Witam, proszę o pomoc bo czuję się troche bezradna.Chodzi o mojego 4,5 letniego wałacha który sam w terenie nie robi żadnych problemów jednak schody zaczynają się gdy jedziemy w zastępie.Ponieważ koń jest najmłodszy w stadzie jeżdze na nim ostatnia lub przed ostatnia. Gdy mam go na kontakcie wyrywa wodze zeby dać mu wiecej luzu kiedy to zrobie wpada w zad konia który idzie przed nim i go podszczypuje (różnie konie na to reagują ) kiedy znowu go zbiore sytatuacja się powtarza. To samo dzieje się w szybszych chodach, kiedy wszyscy kłusują on galopuje - na kontakcie szarpie głową kiedy mu wodze troche wydłuże -przyspiesza. Robie półparade -zwalnia ale sytuacja cyklicznie się powtarza. Dodam że kiedy wszyscy galopują on idzie znowu chód wyższy. Mam nadzieje że choć troche zobrazowałam problem z jakim się zmagam , proszę o pomoc, jakieś rady jak nauczyć go równego tempa, oprócz notorycznych półparad które stanowią 75% mojej jazdy w terenowym zastępie i nie przynoszą żadnych efektów. Oczywiście koń przed terenem jest rozprężany co najmniej 40 min lonży i 20 min rozgrzewki na ujeżdzalni.
Próby dominacji innych, przy okazji ciebie.Zdarza się,ze koń wiodący ma słabszy chód, mierniejszy od tego drugiego, wówczas jeździc zmusza swojego konia do skracania chodu na rzecz tego przed nim . Młodego konia nie powinno się uczyć aby łachmanił chód jeśli ma lepszy i dostosowywać do gorszego. Zasada brzmi: koń gorszy idzie za , lepszy na przodze. Jednak jeśli to młodziak i nie zawsze jest możliość bycia czołowym, z resztą nie wiemy/y czy on dobija do zadów koni dlatego, że ma lepszy chód czy po prostu specjalnie ci przyspiesza.. ? To masz problem. Następna zasada brzmi: to ty decydujesz o tempie i chodze, jeśli wyrywa ci wodze, to nie ściągaj go, nie ciągnij wstecz ręki, tylko zablokuj paradą i niech się nadzieje na wędzidło, kiedy tak wyrwie, a ty przytrzymasz/ nie odpuścisz. Jeśli nie potrafisz tego zrobić, utrzymać go, proponuję aby przejął konia na jakiś czas ktoś bardziej doświadczony, zanim koń wyczuje, że naprawdę stać go na więcej ;)
kilimka.Przyśpiesza wydaje mi się że specjalnie, podszczypuje zady tak po prostu dla zabawy. Spróbuje zrobić tak jak mówisz, choć za każdym razem kiedy hamuje go dosiadem zwalnia ale zaraz jest to samo;/A co myslicie o metodzie karnych kółek ?
Bez urazy wygląda na to ze twój koń ma poprostu ciebie totalnie gdzies! nie reaguje na dosiad itd czyli praca nad podstawami sie kłania, on wogole niejest przygotowany do jazdy w terenie z innymi konmi wyrywa ci wodze dlaczego? najwidoczniej mu na to pozwoliłas i teraz sobie robi co chce ,albo jestes tak spieta masz sztywna reke i kon czuje dyskomfort i dlatego tak sie dzieje Zapewne spinasz sie odrazu jak tylko zaczyna cos sie dziac w terenie z innymi konmi ,jezdzisz sama jestes wyluzowana nikt wam tempa nie narzuca dlatego nie ma problemu .Ja tobie radze jezdzij sama w teren i co cwiczymy zwalnianie od dosiadu kiedy ty chcesz! nawet w stepie! poł parada sama w niczym ci tu nie pomoze chwile zwracasz na siebie uwage i znow robi sie to samo,nie podazaj za jego ruchem wstrzymuj dosiad tak długo az poczujesz ze zwolnił poklep i odpusc znow robi to samo to od nowa i nie zdziw sie jesli zajmnie to tobie ze 100 razy za ktoryms razem zrozumie