Na spokój! Żadnego bata, krzyku i szarpania. Możesz zachęcić go marchewką, jabłkiem lub innym smakołykiem. Spokojnie pokaż mu, że nic go tam nie zje. Zajmie Ci to trochę czasu, ale w późniejszym czasie problem może w ogóle zniknąć.
Tak,jak wspomniano powyżej- najważniejszy jest Twój spokój. Najlepiej poświeć sobie na to nawet kilka dni.Na siłę nic nie zdziałasz, koń tylko bardziej się zdenerwuje i skojarzy przyczepkę z czymś złym.Podejdź z koniem do przyczepy, obejdźcie ją razem, niech tam sobie zagląda,daj mu trochę swobody w działaniu, za każdy krok w jej stronę poklep go i nagródź dobrym słowem.Oczywiście marchewka czy jakiś inny smakołyk też może coś zdziałać, najlepiej wstaw jakieś wiaderko z czymś dobrym do przyczepki, najpierw na podeście, potem coraz dalej.Niestety nie umiem Ci podpowiedzieć,jak długo może to potrwać... próbuj kilka razy w ciągu dnia,za każdym razem będzie lepiej.Jak już koń do niej wejdzie,to koniecznie go pochwal.
Fajnym sposobem aby koń obeznał się z buchmanką jest aby podejść z nim jak najbliżej i dać mu ją obwąchać ze szystkich stron. Koń sam dojdzie po czasie do wniosku, że to nie gryzie, w przypadku koni wyjątkowo płochliwych. Gdy już niebędzie strachu przed samą przyczepą, możemy powoli zacząć go wprowadzać. I teraz tak nie na żande marchewki, może i niektóre konie pójdą na to ale w większości przypadków będzie to dodatkowe utrudnienie dla nas. Ucząsc konia wchdząc do przyczepy należy być zdeterminowanym, zdecydowanym ale też pamiętajcie! bardzo ostrożnym i delikatnym , przede wszystkim trzeba wiedzieć kiedy odpuścić. Zacznij prowadzić konia normalnym tempem aż do przyczepy, gdy się zatrzyma pozwól mu ochłonąć, jeśli będzie się wiercił i odsuwał twoim zadaniem będzie prosić go aby został przy przyczepie, następnie poproś go aby cofnął się i próbuj jeszcze raz. Za każdym razem gdy będzie odmawiał wejścia do przyczepy cofnij go i prowadź od nowa. Pamiętaj nie stresuj się, pokaż swojemu rumakowi, że nie ma co się bać bo TY się nie BOISZ. Ty go prowadzisz. W taki sposób pokazujesz koniowi, że nie naciskasz na niego a wręcz zaczynasz w nim wzbudzać ciekawość co jest w środku przyczepy. Czas wprowadzania do przyczepy może zająć nam o wiele króej niż wprowadzanie konia na siłę. Należy pamiętać jednak że każdy koń jest inny i każdemu może zająć to inny czas. Warto jednak poświęcić trochę czasu na to aby dla konia przyczepa kojarzyła się z zabawą a nie ze smutnym przymusem.Pozdrawiam
Fajnym sposobem aby koń obeznał się z buchmanką jest aby podejść z nim jak najbliżej i dać mu ją obwąchać ze szystkich stron. Koń sam dojdzie po czasie do wniosku, że to nie gryzie, w przypadku koni wyjątkowo płochliwych. Gdy już niebędzie strachu przed samą przyczepą, możemy powoli zacząć go wprowadzać. I teraz tak nie na żande marchewki, może i niektóre konie pójdą na to ale w większości przypadków będzie to dodatkowe utrudnienie dla nas. Ucząsc konia wchdząc do przyczepy należy być zdeterminowanym, zdecydowanym ale też pamiętajcie! bardzo ostrożnym i delikatnym , przede wszystkim trzeba wiedzieć kiedy odpuścić. Zacznij prowadzić konia normalnym tempem aż do przyczepy, gdy się zatrzyma pozwól mu ochłonąć, jeśli będzie się wiercił i odsuwał twoim zadaniem będzie