Witam wszystkich.Od pewnego czasu jeżdżę na skarogniadej klaczy. Cudownie chodzi pod siodłem i jeszcze lepiej na lonży tylko jest jeden problem. A mianowicie, przesadnie rzuca głową w każdą stronę. Nawet w boksie bierze łeb go góry i macha nim. Nie zmieniałam jej nic, więc nie może ją drażnić. Jest dość delikatna na pysku więc jeszcze bardziej uważam niż zwykle żeby jej nie ciągać. Nie ma problemów z nosem ani oczami. Przynajmniej nie zauważyłam żadnych wydzielin ani zaczerwień. Zachowuje się tak jakby chciała stanąć dęba ale kończy się na machaniu głową. Nie jest agresywna ani nie miała żadnych traumatycznych przeżyć. Mogą to być problemy z zębami, ale wtedy też by machała głową jak jest na uwiązie ? Jeśli ma sam kantar, albo nie ma nic to przestaje. Mam nadzieje, że wam uda się rozwiązać tą zagadkę bo ja nie mam już pojęcia. ; )
Ja myślę, że może działasz za bardzo wodzami niż łydkami. Konie tego nie lubią, więc się temu opierają jak mogą. Powinnaś spróbować w ogóle nie działać wodzą ;)
Ja bym radziła zadzwonić po weterynarza i niech on ją obejrzy. Laik, czy nawet osoba, która się zna na tym może nie zauważyć czegoś, co się wydaje oczywiste. Jeśli wszystko okaże się ok to ja bym na twoim miejscu pokombinowała z jakimiś patentami. Polonżować na wypinaczach. Włożyć gumę na trening, jeśli sama sobie z jej ustawieniem nie radzisz. Ważna jest bardzo spokojna ręka.
Sama napisałaś,że jak nie ma nic w pysku,to przestaje machać głową. Czyli coś jej przeszkadza. Sprawdź dokładnie ogłowie- centymetr po centymetrze, zobacz jak tam wędzidło- może coś gdzieś odstaje i ją uwiera,może skądś wyszła jakaś ostra część lub nawet drapiąca nitka. No i przede wszystkich polecam sprawdzenie zębów
to spróbuj z wypinaczami, gumami.. koń którym się zajmuje też tak miał, tyle, że on jak był młody do był jeżdżony na bardzo mocnym wędzidle.. ja bym Ci radziła spróbować zmienić wędzidło. Jak mówisz, jest delikatna w pysku, to możesz zmienić na gumówkę. Może ma jakieś obtarcia, sprawdź dokładnie cały łeb, szczególnie za uszami, tam gdzie może grzywa przykrywać jakieś zadrapanie.. może jej przeszkadzają muchy? spróbuj założyć jej moskitiere i zobacz czy pomoże. Jak nic nie pomorze to radzę zadzwonić po weterynarza, bo jak sama pisałaś, może być coś z zębami..
A czy zawsze miała taki problem? Bo moim zdaniem to jest nieprzyzwyczajenie do prowadzenia. To znaczy jej nic nie boli, po prostu nie jest przyzwyczajona do kantara, albo go nie lubi. Może to samica alfa, która nie lubi być zmuszana do noszenia czegoś co jej się źle kojarzy. Tak więc nie sądzę żeby ją coś bolało, to może być jej taki foch :D
Na początku chodziła cudnie, bo mi mówili. Możliwe, ze była tak prowadzona, bo jeździł na niej facet który nie potrafił jeździć i strasznie ją pokaleczył na kłębie. Myślicie że wytok i wypinacze załatwią te okropne przyzwyczajenie? Jest bardzo nerwową i narwaną klaczą, często mi dębowała, ale to w sumie wyeliminowałam prawie do końca. Nie chcę też za bardzo z nią kombinować, żeby jej się już całkiem nie pokręciło wszystko. Jeździ cały czas na gumowym wędzidle.
