Hej mam 19 lat i jeżdżę od września (z dużymi przerwami) jakieś 5 miesięcy. Moim wielki problemem jest dosiad, nie potrafię zakłusować, czy zagalopować używając dosiadu, dlatego, że przez pierwsze 4 miesiące nie miałam instruktora, i jeździłam tak, żeby rodzice nie musieli dużo płacić (wiem 19 lat i uzależniona od rodziców, żałosne) i niestety teraz są tego efekty, a instruktor mnie opier...ela... Pomóżcie mi proszę, co ja mam robić?! co to znaczy, że mam wsiąść głębiej w siodło? jak użyć dosiadu do ruszenia szybszym chodem? w którym momencie mam użyć tego dosiadu? instruktor mi mówił, że to tak jakbym chciała rozhuśtać huśtawkę, ale i tak mi to nie wychodzi i mam wrażenie, że robię z siebie idiotkę... z góry dzięki :)
"Pomóżcie mi proszę, co ja mam robić?! "Jako, że kluczem do sukcesu jest dobry instruktor i czas (pomijając finanse) odpowiedź jest jedna- jeździć. Po 5 miesiącach jazdy z przerwami nie można oczekiwać cudów, zwłaszcza, że jeździłaś sama. Trochę cierpliwości. Co do dosiadu to, aby usiąść głębiej w siodło przede wszystkim potrzeba rozluźnienia mięśni, tak żeby do siodła przylegało jak najwięcej powierzchni ciała (tyłka i ud).
Moim zdaniem powinnaś albo poprosić instruktora żeby wziął na lonże, albo zrób sobie jazdę bez strzemion. Ta jazda pomoże Ci zobaczyć jak to jest wsiąść głęboko w siodło ale pod jednym warunkiem, że będziesz rozluźniona.
Też miałam ten sam problem ale już nie mam, mój dosiad nie jest idealny ale siedzę....musisz się rozluźnić i mocno odchylić się do tyłu jak na razie radziłabym ci się nie skupiać na stopach (nawet niech ci wpadają do strzemion) tylko na biodrach :) wiem po sobie mam dobry dosiad ale stopy są albo w strzemieniu albo poza xd, dlatego że się skupiam na biodrach.Ale zgadzam się z koleżankami, które udzieliły się wcześniej w 100 % daj sobie czas ! aaa i słuchaj się instruktora i staraj się robić to co on ci mówi ale nie bierz do sebie tego że ci opie*dala - coś o tym wiem :Dpozdrawiam i życzę powodzenie :)
Żeby mieć idealny trzeba dużo jeździć w ćwiczebnym (na początek bez strzemion) - to najlepsze ćwiczenie. Dopiero po opanowaniu dobrego dosiadu zaczyna się galopować od dosiadu :) Wsiąść głębiej czyli mocno usiąść w siodło i mocno wypchnąć konia biodrami + łydkaPrzede wszystkim nie możesz sztywno siedzieć, musisz być rozluźniona, szczególnie w biodrach. Mi pomogły długie jazdy w kłusie ćwiczebnym bez strzemion :)
Moim zdaniem kłuś ćwiczebny jest lekiem na każde zło ;))
Kłuś ćwiczebny to jazda kłusem bez strzemion ;p Jedziesz siedzisz w siodle i NIE anglezujesz ;) Wysiadujesz ;DDD
To naprawde pomaga ale jest bardzo wyczerpujące i wymaga dużo czasu ;DDD
W ćwiczebnym jeszcze latam po siodle, ale szczerze to wolę go o wiele bardziej od anglezowanego, bo zwyczajnie nie potrafię anglezować (wstaję w tedy w strzemionach albo kolanach, chociaż wiem, że powinnam działać biodrami, to za chiny nie umiem tego, bo kiedy nie maiłam instruktora wymyśliłam własną "technikę" nie prawidłową oczywiście, a teraz mam problem bo nie umiem się odzwyczaić...) Za tydzień mam jeździć bez siodła, myślicie, że to dobry pomysł?
Ale anglezowanie w głównej mierze polega na wstawaniu w strzemionach. Po to one są, żeby się na nich opierać. Myślę, że anglezowanie teraz byłoby ważniejsze niż jazda na oklep.
