Chciałabym się dowiedzieć jak najwięcej o WKS Śląsk Raków k. Wrocławia Jeździłam tam 5 lat temu i mam zamiar znowu powrócić, ale kompletnie nic nie pamiętam z tamtych czasów Mam sporo pytań: 1. jak oceniacie stan opieki nad końmi, stajni, pastwis, żywienia ? mam zamiar udać się tam z moim koniem i zależy mi na warunkach 2. jak wyglądają lekcje? rozumiem, że są indywidualne i w zastępie tak? jak oceniacie poziom nauczania instruktorów? mam na myśli głównie P. Annę 3. czy wychowankowie WKS"u często odnoszą sukcesy w zawodach? 4. na jakim poziomie stoi tam nauka skoków? 5. a atmosfera? w jakiej grupie wiekowej jest najwięcej osób? (ja mam 16 lat) 6. jak z cenami? za pobyt konia i lekcje? 7. orientujecie się może co do przetargów na wykonawcę hali? Dziękuję za wszystkiwe odpowiedzi
Jeżdżę tam od roku, więc mogę się trochę wypowiedzieć.1. Pastwiska są, konie wychodzą. Ile razy nie przyjadę, konie wyprowadzone. Nie są to wielkie tereny, raczej takie zwykłe kawałki trawy. Nie za bujne, ale też na pewno nie łyse. Koń się na tym raczej nie naje na cały dzień i nie pogalopuje aż po horyzont, ale jest co podgryzać i gdzie pobiegać. Najczęściej widzę prywatne konie wypuszczone po kilka, dwa, trzy, cztery, ale były też wychodzące osobno. Szkółkowe widziałam wychodzące tylko we własnym towarzystwie, nie było ryzyka, że któryś przykopie cennemu prywatnemu sąsiadowi. Co do żywienia to widzę głównie to, co szkółkowiec dostaje po jeździe na kolację, więc nie mogę za bardzo oceniać, ale konie (nie tylko szkolne) wyglądają dobrze i dostają na oko całkiem niezłe siano. Stajnia fizycznie elegancka, z zewnątrz otynkowana, w środku bielona. W te wakacje coś tam robili, jakiś remont czy odnowienie. Boksy uważam za czyste. Widzę często pensjonariuszy, wszystkie konie zadbane, okrągłe, nie widać, żeby im czegoś brakowało. To oczywiście tylko opinia zwykłej rekreacji, ale na podstawie tego, co widzę, nie bałabym się tu postawić konia.2. Korzystam z lekcji w grupach, więc mogę się wypowiedzieć. Właściwie zawsze jeździmy dowolnie po całej ujeżdżalni, instruktor podaje chód i my już mamy zadbać, żeby na siebie nie powpadać. Udaje się to bez problemu, bo raczej nie ma osób, które zupełnie nie panują nad końmi, a i plac jest słusznych rozmiarów. Nie jest tak, że jesteśmy zostawieni zupełnie sami sobie, ale jeśli ktoś skarżyłby się, że jazda była nudna, bo ciągle jeździł w kółko, powiedziałabym, że sam sobie winien. Często są jakieś urozmaicenia, drągi, wolty w narożnikach, dodania na określonych odcinkach itp. Kiedy było lepsze podłoże, skakaliśmy dość często, teraz lepiej to sobie darować, ale naukę wspominam bardzo miło. Jest nacisk na najazd, półsiad, tempo. Najpierw technika, potem wysokość. Ogólnie rzecz biorąc przez część jazdy instruktor wprost mówi, że robimy to i to, a przez część mamy sami pamiętać, żeby nie jeździć tylko w kółko. Oczywiście obserwuje nas i poprawia błędy, po prostu liczy, że sami potrafimy sobie zapewnić część rozrywki. Nie znam pani Anny, spotkałam się tylko z p. Sabiną i p. Karoliną, więc nie ocenię jej. Znane mi instruktorki- dobrze, zwłaszcza p. Sabina.3. Przyznam się szczerze, że nie wiem. Jeśli chodzi o starty na szkółkowych koniach, parę miesięcy temu ktoś coś jechał. Nie mam pojęcia co, towarzyskie, regionalki, a może tylko takie wewnętrzne klubowe- nie dopytywałam. Wiem tylko, że coś takiego na pewno było. Grand Prix szkółkowce nie pójdą, ale jakieś L pewnie tak. Jeśli chodzi o starty pensjonariuszy- dorośli ludzie, sami decydują o treningu i startach. Baza