Witam mam takie pytanie jakoś rodziców namówiłam na jazdy ale nie ma wystarczających środków a jestem za młoda by pracować co zrobić by jeździć regularne i nie mieć problemów z pieniędzmi :/ ja jeżdżę tak gdzieś na 1 raz na miesiąc czasami 2 chętnie wysłucham waszych propozycji zwłaszcza że głupio mi o tym pisać a kocham bardzo bardzo kocham konie :) i jazdę na nich :D
Popytaj w stajni,gdzie jeździsz- może za jakąś pomoc czy sprzątanie mogłabyś mieć jazdyTak, to dobry pomysł ;) Ale jak np dostaniesz jakąś kasę od babci czy na jakieś urodziny itp. to nazbieraj sobie na karnet (jeżeli w twojej stajni jest) - bardziej się opłaca. Możesz też robić sama różne rzeczy, np. bransoletki i je sprzedawać.Albo sprzedać jakieś swoje stare, niezniszczone i niepotrzebne ci już rzeczy na Allegro.Kombinuj ^^ Powodzenia
Hej!!!!!!!!!!!!!!Mam podobny problem:(Podobno w niektórych stajniach rzeczywiście można jeździć za sprzątanie boksów,czyszczenie wciąż stojących w boksie koników,karmienie,pojenie itp. Teraz na wiosnę,bo rodzicom niestety nie chce się mnie wozić do pobliskiej stajni,bo jeżdżę na cały dzień,mam zamiar jeździć na rowerze lub z koleżanką co tydzień w weekendy(oczywiście nie za każdym razem po to,żeby pojeździć na koniach). Jednak w niewielu stadninach można jeździć za wykonywane w niej czynności...A szkoda,bo ja też nie mam za dużo kasy,żeby codziennie jeździć...
Popytaj się o jazdę za pracę:) Mam podobny przypadek i dogadałam się z właścicielem stajni. Tylko, że ja mam 18 lat ale pracuję tam od 4 lat. Czyszczę stajnie/siodlarnie/boksy/konie wypiszczam konie na padoki pomagam klientą prowadzę lonżę itd. i za to mam jazdę :)
A daleko masz do tej stajni od swojego domu? Bo tak jak pisały dziewczyny można rowerem. Ja mam ok 4 km i w lecie właśnie rowerem (codziennie) a w zimie czasem się z kimś zabierałam samochodem a tak to na piechotkę ;D
Praca w stajni to bardzo dobry pomysł. Musisz tylko przygotować się na ciężką pracę. W wielu przypadkach praca nie polega na pielęgnowaniu koni, szczególnie jeżeli jesteś młoda, nikomu nie chce się czuwać nad twoim bezpieczeństwem podczas pracy, a na sprzątaniu, grabieniu, zamiataniu. Musisz też przygotować się na to, że wyjazd do stajni zajmie Ci dużo czasu, u mnie jest to 5h z dojazdem.
Mam podobnie. Tylko że ja jeżdżę w stajnie gdzie jest mało koni itd. więc dużo pracy przy tym nie będzie i raczej trudno będzie mi namówić właścicielkę na jazdę za pracę. Jeżdżę co 3 tygodnie a ostatnio na zimę prawie w ogolę.
