jeżdżę już ponad rok,ale przez cały czas jestem niepewna podczas jazdy konnej i często chyba nawet o wiele za często bojaźliwa i bardzo szybko odpuszczam koniom na jeździe.! zaliczyłam dwie gleby,ale tylko jedna z nich była taka straszna,bo spadłam na żebra centralnie,ale mimo wszystko później i tak wsiadłam na konia. znacie może jakieś sposoby żeby przestać być niepewną i bojaźliwą podczas jazdy,bo bardzo chcę to zmienić.!?
Mi pomaga śpiewanie - uspokaja to mnie wewnętrznie, a tym samym także konia. Strach to raczej kwestia charakteru, którego problem może tkwić gdzieś głęboko w Tobie. Zastanów się, co Cię przeraża. Upadek? Koń się płoszy i ucieka, kiedy czuje, że jeździec nie jest pewny. Musisz przejąć przywództwo, aby koń czuł się bezpieczny. Twoje wahanie = jego wahanie. Strach = usztywnienie ciała. Pomyśl, że jesteś świetna, że jeździsz dla zabawy. Jeździsz już ponad rok - uściślij. Co dwa miesiące? Codziennie? Możesz się bać, bo jeszcze nie jesteś pewna swoich umiejętności. Przełamuj strach. Nie nakręcaj się. Kiedy nauczyciel da ci jakieś zadanie, to nawet gdy się boisz, zgadzaj się na nie. Po prostu poczuj się przywódcą! Za każdym razem powtarzaj na koniu "jestem przewodnikiem". Musisz wiedzieć, czego chcesz. Nie wahaj się, natychmiast decyduj.
Ja też kiedyś miałam ten problem, ale jak zaczęłam przebywać długo w stajni i pomagać, to się on skończył. Rada:-po przebywaj długo z końmi-proś najpierw o najspokojniejsze konie, a nabierzesz tej pewności
Boisz się upadku czy samego konia? Wiesz,co do upadku to nie ma się czego bać...bo i tak pewnie jeszcze z kilka razy spadniesz :-) Nie piszę tego złośliwie- po prostu kto nie jeździ ten nie spada. Nie ma jeźdźców, którzy nie mieli czegoś poobijanego :-)I tak jak napisała Roxi- samo przebywanie z koniem może Ci bardzo pomóc.Stój z nim w boksie nawet godzinami!Głaszcz,szczotkuj, mów do niego-to naprawdę bardzo wdzięczni słuchacze,możesz im powierzyć swoje najskrytsze tajemnice, zwierzyć się ze swoich lęków.Tak samo podczas jazdy- rozmawiaj z koniem,pogłaszcz,utrzymuj z nim stały kontakt emocjonalny, po prostu jedź nie na nim, tylko z nim.Zakumplujcie się :-)
Ja do niedawna lubiłam spokojne, delikatnie przymulone konie. Odkąd instruktorka dała mi dość szybką klacz - pamiętam, że przed jazdą dosłownie się trzęsłam bo słyszałam o niej opowiadania jaka ona to szybka i w ogóle. Ale gdy siadłam w siodło poczułam się lepiej, postanowiłam się rozluźnić, bo koń czuje jak się czujesz i jak ty jesteś spięta to on też...Więc się rozluźniłam, nie siedziałam jak bvym kij połknęła i było leeepiej.
Tak jak poprzednicy uważam, że niezastąpione jest bycie, bycie i jeszcze raz bycie przy koniach. Będąc z nimi widzisz ich zachowanie, sposób postępowania, jesteś wstanie zaobserwować pewne sytuacje i się z nimi oswajać. Ja niestety popełniłam błąd i ze strachu przed końmi nie jeździłam już ponad rok. Wszystko zaczęło się kiedy weszłam do stajni przywitać się z końmi przed jazdą. Podeszłam do jednego a ten tak mocno mnie pacnął zębami w rękę, że do tej pory mam bliznę. Na jeździe podobnie. Ja swoje, a koń swoje. W pewnym momencie zamiast czerpać radość z jazdy modliłam się żeby jak najszybciej się skończyła. Mimo, że kocham konie ponad życie to się ich boje. W wakacje byłam w Książu i bałam się pogłaskać wystający łeb z boksu. Ciągle miałam w pamięci jak koń mnie boleśnie gryzie. Za pewne chodziło o to, że pewnie dawał mi do zrozumienia o co mu chodzi, a ja tego nie umiałam zobaczyć. W związku z tym jedyne co można zrobić, aby się nie bać to być przy koniach i je poznać.
