Pomocy. Nie wiem co mam zrobić mój koń się ciągle potyka nawet na prostej drodze co skutkuje tym ze zadziera sobie kopyta. Niedawno się potknął poleciał na przednie nogi a ja przeleciałam przez niego.;// w cavaletti zazwyczaj się potyka , ale jedno mnie dziwi że jak skakał to nigdy się nie potknął . Nie wiem co mam robić pomocy .!
No oprócz wad budowy, chorych nóg, i złego podkucia, czasem niektóre konie mają po prostu tendencję do niskiego, często niedbałego stawiania nóg. Pamiętam w jednej ze stajni takiego wałacha, który dosłownie potykał się po ok. 6 razy, czasem więcej na godzinę, na zwykłym padoku, w kłusie i galopie. Koń ten bardzio nisko i niedbale stawiał nogi, niechętnie w ogóle szedł do przodu, taki leniwiec. Często też udawał chorobę, nawet kulawiznę, dyszał dziwnie, a był zdrowy w 100%. Przynam że czasem jazda na nim mnie przyprawiała o gęsią skrókę jak się naprawdę mocno potknał, bo zaliczyłam juz raz po jezdzie na innym koniu jak się potknął, pobyt w szpitalu- właśnie tak przelatując do przodu jak sie koń potknie bardzo łatwo o uderzenie głową w ziemię i powazny uraz. Widziałam potem tego wałacha, jak skakał przeszkodę pod innym jezdzcem, maleńką bo miała ze 40 cm, i przy lądowaniu nogi mu sie tak ugięły, że wylądował jakby na nosie, potem na chwilę zawisł, i runął na grzebiet..... Dziewczyna co na nim jechała miała naprawdę kuupę szczęścia że wyleciała z siodła zanim się kompletnie obrócił, bo byłoby po niej. Widok był straszny, bo lezeli chwilę zaplątani razem, tzn koń i ona, jej sie jakoś wodze zahaczyły o nogi, na szczęście wszystko skończyło sie dobrze. I co ciekawe- jechałam jeszcze parę razy na tym koniu, i po tym zdarzeniu juz ani razu mi się nie potknął.... Chyba sie wtedy wystraszył?
Cóż zwykle konie, które potykają się tak jak mówiesz idą w zbyt małym zaangażowaniu zadu jak i dość niechlujnym tempie. Osobiście nie jeździłam na takim koniu (albo nieświadomie jeździłam, lecz pode mną moze się to nie ukazało), ale mam znajomą, właśnie z taką "ciapką". Koń jest ewidentnie zwolennkiem rozluźnienia, z którym czasami przesadza. Wiadomo, rozluźnienie u konia jest ważne, ale nie może być przesadą.Co wystarczyło zrobić? Bardziej zangażować pracę zadu, który dość frywolnie podstawiał, co kończyło się niechlujnym układem w lini szyja-kręgosłup-zad. Wystarczyło konia dać na trochę wyższym ustawieniu, na początku zad angażując mocną łydką i batem (przyłożonym jedynie!) by koń wreszcie ustawił się odpowiednio. Odrzucili drągi pracując jedynie nad rytmem i ustawieniem i po około 2 tyg. było widać postęp. Do tego często jeździła w teren gimnastyczny, który nie polegał na wyszaleniu się, ale na tym by w jednym rytmie iść po nierównym i nieznanym przez konia terenie - przez co bardziej uważał pod nogi i zaczął uświadamiać sobie po co one są.Oczywiście takiemu koniu musi pomóc też jeździec, który nie będzie wychodził poza równowagę konia, który w tym przypadku i tak ma ją słabą. ; ) Me.
Me Gusta dobrze pisze- po prostu trzeba konika trochę pogonić-łydka,łydka,łydka.Pilnuj u niego nie tyle tempa,ile zaangażowania w każdym chodzie.Bo może i sobie iść jakoś leniwie,ale nogi ma podnosić porządnie :-) Przed przeszkodą dodaj łydkę i trzymaj,aby przypadkiem tył mu nie zasnął :-) Czasami można dołożyć trochę bacika,gdy sama łydka nie działa.Jest to trochę takie lekceważenie jeźdźca.Ja wybierałam się do lasu,gdzie na ścieżce wystawały korzenie w różnych odstępach.Klacz szybko załapała,że jak nie będzie nóżek podnosić,to będzie trochę nieprzyjemnie.Przed każdym korzeniem łydka,przed drągami łydka-jest to sygnał dla konia,że ma się skupić.Spróbuj też zrobić z koniem coś innego,urozmaicaj jazdy woltami,kołami mniejszymi i większymi,zmianą tempa- może on po prostu się nudzi,trochę przysypia,bo zna lekcję na pamięć i dlatego ciągnie sobie te nogi?