jest. Plac, przeszkody- da się ustawić i skakać coś więcej niż tylko jeden szereg.5. Atmosfera sympatyczna. Instruktorki miłe, ludzie w porządku. Zdarzyło mi się jeździć w towarzystwie osób może nie niemiłych, ale takich...lekko nieogarniętych. A tak to dobrze- ktoś konia pomoże wyczyścić, ktoś szczotki odniesie, przyniesie czaprak, pogada pod koniec jazdy. Nikt się raczej na nikogo nie wścieka. Pensjonariusze wyrozumiali, nie wrzeszczą na nas, kiedy przypadkiem spojrzymy na ich konia, a my właściwie nie wchodzimy do ich części stajni, nie zaczepiamy cudzych koni, nie przeszkadzamy, staramy się bardzo nie zajeżdżać drogi na jeździe, jeśli akurat są z nami itp. Słyszę czasami, jak rozmawiają między sobą i z instruktorką- nie słychać, żeby mieli do siebie o coś pretensje, wręcz się komplementują, że czyjś koń ładnie wygląda, że ktoś był na zawodach, że może jakaś stajniowa impreza w weekend itd.Cena za jazdę- 30 zł za godzinę grupowej, w karnecie 25 za godzinę. Na drzwiach wisiała kartka z ceną pensjonatu, ale już nie do końca pamiętam. Jakiś czas temu było tam napisane chyba coś w granicach 500-600 złotych.Co do hali to nie znam konkretów, chyba z miesiąc czy dwa temu słyszałam, że za rok ma być. Na szczęście nawet jeśli "główny" plac zamarznie albo coś, są jeszcze dwa trawiaste (niestety nieogrodzone) placyki obok i zawsze zostaje teren. Część poligonu stanowi naprawdę elegancka, duża, równa łąka z nie za wysoką trawą. Nie to samo, co ujeżdżalnia z prawdziwego zdarzenia, ale pojeździć się spokojnie da i nawet zimą nie ma wrażenia, że ziemia ucieka spod nóg (przetestowane). Jeśli chciałabyś się dowiedzieć czegoś więcej, zapytaj tutaj albo na PW, chętnie powiem, co tylko wiem. Wiadomo, każdy oczekuje czego innego, ale ogólnie rzecz biorąc na podstawie tego, co widzę, jestem stanowczo na tak.
Matko, z nieba mi spadłaś, nawet nie wiesz jak się cieszę :Dmogę jeszcze spytać, w jakim wieku jest większość osób? :D co do poprzedniej odpowiedzi to .. <3
Dziękuję bardzo za uznanie:) Nie wiem do końca, czy pytasz z perspektywy pensjonariusza czy kogoś zainteresowanego jazdami. Pensjonat- dorośli, głównie młodsze kobiety, ale nie tylko. Co do wieku osób jeżdżących- różnie. Jest trochę dorosłych, ale niedużo, kilka osób. Głównie spotykam nastoletnie dziewczyny. Są podobne części nastolatków "młodszych" 12-14 lat i "starszych" 15-18, z pewną przewagą młodszych, ale jeśli masz np. 17 lat, to nie będziesz się czuć osamotniona. Już wcześniej było parę osób, potem doszłam ja z siostrą i teraz jeszcze moje dwie znajome. Ogólnie rzecz biorąc będąc np. w liceum nie będziesz jeździć tylko z liceum, ale zawsze co najmniej z jedna, dwie osoby się znajdą. Dorośli albo rozmawiają między sobą, albo zniżają się do naszego poziomu, co im przychodzi bez większych oporów, albo gadają z instruktorką.Młodsze dzieci, jak to młodsze dzieci, mogą wkurzać, ale nasze to w większości dość spokojne egzemplarze. Raz czy dwa się zdarzyło, że któraś podeszła do mnie i zaczęła mówić, że jeśli nie potrafię osiodłać konia, to ona mnie bardzo chętnie nauczy, ale wystarczyło uśmiechnąć się grzecznie, powiedzieć, że bardzo dziękuję za propozycję i sobie poradzę. Ogólnie jednak młodsze towarzystwo przyjemne. Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek robiły ze złośliwości albo zarozumialstwa, tylko bardziej z pragnienia wyczyszczenia jeszcze jednego konika, pokazania, że one też coś tam wiedzą, że je też można traktować poważnie. Wystarczy sobie przypomnieć, jak to kiedyś się samemu zachowywało.