Ja się teraz podzielę moim sposobem ... przed jazdą wejdz (lub chociaż podejdź) do boksu konia ,na którym masz mieć jazdę i ... porozmawiaj sobie z nim ... mów szczerze i od serca. Niczego się nie bój ,konie to nasi przyjaciele. Ja rozmawiam z koniami przed lekcją ,w trakcie czyszczenia ,przy wsiadaniu ,podczas lekcji jak i później. To nie maszyna po za tym wydaje mi się ,że one to lubią i rozumieją o czym mówię...
Ja też mam problem. Było niby wszystko o.k. Pomimo, że w ciągu dziesięciu miesiecy nauki jazdy zaliczyłam dwie gleby nie zraziło mnie to. Ba! Nabrałam na tyle peweności siebie i radosci z jeździectwa, że poprosiłam by przygotowywano mnie do kursu instruktorskiego. Coraz bardziej cieszyłam się z galopu, zaczynałam skakać. Aż do chwili, gdy trafił mi się konik polski o trudnym charakterze. Zrzucił mnie w galopie trzy razy na jednej jeździe. Konkretnie się poobijałam. Pomimo, że uparcie siadałam spowrotem, on gwałtownie hamował, szarpał z całej siły łbem i mnie zrzucał. Moja znajoma powiedziała, że robił mi to perfidnie, bo mnie wyczuł. Pomyślałam sobie, że w takiej sytuacji chyba powinnam dać sobie spokój, skoro nie potrafię zapanować nad takim skubańcem... No i dzis był pierwszy trening od tamtego zdarzenia. Miałam innego konia. Bardzo sympatyczny i wspaniały młody arab, tylko dość szybki. Parę fuli galopem, a ja panika, zaraz hamulec i stwierdziłam, że juz nie chcę. Zrobiłam parę ósemek, potruchtałam ćwiczebnym, występowałam go i pojechaliśmy do domku...
Acha, jeżdzę raz, czasem dwa razy w tygodniu. Nie mam mozliwości częściej.
hm. wiesz. powinnaś zaufać koniowi. może daj sobie spokój na razie z ostrą jazdą, tylko jeździj powolutku rekreacyjnie i spędzaj więcej czasu z końmi ale nie na ich grzbiecie. karm je, wychodź z nimi na padok. czasem taka cisza sam na sam z koniem tworzy piękne więzi :) to powinno cię uspokoić. po prostu musisz zaufać koniowi.
Dziękuję Ci bardzo. Postaram się. Niemniej jednak cała sytuacja wynikła z tego, że jeżdżę chwilami dość niepewnie. Zamiast obiąć "przywództwo" i być bardziej zdecydowana obawiam się czasem coś zrobić. A już szczególnie teraz po tamtych glebach... Zdaję sobie sprawę, że nie mogę sobie pozwolić na kontuzje, bo mam czternastomiesięczną córeczkę i muszę uważać. Postaram się zastosować do porad :)
Święta racja! Poproszę instruktorkę. Na razie siadę na mojego ulubionego Nurka (nasz profesorek :) ). Lubie go i mam do niego zaufanie. Odpuszczę sobie na razie młode konie. Wyjeżdżę karnet, wybiorę sie na wycieczkę do Wierzbnej (stajnia "Biały Las") I zobaczymy czy przejdę na emeryturę, czy zostanę w siodle...
Boisz się upadku czy samego konia?
Wiesz,co do upadku to nie ma się czego bać...bo i tak pewnie jeszcze z kilka razy spadniesz :-) Nie piszę tego złośliwie- po prostu kto nie jeździ ten nie spada. Nie ma jeźdźców, którzy nie mieli czegoś poobijanego :-)
I tak jak napisała Roxi- samo przebywanie z koniem może Ci bardzo pomóc.Stój z nim w boksie nawet godzinami!Głaszcz,szczotkuj, mów do niego-to naprawdę bardzo wdzięczni słuchacze,możesz im powierzyć swoje najskrytsze tajemnice, zwierzyć się ze swoich lęków.Tak samo podczas jazdy- rozmawiaj z koniem,pogłaszcz,utrzymuj z nim stały kontakt emocjonalny, po prostu jedź nie na nim, tylko z nim.Zakumplujcie się :-)Zgadzam sie w 100%. Do tego jeszcze ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz a Twoja pewnośc na koniu stanie sie znacznie lepsza.