Wiesz.. ale jazda na oklep własciwie mnie nauczyła dosiadu.. jesteś zgrana z koniem czujesz go.. tylko pamietaj o rozluźnieniu się..napisz sb na dłoni " rozluźnić" <-- to taki mój sposób na zapamietanie rad instruktorkiW anglezowaniu musisz się po częsci opierać na kolanach i strzemionach..Pocztatki sa zawsze trudne... Spróbuj zgrac sie z rytmem konia.. Jak jego zewnetrzna przednia noga idzie do przodu Ty wstajesz, jak idzie do tyłu siadasz w siodło... tylko pamietaj żeby nie walić konia po grzbiecie życzę Ci powodzenia. jesli masz jakies pytania to pisz na priv.:)
Anglezując zdecydowanie nie musisz opierać się na kolanach.Jazda na olkep nie daje innych skutków,niż jazda w siodle bez strzemion, chociaż oczywiście nie mówię, że jest zła. Niektórym jest wygodniej. Na pewno nie ma nic przyjemnego, ani pożytecznego w jeździe na oklep na wybijającym, wykłębionym koniu, o twardych chodach, zwłaszcza, jeśli jeździec nie ma perfekcyjnie opanowego wysiadywania kłusa. Siodło zawsze jednak trochę amortyzuje skaczącego jak piłeczka jeźdźca.
Piszecie, że przy anglezowaniu można opierać się w strzemionach, w kolanach nie koniecznie, to czemu instruktor mnie opierdziela, że mam nie anglezować z kolana i nie wstawać w strzemionach? zgłupiałam do reszty :) jestem świadoma tego, że nie widzicie jak to robię więc jest wam trudno dawać mi rady...Srokaty Arab, ja akurat jeśli chodzi o konia, to mam szczęście bo jeżdżę na takim, który ma miękki chód, jedynym jego minusem, jest to, że jest strasznie leniwy, tzn. kłus i galop ma w porządku, ale w stępie to prawie zasypia, a ja nie potrafię go pobudzić, żeby szedł energicznie i wydaje mi się, że w tym miejscu też pokutuje mój dosiad...
Moim zdaniem ogólnie ważne jest, żeby działały mięśnie. Mnie też instruktorzy opierdzielali za stawanie w strzemionach, bo one są tak na prawdę tylko po to, żeby stabilizować łydkę. Kazali mi więc zarzucić strzemiona przez siodło i anglezować bez nich. Teraz właściwie nie używam strzemion, chociaż je trzymam. A przede wszystkim nie należy anglezować na siłę - jak koń cię wyrzuca z siodła - wstajesz. I nie na siłę, tylko tak, żeby tyłek się oderwał od siedziska, a później delikatnie, właśnie wspierając się kolanami i trochę strzemieniem siadasz, żeby koń nie miał dyskomfortu.
No to zupełnie odwrotnie niż u mnie. Mnie też kiedyś uczono trzymać się kolanami za wszelką cenę i kazano anglezować bez strzemion. Skutki były następujące: wszystkie mięśnie pospinane, łydki odstawione, ciało pochylone. W końcu trafiłam na instruktorkę, która kategorycznie zabroniła mi trzymać się kolanami, najważniejszym zadaniem było całkowite rozluźnienie dolnej części ciała, pod kontrolą oczywiście. Następnie znalezienie oparcia na strzemieniu, którego wcześniej w kłusie wysiadywanym i pełnym siadzie w galopie praktycznie wcale nie miałam. Kolejno przekręcenie całej nogi do wewnątrz począwszy od uda, po stopy, tak aby były równolegle do boku konia. Przy takiej rotacji nogi, przylega ona do konia na całej długości, tak że nie ma żadnej potrzeby dodatkowego dociska, przyciskania i zaciskania. W prawidłowym dosiadzie nogę ciągniemy w dół, czyli na strzemię, a nie do środka. Tak z ciekawości jakie korzyści znajdujecie w anglezowaniu bez strzemion?Jeśli chodzi o moment w którym wypada mi strzemię, nie mam problemu z wysiedzeniem i znalezieniem go z powrotem, przy puszczonym luźno w dół, biodrze, udzie i kolanie.Jeśli chodzi o wyrobienie mięśni to wolę porobić przysiady, czy inne ćwiczenia na ziemi, które nie będą powodowały spięcia na koniu.