Przepraszam, nie doczytałam poprzedniego postu.Kobyłka, na której jeździłam przez długi czas chodziła pod rekreacją na gumowym wędzidle (wiadomo, że osoby które się uczą nie mają zbyt stabilnej ręki). Gdy wsiadłam też miałam problem z machaniem głową, szczególnie gdy brałam ją na kontakt. Zrobiłam może trochę odwrotne działanie, ale założyłam jej zwykłe, łamane wędzidło (grubsze), a klacz zaczęła głową machać coraz mniej. Im dłużej na niej jeździłam na kontakcie (nie mylić z mieleniem ręką) tym machanie ustępowało.Radze też sprawdzić czy nie potrzebuje piłowania zębów.
Możesz sprawdzić czy da sobie robić z uszami cokolwiek i jak reaguje na nacisk na potyliceWytok sprawy rzucania łbem nie załatwi tylko pogłębi ten problem.Jeśli ma problem z naciskiem na potylice nie pomoże tu nic co na nią naciska więc patenty odpadają totalnie.Jakie masz kółeczka przy wędzidle? Może zwykłe przyszczypują jej wargi i pamięta to kiedy się ją oporządza i chce powiedzieć że nie chce tego? Możesz masz wielokrążek?Zbierasz ją podczas jazdy? Może tego nie lubi?W boksie stoi w kantarze kiedy tak sie zachowuje? Jeśli tak ściągnij i zobacz co sie dzieje...Jak sie zachowuje na pastwisku? Może robi takie rzeczy tylko przy ludziach? Jeśli tego nie robi, a robi jak podejdziesz to wniosek jest sam.Możesz spróbować z wypinaczami, ale jeśli od razu nie zobaczysz poprawy to lepiej je odłóż i nie wracaj do nich, bo one też sprawy nie załatwią. Jak w wypinaczach będzie rzucać głową i napotka się na napór to abo ustąpi, albo się przerazi i pogorszy całą sytuację, więc jest to sprawa dość ryzykowna.Ile ona ma lat? Może jest młoda i jeszcze zęby rosną? Może trzeba usunąć wilcze zęby? Poczytaj o zębach i dowiedz sie. Skontaktuj się z właścicielem konia [wnioskuję że nie jest twój] i powiedz mu jakie są opcje, dowiedz się wszystkiego na jej temat jeśli ci zależy. Skąd wiesz że nie ma traumatycznych przeżyć? Samo odbicie kłębu już jest traumatycznym przeżyciem wychodzącym z niewiedzy człowieka. Dla konia nawet przejście przez wodę czy spotkanie z kotem może być traumatycznym przeżyciem zmieniającym jego psychikę.Może to coś w tobie ją drażni? Czy zachowuje się tak przy każdym? Może reaguje na kolor, albo od razu kojarzy wchodzenie do boksu po nią i czyszczenie z jazdą, siodłaniem i metalem w pysku i nie chce tego?Może warto ją czasem jakiś czas tylko wyczyścić i odstawić lub wypuścić na padok? Jesli nie to, to musisz szukac przyczyny głębiej. Ona chce ci coś powiedzieć tylko ty jej nie rozumiesz. Postaw się w jej sytuacji, znajdź z nią wspólny język, spróbuj czegoś z naturala, żeby zdobyła twoje zaufanie. Może wtedy zacznie rozmawiać z tobą w bardziej zrozumiały dla ciebie sposób i odkryjesz co jest nie tak...Przyczyn i możliwości jest wiele. Potrzeba ci będzie mnóstwo czasu i zaangażowania aby to wyeliminować.
wiem, że nie ma traumatycznych przeżyć bo jest dzikusem. Nie boi się ani wody, ani krzaków cokolwiek nie dzieje się naokoło brnie do przodu mając w dupie wszystko naokoło. Nie ma różnicy czy jest zebrana czy nie. Mam ją odpinać z uwiązu za każdym razem jak macha łbem? To raczej nie jest wyjście. Pisałam już jak nie ma wędzidła ani nie jest na uwiązie nie ma z nią większych problemów. Nie jest młoda więc to nie wyżynające się zęby. Od miesiąca nie chodziła pod siodłem więc to nie to. Zachowuje się tak nie zależnie od tego kto do niej wchodzi. Z resztą nie ubieram się w jaskrawe perfumy i zawsze jestem przesiąknięta zapachem stajni. Wypinacze tylko ją będą drażnić co wyjdzie później na złe. Ma idealnie dostosowane wędzidło. Nie ma żadnego bólu na uszach i potylicy. Myślę, że na wytoku będę miała większą możliwość przytrzymania jej jeśli to jest po prostu głupie przyzwyczajenie. Jest dość specyficznym koniem i strasznie trudno ją wyczuć.