Dzięki wielkie , jeszcze raz :)Ja mam zamiar przenieść się do Rakowa z własnym koniem.Teraz jest w prywatnej stajni, praktycznie nie jeżdżony.Kiedyś był regularnie trenowany, ale teraz po prostu stoi.Mogę jeszcze spytać, jak wygląda dokładnie opieka nad końmi prywatnymi?Czy ich właściciele są zadowoleni z opieki?I jak wiele jest takich koni?Czy pracuje się tam jedynie nad jeźdźcem, czy również nad koniem?Boję się, że sobie nie damy rady, ze względu na moją i jego przerwę w jazdach..
Jeśli chodzi o dokładną opiekę w pensjonacie, nie powiem niestety za dużo. Jako pospolita rekreacja nie siedzę w stajni całymi dniami przez cały tydzień, tylko z dwie, dwie i pół godziny. Praktycznie nie mam za bardzo kiedy zobaczyć, co dokładnie robią przy koniach, a pensjonariusze przy nas nie mówią o szczegółach. Myślę, że najlepiej będzie zadzwonić albo przyjechać i dopytać bezpośrednio w stajni i przy okazji może zagadać kogoś z pensjonariuszy, jeśli będzie obecny, przyjrzeć się koniom. Już rok temu za pierwszym razem zobaczyłam trochę koni, które mi się spodobały i które przez to od razu zapamiętałam. Także dzisiaj widzę je w stajni albo na wybiegu. Ciągle wyglądają dobrze i ich właściciele raczej by się wynieśli przez ten czas, gdyby coś im bardzo nie pasowało, chyba nie są jakąś sektą czcicieli Rakowa, którzy zostaną bez względu na wszystko :) Każdy od stajni oczekuje czegoś trochę innego, ale to już kwestia indywidualnego podejścia. Koni w pensjonacie nie liczyłam i nie mam pewności, ale pensjonatowa część stajni wygląda na taką samą jak rekreacyjna, w której mieści się coś koło 14 boksów. Nie wiem, czy pensjonat jest pełny, ale obstawiałabym też kilkanaście koni. Nie jest to wielka stajnia, ale też na pewno nie malutka. Na lekcjach rekreacja słucha głównie o sobie. Nasze rekreanciki mają przede wszystkim być bezpieczne i nieznieczulone na pomoce i wiele więcej się od nich nie wymaga, zwłaszcza jeśli jeździec nie radzi sobie do końca sam ze sobą. Mniej zaawansowanym zwracają uwagę na rzeczy w stylu "nie kop konika, anglezuj na dobrą nogę", trochę lepszym już mówią "pilnuj wygięcia w zakręcie, daj mu się rozluźnić". Zależy od tego, co kto jest w stanie zrozumieć i zrobić. Poza tym niestety często to, co jeden jeździec osiągnie, drugi zaraz zrujnuje, takie "uroki" dzielenia koni z innymi. Jeśli powie się, żeby czasami zwrócili uwagę też na samego konia, nie powinno być problemu, ale oczywiście grupa to grupa i po prostu niemożliwe jest pilnowanie wszystkich na raz i trochę trzeba sobie radzić samemu. Jeśli chodzi o indywidualne treningi- nie wiem, nie korzystałam, tym bardziej że nie mam własnego konia. Myślę, że nie odbiegają znacząco od tych w innych miejscach, a tam przecież pracuje się i nad koniem, i nad jeźdźcem w zależności od potrzeb i życzeń.Czym Ty się stresujesz? Z czym nie dacie rady? Z potuptaniem spokojnie, w swoim tempie, tak, jak możecie? :) To nie zawody, to mądry trening, który polega na robieniu tego, co się JEST W STANIE osiągnąć! Przerwa w jazdach nie zeruje umiejętności, wszystko sobie przypomnicie. Jeśli chodzi o wyrobione mięśnie i te sprawy, to przecież normalne, że koń i jeździec bez jazd nie będą ich mieli za dużych, więc trzeba po prostu uśmiechnąć się, robić swoje i czekać na efekty, które przecież nastąpią prędzej lub później :)