Konkretnie boję się, że znowu zlecę i to w jakiś durnowaty sposób i będzie siara :( No i jeszcze kontuzje, na które nie mogę sobie pozwolić. Stąd moja rozterka. Talentu jakiegoś wielkiego nie mam, za to wiele do stracenia. Więc albo się zawezmę w sobie i zacznę pewniej jeździć, albo po prostu uznam, że zbyt wielka ze mnie ofiara losu i skapituluję. Jednakże tak jak powiedziałam, mam jeszcze czas żeby się nad tym zastanowić. Wszyscy doskonale wiemy, że w jeździectwie potrzebne jest zdecydowanie. Biorę pod uwagę wszystkie rady forumowiczów i jestem za nie wdzięczna.
lomu ja też się boję,że po raz trzeci glebnę serio bardzo śmiesznie,ale boję się też ewentualnych kontuzji,które wykluczą mnie z jazd na jakiś czas. :(
Jeżeli lęk wynika z niepewności swoich umiejętności i upadku to moim osobistym zdaniem powinnaś jeździć wyłącznie na koniach spokojnych i opanowanych, których jesteś pewna i na których jesteś w stanie się rozluźnić i skupić na sobie-na szlifowaniu swoich umiejętności. Na młode cz trudne konie przyjdzie czas. W jeździectwie pewnych etapów nie powinno się pomijać a dążyć małymi kroczkami. Nie raz widziałam jak kazano skakać jeźdźcom, którzy nie opanowali solidnie galopu...robiąc coś jeżeli nie czujemy się pewnie na pewno nie zrobimy tego dobrze. Łatwo się zrazić jeżeli zaczynamy coś za wcześnie, z obawą czy strachem i dodatkowo zle to się skończy np. upadkiem potęgując uczucie strachu. Dodatkowo radze robić to...co lubisz :) tzn. np.pojeździć spokojnie kłusikiem bez szaleńst, spokojny galopik...jazda ujeżdżeniowa... a może bez strzemion żebyś lepiej się trzymała w siodle i poczuła przez to pewniej?
Cóż ja spadłam ponad 5 razy, już nie liczę ^^. Ja na początku też się bałam ale trzeba wiedzieć że koń nie zaufa ci jeśli się będziesz bać. Z czasem będziesz bardziej odpowiedzialna za konia i wraz ze wzrostem umiejętności będziesz się czuła bardziej swojo na koniu. Ja na koniu czuję się wolna i traktuję to jako przyjemność oraz uwolnienie od zajęć. To samo przejdzie, ale posłuchanie muzyki też pomaga. Znam taki fajny filmik co dobrze uspokaja XP:- Kto dosiadł konia ten dosiadł wiatr.PowodzeniaXD
Nie bój się,racja jak pisała poprzedniczka rozmawiaj z końmi ja coś gadam do nich cały czas.Musisz zdobyć ich zaufanie bo jak ty się stresujesz to koń też i myśli"czego ona się tak boi? czyżby coś strasznego ?" i koń też się bardzo stresuje .Można to wyczuć jak ty siedzisz spięta koń idzie wolniej jeśli rozluźniona żywiej .Jeśli boisz się to poparz jak ktoś jeździ na tym koniu .Staraj się wybierać starsze,spokojne i doświadczone konie one są spokojne .Nie trzymaj kurczowo rąk to też wiele znaczy pełne rozluźnienie.Ja raz jak zaliczyłam glebe bardzo bolały mnie plecy mimo to nie byłam zła na konia lecz na siebie bo to oznaka ,że ja byłam za bardzo nie pewna siebie i sztywna jak kij.Zaczęłam naprawiać swoje błędy i jest dobrze.To podstawa jazdy .
Polecam sposób Serenady , ja postępuję tak samo , na razie muszę jeździć na klaczy która lubi zrzucać więc przed każdą jazdą rozmawiam z nią , mówię żeby była spokojna nie zrzucała mnie i słucha ;)
jeżdżę już ponad rok,ale przez cały czas jestem niepewna podczas jazdy konnej i często chyba nawet o wiele za często bojaźliwa i bardzo szybko odpuszczam koniom na jeździe.! zaliczyłam dwie gleby,ale tylko jedna z nich była taka straszna,bo spadłam na żebra centralnie,ale mimo wszystko później i tak wsiadłam na konia. znacie może jakieś sposoby żeby przestać być niepewną i bojaźliwą podczas jazdy,bo bardzo chcę to zmienić.!?
