Reklama
  • Pralinka2013-09-01 21:57:28

    Juz kilka razy spotkałam sie z pewną opinią, ze siodło,czy wędzidło to narzędzie tortur, zakłócające naturalny sposób poruszania sie konia. Niektorzy upierają sie, ze nawet poprawnie stosowane wedzidlo i dobrze dopasowane siodlo sprawiaJą koniowi bol. Np.:1. wedzidlo naciska na wargi [?!]Ja sama jezdze na oklep dosc rzadko i tylko klusem. Moja instruktorka ma zupelnie inne zda nie o pomocach:Jesli kon jest chamski dla cb to ity  badz chamski dla niego.tzn gdy kon np znosi w galopie to ga sciagaj z calej sily chocoaz by i wodzami na zewnatrz.Gdy moja przyjaciolka miala problemy z zagalopowaniem, wtedy instruktorka wsiadla, dala klaczce z batai zagalopowala z dzika satysfakcja.Nie do konca sie z nia zgadzam, ale koniom sie "wozic" nie dajmy.Nie wiem więc:To przesada czy nie?Czy wedzidlo naprawde jest AZ takie OKROPNE?Czy siodlo naprawde wyrzadza TAKĄ szkode?Lubie jezdzic konno, ale poki jestem na etapie nauki nie moge przeciez jezdzic tylko na oklep i w dodatku BEZ WĘDZIDŁA! Czy naprawde jestem az taka straszna i nieczula jezdzac z pomocami? Przecoez jak najbardziej ograniczam bat, staram sie w ogole go nie uzywac. Uwazam ze poki kon chodzi, powinnismy robic wszystko by chodzil tylko z lydkami- bat jedynie w razie KONIECZNOSCI, i jak najmniej.Nie klepie po siodle, staram sie jak najmniej naciskac na wodze, choc czasem to przeciez nieuniknione na moim etapie.I teraz juz sama nie wiemChyba to mala przesada z tymi wadami i naciskiem na wargi :/Choc niektorzy zareczali nawet ze to udowodnione naukowo :[Wiec w koncu jak to jest?

  • koniarka13 2013-08-31 19:17:05

    Bo siodło i uzda to tak naprawdę "ubranie dla konia".Siodło jest o wiele wygodniejsze niż jazda na oklep koń się czuję bardziej komfortowo i jeździec a wędzidło to po prostu wędzidło nie rani konia ani nie wyrządza krzywdy ale daje znak żeby koń dostawał sygnał.To tak jak byś chciała powiedzieć:Uwaga teraz przygotowujemy się do szybszego lub wolniejszego chodu.Co prawda to prawda wędzidło naciska na wargi konia,ale ich nie rani.A co z tym chamskim to tak naprawdę radzę ci zmienić instruktora albo ośrodek jeździecki bo przepraszam ale twój instruktor gada niedorzeczne rzeczy czasami jak koń ma zły humor np.nie chce iść to nie ranisz go jakimś ostrym narzędziem żeby zrozumiał tylko dajesz mu znak łydką albo batem "nie rób tak więcej". A co do tego galopu to nie ściągasz konia mocno wodzami jak nie wiem co tylko delikatniej.Za to wykonujesz pół paradę,po prostu wzmacniasz dosiad.Pomoce po prostu służą po to żeby dawać koniowi jakiś znak,a nie go ranić.