ale mi poprawiłaś humor :D a jak z terenami? wiem, że zimą jest ich sporo, bo niestety nie ma hali, ale jak wrażenia po nich? :Pi takie może trochę inne pytanie .. czy w tych stajniach są te śliczne żyrandole z podków? *,*i jeszcze jedno, też z innej beczki .. czy Jessica Boroń ma swojego konia w Rakowie?
Nie zaglądałam tu długo, więc się nie odzywałam. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona. Wszystkich zainteresowanych, którzy jeszcze nie wiedzą, informuję, że ruszyły już prace przy hali :) Trudno na tę chwilę ocenić, ile tak naprawdę będzie miejsca do jazdy, bo teraz ledwo widać jakiś zarys przyszłego budynku. Hala nie będzie wielka, ale wydaje się, że coś tam będzie można porobić.
Chciałabym się dowiedzieć jak najwięcej o WKS Śląsk Raków k. Wrocławia Jeździłam tam 5 lat temu i mam zamiar znowu powrócić, ale kompletnie nic nie pamiętam z tamtych czasów Mam sporo pytań: 1. jak oceniacie stan opieki nad końmi, stajni, pastwis, żywienia ? mam zamiar udać się tam z moim koniem i zależy mi na warunkach 2. jak wyglądają lekcje? rozumiem, że są indywidualne i w zastępie tak? jak oceniacie poziom nauczania instruktorów? mam na myśli głównie P. Annę 3. czy wychowankowie WKS"u często odnoszą sukcesy w zawodach? 4. na jakim poziomie stoi tam nauka skoków? 5. a atmosfera? w jakiej grupie wiekowej jest najwięcej osób? (ja mam 16 lat) 6. jak z cenami? za pobyt konia i lekcje? 7. orientujecie się może co do przetargów na wykonawcę hali? Dziękuję za wszystkiwe odpowiedzi
Jeżdżę tam od roku, więc mogę się trochę wypowiedzieć.1. Pastwiska są, konie wychodzą. Ile razy nie przyjadę, konie wyprowadzone. Nie są to wielkie tereny, raczej takie zwykłe kawałki trawy. Nie za bujne, ale też na pewno nie łyse. Koń się na tym raczej nie naje na cały dzień i nie pogalopuje aż po horyzont, ale jest co podgryzać i gdzie pobiegać. Najczęściej widzę prywatne konie wypuszczone po kilka, dwa, trzy, cztery, ale były też wychodzące osobno. Szkółkowe widziałam wychodzące tylko we własnym towarzystwie, nie było ryzyka, że któryś przykopie cennemu prywatnemu sąsiadowi. Co do żywienia to widzę głównie to, co szkółkowiec dostaje po jeździe na kolację, więc nie mogę za bardzo oceniać, ale konie (nie tylko szkolne) wyglądają dobrze i dostają na oko całkiem niezłe siano. Stajnia fizycznie elegancka, z zewnątrz otynkowana, w środku bielona. W te wakacje coś tam robili, jakiś remont czy odnowienie. Boksy uważam za czyste. Widzę często pensjonariuszy, wszystkie konie zadbane, okrągłe, nie widać, żeby im czegoś brakowało. To oczywiście tylko opinia zwykłej rekreacji, ale na podstawie tego, co widzę, nie bałabym się tu postawić konia.2. Korzystam z lekcji w grupach, więc mogę się wypowiedzieć. Właściwie zawsze jeździmy dowolnie po całej ujeżdżalni, instruktor podaje chód i my już mamy zadbać, żeby na siebie nie powpadać. Udaje się to bez problemu, bo raczej nie ma osób, które zupełnie nie panują nad końmi, a i plac