Mi pomaga śpiewanie - uspokaja to mnie wewnętrznie, a tym samym także konia. Strach to raczej kwestia charakteru, którego problem może tkwić gdzieś głęboko w Tobie. Zastanów się, co Cię przeraża. Upadek? Koń się płoszy i ucieka, kiedy czuje, że jeździec nie jest pewny. Musisz przejąć przywództwo, aby koń czuł się bezpieczny. Twoje wahanie = jego wahanie. Strach = usztywnienie ciała. Pomyśl, że jesteś świetna, że jeździsz dla zabawy. Jeździsz już ponad rok - uściślij. Co dwa miesiące? Codziennie? Możesz się bać, bo jeszcze nie jesteś pewna swoich umiejętności. Przełamuj strach. Nie nakręcaj się. Kiedy nauczyciel da ci jakieś zadanie, to nawet gdy się boisz, zgadzaj się na nie. Po prostu poczuj się przywódcą! Za każdym razem powtarzaj na koniu "jestem przewodnikiem". Musisz wiedzieć, czego chcesz. Nie wahaj się, natychmiast decyduj.
jeździłam 2 razy w tygodniu,ale z powodu,że mam dużo nauki zaczęłam jeździć raz w tygodniu.! ;)
Ja też kiedyś miałam ten problem, ale jak zaczęłam przebywać długo w stajni i pomagać, to się on skończył. Rada:-po przebywaj długo z końmi-proś najpierw o najspokojniejsze konie, a nabierzesz tej pewności
Boisz się upadku czy samego konia? Wiesz,co do upadku to nie ma się czego bać...bo i tak pewnie jeszcze z kilka razy spadniesz :-) Nie piszę tego złośliwie- po prostu kto nie jeździ ten nie spada. Nie ma jeźdźców, którzy nie mieli czegoś poobijanego :-)I tak jak napisała Roxi- samo przebywanie z koniem może Ci bardzo pomóc.Stój z nim w boksie nawet godzinami!Głaszcz,szczotkuj, mów do niego-to naprawdę bardzo wdzięczni słuchacze,możesz im powierzyć swoje najskrytsze tajemnice, zwierzyć się ze swoich lęków.Tak samo podczas jazdy- rozmawiaj z koniem,pogłaszcz,utrzymuj z nim stały kontakt emocjonalny, po prostu jedź nie na nim, tylko z nim.Zakumplujcie się :-)
Ja do niedawna lubiłam spokojne, delikatnie przymulone konie. Odkąd instruktorka dała mi dość szybką klacz - pamiętam, że przed jazdą dosłownie się trzęsłam bo słyszałam o niej opowiadania jaka ona to szybka i w ogóle. Ale gdy siadłam w siodło poczułam się lepiej, postanowiłam się rozluźnić, bo koń czuje jak się czujesz i jak ty jesteś spięta to on też...Więc się rozluźniłam, nie siedziałam jak bvym kij połknęła i było leeepiej.
Tak jak poprzednicy uważam, że niezastąpione jest bycie, bycie i jeszcze raz bycie przy koniach. Będąc z nimi widzisz ich zachowanie, sposób postępowania, jesteś wstanie zaobserwować pewne sytuacje i się z nimi oswajać. Ja niestety popełniłam błąd i ze strachu przed końmi nie jeździłam już ponad rok. Wszystko zaczęło się kiedy weszłam do stajni przywitać się z końmi przed jazdą. Podeszłam do jednego a ten tak mocno mnie pacnął zębami w rękę, że do tej pory mam bliznę. Na jeździe podobnie. Ja swoje, a koń swoje. W pewnym momencie zamiast czerpać radość z jazdy modliłam się żeby jak najszybciej się skończyła. Mimo, że kocham konie ponad życie to się ich boje. W wakacje byłam w Książu i bałam się pogłaskać wystający łeb z boksu. Ciągle miałam w pamięci jak koń mnie boleśnie gryzie. Za pewne chodziło o to, że pewnie dawał mi do zrozumienia o co mu chodzi, a ja tego nie umiałam zobaczyć. W związku z tym jedyne co można zrobić, aby się nie bać to być przy koniach i je poznać.