  • LoveBarwa 2013-08-31 20:25:43

    Oklep też nie jest dla konia zbyt zdrowy, bo ciężar jeźdźca skupia się w jednym miejscu, na kręgosłupie konia i każde zachwianie równowagi jeźdźca i spadanie na jego grzbiet są dla konia wyraźnie odczuwalne. I właśnie dla większego komfortu zarówno konia jak i jeźdźca wymyślono siodło. Dzięki terlicy rozkłada on ciężar jeźdźca na większej powierzchni, co dla konia jest plusem. Np popręg opinający ciasno konia nie jest dla niego czymś przyjemnym, założę się że to musi być conajmniej dyskomfortowe dla konia, ale z drugiej strony jeśli nie byłoby popręgu to siodło nie utrzymałoby się na końskim grzbiecie, a gdyby popręg był luźny, wywoływałby obtarcia spowodowane przez ów popręg i latające na boki siodło. Juz nie mówię że jazda galopem z takim konczyłaby się glebą wraz z siodłem. Nieciekawie. Żeby konikowi było choć trochę wygodniej wymyślono siodło, ale nie jest na pewno miło byc tak szczelnie opasanym tym popręgiem.  Może da się do tego przyzwyczaić, nie wątpię. Koń ma taką właściwość, że w miejscach na które jest wywierany stały nacisk, po prostu traci czucie i do jego mózgu nie dochodzą informacje o jakimkolwiek bodźcu działającym na to miejsce. Może więc z popręgiem jest tak, że koń z czasem się przyzwyczaja i nie odczuwa tego dyskomfortu? I tak wymyślono popręg w takim miejscu, by przeszkadzał jak najmniej, czyli tam gdzie są żebra nieruchome. Gdyby był trochę dalej, tam gdzie żebra są już ruchome, utrudniałby oddychanie. Wszystko jest tak wymyślone, by było dla konia możliwie najmniej dyskomfortowe. W takim stopniu jak sie tylko da. A to, czy koniowi z dopasowanym siodłem (bo w przypadku niedposowania ból czy dyskomfort są oczywiste) jest jakoś niewygodnie, to już trzeba by było spytać samego konia, ale rzecz jasna on się nie wypowie. Możemy sie tylko domyślać, jak czuje się osiodłany koń. Co do ogłowia, na pewno większość z nas widziała słynny filmik o działaniu wędzidła na pysk konia, wiec nie będę się rozwodzić nad tym. Piszesz, że ponoć nawet właściwie użyte wędzidło sprawia koniowi ból. Hmmm, no ból może nie, ale jakiś tam dyskomfort na pewno. Nikt z nas nie chciałby latać z kawałkiem metalu w pysku, prawda? Działanie wędzidła opiera się na stosowaniu nacisku na kacik warg konia, a nie na ciagnieciu za nie, żeby aż wpiło się w końskie podniebienie. Z pewnością wędzidło w rękach sadysty lub osoby poczatkujacej, niemajacej jeszcze spokojnej ręki, jest narzędziem zadającym ból. Wędzidło po to jest w końskim pysku, bo jest to miejsce szczególnie wrażliwe i niewątpliwie nadmierne wykorzystywnie tego faktu sprawia koniowi ogromny ból. Własciwie używane wędzidło, w ręku osby o miękkiej rece, nie musi byc wcale przyczyną końskiego cierpienia. Wędzidło jest po to, by komunikować się z koniem i choć pewnie dla niego frajdą nie jest, to jednak wielu jeźdźcom byłoby ciężko porozumieć się z koniem bez niego. Ogłowie to juz wynalazek bardziej dla człowieka i jego komfortu, ale właściwie używane nie powinno wywoływać cierpienia. Tak w ogóle to cała jazda nie jest spełnieniem końskich marzeń i nie wlicza się do końskich naturalnych potrzeb. Kon nie był stworzony po to by na nim jeździć, ale człowiek udomowił go i nauczył być posłusznym człowiekowi, a potem wpakował się na jego grzbiet. Koń to tolerował więc jazda konna się upowszechniła, ale nawet dziś koń ją co najwyżej toleruje. To jest dla niego praca a nikt nie lubi pracować. Nie powiem, są konie które lubią biegać pod jeźdźcem, ale one już zaakceptowały fakt, że muszą nas wozić i zwłaszcza jeśli jeździec potrafi sie z koniem zharmonizować, bieganie pod nim moze być dla konia radochą. No i pozostaje fakt, że gdybyśmy nie jeździli, wiele koni szłoby na mięso. A tak, pracują na swoje utrzymanie, dają nam tą radość i cierpliwie znoszą proces naszej nauki. Jak juz koń przyzwyczai się do noszenia jeźdźca, to moze naprawdę czerpać radość z jazdy. Wystarczy spojrzeć, jaki koń jest szczęśliwy w terenie. A może pobiegać w terenie tylko pod jeźdźcem, bo era koni biegających luzem na większej części globu się zakończyła. Inaczej koń dusiłby się w stajni lub dreptał po malutkim wybiegu. A tak moze popędzić przed siebie ale pod warunkiem, że ktos go kontroluje. Tak więc jakby spojrzeć na to z tej strony to nie jesteśmy aż takim złem dla konia. Dobry jeździec w szczególności nie szkodzi koniowi. Zastrzeżenia budzi tylko sposób wykorzystywania koni i metody nauki jazdy konnej, które powodują że zwierzę odczuwa co najmniej dyskomfort a często nawet ból. Ale wszystko zależy od nas, ludzi. Jak już musimy wykorzystywać konie wierzchowo, to róbmy to tak, by szkodzic im jak najmniej, jak tylko się da.