Nigdy? Serio? Nie mówię o tym konkretnym przypadku, bo wypinacze nie rozwiążą problemu, a zapinanie ich koniowi ze skłonnością do wspinania może być niebezpieczne. Ale wypinacze dozwolone są nawet w pewnych sytuacjach w konkursach ujeżdżenia, więc "nigdy" to trochę na wyrost. Zresztą - dlaczego?
Wypinacze w konkursach ujeżdżeniowych są zakładane kucykom, na których jeżdżą małe dzieci. Dlaczego? Nie pozwala konikowi zbytnio szaleć, podobno tez stabilizuje rękę, co za tym idzie człowiek nie ma zbytniej możliwości manewru koniem.Zawsze byłam uczona, że jeśli wypinacze to tylko na lonże. Jeżeli masz problem pod siodłem to zakładaj czambon.
To nigdy czy jednak czasem? Bo jak czasem, to znaczy, że można. Wypinacze nie stabilizują ręki, tylko wędzidło w pysku konia. Z twojej wypowiedzi wynika, że ustabilizowanie ręki ogranicza możliwość manewrowania koniem (?), a to ograniczenie z kolei jest pożądane w konkursach ujeżdżenia dzieci na kucykach. Chyba lepiej, żeby te dzieci mogły jednak manewrować?Zresztą - wypinacze nigdy, a czambon już tak? To ciekawostka...
Uderz w stół, a nożyce się odezwą.Tak jestem uczona, tak więc radzę. Zresztą, ani wypinacze, ani czambon w przypadku machania głową by nie pomógł, to właściwie po co dyskusja? Żeby się pokłócić? Wypinaczy używam na lonży, żeby koń doszedł do wędzidła, zaakceptował je, rozluźnił się i podstawił. Czambonu używam, pod siodłem gdy koń chodzi z głową w chmurach. Jeszcze z czegoś się potłumaczyć.Ja i tak radze tego weterynarza, żeby sprawdził czy koń nie potrzebuje piłowania zębów. To, że już ich nie wymienia, nie znaczy, że nie potrzebuje dentysty.
Może ma wilcze zęby. Albo jest zrażona do wędzidła, znam takiego konia który by źle ujeżdżany i się zraził i machał głową, dziewczyny pojeździły na kantarze na niej i przestała machać głową, przeżuć się może na bezwędzidłowe ogłowie jeżeli masz delikatną rękę, ale najpierw sprawdź czy nie ma wilczych zębów ;)
Przyczyną mogą być różne rzeczy: koń tak jak napisały poprzedniczki może mieć wilczy ząb, to należałoby sprawdzić. Może być to potylica lub ucho, miałam konia w stajni, który przez nacisk na ową część machał głową, bo go coś bolało. Tu może być na przykład trzymanie uwiązu, ciągnięcie czy niestabilna ręka jeźdzca. Może najpierw trzebaby się zastanowić nad sobą? może to w Tobie jest problem nie w koniu? Nie mówię złośliwie, ale zazwyczaj każdy szuka problem gdzie indziej a nie u siebie ;)) ogłowie bezwędzidowe też można by sprawdzić. Albo jak klaczka spokojna to i na cordeo albo halterze wsiąść. A masz trenera/instruktora? Może on doradziłby coś znając konia? pozdrawiam
Witam wszystkich.Od pewnego czasu jeżdżę na skarogniadej klaczy. Cudownie chodzi pod siodłem i jeszcze lepiej na lonży tylko jest jeden problem. A mianowicie, przesadnie rzuca głową w każdą stronę. Nawet w boksie bierze łeb go góry i macha nim. Nie zmieniałam jej nic, więc nie może ją drażnić. Jest dość delikatna na pysku więc jeszcze bardziej uważam niż zwykle żeby jej nie ciągać. Nie ma problemów z nosem ani oczami. Przynajmniej nie zauważyłam żadnych wydzielin ani zaczerwień. Zachowuje się tak jakby chciała stanąć dęba ale kończy się na machaniu głową. Nie jest agresywna ani nie miała żadnych traumatycznych przeżyć. Mogą to być problemy z zębami, ale wtedy też by machała głową jak jest na uwiązie ? Jeśli ma sam kantar, albo nie ma nic to przestaje. Mam nadzieje, że wam uda się rozwiązać tą zagadkę bo ja nie mam już pojęcia. ; )