Zapytaj instruktorów czy możesz pracować w stajni , a oni w zamian będą dawać Tobie lekcje.Da Ci to również możliwość poznania koni!Zbieraj pieniądze , jeśli dostajesz kieszonkowe to nie wydawaj tylko odkładaj na jazdy. Życzę powodzenia!!!:)
Pomaganie w stajni to najlepszy pomysł za darmową jazdę.Nie dość , że darmowe jazdy to obcowanie z końmi czy to nie cudownie.Ja do stajni często jeżdżę z moim dziadkiem(na rowerze) , z bacią(autobusem) , z koleżanką róźnie , sama żadko bo nie lubię.Kiedyś z dziadkiem i coś tam pan poprosił , żeby mój dziadek pomógł i miałam dłużej darmową jazdę na pół godziny.To taka dygresja.Możesz również no nie wiem robić coś dodatkowego u tych samych co mają konie , a np. boją się o twoje bezpieczyeństwo , bo wiadomo(z twojego postu wynika , że jesteś niepełnoletnia) , że morzesz sobie coś zrobić czy koniu(nie mówię , że nie jesteś dobra) , ale czasami wypadek i nawet nie z twojej winy(lecz przy tobie , a właścicieli nie było), ale się zdarza.Dobra inne sposoby zaróbku u tych włściceli stadniny prócz czyszczenia , sprzątania i innych pielgnacji konia i jego otoczenia (nie wiem jak inaczej to w szybki i ładny sposób powiedzieć) na przykład jeszcze uczenie młodych siodłania i zakładania ogłlowia , uczenie czysczenia za to też mogą być darmowe jazdy , ale tu bezpieczeństwo wzrasta jeszcze o kursanta za które byś musiała zadbać.Jeśli u cb w stajni jest taka możliwość.Dla początkujących samych co przyjechali pierwszy raz oprowadzić po stajni lub sama przygotowywać konia do jazdy i potem rozsiodłać , czyćcić sprzęt po jeźdźie.Lub u włościcieli koni np. jak jest ciepło gorąco i się kurz to u nas polewa się wodą czworobok tzn.wężem odrfobinie się pryska.No i jeszcze możesz dokarmiac jeśli u nich są to kury czy kaczki i ten drób.Kośić trawnik.Możesz coś sprzedawać na przkład t-shirty z prasówkami (kupować takie prasówki) i je sprzedawać , może utarg być nie wielki , ale zawsze warto spróbować.Może jakies stare ubrfania , gry.Może jak umiesz grać na jakimś instrumencie , czy angielski nauczać gokoś ze śpiewu , tańca.Uzbierać z jakiś okazji lub robić jakieś prace dorywcze np. ulotki.
możesz znaleźć stajnię w której za pomoc są jazdy lub się spytać u ciebie w stajni czy byś mogła pomagać w stajni za jazdy za darmo.lub roznosić ulotki (za 1000ulotek jest około 60-70 zł) wiem te ceny bo u mojego taty w firmie roznoszą ulotki i tyle płacąlub w zoologicznym wymieniać ściółkę zwierzętom
A ja uważam pracę w stajni za nienajlepszy pomysł, a raczej trudny do zrealizowania. Na przykład w mojej stajni mamy automatyczne poidła [więc pojenie odpada], każdy koń ma kogoś, kto sie nim zajmuje- właściciela lub dzierżawcę, a poza tym jest też stajenny. Nie wezmą do pracy w stajni młodej, niedoświadczonej dziewczyny tak mi się wydaje. Jazda konna to jest zawsze droga zachcianka, bo drogie jest wszystko co z tym związane - od lekcji po strój jeźdzca. Ja bym raczej próbowała u rodziców. Może postaraj się im pomagać i nie sprawiać kłopotów, a sami Cię nagrodzą za to jazdami?
Ale jak nie ma wystarczająco dużo środków, to nawet jakby bardzo chcieli (a na pewno chcą), to nie mogą dać pieniędzy. Po co wzbudzać poczucie winy u rodziców, skoro to nie ich wina, zresztą pomagać i nie sprawiać problemów to powinność każdego dziecka, przede wszystkim bezinteresowna (!) miłość jest ważna, więc to co powiedziałaś jest po prostu, wybacz, ale śmieszne. Praca jak najbardziej, na początek nawet głupie pomaganie tym co pomagają, nie będę się rozpisywać, podczepiam się pod Rpodkowa.
Jeśli dobrze się uczysz i jeśli rodzice się zgodzą mogą ci płacić za oceny. mi rodzice płacą i w ten sposób zarabiam czasami o wiele więcej niż mi potrzeba.
