Reklama
  • louinette2012-06-22 18:12:59

    mam pod opieką konia zimnokrwistego, który chodzi również do lasu (ściąganie drzewa itp) i może też nie mam z nim jakiegoś większego problemu, jednak chyba jedyny taki przeszkadzający to kolidowanie treningów z jego pracą w lesie. ogólnie to ma ok.5 lat, raczej nieduży jak na zimnego, proporcjonalny i łatwo łapie o co mi chodzi podczas treningów. jednakże wracam do problemu - gdy wraca z lasu, to jest zaciągnięty na pysku, jak to koń z lasu, a z racji tego że chodzi czasem codziennie, czasem co 2 dni (niedziela wolne od lasu, wtedy ja go biorę w pełne obroty) to nie sposób to zmienić. też nie jest jakoś bardzo zaciągnięty, jednak wystarczy sobie wyobrazić, że w lesie nie będą patrzyli czy idzie na lekkim kontakcie, czy żuje, i inne "duperele" dla powożącego, tylko gwałtowne skręty, ciągnięcie za wędzidło i tyle - koń już bez delikatności. sam w sobie jest dosyć spokojny, nietrudno go zatrzymać - może dosiadem i trudno, bo pracujemy od listopada (a tak bardziej to od marca) i ja jestem drobna a on mimo wszystko jest  zimnym ale dajemy radę zwykłym "prrrr". koń ogólnie zajeżdzony jakoś rok temu, a niedawno uało nam się doptracować kłus, więc bierzemy sie za galop. teraz pytanie: macie jakieś sposoby, ażeby jak najmniej jechac na wędzidle z koniem o twardym pysku? skręty, wolty już nam ładnie wychodzą za pomocą łydek, jednakże chciałabym mu jak najmniej przeszkadzać wędzidłem. w sumie, to nawet bym sie nie obraziła za również inne rady co do jazdy z takim koniem. no, ogólnie to wszystko co wiecie, może nam pomóc. dod. inf.:-jeżdżę nim ok. 3 razy w tygodniu,czasem więcej czasem mniej;-jest bardzo odważny, w sumie nie boi się niczego, żadnych folii, burzy itp.-przed jego kupnem był bity przez poprzedniego własciciela, i teraz boi się gdy ktos mu machnie koło głowy;-nie respektuje człowieka gdy jest na lonży, tylko strzela barany, kuli sie, staje dęba i rzuca się na człowieka z zębami i kopytami w pełnym galopie, choć w odległości 2,3  metrów (o ile człowiek się nie wystraszy) zaczyna się wycofywać, zatrzymuje się, lub ucieka

  • Czapraczek 2012-06-22 16:31:59

    Po pierwsze, gratuluję Ci umiejętności jeździeckich i Twojej cierpliwości!!! Widać, że kochasz tego brzdąca. :)1. Pamiętaj koniecznie o Waszych relacjach! Jest to NAJWAŻNIEJSZY CZYNNIK JAKI WPŁYWA NA WSZYSTKO, CO WYKONUJESZ PRZY/NA KONIU!2. Na jakim wędzile jeździsz? Pojedynczo łamanym, podwójnie klasyczne? 3. Czy koń ładnie chodzi na kantarze i uwiązie? Jeśli uwiąz go nie drażni i potrafi na nim chodzić, to może spróbuj zasięgnąć z naturalnego trenowania koni? Spróbuj albo całkowicie wyzbyć się wędziła albo jeździć na kantarze (uważam, że pierwsza opcja będzie dla Was lepsza ^^). 4. Pamiętaj o fizyce! Robiąc wolty, skręty, cokolwiek - wypuść strzemiona, puść wodze, rozłóż szeroko ręce i działaj samym dosiadem i głową. TYLKO I WYŁĄCZNIE. Jeśli koń nie będzie reagował na Twoje sygnały, lekko dodaj łydkę lub leciutko pociągnij za wodze, to pomoże. 5. Tutaj wytłumaczę, dlaczego nie ma sensu używać wędzidła: jeśli koń jest tak traktowany w lesie, to z pyskiem zawsze będzie źle i jakiekolwiek Twoje próby "zmiękczenia" pyska skończą się fiaskiem, bo nikt nie będzie na to zważał i będzie psuł na bieżąco Waszą pracę. 6. CIERPLIWOŚĆ, RELACJE, MIŁOŚĆ, WOLNOŚĆ I FIZYKA. To wszystko, czego Wam potrzeba.Z ciekawości zapytam, jak się brząc Twój nazywa? :) I jeszcze raz gratuluję Ci miłości i odwagi.