Ja myślę, że może działasz za bardzo wodzami niż łydkami. Konie tego nie lubią, więc się temu opierają jak mogą. Powinnaś spróbować w ogóle nie działać wodzą ;)
Ja bym radziła zadzwonić po weterynarza i niech on ją obejrzy. Laik, czy nawet osoba, która się zna na tym może nie zauważyć czegoś, co się wydaje oczywiste. Jeśli wszystko okaże się ok to ja bym na twoim miejscu pokombinowała z jakimiś patentami. Polonżować na wypinaczach. Włożyć gumę na trening, jeśli sama sobie z jej ustawieniem nie radzisz. Ważna jest bardzo spokojna ręka.
Sama napisałaś,że jak nie ma nic w pysku,to przestaje machać głową. Czyli coś jej przeszkadza. Sprawdź dokładnie ogłowie- centymetr po centymetrze, zobacz jak tam wędzidło- może coś gdzieś odstaje i ją uwiera,może skądś wyszła jakaś ostra część lub nawet drapiąca nitka. No i przede wszystkich polecam sprawdzenie zębów
Karina83 jak jest na uwiązie to też macha łbem. Flicka0809 nawet jak jeżdżę z całkowicie luźną wodzą to macha.
to spróbuj z wypinaczami, gumami.. koń którym się zajmuje też tak miał, tyle, że on jak był młody do był jeżdżony na bardzo mocnym wędzidle.. ja bym Ci radziła spróbować zmienić wędzidło. Jak mówisz, jest delikatna w pysku, to możesz zmienić na gumówkę. Może ma jakieś obtarcia, sprawdź dokładnie cały łeb, szczególnie za uszami, tam gdzie może grzywa przykrywać jakieś zadrapanie.. może jej przeszkadzają muchy? spróbuj założyć jej moskitiere i zobacz czy pomoże. Jak nic nie pomorze to radzę zadzwonić po weterynarza, bo jak sama pisałaś, może być coś z zębami..
A czy zawsze miała taki problem? Bo moim zdaniem to jest nieprzyzwyczajenie do prowadzenia. To znaczy jej nic nie boli, po prostu nie jest przyzwyczajona do kantara, albo go nie lubi. Może to samica alfa, która nie lubi być zmuszana do noszenia czegoś co jej się źle kojarzy. Tak więc nie sądzę żeby ją coś bolało, to może być jej taki foch :D
Na początku chodziła cudnie, bo mi mówili. Możliwe, ze była tak prowadzona, bo jeździł na niej facet który nie potrafił jeździć i strasznie ją pokaleczył na kłębie. Myślicie że wytok i wypinacze załatwią te okropne przyzwyczajenie? Jest bardzo nerwową i narwaną klaczą, często mi dębowała, ale to w sumie wyeliminowałam prawie do końca. Nie chcę też za bardzo z nią kombinować, żeby jej się już całkiem nie pokręciło wszystko. Jeździ cały czas na gumowym wędzidle.
A na jakim chodzi wędzidle ?
Przepraszam, nie doczytałam poprzedniego postu.Kobyłka, na której jeździłam przez długi czas chodziła pod rekreacją na gumowym wędzidle (wiadomo, że osoby które się uczą nie mają zbyt stabilnej ręki). Gdy wsiadłam też miałam problem z machaniem głową, szczególnie gdy brałam ją na kontakt. Zrobiłam może trochę odwrotne działanie, ale założyłam jej zwykłe, łamane wędzidło (grubsze), a klacz zaczęła głową machać coraz mniej. Im dłużej na niej jeździłam na kontakcie (nie mylić z mieleniem ręką) tym machanie ustępowało.Radze też sprawdzić czy nie potrzebuje piłowania zębów.
