Witam, zacznę od tego, że w lutym br kupiłam roczną klacz sp Hawane, od początku zapowiadało się ciekawie, bo miała niesamowity temperament i mnóstwo energii :) a przede wszystkim straszny zapał do nauki, uwielbiała towarzystwo ludzi, chętnie uczyła się nowych rzeczy tylko mały problem tkwił w tym, że szybko się denerwowała :) gdy ją kupiliśmy nie potrafiła dawać nóg, na przednie ją nauczyłam i zostały wyczyszczone lecz jak to często bywa pojawił się problem z tyłem. Znalazłam więc pomoc u pewnej pani która zajmuje się czyszczeniem kopyt i ogólnie zajmuje się końmi i zdeklarowała się nauczyć moją klacz podawania tylnich nóg. Początkowo kopała i nie było mowy o podawaniu nóg, pani zaczęła stosować następujące metody : batem głaskała ją po całym ciele, stopniowo dochodząc do tylnich nóg, a gdy Hawana kopała ta pani uderzała ją batem i nie ukrywam że mocno, a także zdarzały się przypadki że gdy klacz chciała ją kopnąć to pani oddawała jej również z buta... :/ tłumacząc, że Hawana musi się bać kopać i musi czuć respekt, nie podobało mi się to no ale cóż... ostatnio nie było mnie przy nauce ale zaobserwowałam u mojej Hawany to że przy każdym gwałtownym ruchu ręką płoszy się i strasznie się boi, nie wiem co ta kobieta jej zrobiła ale przypuszczam, że stosowała te drastyczne metody gdy nikogo nie było w pobliżu... :/ Hawana nie chce współpracować ze mną, boi się dosłownie wszystkiego i ma strach w oczach... :( strasznie mi przykro, że tak się stało, ja traktuję ją nadzwyczaj dobrze i na pewno z mojej strony jest i będzie OK, ale co dalej z jej nauką? proszę o pomoc... wiem, że dużo osób ma taki sam problem... Natalia
Straszna jakaś ta baba ; (( . Może stań przednią i pokaż jej bay a potem rzuć go ! na ziemię i zadeptaj . Zostaw ją samą na padoku żeby go powąchała A co do podnoszenia ręki powinnaś głaskać ją i dawać jabłko albo coś . Kiedy podnosisz rękę trzymaj ją i jak odskoczy pogłaszcz ją i poklep , ale powiedz jej że tak nie może i pokaż jabłko i odejć potem jak wrócisz kiedy tylko drgnie daj jej coś i poklep. Stosuj maszasz ,, kreśl małe kółka na jej szyi palcami alby się uspokoiła na początku i na końcu I tak za każdym razem . Kiedy już nie będzie tak często odskakiwać głaszcz ją tylko i poklepuj tak aby nie myślała że zawsze dostanie jabłko jak nie wystraszy się . Pamiętaj żeby przychodzić do niej i ją masować po szyi. To będzie na pewno trochę trwało. A no i nie przyprowadzaj więcej tej babki. ; )
Tak jak mówi KaffaEgisaLiwkaLiwek - nie korzystaj już z pomocy tej pani. Są inne sposoby, żeby koń podawał tylne nogi. A przynajmniej się tego Twoja klacz nauczyła? Na pewno nie dawaj jej jedzenia z ręki! Masaże owszem. Dzięki temu nie będzie kojarzyła sobie ręki z biciem. Jeśli będziesz nią często przebywać i głaskać, to na pewno niedługo Ci zaufa. Na początek zapamiętaj, w jakich miejscach klacz nie daje się dotykać. To będzie Twój cel. Codziennie powoli zwiększaj granicę. Jeśli nie daje dotykać się pod brzuchem na początku waszego spotkania, to być może po sesji masażu pozwoli dotknąć się przynajmniej blisko brzucha. To będzie już sukces. Wkrótce spróbuj też głaskać ją po zadzie - może uda Ci się dojść do tylnych nóg? Z początku ich nie podnoś. Dopiero kiedy będzie dawała się głaskać po samych kopytach, możesz spróbować ostrożnie podnieść nogę. Kiedy tylko ją podniesie od razu delikatnie ją odłóż - to będzie nagroda. W następnych dniach wyznaczaj sobie nowe niewielkie cele, aż w końcu klacz zaufa Ci całkowicie - co oczywiście nie stanie się natychmiast! Najważniejsze, żeby nie słuchała się Ciebie ze strachu, ale z własnej chęci.