ze ma jechac wolniej bo ty tak chcesz i sie nauczy ale to jest własnie żmudna praca z młodym koniem sama mam młodego i wiem jak to jest;p moja potrafi mnie nawet ponosic w stepie cały czas cwiczymy ;) o galopie wogole w terenie niema mowy poki nie bedzie posłuszenstwa w wolniejszym chodzie i dlaczego radze tobie samej jezdzic bo nawet jak ci przyspieszy niemusisz szybko chamowac bo kon przed toba i ciagniesz za wodze bo inaczej nie idzie .....reka musi byc spokojna zwalniasz dosiadem .Mam nadzieje ze mnie zrozumiałas fajnie jest tez cwiczyc konia na ujezdzalni duzo przejsc! step -zatrzymanie -step- cofanie itd niewiem na jakim poziomie jestes co juz macie przerobione wiec tez mi ciezko pisac ;)ale jest fajne powiedzenie,,Najpierw ogarnij siebie a pozniej konia"" i trzymajmy sie tego pozdrawiam;)
nadi1a Dzięki, na pewno wezme sobie Twoje rady do serca. Ogólnie na ujeżdzalni jest bardzo posłuszny. Wszystkie zatrzymywania, przechodzenie przez drągi, wszelkie zwroty itp. mamy ogarniete. Tak jak mówie najwiekszy problem z tym terenem. Wiem że on ma też taką naturę ( bo to arab jest :P ) chce dawać mu biegać ale wtedy kiedy ja tez mam na to ochotę. Wcześniej moj "doradca" sugerował mi zeby dała mu biec no bo przeciez młody jest to niech biegnie w końcu się zatrzyma ;/ Jak widać to był strzał w kolano bo ja mam poczucie że jest gorzej ;/ No ale tak to już jest jak się czowiek polega tylko na wiedzy kogoś dłuższego stażem jeździeckim ;/ Co do usztywnienia to oczywiscie masz racje bo jest wiele czynników których niestety w cwale nie mam opanowanych ( trzymanie odpowiedniej odległości - no bo przeciez gna na zady, na wodze na kontakcie szarpie pyskiem a na dłuższej nie mam już kontroli nad np. kierunkiem; te wszystkie czynniki + psychika powowdują owe usztywnienie i dupe z jazdy ;/ )Poza tym właściciel stajni jest jakby przeciwny moim jazdom samemu w teren bo twierdzi że przede wszystkim powinien chodzić w zatępie także wsparcia w tym raczej mieć nie bede ;/Konia mam od początku kiedy przyjął siodło, wszystko co ma wypracowane to praca moja i męża (ujeżdzalnia na prawde jest super) . Obecnie jeżdze tylko ja.Pojawił się problem faktycznie może nie na moje możliwości (choć próbować bede) i jestem z tym sama. Bo w stajni panują różne dziwne metody i kazda inna odbiegającą od nich brana jest z dystansem i np. "Twój koń rób jak chcesz";/Dodam jeszcze że mi tu otworzyłyście troche oczy dziewczyny i chyba czas wziąść sprawy w swoje rence :)thx :)
Araby nie mają w naturze pchania się do przodu, chyba, że to koń po wyścigach, po torach, no to się zgodzę, ale konie tej rasy nie mają we krwi myślenia "do przodu, byle szybciej"...Poza tym, właściciel stajni może Ci odradzać, ale to przecież Twój koń i Ty tam tylko trzymasz tego konia i nikt nie powinien decydować o tym gdzie i kiedy bd jeździć. Na dłuższą metę, ja bym spróbowała bardziej podejść do małego zastępu, max. 3 konie, najlepiej bym spróbowała w dwa pojechać, najfajniej by było gdyby drugi koń był w miarę żwawy, żeby nie odstawał i aż tak nie blokował. Spróbować trochę koń obok konia, koń za koniem, raz jeden raz drugi, w różnych chodach. Bo jak jest za duży zastęp to też nie jest tak przyjemnie, a w małym najlepiej z osobą, która też ma konia prywatnego.