Bidulka... znam ten ból... Zbieraj pieniążki jeździj ile się da, a jak dorośniesz to postaraj się o jakąś prackę i wtedy zaczniesz jeździć częściej. Faktycznie pomysł ze sprzedażą gadżetów jest całkiem niezły. Ja rysuje ludziom portrety i wten sposób zarabiam sobie na tą jedna jazdę tygodniowo lub na dwa tygodnie. Ale przyznam szczerze, że też tego nie ma na tyle żebym częściej jeździła. Wiem zatem co czujesz...
Jeśli dobrze się uczysz i jeśli rodzice się zgodzą mogą ci płacić za oceny. mi rodzice płacą i w ten sposób zarabiam czasami o wiele więcej niż mi potrzeba.Tak, najlepiej niech zrezygnują ze swojej porcji obiadu. Nie mają wystarczająco środków, czy wy nie umiecie czytać?!Możesz też znaleźć jakąś koleżankę, która posiada konia i jej pomagać sprzątać (tylko nie przemądrzałą, bo to może być katorga, nie warta nagrody). Najlepiej zbierać owoce, ale to jak jest już ciepło ;-)
Cóż ciężka sprawa , najlepiej właśnie popytać w pobliskiej stajni ,czy za pomoc nie mogłabyś się uczyć jeździć.Jest dość dużo sposobów ,żeby zarobić trochę grosza np.:- jak już niektórzy wspomnieli - sprzedaż niepotrzebnych rzeczy- może jak mieszkasz gdzieś na wiosce to zaoferuj się do prac w ogrodach u sąsiadów np. grabienie liści ,koszenie trawy itd.- do zbierania owoców można też się "zatrudnić" ,tylko nie jestem pewna czy niepełnoletnie osoby też mogą. - roznoszenie ulotek ,chociaż to też chyba od 18 lat... Musisz pomyśleć nad tym i się zastanowić ,pogadaj z rodzicami ,może znajdą jakiś sposób (:
Od 16 lat chyba można na te owoce.Tak, od 16, ale jeśli przyjdziesz z kimś dorosłym, to nawet od 7.Ja jak miałam 6 lat, chodziłam z mamą na porzeczki:)
No więc właśnie. Pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć, a pieniędzy nie da wyczarować. Jak już pisałam - WSZYSTKO, co związane z jazdą konną jest kosztowne i to jest przykre, ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Chociaż ja osobiście uważam, że jak ktoś bardzo chce i robi coś w tym kierunku to rozwiązanie się zawsze znajdzie. + zauważyłaś, żebym pisała coś o płaceniu za miłość? No właśnie. Więc nie wmawiaj mi słów, których nie powiedziałam.
Owszem, nie wspomniałaś o płaceniu za miłość. Nie zamierzam się kłócić, ale w jaki sposób, cytuję "Ja bym raczej próbowała u rodziców. Może postaraj się im pomagać i nie sprawiać kłopotów, a sami Cię nagrodzą za to jazdami?" - można to wykonać, kiedy rodzice nie mają pieniędzy? No właśnie. Poza tym zgadzam się, "...jak ktoś bardzo chce i robi coś w tym kierunku to rozwiązanie się zawsze znajdzie."