Możesz sprawdzić czy da sobie robić z uszami cokolwiek i jak reaguje na nacisk na potyliceWytok sprawy rzucania łbem nie załatwi tylko pogłębi ten problem.Jeśli ma problem z naciskiem na potylice nie pomoże tu nic co na nią naciska więc patenty odpadają totalnie.Jakie masz kółeczka przy wędzidle? Może zwykłe przyszczypują jej wargi i pamięta to kiedy się ją oporządza i chce powiedzieć że nie chce tego? Możesz masz wielokrążek?Zbierasz ją podczas jazdy? Może tego nie lubi?W boksie stoi w kantarze kiedy tak sie zachowuje? Jeśli tak ściągnij i zobacz co sie dzieje...Jak sie zachowuje na pastwisku? Może robi takie rzeczy tylko przy ludziach? Jeśli tego nie robi, a robi jak podejdziesz to wniosek jest sam.Możesz spróbować z wypinaczami, ale jeśli od razu nie zobaczysz poprawy to lepiej je odłóż i nie wracaj do nich, bo one też sprawy nie załatwią. Jak w wypinaczach będzie rzucać głową i napotka się na napór to abo ustąpi, albo się przerazi i pogorszy całą sytuację, więc jest to sprawa dość ryzykowna.Ile ona ma lat? Może jest młoda i jeszcze zęby rosną? Może trzeba usunąć wilcze zęby? Poczytaj o zębach i dowiedz sie. Skontaktuj się z właścicielem konia [wnioskuję że nie jest twój] i powiedz mu jakie są opcje, dowiedz się wszystkiego na jej temat jeśli ci zależy. Skąd wiesz że nie ma traumatycznych przeżyć? Samo odbicie kłębu już jest traumatycznym przeżyciem wychodzącym z niewiedzy człowieka. Dla konia nawet przejście przez wodę czy spotkanie z kotem może być traumatycznym przeżyciem zmieniającym jego psychikę.Może to coś w tobie ją drażni? Czy zachowuje się tak przy każdym? Może reaguje na kolor, albo od razu kojarzy wchodzenie do boksu po nią i czyszczenie z jazdą, siodłaniem i metalem w pysku i nie chce tego?Może warto ją czasem jakiś czas tylko wyczyścić i odstawić lub wypuścić na padok? Jesli nie to, to musisz szukac przyczyny głębiej. Ona chce ci coś powiedzieć tylko ty jej nie rozumiesz. Postaw się w jej sytuacji, znajdź z nią wspólny język, spróbuj czegoś z naturala, żeby zdobyła twoje zaufanie. Może wtedy zacznie rozmawiać z tobą w bardziej zrozumiały dla ciebie sposób i odkryjesz co jest nie tak...Przyczyn i możliwości jest wiele. Potrzeba ci będzie mnóstwo czasu i zaangażowania aby to wyeliminować.
wiem, że nie ma traumatycznych przeżyć bo jest dzikusem. Nie boi się ani wody, ani krzaków cokolwiek nie dzieje się naokoło brnie do przodu mając w dupie wszystko naokoło. Nie ma różnicy czy jest zebrana czy nie. Mam ją odpinać z uwiązu za każdym razem jak macha łbem? To raczej nie jest wyjście. Pisałam już jak nie ma wędzidła ani nie jest na uwiązie nie ma z nią większych problemów. Nie jest młoda więc to nie wyżynające się zęby. Od miesiąca nie chodziła pod siodłem więc to nie to. Zachowuje się tak nie zależnie od tego kto do niej wchodzi. Z resztą nie ubieram się w jaskrawe perfumy i zawsze jestem przesiąknięta zapachem stajni. Wypinacze tylko ją będą drażnić co wyjdzie później na złe. Ma idealnie dostosowane wędzidło. Nie ma żadnego bólu na uszach i potylicy. Myślę, że na wytoku będę miała większą możliwość przytrzymania jej jeśli to jest po prostu głupie przyzwyczajenie. Jest dość specyficznym koniem i strasznie trudno ją wyczuć.