Kiedyś była porada od Mściwoja Kieconia jakie są najlepsze ćwiczenia na dobry dosiad i pisało właśnie że jazda na oklep ;) Z resztą jak instruktor Ci powiedział że następna jazda na oklep to chyba wie co robi :) Moim zdaniem to dobry pomysł, sama też tak się nauczyłam :)
koniowaata , mnie instruktor chciał postraszyć z tą jazdą na oklep,, bo w galopie bez strzemion (na lonży) jak na chwilę straciłam równowagę to instynktownie się spinałam i próbowałam utrzymać w siodle a czasem łapałam za pasek przy siodle, a instruktor do mnie "gdzie te łapy" i powiedział że jak jeszcze raz się chwycę, to następnym razem będę jeździła na oklep (nigdy tak jeszcze nie jeździłam) a ja żeby pokazać, ze się nie boję (bo się nie boję i jestem bardzo ciekawa jak to jest) to rzuciłam krótkie " no dobra". więc sama się w to wkopałam hihi Srokaty Arab, dla mnie nie ma żadnych korzyści z jazdy ze strzemionami, bo dostaje wtedy tylko ochrzan od instruktora... to już bez strzemion wole jeździć, w sumie to strzemiona są do niczego (chyba) nie potrzebne... Indianie jakoś jeździli bez i było dobrze xD
Ogólnie również uważam, że jazda bez strzemion/ na oklep bardzo pomaga w pracy nad dosiadem, nie mówię, że masz tego nie robić. Wiem tylko z własnego doświadczenia, że anglezując bez strzemion i trzymając się kolanami, nie można być rozluźnionym, a zatem dosiad w tym momencie nie będzie prawidłowy. Oczywiście można całe życie jeździć na oklep jak Indianie, czy naturalsi, jeśli komuś to wystarczy i nie ma potrzeby samorozwoju. Jeśli jednak poważnie myślisz o jeździectwie, to wcześniej, czy później strzemiona docenisz.
Czasem potraficie rozsmieszyc ze to tak powiem !! Oczywiscie strzemiona sa po to zeby w jakis sposób byc stabilniejszym wyluzowanym i miec pewniejszy dosiad a jesli chcesz byc robotem i jexdzic na koniu spieta to czemu nie trzymaj sie tymi kolanami przeciez nikt ci nic nie kaze ale anglezowanie (przzzypuscmy ze na oklep) trenerka kaze ci przejsc do kłusa angleowanego to teraz pomysl lepiej wybrac opcje w której chceszz byc wyluzowany cy spięty i chodzic jak stary wyczerpany zegarek z kukołka chyba lepiej juz byc wyluzowanym prawda ? No wlaśnie a zeby to zrobic ni trzeba duzo rb wystarczy siąsc pewnie w siodle pochylic się lekko (ale nie tak jak bys chciała zrobic półsiad w zadnym przypadku tylko zamist odchylac sie do tyłu trzeba lekko kolanami wypiąc sie do góry i leciutko do przodu )wtedy mamy effekt murowany bo twój siad powinien byc wyluzowany a trenerka zadowolona ze umiesz anglezowac i mysle ze twoja trenerka wcae nie chce zebys kolanami sie trzymała jak nogami krzesła tylko zebys sie starała bardziej opierac na nich !!!