W stadninie, w której jeździsz zawsze jest coś do roboty, bo to normalne. Możesz pomagać, a w zamian za to będziesz miała darmową jazdę. Nie musi być to ciężka praca np. pojenie lub wypas koni. U mnie w stajni nawet dziewczyny piszą się na wyrzucanie obornika. Dla chcącego nic trudnego. Jeśli nie w stadninie, to możesz sąsiadom psy wyprowadzać, robić zakupy starszym, przypilnować dziecka. Również roznosić ulotki :-)
Mieszkasz na wsi? Jeśli tak, to możesz rozejrzeć się za kimś, kto ma konia i mu pomagać w zamian za jazdę. Poza tym, to nie jazda jest najważniejsza! Najpierw postaraj się zaprzyjaźnić się z koniem/końmi. Wtedy jazda będzie przyjemnością, a im rzadziej ją masz, tym większa ona będzie. I nie martw się tak! Im będziesz większa, tym będziesz miała lepsze kontakty z końmi, lepiej będziesz mogła się niemi zajmować, to i jazda Ci lepiej będzie wchodzić. Poczytaj w Internecie o zasadach bezpieczeństwa stajni, przy koniu itp. Skup się może troszkę bardziej na teorii. To jedyne, co możesz zrobić. Powodzenia! :-)
Oszczędzać, oszczędzać i oszczędzać.Tak jak dziewczyny już napisały najlepiej jest znaleźć miejsce w którym ustawisz, że będziesz pracować przy koniach a w zamian będziesz mogła pojeździć.Pomiędzy 11 - 16 moim rokiem życia właśnie jeździłam na takiej zasadzie w jednej stajni. W dni wolne siedziałam tam praktycznie cały czas. Miałam blisko do stajni więc i na obiad mogłam do domu wskoczyć ;)Wierz mi jednak że nie zawsze będzie kolorowo. Czasem więcej się narobisz a możesz wcale nie jeździć. Myśmy właśnie tak miały, kiedy wszystkie konie już pochodziły, a wiadomo przecież że klienci mają pierwszeństwo do jazdy. Ale nawet kiedy długo się nie jeździło, bo nie było okazji, te dni w stajni były wspaniałe.Przy takiej okazji będziesz wspaniale ustawiona i zaoszczędzone pieniądze będziesz mogła przeznaczać przykładowo na sprzęt jeździecki.
Witam mam takie pytanie jakoś rodziców namówiłam na jazdy ale nie ma wystarczających środków a jestem za młoda by pracować co zrobić by jeździć regularne i nie mieć problemów z pieniędzmi :/ ja jeżdżę tak gdzieś na 1 raz na miesiąc czasami 2 chętnie wysłucham waszych propozycji zwłaszcza że głupio mi o tym pisać a kocham bardzo bardzo kocham konie :) i jazdę na nich :D
Popytaj w stajni,gdzie jeździsz- może za jakąś pomoc czy sprzątanie mogłabyś mieć jazdy
Popytaj w stajni,gdzie jeździsz- może za jakąś pomoc czy sprzątanie mogłabyś mieć jazdyTak, to dobry pomysł ;) Ale jak np dostaniesz jakąś kasę od babci czy na jakieś urodziny itp. to nazbieraj sobie na karnet (jeżeli w twojej stajni jest) - bardziej się opłaca. Możesz też robić sama różne rzeczy, np. bransoletki i je sprzedawać.Albo sprzedać jakieś swoje stare, niezniszczone i niepotrzebne ci już rzeczy na Allegro.Kombinuj ^^ Powodzenia
Hej!!!!!!!!!!!!!!Mam podobny problem:(Podobno w niektórych stajniach rzeczywiście można jeździć za sprzątanie boksów,czyszczenie wciąż stojących w boksie koników,karmienie,pojenie itp. Teraz na wiosnę,bo rodzicom niestety nie chce się mnie wozić do pobliskiej stajni,bo jeżdżę na cały dzień,mam zamiar jeździć na rowerze lub z koleżanką co tydzień w weekendy(oczywiście nie za każdym razem po to,żeby pojeździć na koniach). Jednak w niewielu stadninach można jeździć za wykonywane w niej czynności...A szkoda,bo ja też nie mam za dużo kasy,żeby codziennie jeździć...