Witej. Mamy z siostrzenicą podobny problem z naszym wałaszkiem... co my próbujemy (oprócz wybranych powyższych czynności): kiedy mocno się stawia, żeby wspomóc własne działanie zakładamy mu czambon gumowy tak, jak zakłada się wypinacze trójkątne... wtedy więcej swoich sił angażuje w zebranie chodu, uelastycznienie jego zamiast w gonienie klaczy przed nim (oczywiście to tylko półśrodek, najważniejsze jest wyćwiczenie jego przekonania ze to nie on decyduje o tempie jazdy)... zauważyłyśmy też, że jego ambicja do gonienia maleje wraz ze zwiększaniem odległości od konia przed nim. Mówi się, że niby trzyma się właściwą odległość od konia idącego przed nami w zastępie kiedy między uszami naszego konia widzimy pęciny idącego przed nami. Niestety, naszemu Małemu to nie wystarcza więc zwykle "wycofujemy się" względem konia przed nami do czasu aż czujemy, że Mały odpuścił pościg i idzie zwracając gro uwagi na nasze polecenia a nie na kołysanie ogona kolegi z przodu.... naszemu wystarcza około 3-4 długości konia przerwy żeby iść grzeczniej i stale nie próbować naszej cierpliwości (przy tym ważne jest żeby nasz koń widział tego z przodu, chyba że chwilowe zniknięcie kolegów np. gdzieś na łuku drogi nie zrobi na nim wrażenia)... pozdrawiam ;-)
Z tego co piszesz niestety wnioskuję że, do doświadczonych
adeptów sztuki jeździeckiej nie należysz
dlatego wstrzymałbym się przed samotnymi wyjazdami w teren młodym koniem ( tak
poza tym nigdy
ale to nigdy i przyjmij to jako aksjomat nie jeździmy samotnie w tereny,
wielu bardzo doświadczonych jeźdźców straciło w ten sposób zdrowie wspomnę tu
choćby Pana Orłosia) . W jeździectwie oprócz już tu cytowanej zasady ,,Najpierw
ogarnij siebie a później konia"" panuje jeszcze jedna bardzo ważna zasada dotycząca
szkolenia koni i jeźdźców – niedoświadczony jeździec dosiada doświadczonego
konia i odwrotnie.
Reasumując dla twojego dobra i dobra twojego konia oddaj
konia do nauki dla doświadczonego jeźdźca by on
nauczył podstaw twojego konia.
Ty w tym czasie przesiądź
się jeszcze na chwilkę na bardziej doświadczonego rumaka pod opieką
doświadczonego trenera lub instruktora.
jduell moze i to madre ale co z jej koniem odstawic? i komu powierzyc ?skoro nikt jej na miejscu pomoc nie moze znam wiele kolezanek ktore miały problemy rozne i uwiesz mi jesli ktos chce bedzie szukał rozwiazania po co w takim razie sa ksiazki itd ?zreszta czytałas konik jest opanowany na moje oko po prostu bardzo sie ekscytuje terenem i stad ten brak uwagi na jezdzca powinna jak najwięcej w takim razie jezdzic w teren zeby wkoncu wyluzował i najlepiej w stepie tak długo az odpusci jak odpusci troche kłusa znow spieszy to od nowa do stepa i dlaczego nie sama w tereny ? rozumiem zeby nigdy niebył ale był nieraz takze obeznany jest ;) a poza tym jezdziectwo nie ukrywajmy nie nalezy do bezpiecznych tak jak moze sie spłoszyc w lesie tak samo moze zwalic na parkurze nie ma na to reguły to jest tylko zwierze nigdy nie przewidzimy co zrobi tak do konca.