Przede wszystkim co to za instruktor, który opierdziela?? Dla mnie ktoś, kto krzyczy bez sensu, zwłaszcza na początkującego (sama czasem dosadnie mobilizuję jeźdźców, ale pod warunkiem, że wiem, że stać ich na coś więcej), nie potrafi uczyć, nie potrafi albo nie chce wytłumaczyć podstaw, a bez tego trudno o skuteczną i przede wszystkim przyjemną jazdę. Moona, wbrew pozorom działanie na konia za pomocą dosiadu nie jest takie proste. Nasze ciało, zwłaszcza w początkowych etapach nauki jazdy konnej jest zmuszone użyć mięśni do pracy, których normalnie tak naprawdę nie uzywamy, a nawet często nie wiemy o ich istnieniu. Instruktor jest od tego, żeby wytłumaczyć jak te mięśnie przygotować do pracy i po prostu pomóc w tym początkującemu. Żeby działać dosiadem trzeba go najpierw ustabilizować, czyli nauczyć się jak siedzieć poprawnie i skutecznie i wypracować niezależność działania ręki, łydki i dosiadu. To wszystko robi się na lonży, pod okiem i kierunkiem instruktora. Najpierw musimy zapanować nad własnym ciałem, a dopiero później nad prowadzeniem konia. Popieram SrokategoAraba, skoncentruj się przede wszystkim na ROZLUŹNIENIU. W skali szkoleniowej konia rozluźnienie też jest na pierwszym miejscu. Bez tego nie ma możliwości oddziaływania w żaden sposób, bo mięśnie spięte nie pozwalają podążać za ruchem konia i właściwie z nim współpracować. Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
joanna-bibik ten instruktor stosuje terapie szokową XD a poważnie, on nie drze się na mnie z byle powodu, tylko jak musi coś powtórzyć 3 albo 4 raz.. to bardzo fajny człowiek czasem po lekcjach, jak pomagam w stajni to jeszcze tłumaczy mi pewne rzeczy, ale nie do zawsze potrafię zrozumieć o co mu chodzi lonża... hmm jeździłam na lonży 3 albo 5 pierwszych lekcji a potem już sama i teraz przez 10 min prawie każdej lekcji gdy uczę się galopu, a tak po za tym nie używam niej, nawet teraz jak mam pierwsze przeszkody. z tą niezależnością rąk łydek i dosiadu jest u mnie kiepściutko
Hej mam 19 lat i jeżdżę od września (z dużymi przerwami) jakieś 5 miesięcy. Moim wielki problemem jest dosiad, nie potrafię zakłusować, czy zagalopować używając dosiadu, dlatego, że przez pierwsze 4 miesiące nie miałam instruktora, i jeździłam tak, żeby rodzice nie musieli dużo płacić (wiem 19 lat i uzależniona od rodziców, żałosne) i niestety teraz są tego efekty, a instruktor mnie opier...ela... Pomóżcie mi proszę, co ja mam robić?! co to znaczy, że mam wsiąść głębiej w siodło? jak użyć dosiadu do ruszenia szybszym chodem? w którym momencie mam użyć tego dosiadu? instruktor mi mówił, że to tak jakbym chciała rozhuśtać huśtawkę, ale i tak mi to nie wychodzi i mam wrażenie, że robię z siebie idiotkę... z góry dzięki :)
"Pomóżcie mi proszę, co ja mam robić?! "Jako, że kluczem do sukcesu jest dobry instruktor i czas (pomijając finanse) odpowiedź jest jedna- jeździć. Po 5 miesiącach jazdy z przerwami nie można oczekiwać cudów, zwłaszcza, że jeździłaś sama. Trochę cierpliwości. Co do dosiadu to, aby usiąść głębiej w siodło przede wszystkim potrzeba rozluźnienia mięśni, tak żeby do siodła przylegało jak najwięcej powierzchni ciała (tyłka i ud).
Moim zdaniem powinnaś albo poprosić instruktora żeby wziął na lonże, albo zrób sobie jazdę bez strzemion. Ta jazda pomoże Ci zobaczyć jak to jest wsiąść głęboko w siodło ale pod jednym warunkiem, że będziesz rozluźniona.