Ten ktoś na fotce piękniuśko skacze;)
Popytaj się o jazdę za pracę:) Mam podobny przypadek i dogadałam się z właścicielem stajni. Tylko, że ja mam 18 lat ale pracuję tam od 4 lat. Czyszczę stajnie/siodlarnie/boksy/konie wypiszczam konie na padoki pomagam klientą prowadzę lonżę itd. i za to mam jazdę :)
A daleko masz do tej stajni od swojego domu? Bo tak jak pisały dziewczyny można rowerem. Ja mam ok 4 km i w lecie właśnie rowerem (codziennie) a w zimie czasem się z kimś zabierałam samochodem a tak to na piechotkę ;D
Praca w stajni to bardzo dobry pomysł. Musisz tylko przygotować się na ciężką pracę. W wielu przypadkach praca nie polega na pielęgnowaniu koni, szczególnie jeżeli jesteś młoda, nikomu nie chce się czuwać nad twoim bezpieczeństwem podczas pracy, a na sprzątaniu, grabieniu, zamiataniu. Musisz też przygotować się na to, że wyjazd do stajni zajmie Ci dużo czasu, u mnie jest to 5h z dojazdem.
Mam podobnie. Tylko że ja jeżdżę w stajnie gdzie jest mało koni itd. więc dużo pracy przy tym nie będzie i raczej trudno będzie mi namówić właścicielkę na jazdę za pracę. Jeżdżę co 3 tygodnie a ostatnio na zimę prawie w ogolę.
Zapytaj instruktorów czy możesz pracować w stajni , a oni w zamian będą dawać Tobie lekcje.Da Ci to również możliwość poznania koni!Zbieraj pieniądze , jeśli dostajesz kieszonkowe to nie wydawaj tylko odkładaj na jazdy. Życzę powodzenia!!!:)
Mogłabyś po prostu przychodzić pomagać w stajni. Może za taką pomoc właściciel pozwalałby Ci jeździć?
Pomaganie w stajni to najlepszy pomysł za darmową jazdę.Nie dość , że darmowe jazdy to obcowanie z końmi czy to nie cudownie.Ja do stajni często jeżdżę z moim dziadkiem(na rowerze) , z bacią(autobusem) , z koleżanką róźnie , sama żadko bo nie lubię.Kiedyś z dziadkiem i coś tam pan poprosił , żeby mój dziadek pomógł i miałam dłużej darmową jazdę na pół godziny.To taka dygresja.Możesz również no nie wiem robić coś dodatkowego u tych samych co mają konie , a np. boją się o twoje bezpieczyeństwo , bo wiadomo(z twojego postu wynika , że jesteś niepełnoletnia) , że morzesz sobie coś zrobić czy koniu(nie mówię , że nie jesteś dobra) , ale czasami wypadek i nawet nie z twojej winy(lecz przy tobie , a właścicieli nie było), ale się zdarza.Dobra inne sposoby zaróbku u tych włściceli stadniny prócz czyszczenia , sprzątania i innych pielgnacji konia i jego otoczenia (nie wiem jak inaczej to w szybki i ładny sposób powiedzieć) na przykład jeszcze uczenie młodych siodłania i zakładania ogłlowia , uczenie czysczenia za to też mogą być darmowe jazdy , ale tu bezpieczeństwo wzrasta jeszcze o kursanta za które byś musiała zadbać.Jeśli u cb w stajni jest taka możliwość.Dla początkujących samych co przyjechali pierwszy raz oprowadzić po stajni lub sama przygotowywać konia do jazdy i potem rozsiodłać , czyćcić sprzęt po jeźdźie.Lub u włościcieli koni np. jak jest ciepło gorąco i się kurz to u nas polewa się wodą czworobok tzn.wężem odrfobinie się pryska.No i jeszcze możesz dokarmiac jeśli u nich są to kury czy kaczki i ten drób.Kośić trawnik.Możesz coś sprzedawać na przkład t-shirty z prasówkami (kupować takie prasówki) i je sprzedawać , może utarg być nie wielki , ale zawsze warto spróbować.Może jakies stare ubrfania , gry.Może jak umiesz grać na jakimś instrumencie , czy angielski nauczać gokoś ze śpiewu , tańca.Uzbierać z jakiś okazji lub robić jakieś prace dorywcze np. ulotki.