Z tego co piszesz niestety wnioskuję że, do doświadczonych
adeptów sztuki jeździeckiej nie należysz
dlatego wstrzymałbym się przed samotnymi wyjazdami w teren młodym koniem ( tak
poza tym nigdy
ale to nigdy i przyjmij to jako aksjomat nie jeździmy samotnie w tereny,
wielu bardzo doświadczonych jeźdźców straciło w ten sposób zdrowie wspomnę tu
choćby Pana Orłosia) .Co do ludzi z małym stażem doswiadczeń jak najbardziej się zgodzę, ale z tym wytłuszczonym na byczy kolor po/traktuję jak kuriosum ;) Prawdopodobieństwo wypadku konnej jazdy solo jest o wiele mniejsze niż podróżowanie samochodem lub przechodznie na pasach. Gdyby traktować to jako aksjomat: 60 % ludzi w ogóle by nie jeździło konno...wiec daruj ;) życie po prostu się toczy
Witam, proszę o pomoc bo czuję się troche bezradna.Chodzi o mojego 4,5 letniego wałacha który sam w terenie nie robi żadnych problemów jednak schody zaczynają się gdy jedziemy w zastępie.Ponieważ koń jest najmłodszy w stadzie jeżdze na nim ostatnia lub przed ostatnia. Gdy mam go na kontakcie wyrywa wodze zeby dać mu wiecej luzu kiedy to zrobie wpada w zad konia który idzie przed nim i go podszczypuje (różnie konie na to reagują ) kiedy znowu go zbiore sytatuacja się powtarza. To samo dzieje się w szybszych chodach, kiedy wszyscy kłusują on galopuje - na kontakcie szarpie głową kiedy mu wodze troche wydłuże -przyspiesza. Robie półparade -zwalnia ale sytuacja cyklicznie się powtarza. Dodam że kiedy wszyscy galopują on idzie znowu chód wyższy. Mam nadzieje że choć troche zobrazowałam problem z jakim się zmagam , proszę o pomoc, jakieś rady jak nauczyć go równego tempa, oprócz notorycznych półparad które stanowią 75% mojej jazdy w terenowym zastępie i nie przynoszą żadnych efektów. Oczywiście koń przed terenem jest rozprężany co najmniej 40 min lonży i 20 min rozgrzewki na ujeżdzalni.
Ciężko mi trochę coś poradzić, aczkolwiek ja bym spróbowała na ujeżdżalni pojęździć w zastępie... Tam spróbować wypracować jazdy w zastępach.
Próby dominacji innych, przy okazji ciebie.Zdarza się,ze koń wiodący ma słabszy chód, mierniejszy od tego drugiego, wówczas jeździc zmusza swojego konia do skracania chodu na rzecz tego przed nim . Młodego konia nie powinno się uczyć aby łachmanił chód jeśli ma lepszy i dostosowywać do gorszego. Zasada brzmi: koń gorszy idzie za , lepszy na przodze. Jednak jeśli to młodziak i nie zawsze jest możliość bycia czołowym, z resztą nie wiemy/y czy on dobija do zadów koni dlatego, że ma lepszy chód czy po prostu specjalnie ci przyspiesza.. ? To masz problem. Następna zasada brzmi: to ty decydujesz o tempie i chodze, jeśli wyrywa ci wodze, to nie ściągaj go, nie ciągnij wstecz ręki, tylko zablokuj paradą i niech się nadzieje na wędzidło, kiedy tak wyrwie, a ty przytrzymasz/ nie odpuścisz. Jeśli nie potrafisz tego zrobić, utrzymać go, proponuję aby przejął konia na jakiś czas ktoś bardziej doświadczony, zanim koń wyczuje, że naprawdę stać go na więcej ;)
kilimka.Przyśpiesza wydaje mi się że specjalnie, podszczypuje zady tak po prostu dla zabawy. Spróbuje zrobić tak jak mówisz, choć za każdym razem kiedy hamuje go dosiadem zwalnia ale zaraz jest to samo;/A co myslicie o metodzie karnych kółek ?