jest słusznych rozmiarów. Nie jest tak, że jesteśmy zostawieni zupełnie sami sobie, ale jeśli ktoś skarżyłby się, że jazda była nudna, bo ciągle jeździł w kółko, powiedziałabym, że sam sobie winien. Często są jakieś urozmaicenia, drągi, wolty w narożnikach, dodania na określonych odcinkach itp. Kiedy było lepsze podłoże, skakaliśmy dość często, teraz lepiej to sobie darować, ale naukę wspominam bardzo miło. Jest nacisk na najazd, półsiad, tempo. Najpierw technika, potem wysokość. Ogólnie rzecz biorąc przez część jazdy instruktor wprost mówi, że robimy to i to, a przez część mamy sami pamiętać, żeby nie jeździć tylko w kółko. Oczywiście obserwuje nas i poprawia błędy, po prostu liczy, że sami potrafimy sobie zapewnić część rozrywki. Nie znam pani Anny, spotkałam się tylko z p. Sabiną i p. Karoliną, więc nie ocenię jej. Znane mi instruktorki- dobrze, zwłaszcza p. Sabina.3. Przyznam się szczerze, że nie wiem. Jeśli chodzi o starty na szkółkowych koniach, parę miesięcy temu ktoś coś jechał. Nie mam pojęcia co, towarzyskie, regionalki, a może tylko takie wewnętrzne klubowe- nie dopytywałam. Wiem tylko, że coś takiego na pewno było. Grand Prix szkółkowce nie pójdą, ale jakieś L pewnie tak. Jeśli chodzi o starty pensjonariuszy- dorośli ludzie, sami decydują o treningu i startach. Baza jest. Plac, przeszkody- da się ustawić i skakać coś więcej niż tylko jeden szereg.5. Atmosfera sympatyczna. Instruktorki miłe, ludzie w porządku. Zdarzyło mi się jeździć w towarzystwie osób może nie niemiłych, ale takich...lekko nieogarniętych. A tak to dobrze- ktoś konia pomoże wyczyścić, ktoś szczotki odniesie, przyniesie czaprak, pogada pod koniec jazdy. Nikt się raczej na nikogo nie wścieka. Pensjonariusze wyrozumiali, nie wrzeszczą na nas, kiedy przypadkiem spojrzymy na ich konia, a my właściwie nie wchodzimy do ich części stajni, nie zaczepiamy cudzych koni, nie przeszkadzamy, staramy się bardzo nie zajeżdżać drogi na jeździe, jeśli akurat są z nami itp. Słyszę czasami, jak rozmawiają między sobą i z instruktorką- nie słychać, żeby mieli do siebie o coś pretensje, wręcz się komplementują, że czyjś koń ładnie wygląda, że ktoś był na zawodach, że może jakaś stajniowa impreza w weekend itd.Cena za jazdę- 30 zł za godzinę grupowej, w karnecie 25 za godzinę. Na drzwiach wisiała kartka z ceną pensjonatu, ale już nie do końca pamiętam. Jakiś czas temu było tam napisane chyba coś w granicach 500-600 złotych.Co do hali to nie znam konkretów, chyba z miesiąc czy dwa temu słyszałam, że za rok ma być. Na szczęście nawet jeśli "główny" plac zamarznie albo coś, są jeszcze dwa trawiaste (niestety nieogrodzone) placyki obok i zawsze zostaje teren. Część poligonu stanowi naprawdę elegancka, duża, równa łąka z nie za wysoką trawą. Nie to samo, co ujeżdżalnia z prawdziwego zdarzenia, ale pojeździć się spokojnie da i nawet zimą nie ma wrażenia, że ziemia ucieka spod nóg (przetestowane). Jeśli chciałabyś się dowiedzieć czegoś więcej, zapytaj tutaj albo na PW, chętnie powiem, co tylko wiem. Wiadomo, każdy oczekuje czego innego, ale ogólnie rzecz biorąc na podstawie tego, co widzę, jestem stanowczo na tak.