  • Pralinka 2013-09-01 09:33:23

    Bo siodło i uzda to tak naprawdę "ubranie dla konia".Siodło jest o wiele wygodniejsze niż jazda na oklep koń się czuję bardziej komfortowo i jeździec a wędzidło to po prostu wędzidło nie rani konia ani nie wyrządza krzywdy ale daje znak żeby koń dostawał sygnał.To tak jak byś chciała powiedzieć:Uwaga teraz przygotowujemy się do szybszego lub wolniejszego chodu.Co prawda to prawda wędzidło naciska na wargi konia,ale ich nie rani.A co z tym chamskim to tak naprawdę radzę ci zmienić instruktora albo ośrodek jeździecki bo przepraszam ale twój instruktor gada niedorzeczne rzeczy czasami jak koń ma zły humor np.nie chce iść to nie ranisz go jakimś ostrym narzędziem żeby zrozumiał tylko dajesz mu znak łydką albo batem "nie rób tak więcej". A co do tego galopu to nie ściągasz konia mocno wodzami jak nie wiem co tylko delikatniej.Za to wykonujesz pół paradę,po prostu wzmacniasz dosiad.Pomoce po prostu służą po to żeby dawać koniowi jakiś znak,a nie go ranić.zazwyczaj jeżdze z innymi instruktorami, z tą jak dotąd miałam 3 lekcje.Reszta instruktorów ma do tego inne podejscie:Nie ciägnąć za pysk, nie męczyć :]

  • Reklama
  • koniarka13 2013-09-01 11:18:52

    To dobrze.Bo to co twój instruktor wygaduje jest niedorzeczne.

  • sloniecko 2013-09-02 16:38:30

    siodło nie jest tylko dla naszej wygody, ale i wygody konia. Gdyby jeździć tylko na oklep jego kręgosłup by na tym cierpiał, a jeśli koń jest wrażliwy na sygnały delikatne wędzidło nie wyrządzi krzywdy pod warunkiem, że wodzami będzie się sterować równie subtelnie. Natomiast koń, który dużo protestuje potrzebuje ostrzejszego wędzidła, ale nie jestem zwolennikiem munsztuków i innych kiełzn o pewnym i ostrym działaniu, które w rękach niedoświadczonego jeźdźca może wyrządzić naprawdę wiele szkód. Nie mniej jednak niż odpowiedni dobór kiełzna, przy trudnym koniu ważne jest porozumienie i praca z ziemi. Problem trzeba zwalczać, a nie próbować zatuszować ostrym wędzidłem.

  • Galopper 2013-09-02 22:01:58

    A więc może i ja się wypowiem ^^Po pierwsze - siodło. Tu nie chodzi o amortyzację, bo to jest może i plusem ale o to, że siodło niszczy tkanki na grzbiecie konia. Koński grzbiet jest obojętny na siodło przez pierwsze 12-15 minut od jego założenia. Po 20 minutach siada mikrocyrkulacja, uczucie podobne jakbyśmy siedzieli dłużej na nodze w niewygodnej pozycji. Skąd to wiem? Polecam wam film dokumentalny ,,Ścieżka konia" tam jest wszystko czarno na białym pokazane. I nie gadajcie mi tu o dopasowanych dobrze siodłach, bo musiałoby to być co do milimetra a takich siodeł po prostu NIE MA. Popręg uciska brzuch konia co w pewnym stopniu utrudnia oddychanie.Po drugie - wędzidło. Tak naprawdę nikt nie ma w 100% stabilnej ręki, bo po 1 trzeba się tego nauczyć (niestety, cierpi na tym koń...) a po 2 nawet jak już się nauczymy to przecież koń się potyka, bryka itd. i wtedy stabilność ręki tracimy... A wędzidło nawet jeśli się nie wpija w pysk to naciska na wargi.Po trzecie - jazda na oklep. Owszem, można zniszczyć koniowi kręgosłup, jeśli się skacze i telepie, ale jeśli ktoś ma stabilny dosiad i nie ,,rzuca" się na grzbiecie to nic koniowi się nie dzieje...