możesz znaleźć stajnię w której za pomoc są jazdy lub się spytać u ciebie w stajni czy byś mogła pomagać w stajni za jazdy za darmo.lub roznosić ulotki (za 1000ulotek jest około 60-70 zł) wiem te ceny bo u mojego taty w firmie roznoszą ulotki i tyle płacąlub w zoologicznym wymieniać ściółkę zwierzętom
A ja uważam pracę w stajni za nienajlepszy pomysł, a raczej trudny do zrealizowania. Na przykład w mojej stajni mamy automatyczne poidła [więc pojenie odpada], każdy koń ma kogoś, kto sie nim zajmuje- właściciela lub dzierżawcę, a poza tym jest też stajenny. Nie wezmą do pracy w stajni młodej, niedoświadczonej dziewczyny tak mi się wydaje. Jazda konna to jest zawsze droga zachcianka, bo drogie jest wszystko co z tym związane - od lekcji po strój jeźdzca. Ja bym raczej próbowała u rodziców. Może postaraj się im pomagać i nie sprawiać kłopotów, a sami Cię nagrodzą za to jazdami?
Ale jak nie ma wystarczająco dużo środków, to nawet jakby bardzo chcieli (a na pewno chcą), to nie mogą dać pieniędzy. Po co wzbudzać poczucie winy u rodziców, skoro to nie ich wina, zresztą pomagać i nie sprawiać problemów to powinność każdego dziecka, przede wszystkim bezinteresowna (!) miłość jest ważna, więc to co powiedziałaś jest po prostu, wybacz, ale śmieszne. Praca jak najbardziej, na początek nawet głupie pomaganie tym co pomagają, nie będę się rozpisywać, podczepiam się pod Rpodkowa.
Jeśli dobrze się uczysz i jeśli rodzice się zgodzą mogą ci płacić za oceny. mi rodzice płacą i w ten sposób zarabiam czasami o wiele więcej niż mi potrzeba.
Bidulka... znam ten ból... Zbieraj pieniążki jeździj ile się da, a jak dorośniesz to postaraj się o jakąś prackę i wtedy zaczniesz jeździć częściej. Faktycznie pomysł ze sprzedażą gadżetów jest całkiem niezły. Ja rysuje ludziom portrety i wten sposób zarabiam sobie na tą jedna jazdę tygodniowo lub na dwa tygodnie. Ale przyznam szczerze, że też tego nie ma na tyle żebym częściej jeździła. Wiem zatem co czujesz...
Jeśli dobrze się uczysz i jeśli rodzice się zgodzą mogą ci płacić za oceny. mi rodzice płacą i w ten sposób zarabiam czasami o wiele więcej niż mi potrzeba.Tak, najlepiej niech zrezygnują ze swojej porcji obiadu. Nie mają wystarczająco środków, czy wy nie umiecie czytać?!Możesz też znaleźć jakąś koleżankę, która posiada konia i jej pomagać sprzątać (tylko nie przemądrzałą, bo to może być katorga, nie warta nagrody). Najlepiej zbierać owoce, ale to jak jest już ciepło ;-)
Cóż ciężka sprawa , najlepiej właśnie popytać w pobliskiej stajni ,czy za pomoc nie mogłabyś się uczyć jeździć.Jest dość dużo sposobów ,żeby zarobić trochę grosza np.:- jak już niektórzy wspomnieli - sprzedaż niepotrzebnych rzeczy- może jak mieszkasz gdzieś na wiosce to zaoferuj się do prac w ogrodach u sąsiadów np. grabienie liści ,koszenie trawy itd.- do zbierania owoców można też się "zatrudnić" ,tylko nie jestem pewna czy niepełnoletnie osoby też mogą. - roznoszenie ulotek ,chociaż to też chyba od 18 lat... Musisz pomyśleć nad tym i się zastanowić ,pogadaj z rodzicami ,może znajdą jakiś sposób (:
Od 16 lat chyba można na te owoce.