prosić go aby został przy przyczepie, następnie poproś go aby cofnął się i próbuj jeszcze raz. Za każdym razem gdy będzie odmawiał wejścia do przyczepy cofnij go i prowadź od nowa. Pamiętaj nie stresuj się, pokaż swojemu rumakowi, że nie ma co się bać bo TY się nie BOISZ. Ty go prowadzisz. W taki sposób pokazujesz koniowi, że nie naciskasz na niego a wręcz zaczynasz w nim wzbudzać ciekawość co jest w środku przyczepy. Czas wprowadzania do przyczepy może zająć nam o wiele króej niż wprowadzanie konia na siłę. Należy pamiętać jednak że każdy koń jest inny i każdemu może zająć to inny czas. Warto jednak poświęcić trochę czasu na to aby dla konia przyczepa kojarzyła się z zabawą a nie ze smutnym przymusem.Pozdrawiam
DZIŚ 1 DZIEŃ WPROWADZANIANa początku robiłam to co mi radziliście i nic... 0 współpracy!!!Aż doszłam do momentu kiedy chciałam sięgnąć po bat, ale mój tata pow, żebym tego nie robiła, bo to bez sensu tylko się wystraszy. Zrobimy jej głodówkę, powiedział.Więc ok. 14 skończyłam I próbę i koniczka nie dostała siana, potem przyszedł czas na kolację. Zrobiłam jej owies, który zalałam ciepłą wodą i dodałam czosnek i pogniecione jabłuszko + witaminki i olej (dla sierści).Tą aromatyczną kolację postawiłam w przyczepie i lekko ciągnęłam klaczkę do środka potrząsając przy tym jedzonkiem.I SUKCES!!!Gizela weszła 4 nogami na rampę! potem podeszła przednimi nogami kilka kroków dałam jej troszki jedzonka, ale po minucie klacz znów się wycofała. Próbowałam jeszcze z 15 min, ale klacz nie miała już ochoty na jedzenie, bardziej interesowało ją to co dzieje się wokół i ciągle nasłuchiwała ;PO 20 próbuję od nowa i potem dopiero rano.Także do rana klacz skazana jest na głodówkę i jeśli rano też nie wejdzie to niestety, ale znów nic nie zje... ;///
Jak przyzwyczaić konia do przyczepy?Jak wprowadzać przestraszonego konia do przyczepy?
Na spokój! Żadnego bata, krzyku i szarpania. Możesz zachęcić go marchewką, jabłkiem lub innym smakołykiem. Spokojnie pokaż mu, że nic go tam nie zje. Zajmie Ci to trochę czasu, ale w późniejszym czasie problem może w ogóle zniknąć.
Tak,jak wspomniano powyżej- najważniejszy jest Twój spokój. Najlepiej poświeć sobie na to nawet kilka dni.Na siłę nic nie zdziałasz, koń tylko bardziej się zdenerwuje i skojarzy przyczepkę z czymś złym.Podejdź z koniem do przyczepy, obejdźcie ją razem, niech tam sobie zagląda,daj mu trochę swobody w działaniu, za każdy krok w jej stronę poklep go i nagródź dobrym słowem.Oczywiście marchewka czy jakiś inny smakołyk też może coś zdziałać, najlepiej wstaw jakieś wiaderko z czymś dobrym do przyczepki, najpierw na podeście, potem coraz dalej.Niestety nie umiem Ci podpowiedzieć,jak długo może to potrwać... próbuj kilka razy w ciągu dnia,za każdym razem będzie lepiej.Jak już koń do niej wejdzie,to koniecznie go pochwal.
Najlepiej spokojem , zero przemocy , ja nie mam problemu bo moją wystarczy w zad klepnąć i jest w przyczepie :)
Przepraszam że pytam tutaj ale morze ktos napisać jak wyprowadzić konia z przyczepy?
Przepraszam że tytaj ale czy może ktoś powiedzieć jak WYPROWADZIĆ konia z przyczepy?
Z przyczepy się konia wycofuje. Jeśli jest w koniowozie to się go obraca i wyprowadza normalnie.
Czym różni się koniowóz od przyczepki???