  • sarucha 10 2013-09-03 15:41:59

    Są_tak_dobrze_dopasowane_siodła.

  • Reklama
  • kiwi 2013-09-03 17:55:56

    Galopper ja mam pomysł... Najlepiej wypuśćmy wszystkie konie na wolność, niech biegają. Skoro siodło oraz wędzidło są narzędziami zadającymi ból (Ty uważasz, że dzieje się tak nawet przy DOBRYM dopasowaniu sprzętu, a nie, przepraszam,Ty uważasz że nie da się dobrze dopasować sprzętu) to po co jeździmy na koniach? Przecież te narzędzia są w rękach człowieka, więc to my im zadajemy ból. I od kiedy popręg utrudnia oddychanie? Ja jeżdżę całodniowe, a nawet kilkudniowe rajdy i jeszcze żaden koń mi się nie udusił... Dziwne, bo przecież "popręg utrudnia wymianę gazową u konia". Tak, więc skończmy z jazdą konną, dzisiaj wszyscy wypuszczamy nasze konie na wolność :D

  • Galopper 2013-09-03 18:14:30

    Dobra, ja już się nie wypowiadam, każdy ma swoje zdanie na ten temat i ja to szanuję ;)

  • Honeonna 2013-09-03 18:47:19

    Też będę fajna i zrobię w punktach.Po pierwsze: w internecie można znaleźć tyle głupot, że trzeba z tym uważać. "Nie wierz we wszystko, co znajdziesz w internecie", tak według internetu mówił już Kościuszko. Jest tyle nawiedzonych ludzi, którzy chcą zbić kasę na naiwniakach, że nie wiem, dlaczego miałabym wierzyć akurat tym. Sorry, ale chyba nie uważali na biologii, jeśli w ten sposób robią swoje "badania". Podobno twierdzą nawet niezbicie, że u koni istnieje komunikacja emocjonalna na odległość. Niepotwierdzona niczym telepatia w czymś, co aspiruje do bycia poważnym dokumentem?  Really? Tak po prostu, bez żadnych dowodów? Kto wie, może resztę rzeczy też tam wcisnęli, bo im się podobały, a "eksperymenty" zrobili tylko dla picu? Film strasznie tendencyjny, zupełnie do mnie nie trafia i nie zasługuje na miano dokumentalnego. Gdzie w ich badaniach jest próba kontrolna? Gdzie kontrola innych czynników poza siodłem? Gdzie powtarzalność u innych naukowców? A teraz wezmę się za totalną bzdurę: POPRĘG NIE JEST W STANIE UTRUDNIĆ KONIOWI ODDYCHANIA. W miejscu, gdzie leży popręg, klatka się nie porusza i nie bierze udziału w nabieraniu powietrza! Wszystko tam jest zrośnięte ze sobą praktycznie na sztywno! Jeśli do kogoś nie przemawiają podstawowe prawa biologii, weźmy na logikę- gdyby było inaczej, popręg podczas jazdy co chwilę robiłby się luźniejszy albo ciaśniejszy, a tak przecież nie jest. Z góry proszę nie wyjeżdżać z tekstem "Konie nabierają powietrza, kiedy zapina im się popręg", bo to oczywista nieprawda. Może napiąć mięśnie czy zrobić inny numer, ale nabranie powietrza jest fizycznie niemożliwe i to nie jest opinia, tylko fakt!Po drugie: siła, z jaką działa wędzidło, zależy tylko od jeźdźca. Można działać delikatnie i uprzejmie dla konia munsztukiem, a można doprowadzić go do histerii choćby szarpiąc za kantar, zwłaszcza jakże naturalny sznurkowy. W obu przypadkach źle użyte narzędzie powoduje cierpienie, dobrze użyte wcale nie. Jeśli ktoś robi coś źle, to robi to źle i tyle. Nic poza tym z tego nie wynika, zwłaszcza co do narzędzia. Nie można dać się zwariować. Kantarkami też trzeba nauczyć się posługiwać i też mogą zrobić krzywdę.Po trzecie: jazda na oklep nie tyle niszczy kręgosłup, co mięśnie wokół. Kiedy siedzisz na koniu, naciskasz go kośćmi kulszowymi- tymi dwiema, które da się wyczuć w pośladkach. Podczas jazdy w siodle ciężar się rozkłada i nie jest odczuwalny jako nieprzyjemny. Na oklep sytuacja zmienia się całkowicie- nagle koń ma na grzbiecie punkty, które wciąż go uciskają. Jeśli jeździec nie jest wybitny, tylko normalny, uczucie jest pewnie podobne do uderzania się młotkami po mięśniach. Prawa grawitacji są nieubłagane- jeździec zawsze będzie ciągnięty w dół i zawsze będzie naciskał na grzbiet konia, na którym siedzi. Nawet najlepszy dosiad tego nie zmieni, bo po prostu tak funkcjonuje świat. Na próbę można powciskać się od serca kciukiem po ręce- utrzymywanie nacisku w jednym miejscu nie pomaga, "balansowanie" do przodu i tyłu w trochę jeździeckim stylu też nie, a przy wbijaniu sobie go raz po raz w rękę naprawdę mam dosyć po paru sekundach. To pokazuje w zarysie, przed czym konia chroni siodło. Po paru dłuższych sesjach koń będzie cały obolały, a potem może zacząć chorować.Jeszcze raz wracając do filmu: wypowiada się Nevzorov, jeden z największych hardkorowców naturalnego świata. Wszystko jest jednostronne, ich opinia jest zawsze dobra. To mnie totalnie odstrasza i każe wątpić we wszystko, co mówią. Radzę filtrować takie wiadomości przy użyciu własnego rozsądku, bo nastrój w tym filmie jak z sekciarskiego spotkania, a za dużo ideologii i za mało obiektywnego spojrzenia to niebezpieczna kombinacja, na której zwykle cierpi logika. Głowę trzeba mieć otwartą, ale nie tak, żeby mózg wypadał.

