Reklama
  • Kordelowa2013-07-10 23:45:27

    Może nie rozumiecie o co chodzi w zwrocie "skrętność". Mam pod opieką konia ,który ma 4 lata. Rosa w przeszłości chodziłą tylko w tereny i w bryczce gdzie nie musiała się zbytnio wyginać. Teraz gdy trafiła do naszej stajni chodzi jako koń szkółkowy ,ale tylko pod zaawansowanymi jeźdźcami. Mi dostał się ten zaszczyt rozruszania jej i zrobienia coś z jej brakiem skrętności. Rosie trudno jest robić wolty i koła. W kłusie jako tako jeszcze można ją ogarnąć ,ale gdy przechodze do galopu jest to insta masakra. Jej lepszą stroną jest prawa ,wieć gdy próbuje zagalopować na lewo ,ona usilnie próbje wyłamać się na prawo. Rosa ma tegże problemy z zagalopowaniem na obie strony. Rosa ma bardzo duże problemy z wygięciem. Jest bardzo wygodna. W stępie nie ma większego z nią problemu. W kłusie zaczynają się już zaczynać. Gdy na niej ostanio jeździłam, Rosa podczas próby skrętu prawie ,że potknęła się o własne nogi. Będę wdzięczna za jaką kolwiek pomoc.

  • Zelatynka544 2013-07-10 16:42:57

    Ja bym zaczęła ją rozciągać. tutaj masz linka z ćwiczeniami które możesz spróbować wykonać : http://www.masazkoni.pl/articles/rozciaganie.pdf Moze praca na drągach, robienie kółek w ręku na uwiązie coś dadzą.Porób takie ćwiczenia :http://www.google.pl/imgres?q=%C4%87wiczenia+na+wyginanie+u+konia&um=1&sa=N&biw=1024&bih=677&hl=pl&tbm=isch&tbnid=HmiyXoxBtsaXsM:&imgrefurl=http://www.galopuje.pl/jak-n,trening-konia,8752.html&docid=tIsXJWh_hLdOZM&imgurl=http://www.galopuje.pl/foto_news/mini/th_zginanie_szyi_w_bok.jpg&w=200&h=173&ei=mHLdUeegKsOBPcuZgcAH&zoom=1&ved=1t:3588,r:1,s:0,i:84&iact=rc&page=1&tbnh=138&tbnw=160&start=0&ndsp=17&tx=59&ty=31 mam nadzieje, że choć troche pomogłam :))

  • sarucha 10 2013-07-11 12:49:54

    Gdy lonżujesz ją z wypinaczami, skróć wewnętrzny pasek o dwie dziurki.

  • jestemzlasu 2013-07-11 13:30:06

    sarucha proszę...I co ona w ten sposób osiągnie oprócz obronnego usztywnienia się konia i wypadania na zewnątrz?Z takim koniem - młodym i z problemami, najwyraźniej słabo ujeżdżonym - powinien pracować ktoś doświadczony, a przynajmniej powinien nadzorować twoje jazdy i dawać wskazówki. Masz kogoś takiego?

  • Reklama
  • Shango 2013-07-11 14:40:11

    Wszystkie problemy z usztywnieniem czy odgięciem kręgosłupa u konia naprawia się zaczynając od tego samego punktu,a mianowicie trzeba konia ROZLUŹNIĆ.Kiedy grzbiet jest sztywny wszelkie próby wygięcia, szczególnie takie o jakich pisze sarucha10, rodzą u konia dyskomfort, a nawet ból, przez co usztywnia się on jeszcze bardziej, panicznie próbując znaleźć wygodną dla siebie pozycję zaczyna nawet ponosić i wywozić.Jazda powinna przebywać na dosiadzie odciążeniowym, by kobyłce odpoczęły troszeczkę plecy. W takim siadzie ciężar ciała opiera się na udach, nie na tyłku, korpus jest lekko pochylony w przód, a powierzchnia styku ciała jeźdźca z siodłem jest możliwie niewielka, by jak najmniejszy ciężar spoczywał  na grzbiecie konia, ale jednocześnie jeździec wytrzymał to kondycyjnie. Kontakt z pyskiem przy tym bardzo symboliczny, bez rzucania wodzy, by wędzidło nie obijało się koniowi w pysku, ale bez żadnego "bawienia się" wodzami, prób zbierania. Koń ma sobie tuptać tak jak mu jest wygodnie, zadaniem jeźdźca jest pilnować stałego tempa (i oczywiście wymuszać minimalne konieczne wygięcie narożnikach, by koń się nie przewrócił).Dopiero kiedy koń puści trochę grzbiet i zacznie się robić elastyczny na kłodzie można zacząć wyjeżdżać na duże koła, kiedy koń oswoi się ze zmianą toru ruchu i ją zaakceptuje delikatnie ustawiamy konia w łydkach na jazdę po łuku, pozwalając mu przy tym "swobodnie" balansować szyją. Absolutnie nie wolno zaczynać wyginać od szyji, bo to spowoduje jedynie przełamanie w kręgosłupie i zniszczy wcześniejszą pracę nad rozluźnieniem. Wodza ma jedynie delikatnie wskazywć kierunek ułożenia ciała, zewnętrzna ręka minimalnie w przód, ale siła kontaktu pozostaje taka sam na obydwóch wodzach (takie ułożenie rąk jakby wygina ciało jeźdźca w kierunku jazdy, co automatycznie kieruje konia i daje mu miejsce na wygięcie szyi).Do tego częste wężyki, zmiany kierunku, slalomy itp. jeżdżone od łydek z minimalną asekuracją wodzą.