przyczepa jest jedno albo dwu konna a koniowóz może przewozić więcej koni i nie jest doczepiany do auta tylko wygląda jak ciężarówka
Fajnym sposobem aby koń obeznał się z buchmanką jest aby podejść z nim jak najbliżej i dać mu ją obwąchać ze szystkich stron. Koń sam dojdzie po czasie do wniosku, że to nie gryzie, w przypadku koni wyjątkowo płochliwych. Gdy już niebędzie strachu przed samą przyczepą, możemy powoli zacząć go wprowadzać. I teraz tak nie na żande marchewki, może i niektóre konie pójdą na to ale w większości przypadków będzie to dodatkowe utrudnienie dla nas. Ucząsc konia wchdząc do przyczepy należy być zdeterminowanym, zdecydowanym ale też pamiętajcie! bardzo ostrożnym i delikatnym , przede wszystkim trzeba wiedzieć kiedy odpuścić. Zacznij prowadzić konia normalnym tempem aż do przyczepy, gdy się zatrzyma pozwól mu ochłonąć, jeśli będzie się wiercił i odsuwał twoim zadaniem będzie prosić go aby został przy przyczepie, następnie poproś go aby cofnął się i próbuj jeszcze raz. Za każdym razem gdy będzie odmawiał wejścia do przyczepy cofnij go i prowadź od nowa. Pamiętaj nie stresuj się, pokaż swojemu rumakowi, że nie ma co się bać bo TY się nie BOISZ. Ty go prowadzisz. W taki sposób pokazujesz koniowi, że nie naciskasz na niego a wręcz zaczynasz w nim wzbudzać ciekawość co jest w środku przyczepy. Czas wprowadzania do przyczepy może zająć nam o wiele króej niż wprowadzanie konia na siłę. Należy pamiętać jednak że każdy koń jest inny i każdemu może zająć to inny czas. Warto jednak poświęcić trochę czasu na to aby dla konia przyczepa kojarzyła się z zabawą a nie ze smutnym przymusem.Pozdrawiam
Fajnym sposobem aby koń obeznał się z buchmanką jest aby podejść z nim jak najbliżej i dać mu ją obwąchać ze szystkich stron. Koń sam dojdzie po czasie do wniosku, że to nie gryzie, w przypadku koni wyjątkowo płochliwych. Gdy już niebędzie strachu przed samą przyczepą, możemy powoli zacząć go wprowadzać. I teraz tak nie na żande marchewki, może i niektóre konie pójdą na to ale w większości przypadków będzie to dodatkowe utrudnienie dla nas. Ucząsc konia wchdząc do przyczepy należy być zdeterminowanym, zdecydowanym ale też pamiętajcie! bardzo ostrożnym i delikatnym , przede wszystkim trzeba wiedzieć kiedy odpuścić. Zacznij prowadzić konia normalnym tempem aż do przyczepy, gdy się zatrzyma pozwól mu ochłonąć, jeśli będzie się wiercił i odsuwał twoim zadaniem będzie prosić go aby został przy przyczepie, następnie poproś go aby cofnął się i próbuj jeszcze raz. Za każdym razem gdy będzie odmawiał wejścia do przyczepy cofnij go i prowadź od nowa. Pamiętaj nie stresuj się, pokaż swojemu rumakowi, że nie ma co się bać bo TY się nie BOISZ. Ty go prowadzisz. W taki sposób pokazujesz koniowi, że nie naciskasz na niego a wręcz zaczynasz w nim wzbudzać ciekawość co jest w środku przyczepy. Czas wprowadzania do przyczepy może zająć nam o wiele króej niż wprowadzanie konia na siłę. Należy pamiętać jednak że każdy koń jest inny i każdemu może zająć to inny czas. Warto jednak poświęcić trochę czasu na to aby dla konia przyczepa kojarzyła się z zabawą a nie ze smutnym przymusem.Pozdrawiam
DZIŚ 1 DZIEŃ WPROWADZANIANa początku robiłam to co mi radziliście i nic... 0 współpracy!!!Aż doszłam do momentu kiedy chciałam sięgnąć po bat, ale mój tata pow, żebym tego nie robiła, bo to bez sensu tylko się wystraszy. Zrobimy jej głodówkę, powiedział.Więc ok. 14 skończyłam I próbę i koniczka nie dostała siana, potem przyszedł czas na kolację. Zrobiłam jej owies, który zalałam ciepłą wodą i dodałam czosnek i pogniecione jabłuszko + witaminki i olej (dla sierści).Tą aromatyczną kolację postawiłam w przyczepie i lekko ciągnęłam klaczkę do środka potrząsając przy tym jedzonkiem.I SUKCES!!!Gizela weszła 4 nogami na rampę! potem podeszła przednimi nogami kilka kroków dałam jej troszki jedzonka, ale po minucie klacz znów się wycofała. Próbowałam jeszcze z 15 min, ale klacz nie miała już ochoty na jedzenie, bardziej interesowało ją to co dzieje się wokół i ciągle nasłuchiwała ;PO 20 próbuję od nowa i potem dopiero rano.Także do rana klacz skazana jest na głodówkę i jeśli rano też nie wejdzie to niestety, ale znów nic nie zje... ;///