Hmm- a może trzeba zacząć od początku i odbudować zaufanie u konika?Poczytaj nawet na galopuje o join-up a jeszcze lepiej Monty Robertsa czyli u źródła:-)
No odbudowa zaufania to podstawa...trochę tylko nie rozumiem,jakim sposobem konik stracił zaufanie do Ciebie...Co TY jej zrobiłaś?Wydaje się,że po prostu pozwoliłaś ją skrzywdzić...Kobieta coś chciała dobrze,widzę nawet jakiś sens w tym,co opisujesz:głaskanie bacikiem-czyli pewne odczulanie na dotyk-no ok.Kara za brykanie i kopanie-no to też pojmuję.Może nie mocno,tak jak ta babka,ale jest w tym pewna logika.Kobita może coś gdzieś czytała,może i nawet była na jakimś kursie,ale chyba go nie skończyła...przemoc wobec koni nigdy nie daje rezultatów-działa wręcz przeciwnie.Jeżeli koń źle reaguje na dotyk w pewnym miejscu,to tak jak pisali u góry-trzeba poświęcić na to masę czasu i stopniowo głaskać coraz dalej.Jedna rzecz mnie męczy-jak mogłaś zostawić konia z obcą osobą?!!!Jakiekolwiek lekcje czy treningi ZAWSZE powinny się odbywać pod okiem właściciela konia,aby móc od razu zareagować.I jeżeli nie podobały Ci się metody tej kobiety,to powinnaś od razu to załatwić!!!No nie ma co ukrywać-to Twoja wina,nie dopilnowałaś i tyle.
Witam, zacznę od tego, że w lutym br kupiłam roczną klacz sp Hawane, od początku zapowiadało się ciekawie, bo miała niesamowity temperament i mnóstwo energii :) a przede wszystkim straszny zapał do nauki, uwielbiała towarzystwo ludzi, chętnie uczyła się nowych rzeczy tylko mały problem tkwił w tym, że szybko się denerwowała :) gdy ją kupiliśmy nie potrafiła dawać nóg, na przednie ją nauczyłam i zostały wyczyszczone lecz jak to często bywa pojawił się problem z tyłem. Znalazłam więc pomoc u pewnej pani która zajmuje się czyszczeniem kopyt i ogólnie zajmuje się końmi i zdeklarowała się nauczyć moją klacz podawania tylnich nóg. Początkowo kopała i nie było mowy o podawaniu nóg, pani zaczęła stosować następujące metody : batem głaskała ją po całym ciele, stopniowo dochodząc do tylnich nóg, a gdy Hawana kopała ta pani uderzała ją batem i nie ukrywam że mocno, a także zdarzały się przypadki że gdy klacz chciała ją kopnąć to pani oddawała jej również z buta... :/ tłumacząc, że Hawana musi się bać kopać i musi czuć respekt, nie podobało mi się to no ale cóż... ostatnio nie było mnie przy nauce ale zaobserwowałam u mojej Hawany to że przy każdym gwałtownym ruchu ręką płoszy się i strasznie się boi, nie wiem co ta kobieta jej zrobiła ale przypuszczam, że stosowała te drastyczne metody gdy nikogo nie było w pobliżu... :/ Hawana nie chce współpracować ze mną, boi się dosłownie wszystkiego i ma strach w oczach... :( strasznie mi przykro, że tak się stało, ja traktuję ją nadzwyczaj dobrze i na pewno z mojej strony jest i będzie OK, ale co dalej z jej nauką? proszę o pomoc... wiem, że dużo osób ma taki sam problem... Natalia