Też miałam ten sam problem ale już nie mam, mój dosiad nie jest idealny ale siedzę....musisz się rozluźnić i mocno odchylić się do tyłu jak na razie radziłabym ci się nie skupiać na stopach (nawet niech ci wpadają do strzemion) tylko na biodrach :) wiem po sobie mam dobry dosiad ale stopy są albo w strzemieniu albo poza xd, dlatego że się skupiam na biodrach.Ale zgadzam się z koleżankami, które udzieliły się wcześniej w 100 % daj sobie czas ! aaa i słuchaj się instruktora i staraj się robić to co on ci mówi ale nie bierz do sebie tego że ci opie*dala - coś o tym wiem :Dpozdrawiam i życzę powodzenie :)
Dzięki wszystkim za odpowiedź :))))))
Żeby mieć idealny trzeba dużo jeździć w ćwiczebnym (na początek bez strzemion) - to najlepsze ćwiczenie. Dopiero po opanowaniu dobrego dosiadu zaczyna się galopować od dosiadu :) Wsiąść głębiej czyli mocno usiąść w siodło i mocno wypchnąć konia biodrami + łydkaPrzede wszystkim nie możesz sztywno siedzieć, musisz być rozluźniona, szczególnie w biodrach. Mi pomogły długie jazdy w kłusie ćwiczebnym bez strzemion :)
Moim zdaniem kłuś ćwiczebny jest lekiem na każde zło ;)) Kłuś ćwiczebny to jazda kłusem bez strzemion ;p Jedziesz siedzisz w siodle i NIE anglezujesz ;) Wysiadujesz ;DDD To naprawde pomaga ale jest bardzo wyczerpujące i wymaga dużo czasu ;DDD
A w strzemionach to już nie może być ćwiczebny?
W strzemionach też może być ćwiczebny- oczywiście :) tylko że w strzemionach na początku jest ciężej usiąść w ćwiczebnym niż bez strzemion :D
No ja to wiem, ale Xslawek409X najwyraźniej nie. Przynajmniej jego wypowiedź zabrzmiała tak, jakby kłus ćwiczebny = bez strzemion.
W ćwiczebnym jeszcze latam po siodle, ale szczerze to wolę go o wiele bardziej od anglezowanego, bo zwyczajnie nie potrafię anglezować (wstaję w tedy w strzemionach albo kolanach, chociaż wiem, że powinnam działać biodrami, to za chiny nie umiem tego, bo kiedy nie maiłam instruktora wymyśliłam własną "technikę" nie prawidłową oczywiście, a teraz mam problem bo nie umiem się odzwyczaić...) Za tydzień mam jeździć bez siodła, myślicie, że to dobry pomysł?
Ale anglezowanie w głównej mierze polega na wstawaniu w strzemionach. Po to one są, żeby się na nich opierać. Myślę, że anglezowanie teraz byłoby ważniejsze niż jazda na oklep.
Wiesz.. ale jazda na oklep własciwie mnie nauczyła dosiadu.. jesteś zgrana z koniem czujesz go.. tylko pamietaj o rozluźnieniu się..napisz sb na dłoni " rozluźnić" <-- to taki mój sposób na zapamietanie rad instruktorkiW anglezowaniu musisz się po częsci opierać na kolanach i strzemionach..Pocztatki sa zawsze trudne... Spróbuj zgrac sie z rytmem konia.. Jak jego zewnetrzna przednia noga idzie do przodu Ty wstajesz, jak idzie do tyłu siadasz w siodło... tylko pamietaj żeby nie walić konia po grzbiecie życzę Ci powodzenia. jesli masz jakies pytania to pisz na priv.:)
Anglezując zdecydowanie nie musisz opierać się na kolanach.Jazda na olkep nie daje innych skutków,niż jazda w siodle bez strzemion, chociaż oczywiście nie mówię, że jest zła. Niektórym jest wygodniej. Na pewno nie ma nic przyjemnego, ani pożytecznego w jeździe na oklep na wybijającym, wykłębionym koniu, o twardych chodach, zwłaszcza, jeśli jeździec nie ma perfekcyjnie opanowego wysiadywania kłusa. Siodło zawsze jednak trochę amortyzuje skaczącego jak piłeczka jeźdźca.
Piszecie, że przy anglezowaniu można opierać się w strzemionach, w kolanach nie koniecznie, to czemu instruktor mnie opierdziela, że mam nie anglezować z kolana i nie wstawać w strzemionach? zgłupiałam do reszty :) jestem świadoma tego, że nie widzicie jak to robię więc jest wam trudno dawać mi rady...Srokaty Arab, ja akurat jeśli chodzi o konia, to mam szczęście bo jeżdżę na takim, który ma miękki chód, jedynym jego minusem, jest to, że jest strasznie leniwy, tzn. kłus i galop ma w porządku, ale w stępie to prawie zasypia, a ja nie potrafię go pobudzić, żeby szedł energicznie i wydaje mi się, że w tym miejscu też pokutuje mój dosiad...