  • sarucha 10 2013-09-04 15:41:46

    Galopper ja mam pomysł... Najlepiej wypuśćmy wszystkie konie na wolność, niech biegają. Skoro siodło oraz wędzidło są narzędziami zadającymi ból (Ty uważasz, że dzieje się tak nawet przy DOBRYM dopasowaniu sprzętu, a nie, przepraszam,Ty uważasz że nie da się dobrze dopasować sprzętu) to po co jeździmy na koniach? Przecież te narzędzia są w rękach człowieka, więc to my im zadajemy ból. I od kiedy popręg utrudnia oddychanie? Ja jeżdżę całodniowe, a nawet kilkudniowe rajdy i jeszcze żaden koń mi się nie udusił... Dziwne, bo przecież "popręg utrudnia wymianę gazową u konia". Tak, więc skończmy z jazdą konną, dzisiaj wszyscy wypuszczamy nasze konie na wolność :DJa_też_tak_myślę!!!!

  • Reklama
  • koniarka13 2013-09-04 15:48:33

    A więc może i ja się wypowiem ^^Po pierwsze - siodło. Tu nie chodzi o amortyzację, bo to jest może i plusem ale o to, że siodło niszczy tkanki na grzbiecie konia. Koński grzbiet jest obojętny na siodło przez pierwsze 12-15 minut od jego założenia. Po 20 minutach siada mikrocyrkulacja, uczucie podobne jakbyśmy siedzieli dłużej na nodze w niewygodnej pozycji. Skąd to wiem? Polecam wam film dokumentalny ,,Ścieżka konia" tam jest wszystko czarno na białym pokazane. I nie gadajcie mi tu o dopasowanych dobrze siodłach, bo musiałoby to być co do milimetra a takich siodeł po prostu NIE MA. Popręg uciska brzuch konia co w pewnym stopniu utrudnia oddychanie.Po drugie - wędzidło. Tak naprawdę nikt nie ma w 100% stabilnej ręki, bo po 1 trzeba się tego nauczyć (niestety, cierpi na tym koń...) a po 2 nawet jak już się nauczymy to przecież koń się potyka, bryka itd. i wtedy stabilność ręki tracimy... A wędzidło nawet jeśli się nie wpija w pysk to naciska na wargi.Po trzecie - jazda na oklep. Owszem, można zniszczyć koniowi kręgosłup, jeśli się skacze i telepie, ale jeśli ktoś ma stabilny dosiad i nie ,,rzuca" się na grzbiecie to nic koniowi się nie dzieje...////////////CO TY GADASZ?///////////