Wow! jestem pod wrażeniem poprzedniej odpowiedzi :)
Matko, z nieba mi spadłaś, nawet nie wiesz jak się cieszę :Dmogę jeszcze spytać, w jakim wieku jest większość osób? :D co do poprzedniej odpowiedzi to .. <3
Dziękuję bardzo za uznanie:) Nie wiem do końca, czy pytasz z perspektywy pensjonariusza czy kogoś zainteresowanego jazdami. Pensjonat- dorośli, głównie młodsze kobiety, ale nie tylko. Co do wieku osób jeżdżących- różnie. Jest trochę dorosłych, ale niedużo, kilka osób. Głównie spotykam nastoletnie dziewczyny. Są podobne części nastolatków "młodszych" 12-14 lat i "starszych" 15-18, z pewną przewagą młodszych, ale jeśli masz np. 17 lat, to nie będziesz się czuć osamotniona. Już wcześniej było parę osób, potem doszłam ja z siostrą i teraz jeszcze moje dwie znajome. Ogólnie rzecz biorąc będąc np. w liceum nie będziesz jeździć tylko z liceum, ale zawsze co najmniej z jedna, dwie osoby się znajdą. Dorośli albo rozmawiają między sobą, albo zniżają się do naszego poziomu, co im przychodzi bez większych oporów, albo gadają z instruktorką.Młodsze dzieci, jak to młodsze dzieci, mogą wkurzać, ale nasze to w większości dość spokojne egzemplarze. Raz czy dwa się zdarzyło, że któraś podeszła do mnie i zaczęła mówić, że jeśli nie potrafię osiodłać konia, to ona mnie bardzo chętnie nauczy, ale wystarczyło uśmiechnąć się grzecznie, powiedzieć, że bardzo dziękuję za propozycję i sobie poradzę. Ogólnie jednak młodsze towarzystwo przyjemne. Nie wydaje mi się, żeby cokolwiek robiły ze złośliwości albo zarozumialstwa, tylko bardziej z pragnienia wyczyszczenia jeszcze jednego konika, pokazania, że one też coś tam wiedzą, że je też można traktować poważnie. Wystarczy sobie przypomnieć, jak to kiedyś się samemu zachowywało.
Mam pytanie :) Ten ośrodek w którym jest Rakowie? :p W tym koło Oleśnicy czy koło Obornik Śląskich?
Ok, już znalazłam ;)
Dzięki wielkie , jeszcze raz :)Ja mam zamiar przenieść się do Rakowa z własnym koniem.Teraz jest w prywatnej stajni, praktycznie nie jeżdżony.Kiedyś był regularnie trenowany, ale teraz po prostu stoi.Mogę jeszcze spytać, jak wygląda dokładnie opieka nad końmi prywatnymi?Czy ich właściciele są zadowoleni z opieki?I jak wiele jest takich koni?Czy pracuje się tam jedynie nad jeźdźcem, czy również nad koniem?Boję się, że sobie nie damy rady, ze względu na moją i jego przerwę w jazdach..