Ja się teraz podzielę moim sposobem ... przed jazdą wejdz (lub chociaż podejdź) do boksu konia ,na którym masz mieć jazdę i ... porozmawiaj sobie z nim ... mów szczerze i od serca. Niczego się nie bój ,konie to nasi przyjaciele. Ja rozmawiam z koniami przed lekcją ,w trakcie czyszczenia ,przy wsiadaniu ,podczas lekcji jak i później. To nie maszyna po za tym wydaje mi się ,że one to lubią i rozumieją o czym mówię...
Ja też mam problem. Było niby wszystko o.k. Pomimo, że w ciągu dziesięciu miesiecy nauki jazdy zaliczyłam dwie gleby nie zraziło mnie to. Ba! Nabrałam na tyle peweności siebie i radosci z jeździectwa, że poprosiłam by przygotowywano mnie do kursu instruktorskiego. Coraz bardziej cieszyłam się z galopu, zaczynałam skakać. Aż do chwili, gdy trafił mi się konik polski o trudnym charakterze. Zrzucił mnie w galopie trzy razy na jednej jeździe. Konkretnie się poobijałam. Pomimo, że uparcie siadałam spowrotem, on gwałtownie hamował, szarpał z całej siły łbem i mnie zrzucał. Moja znajoma powiedziała, że robił mi to perfidnie, bo mnie wyczuł. Pomyślałam sobie, że w takiej sytuacji chyba powinnam dać sobie spokój, skoro nie potrafię zapanować nad takim skubańcem... No i dzis był pierwszy trening od tamtego zdarzenia. Miałam innego konia. Bardzo sympatyczny i wspaniały młody arab, tylko dość szybki. Parę fuli galopem, a ja panika, zaraz hamulec i stwierdziłam, że juz nie chcę. Zrobiłam parę ósemek, potruchtałam ćwiczebnym, występowałam go i pojechaliśmy do domku... Acha, jeżdzę raz, czasem dwa razy w tygodniu. Nie mam mozliwości częściej.
hm. wiesz. powinnaś zaufać koniowi. może daj sobie spokój na razie z ostrą jazdą, tylko jeździj powolutku rekreacyjnie i spędzaj więcej czasu z końmi ale nie na ich grzbiecie. karm je, wychodź z nimi na padok. czasem taka cisza sam na sam z koniem tworzy piękne więzi :) to powinno cię uspokoić. po prostu musisz zaufać koniowi.
Dziękuję Ci bardzo. Postaram się. Niemniej jednak cała sytuacja wynikła z tego, że jeżdżę chwilami dość niepewnie. Zamiast obiąć "przywództwo" i być bardziej zdecydowana obawiam się czasem coś zrobić. A już szczególnie teraz po tamtych glebach... Zdaję sobie sprawę, że nie mogę sobie pozwolić na kontuzje, bo mam czternastomiesięczną córeczkę i muszę uważać. Postaram się zastosować do porad :)
tez mam ten problem , ja nie galopuje dlatego że klaczka na ktorej zawsze jezdze jak dopędza to galopuje i spadłam już 6 razy a jezdze 4 miechy
Zrób sobie dłuższy trening. Ja miałam kiedyś tak, że uspakajałam się po godzinie jazdy. Spróbuj może pomoże. ;)
Święta racja! Poproszę instruktorkę. Na razie siadę na mojego ulubionego Nurka (nasz profesorek :) ). Lubie go i mam do niego zaufanie. Odpuszczę sobie na razie młode konie. Wyjeżdżę karnet, wybiorę sie na wycieczkę do Wierzbnej (stajnia "Biały Las") I zobaczymy czy przejdę na emeryturę, czy zostanę w siodle...
To zależy, czego konkretnie się boisz?
Boisz się upadku czy samego konia? Wiesz,co do upadku to nie ma się czego bać...bo i tak pewnie jeszcze z kilka razy spadniesz :-) Nie piszę tego złośliwie- po prostu kto nie jeździ ten nie spada. Nie ma jeźdźców, którzy nie mieli czegoś poobijanego :-) I tak jak napisała Roxi- samo przebywanie z koniem może Ci bardzo pomóc.Stój z nim w boksie nawet godzinami!Głaszcz,szczotkuj, mów do niego-to naprawdę bardzo wdzięczni słuchacze,możesz im powierzyć swoje najskrytsze tajemnice, zwierzyć się ze swoich lęków.Tak samo podczas jazdy- rozmawiaj z koniem,pogłaszcz,utrzymuj z nim stały kontakt emocjonalny, po prostu jedź nie na nim, tylko z nim.Zakumplujcie się :-)Zgadzam sie w 100%. Do tego jeszcze ćwicz, ćwicz i jeszcze raz ćwicz a Twoja pewnośc na koniu stanie sie znacznie lepsza.