  • iz@ 2013-10-02 16:00:09

    A więc może i ja się wypowiem ^^Po pierwsze - siodło. Tu nie chodzi o amortyzację, bo to jest może i plusem ale o to, że siodło niszczy tkanki na grzbiecie konia. Koński grzbiet jest obojętny na siodło przez pierwsze 12-15 minut od jego założenia. Po 20 minutach siada mikrocyrkulacja, uczucie podobne jakbyśmy siedzieli dłużej na nodze w niewygodnej pozycji. Skąd to wiem? Polecam wam film dokumentalny ,,Ścieżka konia" tam jest wszystko czarno na białym pokazane. I nie gadajcie mi tu o dopasowanych dobrze siodłach, bo musiałoby to być co do milimetra a takich siodeł po prostu NIE MA. Popręg uciska brzuch konia co w pewnym stopniu utrudnia oddychanie.Po drugie - wędzidło. Tak naprawdę nikt nie ma w 100% stabilnej ręki, bo po 1 trzeba się tego nauczyć (niestety, cierpi na tym koń...) a po 2 nawet jak już się nauczymy to przecież koń się potyka, bryka itd. i wtedy stabilność ręki tracimy... A wędzidło nawet jeśli się nie wpija w pysk to naciska na wargi.Po trzecie - jazda na oklep. Owszem, można zniszczyć koniowi kręgosłup, jeśli się skacze i telepie, ale jeśli ktoś ma stabilny dosiad i nie ,,rzuca" się na grzbiecie to nic koniowi się nie dzieje...Co ?! jakie bzdury :P np. Koniowi popręg nie utrudnia oddychania jak ma go w dobrym miejscu :P  a i zgodzę się z osobami wyżej, jak taka zła jest jazda konna to może wypuśćmy je wszystkie i niech robią co chcą, albo od razu wszystkie pozabijajmy, bo tak będzie dla nich lepiej ! :P

  • sarucha 10 2013-10-03 16:19:02

    Galopper. Myślę, że przesadzasz.

  • iz@ 2013-10-03 18:04:04

    Galopper. Myślę, że przesadzasz.Kto? ja ? :P

  • sarucha 10 2013-10-04 19:09:37

    Nie ty. Galopper.

  • Reklama
  • WorldOfGlass 2013-10-25 11:47:27

    Większych bzdur jak pisze Galopper nie widziałam.Zawsze siodło rozkłada ciężar lepiej niż cisnący punktowo swoimi własnymi kośćmi człowiek. Tak samo mięśnie grzbietu są uciskane, a nawet bardziej. Szczerze mówiąc mój koń wcale nie wydaje się szczęśliwszy i swobodniejszy, gdy siadam na oklep. W sumie nic dziwnego skoro przywykł do drogiego, profesjonalnego siodła wypełnionego specjalnym żelem, który amortyzuje ucisk. Samej czynności zakładania siodła i dopinania popręgu nie lubi, ale podczas jazdy zachowuje się normalnie. Popręg po zapięciu leży na mostku konia - mostek jest z kości - sam z siebie jest twardy i nieruchomy, więc popręg nie utrudnia oddychania - dobrze wyprofilowany popręg nie obetrze konia i nie będzie mu utrudniał pracy pod siodłem.Poza tym znam sporo koni sportowych w zaawansowanym wieku lub na emeryturze, które całe życie chodziły pod siodłem, nierzadko wysokiej klasy konkursy i nie mają schorowanych, obolałych grzbietówCo do wędzidła - każde może zostać użyte źle, a skomplikowane patenty to nie są narzędzia tortur. Ja do pracy z moim koniem używam dwóch wędzideł - pełnego podwójnie łamanego do codziennej pracy i pełnego podwójnie łamanego wielokrążka do treningu na crossie. Kiedyś również skoki parkurowe jeździłam na tym wielokrążku, ale z czasem przestał być konieczny, więc jeżdżę skoki również na zwykłym wędzidle. Mój koń lubi napierać i ciągnąć, zwłaszcza na crossie, gdzie ma otwartą przestrzeń i jest podekscytowany - dlatego wielokrążek jest mi niezbędny, żeby go na dojeździe do przeszkody podnieść, przytrzymać i nie zrobić nam obojgu krzywdy, na zwykłym wędzidle nie miałam aż takiej kontroli i zdarzało się, że koń szedł do przeszkody za szybko i poza kontrolą. Oczywiście, że zdarzyło mi się niechcący zawisnąć ręką na wędzidle, albo przytrzymać mocniej, z resztą komu się nie zdarzyło. Jakoś koń od tego nie ma traumy do końca życia - była chwila dyskomfortu i tyle. Tak jak my po kopnięciu się w próg, albo walnięciu w drzwiczki od kuchennej szafki nie potrzebujemy psychoanalityka.Mimo, że używam patentu z mocną dźwignią nigdy nie zdarzyło mi się żeby koń miał w pysku rany, albo latał zaciągnięty na tym z sinym językiem wywalonym z pyska - jak się kontroluje swoje ręce, to z pyskiem jest wszystko w porządku. Dopóki pamiętamy, że wędzidło to nie hamulec bezpieczeństwa, tylko narzędzie komunikacji wszystko powinno być ok.Poza tym dobór wędzidła jest ważną sprawą. Konie mają różne pyski i różne upodobania co do wędzidła - znam sporo koni, które świetnie reagują na pojedynczo łamane wędzidła z wąsami, podczas, gdy mój koń ich serdecznie nie cierpi i nie chce na czymś takim współpracować.