  • louinette 2012-06-22 17:47:38

    Czapraczek: dziękuję ;)  prawdziwe imie to Hogal, jednak nikt tak na niego nie mówi - to po prostu Niutek lub Maniek. 1. myślę że nasze relacje są dobre, właściciel i inni ludzie stamtąd mówią, że Niutek bardzo mnie polubił. a przecież pamiętam jak pierwszy raz z nim się poznawałam, to nie był zbyt miły - kręcił się, bardzo sie na mnie kulił, podgryzał i ogólnie to też nie dawało się na nim jeździć. teraz gdy wchodzę do stajni, to jest spokojny, kochany, choć czasem zadziora z niego (ale który koń tak nie ma?:) ostatnio przesiedziałam w żłobie 2 godziny, gdy ten sie ze mną bawił, memłał buty, szturchał i droczył, a na końcu przytulił łeb do mojego brzucha i tak czekaliśmy aż temperatura na dworze pozwoli nam jeździć, bo był istny kocioł.2. wędzidło klasyczne pojedyńczo łamane3.  ogólnie to on nigdy nie chodzi na kantarze i uwiązie, a jeżeli już, to tylko w kantarze fullu, brzydkim, skórzanym, i to wtedy gdy go właściciel sprowadza z pastwiska do stajni. a ja czasem próbowałam z nim iść, to po prostu koszmar, bo idzie pierwszy, szybko, jest silny a ja za nim biegnę i próbuję złapać oddech. ale niedługo mu zamówię kantar i uwiąz to się pouczymy. myślałam właśnie też nad naturalem, moze tam bez przesadyzmu jakiegoś, bo montym robertsem nie chcę być, ale już nawet zaczęliśmy, choć tylko chodzenie po padoku na głos - chodzi stępem, kłusem, galopem i bardzo ładnie się zatrzymuje gdy z odległości 15m wolam prrr a on z galopu do stój, ew. do stępa.a co do jazdy z wędzidłem - myślę że przez jakieś pół roku więc bedziemy jeździć w ogłówiu z wędzidłem, a potem spróbuję ogłowie bezwędzidłowe - ale nie kantar, bo ogłowie mimo wszystko wygląda zdecydowanie ładniej. ;)4. bardzo dobra rada, kiedyś u trenerki też tak robiłam, jednak nie wiedzieć czemu - zapomniałam o tym.5. nasza praca raczej nie jest psuta, bo Maniek żuje porządnie, przyjmuje wędzidło, ale czuć że już nie będę mogła mu zmiękczyć pyska - przez pracę w lesie. ale nigdy się nie buntuje przeciw jeździe na wędzidle!6. będziemy ćwiczyć, dzięki za wszystko :)

  • Karina83 2012-06-22 21:37:06

    Chciałabym dodać- pamiętaj o dniu wolnym od pracy!Skoro konisko pracuje w lesie,to tę przysłowiową niedzielę (lub inny dzień w tygodniu)musi mieć wolną. Wydaje mi się,że problemy na lonży łączą się z tym,że konik nie chodzi na kantarze i uwiązie- wszystko małymi kroczkami.Najpierw niech nauczy się chodzić na uwiązie,a potem przejdźcie na lonżę.Pracę ułatwi okrąg- taki maneż do lonżowania,czy to zbudowany z drewna,czy postawione słupki z taśmą od pastucha.Taśma jest lepsza niż druty czy sznurki,bo bardziej widoczna dla zwierzaka. Piszesz,że był bity- może takie chodzenie na "sznurku" właśnie bicie mu przypomina,może był gdzieś przywiązywany i tłuczony ;-( Będziesz potrzebowała na to trochę czasu,żeby zrozumiał,że nic złego go tu nie spotka. Piszesz,że konik reaguje na komendy głosowe...hm,skoro reaguje,to dobra nasza! :-) W takim wypadku połowę pracy masz za sobą.W lesie konie często reagują albo na ciągnięte wodze(no na ten zaciągnięty pyszczek to nic nie pomoże,takie "uroki" pracy),albo na głos i uważam,że w swojej jeździe też powinnaś wspierać się komendami głosowymi- odpowiednia komenda i ciałem i głosem.Koń będzie podwójnie zainteresowany,a Tobie będzie łatwiej nad nim zapanować. Mała podpowiedź do nauki chodzenia na kantarze- skoro konisko Cię ciągnie,to na początku prowadzaj go na ogłowiu i wędzidle.jeżeli reaguje na prr..to go tym hamuj,a gdy nadal wyprzedza,to łącz komendę głosową z "wbiciem"mu łokcia w klatkę piersiową.To tak,jakbyś chciała go zatrzymać łokciem. Przydatna tu też będzie nauka cofania.Stań przed koniskiem i poklep go po klacie.Dodaj komendę głosową,np "do tyłu" i lekko pociągnij wodzami do tyłu,naprzyj na niego,żeby załapał o co Ci chodzi.Pomalutku,z czasem,niech cofa się coraz dalej.Taki manewr z cofaniem jest naprawdę przydatny,gdy np chcesz konika albo za coś skarcić (ja to stosuję,gdy koń za bardzo wyrywa mi się do przodu-jedno,dwa cofania i potem idzie normalnie),albo po prostu gdy chcesz się z krzaków wycofać :-D No nie ważne,jak się w tych krzakach znalazłaś :-D Wg mnie do jazdy na samym kantarze,to jeszcze trochę...Potrzebujecie między sobą więcej pracy i zaufania-może nawet nie tyle więcej zaufania,co więcej zrozumienia.Musicie wiedzieć,czego od siebie chcecie.Powodzenia!

  • Reklama


Reklama
Reklama