Bez urazy wygląda na to ze twój koń ma poprostu ciebie totalnie gdzies! nie reaguje na dosiad itd czyli praca nad podstawami sie kłania, on wogole niejest przygotowany do jazdy w terenie z innymi konmi wyrywa ci wodze dlaczego? najwidoczniej mu na to pozwoliłas i teraz sobie robi co chce ,albo jestes tak spieta masz sztywna reke i kon czuje dyskomfort i dlatego tak sie dzieje Zapewne spinasz sie odrazu jak tylko zaczyna cos sie dziac w terenie z innymi konmi ,jezdzisz sama jestes wyluzowana nikt wam tempa nie narzuca dlatego nie ma problemu .Ja tobie radze jezdzij sama w teren i co cwiczymy zwalnianie od dosiadu kiedy ty chcesz! nawet w stepie! poł parada sama w niczym ci tu nie pomoze chwile zwracasz na siebie uwage i znow robi sie to samo,nie podazaj za jego ruchem wstrzymuj dosiad tak długo az poczujesz ze zwolnił poklep i odpusc znow robi to samo to od nowa i nie zdziw sie jesli zajmnie to tobie ze 100 razy za ktoryms razem zrozumie ze ma jechac wolniej bo ty tak chcesz i sie nauczy ale to jest własnie żmudna praca z młodym koniem sama mam młodego i wiem jak to jest;p moja potrafi mnie nawet ponosic w stepie cały czas cwiczymy ;) o galopie wogole w terenie niema mowy poki nie bedzie posłuszenstwa w wolniejszym chodzie i dlaczego radze tobie samej jezdzic bo nawet jak ci przyspieszy niemusisz szybko chamowac bo kon przed toba i ciagniesz za wodze bo inaczej nie idzie .....reka musi byc spokojna zwalniasz dosiadem .Mam nadzieje ze mnie zrozumiałas fajnie jest tez cwiczyc konia na ujezdzalni duzo przejsc! step -zatrzymanie -step- cofanie itd niewiem na jakim poziomie jestes co juz macie przerobione wiec tez mi ciezko pisac ;)ale jest fajne powiedzenie,,Najpierw ogarnij siebie a pozniej konia"" i trzymajmy sie tego pozdrawiam;)
nadi1a Dzięki, na pewno wezme sobie Twoje rady do serca. Ogólnie na ujeżdzalni jest bardzo posłuszny. Wszystkie zatrzymywania, przechodzenie przez drągi, wszelkie zwroty itp. mamy ogarniete. Tak jak mówie najwiekszy problem z tym terenem. Wiem że on ma też taką naturę ( bo to arab jest :P ) chce dawać mu biegać ale wtedy kiedy ja tez mam na to ochotę. Wcześniej moj "doradca" sugerował mi zeby dała mu biec no bo przeciez młody jest to niech biegnie w końcu się zatrzyma ;/ Jak widać to był strzał w kolano bo ja mam poczucie że jest gorzej ;/ No ale tak to już jest jak się czowiek polega tylko na wiedzy kogoś dłuższego stażem jeździeckim ;/ Co do usztywnienia to oczywiscie masz racje bo jest wiele czynników których niestety w cwale nie mam opanowanych ( trzymanie odpowiedniej odległości - no bo przeciez gna na zady, na wodze na kontakcie szarpie pyskiem a na dłuższej nie mam już kontroli nad np. kierunkiem; te wszystkie czynniki + psychika powowdują owe usztywnienie i dupe z jazdy ;/ )Poza tym właściciel stajni jest jakby przeciwny moim jazdom samemu w teren bo twierdzi że przede wszystkim powinien chodzić w zatępie także wsparcia w tym raczej mieć nie bede ;/Konia mam od początku kiedy przyjął siodło, wszystko co ma wypracowane to praca moja i męża (ujeżdzalnia na prawde jest super) . Obecnie jeżdze tylko ja.Pojawił się problem faktycznie może nie na moje możliwości (choć próbować bede) i jestem z tym sama. Bo w stajni panują różne dziwne metody i kazda inna odbiegającą od nich brana jest z dystansem i np. "Twój koń rób jak chcesz";/Dodam jeszcze że mi tu otworzyłyście troche oczy dziewczyny i chyba czas wziąść sprawy w swoje rence :)thx :)
Araby nie mają w naturze pchania się do przodu, chyba, że to koń po wyścigach, po torach, no to się zgodzę, ale konie tej rasy nie mają we krwi myślenia "do przodu, byle szybciej"...Poza tym, właściciel stajni może Ci odradzać, ale to przecież Twój koń i Ty tam tylko trzymasz tego konia i nikt nie powinien decydować o tym gdzie i kiedy bd jeździć. Na dłuższą metę, ja bym spróbowała bardziej podejść do małego zastępu, max. 3 konie, najlepiej bym spróbowała w dwa pojechać, najfajniej by było gdyby drugi koń był w miarę żwawy, żeby nie odstawał i aż tak nie blokował. Spróbować trochę koń obok konia, koń za koniem, raz jeden raz drugi, w różnych chodach. Bo jak jest za duży zastęp to też nie jest tak przyjemnie, a w małym najlepiej z osobą, która też ma konia prywatnego.