No oprócz wad budowy, chorych nóg, i złego podkucia, czasem niektóre konie mają po prostu tendencję do niskiego, często niedbałego stawiania nóg. Pamiętam w jednej ze stajni takiego wałacha, który dosłownie potykał się po ok. 6 razy, czasem więcej na godzinę, na zwykłym padoku, w kłusie i galopie. Koń ten bardzio nisko i niedbale stawiał nogi, niechętnie w ogóle szedł do przodu, taki leniwiec. Często też udawał chorobę, nawet kulawiznę, dyszał dziwnie, a był zdrowy w 100%. Przynam że czasem jazda na nim mnie przyprawiała o gęsią skrókę jak się naprawdę mocno potknał, bo zaliczyłam juz raz po jezdzie na innym koniu jak się potknął, pobyt w szpitalu- właśnie tak przelatując do przodu jak sie koń potknie bardzo łatwo o uderzenie głową w ziemię i powazny uraz. Widziałam potem tego wałacha, jak skakał przeszkodę pod innym jezdzcem, maleńką bo miała ze 40 cm, i przy lądowaniu nogi mu sie tak ugięły, że wylądował jakby na nosie, potem na chwilę zawisł, i runął na grzebiet..... Dziewczyna co na nim jechała miała naprawdę kuupę szczęścia że wyleciała z siodła zanim się kompletnie obrócił, bo byłoby po niej. Widok był straszny, bo lezeli chwilę zaplątani razem, tzn koń i ona, jej sie jakoś wodze zahaczyły o nogi, na szczęście wszystko skończyło sie dobrze. I co ciekawe- jechałam jeszcze parę razy na tym koniu, i po tym zdarzeniu juz ani razu mi się nie potknął.... Chyba sie wtedy wystraszył?u nas w stajni też jest taki koń który niedbale stawia nogi, niechętny do pracy, koleżanka jechała po prostej drodze a koń się o swoje kopyto potknął, ale teraz dużo pracuje i już nie zachodzą takie sytuację
Pomocy. Nie wiem co mam zrobić mój koń się ciągle potyka nawet na prostej drodze co skutkuje tym ze zadziera sobie kopyta. Niedawno się potknął poleciał na przednie nogi a ja przeleciałam przez niego.;// w cavaletti zazwyczaj się potyka , ale jedno mnie dziwi że jak skakał to nigdy się nie potknął . Nie wiem co mam robić pomocy .!
Charakterystyczne dla koni z krótką szyją- taka ich uroda i niewygoda dla jeźdźca.Myślę że, najlepiej się przyzwyczaić:-):-)
Ja się o niego boję bo się strasznie potyka i może się jeszcze połamać ;c
Zawsze pozwalaj mu gdy tylko tego chce, spoglądać w dół, myślę tu o wodzach i rękach
Tu nikt kto nie widział jazdy nie morze odpowiednio ci doradzić :)Więc najlepiej dla zdrowia twojego konia będzie instruktor :)
A może kowal tu pomoże? Ścięte piętki z długimi przodami kopyt,koń ma po prostu źle ustawione kopyto?Pozdrawiam:-)
Muszę pogadać z jakimś dobrym instruktorem , a kopytka ma ładnie zrobione i jest podkuty.
A jakie masz tempo na jeździe, hm? Jakieś zdjęcia, filmy? Me.
Na jeździe to galop lub kłus ;D A filmików i zdjęć nie mam niestety ; c
Nie chodzi mi o chód, tylko tempo w tych chodach. Raczej szybkie, wolniejsze czy normalne?Me.
mhmm...raczej normalne , ale czasami potrafi przyspieszyć i tempo się zmienia .
No oprócz wad budowy, chorych nóg, i złego podkucia, czasem niektóre konie mają po prostu tendencję do niskiego, często niedbałego stawiania nóg. Pamiętam w jednej ze stajni takiego wałacha, który dosłownie potykał się po ok. 6 razy, czasem więcej na godzinę, na zwykłym padoku, w kłusie i galopie. Koń ten bardzio nisko i niedbale stawiał nogi, niechętnie w ogóle szedł do przodu, taki leniwiec. Często też udawał chorobę, nawet kulawiznę, dyszał dziwnie, a był zdrowy w 100%. Przynam że czasem jazda na nim mnie przyprawiała o gęsią skrókę jak się naprawdę mocno potknał, bo zaliczyłam juz raz po jezdzie na innym koniu jak się potknął, pobyt w szpitalu- właśnie tak przelatując do przodu jak sie koń potknie bardzo łatwo o uderzenie głową w ziemię i powazny uraz. Widziałam potem tego wałacha, jak skakał przeszkodę pod innym jezdzcem, maleńką bo miała ze 40 cm, i przy lądowaniu nogi mu sie tak ugięły, że wylądował jakby na nosie, potem na chwilę zawisł, i runął na grzebiet..... Dziewczyna co na nim jechała miała naprawdę kuupę szczęścia że wyleciała z siodła zanim się kompletnie obrócił, bo byłoby po niej. Widok był straszny, bo lezeli chwilę zaplątani razem, tzn koń i ona, jej sie jakoś wodze zahaczyły o nogi, na szczęście wszystko skończyło sie dobrze. I co ciekawe- jechałam jeszcze parę razy na tym koniu, i po tym zdarzeniu juz ani razu mi się nie potknął.... Chyba sie wtedy wystraszył?
