy zakładaniu kantara odskoczyła ode mnie i do tej pory nie wiem dlaczego (instruktor również), nawet kiedy właściciel się nią zajmuje zachowuje się podobnie. Nikt się nią nie zajmuje poza nim.Druga z kolei próbuje taranować, podczas wyprowadzania na padok ciągnie się, ale instruktor powiedział żebym lepiej nie próbowała szarpnąć za uwiąz. Jak bezpiecznie przywołać ją do porządku?Czwarta jest klaczą wielkopolską pokaźnych rozmiarów, na razie nie sprawiła mi większych problemów, tylko trener za każdym razem powtarza mi, że muszę dużo do niej mówić.Poza tym kiedy któraś z nich zachowa się nerwowo w pobliżu mnie, mimowolnie ogarnia mnie strach. Wiem że nie mogę tego okazywać i staram się zachować zimną krew, ale nie panuję nad tym. Może to dlatego, że nigdy nie miałam większej styczności z końmi, tylko "przyjeżdżam, wsiadam, zsiadam i do widzenia"? Jak zwiększyć wiarę w siebie i zachowywać się wobec nich, aby miały do mnie szacunek? Wiem że nie zdobędę ich zaufana w tydzień, ale chcę po prostu nawiązać taki kontakt, żebym bez obaw mogła je wyprowadzać z boksów (bo więcej rzeczy z nimi póki co nie robię oprócz tej spokojnej, bo na niej jeżdżę, tylko ewentualnie zakładam kantary przed wyprowadzeniem).
jak mi koń nie chce iśc, albo robi to wolno, to zawsze cmokam, żeby mnie tak jakby zauważył.. a potem najlepiej się z nim kawałek przebiec i powinien normalnie iść ;))
Kiedy koń nie chce iść to prowadzaj go na boki. Aby skręcić musi się ruszyć i idzie. A tym klaczom nie da się zrobić jakiegoś korytarza ze stajni na pastwisko? Skoro są agresywne, a Ty na dodatek w ich obecności wykazujesz strach może się zdarzyć wypadek.
Przede wszystkim najpierw ogarnij sama siebie. Jeżeli koń ci się pcha zawróć go, cofnij, idź na pastwisko robiąc wolty, jeżeli bd trzeba, zatrzymuj ją itd. I dużo cierpliwości, sprytu, pomysłowości i spokoju. Dasz sobie radę. Ja jak mam jakiś problem z koniem to zawsze muszę sobie to na spokojnie przemyśleć, opracować plan i potem wszystko wychodzi ;)
Dzięki za odpowiedzi, staram się zachowywać spokój, myślę, że powoli przyzwyczaję się do nerwowych reakcji i nie będzie ogarniał mnie strach. Wczoraj podczas wyprowadzania cały czas do nich mówiłam, a kiedy ta "wyprowadzająca MNIE, a nie ja ją" zaczęła ciągnąć to przodu, to według rad zatrzymywałam się i zwracałam jej uwagę. Wszystkie wyszły ładnie, teraz muszę tylko "pokonać" tą która nie dała sobie założyć kantara :)dudusiakowa; nie wiem czy to tak zrozumiałaś, ale nie boję się ich cały czas, za każdym razem jak do nich podchodzę, tylko kiedy wykazują nerwowość.Jeszcze raz dziękuję :)
Od poniedziałku pomagam w stajni, w której są tylko cztery konie, same klacze. Niestety tylko jedna z nich wykazuje pełną współpracę, zawsze jest spokojna i mogę ją wyprowadzać na pastwisko na samym kantarze bez obaw, że mi się wyrwie.Jednak pozostałe podopieczne potrafią sprawić problem, szczególnie jedna. Jest bardzo nerwowa, przy zakładaniu kantara odskoczyła ode mnie i do tej pory nie wiem dlaczego (instruktor również), nawet kiedy właściciel się nią zajmuje zachowuje się podobnie. Nikt się nią nie zajmuje poza nim.Druga z kolei próbuje taranować, podczas wyprowadzania na padok ciągnie się, ale instruktor powiedział żebym lepiej nie próbowała szarpnąć za uwiąz. Jak bezpiecznie przywołać ją do porządku?Czwarta jest klaczą wielkopolską pokaźnych rozmiarów, na razie nie sprawiła mi większych problemów, tylko trener za każdym razem powtarza mi, że muszę dużo do niej mówić.Poza tym kiedy któraś z nich zachowa się nerwowo w pobliżu mnie, mimowolnie ogarnia mnie strach. Wiem że nie mogę tego okazywać i staram się zachować zimną krew, ale nie panuję nad tym. Może to dlatego, że nigdy nie miałam większej styczności z końmi, tylko "przyjeżdżam, wsiadam, zsiadam i do widzenia"? Jak zwiększyć wiarę w siebie i zachowywać się wobec nich, aby miały do mnie szacunek? Wiem że nie zdobędę ich zaufana w tydzień, ale chcę po prostu nawiązać taki kontakt, żebym bez obaw mogła je wyprowadzać z boksów (bo więcej rzeczy z nimi póki co nie robię oprócz tej spokojnej, bo na niej jeżdżę, tylko ewentualnie zakładam kantary przed wyprowadzeniem).
jak mi koń nie chce iśc, albo robi to wolno, to zawsze cmokam, żeby mnie tak jakby zauważył.. a potem najlepiej się z nim kawałek przebiec i powinien normalnie iść ;))
Kiedy koń nie chce iść to prowadzaj go na boki. Aby skręcić musi się ruszyć i idzie. A tym klaczom nie da się zrobić jakiegoś korytarza ze stajni na pastwisko? Skoro są agresywne, a Ty na dodatek w ich obecności wykazujesz strach może się zdarzyć wypadek.
Przede wszystkim najpierw ogarnij sama siebie. Jeżeli koń ci się pcha zawróć go, cofnij, idź na pastwisko robiąc wolty, jeżeli bd trzeba, zatrzymuj ją itd. I dużo cierpliwości, sprytu, pomysłowości i spokoju. Dasz sobie radę. Ja jak mam jakiś problem z koniem to zawsze muszę sobie to na spokojnie przemyśleć, opracować plan i potem wszystko wychodzi ;)
Dzięki za odpowiedzi, staram się zachowywać spokój, myślę, że powoli przyzwyczaję się do nerwowych reakcji i nie będzie ogarniał mnie strach. Wczoraj podczas wyprowadzania cały czas do nich mówiłam, a kiedy ta "wyprowadzająca MNIE, a nie ja ją" zaczęła ciągnąć to przodu, to według rad zatrzymywałam się i zwracałam jej uwagę. Wszystkie wyszły ładnie, teraz muszę tylko "pokonać" tą która nie dała sobie założyć kantara :)dudusiakowa; nie wiem czy to tak zrozumiałaś, ale nie boję się ich cały czas, za każdym razem jak do nich podchodzę, tylko kiedy wykazują nerwowość.Jeszcze raz dziękuję :)
Nagradzaj ją za każdym razem jak założysz jej kantar, poklep ją, daj jakiś smakołyk, pokaż jej że dobrze zrobiła i że się z tego cieszysz..