Moim zdaniem ogólnie ważne jest, żeby działały mięśnie. Mnie też instruktorzy opierdzielali za stawanie w strzemionach, bo one są tak na prawdę tylko po to, żeby stabilizować łydkę. Kazali mi więc zarzucić strzemiona przez siodło i anglezować bez nich. Teraz właściwie nie używam strzemion, chociaż je trzymam. A przede wszystkim nie należy anglezować na siłę - jak koń cię wyrzuca z siodła - wstajesz. I nie na siłę, tylko tak, żeby tyłek się oderwał od siedziska, a później delikatnie, właśnie wspierając się kolanami i trochę strzemieniem siadasz, żeby koń nie miał dyskomfortu.
No to zupełnie odwrotnie niż u mnie. Mnie też kiedyś uczono trzymać się kolanami za wszelką cenę i kazano anglezować bez strzemion. Skutki były następujące: wszystkie mięśnie pospinane, łydki odstawione, ciało pochylone. W końcu trafiłam na instruktorkę, która kategorycznie zabroniła mi trzymać się kolanami, najważniejszym zadaniem było całkowite rozluźnienie dolnej części ciała, pod kontrolą oczywiście. Następnie znalezienie oparcia na strzemieniu, którego wcześniej w kłusie wysiadywanym i pełnym siadzie w galopie praktycznie wcale nie miałam. Kolejno przekręcenie całej nogi do wewnątrz począwszy od uda, po stopy, tak aby były równolegle do boku konia. Przy takiej rotacji nogi, przylega ona do konia na całej długości, tak że nie ma żadnej potrzeby dodatkowego dociska, przyciskania i zaciskania. W prawidłowym dosiadzie nogę ciągniemy w dół, czyli na strzemię, a nie do środka. Tak z ciekawości jakie korzyści znajdujecie w anglezowaniu bez strzemion?Jeśli chodzi o moment w którym wypada mi strzemię, nie mam problemu z wysiedzeniem i znalezieniem go z powrotem, przy puszczonym luźno w dół, biodrze, udzie i kolanie.Jeśli chodzi o wyrobienie mięśni to wolę porobić przysiady, czy inne ćwiczenia na ziemi, które nie będą powodowały spięcia na koniu.
Kiedyś była porada od Mściwoja Kieconia jakie są najlepsze ćwiczenia na dobry dosiad i pisało właśnie że jazda na oklep ;) Z resztą jak instruktor Ci powiedział że następna jazda na oklep to chyba wie co robi :) Moim zdaniem to dobry pomysł, sama też tak się nauczyłam :)
koniowaata , mnie instruktor chciał postraszyć z tą jazdą na oklep,, bo w galopie bez strzemion (na lonży) jak na chwilę straciłam równowagę to instynktownie się spinałam i próbowałam utrzymać w siodle a czasem łapałam za pasek przy siodle, a instruktor do mnie "gdzie te łapy" i powiedział że jak jeszcze raz się chwycę, to następnym razem będę jeździła na oklep (nigdy tak jeszcze nie jeździłam) a ja żeby pokazać, ze się nie boję (bo się nie boję i jestem bardzo ciekawa jak to jest) to rzuciłam krótkie " no dobra". więc sama się w to wkopałam hihi Srokaty Arab, dla mnie nie ma żadnych korzyści z jazdy ze strzemionami, bo dostaje wtedy tylko ochrzan od instruktora... to już bez strzemion wole jeździć, w sumie to strzemiona są do niczego (chyba) nie potrzebne... Indianie jakoś jeździli bez i było dobrze xD
Jak ja nauczyłam się dosiadu?Samo tak się stało... Trza się wczuć w konia ;) Mi to wystarczyło :D
Ogólnie również uważam, że jazda bez strzemion/ na oklep bardzo pomaga w pracy nad dosiadem, nie mówię, że masz tego nie robić. Wiem tylko z własnego doświadczenia, że anglezując bez strzemion i trzymając się kolanami, nie można być rozluźnionym, a zatem dosiad w tym momencie nie będzie prawidłowy. Oczywiście można całe życie jeździć na oklep jak Indianie, czy naturalsi, jeśli komuś to wystarczy i nie ma potrzeby samorozwoju. Jeśli jednak poważnie myślisz o jeździectwie, to wcześniej, czy później strzemiona docenisz.