Od 16 lat chyba można na te owoce.Tak, od 16, ale jeśli przyjdziesz z kimś dorosłym, to nawet od 7.Ja jak miałam 6 lat, chodziłam z mamą na porzeczki:)
No więc właśnie. Pewnych rzeczy się nie da przeskoczyć, a pieniędzy nie da wyczarować. Jak już pisałam - WSZYSTKO, co związane z jazdą konną jest kosztowne i to jest przykre, ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Chociaż ja osobiście uważam, że jak ktoś bardzo chce i robi coś w tym kierunku to rozwiązanie się zawsze znajdzie. + zauważyłaś, żebym pisała coś o płaceniu za miłość? No właśnie. Więc nie wmawiaj mi słów, których nie powiedziałam.
Owszem, nie wspomniałaś o płaceniu za miłość. Nie zamierzam się kłócić, ale w jaki sposób, cytuję "Ja bym raczej próbowała u rodziców. Może postaraj się im pomagać i nie sprawiać kłopotów, a sami Cię nagrodzą za to jazdami?" - można to wykonać, kiedy rodzice nie mają pieniędzy? No właśnie. Poza tym zgadzam się, "...jak ktoś bardzo chce i robi coś w tym kierunku to rozwiązanie się zawsze znajdzie."
popytaj w stajniach o wolontariat :) ja własnie tak mam pomagam, prowadzę lonże td... i za to mam jazdy :)
W stadninie, w której jeździsz zawsze jest coś do roboty, bo to normalne. Możesz pomagać, a w zamian za to będziesz miała darmową jazdę. Nie musi być to ciężka praca np. pojenie lub wypas koni. U mnie w stajni nawet dziewczyny piszą się na wyrzucanie obornika. Dla chcącego nic trudnego. Jeśli nie w stadninie, to możesz sąsiadom psy wyprowadzać, robić zakupy starszym, przypilnować dziecka. Również roznosić ulotki :-)
Mieszkasz na wsi? Jeśli tak, to możesz rozejrzeć się za kimś, kto ma konia i mu pomagać w zamian za jazdę. Poza tym, to nie jazda jest najważniejsza! Najpierw postaraj się zaprzyjaźnić się z koniem/końmi. Wtedy jazda będzie przyjemnością, a im rzadziej ją masz, tym większa ona będzie. I nie martw się tak! Im będziesz większa, tym będziesz miała lepsze kontakty z końmi, lepiej będziesz mogła się niemi zajmować, to i jazda Ci lepiej będzie wchodzić. Poczytaj w Internecie o zasadach bezpieczeństwa stajni, przy koniu itp. Skup się może troszkę bardziej na teorii. To jedyne, co możesz zrobić. Powodzenia! :-)
Oszczędzać, oszczędzać i oszczędzać.Tak jak dziewczyny już napisały najlepiej jest znaleźć miejsce w którym ustawisz, że będziesz pracować przy koniach a w zamian będziesz mogła pojeździć.Pomiędzy 11 - 16 moim rokiem życia właśnie jeździłam na takiej zasadzie w jednej stajni. W dni wolne siedziałam tam praktycznie cały czas. Miałam blisko do stajni więc i na obiad mogłam do domu wskoczyć ;)Wierz mi jednak że nie zawsze będzie kolorowo. Czasem więcej się narobisz a możesz wcale nie jeździć. Myśmy właśnie tak miały, kiedy wszystkie konie już pochodziły, a wiadomo przecież że klienci mają pierwszeństwo do jazdy. Ale nawet kiedy długo się nie jeździło, bo nie było okazji, te dni w stajni były wspaniałe.Przy takiej okazji będziesz wspaniale ustawiona i zaoszczędzone pieniądze będziesz mogła przeznaczać przykładowo na sprzęt jeździecki.