  • sarucha 10 2013-10-25 18:05:58

    WorldOfGlass. Zgadzam się z tobą w 110%!!! Widać, że znasz się na rzeczy.

  • koniara544 2013-10-30 20:37:45

    A więc może i ja się wypowiem ^^Po pierwsze - siodło. Tu nie chodzi o amortyzację, bo to jest może i plusem ale o to, że siodło niszczy tkanki na grzbiecie konia. Koński grzbiet jest obojętny na siodło przez pierwsze 12-15 minut od jego założenia. Po 20 minutach siada mikrocyrkulacja, uczucie podobne jakbyśmy siedzieli dłużej na nodze w niewygodnej pozycji. Skąd to wiem? Polecam wam film dokumentalny ,,Ścieżka konia" tam jest wszystko czarno na białym pokazane. I nie gadajcie mi tu o dopasowanych dobrze siodłach, bo musiałoby to być co do milimetra a takich siodeł po prostu NIE MA. Popręg uciska brzuch konia co w pewnym stopniu utrudnia oddychanie.Po drugie - wędzidło. Tak naprawdę nikt nie ma w 100% stabilnej ręki, bo po 1 trzeba się tego nauczyć (niestety, cierpi na tym koń...) a po 2 nawet jak już się nauczymy to przecież koń się potyka, bryka itd. i wtedy stabilność ręki tracimy... A wędzidło nawet jeśli się nie wpija w pysk to naciska na wargi.Po trzecie - jazda na oklep. Owszem, można zniszczyć koniowi kręgosłup, jeśli się skacze i telepie, ale jeśli ktoś ma stabilny dosiad i nie ,,rzuca" się na grzbiecie to nic koniowi się nie dzieje...Następne dziecko co się za dużo filmów naoglądało...z twoich przemyśleń wynika, że najlepiej dac koniom święty spokój wypuścic na łączkę, by sobie wesoło hasały i tyle.....A tak z innej beczki, słyszałam, że siodło westernowe jest wygodniejsze dla konia, gdyż ciężar jest rozłożony na większej powierzchni i tak nie uciska konia...ktoś wie coś o tym więcej?

  • MalwinaL 2016-10-25 20:38:29

    Kompletnie nie rozumiem, czemu jeźdźcy rezygnują z jazdy w siodle. Jest ono swojego rodzaju amortyzatorem, który rozkłada równomiernie ciężar, którym oddziałowujemy na konia.  Jeśli chodzi o wędzidło - może być ono zarówno powdem bólu, jak i użytecznym "narzędziem". Jeśli nie ciągnie się nim konia, tylko za poomocą łydek i miękkiej ręki zaprasza do delikatnego kontaktu, jest ono bardzo pożyteczne. Pozdrawiam,  Malwina



Reklama
Reklama