Reklama
  • redakcja 2011-04-23 19:46:31

    ja zaliczyłam 1 i był dość dziwny. na obozie galopowałam i w ten dzień było dużo gzów i jeden usiadł na mojej klaczce a ta machnęła łbem , wodze mi wypadły i trzymałam się szyi konia, oczywiście potem nie wróciłam na siodło tylko spadłam.

  • izusiaaw 2011-04-23 20:28:41

    ja zaliczylam 3:1.wiec bylam mala i nie umialam dobrze jezdizc i moj tato pogonbil mi konia i spadlam2. kolezanka powiedizla z ejest miekki piasek wiec go wyprobowalam 3.przy skoku przez stacjonate

  • kon99 2011-07-06 09:17:37

    ojj. Ja spadłam jakieś 4 razy.1.to nie do końca upadek, bo podczas robienia "pijanego indianina" ześlizgnęłam się i wylądowałam na ziemi;P2.Ten upadek był mega śmieszny,bo z kucyka szetlandzkiego.! A było to tak :kłusujemy sobie, ale kucykowi cos się odwidziało i stanął jak wryty a ja przeleciałam mu przez głowę . I leżałam sobie twarzą w śniegu;P3.A to było trochu poważniejsze bo koń zaczął brykać i odstawiać rodeo a ja ... wylądowałam na ziemi.4.A to było wczoraj. No więc, miałam jazde na Bryzie (meeega szybkim koniu) i robiłam slalom w kłusie. Bryza nie wyrobiła i obie wylądowałyśmy na ziemi. Na szczeście nikomu nic się nie stało;)Ani mi ani koniu;) tylko się poryczałam bo myślałam że Bryzie coś jest ;P

  • Reklama
  • Fandango 2011-07-06 16:35:49

    Osobiście przestałam już liczyć własne upadki z koni ;p  ale z drugiej strony każdy upadek nauczył mnie czegoś nowego ;) Wy nauczyliście się czegoś przy spadaniu.?

  • redakcja 2011-07-07 00:14:14

    Ja zaliczyłam jeden upadek - koń z kłusa nagle zagalopował i szybko zahamował ewidentnie celowo, żeby mnie z siodła wyrzucić ;)) Wyleciałam przed niego z wielkim pędem..Ale znam też takich co od kilku lat mają konie i codziennie na moich oczach zaliczają glebę, bez końca i to po kilka razy dziennie. Normalnie rady dać sobie z tą jazdą nie mogą ;))

  • redakcja 2011-07-07 00:17:11

    a propos czy nauczyłam się czegoś nowego po tym swoim upadku - oczywiście, bo to była moja wina, a po drugie już wiem, że jak się pochyla przy jakichś wariacjach konia to na pewno się spadnie. Już się nigdy nie pochylam tylko od razu działam jak coś się dzieje ;) staram się ;))

  • Fandango 2011-07-07 02:00:40

    ja nauczyłam się nie pochylać się przy zjeżdżaniu z góry, raz tak zrobiłam sturlałam się z długiego stromego zbocza i miałam problem z chodzeniem przez tydzień ale już się nie pochylam ;p Tak samo jak jest gałąź nauczyłam się żeby raczej się pod nią schylić niż próbować ją przerzucić. Raz tak próbowałam, ale gałąź okazała się za długa i mnie wyciągnęła z siodła ^^ ale to było całkiem fajne przeżycie ale nie polecam jak jest jakiś koń za tobą, ja na szczęście jechałam ostatnia. ;)

  • Reklama
  • Julia Koniara 2011-07-07 08:33:03

    Ja ostatnio zaliczyłam upadek. Jechałam pierwszy raz na koniu Grymas (imię bardzo pasujące - xD). Byłam czołowa w zastępie i wszystko mi dobrze szło, aż do drugiego zagalopowania. Ponieważ za pierwszym razem Grymas bardzo ładnie zagalopował, myślałam, że drugi raz zrobi tak samo. Myliłam się... Poniósł mnie, a ja pochyliłam się do przodu. Wpadłam na jego szyję no i zleciałam XD