Przede wszystkim to, WYPINACZY UŻYWA SIĘ PRZY PRACY NA LONŻY! nigdy się na nich nie jeździ.
Nigdy? Serio? Nie mówię o tym konkretnym przypadku, bo wypinacze nie rozwiążą problemu, a zapinanie ich koniowi ze skłonnością do wspinania może być niebezpieczne. Ale wypinacze dozwolone są nawet w pewnych sytuacjach w konkursach ujeżdżenia, więc "nigdy" to trochę na wyrost. Zresztą - dlaczego?
właściwie też pierwsze słyszę, że się nie jeździ na wypinaczach. Można ćwiczyć konia na lonży jak i pod siodłem mając założone wypinacze.
Wypinacze w konkursach ujeżdżeniowych są zakładane kucykom, na których jeżdżą małe dzieci. Dlaczego? Nie pozwala konikowi zbytnio szaleć, podobno tez stabilizuje rękę, co za tym idzie człowiek nie ma zbytniej możliwości manewru koniem.Zawsze byłam uczona, że jeśli wypinacze to tylko na lonże. Jeżeli masz problem pod siodłem to zakładaj czambon.
To nigdy czy jednak czasem? Bo jak czasem, to znaczy, że można. Wypinacze nie stabilizują ręki, tylko wędzidło w pysku konia. Z twojej wypowiedzi wynika, że ustabilizowanie ręki ogranicza możliwość manewrowania koniem (?), a to ograniczenie z kolei jest pożądane w konkursach ujeżdżenia dzieci na kucykach. Chyba lepiej, żeby te dzieci mogły jednak manewrować?Zresztą - wypinacze nigdy, a czambon już tak? To ciekawostka...
Uderz w stół, a nożyce się odezwą.Tak jestem uczona, tak więc radzę. Zresztą, ani wypinacze, ani czambon w przypadku machania głową by nie pomógł, to właściwie po co dyskusja? Żeby się pokłócić? Wypinaczy używam na lonży, żeby koń doszedł do wędzidła, zaakceptował je, rozluźnił się i podstawił. Czambonu używam, pod siodłem gdy koń chodzi z głową w chmurach. Jeszcze z czegoś się potłumaczyć.Ja i tak radze tego weterynarza, żeby sprawdził czy koń nie potrzebuje piłowania zębów. To, że już ich nie wymienia, nie znaczy, że nie potrzebuje dentysty.
wiem ze jak nie wymienia to potrzebuje, to raczej logiczne, napisałam to wyżej
Prawdopodbnie ciągniesz ją. W mojej stajni jest jeden wałach,który jeśli się go ciągnie,on rzuca głową w bardzo posdobny sposób. ;)
Może ma wilcze zęby. Albo jest zrażona do wędzidła, znam takiego konia który by źle ujeżdżany i się zraził i machał głową, dziewczyny pojeździły na kantarze na niej i przestała machać głową, przeżuć się może na bezwędzidłowe ogłowie jeżeli masz delikatną rękę, ale najpierw sprawdź czy nie ma wilczych zębów ;)
Przyczyną mogą być różne rzeczy: koń tak jak napisały poprzedniczki może mieć wilczy ząb, to należałoby sprawdzić. Może być to potylica lub ucho, miałam konia w stajni, który przez nacisk na ową część machał głową, bo go coś bolało. Tu może być na przykład trzymanie uwiązu, ciągnięcie czy niestabilna ręka jeźdzca. Może najpierw trzebaby się zastanowić nad sobą? może to w Tobie jest problem nie w koniu? Nie mówię złośliwie, ale zazwyczaj każdy szuka problem gdzie indziej a nie u siebie ;)) ogłowie bezwędzidowe też można by sprawdzić. Albo jak klaczka spokojna to i na cordeo albo halterze wsiąść. A masz trenera/instruktora? Może on doradziłby coś znając konia? pozdrawiam