Hrenna też fajny Twój pomysł :) Prywatnych koni brak, jednak spróbuję kogoś poprosić z tubylców :)
Witej. Mamy z siostrzenicą podobny problem z naszym wałaszkiem... co my próbujemy (oprócz wybranych powyższych czynności): kiedy mocno się stawia, żeby wspomóc własne działanie zakładamy mu czambon gumowy tak, jak zakłada się wypinacze trójkątne... wtedy więcej swoich sił angażuje w zebranie chodu, uelastycznienie jego zamiast w gonienie klaczy przed nim (oczywiście to tylko półśrodek, najważniejsze jest wyćwiczenie jego przekonania ze to nie on decyduje o tempie jazdy)... zauważyłyśmy też, że jego ambicja do gonienia maleje wraz ze zwiększaniem odległości od konia przed nim. Mówi się, że niby trzyma się właściwą odległość od konia idącego przed nami w zastępie kiedy między uszami naszego konia widzimy pęciny idącego przed nami. Niestety, naszemu Małemu to nie wystarcza więc zwykle "wycofujemy się" względem konia przed nami do czasu aż czujemy, że Mały odpuścił pościg i idzie zwracając gro uwagi na nasze polecenia a nie na kołysanie ogona kolegi z przodu.... naszemu wystarcza około 3-4 długości konia przerwy żeby iść grzeczniej i stale nie próbować naszej cierpliwości (przy tym ważne jest żeby nasz koń widział tego z przodu, chyba że chwilowe zniknięcie kolegów np. gdzieś na łuku drogi nie zrobi na nim wrażenia)... pozdrawiam ;-)
Z tego co piszesz niestety wnioskuję że, do doświadczonych adeptów sztuki jeździeckiej nie należysz dlatego wstrzymałbym się przed samotnymi wyjazdami w teren młodym koniem ( tak poza tym nigdy ale to nigdy i przyjmij to jako aksjomat nie jeździmy samotnie w tereny, wielu bardzo doświadczonych jeźdźców straciło w ten sposób zdrowie wspomnę tu choćby Pana Orłosia) . W jeździectwie oprócz już tu cytowanej zasady ,,Najpierw ogarnij siebie a później konia"" panuje jeszcze jedna bardzo ważna zasada dotycząca szkolenia koni i jeźdźców – niedoświadczony jeździec dosiada doświadczonego konia i odwrotnie. Reasumując dla twojego dobra i dobra twojego konia oddaj konia do nauki dla doświadczonego jeźdźca by on nauczył podstaw twojego konia. Ty w tym czasie przesiądź się jeszcze na chwilkę na bardziej doświadczonego rumaka pod opieką doświadczonego trenera lub instruktora.
jduell moze i to madre ale co z jej koniem odstawic? i komu powierzyc ?skoro nikt jej na miejscu pomoc nie moze znam wiele kolezanek ktore miały problemy rozne i uwiesz mi jesli ktos chce bedzie szukał rozwiazania po co w takim razie sa ksiazki itd ?zreszta czytałas konik jest opanowany na moje oko po prostu bardzo sie ekscytuje terenem i stad ten brak uwagi na jezdzca powinna jak najwięcej w takim razie jezdzic w teren zeby wkoncu wyluzował i najlepiej w stepie tak długo az odpusci jak odpusci troche kłusa znow spieszy to od nowa do stepa i dlaczego nie sama w tereny ? rozumiem zeby nigdy niebył ale był nieraz takze obeznany jest ;) a poza tym jezdziectwo nie ukrywajmy nie nalezy do bezpiecznych tak jak moze sie spłoszyc w lesie tak samo moze zwalic na parkurze nie ma na to reguły to jest tylko zwierze nigdy nie przewidzimy co zrobi tak do konca.
Z tego co piszesz niestety wnioskuję że, do doświadczonych adeptów sztuki jeździeckiej nie należysz dlatego wstrzymałbym się przed samotnymi wyjazdami w teren młodym koniem ( tak poza tym nigdy ale to nigdy i przyjmij to jako aksjomat nie jeździmy samotnie w tereny, wielu bardzo doświadczonych jeźdźców straciło w ten sposób zdrowie wspomnę tu choćby Pana Orłosia) .Co do ludzi z małym stażem doswiadczeń jak najbardziej się zgodzę, ale z tym wytłuszczonym na byczy kolor po/traktuję jak kuriosum ;) Prawdopodobieństwo wypadku konnej jazdy solo jest o wiele mniejsze niż podróżowanie samochodem lub przechodznie na pasach. Gdyby traktować to jako aksjomat: 60 % ludzi w ogóle by nie jeździło konno...wiec daruj ;) życie po prostu się toczy