Straszna jakaś ta baba ; (( . Może stań przednią i pokaż jej bay a potem rzuć go ! na ziemię i zadeptaj . Zostaw ją samą na padoku żeby go powąchała A co do podnoszenia ręki powinnaś głaskać ją i dawać jabłko albo coś . Kiedy podnosisz rękę trzymaj ją i jak odskoczy pogłaszcz ją i poklep , ale powiedz jej że tak nie może i pokaż jabłko i odejć potem jak wrócisz kiedy tylko drgnie daj jej coś i poklep. Stosuj maszasz ,, kreśl małe kółka na jej szyi palcami alby się uspokoiła na początku i na końcu I tak za każdym razem . Kiedy już nie będzie tak często odskakiwać głaszcz ją tylko i poklepuj tak aby nie myślała że zawsze dostanie jabłko jak nie wystraszy się . Pamiętaj żeby przychodzić do niej i ją masować po szyi. To będzie na pewno trochę trwało. A no i nie przyprowadzaj więcej tej babki. ; )
Tak jak mówi KaffaEgisaLiwkaLiwek - nie korzystaj już z pomocy tej pani. Są inne sposoby, żeby koń podawał tylne nogi. A przynajmniej się tego Twoja klacz nauczyła? Na pewno nie dawaj jej jedzenia z ręki! Masaże owszem. Dzięki temu nie będzie kojarzyła sobie ręki z biciem. Jeśli będziesz nią często przebywać i głaskać, to na pewno niedługo Ci zaufa. Na początek zapamiętaj, w jakich miejscach klacz nie daje się dotykać. To będzie Twój cel. Codziennie powoli zwiększaj granicę. Jeśli nie daje dotykać się pod brzuchem na początku waszego spotkania, to być może po sesji masażu pozwoli dotknąć się przynajmniej blisko brzucha. To będzie już sukces. Wkrótce spróbuj też głaskać ją po zadzie - może uda Ci się dojść do tylnych nóg? Z początku ich nie podnoś. Dopiero kiedy będzie dawała się głaskać po samych kopytach, możesz spróbować ostrożnie podnieść nogę. Kiedy tylko ją podniesie od razu delikatnie ją odłóż - to będzie nagroda. W następnych dniach wyznaczaj sobie nowe niewielkie cele, aż w końcu klacz zaufa Ci całkowicie - co oczywiście nie stanie się natychmiast! Najważniejsze, żeby nie słuchała się Ciebie ze strachu, ale z własnej chęci.
No. ; ) Popieram ; p
Hmm- a może trzeba zacząć od początku i odbudować zaufanie u konika?Poczytaj nawet na galopuje o join-up a jeszcze lepiej Monty Robertsa czyli u źródła:-)
No odbudowa zaufania to podstawa...trochę tylko nie rozumiem,jakim sposobem konik stracił zaufanie do Ciebie...Co TY jej zrobiłaś?Wydaje się,że po prostu pozwoliłaś ją skrzywdzić...Kobieta coś chciała dobrze,widzę nawet jakiś sens w tym,co opisujesz:głaskanie bacikiem-czyli pewne odczulanie na dotyk-no ok.Kara za brykanie i kopanie-no to też pojmuję.Może nie mocno,tak jak ta babka,ale jest w tym pewna logika.Kobita może coś gdzieś czytała,może i nawet była na jakimś kursie,ale chyba go nie skończyła...przemoc wobec koni nigdy nie daje rezultatów-działa wręcz przeciwnie.Jeżeli koń źle reaguje na dotyk w pewnym miejscu,to tak jak pisali u góry-trzeba poświęcić na to masę czasu i stopniowo głaskać coraz dalej.Jedna rzecz mnie męczy-jak mogłaś zostawić konia z obcą osobą?!!!Jakiekolwiek lekcje czy treningi ZAWSZE powinny się odbywać pod okiem właściciela konia,aby móc od razu zareagować.I jeżeli nie podobały Ci się metody tej kobiety,to powinnaś od razu to załatwić!!!No nie ma co ukrywać-to Twoja wina,nie dopilnowałaś i tyle.