Jeśli chodzi o dokładną opiekę w pensjonacie, nie powiem niestety za dużo. Jako pospolita rekreacja nie siedzę w stajni całymi dniami przez cały tydzień, tylko z dwie, dwie i pół godziny. Praktycznie nie mam za bardzo kiedy zobaczyć, co dokładnie robią przy koniach, a pensjonariusze przy nas nie mówią o szczegółach. Myślę, że najlepiej będzie zadzwonić albo przyjechać i dopytać bezpośrednio w stajni i przy okazji może zagadać kogoś z pensjonariuszy, jeśli będzie obecny, przyjrzeć się koniom. Już rok temu za pierwszym razem zobaczyłam trochę koni, które mi się spodobały i które przez to od razu zapamiętałam. Także dzisiaj widzę je w stajni albo na wybiegu. Ciągle wyglądają dobrze i ich właściciele raczej by się wynieśli przez ten czas, gdyby coś im bardzo nie pasowało, chyba nie są jakąś sektą czcicieli Rakowa, którzy zostaną bez względu na wszystko :) Każdy od stajni oczekuje czegoś trochę innego, ale to już kwestia indywidualnego podejścia. Koni w pensjonacie nie liczyłam i nie mam pewności, ale pensjonatowa część stajni wygląda na taką samą jak rekreacyjna, w której mieści się coś koło 14 boksów. Nie wiem, czy pensjonat jest pełny, ale obstawiałabym też kilkanaście koni. Nie jest to wielka stajnia, ale też na pewno nie malutka. Na lekcjach rekreacja słucha głównie o sobie. Nasze rekreanciki mają przede wszystkim być bezpieczne i nieznieczulone na pomoce i wiele więcej się od nich nie wymaga, zwłaszcza jeśli jeździec nie radzi sobie do końca sam ze sobą. Mniej zaawansowanym zwracają uwagę na rzeczy w stylu "nie kop konika, anglezuj na dobrą nogę", trochę lepszym już mówią "pilnuj wygięcia w zakręcie, daj mu się rozluźnić". Zależy od tego, co kto jest w stanie zrozumieć i zrobić. Poza tym niestety często to, co jeden jeździec osiągnie, drugi zaraz zrujnuje, takie "uroki" dzielenia koni z innymi. Jeśli powie się, żeby czasami zwrócili uwagę też na samego konia, nie powinno być problemu, ale oczywiście grupa to grupa i po prostu niemożliwe jest pilnowanie wszystkich na raz i trochę trzeba sobie radzić samemu. Jeśli chodzi o indywidualne treningi- nie wiem, nie korzystałam, tym bardziej że nie mam własnego konia. Myślę, że nie odbiegają znacząco od tych w innych miejscach, a tam przecież pracuje się i nad koniem, i nad jeźdźcem w zależności od potrzeb i życzeń.Czym Ty się stresujesz? Z czym nie dacie rady? Z potuptaniem spokojnie, w swoim tempie, tak, jak możecie? :) To nie zawody, to mądry trening, który polega na robieniu tego, co się JEST W STANIE osiągnąć! Przerwa w jazdach nie zeruje umiejętności, wszystko sobie przypomnicie. Jeśli chodzi o wyrobione mięśnie i te sprawy, to przecież normalne, że koń i jeździec bez jazd nie będą ich mieli za dużych, więc trzeba po prostu uśmiechnąć się, robić swoje i czekać na efekty, które przecież nastąpią prędzej lub później :)
ale mi poprawiłaś humor :D a jak z terenami? wiem, że zimą jest ich sporo, bo niestety nie ma hali, ale jak wrażenia po nich? :Pi takie może trochę inne pytanie .. czy w tych stajniach są te śliczne żyrandole z podków? *,*i jeszcze jedno, też z innej beczki .. czy Jessica Boroń ma swojego konia w Rakowie?
Grego i Cezar już stoją w Rakowie, dziękuję za wszystkie odpowiedzi, jesteś kochana :*
Nie zaglądałam tu długo, więc się nie odzywałam. Mam nadzieję, że będziesz zadowolona. Wszystkich zainteresowanych, którzy jeszcze nie wiedzą, informuję, że ruszyły już prace przy hali :) Trudno na tę chwilę ocenić, ile tak naprawdę będzie miejsca do jazdy, bo teraz ledwo widać jakiś zarys przyszłego budynku. Hala nie będzie wielka, ale wydaje się, że coś tam będzie można porobić.
Możecie powiedzieć coś więcej o tym miejscu? Jakieś dane kontaktowe (telefon, adres, cokolwiek). W internecie niestety nie doszukałam się niczego :(