  • sarucha 10 2013-07-12 14:23:21

    Może pomoże to ćwiczenie:1.Gdy jesteś w boksie, a koń nie jest do niczego przywiązany. Pokazujesz koniowi marchewkę a następnie dajesz ją między przednie nogi konia. Jeśli koń będzie chciał ją zjeść, będzie musiał wyciągnąć szyję, a mięsień najdłuższy grzbietu rozluźni się. Jeśli będzie się powtarzać to ćwiczenie, to koń się uelastyczni.2. To ćwiczenie jest trudne i nie powinno się go powtarzać więcej niż 3 razy w ciągu 1 godzinnej jazdy. Ułożyć cavaletti w półkolu 20 metrowego koła. Przejechać je galopem, ale nie szarżującym czy wolniutkim tylko dynamicznym.3. Poza tymi ćwiczeniami robić dużo ustawień do wewnątrz ( nie będę tego tłumaczyła, bo wszyscy jeźdźcy powinni wiedzieć, co to) oraz w  ręku.

  • jestemzlasu 2013-07-12 14:43:27

    I znowu nie mogę się zgodzić. Cavaletti na kole dwudziestometrowym dla konia, który prawie nie skręca w galopie, ma problemy z zagalopowaniem i "potyka się o własne nogi" to zdecydowanie za trudne ćwiczenie. Tutaj trzeba zacząć od zupełnych podstaw.A robienie ustawień? Chyba jednak nie wiem co to. Ustawienie u konia można uzyskać i jest ono wynikiem ćwiczeń, a nie ćwiczeniem samym w sobie. I jest jedno, więc jak można "robić dużo ustawień"?

  • sarucha 10 2013-07-12 15:33:46

    Pokazywać koniowi ustawienie w bok tak, żeby ładnie wpisywał się w zakręt. Wewnętrzna ręka lekko od szyi konie, zewnętrzna ręka lekko popuszczona  lecz na ciągłym kontakcie, wewnętrzna łydka za popręgiem  by prostować zad i zewnętrzna łydka prostująca konia/ wypychająca konia. wszystko na subtelnym lecz ciągłym kontakcie i energicznym ruchu na przód.

  • Reklama
  • jestemzlasu 2013-07-12 16:24:27

    To by była (powiedzmy) praca nad ustawieniem, nie "robienie ustawień", to równie bezsensowne określenie jak "robienie zebrań".Ale to według mnie i tak za wysoka szkoła jazdy dla sztywnego czterolatka oderwanego od bryczki. Na to przyjdzie czas, kiedy koń zacznie prawidłowo reagować na pomoce, choć trochę się rozluźni i ogarnie 3 chody pod jeźdźcem.No i nadal podtrzymuję zdanie, że to nie jest zadanie dla założycielki wątku.

  • sarucha 10 2013-07-12 17:54:52

    No i nadal podtrzymuję zdanie, że to nie jest zadanie dla założycielki wątku. Ja też. No i pomysły mi się skończyły. Została praca na podwójnej lonży chociaż niech autorka tego wątku nie bierze się za to.

  • gregoriann 2013-07-14 17:20:12

    Koń w zaprzęgu chodzi na inne pomoce niż pod siodłem. Niby standard i wiemy, ale... chyba w wątku się zapomniało. Po raz - marchewka między nogi - cóż. Przecież dokładnie tak się koń w zaprzęgu układa, przy cięższej pracy, podejściach, etc. Więc problem nie w tych mięśniach. Po dwa - praca do wygięcia na koniu zaprzęgowym to nie z ziemi - bo to są nadal te same pomoce, co w zaprzęgu. Wyginanie przy młodym koniu, z którym są problemy może powodować usztywnienie - co ktoś słusznie napisał. Po prostu zostanie nieco ogłupiony, że tu chodził i było dobrze, a tu podobnie - i nie jest dobrze. Moim zdaniem koń nie jest nauczony pomocy "z jeźdźca", co oznacza, że praca pod dobrym jeźdźcem - na dosiad i łydkę. A wodza nieco później przyjdzie, bo w sumie powinna być raczej do łba, nie do łopatki. Warto też balansem sobie pomóc - bo tego pewnie w ogóle nie zna i może szybciej załapać. Natomiast co do tego, że w jedną stronę lepiej - jak każdemu. Choć czasem przy koniach chodzących w zaprzęgach łatwiej wyginać się w przeciwną niż miał dyszel. No chyba, że w oblach chodził.

  • arrlena 2013-07-20 22:44:32

    Myślę, że pierwszym ćwiczeniem jakie można zrobić to zaczynać z siodła większe wolty i koła w stępie, pomalutku stawiać jej nowe wyzwania i w momentach kiedy jest na to gotowa, można zmniejszać koła. Potem można zacząć robić je w kłusie na większych kołach i znów pomału zmniejszać, a potem dokładnie to samo w galopie. Klacz jest jeszcze młoda więc może mieć problemy z utrzymaniem równowagi z jeźdzcem, a tym bardziej na kole. Najlepiej było by popracować z nią z ziemi na linie lub lonży nad utrzymaniem chodów. Bez sensu jest robić te ćwiczenia na kontakcie. Jak klacz ma problem z skręcaniem to kontakt nie pomoże. Myślę, że klacz potyka się o swoje nogi bo nie jest skupiona na jeźdzcu i nie patrzy pod nogi. Więc zaskoczysz ją jak zaczniesz pracować nad drągami ;) Wypinacze myślę, że w tej sytuacji nie pomogą. Dobrym rozwiązaniem była by praca nad rozluźnieniem. Pozdrawiam 

  • Reklama


Reklama
Reklama