Cóż zwykle konie, które potykają się tak jak mówiesz idą w zbyt małym zaangażowaniu zadu jak i dość niechlujnym tempie. Osobiście nie jeździłam na takim koniu (albo nieświadomie jeździłam, lecz pode mną moze się to nie ukazało), ale mam znajomą, właśnie z taką "ciapką". Koń jest ewidentnie zwolennkiem rozluźnienia, z którym czasami przesadza. Wiadomo, rozluźnienie u konia jest ważne, ale nie może być przesadą.Co wystarczyło zrobić? Bardziej zangażować pracę zadu, który dość frywolnie podstawiał, co kończyło się niechlujnym układem w lini szyja-kręgosłup-zad. Wystarczyło konia dać na trochę wyższym ustawieniu, na początku zad angażując mocną łydką i batem (przyłożonym jedynie!) by koń wreszcie ustawił się odpowiednio. Odrzucili drągi pracując jedynie nad rytmem i ustawieniem i po około 2 tyg. było widać postęp. Do tego często jeździła w teren gimnastyczny, który nie polegał na wyszaleniu się, ale na tym by w jednym rytmie iść po nierównym i nieznanym przez konia terenie - przez co bardziej uważał pod nogi i zaczął uświadamiać sobie po co one są.Oczywiście takiemu koniu musi pomóc też jeździec, który nie będzie wychodził poza równowagę konia, który w tym przypadku i tak ma ją słabą. ; ) Me.
Me Gusta dobrze pisze- po prostu trzeba konika trochę pogonić-łydka,łydka,łydka.Pilnuj u niego nie tyle tempa,ile zaangażowania w każdym chodzie.Bo może i sobie iść jakoś leniwie,ale nogi ma podnosić porządnie :-) Przed przeszkodą dodaj łydkę i trzymaj,aby przypadkiem tył mu nie zasnął :-) Czasami można dołożyć trochę bacika,gdy sama łydka nie działa.Jest to trochę takie lekceważenie jeźdźca.Ja wybierałam się do lasu,gdzie na ścieżce wystawały korzenie w różnych odstępach.Klacz szybko załapała,że jak nie będzie nóżek podnosić,to będzie trochę nieprzyjemnie.Przed każdym korzeniem łydka,przed drągami łydka-jest to sygnał dla konia,że ma się skupić.Spróbuj też zrobić z koniem coś innego,urozmaicaj jazdy woltami,kołami mniejszymi i większymi,zmianą tempa- może on po prostu się nudzi,trochę przysypia,bo zna lekcję na pamięć i dlatego ciągnie sobie te nogi?
No oprócz wad budowy, chorych nóg, i złego podkucia, czasem niektóre konie mają po prostu tendencję do niskiego, często niedbałego stawiania nóg. Pamiętam w jednej ze stajni takiego wałacha, który dosłownie potykał się po ok. 6 razy, czasem więcej na godzinę, na zwykłym padoku, w kłusie i galopie. Koń ten bardzio nisko i niedbale stawiał nogi, niechętnie w ogóle szedł do przodu, taki leniwiec. Często też udawał chorobę, nawet kulawiznę, dyszał dziwnie, a był zdrowy w 100%. Przynam że czasem jazda na nim mnie przyprawiała o gęsią skrókę jak się naprawdę mocno potknał, bo zaliczyłam juz raz po jezdzie na innym koniu jak się potknął, pobyt w szpitalu- właśnie tak przelatując do przodu jak sie koń potknie bardzo łatwo o uderzenie głową w ziemię i powazny uraz. Widziałam potem tego wałacha, jak skakał przeszkodę pod innym jezdzcem, maleńką bo miała ze 40 cm, i przy lądowaniu nogi mu sie tak ugięły, że wylądował jakby na nosie, potem na chwilę zawisł, i runął na grzebiet..... Dziewczyna co na nim jechała miała naprawdę kuupę szczęścia że wyleciała z siodła zanim się kompletnie obrócił, bo byłoby po niej. Widok był straszny, bo lezeli chwilę zaplątani razem, tzn koń i ona, jej sie jakoś wodze zahaczyły o nogi, na szczęście wszystko skończyło sie dobrze. I co ciekawe- jechałam jeszcze parę razy na tym koniu, i po tym zdarzeniu juz ani razu mi się nie potknął.... Chyba sie wtedy wystraszył?u nas w stajni też jest taki koń który niedbale stawia nogi, niechętny do pracy, koleżanka jechała po prostej drodze a koń się o swoje kopyto potknął, ale teraz dużo pracuje i już nie zachodzą takie sytuację
Przede wszystkim zacznij od SIEBIE, mocniejsza łydka, mocniejszy dosiad. A jeśli i to nie pomoże to spróbuj z kowalem porozmawiać on Ci coś doradzi