Konkretnie boję się, że znowu zlecę i to w jakiś durnowaty sposób i będzie siara :( No i jeszcze kontuzje, na które nie mogę sobie pozwolić. Stąd moja rozterka. Talentu jakiegoś wielkiego nie mam, za to wiele do stracenia. Więc albo się zawezmę w sobie i zacznę pewniej jeździć, albo po prostu uznam, że zbyt wielka ze mnie ofiara losu i skapituluję. Jednakże tak jak powiedziałam, mam jeszcze czas żeby się nad tym zastanowić. Wszyscy doskonale wiemy, że w jeździectwie potrzebne jest zdecydowanie. Biorę pod uwagę wszystkie rady forumowiczów i jestem za nie wdzięczna.
lomu ja też się boję,że po raz trzeci glebnę serio bardzo śmiesznie,ale boję się też ewentualnych kontuzji,które wykluczą mnie z jazd na jakiś czas. :(
Ja najpierw zanim zacznę jazdę to głaszcze wszystkie konie w stajni nawet klacz która strasznie gryzie.A i uspokaja mnie anglezowanie xD
Jeżeli lęk wynika z niepewności swoich umiejętności i upadku to moim osobistym zdaniem powinnaś jeździć wyłącznie na koniach spokojnych i opanowanych, których jesteś pewna i na których jesteś w stanie się rozluźnić i skupić na sobie-na szlifowaniu swoich umiejętności. Na młode cz trudne konie przyjdzie czas. W jeździectwie pewnych etapów nie powinno się pomijać a dążyć małymi kroczkami. Nie raz widziałam jak kazano skakać jeźdźcom, którzy nie opanowali solidnie galopu...robiąc coś jeżeli nie czujemy się pewnie na pewno nie zrobimy tego dobrze. Łatwo się zrazić jeżeli zaczynamy coś za wcześnie, z obawą czy strachem i dodatkowo zle to się skończy np. upadkiem potęgując uczucie strachu. Dodatkowo radze robić to...co lubisz :) tzn. np.pojeździć spokojnie kłusikiem bez szaleńst, spokojny galopik...jazda ujeżdżeniowa... a może bez strzemion żebyś lepiej się trzymała w siodle i poczuła przez to pewniej?
Cóż ja spadłam ponad 5 razy, już nie liczę ^^. Ja na początku też się bałam ale trzeba wiedzieć że koń nie zaufa ci jeśli się będziesz bać. Z czasem będziesz bardziej odpowiedzialna za konia i wraz ze wzrostem umiejętności będziesz się czuła bardziej swojo na koniu. Ja na koniu czuję się wolna i traktuję to jako przyjemność oraz uwolnienie od zajęć. To samo przejdzie, ale posłuchanie muzyki też pomaga. Znam taki fajny filmik co dobrze uspokaja XP:- Kto dosiadł konia ten dosiadł wiatr.PowodzeniaXD
Nie bój się,racja jak pisała poprzedniczka rozmawiaj z końmi ja coś gadam do nich cały czas.Musisz zdobyć ich zaufanie bo jak ty się stresujesz to koń też i myśli"czego ona się tak boi? czyżby coś strasznego ?" i koń też się bardzo stresuje .Można to wyczuć jak ty siedzisz spięta koń idzie wolniej jeśli rozluźniona żywiej .Jeśli boisz się to poparz jak ktoś jeździ na tym koniu .Staraj się wybierać starsze,spokojne i doświadczone konie one są spokojne .Nie trzymaj kurczowo rąk to też wiele znaczy pełne rozluźnienie.Ja raz jak zaliczyłam glebe bardzo bolały mnie plecy mimo to nie byłam zła na konia lecz na siebie bo to oznaka ,że ja byłam za bardzo nie pewna siebie i sztywna jak kij.Zaczęłam naprawiać swoje błędy i jest dobrze.To podstawa jazdy .
Ja już nie liczą upadków XP
Polecam sposób Serenady , ja postępuję tak samo , na razie muszę jeździć na klaczy która lubi zrzucać więc przed każdą jazdą rozmawiam z nią , mówię żeby była spokojna nie zrzucała mnie i słucha ;)