  • koniara999 2011-07-10 19:53:36

    Upadków było 7: 1. Jeszcze jeździłam w Grzybowie jeździłam jakieś 7 miesięc. Pani powiedziała że mam wsiąść na Frotke - Kuca fiordzkiego. Ona jest bardzo nie grzeczna więc tak był galop ona zaczęła tak pędzić że zastanawiałam się czy to nie był cwał(nie był napewno jeśli juz to wydłużony galop) ona nagle wjechała na drugi ślad i z pełnego galopu się gwałtownie zatrzymała a ja przeleciałam nad jej szyją. XD 2. Był na tej samej jeździe co upadek 1 i wyglądał tak samo. 3.Też z Frotki XD. jechałam kłusem i chciałam zagalopować a ona 4 bryknięcia i zaczeła dość szybko galopować ja cały czas robiłam pół parade i za którym okrążeniem ona się okropnie wkurzyła i stanęła dęba a ja spadłam. (nic mi się nie stało) 4.Przeniosłam się do Budzistowa Były skoki ( jedne z moich pierwszych) Jechałam na Persecie. Przyszła moja kolej na skok to był szereg gimnastyczny 4 przeszkody. No więc jadę galopem a on przed 1 przeszkodą wyłamał a ja się zsunęłam na nogi (wtedy nie umiełam się trzymać nogami itp.)Na tej samej jeździe co 4. Po upadku od razu wsiadłam na niego i jechałam jeszcze raz. Sytuacja się powtórzyła tylko,że wtedy jechałam takim żywym galopem i on znowu wyłamał a ja gwałtownie z niego spadłam i walnęłam kaskiem o przeszkode troche bolało ale od razu na niego wsiadłam i pojechałam jeszcze raz tym razem z bacikiem i wypychałam go z całej siły łydkami i przeskoczył. :) 6.Było to na Brązowej odznace jeździeckiej Ujeżdżenie zdane skoki prawie że. Przejechałam 3 przeszkody a kiedy jechałam na 4 okser to Morinka wybiła się 4 nogami naraz ja nie utrzymałam rwównowagi no i się lekko rozłączyłyśmy. To był fatalny upadek ( w ogóle nie bolało) ale to było na brązoej odznace a więc pierwszy upadek eliminacja. :( ale zdałam teorie i ujeżdżenie a skoki poprawiam we wrześniu. 7.było to na treningu na Morince pani postawiła okser 80 cm. ja jechałam troche nie równym tempem i ona przeskoczyłą a ja zostałam nad przeszkodą cała przeszkoda się na nie zawaliła.XD :)   Pa

  • Karina83 2011-07-10 23:21:43

    Jeżeli chodzi o śmieszny upadek:jechałyśmy stępem po dobrze znanej drodze,spokojnie,na luzie,nogi wiszą bez strzemion.Koło przejazdu kolejowego(jeździ tam pociąg tylko 2x w tygodniu) stał znak stop.I tego dnia okazało się,że ten znak ktoś przechylił.Ja nie zwróciłam na to uwagi,a konisko tak.Ni stąd ni zowąd przysiadła na zadzie i uskoczyła w bok.Jak siedziałam na koniu,tak chwilę potem w takiej samej pozycji znalazłam się na ziemi :-)A bolesny upadek:Pędziłyśmy po polu,to już chyba był cwał.Konisko się nisko złożyło,ja podobnie.I nagle moje kochanie przypomniało sobie,że od kilku ładnych tygodni nie brykała mi pod siodłem(a młoda jest,4 lata ma)...Odwaliła takie barany,że nie dałam rady utrzymać się w siodle,przy czym w tych dziwnych pozach,kiedy próbowałam się jednak utrzymać noga skręciła mi się w strzemieniu w bok.Później była taka dziwna chwila zawieszenia,że mogłam się zastanowić,gdzie by tu upaść :-) Heh...Na lewym kolanie siniak,a w prawej nodze stopie zerwane więzadła.Opuchlizna jak bania.Ponad półtora tygodnia wogóle nie mogłam na tej nodze stawać.Minęły 2tygodnie,a ja nadal odczuwam ból.Z jazd na razie nici :-(

  • qoniarra 2011-07-11 10:41:11

    mój pierwszy upadek zdarzył się jak byłam jeszcze mała (5-7 lat) jechałam na kucyku gdy jakieś dziecko zaczęło biec w naszą stronę. kucyk zagalopował i przeskoczył przez taki krzaczasty płotek a ja w tym samym momencie gdy on "leciał" upadłam :)śmieszniejszy był 2  miesiące temu gdy jechałam z moją koleżanką na pastwisko (konno) (taka tam przejażdżka ) które jest 2 km od stajni (pastwisko jest u mojego znajomego) a tam się jedzie przez leśną drogę gdzie drzewa leżą na ziemi. Podjechałyśmy do takiego drzewa żeby je ominąć a tu nagle "mój" wierzchowiec zagalopował prawie z miejsca i hop a ja bum i z niego zleciałam na pniak.... a później znowu wsiadłam na konia ale na drugiego bo tamtego się bałam i pojechałyśmy dalej na pastwisko ................... XD

  • Reklama


Reklama
Reklama