hm... mi wszyscy mówią, żeby anglezując wybijac się z kolan xD
Czasem potraficie rozsmieszyc ze to tak powiem !! Oczywiscie strzemiona sa po to zeby w jakis sposób byc stabilniejszym wyluzowanym i miec pewniejszy dosiad a jesli chcesz byc robotem i jexdzic na koniu spieta to czemu nie trzymaj sie tymi kolanami przeciez nikt ci nic nie kaze ale anglezowanie (przzzypuscmy ze na oklep) trenerka kaze ci przejsc do kłusa angleowanego to teraz pomysl lepiej wybrac opcje w której chceszz byc wyluzowany cy spięty i chodzic jak stary wyczerpany zegarek z kukołka chyba lepiej juz byc wyluzowanym prawda ? No wlaśnie a zeby to zrobic ni trzeba duzo rb wystarczy siąsc pewnie w siodle pochylic się lekko (ale nie tak jak bys chciała zrobic półsiad w zadnym przypadku tylko zamist odchylac sie do tyłu trzeba lekko kolanami wypiąc sie do góry i leciutko do przodu )wtedy mamy effekt murowany bo twój siad powinien byc wyluzowany a trenerka zadowolona ze umiesz anglezowac i mysle ze twoja trenerka wcae nie chce zebys kolanami sie trzymała jak nogami krzesła tylko zebys sie starała bardziej opierac na nich !!!
Przede wszystkim co to za instruktor, który opierdziela?? Dla mnie ktoś, kto krzyczy bez sensu, zwłaszcza na początkującego (sama czasem dosadnie mobilizuję jeźdźców, ale pod warunkiem, że wiem, że stać ich na coś więcej), nie potrafi uczyć, nie potrafi albo nie chce wytłumaczyć podstaw, a bez tego trudno o skuteczną i przede wszystkim przyjemną jazdę. Moona, wbrew pozorom działanie na konia za pomocą dosiadu nie jest takie proste. Nasze ciało, zwłaszcza w początkowych etapach nauki jazdy konnej jest zmuszone użyć mięśni do pracy, których normalnie tak naprawdę nie uzywamy, a nawet często nie wiemy o ich istnieniu. Instruktor jest od tego, żeby wytłumaczyć jak te mięśnie przygotować do pracy i po prostu pomóc w tym początkującemu. Żeby działać dosiadem trzeba go najpierw ustabilizować, czyli nauczyć się jak siedzieć poprawnie i skutecznie i wypracować niezależność działania ręki, łydki i dosiadu. To wszystko robi się na lonży, pod okiem i kierunkiem instruktora. Najpierw musimy zapanować nad własnym ciałem, a dopiero później nad prowadzeniem konia. Popieram SrokategoAraba, skoncentruj się przede wszystkim na ROZLUŹNIENIU. W skali szkoleniowej konia rozluźnienie też jest na pierwszym miejscu. Bez tego nie ma możliwości oddziaływania w żaden sposób, bo mięśnie spięte nie pozwalają podążać za ruchem konia i właściwie z nim współpracować. Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
joanna-bibik ten instruktor stosuje terapie szokową XD a poważnie, on nie drze się na mnie z byle powodu, tylko jak musi coś powtórzyć 3 albo 4 raz.. to bardzo fajny człowiek czasem po lekcjach, jak pomagam w stajni to jeszcze tłumaczy mi pewne rzeczy, ale nie do zawsze potrafię zrozumieć o co mu chodzi lonża... hmm jeździłam na lonży 3 albo 5 pierwszych lekcji a potem już sama i teraz przez 10 min prawie każdej lekcji gdy uczę się galopu, a tak po za tym nie używam niej, nawet teraz jak mam pierwsze przeszkody. z tą niezależnością rąk łydek i dosiadu jest u mnie kiepściutko